Są to dość duże, podłużne kapsułki z proszkiem w środku.
* Próbowałam wysypać proszek i zmieszać z suchym żarciem. Kot wzgardził.
* Rozmieszałam w wodzie. Kot wzgardził.
* Dodałam mleka. Kot mlasnął dwa razy językiem i popukał się w czoło.
* Zassałam do strzykawki i próbowałam podać do pyszczka. Wszystko wyciekło.
Kot nauczył się ustawiać język tak, żeby przypadkiem nic nie wpadło do gardła
i nie dało się połknąć. A jeszcze tyle tego zaskanowanego mleka mi zostało i
muszę jakoś w nią wepchnąć...
Słuchajcie, czy takie duże kapsułki można podać kotu do gardła, do połknięcia?
Chyba będzie mniej zabawy, niż z rozpuszczaniem...