było baaardzo ciemno i baaardzo zimno, i jakoś tak okropnie
strasznie.... bardzo się bałem... pomyslałem że jak głośno, tak
bardzo bardzo głośno zawołam mamę to przyjdzie po mnie.
bo ja przecież mam mamę. a przynajmniej miałem....
więc krzyczałem i krzyczałem, długo krzyczałem, a potem nagle
zrobiło się jaśniej i ktoś mnie podniósł. było mi cieplej przy nim,
ale to nie była moja mama.... ten ktoś nie miał futerka i nie
pachniał jak ona
było mi z tego powodu przykro więc płakałem dalej - tak głośno że te
duże istoty, które mnie znalazły musiały krzyszeć głośniej niż ja,
żeby się ze sobą porozumieć.
wsadzili mnie do okropnie dużego buczącego potwora i zawieźli
gdzieś. gdzieś gdzie była inna taka Duża, całkiem podobna do tamtych
którzy mnie znaleźli. ona mnie nakarmiła i dała mi takie cieplutkie
coś, do którego się przytuliłem i z pełnym brzuszkiem zrobiło mi się
tak dobrze, że nawet przestałem trochę płakać...
i oni rozmawiali o tym, że właściwie powinienem już nie żyć, i że to
nieprawdopobona historia jest... że powinienem nazywać się Duszek
albo nawet Nieboszczyk ... a ja nie wiem co to znaczy i nie jestem
żaden nieboszczyk...
teraz już trochę umiem chodzić i nawet trochę umiem oblizywać palec
i Duża mówi, że jest ze mnie dumna
a na początku wyglądałem tak:
img170.imageshack.us/my.php?image=watekdscf8725rm3lq9.jpg
'główny' wątek historii Minimka jest tutaj:
forum.miau.pl/viewtopic.php?t=80001
cudeńko niedługo będzie gotowe do pójścia do nowego super-domku