Dodaj do ulubionych

co można w miejscu publicznym

19.05.16, 23:26
robić? Koleżanka skrytykowała mnie że smaruję sobie usta pomadka ochronną stojąc na przystanku autobusowym (takie rzeczy to tylko w toalecie lub we własnym domu). Poważnie to takie nieeleganckie? Zrobiłam to szybko i dyskretnie - tzn. nie rozdziawiałam paszczy, nie memłałam wargami, nie mlaskałam itp. Przy stoliku w restauracji nie użyłabym pomadki nawet tylko ochronnej. Inna znajoma jeśli już o stoliku restauracyjnym mowa wstydziła się zażyć lek (musiała łyknąć pastylkę przed posiłkiem) co ja uznałam za dużą przesadę. A co Wy myślicie o takicytuacjach?
Obserwuj wątek
    • agulha Re: co można w miejscu publicznym 20.05.16, 00:02
      Myślę, że każdy ma swój pogląd na to. Dla mnie takie zachowanie, jak Twoje, to nic takiego - zwłaszcza, że pomadka ma funkcję ochronną właśnie, więc na ulicy to coś takiego, jak założenie rękawiczek albo postawienie kołnierza.
      Co do leku, to zależy. Ja bym łyknęła przy stoliku, ale tylko dlatego, że (a) to, co łykam, to tabletka od bólu głowy, czyli raz, że muszę szybko i teraz, a dwa, że jeśli ktoś zapyta, nie mam powodu nie ujawniać tej informacji (b) muszę mieć wodę do popicia i to ze szklanki lub butelki. W łazience wodą wprost z kranu albo z własnych złożonych rąk nie umiem popić, no nie umiem i już. Ogólnie jednak, to lepiej nie, oczywiście. Opuszczenie jednej dawki leku branego na stałe mało kogo jest w stanie zabić.
      Moja babcia, wychowana przed wojną, uważała za niedopuszczalne: palenie papierosa na ulicy przez kobietę (ponoć przed wojną tak robiły tylko przedstawicielki jednej profesji, choć ogólnie palenie uchodziło nawet za eleganckie, ale dama paliła przy stoliku w kawiarni) oraz jedzenie lodów (w waflu lub na patyku) z wyciąganiem języka. Tylko wargami można było zlizywać lody. Mnie natomiast żadne z tych zachowań nie razi (tzn. palenia nie lubię w ogóle, ale z dwojga złego lepiej na powietrzu świeżym niż w pomieszczeniu).
      W metrze londyńskim obserwowałam natomiast: żarcie jakiejś rzadkiej brei z pojemnika (breja sama w sobie mało apetyczna, a poza tym mnie zawsze uczono, że w pojazdach komunikacji miejskiej się nie je nic, co może ochlapać czy ubrudzić współpasażerów w razie nagłego hamowania czy szarpnięcia); wykonywanie pełnego makijażu (wielokrotnie; laska maluje oczy, rzęsy, używa podkładu, pudruje się) - jak dla mnie ohydne. Co mnie to obchodzi, że ona nie zdążyła tego zrobić w domu i że jedzie godzinę do pracy - to może potrzeby fizjologiczne i zmianę środków higienicznych też mogłaby publicznie załatwiać, albo czyszczenie zębów nitką? Niech wstanie kwadrans wcześniej albo niech chodzi nieumalowana.
      • matylda1001 Re: co można w miejscu publicznym 20.05.16, 02:00
        agulha napisała:

        >Opuszczenie jednej dawki leku branego na stałe mało kogo jest w stanie zabić<

        Zabić nie, a nawet wręcz przeciwnie - dać życie wink

      • vi_san Re: co można w miejscu publicznym 20.05.16, 07:30
        Z dużą częścią się zgodzę, poza jednym "Opuszczenie jednej dawki leku branego na stałe mało kogo jest w stanie zabić" - bo może "zabić" to owszem, przesada, ale są leki, które powinny być przyjmowane o np. stałych porach, bądź dawki w konkretnym odstępie czasu jedna od drugiej... Dla osób chorych mam ogromną wyrozumiałość - być może branie leków jest nie comme il faut, ale uważam, że zdrowie i życie ważniejsze niż regułki. Tak jak irracjonalnym byłoby oczekiwanie, że strażak, który wynosi młodą niewiastę nocą z płonącego budynku najpierw się jej grzecznie przedstawi, taktownie poprosi, aby zechciała się ubrać, bo mu nie uchodzi tak w koszuli nocnej itede. big_grin
        Poza tym - pełna zgoda. Zwłaszcza co do makijażu w metrze - obserwowałam to samo w Paryżu i też mnie to odstręczało.
        Natomiast użycie pomadki ochronnej na ulicy jest normalne i oczywiste [choć, oczywiście, lepiej byłoby posmarować usta przed wyjściem z budynku - nie tyle ze względu na sv, co ich ochronę smile ].
      • ann.38 Re: co można w miejscu publicznym 20.05.16, 11:54
        agulha napisała:
        Opuszczenie jednej dawki leku branego na stał
        > e mało kogo jest w stanie zabić.

        No weź Ty nie wypisuj takich szkodliwych rzeczy. Może i nie zabije ale w niektórych chrobach jest bardzo ważne aby utrzymywać stale odpowiednie stężenie leku we krwi. Chory ma szkodzić zdrowiu bo kogoś razi jak on łyknie tabletkę w towarzystwie? Jaki to problem dla otoczenia?
    • judith79 Re: co można w miejscu publicznym 20.05.16, 08:09
      nie widzie nic zrdoznego w przyjmowaniu lekow ani w uzywaniu pomadki ochronnej natomiast szereg czynnosci pielegnacyjnych uprawianych przez ludzi publicznie, zwlaszcza w srodkach komunikacji miejskiej jest dla mnie nie do przyjecia. Regularnie widze panie nakladajace makijaz lub szcotkujace wlosy (brr latajace wlosy brzydza mnie jak malo co) zdarzylo mi sie tez widziec kobiete pilujaca paznockcie.
      • minniemouse Re: co można w miejscu publicznym 20.05.16, 08:47
        smaruje usta pomadka ochronna publicznie, mam sie zaczac bac?
        tabletki tez musze lykac "w ludziach" ale robie to dyskretnie. a po co ktos ma widziec co i kiedy biore - to moja sprawa.

        Minnie
      • kiwas Re: co można w miejscu publicznym 25.05.16, 22:53
        > zdarzylo mi sie tez widziec kobiete pilujaca paznockcie.

        Haha, my widzieliśmy w Egipcie kobietę obcinającą paznokcie u stóp nad brzegiem basenu (resztki wpadały do wody) big_grin
        Chciałem zrobić zdjęcie, ale moja dziewczyna powiedziała, że to nieeleganckie.
        A obcinanie paznokci eleganckie, ja się pytam??
    • majaa Re: co można w miejscu publicznym 20.05.16, 09:13
      Posmarowanie ust pomadką ochronną czy dyskretne zażycie lekarstwa zupełnie mi nie przeszkadza, mus to mus, jak to się mówiwink, prawie tego nie zauważam. Zniesmacza mnie natomiast mocno np. robienie makijażu czy piłowanie paznokci w środkach komunikacji miejskiej, tudzież jedzenie w nich ociekających sosami kebabów i hamburgerów. Nie dość, że intensywnie pachnie, to jeszcze można przy okazji pobrudzić komuś ubranie.
      • minniemouse Re: co można w miejscu publicznym 20.05.16, 10:50
        ale czasami nie da rady nie spilowac.
        ja np tak mam, ze jak mi sie zlamie paznokiec albo zadrze to az mi skora cierpnie i MUSZE,
        po prostu MUSZE natychmiast go opilowac.

        robienie makijazu publicznie uwazam za niezbyt madre. nie dosc ze czlowiek jakby ubieral sie
        na oczach wszystkich, to jeszcze robi rozne glupie miny przy tym.

        a juz jedzenie w autobusie to przeciez jest zabronione, tak samo jak picie. naprawde kierowcy w PL na to pozwalaja, u nas nie wolno! wyrzuca z miejsca!

        Minnie
        • azm2 Re: co można w miejscu publicznym 20.05.16, 15:43
          "a np tak mam, ze jak mi sie zlamie paznokiec albo zadrze to az mi skora cierpnie i MUSZE,
          po prostu MUSZE natychmiast go opilowac."

          Nie wystarczyłoby przyciąć cążkami? Jeden albo dwa ruchy ręki zamiast zyu-zygu przez kilka minut. wink
          • asia.sthm Re: co można w miejscu publicznym 20.05.16, 17:35
            > Nie wystarczyłoby przyciąć cążkami?

            A wtedy to paznokcie robia sie bardzo skoczne i piorun wie gdzie wyladuja. Na zlamany lub na ostro nadszarpniety paznokiec czasem 2-3 zygu zygu wystarcza. Jak mus to mus - mozna to zrobic dyskretnie bez zadnych akrobacji.

            Najgorszy dla mnie do zniesienia widok to odsmarkiwanie nosa w powietrze przy pomocy palcow. Niektorzy panowie maja taki zwyczaj nie do pokonania, kobiety nigdy nie widzialam. Pewnie do tego potrzeba duzo testosteronu, czy ja wiem.
            • minniemouse Re: co można w miejscu publicznym 20.05.16, 23:37
              jezusmaria Asia ja cie zabije!!! siadlam sobie z kawka i jajecznica ...

              !!!!


              Minnie
        • majaa Re: co można w miejscu publicznym 21.05.16, 23:39
          "Awaryjne", szybciutkie podpiłowanie złamanego pazurka to nie byłby problem, wierz mi, Minnie. Niestety, niektóre panie chyba specjalnie zostawiają sobie regularne piłowanie wszystkich paznokci na podróż autobusem czy tramwajem. Przynajmniej tak to wygląda.
      • blackwadera Re: co można w miejscu publicznym 20.05.16, 20:10
        Z gatunku zniesmaczających ale koniecznych to wycieranie nosa (katar). I o ile ktoś robi to z wdziekiem i cicho to ok lepiej niż gdyby nie wycierał smile... ale niektórzy trąbą hejnał z wyraxną satysfakcja dla własnych mozliwości wokalnych
        • yo-a-ko Re: co można w miejscu publicznym 21.05.16, 10:24
          Twoja uwaga o "trąbieniu hejnału" smile)) przypomniała mi starą, dobrą "Grzeczność na co dzień" Jana Kamyczka, w której autor proponował m. in. taką formę zwrócenia uwagi "hejnaliście" (w przypadku bliskich relacji koleżeńskich) "Zlituj się, nie siąkaj nosa, jakbyś grał na trąbie" big_grin big_grin big_grin
    • vilez Re: co można w miejscu publicznym 20.05.16, 12:26
      Publiczne użycie pomadki czy pudru (przysłowiowe już przypudrowanie noska) jest w naszej kulturze przyjęte.
      Przyjmowanie leków (tabletki)- dla mnie rzecz normalna. Co ma być w tym zdrożnego czy krępującego? Coś jak zjedzenie tic-tacków.
      Nie podawałabym publicznie zastrzyków (wstrząsowy dla niektórych widok- np. dla mnie: mogę zemdleć). Ani nie robiłabym pełnego makijażu.
      • pavvka Re: co można w miejscu publicznym 20.05.16, 14:11
        Ja też nie rozumiem problemu z braniem leków. W czym jest to bardziej krępujące od publicznego jedzenia?
      • kiwaczek69 Re: co można w miejscu publicznym 20.05.16, 14:13
        To ja zapytam o wykałaczki.
        Albowiem nieodmiennie mnie wstrząsa, gdy je widzę w restauracji na stoliku - a bywają. I niestety prawie zawsze zdarzy się, że ktoś skorzysta. Z jednej strony - są, to niby ma prawo. Z drugiej - mam autentyczne mdłości, gdy ktoś to przy mnie robi, mało która czynność odbieram jako równie obrzydliwąsad Czy tylko ja tak mam? I czy obecność wykałaczek na stole sprawia, że dłubanie w zębach przy współbiesiadnikach nie jest niezgodne z sv?

