Dodaj do ulubionych

Trochę nie na temat /// tego się nie spodziewałem

08.05.04, 23:32
Chciałbym poruszyć kwestię, która spędza mi sen z powiek. Bo albo jestem
jakiś nieżyciowy, albo to współczesne dzieciaki są dziwne, albo to ja akurat
trafiłem na takie ciekawe okazy. Dlatego proszę, jeśli ktoś ma nastoletnie
dziecko lub też chociaż słyszał coś o dzieciach znajomych, to niech mi powie,
jak to jest. Zastanawiałem się, czy w ogóle wychodzić z tym tutaj, bo to
sprawy dość drażliwe, ale może ktoś napisze mi coś mądrego, a przydałoby się.
Zacznę od tego, że moja pasierbica jakiś czas temu zaczęła regularnie
przyprowadzać do domu chłopca, przedstawiała go jako kolegę, ale z żoną
podejrzewaliśmy, że to jej „chłopak”, tylko wstydzi się nam powiedzieć. Co do
ich relacji przestaliśmy mieć wątpliwości, kiedy żona kiedyś przypadkiem
zobaczyła, jak młoda siedziała mu na kolanach. Nie wcinaliśmy się, uznaliśmy,
że nic wielkiego się nie dzieje. Po jakimś czasie zaczęła przyprowadzać
drugiego chłopca, którego też przedstawiała jako kolegę, ten pierwszy jednak
przychodził dalej. No i zastałem ją w uściskach z tym drugim. W drodze do
szkoły próbowałem ją podpytać, jak to z nimi jest. Nie wspomniałem nic o tym,
że żona widziała ją z pierwszym, a ja z drugim, bo jeszcze by nas posądziła o
szpiegowanie. Twardo obstawała przy tym, że to tylko koledzy. Potem pojechała
na obóz w czasie ferii zimowych. Wróciła z malinkami na szyi. Zaznaczam, że
ani pierwszy, ani drugi na ten obóz nie jechali. Potem odbierając ją ze
szkoły zobaczyłem, że trzyma się za ręce z jakimś trzecim. Oczywiście na
bieżąco żonie o wszystkim donosiłem, a ona próbowała z nią rozmawiać, trochę
sugerując, że widzieliśmy ją z tymi chłopcami, wspominając na malinki, a
młoda stwierdziła, że to przecież nic nie znaczy i to są tylko koledzy.
Trochę nas ta sytuacja zaniepokoiła. Młoda ma jedenaście lat, ale poszła do
szkoły rok wcześniej, więc teraz kończy piątą klasę podstawówki i obraca się
wśród starszych, przy czym mimo pewnego infantylizmu, który czasami się
ujawnia, jak na swój wiek jest bardzo dojrzała fizycznie i psychicznie, to
wszystko jednak trochę nas przerosło. Nie spodziewaliśmy się, że takie
historie zaczną się tak szybko. Jednak to, co się stało wczoraj, zupełnie
mnie wbiło w ziemię. Byliśmy na familijnej imprezie u moich rodziców. Tak się
składa, że mój młodszy brat jest tylko dwa lata starszy od mojej pasierbicy,
więc dobrze się dogadują, co oczywiście wszystkich bardzo cieszy. Kiedy
zagadaliśmy się z rodzicami dzieciaki gdzieś sobie poszły, na stół wjeżdżał
jakiś podwieczorek, nawoływań nie słyszeli, miałem ich poszukać. Wchodzę na
górę i widzę moją pasierbicę w namiętnym głębokim pocałunku z moim bratem.
Zamurowało mnie, po prostu mnie zamurowało. W najśmielszych przypuszczeniach
nie podejrzewałbym, że oni mogą tak w ogóle potrafić! Nie mówiąc o tym, że
przecież ich znajomość jest bardzo pobieżna, widzą się raz na kilka miesięcy!
Normalnie ochłonąć nie mogłem. W życiu bym się czegoś takiego nie spodziewał!
Do końca imprezy niedowierzająco popatrywałem na te nasze wystrojone
dzieciaczki bawiące towarzystwo szkolnymi anegdotkami i wciąż w pamięci
miałem tę scenę. Szok! Potem zapytałem mamę, czy brat ma jakąś dziewczynę.
Powiedziała mi, że owszem, bywa u nich jedna, ale tata widział go niedawno na
deptaku z inną i teraz nie wiedzą jak jest. Czyli to samo, co z naszą małą.
Tylko mnie to dobiło. Przeżyć tej całej sytuacji nie mogłem, kiedy
opowiedziałem żonie, to mi nie chciała uwierzyć. Ja rozumiem na jakichś
imprezach na studiach, ale już w podstawówce! Przy czym zarówno młoda, jak i
brat są dziećmi inteligentnymi i raczej grzecznymi. Wprawdzie teraz trochę
daje się u nich we znaki okres dojrzewania, ale w szkole są postrzegani jako
uczniowie wzorowi, większych oznak buntu nie widać, a ze swoimi ekscesami,
bądź co bądź, się kryją, więc to nie na pokaz. Teraz się tylko zastanawiam,
kto ich w ogóle tego nauczył, bo to co prezentowali, to nie było wcale takie
proste, przy czym jakaś wymyślna poza. Koszmar! Młode nie wiedzą, że ich
widziałem, bo nawet nie miałem pojęcia, co w tej sytuacji mogę im powiedzieć.
Żona przygotowuje się do poważnej rozmowy z córką. Ale tak naprawdę to jak
tłumaczyć? I czy to jest teraz typowe dla dzieciaków? Bo jeśli tak, to
rozmowę trzeba prowadzić inaczej, niż jeśli to jest raczej wyjątek od normy.
Proszę, jeśli coś wiecie to poradźcie, bo jesteśmy bardzo zdezorientowani.
Pozdrawiam. J.
Obserwuj wątek
    • konkubinka Re: Trochę nie na temat /// tego się nie spodziew 09.05.04, 12:29
      powiem tak - sama sie obawiam takiej akcji w przyszlosci.Mysle jednak , ze
      wazna role odgrywaja tu pewne sprawy - takie jak wychowanie , zainteresowanie
      dziecmi , wzorce , srodowisko i zaufanie rodzicow do dzieci i odwrotnie.
      Na poczatku tez z lekkim przerazeniem przeczytalam co piszesz ale w drugiej
      polowie posta zaczelam odbierac to z usmiechem gdyz wydaje mi sie , ze
      pasierbica jest wlasnie na etapie odkrywania pewnych rzeczy jednak musicie byc
      bardzo czujni.
