Sterylka

26.03.15, 14:07
No to moje dziewczyny doczekały tego dnia. Jutro je odbieram i już nie mogę się doczekać. Mieszkanie bez moich skarbów jest takie puste i przygnębiające. Wzięłam też na jutro urlop, żeby je już rano odebrać, żeby nie musiały czekać w lecznicy do popołudnia
    • wiesia.and.company Re: Sterylka 26.03.15, 14:26
      Bardzo rozsądnie, że wzięłaś urlop. A kiedy był sam zabieg? Dzisiaj? Bo czasem nie warto się spieszyć z odebraniem rekonwalescentek z lecznicy, raz że powinny być całkowicie wybudzone, a poza tym lecznica monitoruje stan po operacji (np. podgrzewane podłogi klatek, bo po narkozie spada temperatura ciała), sprawdzają serce, czy nie grozi zapaść, przypatrują się jaka jest reakcja, itp. itp. Ale to tylko tak na wszelki wypadek podaję - może się komuś przyda. wink
      Mieszkanie bez domowników to zawsze jakieś takie niedoubierane smile Wrócą, będziesz miała kim się opiekować, będziesz potrzebna smile
      • panna_beata Re: Sterylka 26.03.15, 14:43
        Ja Fruźkę za szybko odebrałam, przez co musiałyśmy wracać do lecznicy biegusiem! ale nic złego się nie działo. Ale JA nie mogłam usiedzieć na miejscu, wiedząc, że nie jestem przy niej... big_grin Z perspektywy czasu widzę jednak, że lepiej koteła potrzymać w lecznicy chwilę dłużej.

        Głaski dla dzielnych dziewczyn (wszystkich trzech tongue_out )
      • dzedlajga Re: Sterylka 27.03.15, 16:58
        raz że powinny
        > być całkowicie wybudzone, a poza tym lecznica monitoruje stan po operacji (np.
        > podgrzewane podłogi klatek, bo po narkozie spada temperatura ciała), sprawdzaj
        > ą serce, czy nie grozi zapaść, przypatrują się jaka jest reakcja, itp. itp.

        WOW, pierwszy raz słyszę o takiej lecznicy! Owszem, zawsze zwierzaki dostaję całkiem wybudzone ale tego samego dnia. Zresztą Benek to by się zawył chyba na śmierć. Po sterylce wróciłam do lecznicy od razu jak tylko mogłam i wg lekarki miał jeszcze spać. A on już od dłuższego czasu śpiewał. Po drugiej narkozie dostaliśmy kocyk do oddzielnego pomieszczenia i na spokojnie dochodziliśmy do siebie. Będę nalegać, żeby już zawsze tak było i trzymać kciuki, żeby już nigdy żadna narkoza potrzebna nie była.
    • olinka20 Re: Sterylka 26.03.15, 19:38
      To dawaj znac co u was!
    • gadziulinka Wróciłyśmy 27.03.15, 11:35
      Właśnie weszłyśmy do domu.
      Zabieg był wczoraj, dzisiaj odbiór.
      Dziewczyny zachowują się normalnie, jak to one - Furia zwiedziła mieszkanie, sprawdziła czy dokładnie poodkurzałam jak ich nie było, napiła się, teraz się czyści. Niestety ma rogówkę uszkodzoną, pewnie próbowała sobie plaster z oczka zdjąć, więc musimy kropić i we wtorek kontrola.
      Gabi chwilę potrzebowała na wyjście z kontenerka i od razu dała nura pod łóżko, ale to też u niej normalne, nie zamierzam na nią naciskać.
      Za 10 dni zdjęcie szwów
      • dzedlajga Re: Wróciłyśmy 27.03.15, 16:59
        pewnie próbowała sobie plaster z oczka zdj
        > ąć, więc musimy kropić i we wtorek kontrola.

        A czemu miała zaklejone oczka? Coś przeoczyłam?