        Pomadka dla mnie jest neutralna (nawiasem mówiąc jeśli pomadka kogoś razi, to krem do rąk też? bo używam nagminnie); lekarstwo - absolutnie uzasadnione; oczywiście lepiej nie robić tego ostentacyjnie i nie traktować jako pretekstu do opowiadania o swoich dolegliwościach, co niektórzy praktykują, ale dyskretnie? Jak najbardziej.
        • kiwaczek69 Re: co można w miejscu publicznym 20.05.16, 14:15
          I czy obecność wykałaczek na stole sprawia, że dłubanie w zębach przy współbiesiadnikach nie jest niezgodne z sv?

          nie sprawia, a oznacza
        • en-n Re: co można w miejscu publicznym 20.05.16, 16:13
          Z wykałaczką, jak już komuś coś utkwi miedzy zębami, można pójść do toalety. Dłubanie w zębach przy stole nie jest eleganckie. Co do makijażu - w pociągu podmiejskim widziałam pannę, która wykonała: czesanie włosów, nacieranie ich jakimś specyfikiem i ułożenie w przemyślany bałagan, makijaż (podkład, puder, konturówka, szminka), tuszowanie rzęs i podkręcenie ich takim metalowym czymś. Przed podkładem miała wyraźną chęć na wyciśnięcie pryszczy, ale jakoś się powstrzymała. Pociąg jechał 30 minut.
        • pavvka Re: co można w miejscu publicznym 20.05.16, 17:05
          kiwaczek69 napisała:

          > lekarstwo - absolutnie uzasadnione; oczyw
          > iście lepiej nie robić tego ostentacyjnie i nie traktować jako pretekstu do opo
          > wiadania o swoich dolegliwościach, co niektórzy praktykują, ale dyskretnie? Jak
          > najbardziej.

          Ale co oznacza tutaj "ostentacyjnie"? Wyjmujesz tabletkę, wkładasz do ust, popijasz wodą, połykasz. Gdzie tu w ogóle jest pole do ostentacji? Bo chyba nie mówimy o robieniu sobie przy stole zastrzyków ani np. inhalacji?
          • vi_san Re: co można w miejscu publicznym 20.05.16, 18:41
            Znam i takich, co wyjmują pudełeczko [taki z przegródkami na leki na daną porę dnia], wysypują, bawią się tymiż tabletkami, potem rozważają, czy do popicia lepiej zamówić zwykłą wodę czy raczej herbatę, ale słabą, potem roztrząsają, czy aby na pewno mają wszystko co powinni zażyć i w efekcie cała operacja JEST ostentacyjną demonstracją. Natomiast "normalne" zażycie leku, typu: wyjąć tabletkę, połknąć, popić łykiem wody - nijak ani nie mieści się w kategorii demonstracji, ani nie jest [moim zdaniem] naruszeniem sv. Ot, zwyczajna czynność, którą potencjalny widz powinien zignorować.
      • alabard Re: co można w miejscu publicznym 20.05.16, 18:18
        vilez napisała:

        > Publiczne użycie pomadki czy pudru (przysłowiowe już przypudrowanie noska) jest
        > w naszej kulturze przyjęte.

        W naszej czyli w czyjej kulturze?
        • vilez Re: co można w miejscu publicznym 20.05.16, 18:42
          europejskiej, zachodniej
          • alabard Re: co można w miejscu publicznym 20.05.16, 21:00
            Wyobrażasz sobie Merkel albo Kopacz pudrującą sobie publicznie, na ulicy nosek? Elę de 2 też?
            • bene_gesserit Re: co można w miejscu publicznym 20.05.16, 22:01
              A rozmawiamy o wyobraźni? o_O
              • alabard Re: co można w miejscu publicznym 21.05.16, 08:42
                Nie, o szminkowaniu.
                • bene_gesserit Re: co można w miejscu publicznym 22.05.16, 13:46
                  To zboczyłeś z tematu dość mocno.
                  PS Mylisz porządki, który to już raz.
                  • alabard Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 08:14
                    Zboczyłaś z tematu dość mocno.

                    Tematem było: Czy wypada KRÓLOWEJ Elżbiecie II szminkować się publicznie?
                    Czy przystoi paniom premier - Kopacz, Merkel pudrować się publicznie?

                    Co nie razi w zachowaniu "panien w białych kozaczkach"?

                    Nie czytasz niczego w całości. Który to już raz.

                    Przeczytaj, to co napisałem. To tylko 2 wpisy.
                    • bene_gesserit Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 20:18
                      Polecam przeczytać post otwierający - stanie się jasne, kto tu zboczył.
                      Polecam też jakieś ogólnodostępne podręczniki nt protokołu dyplomatycznego - tam znajdziesz odpowiedzi na dręczące cię pytania.
            • vilez Re: co można w miejscu publicznym 20.05.16, 23:10
              A świat się sprowadza do Merkel czy Kopacz? Lub do buboograniczonej wyobraźni?
              • alabard Re: co można w miejscu publicznym 21.05.16, 09:03
                Są jeszcze "panny w białych kozaczkach".
                • vilez Re: co można w miejscu publicznym 21.05.16, 09:18
                  Nie jesteśmy odpowiedzialni za Twoją wyobraźnię.
                  • alabard Re: co można w miejscu publicznym 21.05.16, 10:26
                    vilez napisała:

                    > Nie jesteśmy odpowiedzialni...

                    Pluralis modestiae?
                    Po co ta skromność?
      • blackwadera Re: co można w miejscu publicznym 20.05.16, 20:07
        vilez napisała:

        > Przyjmowanie leków (tabletki)- dla mnie rzecz normalna. Co ma być w tym zdrożne
        > go czy krępującego? Coś jak zjedzenie tic-tacków.
        koleżanka -osoba wówczas dość młoda - tłumaczyła swoje wątpliwości "czy wypada' zażyć lek przy restauracyjnym stoliku w taki sposób "że jeszcze ktoś zauważy i pomyśli że jestem chora na nie wiadomo jaką chorobę: D.
        Jak widać ludzie mają różnie ustawione granice 'poczucia przyzwoitości"
        • vilez Re: co można w miejscu publicznym 20.05.16, 23:11
          wink
        • minniemouse Re: co można w miejscu publicznym 21.05.16, 00:09
          blackwadera napisała:
          - tłumaczyła swoje wątpliwości "czy wypada' zażyć lek przy restauracyjnym stoliku w taki sposób "że jeszcze ktoś zauważy i pomyśli że jestem chora na nie wiadomo jaką chorobę big_grin

          powiem ci ze troche nieudolnie jej wyszlo tlumaczenie, ale w zarodku ma nawet sens.
          nie chodzi bowiem o to ze ktos bedzie podejrzewal konkretnie ja o "chorobe" wink ale w ogole,
          w dzisiejszych czasach z ZIKA wirusem, Ebola, West Nile etc ktos moze poczuc sie nieprzyjemnie widzac obok siebie goscia zazywajacego Bog-jeden-raczy-wiedziec-na-co-i-po-co-to jakis lek.

          Minnie
          • vilez Re: co można w miejscu publicznym 21.05.16, 09:21
            A choroby to coś niezwykłego? Chorzy żyją wśród nas, nie muszą się kryć po kątach. Z okazjonalnym zażyciem leków także nie. Potrzebują, to zażywają- normalna rzecz.
          • alabard Re: co można w miejscu publicznym 21.05.16, 09:49
            Ciekawość może wynikać również ze szlachetnych intencji. Skoro lekarstwo musi zażyć tu i teraz natychmiast, to znaczy że się bardzo źle poczuła. Może więc trzeba udzielić jej pomocy, wezwać lekarza, pogotowie, odprowadzić do domu.

            Zupełnie niepotrzebne zamieszanie.
            • pavvka Re: co można w miejscu publicznym 21.05.16, 10:27
              alabard napisał:

              >Skoro lekarstwo musi z
              > ażyć tu i teraz natychmiast, to znaczy że się bardzo źle poczuła.

              Nie oznacza. Wystarczy że ma np. nadciśnienie i musi brać leki regularnie przez cały czas.
              • alabard Re: co można w miejscu publicznym 21.05.16, 12:15
                Co Ty opowiadasz!

                Jak człowiek z nadciśnieniem musi przyjąć lek tu, teraz, natychmiast przy jedzeniu to kwalifikuje się do szpitala w trybie natychmiastowym.
                • bene_gesserit Re: co można w miejscu publicznym 22.05.16, 13:48
                  Jest mnóstwo dolegliwości, które wymagają przyjęcia leku w określonym czasie, także doraźnie, w chwili wystąpienia problemu.
                  • alabard Re: co można w miejscu publicznym 22.05.16, 15:11
                    Mówisz o napadzie dusznicy bolesnej?

                    No właśnie to jest ten przykład, gdy zażywanie leku przy stole wzbudza niepokój.

                    Poza napadem dusznicy takich chorób NIE MA, które wymagałyby natychmiast, NIE WSTAJĄC od stołu przyjęcia jakiegokolwiek leku.

                    Jeśli się mylę to podaj kilka przykładów z tych "mnóstwo".
                    • agulha Re: co można w miejscu publicznym 22.05.16, 16:04
                      Zapewne są. Na przykład astma. Też dusi!
                      • alabard Re: co można w miejscu publicznym 22.05.16, 19:47
                        Masz rację! To są sprawy urgentowe. Tu wszystko wolno.

                        Ale przecież nie rozmawiamy o urgentach.
                      • alabard astma - dwa słowa 23.05.16, 09:25
                        agulha napisała:

                        > Zapewne są. Na przykład astma. Też dusi!

                        Ja bym zmienił lekarza.

                        Napad astmy w ciągu dnia spełnia kryteria: "nieopanowana astma".
                        Astmatyk może się dusić w nocy (góra 2x w tygodniu - co ja opowiadam! Dobrze ustawiony astmatyk nie może się dusić nigdzie i o żadnej porze), ale nigdy w ciągu dnia.
                    • bene_gesserit Re: co można w miejscu publicznym 22.05.16, 16:08
                      Takie choroby są. Poważnie jesteś lekarzem? Który stopień specjalizacji i której konkretnie? Pogadajmy, połowa mojej rodziny to specjaliści w tej dziedzinie, nasłuchałam się.
                      • alabard Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 08:05
                        Skoro połowa Twojej rodziny to są lekarze. Skoro nasłuchałaś się, to zapodaj przykłady, gdzie koniecznie w czasie uczty trzeba zażyć lek.

                        Nie mówimy, oczywiście, o sytuacjach urgensowych.
                        • bene_gesserit Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 20:16
                          O, to właśnie miałam na myśli, pisząc o tym, że należy tępić kiepską angielszczyznę! Urgensowy, brr, co za szkarada, gdybym to mogła od-zobaczyć!

                          I: wy sobie możecie mówić - skąd ta liczba mnoga, jest was tam więcej, chłopaki? - ja mówię o wszystkich.
                          • alabard Re: co można w miejscu publicznym 25.05.16, 13:24
                            No, dobra tępisz kiepską angielszczyznę, która angielszczyzną nie jest.