      Jedno wiadomo - nawet wczoraj rozmawialam o tym z moim tata :Im dalej posuwamy
      sie w czasie tym dzieci szybciej "dorastają"- w dobie internetu , kablówki ,
      telefonow komórkowych dzieci narazone sa na niebezpieczeństwa już dużo
      wcześniej.Nie nalezy tego bagatelizować.Myślę , że w waszym przypadku
      konsultacja u psychologa może byc pomocna - jak dziecku przekazac swoje racje
      a nie zrazić go do siebie.W naszym otoczeniu znam pare młodych nastolatków-
      nastolatek.
      Po pierwsze moja pasierbica - 11 letnia - napewno jeszcze nie jest na tym
      etapie co wasza ale musze powiedziec , że to nasza zasługa , bo poniewaz mamy
      wciąż oko na jej matke i na nią , nie tracimy nad dzieckiem kontroli a matka
      bardziej sie stara.
      Moja bratanica 13 lat - mój brat drugi raz sie ożenił , pracuje w policji , ma
      małe dziecko.Jego była żona podobnie jak nasza ex raczej zajmuje sie własnym
      JA.Dopiero teraz zaczynaja się naprawde duże problemy z dzieckiem mojego brata
      i nie wygląda to wesoło- bardzo podobnie do Twojej pasierbicy +wybryki ,
      szastanie kasą i bardzo nieodpowiednie towarzycho- do tego swiadomosc ze tata
      zawsze ja wybroni bo taki ma zawod.
      Ale w rodzinie mojego brata jest tez 12 letnia dziewczynka rozpieszczona ,
      chowana pod kloszem ,wciąż będąca dzieckiem , o bujnej wyobraźni i bardzo
      dobrze wychowana, aż rażąco czasem musze przyznać.Przegiecie w druga strone.
      Nie wiem jak ma zagospodarowany czas dziewczynka , o której piszesz ale wydaje
      mi sie , że dziecko w tym wieku powinno być nieustannie kontrolowane i mieć
      dokładnie zaplanowany tydzień - zajęcia z języka , sportowe itp.Poza tym musi
      miec ściśle określone granice - kary i nagrody.A poza tym wysyłając dziecko na
      obóz trzeba tez się dobrze orientować w pewnych sprawach.Warto poczytać o tym
      na forum - gdzies wypowiadał sie taki organizator , że obóz najlepiej jak jest
      zorganizowany przez placówkę oświatową , badź jest to obóz o konkretnym
      profilu.Grupa wiekowa musi być odpowiednio dobrana np.6-12 lat , 13-17 lat.No i
      obozy zagraniczne stanowczo odradzał.Pisał to z punktu widzenia wychowawcy i
      rodzica oraz organizatora wielu obozów.
      Mam nadzieje , że mnie się uda w pore zapobiegac pewnym zdarzeniom.Takie
      niewinne poznawanie świata jakie prezentuje twoja pasierbica moze sie roznie
      zakonczyc - nie zycze jej ani wam abyscie np za dwa lata zostali dziadkami lub
      klientami MONARU (sama pamietam swoja bujna mlodosc , wiek buntu- mam co
      pamietac , mialam nawet przyjaciolke , ktora w wieku nastu lat odebrala sobie
      zycie , mialam znajomych ktorzy teraz nie reprezentuja tego poziomu co ich
      rodzice i sa do dzis dnia dla nich ciezarem).Nie bagatelizujcie tej
      sytuacji.Pozdrawiam
      • maverick-1 Re: Trochę nie na temat /// tego się nie spodziew 09.05.04, 21:06
        Dzięki konkubinko za odpowiedź. Jakoś powoli zaczynam wszystko ogarniać, choć
        nadal trudno mi uwierzyć, że świat posunął się tak bardzo naprzód. Kiedy ja
        miałem 11 lat i zaprosiłem do domu jakąś koleżankę, to grałem z nią w bierki
        albo w domino i do głowy mi nawet nie przyszło, że moglibyśmy robić coś innego.
        No, chyba, że odrabiać lekcje. Teraz oboje z żoną się zastanawiamy, co się
        działo za zamkniętymi drzwiami pokoju młodej, gdy przychodzili do niej ci
        koledzy. Jako rodzice szanujący prywatność dziecka zawsze pukaliśmy przed
        wejściem, więc tak naprawdę mogli robić co im się żywnie podobało i to pod
        naszym bokiem. Tylko kto mógł przypuszczać, że w ogóle mogą robić coś więcej
        niż jakieś przytulanki. Człowiek uczy się przez całe życie.
        My naprawdę nie zostawiamy dziecka samopas. Wciąż ktoś jest w domu, zajęć
        pozalekcyjnych ma mnóstwo, wydawało nam się, że mamy z nią naprawdę dobry
        kontakt, opowiada nam o przyjaciołach, o szkole, o jakichś swoich
        spostrzeżeniach. A na byle jakie wyjazdy też jej nie posyłamy. Obóz był akurat
        organizowany przez szkołę. Jechały dzieci z klas 4-6, kilku opiekunów, wydawało
        się bardzo bezpieczne. Nie wiem, nie mam pojęcia skąd to się wzięło.
        Teraz jeszcze zastanawiam się, co zrobić z braciszkiem. Wprawdzie chłopiec
        trzynastoletni to nie to samo, co jedenastoletnia dziewczynka (z tego, co sobie
        przypominam, to w tym wieku bierki zdecydowanie zeszły na dalszy plan), ale ta
        sytuacja też trochę niepokoi. Chyba nie uderzę z tym do rodziców, ale wydaje mi
        się, że z młodym powininem porozmawiać. Na co mi tu przyszło... Żona też wciąż
        rozważa, jak się zabrać do poważnej dyskusji z córką.
        Trochę mnie pocieszyłaś - czyli jeszcze nie jest tak strasznie. Ale, jak
        piszesz, przyszywanym dziadkiem za dwa lata jakoś nie mam ochoty zostać (mój
        Boże, 34-letni dziadek, to by było!), więc i tak trzeba szybko interweniować.
        Pozdrowienia serdeczne.

