Skarżyłam się na forum jakiś milion razy, że Czarna leje, gdzie popadnie
(przyzwyczajenie pozostałe po kłopotach z pęcherzem plus niechęć do pigwy).
Otóż kilka dni temu wychodząc z domu strąciłam z wieszaka frisbee i machnęłam
ręką, stwierdziłam, że podniosę, jak wrócę.
Kiedy wróciłam, okazało się, że frisbee zostało zużytkowane przez Czarną jako
toaleta. Równiutko, żadnej kałuży dookoła.
Eksperymentalnie zostawiłam frisbee następnego dnia - znów nasiusiane. 'Mam
cię', tak sobie pomyślałam i frisbee leży na podłodze i czeka.

Ciekawe, kiedy Czarna zorientuje się, że frisbee leży nie przypadkiem, tylko
celowo. Jeśli się zorientuje, znów będę miała obsiusiane podłogi i kartonowe
pudła.
Trzymajcie kciuki, żeby podstęp się udał.