                            Ale co z tymi przykładami, gdzie koniecznie trzeba bez zwłoki przyjąć lek przy stole?
                            W rodzinie masz przecież tylu lekarzy. Czy udało ci się już zebrać odpowiednie przykłady?
    • alabard Re: co można w miejscu publicznym 20.05.16, 17:49
      pomadka ochronna na ulicy - tak
      lek przy stoliku - nie
      • vilez Re: co można w miejscu publicznym 20.05.16, 18:42
        > lek przy stoliku - nie

        bo?
        • alabard Re: co można w miejscu publicznym 20.05.16, 21:02
          Bo to nie wymaga tłumaczenia. Bo jest tak oczywiste.
          • bene_gesserit Re: co można w miejscu publicznym 20.05.16, 22:02
            A możesz swój pogląd umocować w jakimś obiektywizującym go źródle? Będzie, rozumiesz, bardziej wiarygodnie.
            • alabard Re: co można w miejscu publicznym 21.05.16, 09:08
              Za cytuję Ciebie samą - nie muszę udowadniać, że Słońce jest gorące.
              • bene_gesserit Re: co można w miejscu publicznym 22.05.16, 13:49
                Cytat jak najbardziej słuszny, tylko kontekst mylny - kulą w płot.
          • koronka2012 Re: co można w miejscu publicznym 20.05.16, 22:06
            Cóż - nie jest oczywiste.
            Uważasz za wskazane, żeby ktoś zażywał leki w toalecie popijając wodę z kranu?
            • alabard Re: co można w miejscu publicznym 21.05.16, 09:05
              A dlaczego w toalecie?
              • koronka2012 Re: co można w miejscu publicznym 21.05.16, 13:03
                Bo pozostałe miejsca w restauracji też są "publiczne" i na widoku.
                • alabard Re: co można w miejscu publicznym 21.05.16, 16:44
                  A jakie ma to znaczenie?
          • blackwadera Re: co można w miejscu publicznym 20.05.16, 22:28
            Oczywiste ( w sensie oczywiscie niewłaściwe) to dla mnie byłoby jakby mężczyzna przy moim stoliku zażywał wiagrę prezentując ja wszem i wobec. No wtedy faktycznie współbiesiadujący (e?) mogłyby sie chyba dziwnie poczuć smile
            • minniemouse Re: co można w miejscu publicznym 21.05.16, 01:04
              a to mi przypomnialo bardzo smieszna reklame Fiata 500


              https://www.freesmileys.org/smileys/smiley-laughing013.gif

              Minnie
          • c2h6 Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 15:17
            alabard napisał:

            > Bo to nie wymaga tłumaczenia. Bo jest tak oczywiste.

            Oczywiste to jest, że można spokojnie łyknąć tabletkę przy stole.
            Rzecz jasna jest to oczywiste dla ludzi reprezentujących sobą jakiś przyzwoity poziom. Parweniuszom będzie się często wydawało, że wszystko poza powściągliwym oddychaniem jest przy stole niestosowne.
            • bene_gesserit Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 21:29
              No własnie, o to chodzi - o swobodę wynikającą z wysokiego poziomu kompetencji.

              Kurczowe i dosłowne trzymanie się reguł zdradza debiutanta w dziedzinie - to, oczywiście, dotyczy też s-v. Do apriorycznego, tępego trzymania się zasad dochodzi często neoficki zapał, pogarszając sprawę o różne ideolo albo patetyczne racjonalizacje.
              • alabard Re: co można w miejscu publicznym 25.05.16, 13:29
                Dobre!
                *apriorytyczne trzymanie"
                *patetyczna racjonalizacja"
                *pogarszanie sprawy o ideolo.

                Dobre!
                • vilez Re: co można w miejscu publicznym 25.05.16, 14:36
                  Jeśli już cytujesz, to cytuj poprawnie: "apriorycznego" nie- "apriorytycznego".
                  Podobnie, jeśli już próbujesz medykalizować dyskurs, to rób to poprawnie- jeśli już, to "urgensowy", nie-urgentowy.
                  Ogólnie- zgadzam się z Bene, starasz się być patetyczny, a wychodzisz na upartego dogmatyka, który zatrzymał się na poziomie neofickiego wydumania.
                  • alabard Re: co można w miejscu publicznym 26.05.16, 18:29
                    Widzisz różnicę między "apriorytyczne trzymanie", a "aprioryczne trzymanie"?
                    Jeśli tak, to BRAWO TY!

                    Proszę! Ile Ty masz o mnie do powiedzenia!
                    A ja o Tobie nic. KOMPLETNIE NIC!

                    Możesz to potraktować jako aprioryczny komplement w tonie niepatetycznej racjonalizacji, który nie pogarsza sprawy przez żadne ideolo..
        • minniemouse Re: co można w miejscu publicznym 20.05.16, 23:54
          vilez napisała:
          > > lek przy stoliku - nie
          > bo?


          jestem przekonana ze chodzi po prostu o fakt, iz nie robi sie przy stoliku wystawki z buteleczek czy innych pojemnikow z lekami i w skupieniu zazywa na oczach wszystkich.
          w koncu restauracja, kawiarnia to faktycznie nie szpital czy ambulatorioum, goscie moga poczuc sie dziwnie, niepewnie (czy to zakazne?)
          Pod tym wzgledem Alabard ma absolutnie racje i nie ma nad czym debatowac.

          natomiast dyskretne wyjecie jednej, czy nawet kilku, tabletek tak aby nie bylo tego widac
          i rownie dyskretnie ich zazycie tak ze nikt nic nie zauwaza - nie widze przeszkod.

          Minnie
          • alabard Re: co można w miejscu publicznym 21.05.16, 08:52
            O właśnie! O to, to!

            Tylko po co uprawiać partyzantkę? Pod stołem wydłubywać coś z blistra, albo wygrzebywać z buteleczki. Skoro można przeprosić towarzystwo, podejść do baru poprosić o szklankę wody i zażyć co się chce i ile się chce. Po złożeniu zamówienia jest taka chwila rozgardiaszu, gdy uczta się jeszcze nie rozpoczęła - to jest bardzo dogodny moment, aby dyskretnie się wymknąć.
            • minniemouse Re: co można w miejscu publicznym 21.05.16, 23:21
              alabard napisał:
              Po złożeniu zamówienia jest taka chwila rozgardiaszu, gdy uczta się jeszcze nie rozpoczęła - to jest bardzo dogodny moment, aby dyskretnie się wymknąć.

              a dlaczego zakladasz ze lek zazywa sie po zlozeniu zamowienia?
              ja np moge musiec zazyc lek w dowolnej chwili. bol moze mnie zlapac zarowno przed zlozeniem zamowienia jak i w trakcie posilku, nawet dwa razy musze zazywac dwa rozne leki jesli ten pierwszy nie pomoze.
              a moze i nawet i trzy, jesli dojda nudnosci.
              zatem o wiele wygodniej mi jest przy stole siegnac dyskretnie do torebki, w niej szybko zdjac
              z buteleczki nakretke, wydlubac 1-2 tabletki, wzlozyc do ust tak ze nikt nie widzi
              i popic woda ze szklanki na stole. umiem lykac niezauwazalnie.

              Akurat bardzo nie mam ochoty, bedac w bolu, na wszelkie gimnastyki zwiazane
              z wstawaniem, lazeniem do baru albo do toalety, mowieniem do kogos o szklance wody itd itp.
              mozliwe tez ze czekaniem jesli w barze jest akurat tlok.

              Minnie
              • alabard Re: co można w miejscu publicznym 22.05.16, 15:55
                W każdej chwili możesz przeprosić towarzystwo i odejść od stolika. Podałem tylko przykład najdogodniejszego momentu, gdy ktoś odczuwa nieodpartą potrzebę zażycia leku akurat w restauracji.

                W sytuacjach urgensowych więcej rzeczy wypada, ale chyba o takich nie rozmawiamy.
                W innych przypadkach, przyznasz, że raczej nie ma potrzeby, aby epatować towarzystwo swoimi dolegliwościami.

                P.S.
                Partyzantka może wydawać się dyskretna dla ją uprawiającego. Towarzystwo na pewno ją zauważy.
            • vi_san Re: co można w miejscu publicznym 22.05.16, 14:36
              Czyli zażyć lek przy barze jest ok, ale przy stoliku już faux pass? I czemu niby ma służyć "dyskretne wymykanie" od stolika, żeby na środku knajpy te pigułki łykać? Toż to dopiero JEST demonstracja! big_grin
              • bene_gesserit Re: co można w miejscu publicznym 22.05.16, 14:59
                To też mnie dziwi: wychodzi na to, że 'nieuprzejmość' według alabarda w obecności w obecności innych gości się liczy, ale w obecności barmana się nie liczy. Hm hm, mam nadzieję, że rozumiem to opacznie.
                • alabard Re: co można w miejscu publicznym 22.05.16, 15:18
                  Rozumiesz to opacznie.
                  • bene_gesserit Re: co można w miejscu publicznym 22.05.16, 16:03
                    Czyli bar ma być bez barmana? Yhy.
                    • alabard Re: co można w miejscu publicznym 22.05.16, 17:54
                      A dlaczego ma być bar bez barmana?

                      Jest bar. Jest barman. O co chodzi?
            • vi_san Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 11:00
              Wyjaśnij mi, proszę, jedno [jako, że kompletnie zignorowałeś mój wcześniejszy wpis]. Jak rozumiem z tego co piszesz: przeproszenie towarzystwa, podejście do baru [który w większości knajp mieści się w centralnym punkcie sali], tam poproszenie barmana o wodę, wydłubywanie [tak wszak kłopotliwe przy stoliku] z blistra tabletki i łykanie na oczach całej sali jest, twoim zdaniem, zachowaniem DYSKRETNYM?! A zażycie tej samej tabletki, tylko bez cyrków z bieganiem po sali, przepraszaniem kogokolwiek [co zwraca uwagę, jako zachowanie nietypowe!] itd jest "passe"? Plus - czemu zachowanie wobec współbiesiadników jest gafą, ale na oczach barmana [i połowy knajpy] już nie? Wyjaśnij mi to, proszę... smile
              • alabard Re: co można w miejscu publicznym 25.05.16, 13:39
                Jeśli poczułaś się zignorowana, to przepraszam.

                "Passe" to chyba oznacza niemodne. Czy się mylę?

                Nie napisałem, że jest to zachowanie dyskretne. Przepraszasz towarzystwo, bo nie chcesz, aby twoje czynności zakłócały przebieg kolacji. Wprowadzenie jakiegokolwiek zamieszania przy stole jest gafą.
                Barman zwykle w kolacji aktywnie nie uczestniczy. Prawda?

          • vilez Re: co można w miejscu publicznym 21.05.16, 09:17
            A gdziekolwiek ktoś pisał o wystawce leków? Bo w poście startowym jest o pastylce przed posiłkiem.
            Zatem, pod jakim względem ma Abelard rację? O zdejmowaniu butów przy stole też nie rozmawiamy....
            • vilez Re: co można w miejscu publicznym 21.05.16, 09:18
              Alabard, sorry.
            • bene_gesserit Re: co można w miejscu publicznym 22.05.16, 13:52
              No właśnie.
              Zaszurgotanie blisterem i połknięcie jednej tabletki może się odbyć tak dyskretnie, że nikt tego nie zauważa (zresztą, o ile biorący leki nie jest ograniczony ruchowo, tak właśnei powinno sie to odbyć).
              • alabard Re: co można w miejscu publicznym 22.05.16, 15:15
                Ręce trzymamy nad stołem, prawda, więc jak to zrobić dyskretnie?
                • vilez Re: co można w miejscu publicznym 22.05.16, 15:18
                  Dyskretnie nie oznacza: w ukryciu. Raczej: nieeksponowanie. Rozumiem, że nie czujesz różnicy.
                  • alabard Re: co można w miejscu publicznym 22.05.16, 16:02
                    Dłonie trzyma się nad stołem. Wszelkie manewry pod stołem to jest działanie w ukryciu.
                    • bene_gesserit Re: co można w miejscu publicznym 22.05.16, 16:06
                      Jak sam dziś stwierdziłeś, sv uprzyjemnia życie.
                      Sztywne trzymanie się reguł może doprowadzić do, ekhem, dużej nieuprzyjemności.

                      Polecam przemyślenie historycznego kontekstu zasady trzymania dłoni przy stole i przemyślenie, w jakich to okolicznościach współcześnie można od niego odstąpić (podpowiem - w tzw cywilizowanym świecie obecnie mało kto nosi przy sobie broń i używa jej jako argumentu w dyskusji podczas obiadu).
                      • alabard Re: co można w miejscu publicznym 25.05.16, 13:46
                        A jednak.
                        Mimo, że kontekst historyczny zaniknął, to zachowania pozostały.

                        Rączki trzymamy nad stołem - to powtarzała pani już w przedszkolu.
                        Co do tego nawet Ty nie masz wątpliwości. Prawda?
                        Wszelkie manewry pod stołem są cokolwiek niepokojące. Wszak ludzie z klasą o dobrych intencjach nie mają nic do ukrycia.
                        P.S.
                        Sztywne "trzymanie się" nigdy nie prowadzi do dużej nieuprzejmości. Chyba, że ktoś te "sztywne zasady" zna tylko w części.
                    • vilez Re: co można w miejscu publicznym 22.05.16, 17:12
                      Toteż lekami nie operujemy pod stołem tylko nad stołem. Nadal dyskretnie. Dyskrecja dotyczy wszystkich osób: tego, co czyni (tu: przyjmuje lek) i tego, co to widzi. Grzeczny człowiek nie zwróci na to specjalnej uwagi, mimo że coś zauważy.
                      • bene_gesserit Re: co można w miejscu publicznym 22.05.16, 17:20
                        Najpierw je chyba i tak musimy wyjąć - z kieszeni albo torebki. Trudno to robić nad stołem, chociaż bez wątpienia dałoby się - z tym że wtedy adieu, dyskrecjo.
                        • vilez Re: co można w miejscu publicznym 22.05.16, 18:30
                          No fakt, lek z torebki wyjmujemy, powiedzmy, trzymając ją (torebkę) na kolanach. Ale tabletkę trzeba donieść dłońmi do ust wink
                      • alabard Re: co można w miejscu publicznym 22.05.16, 18:04
                        Super!

                        Akcja się rozwija!
                        Torebka ląduje na stole.

                        Nadal dyskretnie.

                        Oczywiście, że dyskrecja dotyczy wszystkich - nikt nic niczego nie zauważa.

                        Owszem, grzeczny człowiek nie zwróci uwagi mimo, że zauważy.
                        Tu się z Tobą zgadzam w 100%.
                        Tylko po co "grzecznemu człowiekowi" fundować taką sytuację, że będzie MUSIAŁ UDAWAĆ, że nic nie zauważył?
                        • vilez Re: co można w miejscu publicznym 22.05.16, 18:35
                          Torebka raczej nie. Ale dłonie donoszą lek do ust. Usta są nad stołem.

                          Ale po co ma udawać cokolwiek? Zwyczajnie- ignoruje. Do tego nie trzeba udawania.
                          Tak jak nie przywiązujemy uwagi do tego, czy ktoś akurat słodzi sobie kawę/herbatę lub podnosi do ust łyżeczkę. Ot, słodzi, zjada ciastko czy zażywa lek. Nie przypatrujemy mu się ze specjalnym zainteresowaniem...
                          • alabard Re: co można w miejscu publicznym 22.05.16, 19:00
                            A skąd te dłonie donoszą?
                            Spod obrusa - i o to chodzi.

                            KOLACJA jest celebracją.

                            Ja mówię o kolacjach "high- end"
                            W RESTAURACJACH MacDonalda można smażone ziemniaki jeść rękami. Tłuste palce wycierać we włosy.
                            • vilez Re: co można w miejscu publicznym 22.05.16, 19:55
                              Hm...ciekawe. To u Mc'Donaldsa można, a w greckiej- nie. Ze zmianą miejsca ubywa na grzecznosći? No cóż...
                              • alabard Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 08:36
                                Zgadzam się. Ciekawe.
                                U McDonalda wypada jeść pieczone ziemniaki palcami.
                                Tłuste palce wytrzeć we włosy albo w kieckę.
                                No cóż...
                                • vilez Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 09:02
                                  Piszesz o sobie w z tym wycieraniem tłustych palców? Bo normalny człowiek zachowuje się grzecznie zarówno na przyjęciu w ambasadzie jak i w przydrożnej knajpce.
                                  • alabard Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 12:43
                                    W ambasadzie nie podają smażonych ziemniaków do jedzenia palcami.
                                  • kora3 Vil 23.05.16, 13:28
                                    Tak, masz rację Vilez - kulturalny człowiek zachowuje się grzecznie zawsze i wszędzie. Tylko, że grzecznie znaczy tu stosownie .
                                    Stosownie jest jeść kiełbaskę z ogniska bez sztućców - na przykład. A takiej samej kiełbaski jesć bez uzycia sztućców nie wypada, gdy sztućce podano.
                                    • alabard Re: Vil 23.05.16, 13:58
                                      Oj kora3!

                                      Gdybyś zechciała przeczytać kiedyś cały wątek...
                                      • kora3 Re: Vil 23.05.16, 14:09
                                        Nie zawsze mi się chce - przyznaję. Z ciekawości - w czym moje stwierdzenie jest sprzeczne z zasadami SV?
                                        • alabard Re: Vil 23.05.16, 15:48
                                          A kto mówi, że Twoje stwierdzenie jest sprzeczne z s-v?
                                          • kora3 Re: Vil 23.05.16, 15:55
                                            Dobra - to inaczej smile Co takiego jest w treści całego watku, że po mej wypowiedzi zachęciłeś mnie do przeczytania calosci?
                                            • c2h6 Re: Vil 23.05.16, 16:08
                                              kora3 napisała:

                                              > Dobra - to inaczej smile Co takiego jest w treści całego watku, że po mej wypowied
                                              > zi zachęciłeś mnie do przeczytania calosci?

                                              Zapewne chodzi o to, że tabletkę można przy stole wziąć jedynie wtedy, gdy gospodarz zapewnił oprócz nakrycia i sztućców do steku, nakrycia i sztućców do ryby, nakrycia i sztućców do zupy, nakrycia i sztućców do chleba, nakrycia i sztućców do deseru oraz nakrycia i sztućców do kawy, także specjalnego talerza i szczypczyków do tabletek (przyniesionych na półmisku), zgodnych z wytycznymi baronowej Rotschild.
                                              • kora3 Re: Vil 23.05.16, 16:19
                                                Heh smile

                                                Wiesz, jakkolwiek nie jestem z gatunku "połknęła kij" i osobiście by mi zażycie tabletki przez kogoś obcego w trakcie spotkania ze mną przy stole nie przeszkadzało, to jednak uważam, że takie coś jest poza SV. I naturalnie dopuszczałabym w swoim wykonaniu, ale tylko w gronie osób mi bliskich i podczas spotkania na luzie.

                                                A to dlatego, że swoimi intymnymi sprawami - a zdrowie czy dolegliwości do takich należą - nie wypada absorbować otoczenia oraz dlatego, że czynności takiej nie da się ukryc, czy wykonać jej nie zwracając uwagi nienaturalnym zachowaniem.

                                                Oczywiście nie mam na myski samego włożenia tabletki do ust i popicia, tylko czynności to poprzedzające. Nei sadze, by ktokolwiek nosił tabletki luzem w kieszeniach, czy torebce. A zatem musi wyjac opakowanie w którym sa i je z niego wydobyć. Taka czynność wykonywana pod stołem - no zwracałaby uwagę. Nad stołem - także.
                                                • c2h6 Re: Vil 23.05.16, 16:47
                                                  kora3 napisała:

                                                  > A to dlatego, że swoimi intymnymi sprawami - a zdrowie czy dolegliwości do tak
                                                  > ich należą - nie wypada absorbować otoczenia oraz dlatego, że czynności takiej
                                                  > nie da się ukryc, czy wykonać jej nie zwracając uwagi nienaturalnym zachowaniem
                                                  > .
                                                  >
                                                  > Oczywiście nie mam na myski samego włożenia tabletki do ust i popicia, tylko cz
                                                  > ynności to poprzedzające. Nei sadze, by ktokolwiek nosił tabletki luzem w kiesz
                                                  > eniach, czy torebce. A zatem musi wyjac opakowanie w którym sa i je z niego wy
                                                  > dobyć. Taka czynność wykonywana pod stołem - no zwracałaby uwagę. Nad stołem -
                                                  > także.

                                                  Ale nie mówimy o babci - hipochondryczce co kolekcjonuje recepty po pięciu kardiologach, bo jeszcze brakuje jej różowych kapsułek, nie? Dopóki ktoś nie rozstawia na stole serii fiolek, z których starannie wyciąga zawartość strzykawki, tylko wyjmuje jedną, a niechby nawet dwie tabletki z listków, to sprawa jest dla normalnego człowieka niezauważalna. Znaczy się, oczywiście to widzi, ale nie zauważa. bo co tu zauważać? Każdy kiedyś coś łykał. ani to widok wstrząsający, ani hałas.
                                                  Rozumiem że można się krępować przy tym przykładowym kliencie na bizneslanczu łykania Furaginu, ale doprawdy łyknąć Rutinoscorbin przy znanych ludziach - żaden obciach. A z kolei towarzystwo nie powinno w ogóle zwracać uwagi, choćby to RU-486 było.
                                                  • kora3 Re: Vil 23.05.16, 16:53
                                                    C2h6 - w znanym towarzystwie często jest tak, ze się zasady SV zawiesza i sadziłam, ze mówimy teraz o zasadach ogólnych, a nie o sytuacji, gdy sa zawieszone z racji relacji między ludźmi.
                                                  • alabard Re: Vil 25.05.16, 15:09
                                                    Etan!
                                                    Lubisz się droczyć.
                                                    Taka postawa do niczego konstruktywnego nie prowadzi.
                            • c2h6 Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 15:24
                              alabard napisał:

                              > A skąd te dłonie donoszą?
                              > Spod obrusa - i o to chodzi.

                              No i cóż, że spod obrusa. Sięgnięcie do torebki czy kieszeni znajdującej się poniżej blatu jest najnormalniejszą rzeczą na świecie i w żaden sposób nie narusza zasad savoir-vivre.

                              > KOLACJA jest celebracją.

                              Kolacja jest posiłkiem. Posiłku, o ile nie jest to coś wyjątkowo wyjątkowego, się nie celebruje.

                              > Ja mówię o kolacjach "high- end"

                              Z opisu wnioskując są to raczej kolacje nouveau-riche.

                              • alabard Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 15:53
                                Wolałbym nie mieć gościa, który coś majstruje pod obrusem.
                                • c2h6 Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 16:05
                                  alabard napisał:

                                  > Wolałbym nie mieć gościa, który coś majstruje pod obrusem.

                                  Ach, czyli rzeczywiście kolacja w stylu nouveau-riche. I to tak raczej w odmianie Pruszkowsko-Wołomińskiej.
                                  Wśród ludzi o normalnych obyczajach krótkie sięgnięcie poniżej blatu nie jest "majstrowaniem", a już zwłaszcza nikogo nie przyprawia o dyskomfort.
                                  • kora3 Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 16:11
                                    Wiesz, ale tak na serio to trudno jest dyskretnie wyjąc tabletkę. Bo zażyć to owszem, ale jak pisałam - mało kto chyba nosi tabletki luzem w kieszeni, czy torebce. Sięgnięcie po taką tabletkę to sekunda, podobnie jak samo zazycie - można tego nawet nie zauważyć.
                                    Ale już wyciagniecie z torebki czy kieszeni opakowania leków, listka czy słoiczka i wydobycie z nich pastylki to jednak byłoby "majstrowanie" pod stołem. I nie chodzi o to, że ktoś by się tego przestraszył smile tylko zwyczajnie to byłoby nienaturalne zachowanie, zwracające uwagę
                                    • vilez Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 16:33
                                      A czemu "nienaturalne"? Bo dotyczy leków?
                                      Dyskretnie, powtórzę, oznacza tu - bez ostentacji.
                                      • kora3 Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 16:44
                                        Nienaturalne Vil bo normalnie człowiek nie grzebie dłuższą chwilkę pod stołem smile

                                        Gdyby mnie przyszłoby zażyć tabletkę w bliskim gronie na luźnym spotkaniu, to zrobiłabym to zupełnie jawnie. Nie ostentacyjnie, ale też nie "kombinując" pod stołem z opakowaniem. W niebliskim gronie po prostu bym wyszła przepraszając na chwile i spokojnie sobie zażyła w łazience, czy innym ustronnym miejscu.
                                        Ponowie pytanie: czy naprawdę np. podczas spotkania służbowego z pierwszy raz na oczy widzianymi ludźmi zażyłabyś koniecznie tabletkę wyciągając z torebki opakowanie pod stołem, czy też jawnie, wydłubała pastylkę i zazyła?

                                        Jasne, poza relacją ze współbiesiadnikami ma tu jeszcze znaczenie rodzaj imprezy biesiadnej i jej wielkość. np. na weselu w czasie gdy jedni tańczą, inni popijają i jedzą i w nablizszym siedzącym otoczeniu nie ma nikogo, nikt z naprzeciwka pewnie nie zwróciłby uwagi na to, że z wiszącej na oparciu fotela torebki cos wyjęłaś grzebiąc w niej chwilkę, a już tym bardziej na to, że potem to coś włozyłas do ust smile Ale jak sadziłam mówimy o sytuacji, gdy wszyscy są ze tak powiem usadzeni, siedzisz face to face z kimś i obok kogos innego i takie kombinacje podstolne na bank zwrócią uwagę reszty.
                                    • c2h6 Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 16:49
                                      kora3 napisała:

                                      > Wiesz, ale tak na serio to trudno jest dyskretnie wyjąc tabletkę. Bo zażyć to o

                                      > Ale już wyciagniecie z torebki czy kieszeni opakowania leków, listka czy słoicz
                                      > ka i wydobycie z nich pastylki to jednak byłoby "majstrowanie" pod stołem. I n

                                      Oj tam. O ile nie ma się jakiegoś potwornego sajgonu w torebce, to jest to parę sekund z minimalnym szelestem. Zupełnie akceptowalne.
                                      • kora3 Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 17:02
                                        C2h6 - wiesz w bliskim gronie akceptowalne jest np. mierzenie poziomu glukozy za pomocą glukometru. Albo nawet zaaplikowanie sobie zastrzyku z insuliny - tak często przy mnie robi kolega diabetyk.
                                        Wyobrazasz sobie sytuację, gdy ów kolega rozmawiając np. podczas sluzbowej kolacji z powiedzmy wiceministrem, którego nie zna po koleżeńsku wykonuje taka akcję w restauracji przy stole? Bo ja - nie. No, ale mogłby powiedzieć: - Mam nadzieję, ze nie będzie panu przeszkadzało, jak sobie zmierzę cukier, bo diabetykiem jestem... Głowę dam, ze rozmówca odpowiedziałby, że oczywiście nie, ale kolega wykazałby się brakiem obycia.
                                        • bene_gesserit Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 20:14
                                          Ale każdą sytuację możemy sprowadzić do absurdu - albo: każdą zasadę przeinaczyć, podając jako niewinny przykład coś z jednego albo drugiego końca skali na zasadzie 'no przecież u Elżbiety I na kolacji...'
                                          Protokół dyplomatyczny to inna para kaloszy, tak w ogóle.
                                          • kora3 Re: co można w miejscu publicznym 24.05.16, 07:42
                                            Bene, ale wobec zwyczajnego wiceministra nie obowiązuje na zwyczajnym spotkaniu protokół dyplomatyczny smile - w miejsce wiceministra możemy wsadzić kogokolwiek obcego, z kim się umówimy służbowo i jesteśmy razem w restauracji. Naprawdę sądzisz, ze wypada wówczas zażywać leki? naprawdę uważasz, ze nie warto na chwilkę wyjść na te okoliczność?
                                            • bene_gesserit Re: co można w miejscu publicznym 24.05.16, 19:48
                                              Odbywam mnóstwo służbowych spotkań, na których mogę się czuć dość swobodnie. Granice są, ale nie jest takie ostre. Generalnie - jak w pięciuset milionach innych przypadków - liczy się kontekst i to jedyna imo sensowna konstatacja, która powinna być mottem tego forum. Inaczej to bubizm i tyle.
                                              • kora3 Re: co można w miejscu publicznym 25.05.16, 07:36
                                                Bene, ale mówimy tu o zasadach ogólnych i sadziłam, że to jasne. Ogólnie nie wypada, ale jest od groma sytuacji w których zasady SV można zawieszać i ty o takich teraz piszesz. Bubizm jest wówczas, gdy ktoś się upiera, ze nigdy i zawsze i wychodzi, ze powinnaś własnemu facetowi powiedzieć "Niestety, w tej chwili jestem zajęta" w łóżku mając menstruację smile
                                  • alabard Re: co można w miejscu publicznym 25.05.16, 15:14
                                    c2h6 napisała:


                                    > Ach, czyli rzeczywiście kolacja w stylu nouveau-riche. I to tak raczej w odmian
                                    > ie Pruszkowsko-Wołomińskiej.
                                    > Wśród ludzi o normalnych obyczajach krótkie sięgnięcie poniżej blatu nie jest "
                                    > majstrowaniem", a już zwłaszcza nikogo nie przyprawia o dyskomfort.

                                    Z Wołomina i Pruszkowa rzeczywiście nikogo nie przyprawia o dyskomfort.
    • firlefanz Re: co można w miejscu publicznym 21.05.16, 00:35
      ani szminka ochronna, ani przyjmowanie leku mnie nie razi.

      Ale robienie makijażu (np. malowanie rzęs) w komunikacji miejskiej już tak.
      • aqua48 Re: co można w miejscu publicznym 21.05.16, 10:22
        A w Paryżu to częsty widok w metrze, czy RER - panie robią sobie pełny (i staranny) makijaż smile Ja bym się bała, że sobie wydłubię oko, kredką albo rozmażę tusz na całej twarzy.
        • bene_gesserit Re: co można w miejscu publicznym 22.05.16, 13:54
          Ja widziałam jakiś czas temu, kiedy pani w kawiarni na oczach swojego chłopaka wykonała pełne konturowanie twarzy, żonglując trzema chyba mazidłami. Wiem, ze to niegrzecznie się gapić, ale patrzyłam jak zahipnotyzowana.
          • alabard Re: co można w miejscu publicznym 25.05.16, 15:19
            bene_gesserit napisała:

            > Ja widziałam jakiś czas temu, kiedy pani w kawiarni na oczach swojego chłopaka
            > wykonała pełne konturowanie twarzy, żonglując trzema chyba mazidłami. Wiem, ze
            > to niegrzecznie się gapić, ale patrzyłam jak zahipnotyzowana.
            >

            A dlaczego nie grzeczne?
            Skoro ktoś urządza z siebie cyrk, to właśnie liczy, że będą się na niego gapić.
            Stałaś się wdzięczną publicznością tego żenującego spektaklu.

            Sytuacja win-win!
            Ty byłaś publicznością - ona miała publikę.
    • alabard Re: co można w miejscu publicznym 22.05.16, 15:04
      ad1. - jakiej innej możliwości?

      ad.2 - wystarczy jedno zdanie: bo s-v ułatwia i uprzyjemnia życie.
      • bene_gesserit Re: co można w miejscu publicznym 22.05.16, 15:08
        alabard napisał:

        > ad1. - jakiej innej możliwości?
        Czyli nie widzisz. Cusz, trudno.

        > ad.2 - wystarczy jedno zdanie: bo s-v ułatwia i uprzyjemnia życie.
        Czyli nie widzisz. Cusz, trudno.

        Celowo prosiłam o mniejszą lakoniczność. Jakbyś jednak mógł parę zdań wydusić, może być dużymi literami, dziękuję.
        • agulha Re: co można w miejscu publicznym 22.05.16, 16:10
          Jezu, co to jest "cusz"? To jakaś maniera, taka jak nazwanie pingwina "Janush" zamiast "Janusz"?
          • bene_gesserit Re: co można w miejscu publicznym 22.05.16, 16:20
            Mam na imię inaczej, ale odpowiem.

            Nie używam angielskiej transkrypcji - uważam to za infantylne i mocno wtórne, więc porównanie nietrafione.

            I: tak, to maniera, o ile za manierę uznać "specyficzny dla określonego kręgu lub artysty sposób tworzenia", chociaż oczywiście nie mam się za artystkę, a swojego tu pisania za twórczość, chyba że mówimy o kategoriach psychologii twórczości, wtedy owszem.
            smile
            I wyjaśnienie bardziej, mam nadzieję, dosłowne, żebyś już nie miała żadnych wątpliwości:
            'Cusz' różni się od 'cóż' tak, jak 'rurzowy' od 'różowego'.

            Mam nadzieję, że teraz łatwiej?
            • alabard Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 13:56
              Ależ artyści nie tłumaczą się ze swoich dzieł.
              Jesteś WIELKA!
    • bene_gesserit Re: co można w miejscu publicznym 22.05.16, 16:03
      Twój zły kontekst to nie jest moja wina (to też możesz cytować, zezwalam).
    • kora3 Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 09:15
      Jeśli uzycie pomadki ochronnej było niezbędne - wybaczyłabym smile
      Ale osobiście powstrzymałabym się od tego do czasu możliwości wyjścia do toalety. No chyba, że byłby 20- stopniowy mróz i usta właśnie boleśnie pękały.
      Lekarstwo przy restauracyjnym stole? W gronie bliskich znajomków - owszem, poza nim - nie. Nie o to odzie, żeby w zażywaniu leków było coś wstydliwego, ale nie widzę problemu w wyjściu do toalety w restauracji/kawiarni i połknięciu tabletki.
      Pudrowanie nosa, malowanie ust, czesanie się czy perfumowanie przy stoliku restauracyjnym uważam za wyjątkowy przejaw braku obycia.
      • vilez Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 11:51
        Czesanie się, perfumowanie to inna para kaloszy niż zażycie leku czy użycie pomadki. Fruwające włosy, rozpylenie perfum przy stole- przeszkadza. Ale w czym przeszkadza reszta? Dlaczego uważasz ją za "przejaw braku obycia"? I czemu": "wyjątkowy"?
        • kora3 Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 12:25
          Vilez - dlatego, ze sa to czynności może nie intymne zaraz, ale OSOBISTE. Kawiarniany stolik to nie miejsce na robienie makijażu, nawet na jego poprawianie.
          Z lekarstwem to inna sprawa, ale TEZ osobista. Jasne, są sytuacje kiedy nie da się uniknąć zażywania przy ludziach, albo odosobnienie byłoby utrudnione. Np. w autobusie - nie ma gdzie wyjść, a zażyć trzeba.
          Mam nieprzyjemność mieć w dalszym na szczęście otoczeniu panią, która regularnie poprawia makijaż i fryzurę przy kawiarnianym stoliku. Ta sama pani bierze pastylke informując w dodatku, że to na wzdęcia, albo antykoncepcja smile Ale to szczególna osoba, bo potrafi wyjąć tampon z torebki przy wszystkich i powiedzieć z nim w dłoni "przepraszam, idę zmienić" . Ta osoba tak się zachowuje przy znajomych, tak ze dalszych - jak się zachowuje w gronie całkiem obcych ludzi, albo w pracy - nie wiem i boję się nawet pomyśleć smile
          • vilez Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 12:50
            Rozszerzasz jak pan A. Nikt nie mówi o epatowaniu informacjami na temat wzdęć czy pełnym makijażu. Czemu zażycie lekarstwa ma być bardziej osobiste, niż picie kawy? Przypomnę, mówimy o dyskretnym zażyciu.
            • alabard Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 12:54
              A ja przypomnę moje pytanie.

              Jak ma wyglądać "dyskretne zażycie" skoro dłonie wypada mieć cały czas nad stołem?
              • c2h6 Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 15:27
                alabard napisał:

                > A ja przypomnę moje pytanie.
                >
                > Jak ma wyglądać "dyskretne zażycie" skoro dłonie wypada mieć cały czas nad stoł
                > em?

                Dłonie wypada mieć cały czas pod stołem tak samo, jak zabrania się jazdy więcej niż jednym pasem ruchu. Zarówno krótkotrwała de facto jazda dwoma pasami na raz podczas zmiany pasa, jak i sięgnięcie pod stół, aby coś wyjąć z torebki są najzupełniej dopuszczalne.
            • kora3 Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 13:05
              Vol, bo kawiarniany stolik to miejsce gdzie się pije kawę tudzież inne napoje, a nie salon kosmetyczny, własna łazienka, czy toaletka oraz własny pokój - na przykład. Nie twierdze, że zazycie leku jest jakąś "zbrodnia" przy nim, ale uważam, ze o ile da się tego uniknąć, to nie należy zwracać uwagi innych na te czynność. Jasne, włożenia do ust pastylki i popicia wodą nikt najpewniej nie zauważyłby, ale mało kto chyba nosi pastylki luzem w kieszeni. Zatem musi wyjać pudełko/listek/słoiczek i wydobyć tabletkę.
              • vilez Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 16:34
                I co z tego, że musi wyjąć?
                • kora3 Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 16:49
                  Vilez - mam propozycję - zrob eksperymentsmile Włoż do torebki opakowanie np. magnezu (czy innego suplementu, jeśli jakiegoś używasz) i usiądx do stołu, np. do obiadu z wlasna rodziną. Następnie postaraj się pod stołem wyjąc to opakowanie i wyluskac tabletkęsmile Masz 80 proc. szans, ze mąż/dziecko/siostra spyta Cię "A coż ty tam robisz Vil?" smile

                  A to dlatego, ze takiej czynności NIE DA się wykonać duyskretnie, czyli nie zwracając uwagi reszty.
                  • c2h6 Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 16:51
                    kora3 napisała:

                    > Vilez - mam propozycję - zrob eksperymentsmile Włoż do torebki opakowanie np. magn
                    > ezu (czy innego suplementu, jeśli jakiegoś używasz) i usiądx do stołu, np. do o
                    > biadu z wlasna rodziną. Następnie postaraj się pod stołem wyjąc to opakowanie i

                    Ale przecież nie trzeba tego robić dosłownie wyłącznie pod stołem. Jak sprawa jest skomplikowana, to podnosisz ręce tak, żeby było wygodnie i znowu - w parę sekund masz tabletkę. Nie ma intrygującej tajemnicy, nie ma zwracania uwagi.
                    • kora3 Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 16:56
                      Ale jak niema tajemnicy smile to jest nadal poza SV, bo absorbujesz innych swoją intymna sprawą jaką jest zdrowie. I mowa tu nie o rodzinie, bliskich znajomych itd. tylko o zupełnie obcych ludziach, z którymi spotkałaś się biznesowo, albo na przyjęciu o charakterze nieluzackim.
                      • vilez Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 17:01
                        Czym niby ich absorbujesz? Że widzą fakt spożycia tabletki? Zobaczą, nie zwrócą uwagi, zapomną. Całkiem jak to, czy pijesz kawę z mlekiem czy bez lub czy wzięłaś głębszy wdech lub zamrugałaś powiekami, bo ci coś przeleciało przed oczyma- też sprawa osobista i osobnicza, ale kompletnie bez znaczenia. Widzisz, zapominasz. Proste.
                        • kora3 Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 17:08
                          Ale Vil nie idzie o to, że ktoś to zapamięta. Chyba się nie zrozumiemysad
                          Nie ma także niczego nadzwyczajnego np. w tym, ze się ma okres, jak się jest kobietą, nie? Ale nie wypada np. przy stole wyjąc z torebki tamponu/podpaski i wyjść z nim/nią do toalety. Ale właściwie dlaczego? Ludzie zobaczą, zapomną, to żaden wstyd ani nic obrzydliwego taki czysty tampon w folijce, czy podpaska w takiejż. No wlasnie dlatego, że to, że mamy menstruacje, choć dla reszty swiata jest ro raczej oczywiste, że babki miewają, jest sprawą intymną. Zdrowie należy do sfery prywatnej i poza tą sferą i poza rzecz jasna relacją pacjent - lekarz nie należy o nijakich swoich dolegliwościach tak czy siak "informować" otoczenia.
                          • kora3 Vilez - dla zobrazowania 23.05.16, 17:46
                            Może to Ci jakos zobrazuje o co mi chodzi. Znałam kiedyś taka dziewczyne, która miała głupią i bardzo ją krepującą dolegliwość - burczenie w brzuchu. Nie było to u niej spowodowane głodem bynajmniej, tylko zdiagnozowanym u niej znacznie później zespołem jelita drażliwego. W tamtym jednak okresie nie miała zadnych dolegliwości bolowych czy innych, tylko owo burczenie. Choć przecież obiektywnie burczenie w czyims brzuchu nie wzbudza w nas obrzydzenia (w odróżnieniu od puszczania gazów np.), to zapewne nie chciałbyś być ta dziewczyną, gdzie podczas spotkania służbowego w kompletnej ciszy rozlegało się nagle głośne burczenie z JEJ brzucha. Sytuacja była dla niej tym bardziej krepująca, ze nad burczeniem w brzuchu nie można zapanować.
                            W gronie znajomych jej to nie przeszkadzało, każdy się przyzwyczaił, że Anka jest "Burczymucha" i tyle smile, ale w kontaktach np. służbowych - owszem, choć nigdy jej nikt np. szef nie zwrócił na to uwagi. na dobrą sparwę, idąc Twoim tokiem myslenia, ta dolegliwość powinna je niepokoić TYLKO w zakresie zdrowia, bo:
                            - burczenie w brzuchu nie wzbudza obrzydzenia otoczenia
                            - nie towarzyszy mu tez przykry zapach, czy inne przykre bodźce
                            - każdy "glupi" wie, że się nie robi tego specjalnie
                            - każdy "głupi" wie, ze nad tym się nie zapanuje
                            Zatem nie ma sprawy, ale ...JEST. Bo takie burczenie jest mimowolnym zwracaniem uwagi na siebie i swą dolegliwość.
                            -
                            • vilez Re: Vilez - dla zobrazowania 23.05.16, 18:07
                              I co w związku z tym? Miała się zamknąć w chałupie, bo jej burczy w brzuchu? To może inwalidzi czy wszyscy którzy jakoś tam "zwracają uwagę" mają się zamknąć także i nie chodzić do knajp ani w inne miejsca publiczne- bo "zwracają na siebie uwagę"? A łysa kobieta może?
                              Dorosły dojrzały człowiek poradzi sobie z tym, że coś takiego "zwróciło jego uwagę". I zmieści to w swoim sv.
                              • kora3 Re: Vilez - dla zobrazowania 24.05.16, 07:46
                                Nie i nie zamykała się, ale było do dla niej dyskomfortowe, ta sytuacja. Łyse kobiety na ogół jednak noszą chustki, albo peruki. DLA siebie, nie dla otoczenia
                                • vilez Re: Vilez - dla zobrazowania 24.05.16, 08:08
                                  No i co z tego, że było dyskomfortowe. Życie nie zawsze jest komfortowe. Dorosły człowiek o tym wie, i daje sobie z tym radę. Zwłaszcza gdy chodzi o tają duperelkę jak tabletka.
                                  Jedne łyse kobiety noszą peruki a inne nie. I nie wszystkie łyse czują się dyskomfortowo.
                                  Wychodzi tu stosunek do inności. Przestrzeń publiczna się w tym zakresie zmienia i bardzo dobrze. Uczymy się znosić cudze inności- także cudze choroby/stany. Inność nie musi się chować po kątach. Przestaje być kategorią dyskomfortu dla publiki, zaczyna być- normalnością.
                                  • kora3 Re: Vilez - dla zobrazowania 24.05.16, 09:51
                                    Wiesz, ja chyba częściej niż inni forumowicze stykam się z odmiennościami na różnych polach zycia. Mnie naprawdę przeszkadza bardzo niewiele rzeczy i niewielu się dziwię. ALE ROZUMIEM, że ktoś może się czuc niekomfortowo ze swą odmiennością oraz, ze ktoś może się czuć niekomfortowo epatowany tą odmiennością. To się nazywa empatia smile
                                    Mnie tak lata czy ktoś przy mnie zazyje sobie tabletkę, zmierzy poziom cukru itd. Ale JA w obecności obcej osoby bym tego nie robiła. Bo wobec obcych ludzi stosuję zasady OGÓLNE, zakładając, ze NIE WIEM czy komus takie coś nie będzie przeszkadzało, stawiało go w niezręcznej sytuacji itd.

                                    I szczerze mówiąc - nie wierzę, ze TY nie dostrzegasz różnicy. Ot teraz - jestem na wolnym i właśnie dzwonił mój eks, czy ide z nim nad wodę. Poinformowałam go, że nie, bo mam okres i wszystko mnie bolisad Wyraził zrozumienie.
                                    Jakby do mnie zadzwonił np. asystent senatora z zaproszeniem na spotlanie z jego szefem, to nie wspomniałabym, że mam okres, ani nawet, że się źle czuje, tylko z zalem powiedziała, ze jestem na urlopie i niestety nie mogę przyjąć zaproszenia. Widzisz róznice? Bo ja - taksmile
                                    • filga Re: Vilez - dla zobrazowania 24.05.16, 10:07
                                      Ja jestem z pokolenia, które o intymnych przypadłościach nie rozmawiało. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym komukolwiek powiedzieć, że mam okres. Wystarczy chyba"nie czuję się najlepiej", czy jakoś tak. Nie pasuje mi taka otwartość.
                                      • kora3 Re: Vilez - dla zobrazowania 24.05.16, 10:15
                                        no i właśnie przez wzgląd na takie osoby jak ty - nawet w kontakach prywatnych, zażyłych i znając twe podejście , nikt nie powinien Cię informować o swoich dolegliwościach.
                                        Ja akuratnie elsa mogę o takiej hmm przypadlosci poinformować, ale logiczne chyba, ze asystenta senatora znanego i TYLKO służbowo - nie. uprzedzając - gdyby był panią - asystentka, także nie, bo to nie ma nic do rzeczy.
                                        Podobnie - moja siostra może sobie zazyć przy mnie i matce antykoncepcje nie przerywając rozmowy z nami na inny temat, ale na służbowym spotkaniu nie wygrzebywałaby z torebki pastylek, tylko zwyczajnie przeprosiła i WYSZŁA
                                    • vilez Re: Vilez - dla zobrazowania 24.05.16, 13:59
                                      Cały czas podkreślam różnicę między dyskrecją a epatowaniem. Ty zaś nieustannie ściągasz w kierunku epatowania. To jest naprawdę "sukces"- ściągać dyskrecję w kierunku epatowania, serio.
                                      Dokonujesz też nieuprawnionych ekstrapolacji, vide: ów okres.
                                      To jest rodzaj manipulacji w rozmowie. Zatem- dalej już beze mnie...
                                      Podejrzewam, że dlatego nie widzisz różnicy między zażyciem tabletki a informowaniem o okresie.
                                      • kora3 Re: Vilez - dla zobrazowania 24.05.16, 14:08
                                        Vilez, a ja mam wrazenie, ze nie widzisz różnicy pomiędzy relacją zażyłą, a oficjalną. W relacji zażyłej można i poinformować o okresie i zazywac dowolne tabletki przy kimś z kim się siedzy przy stole. W relacji OFICJALNEJ - nie!
                                        Nie chodzi o epatowanie, a o zasady SV. Wg nich nie absorbuje się innych swymi problemami zdrowotnymi. Zatem nie wypada wyciągać nawet dyskretnie tabletek przy stole i ich zażywać. Zwyczajnie i po prostu.
        • vi_san Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 12:33
          Odpowiem, choć pytanie do Kory. Bo kulturalna pani makijaż lub koafiurę poprawia w gotowalni, ewentualnie w braku takowej - w łazience. A nie przy stole. I nie czyni zabiegów wobec swej urody w ogóle "publicznie". a więc nie na ulicy, nie w metrze/autobusie/kolejce [no, można zrozumieć tylko i li na trasie z Gdańska do Wałbrzycha, po nocy w przedziale, rano w tymże przyczesanie włosów i poprawienie makijażu - ale to sytuacja wyjątkowa i bardzo długa trasa].
          Z jednym się nie zgodzę z Korą - to zażywanie leków. O ile ktoś nie robi "wystawy" i nie absorbuje uwagi - jak najbardziej może połknąć tabletkę/tabletki przy stoliku. Oczywiście nie, jeśli miałby wyjąć z torebki "apteczkę", z niej wygrzebać baterię różnych buteleczek, kartoników i Bóg wie czego jeszcze, podywagować, czy ma wszystko, z namaszczeniem odliczyć stosowną ilość pigułek, pozastanawiać się głośno, czy lepiej popić wodą czy słabą herbatą... I tak dalej. Z tym, że większość ludzi, których znam - zażywa leki szybko i nie robiąc z tego "halo".
          • kora3 Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 12:47
            Hmmm no wiesz Vi-san. Miałam na myśli właśnie wyjmowanie apteczki, bo przecież tego, że ktoś dyskretnie zażył pastylkę nawet się nie zauważy, chyba, ze się tego kogoś dość wnikliwie obserwuje. Mało kto jednak ma wspomnianą pastylke luzem w kieszeni, wiec siłą rzeczy czynność nie sprowadza się do zażycia i popicia, ale poprzedzona jest wyciagnięciem listka, czy słoiczka i wydobyciem z nich tabletki, a to już raczej nie ujdzie uwagi współbiesiadników.
            • vilez Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 12:52
              Ale co z tego, że nie ujdzie uwadze? To, że otwierasz usta przy jedzeniu i widać Ci zęby oraz inne części ciała też nie uchodzi uwadze innych osób. Wydobyć z torebki (czy kieszeni) też można bez epatowania towarzystwa. Ot, normalna rzecz, jak wytarcie ust w serwetkę.
              • vilez Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 12:53
                Ps. to było do Kory.
              • kora3 Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 13:10
                Vil - tak samo naturalna rzeczą jest podrapanie się tu i ówdzie gdy swędzi, prawda? No właśnie, a jednak unikamy tej czynności przy ludziach.
                A poważnie - stan zdrowia i dolegliwości to jest tematyka INTYMNA. Można ją poruszać, gdy relacje na to pozwalają. Podobnie można zazyć pastylkę wcale się z tym nie kryjąc - w bliskim gronie. W niebliskim - nie, bo to jest niegrzecznie, chyba, ze nie ma innego wyjścia.
                Dla zobrazowania - wyobraź sobie, że masz zazyć tabletkę przed służbowym lunchem z kontrahentem/klientem/interesantem widzianym 1 raz w życiu. Naprawdę wyciągnęłabyś jak gdyby nigdy nic opakowanie leku, wydobyła zeń tabletkę i zazyła?
                • alabard Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 13:45
                  kora3 napisała:

                  > Vil - tak samo naturalna rzeczą jest podrapanie się tu i ówdzie gdy swędzi, pra
                  > wda?

                  kora3!
                  Mam nadzieję, ze to się tylko Tobie tak wymknęło.
                  • kora3 Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 15:24
                    Hehe, przecież chyba czytales ze następne zdanie do Vol zaczęłam od "A poważnie..."smile No właśnie smile
                • vilez Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 16:36
                  Oczywiście. Trzeba, to zażywam. Dyskretnie.
                  • kora3 Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 16:50
                    W jaki sposób dyskretnie? Dyskretnie heh kombinujesz pod stołem, czy dyskretnie wyciągasz jawnie? I co mówisz?
                    • shmu Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 21:26
                      kora, mozna wziac torebke na kolanach i wluskac tabletke grzebiac w torebce. Ludzie owszem zauwaza, ze szukasz czegos w torebce, ale jest to ze tak powiem niezbyt ciekawe zajecie, wiec nikt nie zwroci uwagi. Jesli jestes z kilkoma osobami przy stoliku to da sie zazyc tabletke tak, ze nikt nie zauwazy. Jak sie ktos juz zauwazy i bedzie wpatrywal uparcie z zapytaniem w oczach to mowisz: witaminki, albo ,,troszke boli mnie glowa'' i po sprawie.

                      Natomiast jesli sytuacja jest bardziej oficjalna i w dodatku sam na sam, no to juz lepiej wyjsc.

                      Ja uwazam, ze nie tyle wziecie lekarstwa jest dziwne, co ostentacja, z jaka wiele osob wlasnie te leki zazywa. Stad wyjmowanie papierka i wyluskiwanie na talerz mnie razi, ale proba zrobienia tego dyskretnie juz nie, nawet jesli to widze.
                      • kora3 Re: co można w miejscu publicznym 24.05.16, 07:47
                        Shmu - miałam na myśli sytuację, gdy jest mało ludzi, obcych sobie przy stole. Jak zauważałaś lepiej wówczas wyjść i o to chodzi.
              • alabard Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 13:20
                Otwieranie ust przy jedzeniu jest zachowaniem standardowym.
                • vilez Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 16:37
                  Zażywanie leków w przypadku potrzeby również.
                  • alabard Re: co można w miejscu publicznym 26.05.16, 18:43
                    Przy stole leków się nie zażywa.
            • minniemouse Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 23:19
              kora3 napisała:

              , wiec siłą rzeczy czynność nie sprowadza się do zażycia i popicia, ale poprzedzona jest wyciagnięciem listka, czy słoiczka i wydobyciem z nich tabletki, a to już raczej nie ujdzie uwagi współbiesiadników

              nie Koro, to tylko twoje wlasne niczym nieuzasadnione przeswiadczenie.
              nawet nie wiesz ile razy moglas byc swiadkiem dyskretnego zazycia kilku tabletek na twoich oczach.
              wbrew swietemu przeswiadczeniu niektorych forumowiczow o ich sokolim oku, osoba ktora jest zmuszona zazywac leki czesto nauczy sie robic to sprawnie niewidocznie w towarzystwie.
              nikt nigdy nie zauwaza kiedy i co biore, juz ja o to dobrze dbam.
              przede wszystkim mi samej zalezy na tym aby bylo to dyskretnie.
              zawsze mozna w razie czego udac ze wyjmowalo sie np okulary, chusteczke do nosa, sprawdzalo czy telefon wylaczony itd itp.

              Ja bardzo uwaznie obserwuje towarzystwo odkrecajac wieczko w torebce na kolanach, siedze swobodnie oparta o krzeslo, mam taka wprawe ze nie musze patrzec co robie. i tez jak trzeba, chwile poczekam z tabletka w garsci zanim ja wloze do ust - najwyzej. ale 100% nikt tego nie zauwazy. nawet dzieci, ktorym odwracam uwage mowiac a co ty masz na sweterku za wzor, ten kotek czy piesek to ma kokarde na ogonku czy pileczke? (dziecko patrzy w dol, tabetka w ustach)

              Przypomne tez, ze kwestia byla bardzo prosta- jak dyskretnie polknac tabletke przy stole,
              nie jak po ukradkiem zazywac cala baterie ciezkich lekow w pojemnikach specjalnie zabezpieczanych przed napadem terrorystycznym.

              Minnie
              • kora3 Re: co można w miejscu publicznym 24.05.16, 09:42
                Minnie, manipulujesz. Ja mówie o OFICJALNYM spotkaniu face to face przy stole z obcymi ludźmi, a ty o jakichś dzieciach z wzorkami na sweterkach. Już widzę, jak do klenta/kontrahenta/interesanta nawijasz o tym, ze ma uroczy wzorek na krawacie odkręcając na kolanach słoik z pastylkami w torebce hehe.

                Sprawa jest prosta jak drut: rzy bliskich ludziach można zazywać sobie leki przy stole całkiem jawnie - po co kombinować i odwracać uwagę?smile Moja siostra ostatnio podczas kolacji u niej skonstatowała ze dzwoni jej alarm na tabletkę, więc poszła do szafki, wyjęła opakowanie, wyłuskała pastylkę i oołknęła nie przerywając nawet pogawędki ze mną i mamą smile I nic w tym zdrożnego. Wątpię, by tak się zachowywała w pracy np. przy szefiesmile Glowe dam, ze jeśli alarm dzwoni, gdy jest np. na służbowym spotkaniu, to przeprasza, wychodzi na stronę i załatwia sprawę.
                • minniemouse Re: co można w miejscu publicznym 25.05.16, 02:12
                  kora3 napisała:
                  Minnie, manipulujesz. Ja mówie o OFICJALNYM spotkaniu face to face przy stole z obcymi ludźmi, a ty o jakichś dzieciach z wzorkami na sweterkach. Już widzę, jak do klenta/kontrahenta/interesanta nawijasz o tym, ze ma uroczy wzorek na krawacie odkręcając na kolanach słoik z pastylkami w torebce hehe.

                  Koro, no moment sloneczko.
                  skad ci sie wzial kontrahent z klientem i interesantami, prosze, bo w watku mowa byla zaledwie o szmince na przystanku i znajomej przy stoliku w restauracji?
                  ja ciagle tkwie na tym etapie.

                  Gdybym byla na waznym spotkaniu albo na rozmowie to mialabym dwa wyjscia.
                  jesli nie mialabym wyjscia to rzeczywscie bym przeprosila i wyszla,
                  a jesli nie bylabym w centrum uwagi to po rozejrzeniu sie jaka sytuacja,
                  polozylabym torebke na kolanach, wydlubala tabletki i wyjela wode w butelce
                  i chusteczke do nosa. i tyle.
                  Tak w ogole to zastanawia mnie jakie ty sloiki z tabletkami stosujesz ze wyjecie paru pastylek to dla ciebie taka gimnastyka?
                  u mnie sa takie:
                  pojemniki na lekarstwa na recepte
                  zazwyczaj stosuje te na koncu. mam taka wprawe w otwieraniu ze robie to w dwie sekundy,
                  jeszcze latwiejsze do otwarcia jest to w srodku.

                  Nie mowiac o tym, ze gdy ktos regularnie zazywa leki, to moze sobie kupic specjalne ozdobne
                  pudeleczko w tym celu, jeszcze latwiejsze w otwieraniu:
                  ozdobne na lekarstwo
                  ozdobne 2
                  ozdobne 3
                  a nawet wodoodporna zaczepka do kluczy na leki jest
                  w ksztalcie kapsulki
                  na Alibabie

                  naprawde nie rozumiem z czym ty walczysz..