        • lideczka_27 Re: Trochę nie na temat /// tego się nie spodziew 09.05.04, 22:35
          Jakubie, uważam, że żona nie powinna zabierać się do tej rozmowy bez
          przygotowania, bo tylko może zrazić młodą do siebie - a ta się zamknie w sobie,
          naburmuszy, i tyle będzie...
          Ja bym najpierw poszła do specjalisty i wypytała „jak to ugryźć” - tu trzeba
          młode podejść, wziąć na sposób! Każdy Wasz błąd w tak "delikatnej" sprawie jak
          budzący się seksualizm to wielka porażka i malejące szanse na okiełznanie
          dziecka. Sam chyba wiesz, że owoc zakazany smakuje lepiej, prawda??? wink))

          pozdrawiam

          lida
        • justus100 Re: Trochę nie na temat /// tego się nie spodziew 10.05.04, 11:19
          Witaj.
          Nie rozumiem, dlaczego tak się czaicie z tą rozmową...Skoro młoda się juz
          całuje (dla mnie to też szok) to poważna rozmowa napewno jej nie zgorszy.Ty też
          powinienieś porozmawiać z dzieckiem, bo niedługo może się okazać, że będziesz
          wychowywał kolejne nieswoje dziecko. Nie mysl, że jestem złośliwa, kieruję się
          po prostu zdrowym rozsądkiem- rozmowa uświadamiająca konieczna w trybie
          natychmiastowym, bo na umoralniającą już za późno.
          Pozdrawiam.
          • maverick-1 Re: Trochę nie na temat /// tego się nie spodziew 10.05.04, 11:47
            Boże, wszyscy mnie straszą. Od całowania do ciąży jednak daleka droga. My nie
            obawiamy się, że rozmowa ją zgorszy, tylko chcielibyśmy powiedzieć jej to tak,
            żeby przyjęła to do siebie. Bo jak wytłumaczyć, że bycie z trzema chłopakami
            równocześnie i całowanie się z czwartym jest nie w porządku, skoro ona to z
            wyraźną radością uskutecznia. I jak przedłożyć, że skoro dochodzi do takich
            rzeczy, to oni już nie są tylko kolegami. To jest strasznie trudne, bo dla tego
            dziecka swoista rozwiązłość wydaje się być sprawą normalną i w ogóle nie
            wiadomo, skąd to jej się wzięło.
            • justus100 Re: Trochę nie na temat /// tego się nie spodziew 10.05.04, 12:51
              Od całowania do ciąży jednak daleka droga.

              No, jednak niedaleka...skoro dziewczyna nie widzi nic złego w całowaniu się z
              kim popadnie...
              Ja bym zrobiła tak: zaopatrzyła się w piwo (choc nie piję świństwa)poczęstowała
              nim latorośl, usiadła wieczorem w jakimś przytulnym miejscu, włączyła
              młodzieżową muzykę typu hip-hop czy inne badziewie (B. Spears będzie idealna)i
              bez owijania w bawełnę powiedziała, że seks, owszem JEST fascynujący ale do
              tego potrzeba czegoś więcej. Musi być szokująco, a nie w formie umoralniającej
              pogadanki, bo inaczej dziecko pomyśli, że jesteście starzy i nie na czasie i to
              oleje. Sugerowałabym skupienie się na sprawach takich jak szacunek do samej
              siebie niż na tym co jest morane a co nie, bo to niemodne w tyms sezonie, hi,
              hi. Moglibyście też spytać, jak by się czuła widząc chłopca którego
              lubi,całującego się z inną dziewczyną. Wzbudzić w niej empatię a jak to nie
              pomoże, to kupić jej od razu wystarczającą ilość paczek prezerwatyw.
    • lideczka_27 Re: Trochę nie na temat /// tego się nie spodziew 09.05.04, 22:25
      O przyczynach takiego zachowania to można by długo... Znaki czasu: dzieci
      szybciej dojrzewają; telewizja, prasa lansują nowoczesny, swobodny styl bycia i
      w ogóle życia. Rodzice często popełniają grzech spoufalania się, zacierania tej
      różnicy: dziecko - rodzic, autorytet blednie, rodzic staje w roli kumpla -
      takiego co to "luzak" jest, nieupierdliwy i wyrozumiały; dziecko z nim na "ty",
      ma pełen kredyt zaufania, a w razie jakiegoś przegięcia rodzice
      prezentują "bezstresowy model wychowania" w jego wypaczonej formie. Nie jestem
      zatwardziałą tradycjonalistką, ale hołduję pewnym starym zasadom i w nich
      upatruję szans na wychowanie dobrego, wartościowego człowieka.

