Gość: tenis
IP: *.polsl.pl
05.05.11, 10:05
to co Niemka grała wczoraj, to jakieś 5 % gry ze Stuttgartu. Mecz nędzny, Safina beznadziejna. Za to pięknie grała Safarowa (oprócz końcówki drugiego i pierwszej szansy na mecz w 3 secie - pękła, rączka dreniana całkowicie). Jak już wydawało się pewne, że przegra z Serkbą po raz kolejny, jednak dała radę. Trochę nieobliczalny ten tenis, ale ciekawy. Nudy nie było za grosz. Oby tak dalej