        Ale najważniejsze, że zachowują się jak zawsze - szybko dojdą do siebie
        • gadziulinka Re: Wróciłyśmy 27.03.15, 21:37
          podobno mają zaklejane na czas zabiegu, żeby sluzówki nie wysychały, po zakropieniu sztucznych łez
          mój pies przy narkozie też tak miał
          • panna_beata Re: Wróciłyśmy 27.03.15, 21:40
            O, ciekawe, nie wiedziałam o tymn. Fruźka też mi nie powiedziała big_grin
            • wiesia.and.company Re: Wróciłyśmy 28.03.15, 16:45
              O, też nie wiedziałam, że zaklejają plastrem. Lekarz przy mnie zakrapiał oczy, gdy już kocio leżał uśpiony głupim jasiem, a potem dostawał narkozę (to widziałam przy czyszczeniu zębów z kamienia, zabieg trwa godzinę). Oczy są wtedy otwarte, kot nie mruga, dlatego te krople nawilżające są konieczne. Ale nigdy nie widziałam śladów plastra po zabiegach sterylizacji i poważniejszych - pewnie dlatego, że sala operacyjna jest poprzedzona czymś w rodzaju śluzy (nikt nie ma prawa wstępu), no i przy sterylce zawsze jest lekarz ginekolog + anestezjolog czuwający i monitorujący wszystkie funkcje organizmu. Pewnie anestezjolog "dokrapia" systematycznie. Za te dwie osoby w mojej klinice nieźle się płaci. Ale komfort właściciela pacjentek jest ważny wink Inna rzecz, że ja i tak zawsze siedzę w domu, nerwowo pętam się do czasu wykonania telefonu do szpitalika czy już się wybudza pacjentka (pacjent) i kiedy ewentualnie można przyjść i odebrać rekonwalescentki - na ogół koło 20.00 czyli minimum 11-12 godzin po operacji. No, znów pogadałam o moich doświadczeniach, ale o plastrze - o, tego w ogóle bym nie wymyśliła, a przecież całkiem to rozsądne.
              A jak panienki rekonwalescentki czują się teraz w domu? Dobrze, że masz oko na wszystko, bo jak wszystko OK, to młodziutkie szalone kotki mają pomysły na gonitwy, skakanie i różne działania przyprawiające zorientowanego człowieka o palpitacje wink
              • gadziulinka Re: Wróciłyśmy 30.03.15, 12:47
                Może nie wszędzie tak robią z tym plasterem, mi to lekarz tłumaczył właśnie przy usuwaniu kamienia z zębów mojego psa.
                Dziewczyny od początku czuly się dobrze, jedyna róznica to to, ze się nie biły.
                No i to zakrapianie oczka i wieczna walka, bo Furia strasznie tego nienawidzi.

