sonnja1
05.08.05, 17:25
Sluchajcie,
obserwuje sie dopiero 3 miesiac, wiec doswiadczenia wielkiego nie mam. Zanim
zaczelam prowadzic obserwacje, bylam przekonana, iz z mierzenia temperatury
nie bede miec zadnego pozytku- male dziecko, do ktorego trzeba wstawac
wielokrotnie. Generalnie rzecz biorac wszedzie podkresla sie, jak niezbedna
jest laboratoryjna wrecz dokladnosc, by mierzenie temp. bylo wiarygodne.
Specjalne termometry, np. termometr "Spioszek" umiejscawiany w pochwie by sam
o dokladnie tej samej godzinie mierzyl, mierzenie tylko w ustach lub pod
pacha, o tej samej godzinie, no i w zadnym wypadku nie poruszyc sie za bardzo
w lozku podczas mierzenia...
Wiec zastanawiam sie, czemu AZ takie wymagania?
U mnie jest tak: mierze najzwyklejszym elektronicznym, mierze (o zgrozo) pod
pacha, wstaje do dziecka po kilka razy, zwlaszcza nad ranem, no i mierze
bynajmniej nie o stalej porze, rozrzut mierzenia jest : miedzy 4,00 a 7,00
(to jest zalezne od kiedy budzi sie dziecko).
I co?
Moje wykresy temperatur sa bardzo czytelne, po prostu ksiazkowe.
Czy tylko ja tak mam?
Az zaczynam nabierac podejrzen, czy mimo, iz wykres jest idealny, czy moge na
nim polegac...