Historia tego kota zrobiła na mnie wstrząsające wrażenie. Na forum miau 12 dni
temu pojawił się wątek, ze TAKI kot przebywa w schronisku w Łodzi, że nie ma
szans na leczenie, na dom tym bardziej. Wyglądał tak:
img184.imageshack.us/img184/3406/quazirk3.jpg
a po wstępnym oczyszczeniu oczek i pyszczka tak:
img442.imageshack.us/img442/9408/quaziizi6.jpg
Na miau jest jak z pewnością wiecie, tak jak i na zakątku mnóstwo ludzi
chętnych do pomocy, nie tylko finansowej, ale poprzez
aktywne działanie. Znalazły się pieniądze, opieka i leczenie. Quazimodo /tak
dostał na imię - bardzo trafne sądząc z wyglądu/, został zabrany ze schronu,
umieszczony w lecznicy.
Dzisiaj jest 23 sierpnia - Quazi wygląda tak, nie wiem czy uwierzycie...
img168.imageshack.us/img168/9996/kwasekor7.jpg
Ma już dom tzn. za tydzień będzie przywieziony do Warszawy i oddany w ręce
osoby, która ma w domu trzy... psy

/okazało się bowiem, że Quazi kocha psy,
musiał się chyba chować z psami/.
Napisałam to wszystko, bo dotarło do mnie, że nie można sądzić po wyglądzie,
po pozorach - większość pewnie odwróciłaby głowę patrząc na tę kocią bidę i
poszła dalej. Ja nie wiem, prawdopodobnie też, nie wierząc, że kotu w takim
stanie można pomóc...
forum.miau.pl/viewtopic.php?t=64219&postdays=0&postorder=asc&start=0