                A dzisiaj, jak musiałam wrócić do pracy, bo moja zastępszyni miała pilny służbowy wyjazd, oczywiscie nastąpił przełom. Furia widac strasznie obolała, ledwo chodzaca, do uwety na siku nie wesżła, zdarzylo się koło kuwety (wygarnęła żwirek, żeby zakopać). mOka oczywiście nie zakropiłam, bo myśląłam, ze to przez te walki wieczne ze mną sobie coś nadwyręzyła lub naderwała (mimo zawijania w koc, żeby zniwelować maksymalnie straty jakie sama sobie mogłaby zrobić). Telefon do weta - trzeba bezwzględnie przywwieźć. W międzyczasie moja mama podleciała zobaczyć jak sie kot czuje - ciężko oddycha. Chłop się z pracy zerwał i do lekarza. Okazuje się, że kocurra sobie zaczęła lizać ranę, a my nie zauważyliśmy i wdała się martwica. Kocica dostała zastrzyk, założono jej opatrunek, od jutra na tabletkach ma być. Dostała też wdzianko, w którym nie umie chodzić i ląduje na czole. Jutro zmiana opatrunku. Oczko się ładnie goi, ale nadal trzeba zakrapiać i mam się nie przejmować, na pewno jej krzywdy dodatkowej nie robię.
      • panna_beata Re: Wróciłyśmy 30.03.15, 09:07
        I jak panienki się czują?
        • wiesia.and.company Re: Wróciłyśmy 30.03.15, 19:16
          Gadziulinko, dobrze że jesteś przewidująca i ustawiłaś wszystkich na czuwanie przy dziewczynkach. Szczęśliwie akcja się szybko odbyła. I dobrze, że szybciutko zadzwoniłaś do weta i on natychmiast zdecydował, że trzeba przyjechać. Nie każdy dzwoni do prowadzącego lekarza (a przecież to normalne), bo nie chce obarczać swoją histerią. Różnie to bywa. Zadziałałaś szybko. Ufff... A to, że panienka będzie chodzić w kaftaniku - to dla jej bezpieczeństwa, Waszego komfortu, minie... nawet najdłuższa żmija przemija wink Może w kaftaniku chodzić do kuwety, nie obsika, tyle że nie wszystkie koty lubią " to coś" ograniczające wolność. Ale za chwilę wolność odzyska i nie będzie o tym pamiętać. Zrób sobie zdjęcia, bo potem sama nie uwierzysz, że miałaś kotkę przyodzianą w jakieś takie dziecięce pajacyki. smile
          • aankaa Re: Wróciłyśmy 30.03.15, 19:32
            koniecznie fotki ! są przeurocze big_grin
            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/b3iakh5DJCBRowR08B.jpg
            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/IIo4Mzqnx7VoBUi9BB.jpg
            • gadziulinka Re: Wróciłyśmy 30.03.15, 19:50
              Oto rekonwalescentka ze swoją osobistą pielęgniarką:
              https://lh6.googleusercontent.com/-oBgrNTuqUdQ/VRmLpsAbd9I/AAAAAAAAGiQ/jeRR2h02Iic/w1026-h577-no/DSC_0035.JPG
              • olinka20 Re: Wróciłyśmy 30.03.15, 20:07
                OOOOOOOOOOOOOO jaka słodka smile
                • aankaa Re: Wróciłyśmy 30.03.15, 20:19
                  wyjątkowo gustowny fraczek ! a jak kolorystycznie dopasowany !!!
                  poprosimy o więcej zdjęć
                  • pi.asia Re: Wróciłyśmy 30.03.15, 20:30
                    Dużo zdrowia dla dziewczyn!

                    U mojego weta standardem jest zaklejanie oczu plastrem i stosowanie szwów rozpuszczalnych. Odpada chodzenie w kubraczku i wyjmowanie szwów, więc kot ma mniej stresu.
                    • aankaa Re: Wróciłyśmy 30.03.15, 20:50
                      Pi, kot w kubraczku zdarza się 1-2 razy w życiu (kota i sługi) aż szkoda przegapić ten czas
                      żebyś Ty widziała jak koślawo taki kotecek stąpa to być w życiu nie pozwoliła następnemu być bez big_grin
                      • aankaa Re: Wróciłyśmy 30.03.15, 20:51
                        no, i czekam na zjebkę jak dręczę futro tongue_out
                        • pi.asia Re: Wróciłyśmy 31.03.15, 05:55
                          czekam na zjebkę

                          Nie doczekasz się, tak malowniczo opisałaś kotecka z kubraczku i zamieściłaś tak cudne zdjęcia, że należy Ci się nie zjebka, tylko podziękowanie za poprawienie mi humoru z samego rana kiss
                          • gadziulinka Re: Wróciłyśmy 31.03.15, 08:58
                            Furka baaaaaardzo niezadowolonaz kubraczka. Chodzi wyłącznie tyłem i bokiem, do przodu po prostu nie potrafi i już. Dziwne, że kubraczek nie krępuje ruchów jak trzeba wiać przed zakrapianiem oczka.... No, ale ta baba znowu się czepia...(to widziałam w jej oczach jak patrzyła na mnie). Noc sędziła w transporterze. Może sobie wymysliła, zę zabiorę ją od rana do weta, a tam ktoś ją uratuje z tego dzienwgo i przeskzadzającego czegoś... Cyrko moi Państwo, cyrk mam w domu na kółkach smile
    • zaba_300 Re: Sterylka 30.03.15, 20:42
      Zdrowiejcie. A kubraczki obłędne... smile
      • wiesia.and.company Re: Sterylka 30.03.15, 21:50
        Przeurocze! Ja wiem, że w kaftaniku to panienki są markotne, ale mnie ten widok zdecydowanie wprawia w dobry humor smile Jedyne takie! smile
Pełna wersja