      To tak ogólnie było, a teraz bezpośrednio do Ciebie, Jakubie. Czytałam Cię już
      w kilku wątkach i wiem, że wraz z żoną jesteście rozsądnymi ludźmi, więc
      zaniedbywań tu raczej nie ma. Myślę jednak, że warto by było wziąć córkę pod
      lupę. Z tego co piszesz, wynika iż u młodej buzują już hormony, zaczął się
      proces przepoczwarzania w kobietę, a w tej sytuacji Wasza „subtelna kontrola”
      jest nieoceniona. Nie wolno niczego bagatelizować, ani pobłażać młodej, czy
      reagować zbyt delikatnie. Zbyt duża swoboda dana Waszej córce może się obrócić
      przeciw Wam – to, że nie zareagowaliście odpowiednio na tamte malinki, było
      sygnałem dla młodej, że to nic takiego, że to akceptujecie, a to z kolei jest
      zachętą to dalszych eksperymentów! Wśród dzisiejszych nastolatków, nawet tych
      najmłodszych, jest jakiś owczy pęd, szalona potrzeba akceptacji rówieśników,
      chęć imponowania (kasą, strojem, sposobem bycia) – dużo się tego naoglądałam w
      szkole, gdzie uczyłam. Dziewczęta nierzadko były „bardziej wyzwolone” niż
      chłopcy – wyzywający ubiór, makijaż, arogancki sposób odzywania się do
      nauczycieli –„luz na full to jest cool”!. Musicie wybadać z żoną towarzystwo
      młodej (zaprosić dzieciaki do domu, teraz ciepło się robi – jakaś bibka w
      ogrodzie jeśli macie i delikatnie podpatrzeć ich „w akcji”wink. Ponosicie
      odpowiedzialność nie tylko za dziecko własne, ale pośrednio także za te, z
      którymi ono przebywa. Bo jej zachowanie może być „pod wpływem” wzorów z
      zewnątrz – a równie dobrze to ona może być „wzorem” dla innych, może mieć
      wpływ „demoralizujący” (może to trochę za mocne słowo, ale nie wiem jak to
      wyrazić). Dzieciaki już tak mają – siedzą, plotkują, przechwalają się, a inne
      próbują im dorównać. Jak jedna z koleżanek powie, że już miesiączkuje, to inne
      jej zazdroszczą i czasem nawet kłamią, że one już też, bo to przecież oznaka
      kobiecości i dorosłości, nie? Jak się któraś nie całowała – obciach, widocznie
      brzydka jest, powodzenia nie ma… Nie umie się całować? To dopiero siara! itd.
      itp. Pamiętam jak koleżanka mojej najmłodszej siostry sama sobie malinkę
      zrobiła (miała straszny dym o to w domu i się przyznała), bo inne koleżanki
      nosiły na sobie takie „dowody miłości i atrakcyjności”, to ona nie chciała
      być „gorsza”!
      Jakub, ja myślę, że to się dzieje trochę za wcześnie. Powinniście reagować (a
      zwłaszcza Twoja żona!), młoda powinna trochę poczuć smycz. Jedenaście lat to
      jeszcze dziecko, choć może mieć już „napuchnięte guziczki” wink i okres.
      Wartości, jakieś zasady – trzeba to wałkować. Wiedz, że będzie Wam teraz coraz
      trudniej – nie na odwrót! Mam dużo młodszą siostrę i włos mi się na głowie
      jeżył z powodu jej zachowania. Byłam zła na rodziców, bo wiedzieli, że od 6
      klasy zaczęła popalać, no ale skoro „nie złapali na gorąco”, to karać nie będą,
      ale „jak tylko złapią to…”… i tu lista kar, które nigdy młodej nie dosięgnęły…
      Jej najbliższa przyjaciółka będąc w klasie 5 (!) zaczęła pod pozorem nauki
      sypiać u „koleżanki” czyli u mojej siostry. Moi o niczym nie wiedzieli, a
      tamtym rodzicom nie przyszło do głowy, by skonsultować to z moimi rodzicami! –
      rozumiesz – „zaufanie na maxa”! Tylko komu to miało służyć? Dziewczyna na noc
      rzekomo przychodziła do nas, nasza młoda ją kryła, a tamta cholera chodziła do
      chłopaka na noce i wcale nie przytulali się na dobranoc! A jak ludzie zaczęli
      donosić rodzicom tej panienki (matka chłopaka – plotkara nr 1, ale żeby
      najzwyczajniej nie zezwolić na te nocne wizyty to było za cienko … sad ), to
      rodzice dziewczyny nie chcieli uwierzyć: „Jak to? ICH córeczka? W życiu nie!”.
      Piszę Ci to, bo takie przykłady z życia, choć może skrajne, to jednak uczulają
      na wiele spraw. W stosunku do dziecka nastoletniego warto chyba mieć zasadę
      ograniczonego zaufania – trzeba się nim interesować, podglądać, to naprawdę
      pozwoli uniknąć wielu czasem bardzo trudnych sytuacji (ciąża, narkotyki itd.) i
      tragicznych konsekwencji.

      Myślę, że warto wtajemniczyć także ojca młodej. Raz – jako rodzic powinien
      uczestniczyć także w tej trudniejszej sferze życia dziecka, nie jest wszak
      jedynie od rozrywek; po drugie - w razie większych problemów mógłby mieć
      pretensje, że dowiaduje się tak późno, lub zacząłby winić Twoją żonę, że to jej
      wina, „bo gdyby on wiedział co się dzieje, to…”… I tu mogłyby zacząć się
      problemy, a z tego co wiem stosunki macie poprawne, więc warto dbać, by tak
      pozostało.

      Wierzę, że sobie poradzicie, ale musicie działać. I to jak najszybciej.