                  Minnie
                  • kora3 Re: co można w miejscu publicznym 25.05.16, 08:16
                    Minnie, wszak napisałam w tym wątku bezpośrednio do wątkodawczyni - w BLISKIM gronie nie miałabym problemów z zażyciem leku przy stole, w NIEBLISKIM - wyszłabym na te okoliczność. Co jest niezrozumiale?
                    • minniemouse Re: co można w miejscu publicznym 26.05.16, 23:01
                      kora3 napisała:
                      > Minnie, wszak napisałam w tym wątku bezpośrednio do wątkodawczyni - w BLISKIM g
                      > ronie nie miałabym problemów z zażyciem leku przy stole, w NIEBLISKIM - wyszłab
                      > ym na te okoliczność. Co jest niezrozumiale?


                      najwyrazniej w/g ciebie odkrecanie 'sloika' z lekiem jest skomplikowane, trwa dlugo i nie da sie tego zrobic niezauwazalnie.
                      btw, oczyma wyobrazni widzialam litrowy sloik po ogorkach big_grin

                      Minnie
                      • kora3 Re: co można w miejscu publicznym 27.05.16, 07:39
                        Minnie, pogratulować wyobraźni.
                        Ja przeprowadziłam natomiast ostatnio eksperyment naukowy. Specjalnie wzięłam listek suplementu diety, jaki zażywam z sobą idąc do restauracji z moim partnerem. Byliśmy tylko my face to face. Rozmawiając z nim sięgnęłam do torebki i wiedząc gdzie jest ów listek wyłuskałam zeń pastylkę, po czym włożyłam ją do ust i popiłam wodą. Trwało to kilkanaście sekund, ale uwagi mego partnera nie uszło. - Kochanie przepraszam, ale coś się stało? Jakąś tabletkę chyba wyciągałaś....Uspokoiłam człowieka: nic się nie stało, chciałam tylko sprawdzić, czy da się to zrobić całkiem niezauważalnie. Pogadaliśmy o tym chwilkę, rzucił pare przykładów ze swego otoczenia. Doszliśmy do wniosku, że w bardzo małym gronie, gdy ludzie siedzą obok/naprzeciw siebie, niezauważalnie się tego zrobić nie da.
                        Potem przeprowadzałam także w bezpiecznym, bo bliskim gronie eksperyment nr 2. Przy stoliku w klubie było ludzi z nami jakieś 10 osób, gwar, muzyka, ożywiona rozmowa. Tą samą technika sięgnęłam po suplement do torebki zawieszonej na oparciu krzesła, NIKT na mnie nie zwrócił uwagi smile
                        I tu jest Minnie pies pogrzebanysmile Gdy przy stole ludzi jest więcej, atmosfera - nawet służbowego np. spotkania luźniejsza, a biorący lek nie jest centralną osobą, to pewnie nikt nie zauważy zazywania leku i gitara. Ale jeśli grono jest małe - niestety zostanie to zauważone.
                        Przy okazji mój partner opowiedział mi o takim przypadku. Otóż podczas służbowego lunchu spotkał się z pewnym panem i jego tłumaczem, poza tym był jeszcze tłumacz ze strony "firmy" mego partnera - tego wymagają procedury. Tuż przed podaniem posiłku tłumacz strony przeciwnej sięgnął wlasnie po jakiś lek. Było to tuż po tym, jak przetłumaczył ostatnie zdanie. Ot tak po prostu. Kontrahent mego partnera zbladł, jego tłumacz "się zawiesił" w niemym zdumieniu i wówczas mój partner podjął konwersację "o niczym" - to dozwolone poza protokołem, jeśli się zna język rzecz jasna. Drugi pan podchwycił, ze owszem, lokal bardzo miły itd.
                        Na pożegnanie pan strona przeciwna mego partnera bardzo przeprosił za niezręczność podczas lunchu. Sam, bez pomocy tłumacza, na chwilce naturalnej osobności, gdy się zegnali. Za co przepraszał Minnie, skoro przecież zachowanie jego tlumacza było normalne. No wlasnie NIE BYŁO- grono było wąskie, spotkanie oficjalne, a na tłumaczu skupiona uwaga wszystkich, bo przecież wlasnie skończył tłumaczyć. DLATEGo właśnie jego zachowanie nie uszło uwadze reszty.
                        Mój partner nie należy do ludzi małostkowych i zażywanie tabletki przez tłumacza wcale mu nie przeszkadzało, niemniej było zdecydowanie pozaprotokolarne i dało się to zauważyć w reakcji kontrahenta np.
                        • minniemouse Re: co można w miejscu publicznym 28.05.16, 00:00
                          kora3 napisała:
                          > Minnie, pogratulować wyobraźni.

                          Nie Koro, pogratulowac wyobrazni to mozna tobie.
                          Nie dopuszczasz do siebie prostych slow, w ktorych napisalam wielokrotnie iz bedac migreniczka zazywam leki czesto i nieraz wielokrotnie w obecnosci innych osob,
                          a nie chce aby to widzieli i doszlam w tym do wprawy.
                          Co ty sie w ogole porownujesz ze mna, ty, lykaczka jednego magnezu dziennie??? suspicious

                          a tak w ogole, to przeciez zgadzamy sie w jednym - tam, gdzie widac ze dyskretne zazycie jest niemozliwe, wychodzimy.


                          Kontrahent mego partnera zbladł, jego tłumacz "się zawiesił" w niemym zdumieniu



                          szkoda ze nie zemdlal, byloby lepsze wrazenie.
                          o ile moge zrozumiec ze mozna nie uznawac zazywania lekow publicznie, to juz gorzej nie mozna sie zachowac jak ostentacyjnie na to reagowac.
                          SV nakazuje nie zauwazac cudzych bledow.
                          w glowe zachodze niby czemu ktos mialby "zblesc" na widok zazywania tabletki.
                          nawiasem mowiac, to mogly byc po prostu enzymy trawienne bez ktorych by zapierdzial towarzystwo po posilku na smierc.

                          Minnie


                          Mowa od poczatku byla o wiekszym gronie przy stoliku
                          • kora3 Re: co można w miejscu publicznym 28.05.16, 07:19
                            Nad zbladnięciem akurat się nie panujesmile Dlaczego pan kontrahent zbladł? Bo jego tłumacz zachował się źle - proste. Spotkanie było oficjalne i nie wypadało żazywać na nim leków.
                      • kora3 Jeszcze coś Minnie :) 27.05.16, 09:47
                        Dziś rano biorac swój magnezik we własnej kuchni zakrztusiłam się. Ryzyko takiego zdarzenia istnieje także podczas brania tabletki przy restauracyjnym stoliku. Rozkaszlałam się na maksasmile - przy restauracyjnym stoliku też takie cos może się podczas brania pastylki stać. Wówczas już na bank zwrócisz na siebie uwagę - warto?
                        • minniemouse Re: Jeszcze coś Minnie :) 27.05.16, 23:38
                          kora3 napisała:
                          Rozkaszlałam się na maksasmile - przy restauracyjnym stoliku też takie cos może się podczas brania pastylki stać. Wówczas już na bank zwrócisz na siebie uwagę - warto?

                          LOL ty masz wyobraznie - a jedzeniem a nawet sama woda nie to mozna sie zakrztusic?

                          poza tym, nie dziwie sie, jak ty bizresz tylko magnez raz dziennie to sie krztusisz, ja biore tone tabletek od 30 lat i sie nie zakrztusze lykajac piec na raz, nie martw sie.

                          Minnie
                          • kora3 Re: Jeszcze coś Minnie :) 28.05.16, 07:32
                            Nie martwię się - po prostu zastanawiam w czym sprawna osoba ma problem, by WYJŚĆ na czas zazywania leków - serio
                  • kora3 A tak w ogóle Minnie :) 25.05.16, 08:42
                    Ja nie stosuję stale żadnych leków. Zażywam tylko suplementy diety typu magnez i robię to w domu. Ale owszem, zauważam, ze w PL sa sprzedawane leki w słoiczkach, a nie tylko w listkach.
                    Nie pojmuję jakim dla sprawnego człowieka jest problemem powiedzieć "przepraszam na chwilę" wstać i wyjść zażyć lek.
                    • minniemouse Re: A tak w ogóle Minnie :) 26.05.16, 22:58
                      kora3 napisała:
                      Nie pojmuję jakim dla sprawnego człowieka jest problemem powiedzieć "przepraszam na chwilę" wstać i wyjść zażyć lek.

                      a to sprawni przyjmuja leki? "zazylas" mnie smile

                      poprosze cie bardzo po raz kolejny abys starala sie czytac wszystkie chociaz moje wpisy uwaznie, a zwlaszcza ten do Alabarda gdzie mu wykladam dlaczego nie zawsze mam ochote wstawac i leciec do klopa po to tylko, aby kolejna pigulke lyknac. no.

                      Minnie
                      • kora3 Re: A tak w ogóle Minnie :) 27.05.16, 07:45
                        minniemouse napisała:
                        >
                        > a to sprawni przyjmuja leki? "zazylas" mnie smile


                        No tak, zażywają smile i nie wiem o co Ci chodzi. Nie oczekiwałabym bynajmniej, ze człowiek np. ze złamaną nogą wydzie zażywać lek, bo jest właśnie niesprawny, najpewniej czasowo, ale w tym momencie tak.
                        >
                        > poprosze cie bardzo po raz kolejny abys starala sie czytac wszystkie chociaz
                        > moje wpisy uwaznie, a zwlaszcza ten do Alabarda gdzie mu wykladam dlaczego ni
                        > e zawsze mam ochote wstawac i leciec do klopa po to tylko, aby kolejna pigulke
                        > lyknac. no.


                        Minnie, ale to nie jest kwestia ochoty czy jej braku. Możesz nie mieć ochoty wyjść wydmuchac nos, poprawić ramiączko od biustonosza, czy poluzować pasek od spodni. I możesz te czynności wykonać przy stole, ale to jest poza SV
      • alabard Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 12:50
        Cieszę się kora3, że zamiast mnie to wszystko wyłuszczasz.

        Może tylko jedno...
        Zażywanie leku nie wymaga wyjścia do TOALETY.
        • c2h6 Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 15:29
          alabard napisał:

          > Cieszę się kora3, że zamiast mnie to wszystko wyłuszczasz.
          >
          > Może tylko jedno...
          > Zażywanie leku nie wymaga wyjścia do TOALETY.

          Wypadałoby wiedzieć, że istnieją leki w czopkach.

          A może właśnie wiesz...?
          • alabard Re: co można w miejscu publicznym 25.05.16, 13:51
            Takie cuda możesz przyjmować przy stoliku.

            Mam nadzieję, że wpisałem się w Twoje poczucie humoru.
    • shmu Re: co można w miejscu publicznym 23.05.16, 21:05
      Ja bym uzyla pomadki ochronnej na ulicy, w restauracji, w pracy przy biurku itp - oczywiscie dyskretnie. Nie - w kontaktach z klientem lub szefem. Kolorowego makijazu - nie.

      Jesli chodzi o lek, to poprostu zrobilabym to dyskretnie i tyle. No chyba ze kolezanka sie boi ze sie zaksztusi przy polykaniu na przyklad, no to lepiej wyjsc.
    • alabard Alabard - animator 25.05.16, 15:41
      A teraz przyznacie, że Alabard ma w sobie potęgę!

      Taki niemrawy wątek Alabard wyanimował do 160 wpisów.
      • agulha Re: Alabard - animator 25.05.16, 16:50
        A to uczciwie trzeba przyznać smile.
        • alabard Re: Alabard - animator 25.05.16, 17:10
          Widzę, że masz moje poczucie humoru - wiec przybij "piątkę"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka