Kiedy Dzidzia była malutka, to ten drapak był dla niej wielkim drzewem.
Teraz zrobiła się z niej wielka pięciokilogramowa "krowa" (sorry Dzidziu!) i drapak zrobił się taki jakiś malutki. Po drugie, wyheblowała korę do żywego rdzenia i nie ma już takiej przyjemności z drapania.
Postanowiłem to zmienić i zaserwowałem Dzidce nowy mebel.
To prawie drzewo w domu