      pozdrawiam ciepło
      lida
      • maverick-1 Re: Trochę nie na temat /// tego się nie spodziew 10.05.04, 11:36
        Dzięki. Teraz kontrola na pewno będzie wzmożona. Pytanie tylko co robić, wpadać
        do pokoju bez pukania?, obruszy się, że nie szanujemy jej prywatności, czytać
        jej maile, rozmowy na gg?, zawsze jej powtarzaliśmy, że cudzych listów się nie
        czyta. Dzisiaj nawet chciałem się zabrać do tego gg, ale jakoś nie mogłem się
        przełamać. Wszystkie jej koleżanki i kolegów, którzy do nas przychodzą, znam z
        imienia i nazwiska, wiem, gdzie mieszkają, chociaż z widzenia znam ich
        rodziców. Wydaje się, że to dzieciaki z dobrych domów, nieźle się uczą, mają
        jakieś swoje zainteresowania, rozmawiam z nimi czasami, gdy są u nas. Ale ten
        pomysł z imprezą w ogrodzie jest niezły, w końcu ona zawsze zamyka się ze
        swoimi gośćmi w pokoju, nie wiemy, co tam się dzieje, a tak zawsze będzie można
        dyskretnie podpatrzeć. Nie wiem, skąd to się u niej wzięło, zaczynam się
        zastanawiać, czy nie powininem winić właśnie mojego brata. Wprawdzie widujemy
        się wszyscy razem raz na jakiś czas, ale z reguły zostajemy na dłużej, nie
        karzemy im siedzieć wciąż z nami, wiadomo, dla dzieciaków to nudne, idą wtedy
        do małego do pokoju i też nie wiadomo, co tam się dzieje. A jeśli chodzi o
        powiadamianie ojca młodej, to mam wątpliwości. Po co mu to? I tak nic nie zrobi
        albo chlapnie coś małej niepotrzebnie i dopiero będzie. Ale skonsultuję z żoną.
        pozdrawiam serdecznie. jakub
        • m-m-m moje trzy grosze... 10.05.04, 12:38
          Na kontrolę listów, komunikatorów popatrz inaczej, nie jak dorosły na dorosłą
          korespondencję dwojga ludzi, tylko jak na komunikację między osobami, za które
          jestes odpowiedzialny. Na tej samej zasadzie rodzic nie powinien grzebać w
          rzeczach dziecka, ale jak co do czego to bywają i takie kwiatki, że dziecko w
          rzeczach ma np. narkotyki. Załóż szpiega na komputer - to pozwoli Ci
          bezpiecznie obserwować treść wszystkich listów bez konieczności ich
          otwierania.Oczywiście jest dylemat: ucząc dziecko tajemnicy korespondencji nie
          powinno się tej zasady łamać.Ale jest coś takiego jak obowiązek wychowawczy i
          odpowiedzialność. Dyskretna kontrola poprzez szpiega w kompie jest bardzo
          pomocna. Rodzic ma obowiązek patrzyć dalej, nie na doraźne korzyści jakie daje
          dziecku kontakt z danym rówieśnikiem, tylko jakie konsekwencje z tego tytułu
          mogą zaistnieć.
          • maverick-1 Re: moje trzy grosze... 10.05.04, 15:14
            Przełamałem się, przejrzałem jej gg i korespondencję i czuję się z tym
            fatalnie, tym bardziej, że nic nie znalazłem. Dziecko pisze bardzo kulturalnie,
            o wulgaryzmach w ogóle nie ma mowy, z koleżeństwem wymienia uwagi o tym, co się
            działo w szkole, kto podpadł, kto się komu podoba (ale bez żadnych większych
            podtekstów), kiedy się spotkają i dlaczego pani od matmy jest głupia. Zwykła
            dziecięca paplanina. O nas cały czas pisze bardzo grzecznie "rodzice", o
            mnie "tata", o swoim ojcu biologicznym "ojciec" (hah!smile. Chyba powinienem się
            cieszyć z wyników mych poszukiwań, ale wciąż mnie gryzie sumienie.
            • m-m-m Re: moje trzy grosze... 10.05.04, 18:21
              O tyle masz dobrze, że dziewczynka dopiero zaczyna dojrzewać i ma lat 11.
              Te wulgaryzmy i obsceny do młodego wysyłała właśnie jego niby "sympatia".
              Chciałam Ci pokazać jak brak kontroli nad dzieckiem wpływa na jego zachowanie.
              Jeśli uda się to załatwić wcześniej, to zapewne nie będzie potrzeby szpiega w
              kompie. U nas niestety - chłopak w tym wieku patrzy na kobiety przedmiotowo, a
              to idealna pożywka dla takich łatwych panienek sad
        • lideczka_27 Re: Trochę nie na temat /// tego się nie spodziew 10.05.04, 22:40

          maverick-1 napisał:

          > Dzięki. Teraz kontrola na pewno będzie wzmożona. Pytanie tylko co robić,
          wpadać
          >
          > do pokoju bez pukania?, obruszy się, że nie szanujemy jej prywatności, czytać
          > jej maile, rozmowy na gg?, zawsze jej powtarzaliśmy, że cudzych listów się
          nie
          > czyta. Dzisiaj nawet chciałem się zabrać do tego gg, ale jakoś nie mogłem się
          > przełamać.

          Wiesz, do tego mam stosunek "chorągiewkowy" - odkąd przeczytałam po kryjomu
          pamiętnik swojej średniej siostry, gdzie pisała o pragnieniu śmierci i
          planowanej próbie samobójczej. Może to niemoralne, wbrew zasadom, ale ja
          przeglądanie prywatnych rzeczy dziecka, gdy z tym dzieckiem dzieje się coś
          konkretnie niedobrego i to widać - uważam w pełni za zasadne i usprawiedliwione
          jego dobrem.

          Wszystkie jej koleżanki i kolegów, którzy do nas przychodzą, znam z
          > imienia i nazwiska, wiem, gdzie mieszkają, chociaż z widzenia znam ich
          > rodziców. Wydaje się, że to dzieciaki z dobrych domów, nieźle się uczą, mają
          > jakieś swoje zainteresowania, rozmawiam z nimi czasami, gdy są u nas.

          Jakub, wbrew pozorom mniej zdolne dziecko czy dziecko „trudniejsze” łatwiej
          jest uchronić, mieć nad nim kontrolę, gdyż wymaga stałej opieki rodzica! To, że
          dzieci dobrze się uczą, że pochodzą z dobrych domów (to mogą być tylko pozory!)
          nie znaczy, że te dzieci są poprawne moralnie! Może być na odwrót; taki dobry
          uczeń, taki grzeczny to się mu wybacza, nie obserwuje się wychodząc z
          założenia, że złe rzeczy zdarzają się tylko patologii, no bo czego się po niej
          spodziewać? A potem coś się wydarza i społeczeństwo w szoku: a to była taka
          miła dziewczynka! Dzień dobry zawsze mówiła sąsiadom, w szkole nosiła
          plakietkę „wzorowy uczeń” a odrąbała babci głowę siekierą, bo jej nie chciała
          dać paru złotych – mało to tego teraz w mediach?


          Nie wiem, skąd to się u niej wzięło, zaczynam się
          > zastanawiać, czy nie powinienem winić właśnie mojego brata.

          Zapytaj go (z pozycji kumpla, nie ojca dziewczyny, którą zbałamucił wink ) czy on
          był inicjatorem zajścia czy to ona go sprowokowała.

          A jeśli chodzi o
          > powiadamianie ojca młodej, to mam wątpliwości. Po co mu to? I tak nic nie
          zrobi
          >albo chlapnie coś małej niepotrzebnie i dopiero będzie. Ale skonsultuję z żoną.

          Jakub, ja nie wiem… Zawsze rozpatruję wątek „osobiście”, wczuwam się w rolę.
          Gdyby mnie to spotkało spodziewałabym się, że mnie były powiadomi, co się
          dzieje z naszym dzieckiem, które on ma pod opieką. Gdybym się dowiedziała, że
          sprawy już daleko poszły a ja nic nie wiedziałam – nie darowałabym mu tego. A
          ile by się musiał nasłuchać, że miałam prawo wiedzieć, że może mnie by się
          udało coś poradzić itd. Twojej żony decyzja – to w końcu ona go zna i wie, czy
          warto mu powiedzieć. I to ona pewnie potrafi lepiej niż ja przewidzieć jego
          reakcje, gdyby „coś” się wydarzyło.

          pozdrawiam
          lida
          • maverick-1 Re: Trochę nie na temat /// tego się nie spodziew 11.05.04, 23:26
            > To, że dzieci dobrze się uczą, że pochodzą z dobrych domów (to mogą być tylko
            > pozory!) nie znaczy, że te dzieci są poprawne moralnie! Może być na odwrót;
            > taki dobry uczeń, taki grzeczny to się mu wybacza, nie obserwuje się
            > wychodząc z założenia, że złe rzeczy zdarzają się tylko patologii, no bo
            > czego się po niej spodziewać?

            I tu święta prawda. Rzeczywiście potraktowałem sprawę bardzo stereotypowo. Ja
            chyba strasznie się zestarzałem, zupełnie nie pamiętam, jak to było, kiedy ja
            dorastałem, a przecież nie było aż tak diametralnie odmiennie! Teraz jak na
            dłoni widzę, że sam przecież miałem swoje "odjazdy" i zachowywałem się czasem
            tak, że skóra cierpnie, a też przecież chłopiec z dobrej rodziny i w szkole bez
            zarzutu. Czas chyba wrócić do pewnych spraw, bo wychodzę na typowego
            nieżyciowego ojca!
            Z bratem koniecznie muszę porozmawiać, nie tylko ze względu na młodą, ale
            również na jego samego. Wolałbym raczej załatwić to sam niż donosić rodzicom, w
            końcu chociaż taki młody to jednak mój brat i solidarność obowiązuje
            bezwarunkowo. Nie wiem tylko, kiedy to zrobić, bo to raczej nie jest sprawa na
            telefon, a nie wiem, kiedy znów się zobaczymy.
            Żona rozważa czy powiedzieć eksowi. Zwróciła jednak uwagę, na coś, czego ja nie
            zauważyłem. Dotąd relacje między nami, w sensie tak naprawdę żoną a nim, były
            całkiem niezłe, mnie między nimi nie było, nie było zatem żadnych spięć. A
            teraz, proszę, kto zobaczył młodą w uściskach? Ano ja. A z kim? Ano z własnym,
            pół-rodzonym bratem. Podejrzane i jeszcze będzie miał pretensje, że to moi
            krewni itp. Chociaż w sumie ten argument żony mnie nie przekonuje. Exowi chyba
            wszystko wisi. Ale to tylko moje przypuszczenie.
            Serdecznie pozdrawiam!!!! J.
    • m-m-m Re: Trochę nie na temat /// tego się nie spodziew 10.05.04, 07:51
      Taaak...to wszystko nie wyglada różowo...słusznie mówia te macochy, które
      przypominają Ci o ciąglej kontroli...Z mojego podwórka: Mój M. nieustannie
      kontroluje syna i zatacza to coraz szerszy krąg: pół roku temu poderwała go
      panna z sąsiedniej klasy i zaczęło się: pisali do siebie całe tabuny
      obscenicznych sms-ów, więc M. zabrał synowi komórkę...panna dzwoniła po 22-ej
      więc M. założył szpiega na linię , kto i kiedy dzwoni...listy w komunikatorach
      internetowych były pełne wulgaryzmów i obscenicznych rysunków, więc M. założył
      szpiega na komputer i hasło w biosie, że bez jego znajomosci mlody kompa nie
      odpali w ogóle....
      Ostatni "kwiatek": skłamał M., że chce jechać w czasie wakacji do Francji
      z...kolegą (kolega w spódnicy). Tajemnicę odkryłam ja...bo znalazłam bloga
      panny w necie...
      M. dużo rozmawia z synem na temat relacji damsko-męskich, dojrzewania,
      dojrzałości emocjonalnej, szacunku dla siebie jako człowieka...rezultat: coraz
      większe restrykcje i kontrola, bo młody wie lepiej co ma robić.
      Słusznie zauważyła jedna z przedmówczyń, że brak reakcji na malinki, powoduje
      większą śmiałość w dalszych eksperymentach i Twoja żona powinna poświęcać małej
      jak najwięcej uwagi, rozmawiać z nią...
      • chalsia Re: Trochę nie na temat - A CO TO ZA SZPIEG ??? 10.05.04, 12:47
        JAk w temacie - a co to jest "szpieg" na komputer (np. mail, komunikatory), jak
        to działa i skąd się go pobiera ??? Czy dzieciak się nie zorientuje?

        Pozdrawiam,
        Chalsia
        • m-m-m Re: Trochę nie na temat - A CO TO ZA SZPIEG ??? 10.05.04, 13:10
          To taki program komputerowy, który robi caly czas zdjecia wszystkiemu, co na
          kompie sie dzieje, a więc fotografuje listy napisane i przesłane, odwiedzone
          strony itp. Można go schować głęboko tak, ż dziecko go nie znajdzie, dla
          większej pewności można założyc też hasło w biosie (wymaga podania hasła)
          jeszcze przed odpaleniem systemu. Szpiega szukasz przez fora facetów
          zakręconych na punkcie kompa, sciągasz go z sieci, na ile to legalne nie wiem.
          Jeśli w obsłudze nie jesteś biegła, to popros kogoś, forum jest publiczne tak
          szczegółowych informacji nie mogę Ci przedstawić. Daję tylko informację. Inny
          szpieg monituje wszystkie telefony przychodzaco na tel. domowy, godzina, numer.
    • konkubinka Re: Trochę nie na temat /// tego się nie spodziew 10.05.04, 18:04
      Maverick , jest jeszcze takie forum moze zajrzysz?
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=20150
    • maverick-1 I po rozmowie 13.05.04, 12:06
      W końcu żona przeprowadziła z małą poważną rozmowę. Powiedziała jej wszystko, o
      czym wiemy i co nas niepokoi. Młoda zeznała, że wszyscy jej koledzy i koleżanki
      tak robią, przytulają się i robią sobie malinki i że to nic nie znaczy, że to
      dalej są tylko koledzy. I ona też tak robi, bo przecież to nic złego. Na to
      żona próbowała jej tłumaczyć, że owszem, nic złego, ale nie kiedy daje sobie
      robić malinki wszystkim itd. Na to młoda się rozpłakała i powiedziała, że teraz
      to my pewnie wyobrażamy sobie nie wiadomo co, a ona przecież wie, że można
      kochać tylko jedną osobę i ona kocha tylko mojego brata i tylko z nim się
      całuje. Żonę zamurowało, jak to kocha? Młoda powiedziała, że nie chciała nam o
      tym mówić, bo jeszcze byśmy byli temu przeciwni [??]. No nie wiem. Jakoś trudno
      mi uwierzyć w tę płomienną miłość na odległość (brat mieszka z rodzicami ok.
      100 km od Wawy) i obawiam się, że młody, który w końcu jest starszy i bardziej
      doświadczony, ją uwiódł (jeśli to stosowne określenie w tym wieku) i po prostu
      ożywiał sobie nudne spędy rodzinne. Bo przy okazji okazało się, że to on
      nauczył ją tego całowania, już wcześniej zresztą. Chyba mu uszy oberwę, jak
      tylko się znowu zobaczymy. Człowiek taki stary a dalej głupi, z każdej strony
      spodziewałbym się ataku, tylko nie ze strony własnego brata. Nie wiem, co
      teraz. W sumie okazało się, że nie jest tak źle, jak z początku myśleliśmy i
      młoda jakieś tam normy chwyta, ale nie wiemy, co zrobić z kontaktami młodej z
      moim bratem. Najpierw chyba powinienem go zapytać, czy on traktuje to tak
      poważnie jak ona, bo może zbyt pochopnie go oceniam. Ale co dalej, bo przecież
      spotkania są nieuniknione. Mamy funkcjonować jak dotąd, pozwalać im siedzieć u
      niego w pokoju, czy właśnie trzymać ich wciąż na widoku? Nie wiem, czy w ogóle
      powiedzieć o tym moim rodzicom, wolałbym nie. Ale w końcu też mają wszelkie
      przesłanki, żeby się o małego martwić. Co Wy myślicie?? Pozdrowienia serdeczne.
      jakub
    • m-m-m Re: I po rozmowie 13.05.04, 14:31
      Zdecydowanie powinieneś najpierw pogadać na ten temat z rodzicami , a potem
      także z braciszkiem. Jestem zwolenniczką trzymania młodego człowieka na oku, bo
      w tym wieku różne głupoty do głowy przychodzą.
      Ja właśnie odkryłam, że panna mojego pasierba już odczuwa brak kontaktu poprzez
      komórkę, sms-y i komunikatory (moja obecnie regularna lektura obowiązkowa to
      jej blog). Dziewczyna należy do tych przedwcześnie rozbudzonych, zaliczyła już
      kilku gości i mój M. wcale nie chce by jego syn był sto któryś i na pewno nie
      ostatni.
      • konkubinka Re: PROSBA 13.05.04, 15:49
        Ktorys raz slysze juz , nie tylko tu na forum o blogach nastolatek i o
        programie do szpiegownia.Czy mogloby ktores z was na priv przeslac mi link do
        takiego programu i do bloga nastolatki , obojetnie jakiej.Jestem ciekawa co tam
        wypisuja takie dziewczyny.Wole siebie i M przygotowac na pewne ewentualnosci
        • m-m-m Szpieg i blog 14.05.04, 08:55
          Bardzo mi przykro, ale nie bedę mogła wysłać Ci na priva żadnych informacji co
          do szpiega. Każdy komputer zaspisuje wszystko, co na nim powstaje i nawet próba
          kasowania nic nie daje , bo s specjaliści od odzyskiwania danych z "czystych "
          dysków. Mój M. robi to we własnym zakresie i nie chcę go narażać. Co do bloga:
          ten konkretny, który ja czytam, a który prowadzi panna mojego pasierba zawiera
          wiele dla mnie cennych wiadomości. Panna po prostu opisuje (czasem w
          niewybrednie) co, gdzie i jak robiła, jest więc możliwośc konfrontacji z
          postępowaniem lub słowami pasierba. Znamienne też jest, że blog panny jest na
          stronie dozwolonej od lat 18-u ! Czyli kontrola jej rodziców nad nią nie
          istnieje i tyle.
          Stąd wzmożona kontrola kontaktów pasiera...
    • verdana Re: PROSBA 13.05.04, 16:14
      Hmm.. Nie bardzo wierzę w wyjaśnienia Młodej, ze to tylko moda. Miałam dziecko
      w tym wieku, teraz mam syna w podobnym - jakoś tej mody nie widzę. Ja nie
      szpiegowałabym, nie czytała, tylko od razu poszła z dzieckiem do psychologa. 11
      lat to na ogół wiek, kiedy popęd płciowy jest uśpiony. To co robi twoja córka
      jest dla niej samej niebezpieczne - i dlatego, ze moze za wcześnie rozpocząć
      życie płciowe (fe, jak to brzmi) i dlatego, ze takie dziewczyny zyskują,
      niestety, etykietkę "łatwych". Mimo przyspieszenia rozwoju współczesnych
      nastolatek 11 lat to jeszcze za wczesnie na to, by "lubić" takie przytulanki.
      Wydaje mi się, ze jednak rada fachowca jest niezbędnie konieczna.
      • maverick-1 Re: PROSBA 13.05.04, 18:10
        > Hmm.. Nie bardzo wierzę w wyjaśnienia Młodej, ze to tylko moda. Miałam
        dziecko
        > w tym wieku, teraz mam syna w podobnym - jakoś tej mody nie widzę.

        Może to zależy od środowiska? Wprawdzie żona starała się wybrać małej jak
        najlepszą szkołę, ale tak jak już kiedyś wspomniała lideczka_27, to, że dzieci
        mają dobre stopnie i pochodzą z dobrych domów, wcale nie świadczy o ich
        moralności. Nie wiem, w koncu jednak widzieliśmy ją z tymi chłopcami, wśród jej
        znajomych wydaje się to być na porządku dziennym.

        > Mimo przyspieszenia rozwoju współczesnych
        > nastolatek 11 lat to jeszcze za wczesnie na to, by "lubić" takie przytulanki.
        > Wydaje mi się, ze jednak rada fachowca jest niezbędnie konieczna.

        Nie wiem. Z psychologiem byłbym ostrożny. W końcu młoda wie kto to jest
        psycholog i wie, kiedy się do kogoś takiego chodzi. Z drugiej strony oczywiście
        rada fachowca byłaby nieoceniona. Nie wiem, nie wiem, nie wiem. Strasznie
        jestem w tym zagubiony, a trzeba szybko podejmować jakieś kroki. Pzdr. jakub
    • maverick-1 Re: I po rozmowie 13.05.04, 18:01
      > Wiesz co - dochodzę do wniosku, że przed nami najtrudniejsza część
      wychowania -
      > nauczenia dziecka odpowiedzialności, empatii itd. w bliższych związkach z
      > innymi osobami.

      Święta prawda. Po tej całej aferze zrozumiałem, że oto zaczynają się schody.
      Już nie ma słodkiego dziewczątka. Nie wiem kompletnie, jak się do tego zabrać,
      chyba pierwszy raz poczułem ulgę, że to nie moje dziecko i że to dziewczynka,
      więc żona ma w tym wszystkim pierwszeństwo. Trudno nauczyć takich rzeczy, a
      poza tym można próbować od dzieciństwa wychowywać w poszanowaniu pewnych
      wartości, a jeśli dziecko nie weźmie tego do siebie, to i tak nici. Wiem po
      sobie. Dlatego też nie czuję się kompetentny, żeby takie rzeczy tłumaczyć, sam
      dziwnie długo do pewnych, wydawałoby się oczywistych, prawd dochodziłem.

      > wydaje mi się, że lepiej jest wspomnieć jednak rodzicom, w końcu to może
      > dotyczyć również innych jego koleżanek. On eksperymentuje i nie sądzę, żeby
      > poprzestawał w tym na waszej młodej.

      Pewnie masz rację. Powinienem to zrobić, żeby "ocalić" dziewczynki z jego
      okolicy, ale znowu trudno mi się przemóc, głupio mi tak na niego donosić. Chyba
      najpierw sam z nim porozmawiam i ocenię, jak dalece jego "eksperymenty" są
      posunięte. Jeśli będzie tak, że nie przemówię do rozsądku, powiem rodzicom.
      Kosmos. na co mi to przyszło?...
      • m-m-m Re: I po rozmowie 14.05.04, 08:58
        Nie wiem kompletnie, jak się do tego zabrać,
        chyba pierwszy raz poczułem ulgę, że to nie moje dziecko i że to dziewczynka,
        więc żona ma w tym wszystkim pierwszeństwo.


        Skad ja to znam??? Tylko zamiast dziewczynka wstaw chłopiec, a zamiast żona
        wstaw mąż smile))
        Tak...gdyby to było moje własne dziecko, a nie pasierb to dziś wyrwałabym sobie
        resztkę włosów z głowy...

    • maverick-1 Re: Jeżycjada 13.05.04, 18:42
      > No właśnie - będziesz siedział i gadał jak zgredsmile))

      Hah! A mi się wciąż wydaje, że jestem jeszcze taki młodysmile Jednak małe
      rodzeństwo i dzieci strasznie człowieka postarzają. Ale trzeba się będzie
      przemóc i spróbować do tego podejść z humorem.

      > w mojej ulubionej Jeżycjadzie to tym
      > dorosłym wszystkie te rozmowy tak jakoś przychodzą bez trudu i do tego takie
      > mądre rzeczy mówią...

      Może nie powinienem się przyznawać (to chyba raczej niemęskie), ale też jestem
      fanem Jeżycjadysmile Moja ulubiona część - "Opium w rosole" (ta z małą Genowefą).
      I rzeczywiście, oni zawsze wiedzą, co w jakiej sytuacji powiedzieć i to tak,
      żeby do dzieci dotarło. Na marginesie, czytałaś już "Język trolli"???

      > A kiedyś mi się wydawało, że trudno wyjaśnić skąd się
      > biorą dziecismile)) kaszka z mleczkiem

      Jak to skąd?? Przecież wszyscy wiedzą, że z MIŁOŚCIsmile)))
      Pozdrowienia serdeczne. Kuba

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka