Nareszcie!!!! Od jakiś trzech miesięcy próbuję namówić jakiegoś bezpańskiego kotecka żeby był naszym służbowym kotem

tzn. mieszkałby sobie u mnie w pracy, miałby ciepły kąt, michę, miziaki, opiekę i mógłby sobie wychodzić, ale jak ustaliliśmy kot musi przybłąkać się sam bo znając mnie jak przyniosę sama to na jednym by się nie skończyło

No ale, że żadna kocia bida się nie przytrafiła to postanowiłam szczęściu dopomóc

i wystawiam od jakiegos czasu miseczki z jedzonkiem a pod schodami przy wejściu dla pracowników zrobiłam taką budkę ocieploną z nadzieją że ktoś tam zamieszka.......... i NIC!!!!!! Legowisko nie naruszone a z misek musiałam wyrzucać

................ aż tu dzisiaj rano idę zrezygnowana opróżnić miski a tam pusto- zaglądam do budki a tam polarek cały zmierzwiony i w kudełkach

no więc dałam świeżego jedzonka, ułozyłam w budce i się schowałam w oczekiwaniu...... Nie minęła nawet godzina jak zobaczyłam biało czarnego kota zajadającego się śniadaniem

tylko, że popełniłam błąd bo do niego wylazłam a on biedny uciekł

muszę być ostrożniejsza i pomału może da się oswoić i zechce być mój

Teraz spoglądam z ukrycia i widziałam go jeszcze jak obwąchiwał budkę- chyba nie był zadowolony, że polarek ułożyłam po swojemu...... ale mam nadzieję że wróci bo chyba głodny- opędzlował całe śniadanie i trochę suchego..... trzymajcie kciuki za oswajanie ( jak uda mi się go uwiecznić na zdjęciu to zaraz pokażę )