reptar
23.06.05, 11:54
Dział marketingu w zakładach Tymbark SA najwyraźniej stara się doprowadzić do
tego, by w słowniku terminów literackich obok "częstochowskich rymów" pojawił
się "tymbarski patos". Jakie nadęte głupoty wypisują na tych swoich kartonach
z sokami to historia. Np. "W każdej szklance tego soku promień słońca zwiewnie
tańczy". I tak dalej.
Tymbarscy copywriterzy są np. przekonani, że nie ma dwóch owoców, których by
się nie dało połączyć w Tymbarku w jeden organiczny ideał. Połączą brzoskwinię
z jabłkiem - ideał. Winogrona z wiśnią - ideał. Malinę z czymś tam - ideał.
A ostatnio wzruszyli mnie do łez. Na napoju jabłkowo-miętowym - zainspirowani,
jak sądzę, słynnym graffiti "Sam już nie wiem, co pisać" - nasmarowali:
  Kiedy soczyste jabłka poczuły miętę, ogarnęła je orzeźwiająca siła.
  To połączenie zaowocowało jedynym w swoim rodzaju smakowym połączeniem.
Zwłaszcza ta ostatnia linijka zaowocowała mi fantastycznym zaowocowaniem...