12.10.06, 08:29
Laptopy po stówie -TRYBUNA 12-10
Libijskie dzieci w amerykańskiej sieci

Amerykanie zaopatrzą wszystkich libijskich uczniów w laptopy po sto dolarów
za sztukę. Libijski rząd zawarł umowę z organizacją non-profit One Laptop Per
Child. Nie wszyscy są zadowoleni – Microsoft odmówił sprzedaży oprogramowania
Windows po niższej cenie, dlatego dzieci skorzystają z darmowego programu
Linux.

Libijczycy kupili 1,2 mln komputerów, serwery, satelity i wynajęli doradców
technicznych. Kosztowało to w sumie 250 mln dolarów, a za tę stosunkowo
niewielką kwotę mogą zostać pierwszym narodem na świecie, w którym wszystkie
dzieci w wieku szkolnym mają dostęp do internetu. Nie udało się to nawet
takim gigantom, jak Japonia, USA czy Singapur. Amerykanie dostarczą cały
sprzęt do czerwca 2008 r. Interes ubił Nicholas Negroponte, wykładający na
Massachusetts Institute of Technology, a prywatnie – brat Johna D.
Negroponte, szefa amerykańskiego wywiadu. Naukowiec wielokrotnie podróżował
do Libii, został nawet przyjęty przez pułkownika Muammara Kadafiego. – Czułem
dreszczyk emocji. Spotkaliśmy się w namiocie na środku pustyni – opowiadał
dziennikowi „The New York Times”. Amerykański pomysł przypadł Kadafiemu do
gustu, ponieważ pasował do jego polityki otwierania Libii na świat.
Pułkownik – od lat walczący o pozycję panafrykańskiego lidera – zasugerował
też, że zasponsoruje komputery dla Czadu, Nigerii i Rwandy.

Jeszcze trzy lata temu Libia znajdowała się na światowej czarnej liście za
promowanie naftowego embarga wobec Zachodu, sponsorowanie IRA i ETA oraz
ataki terrorystyczne na amerykańskie cele, m.in. na dyskotekę w Berlinie
odwiedzaną przez żołnierzy z USA oraz na samoloty linii lotniczych Pan Am i
UTA. W rezultacie ONZ nałożyła na Libię sankcje. Sytuacja zmieniła się
diametralnie, gdy Trypolis wziął odpowiedzialność za atak na samolot Pan Am
(zginęło wówczas 270 osób) i wypłacił 2,7 mld dolarów odszkodowań rodzinom
ofiar zamachu. W 2003 r. ONZ zniosła sankcje, a do zasobnej w ropę Libii
wyruszyły pielgrzymki światowych przywódców z prezydentem Francji Jacquesem
Chirakiem i ówczesnym kanclerzem Niemiec Gerhardem Schroederem na czele.
Pojechał tam także premier Marek Belka. Wszyscy walczyli o przywilej robienia
interesów z Libijczykami
Obserwuj wątek
    • beduinka Re: LIBIA 12.10.06, 09:14
      przenoszę się do Libii, by załapać się na laptop, bo mój odmawia mi
      posłuszeństwa
      • gajasirocco Re: LIBIA 12.10.06, 11:02
        ...dobry pomysł....
    • gajasirocco "Sezamowy sezon"-A.Krzemińska (archeologia) 19.11.06, 14:45
      Polityka 46/2006
      Sezamowy sezon
      Polscy archeolodzy wydobyli w tym roku w libijskim Ptolemais 1,5 tys. zabytków!
      Dzięki nim budują coraz dokładniejszy obraz życia mieszkańców miasta, które w
      późnym antyku było jednym z ważniejszych ośrodków rzymskiej Afryki. A dla
      współczesnych stało się sezamem pełnym skarbów.

      Agnieszka KrzemińskaArcheolodzy z Uniwersytetu Warszawskiego prowadzą w
      Ptolemais prace wykopaliskowe od 2001 r. Ich największym dotychczasowym
      osiągnięciem było odnalezienie rzymskiej willi ze wspaniałymi mozaikami
      (POLITYKA 23/02, 52–53/04). W tym roku również, w tzw. Pałacu Leukaktiosa,
      odsłonięto kolejną, trzynastą już mozaikę. Jednak to nie ona stała się
      największym hitem sezonu, odkryć było bowiem znacznie więcej. Archeolodzy
      znaleźli pod pałacem sześć cystern, a w nich pozostałości kolekcji rzeźb
      antycznych. Sam fakt, że cystern było aż tyle, nie jest niczym wyjątkowym. W
      nadmorskim Ptolemais pozbawionym źródeł słodkiej wody takie cysterny znajdowały
      się wszędzie. Gromadzona w nich woda była mieszkańcom miasta niezbędna do życia
      podczas trwającej ponad pół roku pory suchej. Na cembrowinach cystern widać
      wyraźne ślady ich używania, a ze środka wydobywane są naczynia, którymi
      czerpano wodę.

      Rzeźby w dobrym tonie

      W tym roku, nieomal równie często co zagubione naczynia, wyciągano z cystern
      fragmenty rzeźb. Do cysterny pod willą trafiły fragmenty posążku Afrodyty,
      grupy przedstawiającej satyra goniącego menadę, pozbawione głowy popiersie
      któregoś z władców, części posążku Asklepiosa i cyrenajskiego bóstwa Zeusa-
      Amona (przedstawionego z baranem na głowie), a także mała hellenistyczna główka
      portretowa (być może Aleksandra Wielkiego), główka wczesnoklasycznej rzeźby
      Ateny oraz piękna głowa Afrodyty. Najprawdopodobniej uszkodzone marmury
      wyrzucił ktoś do nieużywanej już cysterny.

      – W połowie XX w. włoscy archeolodzy znaleźli w pobliskim Palazzo delle
      Collonne niezwykłą kolekcję dzieł sztuki hellenistycznej i staroegipskiej –
      przypomina prof. Tomasz Mikocki, szef wykopalisk w Ptolemais. – Kto wie, może
      również któryś z właścicieli „naszej” willi był zbieraczem rzeźby. Posiadanie w
      domu posągów należało do dobrego tonu, było wyrazem mody, a także dowodem
      wysokiej pozycji społecznej. W przypadkach kolekcjonowania grup erotycznych (a
      fragmenty takich marmurów również znaleźliśmy) mogło być też rodzajem antycznej
      pornografii na najwyższym poziomie. Z pewnością na takie hobby mógł sobie
      pozwolić tylko bogacz.

      Zresztą mieszkańcy Ptolemais dbali o kulturę i wychowanie. Chłopcy pobierali
      nauki m.in. w gimnazjonie. W pobliżu takiego obiektu, zlokalizowanego w trakcie
      poprzedniej kampanii wykopaliskowej, znaleziony został m.in. dwumetrowy słup.
      Zapisano go z czterech stron nazwiskami urzędników organizujących zawody
      sportowe. Rejestr ów prowadzono ponad 150 lat, świadczą o tym różnice w kroju
      liter poszczególnych pozycji.

      – Ludziom tym zależało na uwiecznieniu swoich imion z czystej pychy i
      pragnienia popularności – mówi prof. Ewa Wipszycka z Uniwersytetu
      Warszawskiego, która w tym roku dołączyła do zespołu badawczego. – Obecność
      imienia przodka na stojącym w publicznym miejscu słupie zapewniała też jego
      potomkom wysoką pozycję i ułatwiała im starania o urzędnicze stanowiska w
      mieście obsadzane w drodze wyborów. Wprawdzie grono elity miejskiej było
      szczupłe, ale walka między jej członkami bardzo ostra. Upajająca satysfakcja ze
      zwycięstwa w rywalizacji kompensowała przykrość natury finansowej: za pełnienie
      funkcji publicznych nie płacono, odwrotnie, trzeba było wykładać z własnej
      kieszeni pieniądze na organizacje igrzysk. Może to właśnie któryś z nauczycieli
      gimnazjonu był wielbicielem sztuki dawnych mistrzów i zaszczepił w swoich
      uczniach miłość do rzeźby?

      Rzymska kasa sklepowa

      Kolejne odkrycie czekało na archeologów przy ulicy przylegającej do willi. W
      szeregu pomieszczeń służących zapewne jako warsztaty lub sklepy, tuż obok
      warsztatu metalurgicznego (z zachowanym piecem do wytopu metalu), znajdował się
      niewielki kantorek. Natrafiono w nim na niezwykły skarb: górę rzymskich monet. –
      Na poziomie posadzki znaleźliśmy 566 monet ważących 12,5 kg – mówi prof.
      Mikocki.

      – Stożkowa forma, w jakiej znaleźliśmy monety, dowodzi, że ich właściciel
      przechowywał je w jakimś worku, który nie przetrwał do naszych czasów.

      W skład skarbu wchodziły monety brązowe i 15 srebrnych, wszystkie z II i III w.
      n.e. Najwięcej jest sesterców (czyli popularnych, dużych monet brązowych)
      wybitych w mennicy rzymskiej. Tylko dwie z nich – z Zeusem-Amonem na rewersie –
      wybito w pobliskiej Kyrene. – Najstarsze monety pochodzą z czasów Trajana (98–
      117) i są najsłabiej zachowane, gdyż były w obiegu przez blisko 150 lat,
      najmłodsze to monety Filipa I Araba (244–249) – tłumaczy archeolog Piotr
      Jaworski. – W naszym skarbie mamy na przykład monetę z przedstawieniem jelenia,
      wybitą z okazji obchodów tysiąclecia państwa rzymskiego. Cesarz wyprawił
      wówczas wielkie igrzyska, na które sprowadził egzotyczne zwierzęta z różnych
      stron świata. Ich podobizny polecił umieścić na rewersach.

      W żargonie archeologicznym skarbem nazywa się zespoły monet, biżuterii czy
      innych wartościowych przedmiotów ukryte przez właścicieli w nadziei na
      późniejsze ich odzyskanie, do którego z jakichś powodów nigdy nie doszło.
      Najczęściej skarby znajdowane są w garnkach, kasetkach czy skrzyneczkach, które
      miały zapewnić im bezpieczne przechowanie w ziemi. W Ptolemais archeolodzy nie
      natrafili jednak na „sejf”, tylko raczej na „kasę”. – Tutaj mamy do czynienia
      zapewne z monetami, które stanowiły dochód właściciela warsztatu z prowadzonej
      przez niego działalności gospodarczej – zaznacza prof. Mikocki. – W czasie
      trzęsienia ziemi, gdy zawalił się strop, worek z pieniędzmi został pogrzebany w
      ruinach.

      Część pieniędzy rozsypała się po podłodze albo też ktoś próbował je wydobyć,
      ponieważ niektóre monety archeolodzy znaleźli w pewnym oddaleniu od reszty.

      – Przypuszczalnie zamożny rzemieślnik miał ich aż 600 – mówi Jaworski. –
      Najprawdopodobniej nie była to szczególnie duża suma, tylko typowy dochód
      bogatego zakładu z pewnego okresu poprzedzającego katastrofę.

      Na podstawie tego znaleziska będzie można ustalić też kilka innych ważnych
      faktów. Po pierwsze, siłę nabywczą, jaką reprezentował skarb około połowy III
      w. W sukurs archeologom przyjdą badacze papirusów, którzy pomogą zgromadzić
      zachowane w tekstach informacje na temat cen towarów i usług na terenie
      sąsiedniego Egiptu. Po drugie, ten pierwszy na terenie Cyrenajki skarb z tego
      okresu ma ogromną wartość datującą. Wiadomo bowiem, że prowincję tę kilka razy
      nawiedzały silne trzęsienia ziemi, które niszczyły tamtejsze miasta. Jednym z
      groźniejszych było trzęsienie datowane na 262 r. n.e. Tymczasem najpóźniejsze
      monety ze skarbu z Ptolemais nie mogły być wybite po 249 r. – Worek z
      pieniędzmi utknął w pomieszczeniu zawalonym w trakcie trzęsienia ziemi, jeśli
      jednak miało ono miejsce w 262 r., to dlaczego nie ma tu monet z lat 250–262? –
      zastanawia się Jaworski. – Niewykluczone, że mamy tu do czynienia ze słabo
      dotychczas udokumentowanym w Cyrenajce trzęsieniem ziemi, które w 251 r.
      zniszczyło położoną nieopodal Kretę.

      W poszukiwaniu bazylik

      Archeolodzy przy poszerzaniu wykopów wokół Pałacu Leukaktiosa odkryli w tym
      roku również dwuizbowy budynek wbudowany w willę po trzęsieniu ziemi w 365 r. W
      jednym z jego pomieszczeń znajdował się piec ceramiczny, w którym wypalano
      terakotowe lampki. Oprócz samych lampek, często dekorowanych symbolami
      chrześcijańskimi, znaleziono tam formy, z których je wyciskano.

      W innym miejscu zauważono, że do willi przylegała niewielka,
      • gajasirocco "Sezamowy sezon"-A.Krzemińska (archeologia ) c.d. 19.11.06, 14:47
        W innym miejscu zauważono, że do willi przylegała niewielka, licząca sobie
        około 20 metrów długości budowla bazylikalna – charakterystyczna dla miast
        chrześcijańskich konstrukcja z półokrągłą absydą. – To nie mógł być porządny
        kościół, w którym odbywał się regularny kult – mówi prof. Wipszycka. – Raczej
        wygląda on na małą kaplicę, jakich w mieście musiało być znacznie więcej.
        Odbywały się w nich sporadyczne msze, takie jak święta patronów, zaślubiny czy
        msze za dusze zmarłych. Ptolemais miało około dziesięciu kościołów z
        prawdziwego zdarzenia, w których codziennie odprawiano msze i zamykano je na
        noc.

        Poszukiwania bazylik zaplanowano na przyszły rok. Nowy projekt stawia sobie za
        cel zlokalizowanie, a w rezultacie odkopanie bazyliki jednego z Ojców Kościoła –
        Synezjusza z Kyrene. Znany jest jego list, w którym mówi, że gdy chodził z
        domu do kościoła, musiał przejść przez agorę. – Na razie nie wiemy, gdzie jest
        agora, choć możemy założyć, że znajdowała się gdzieś pośrodku miasta. Z
        pewnością też biskup Ptolemais mieszkał w bogatej dzielnicy nadmorskiej lub
        rezydencjonalnej – zastanawia się prof. Mikocki. – Na zdjęciach satelitarnych
        widać co najmniej osiem dużych bazylik, ale ze źródeł tekstowych wynika, że pod
        uwagę możemy brać tylko jeden z dwóch kościołów, które wstępnie pomierzyliśmy.
        Nasze przypuszczenia zweryfikują dopiero planowane badania geofizyczne oraz
        wykopaliska.

        Jak widać, badania w Ptolemais nie ograniczają się tylko do jednej willi.
        Polscy archeolodzy przekopali w ciągu dotychczasowych sześciu sezonów
        powierzchnię około tysiąca metrów kwadratowych, ale nadal jest to tylko malutki
        fragmencik miasta liczącego w obrębie murów przeszło 250 ha. Zarówno do
        dokumentacji architektury Ptolemais, jak i do szukania określonych obiektów w
        mieście Polacy wykorzystują najnowsze, nieinwazyjne techniki wykopaliskowe. W
        tym roku fotograf Miron Bogacki wykonał setki zdjęć z lotni, doskonale
        przedstawiające całe miasto. Zdjęcia robione były w porze suchej, dlatego
        porównanie ich ze zdjęciami, jakie wykonane zostaną na wiosnę (gdy pojawi się
        roślinność) może umożliwić lokalizację wielu nieznanych budowli.

        Dokonaniami Polaków zachwyca się zarówno konkurencja (czyli pracujący w Libii
        od kilkudziesięciu lat Włosi), jak i sami Libijczycy. Największym dowodem
        uznania była propozycja założenia Polskiego Instytutu Archeologicznego, jaką
        Libijczycy przedstawili polskiemu MSZ. – Bylibyśmy jedynym zagranicznym
        instytutem naukowym w Libii – marzy prof. Mikocki. – Przed nami stanęłoby
        otworem całe wybrzeże zachodniej Afryki, czyli stanowiska w Libii, Maroku i
        Algierii. Wielkie odkrycia i wielkie plany, a pomyśleć, że w 2001 r., gdy nikt
        nie wróżył archeologom tak wielkich sukcesów, „Polityka” była jednym ze
        sponsorów tego przedsięwzięcia. Choć sukces ma wielu ojców, miło być jednym z
        nich.
    • beduinka Libia zamknie swoją ambasadę w Warszawie? 05.03.07, 09:41
      Libia zamknie swoją ambasadę w Warszawie?

      źródło: Arabia.pl

      2007-03-04 17:22:04

      Choć pogłoski o tym wydarzeniu krążyły po Warszawie już od miesiąca właśnie
      teraz się potwierdziły. Libia zamknie swoją ambasadę, a Polacy chcący jechać
      turystycznie bądź współpracować gospodarczo z Libią będą musieli udać się
      najpierw do Czech.



      Sytuacja, gdy ambasada jakiegoś kraju przenosi się z większego państwa do
      mniejszego, a kraj bardziej znaczący politycznie i gospodarczo (Polska) ma być
      obsługiwany z ambasady w kraju mniejszym (Czechy) jest w świecie dyplomacji
      niesłychaną rzadkością. Zgodnie z informacją uzyskaną przez portal Arabia.pl
      powodem tego typu decyzji Libijczyków jest brak zainteresowania współpracą z
      Libią polskiego rządu, jak i kłopoty finansowe i personalne placówki.

      Pomimo prowadzenia w Polsce szkoły, wykupienia na własność rezydencji i budynku
      ambasady (a nie ich wynajmu), a także wieloletnich tradycji współpracy polsko-
      libijskiej do placówki przyszło oficjalne pismo z decyzją o konieczności
      zamknięcia ambasady.

    • beduinka Muammar Kadafi w stanie krytycznym?Libia zaprzecza 14.05.07, 16:34
      Muammar Kadafi w stanie krytycznym? Libia zaprzecza

      gazeta.pl, az, mar, PAP
      2007-05-14

      Władze Libii zdementowały pogłoski, że przywódca tego państwa, Muammar Kadafi
      zapadł w śpiączkę. O tym, że Kadafi - najprawdopodobniej z powodu wylewu krwi
      do mózgu - w stanie krytycznym trafił do szpitala w Trypolisie, donosi
      palestyńska agencja prasowa Maan.

      O poważnym stanie libijskiego dyktatora ma świadczyć wezwanie do kraju jego
      synów, którzy byli w Europie. Doniesienia o stanie krytycznym Kadafiego
      potwierdza włoski dziennik "Correre dela Sera".

      "Pułkownik ma się dobrze"

      - Pułkownik ma się dobrze - taki krótki komunikat przekazano ambasadzie Włoch w
      Trypolisie w reakcji na doniesienia palestyńskiej agencji.

      Włoska agencja ANSA dodaje, że jeszcze w niedzielę Muammar Kadafi rozmawiał
      przez telefon z włoskim premierem Romano Prodim.

      Kadafi, przywódca Libii

      Polityczny i wojskowy przywódca Libii urodził się w rodzinie beduińskiej i
      spędził wczesne lata swego życia jako koczownik. Gdy trafił do szkoły
      wojskowej, zaczął organizować tajne ugrupowanie, którego celem miało być
      obalenie libijskiej monarchii. W 1969 r. kierowany przez Kadafiego Związek
      Wolnych Oficerów obalił króla Idrisa i przejął w Libii władzę.

      Mimo iż nie nadano mu oficjalnie żadnego tytułu, Kadafi jest od tego czasu
      urzędującą głową państwa. Rządzi według własnej, opisanej w "Zielonej książce"
      ideologii, która łączy tradycyjne wartości muzułmańskie i panarabizm.

      W Afryce uważany jest za silnego i mądrego przywódcę, ale na Zachodzie
      postrzega się go przez pryzmat poparcia, jakiego udzielił działającym w latach
      80. i 90. organizacjom terrorystycznym. Popierał m.in. IRA, ETA, OWP i grupę
      odpowiedzialną za zamach bombowy w Lockerbie. Ostatnio groźba sankcji
      gospodarczych zmusiła go do naprawy stosunków z Zachodem i zaprzestania
      programu zbrojeń nuklearnych.
    • beduinka Libia nie wpuściła francuskich pasażerów 12.11.07, 23:05

      Libia nie wpuściła francuskich pasażerów

      arabia.pl, KUNA, poniedziałek, 12/11/2007



      Francuski turystyczny samolot czarterowy nie otrzymał pozwolenia na
      wejście pasażerów na teren lotniska w stolicy Libii, ponieważ nie
      posiadali tłumaczeń swoich paszportów na język arabski. Samolot
      wrócił więc do Paryża.

      W Libii przyjęto ustawę, która weszła w życie w niedzielę,
      zakładającą potrzebę posiadania arabskiego tłumaczenia paszportu
      przez wszystkich turystów, którzy nie są Arabami. Francuski
      przewoźnik „Go Voyages” był zaskoczony zachowaniem Libii, które
      spowodowało, że aż 172 osoby utknęły na lotnisku w Trypolisie. Po
      trzech godzinach negocjacji, w których brało udział również
      francuskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, nie udało się rozwiązać
      problemu i samolot wrócił do Francji.
    • beduinka Informacja MSZ dla osób planujących podróż do Libi 03.04.08, 14:11
      Ministerstwo Spraw Zagranicznych informuje wszystkich udających się do Libii w
      celach turystycznych, iż władze tego kraju nałożyły na osoby odwiedzające Libię,
      zarówno indywidualnie jak i w grupach turystycznych, obowiązek posiadania w
      gotówce kwoty 1000 USD lub ich równowartości w innej walucie wymienialnej.
      Niniejszy komunikat ma charakter informacyjny i nie może stanowić podstawy
      jakichkolwiek roszczeń.
    • gajasirocco "Raj powróci na Saharę?" GW 9maj 08 11.05.08, 00:13
      wyborcza.pl/1,75476,5194166.html
      Raj powróci na Saharę?
      Tomasz Ulanowski2008-05-09

      Kiedyś płynęły tam rzeki, rosły drzewa tropikalne, pasły się stada
      antylop, polowały lwy. Potem przyszła katastrofa, ale nie nagle, jak
      dotąd przypuszczano. Sahara umierała długo - dowodzą dziś naukowcy
      w "Science"


      To był wiosenny poranek, jakieś dziesięć lat temu. Wychodząc rano do
      pracy, stanąłem w progu osłupiały. Samochody i ulice Krakowa
      pokrywała warstwa rudobrązowego kurzu. Skąd? Podejrzewałem Nową
      Hutę, ale ta została szybko uniewinniona. Meteorolodzy wydali bowiem
      zdumiewający komunikat: Kraków został zasypany przez pył z Sahary.

      Rude drobinki pokonały ponad dwa tysiące kilometrów, Morze
      Śródziemne i Alpy, żeby osiąść na moim samochodzie. Byłem pod
      wrażeniem.

      Bez wody można przeżyć na pustyni jedną dobę, z wielkim trudem i to
      nie zawsze - dwie*

      Niezwykłe miejsce ta Sahara (z arab. - pustynia). W dzień upał może
      przekraczać 50 st. C. Nocą panuje lodowate zimno. W jej sercu
      rocznie spada mniej niż 20 mm deszczu. To największa pustynia
      świata, nie licząc Antarktydy. Rozciąga się na ponad 5 tys. km,
      obejmuje blisko 9 mln km kw. powierzchni. Prawie tyle co cała
      Europa. Od zachodu, północy i wschodu otoczona przez morza, na
      południu jeszcze do niedawna zdobywała nowe terytoria. W ciągu
      ostatniego półwiecza powiększyła się o 65 mln ha.

      Duża część Sahary to kamienie i skały. To z nich powstaje piasek.
      Pod wpływem erozji skały rozpadają się na coraz mniejsze kawałki,
      potem drobinki, które z czasem tworzą piaszczyste wydmy sięgające
      200 m. Choć wydmy zajmują ledwie jedną piątą pustyni, to nie stoją w
      miejscu. Co rok suną z wiatrem, pokonując kilkanaście metrów. A
      tumany kurzu porywane przez saharyjskie wichury docierają nie tylko
      do Polski. Wschodnie wiatry zabierają pył z Maroka i niosą aż na
      Karaiby, blisko 8 tys. km dalej w linii prostej. Tamtejsi lekarze
      zastanawiają się, czy to nie saharyjski kurz jest odpowiedzialny za
      dużą zachorowalność mieszkańców Wysp Karaibskich na alergie.

      Naukowcy są pewni, że Sahara nie zawsze była pustynią. Kiedyś rosła
      tam sawanna, która w trwającej latem krótkiej porze deszczowej
      zamieniała się w raj dla zwierząt i roślin. O tym, jak raj stał się
      Saharą, pisze w dzisiejszym "Science" międzynarodowy zespół
      naukowców kierowany przez niemieckiego geologa dr. Stefana Kröpelina
      z Uniwersytetu w Kolonii.

      Pomyślałem, że jeżeli Salim nie podzieli się ze mną - umrę jeszcze
      dziś. Jeżeli nawet odda mi część wody, wystarczy nam zapasu tylko na
      jeden dodatkowy dzień - to znaczy umrzemy jutro, najpóźniej -
      pojutrze*

      Dzisiejsza Sahara to młoda pustynia. Według ekipy Kröpelina liczy
      tylko 2,7 tys. lat. W porównaniu ze znajdującą się na południowym
      zachodzie Afryki pustynią Namib, która pozostaje sucha jak pieprz od
      kilkudziesięciu milionów lat, Sahara to noworodek. Jednak usychać
      zaczęła już kilka tysięcy lat wcześniej. Najnowsze badania stoją w
      sprzeczności z wcześniejszymi poglądami geologów, którzy sądzili, że
      na terenie północnej Afryki doszło do kataklizmu, prawdziwej
      rewolucji klimatycznej, która w mgnieniu oka uśmierciła Saharę.

      Zespół Kröpelina badał osady z jeziora Yoa, maleńkiego i mocno
      zasolonego zbiornika wodnego położonego w północnym Czadzie. Jest to
      jedno z niewielu oczek wodnych, które zostały na środkowej Saharze,
      zasilane podziemnymi źródłami. Naukowcy zbadali jego historię 6 tys.
      lat wstecz. Opowiadały o niej osady, które każdego roku kładą się na
      dnie jeziora warstwą o grubości 1,3 mm. Uczeni odszyfrowali
      przeszłość Sahary drążąc na 7,8 m w głąb ziemi.

      Z ich badań wynika, że źle zaczęło się dziać 5,6-5,5 tys. lat temu.
      W osadach z tego okresu badacze wykryli znaczny wzrost ilości pyłu,
      nawiewanego zapewne z rejonów już zajętych przez pustynię.
      Jednocześnie wzrosła zawartość pyłków pochodzących z roślin
      krajobrazu półpustynnego.

      Przez następny tysiąc lat powoli wymierały tropikalne drzewa i
      zioła, a krajobraz zdominowały trawy, krzaki i drzewa sahelu -
      akacje. Naukowcy wiążą to zjawisko z zanikaniem rzeki, która jeszcze
      4,3 tys. lat temu sezonowo zasilała jezioro Yoa w świeżą wodę. 4,2
      tys. lat temu Yoa zaczęło gwałtownie wysychać. Ledwie 300 lat
      później ze słodkowodnego życiodajnego źródła zmieniło się w słone
      bajoro, w którym przetrwać mogły tylko wyspecjalizowane organizmy. W
      osadach z późniejszego okresu widać już dramatyczny spadek
      zawartości nawet pyłków traw. Jednocześnie zwiększa się zawartość
      pyłu pustynnego.

      Ok. 3,1 tys. lat temu okolice jeziora zdominowały zioła lubujące się
      w krajobrazie półpustynnym. A 2,7 tys. lat temu tamtejsza flora
      wyglądała już tak jak dziś. Saharę gdzieniegdzie porastały pustynne
      trawy, suchorośla i słonorośla.

      Uczeni opisali też, jak zmniejszała się ilość deszczu spadającego
      corocznie w tych okolicach. 6 tys. lat temu było to 250 mm, 4,3 tys.
      lat temu - niecałe 150 mm, a dziś - mniej niż 50 mm rocznie (dla
      porównania - w Polsce spada średnio ok. 600 mm deszczu rocznie).

      Słońce podnosiło się wyżej i wyżej. [...] Jorubowie wierzą, że
      jeżeli cień opuści człowieka, człowiek umrze. A tu wszystkie cienie
      zaczynały się kurczyć, maleć, blednąć*

      Jak to się stało, że krajobraz północnej Afryki zmienił się tak
      drastycznie? Badania pokazują, że tamtejszy klimat wariuje jak
      dziecko na huśtawce. Przez miliony lat północ Afryki "bujała się" od
      pustyni do sawanny i z powrotem. I tak ostatnia przemiana pustyni w
      sawannę miała według naukowców nastąpić ok. 15 tys. lat temu. Jak
      pokazują badania zespołu dr. Kröpelina, ten rajski okres zaczął się
      kończyć niecałe 10 tys. lat później.

      Uczeni twierdzą, że za tę huśtawkę odpowiada monsun afrykański.
      Latem przynosi on wilgotne powietrze znad Zatoki Gwinejskiej nad
      Sahel, czyli strefę pomiędzy Saharą a równikowymi tropikami. Kiedy
      jest silniejszy, dociera dalej na północ. Ale co decyduje o jego
      sile? Z badań wynika, że kiedy na Ziemi jest cieplej, monsun jest
      silniejszy, a kiedy chłodniej - słabszy.

      Czy to oznacza, że obecne ocieplenie klimatu zmieni Saharę w oazę
      życia? Niewykluczone. Już w 2002 r. analiza zdjęć satelitarnych
      pokazała, że pustynia przestała zdobywać nowe terytoria. Być może
      oznacza to, że jeszcze w tym wieku Sahara znowu zacznie się
      zazieleniać.

      * Wszystkie cytaty: Ryszard Kapuściński, „Heban", Czytelnik
    • aisza5 Włochy zapłacą Libijczykom za krzywdy kolonializmu 01.09.08, 10:47
      wyborcza.pl/1,75248,5645518,Wlochy_zaplaca_Libijczykom_za_krzywdy_kolonializmu.html?nltxx=2015058&nltdt=2008-09-01-05-09

      Włochy dobrowolnie zapłacą Libii ok. 3,4 mld euro reparacji za
      krzywdy kolonializmu. - Przepraszam was w imieniu narodu włoskiego -
      powiedział w sobotę premier Silvio Berlusconi w libijskim Bengazi

      Silvio Berlusconi wymieniał serdeczności z Kaddafim w namiocie
      dyktatora. Dowód włoskiej przyjaźni - zwrócona rzeźba Wenus
      Cyrenajskiej - stał obokPodpisany w sobotę włosko-libijski traktat o
      przyjaźni i współpracy przewiduje, że Rzym w ciągu najbliższych 20
      lat włoży ok. 3,4 mld euro w budowę nadmorskiej autostrady o
      długości ok. 1,6 tys. km, budowę domów opieki społecznej oraz
      stypendia dla libijskich studentów. Sami Włosi, którzy już od kilku
      lat debatowali nad tymi inwestycjami i subwencjami, nazywają je
      odszkodowaniem za kolonialną przemoc i upokorzenie.

      - Chcemy otworzyć nową kartę historii - zadeklarował w sobotę Silvio
      Berlusconi, który do Libii przywiózł ze sobą starożytny posąg Wenus
      Cyrenajskiej. Włosi wywieźli ją z libijskiej Cyrenajki w 1913 r. i
      dopiero przed trzema laty postanowili zwrócić swej dawnej kolonii.
      Natomiast libijski dyktator Muammar Kaddafi, który po dojściu do
      władzy w 1969 r. przegnał z kraju wszystkich potomków włoskich
      kolonizatorów, serdecznie obściskiwał się z Włochem w swym
      beduińskim namiocie oraz zapewniał o świetnych perspektywach
      współpracy z Italią oraz całym Zachodem.
      My, dwaj niezwykle mężni politycy, dziś wreszcie przezwyciężamy
      dziedzictwo kolonializmu - mówił Kaddafi, łechcąc megalomanię
      włoskiego premiera.

      Nowożytne Włochy rozpoczęły kolonizację w Afryce od krótkiej wojny z
      upadającym imperium osmańskim w 1911 r., w wyniku której przejęły
      prowincję Trypolitanię, Cyrenajkę oraz Fezzan. Już pod rządami
      Benita Mussoliniego połączono je w jedną kolonię pod nazwą Libia,
      którą w starożytności nadał temu terytorium rzymski cesarz
      Dioklecjan.

      Berlusconi spotkał się wczoraj z wnukiem Omara el Muchtara, czyli
      przywódcy antywłoskiego ruchu niepodległościowego z lat 30.,
      straconego na polecenie Mussoliniego. Włosi podczas walk o
      utrzymanie kontroli nad buntującymi się Libijczykami w latach 30.
      zabili i stracili ok. 20 tys. ludzi. Ponadto historycy szacują, że
      od 20 do 40 tys. ludzi zmarło w obozach koncentracyjnych na
      pustynnym południu kraju, gdzie Włosi osadzili blisko 100 tys.
      więźniów. - Słowa przeprosin Berlusconiego były za słabe. Przecież
      wskutek naszych kolonialnych represji ucierpiał co ósmy Libijczyk -
      komentował wczoraj znany historyk włoskiego kolonializmu prof.
      Angelo del Boca.

      Celem ekspansji kolonialnej Włochów było pozyskanie ziemi dla
      wieśniaków z przeludnionego południa Italii, a potem - już w czasach
      faszystowskich - także konsolidacja narodu oraz wydźwignięcie
      zjednoczonych w XIX w. Włoch do rangi mocarstwa godnego miana
      spadkobiercy Imperium Romanum. Jednak podbój przyniósł przede
      wszystkim rozkwit faszystowskich teorii rasistowskich, które we
      Włoszech dyskryminowały przede wszystkim nie Żydów, lecz właśnie
      Afrykanów, oraz brudną przemoc zwłaszcza podczas kolonialnej wojny o
      Abisynię, gdzie włoskie wojska używały gazów bojowych. Kres
      panowaniu Włoch nad Libią położył upadek Mussoliniego - kraj na
      kilka lat przeszedł pod kontrolę Brytyjczyków, a w 1951 r. stał się
      niepodległą monarchią.

      Włoski premier Massimo d'Alema przepraszał Libijczyków już w 1999
      r., ale dopiero pieniądze i przyjaźń obiecane przez Berlusconiego
      otwierają włoskim firmom pełny dostęp do libijskich złóż
      naturalnych. - Więcej ropy, mniej imigrantów - tak szef włoskiego
      MSW Roberto Maroni podsumował libijską wizytę premiera, choć zarazem
      podał w wątpliwość altruizm Berlusconiego. To z libijskiego wybrzeża
      zaczyna się bowiem główny szlak przemytu nielegalnych imigrantów z
      Afryki, którzy na przepełnionych łodziach przeprawiają się na włoską
      Lampedusę oraz Sycylię. W ciągu ostatniego roku tą drogą dotarło do
      Włoch ponad 16 tys. ludzi. Zdaniem włoskich mediów Kaddafi miał
      obiecać Berlusconiemu wzmocnienie straży granicznej, co ograniczy
      strumień imigrantów.


      Źródło: Gazeta Wyborcza
    • aisza5 Przełomowa wizyta Condoleezzy Rice w Libii 06.09.08, 14:17
      wyborcza.pl/1,75477,5665489,Przelomowa_wizyta_Condoleezzy_Rice_w_Libii.html
    • aisza5 Stare sojusze: Kadafi w Moskwie i Mińsku 01.11.08, 14:52
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,5871635,Stare_sojusze__Kadafi_w_Moskwie_i_Minsku.html

      Przywódca Libii Muammar Kadafi rozpoczął podróż po krajach Europy
      Wschodniej. Wieczorem Kadafi przyleciał na trzy dni do Moskwy.
      Doszło już do spotkania libijskiego przywódcy z prezydentem
      Dimitrijem Miedwiediewem. W niedzielę Muammar Kadafi odwiedzi
      stolicę Białorusi - Mińsk, a w poniedziałek Kijów.

      Podczas pobytu w Moskwie - tak jak ma to w zwyczaju w Libii - Kadafi
      zamieszka w wielkim beduińskim namiocie, który wozi ze sobą po
      świecie. Gospodarze zgodzili się, by rozbił go w jednym z parków na
      Kremlu.

      Wieczorem prezydent Miedwiediew podjął Kadafiego w swojej rezydencji
      w zamku Mein Dorf w podmoskiewskiej Barwisze. Miedwiediew wyraził
      nadzieję, że wizyta Kadafiego będzie owocna. - Jest pan uznanym
      liderem narodu libijskiego. Od kilku dziesięcioleci łączą nas więzy
      przyjaźni - oświadczył rosyjski prezydent, witając gościa.

      Wieczorne spotkanie przywódców Rosji i Libii miało nieformalny
      charakter. Ich oficjalne rozmowy zaplanowano na sobotę. Kadafi
      spotka się w tym dniu także z premierem Władimirem Putinem.

      Głównym tematem jego rozmów z liderami Rosji będą dostawy rosyjskiej
      broni do Libii, a także współpraca obu krajów w sferze energetycznej.

      Rosyjskie media informują, że przywódca Libii będzie w Moskwie
      rozmawiał o dostawach rosyjskiej broni i współpracy energetycznej.
      Według rosyjskich dziennikarzy, Kadafi jest zainteresowany
      modernizacją sprzętu wojskowego zakupionego w czasach ZSRR i nowymi
      dostawami uzbrojenia.

      Libia chce wyposażyć swoją armię w rosyjskie systemy ochrony
      przeciwrakietowej, samoloty bojowe i łodzie podwodne. Kontrakt
      mógłby opiewać nawet na 2 miliardy dolarów. Moskwa liczy natomiast
      na nowe kontrakty gazowe i naftowe. Rosyjskie media ujawniają
      również, że Kadafi chce zaproponować Kremlowi założenie bazy
      marynarki wojennej w Bengazi. Dzisiejsza wizyta Muammar'a Kadafi'ego
      w Moskwie będzie pierwszą od 1985 roku. Wtedy libijski przywódca był
      gościem Michaiła Gorbaczowa.

      Z Moskwy Kadafi w niedzielę uda się do Mińska, a stamtąd w
      poniedziałek - do Kijowa.

      Wizyta libijskiego przywódcy w Rosji jest jego pierwszym pobytem w
      tym kraju od października 1985 roku, kiedy to był gościem sekretarza
      generalnego KC KPZR Michaiła Gorbaczowa.

      Stosunki między Rosją a Libią ożywiły się po kwietniowej wizycie w
      Trypolisie Putina - wówczas jeszcze prezydenta Rosji. Przed nim
      ostatnim tak wysokiej rangi przedstawicielem Moskwy, który odwiedził
      ten kraj nad Morzem Śródziemnym był premier ZSRR Aleksiej Kosygin -
      w maju 1975 roku.



      • aisza5 Putin i Mireille Mathieu w namiocie Kadafiego 02.11.08, 12:01
        fakty.interia.pl/swiat/news/putin-i-mireille-mathieu-w-namiocie-kadafiego,1204349

        Putin i Mireille Mathieu w namiocie Kadafiego


        Premier Rosji Władimir Putin i przywódca Libii Muammar Kadafi w
        sobotę wieczorem na Kremlu wspólnie wysłuchali koncertu słynnej
        francuskiej piosenkarki Mireille Mathieu.

        Po koncercie Kadafi zaprosił Mathieu i Putina na herbatę do swojego
        beduińskiego namiotu, który rozbił w jednym z kremlowskich parków.

        Były to ostatnie akcenty trzydniowej wizyty libijskiego lidera w
        Rosji, pierwszej od 23 lat.
        Przywódcy Rosji i Libii przyjechali do Państwowego Pałacu
        Kremlowskiego (d. Pałacu Zjazdów) w przerwie między pierwszą a drugą
        częścią koncertu Mathieu. Według rosyjskich mediów, dla piosenkarki
        było to zaskoczenie.

        Putin podziękował Mathieu za przyjazd do Rosji, podkreślając, że
        jest ona w jego kraju bardzo lubiana. Następnie przedstawił jej
        Kadafiego, który przypomniał, że w grudniu zeszłego roku odwiedził
        też Francję.

        Lider Libii był zachwycony występem gwiazdy francuskiej estrady i
        zaprosił ją wraz z Putinem na herbatę do swojego namiotu.

        - Po raz pierwszy w historii rozbiłeś swój namiot na Kremlu.
        Świadczy to o tym, że stajemy się sobie coraz bliżsi - oświadczył
        rosyjski premier. - Mireille, jak sądzę, też wcześniej nie była w
        beduińskim namiocie - dodał.

        - Cieszę się, że ma to miejsce tutaj, na terytorium Kremla, w
        beduińskim namiocie, w centrum stolicy Rosji - zauważył z kolei
        Kadafi.

        Do namiotu, obciągniętego zieloną tkaniną z wizerunkami wielbłądów i
        palm, prowadził okazały chodnik. W środku, na dywanach, stało kilka
        foteli i kanap. Przed namiotem płonęło ognisko rozpalone w wielkim
        mangale.

        W namiocie był też duży plazmowy telewizor nastawiony na odbiór
        jednego z libijskich programów. W czasie spotkania Kadafiego z
        Mathieu i Putinem telewizja ta relacjonowała wizytę przywódcy Libii
        w Moskwie.

        Po herbacie u Kadafiego premier Rosji zaproponował piosenkarce
        odwiezienie jej swoim samochodem do hotelu.

        Kadafi, urodzony w rodzinie beduińskich nomadów, wozi ze sobą po
        świecie tradycyjny namiot Beduinów - podobny do tego, w jakim
        przyjmuje gości w Trypolisie. Podczas zeszłorocznej wizyty w Paryżu
        namiot rozbił w ogrodzie prezydenckiej rezydencji.

        Na Kremlu libijski lider ustawił namiot niemal pod samymi oknami
        Administracji (Kancelarii) Prezydenta.



      • aisza5 Kadafi w Mińsku o "wspólnej walce z przestępczości 03.11.08, 15:03
        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,5877664,Kadafi_w_Minsku_o__wspolnej_walce_z_przestepczoscia_.html

        Kadafi w Mińsku o "wspólnej walce z przestępczością"

        Dyktator Libii Muammar Kadafi spotkał się dziś w Mińsku z dyktatorem
        Białorusi Aleksandrem Łukaszenką. To pierwsza wizyta Libijczyka na
        Białorusi. Tematem spotkania mają być: wspólna walka z
        przestępczością i wymiana handlowa. Podczas wizyty ma, według planu,
        dojść do podpisania wielu dwustronnych umów o współpracy
        gospodarczej.
        Witając przywódcę Libii Aleksander Łukaszenka zapewniał, że
        wszystkie porozumienia zawarte między Mińskiem a Trypolisem wciąż
        obowiązują. Białoruski prezydent dodał również, że konieczne jest
        zawarcie nowych umów między obydwoma krajami.

        Według portalu TuT.by - Białoruś i Libia podpiszą dokumenty o
        unikaniu podwójnego opodatkowania i wspólnej walce z
        przestępczością. Mińsk chce również ustalić z Trypolisem standardy
        jakości towarów objętych wymianą handlową i nawiązać współpracę
        między rządowymi mediami. Libijski przywódca będzie na Białorusi do
        jutra. Następnie uda się do Kijowa
    • aisza5 "Rzym ostrzegł Kaddafiego" GW 3-11 03.11.08, 15:17
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,5874827,Rzym_ostrzegl_Kaddafiego.html

      Rzym ostrzegł Kaddafiego
      Muammar Kaddafi w 1986 r. został uprzedzony przez władze Włoch o
      planowanych nalotach USA na Libię. - Rzym poinformował nas dwa dni
      przed operacją USA - powiedział w ub. czwartek w Rzymie szef
      libijskiego MSZ Abdulrahman Szalgam, co pośrednio potwierdził
      przysłuchujący mu się Giulio Andreotti, włoski minister spraw
      zagranicznych w 1986 r. Ta hipoteza była znana we Włoszech od kilku
      lat, ale nie potwierdzali jej dotąd żadni oficjele. - Amerykański
      atak uznawaliśmy za coś bardzo niewłaściwego - mówił w czwartek
      Andreotti o nalotach, których celem było usunięcie Kaddafiego
      sponsorującego terroryzm.

    • aisza5 Kadafi wie najlepiej 02.04.09, 18:12
      afryka.org//?showNewsPlus=3873
      Kadafi wie najlepiej
      Przewodniczący Unii Afrykańskiej (UA), panujący w Libii, "afrykański
      król królów" - taki tytuł otrzymał w ubiegłym roku - Muammar Kadafi,
      nie przepuści żadnej okazji, aby zaprezentować swoją wizję świata.
      Obecnie znalazł sobie kolejne forum jakim jest szczyt państw
      arabskich w Katarze.
      Już w niedzielę, jeszcze przed wyjazdem do Kataru, Kadafi ogłosił,
      że Międzynarodowy Trybunał Karny jest nową formą światowego
      terroryzmu. W ten sposób nawiązał do decyzji Trybunału, na mocy
      której prezydent Sudanu, Omar Al-Bashir, jest poszukiwany za
      zbrodnie dokonane w Dar Furze. Kadafi nie znalazł w ściganym, który
      też do Kataru przyjechał, żadnej winy. Zatem to Trybunał jest zły.
      Co więcej stanowi narzędzie do rekolonizacji Afryki, bo w końcu
      ściga przywódcę Sudanu, czyli kraju, który już kiedyś był kolonią.

      W poniedziałek Kadafi znowu mówił. Tym razem obraził króla Arabii
      Saudyjskiej zarzucając mu dobre relacje z Zachodem. Nazwał
      go „brytyjskim produktem i amerykańskim sojusznikiem". Uciszyć
      Kadafiego próbował katarski gospodarz, ale to jeszcze bardziej
      poruszyło libijskiego przywódcę. Miał powiedzieć, że jest liderem
      arabskich władców, królem królów Afryki i przywócą muzułmanów.

      Kadafi z saudyjskim królem nie lubi się od czasów inwazji na Irak w
      2003 roku. Potem wzbudzał wiele kontrowersji swoją obecnością na
      szczytach państw arabskich, bądź nie pojawiał się na nich wcale
    • aisza5 Utonęły setki emigrantów 02.04.09, 18:19
      afryka.org/?showNewsPlus=3877
      Libia: Utonęły setki emigrantów
      Setki osób mogły utonąć u wybrzeży Libii. Zatonął co najmniej jeden
      statek przewożący 250 nielegalnych emigrantów z Afryki do Europy.
      Do tej pory ratownicy wydobyli 21 ciał ofiar tragedii. Udało się
      uratować zaledwie 20 osób. Jednak według niepotwierdzonych
      informacji, na które powołuje się BBC, w regionie zatonął jeszcze
      jeden statek, na pokładzie którego było ponad 300 osób.Rzecznik
      genewskiej Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji (IOM) Jean-
      Philippe Chauzy powiedział, iż takie dane zostały potwierdzone przez
      miarodajne źródła dyplomatyczne. Wieczorem u libijskich wybrzeży
      zatonęły dwa wyeksploatowane statki, przewożące nielegalnych
      emigrantów z Libii do Włoch. Na pokładzie jednego znajdowało się
      około 250 Afrykanów - drugą jednostką płynęło około trzystu
      nielegalnych imigrantów. Niesprawne statki prawdopodobnie utonęły,
      przewrócone przez bardzo silny wiatr.
      Co roku dziesiątki tysięcy emigrantów z Afryki podejmują
      niebezpieczną podróż przez Morze Śródziemne do Europy w
      nieprzystosowanych do tego łodziach. Libia jest jednym z
      ważniejszych punktów tranzytowych na tej drodze. Jak podaje
      ministerstwo spraw wewnętrznych w Rzymie, w 2008 r. do Włoch
      przybyło 37 tys. nielegalnych imigrantów, o 75 proc. więcej niż rok
      wcześniej.
      Źródło: www.gazeta.pl
    • aisza5 Uwierzycie? 02.04.09, 18:23
      afryka.org/?showNewsPlus=3883
      01-04-2009
      Uwierzycie?
      Polski prezydent i premier polecą do Trypolisu na zaproszenie
      Muamara Kadafiego. Mają tam wynegocjować korzystne kontrakty dla
      polskich przedsiębiorców.


      Libia, która otworzyła się na świat dosyć niedawno, po latach
      izolacji, jako kraj sponsorujący terroryzm, dziś jest coraz
      ważniejszym partnerem Francji czy też Włoch. Śladami Paryża i Rzymu
      zamierza pójść też Warszawa. Polacy mają długą tradycję dobrych
      relacji z Trypolisem. Juz wcześniej wysyłali tam inżynierów,
      pielęgniarki i lekarzy oraz broń, nie przejmując się oskarżeniami
      pod adresem Libii. Sytuacja zmieniła się po upadku muru berlińskiego.

      Jeszcze nie wiadomo czy polscy politycy polecą tym samym samolotem.
      Milczą też na ten temat rzecznicy prasowi rządu i prezydenta.

      Nieoficjalnie mówi się, o tym, że Polska chce znaleźć w Libii
      kontrakty dla polskich film budowlanych. Chce też uzyskać dostęp do
      libijskiej ropy.

    • aisza5 Kadafi rozbije namiot w słynnym rzymskim parku 31.05.09, 09:36
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,6668788,Kadafi_rozbije_namiot_w_slynnym_rzymskim_parku.html

      Kadafi rozbije namiot w słynnym rzymskim parku

      Podczas wizyty w Rzymie w czerwcu, już określanej
      jako "historyczna", przywódca Libii Muammar Kadafi rozbije swój
      słynny beduiński namiot w parku Villa Doria Pamphili.

      Kadafiemu, który przybędzie do Włoch 10 czerwca, towarzyszyć będzie
      orszak ponad 300 osób.

      Wcześniej rozważano możliwość rozbicia namiotu, z którym zawsze
      jeździ libijski lider, na terenie rządowej rezydencji Villa Madama,
      ale ostatecznie z tych planów zrezygnowano.


      W Wiecznym Mieście Kadafi spędzi trzy dni. Nie będzie jednak spał w
      namiocie, lecz w znajdującej się w malowniczym parku rządowej
      rezydencji. W namiocie zaś przyjmuje zazwyczaj swych gości.

      Do Włoch powróci miesiąc później na szczyt przywódców G8 w mieście
      LęAquila, dokąd został zaproszony przez gospodarza spotkania -
      premiera Silvio Berlusconiego jako obecny przewodniczący Unii
      Afrykańskiej.

      Pierwsza wizyta Kadafiego w Rzymie przedstawiana jest we Włoszech
      jako definitywne zamknięcie dziesięcioleci sporów wokół libijskich
      żądań o odszkodowania za włoski kolonializm w pierwszej połowie
      dwudziestego wieku. W 2008 roku oba kraje podpisały porozumienie w
      tej sprawie.
      • aisza5 "W świecie muzułmańskim kobieta jest jak mebel" 12.06.09, 22:02
        fakty.interia.pl/swiat/news/w-swiecie-muzulmanskim-kobieta-jest-jak-mebel,1322366

        Kadafi: W świecie muzułmańskim kobieta jest jak mebel

        Przywódca Libii Muammar Kadafi /AFPPiątek, 12 czerwca (18:48)

        Przywódca Libii Muammar Kadafi, składający wizytę w Rzymie, przyznał
        dziś, że w świecie arabskim i muzułmańskim kobieta jest
        traktowana "jak część umeblowania".

        - Można ją wymienić, kiedy zechcesz, i nikt cię nie zapyta,
        dlaczegoś to zrobił - oświadczył Kadafi na spotkaniu z tysiącem
        włoskich kobiet, aktywnych w polityce, biznesie i działalności
        społecznej.

        Dodał następnie: "Światu potrzebna jest rewolucja kobieca, oparta na
        rewolucji kulturalnej".

        - Widziałem wielkie kobiety w historii Włoch - podkreślił. Wśród
        sławnych Włoszek wymienił aktorkę Claudię Cardinale.

        Ostrzegł też Włochy: "Jeżeli nadal będzie się tak traktować rodzinę,
        jak obecnie, w 2050 roku Italia może zniknąć".

        Zwracając się do Włoszek, zapewnił: "Będziecie zawsze mile widziane
        w Libii, w każdej chwili".

        Pierwsza wizyta pułkownika Kadafiego we Włoszech wywołuje coraz
        większe emocje i dyskusję, a także irytację wielu polityków, również
        z rządzącej centroprawicy.

        Były minister do spraw Włochów, mieszkających za granicą Mirko
        Tremaglia oświadczył w piątek: "Kadafi może wiele powiedzieć o
        terroryzmie, ale zapomina się o tym, ponieważ znalazł u siebie
        trochę ropy naftowej".

        Mówiąc o "kryminalnej odpowiedzialności Kadafiego", oskarżanego
        przez lata o wspieranie terroryzmu, Tremaglia stwierdził : "Gdyby
        chciano znaleźć powód, by nie udzielać gościny tego typu indywiduum,
        samo to by wystarczyło. A on przyjeżdża tu, by dawać nam lekcję
        polityki zagranicznej!".

        - To osobnik, którego natychmiast trzeba wyrzucić do domu - ocenił
        oburzony prawicowy polityk.

    • aisza5 Libijscy dżihadyści zrywają z Al-Kaidą 11.07.09, 13:02
      wyborcza.pl/1,75477,6809342,Libijscy_dzihadysci_zrywaja_z_Al_Kaida.html?utm_source=Nlt&utm_medium=Nlt&utm_campaign=1721538?
      utm_source=RSS&utm_medium=RSS&utm_campaign=4809329

      Libijscy dżihadyści zrywają z Al-Kaidą


      Muzułmańscy radykałowie z Libii, uznawani za jedną z najsilniejszych
      frakcji Al- Kaidy, jako pierwsi się teraz od niej odłączyli i ją
      potępili.
      Muzułmańska Grupa Walcząca ogłosiła właśnie, że odwołuje decyzję z
      2007 r. o przystąpieniu do Al-Kaidy z powodu terroru stosowanego
      przez tę organizację przeciw cywilom. "Przemoc niczego nie
      rozwiązuje" - oświadczyli libijscy radykałowie, którzy zwalczani
      przez rząd Muammara Kaddafiego w latach 90. uciekali z kraju,
      zaciągając się w szeregi dżihadystów na Bliskim Wschodzie, w
      Afganistanie i Pakistanie. Rozczarowani Al-Kaidą i Osamą ben Ladenem
      podjęli ostatnio rozmowy z emisariuszami Kaddafiego.

      W ostatnich latach Libijczycy szybko awansowali w strukturach Al-
      Kaidy. Dowodzili oddziałami ochotników w Iraku, a Abu "Libijczyk"
      Jahja uważany jest za dowódcę Al-Kaidy w Afganistanie i Pakistanie.

    • aisza5 Libia: Kadafi przyjął zwolnionego zamachowca 22.08.09, 12:39
      wiadomosci.onet.pl/2029725,12,libia_kadafi_przyjal_zwolnionego_zamachowca,item.html

      Libia: Kadafi przyjął zwolnionego zamachowca
      Libijski przywódca Muammar Kadafi przyjął zwolnionego w czwartek
      przez władze szkockie, skazanego w związku z zamachem nad Lockerbie,
      Libijczyka Abdelbaseta Alego al-Megrahiego - podały w piątek media w
      Trypolisie. Kadafi przy tej okazji podziękował Brytyjczykom za
      zwolnienie chorego zamachowca, sugerując iż ten krok przyczyni się
      do rozszerzenia stosunków libijsko-brytyjskich.
      - Ten krok leżał w interesach stosunków między naszymi dwoma krajami
      (...) i z pewnością pozytywnie wpłynie na strefy współpracy między
      nami - oświadczył libijski przywódca. Porównał zwolnienie Megrahiego
      z odesłaniem do kraju przez Libię w 2007 r. pięciu bułgarskich
      pielęgniarek, skazanych w związku z oskarżeniem o rozmyślne
      zarażanie libijskich dzieci wirusem HIV.

      Spotkanie Kadafiego z Megrahim i jego rodziną odbyło się w piątek i
      było transmitowane przez libijską telewizję. Libijczyk, który
      spędził w szkockim więzieniu osiem lat, został entuzjastycznie
      powitany przez tłumy w Trypolisie po powrocie do kraju.

      Wywołało to protesty rodzin ofiar zamachu nad szkockim miasteczkiem.

      Libijczyk został skazany na dożywotnie więzienie - zwolniono go w
      geście humanitarnym z powodu ciężkiej choroby. Lekarze dają
      Libijczykowi, u którego w zeszłym roku zdiagnozowano raka, nie
      więcej niż trzy miesiące życia.

      Megrahi odpowiadał przed sądem w Szkocji za udział w zamachu
      bombowym na samolot linii Pan Am nad szkockim miasteczkiem Lockerbie
      w 1988 roku. Zginęło wówczas 259 ludzi znajdujących się na pokładzie
      oraz 11 na ziemi, gdy lecąca z Londynu do Nowego Jorku maszyna
      spadła na Lockerbie.

      Większość ofiar zamachu stanowili Amerykanie. Biały Dom oznajmił w
      czwartek, że z wielką przykrością przyjął decyzję o uwolnieniu
      Megrahiego. Sekretarz stanu USA Hillary Clinton dzwoniła do
      szkockiego ministra, nalegając, by tego nie czynił. Prezydent USA
      Barack Obama ocenił, że entuzjastyczne przyjęcie zamachowca z
      Lockerbie, Abdelbaseta Alego al-Megrahiego, w Libii było "wysoce
      niewłaściwe". Natomiast rzecznik Białego Domu Robert Gibbs
      oświadczył, że gorące powitanie Libijczyka w kraju
      było "skandaliczne i niesmaczne".

      Rodziny Amerykanów, którzy zginęli w katastrofie samolotu Pan Am,
      zamierzają we wrześniu demonstrować w Nowym Jorku, nie dopuszczając
      do wygłoszenia przez Kadafiego planowanego przemówienia na forum
      Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych.

      Kadafi po zamachach terrorystycznych w USA z 11 września 2001 roku
      odciął się od terroryzmu, uznał odpowiedzialność swego rządu za
      tragedię nad Lockerbie i wypłacił odszkodowania rodzinom ofiar
    • aisza5 Kadafi chce rozstawić namiot 28.08.09, 18:35
      afryka.org//?showNewsPlus=4404
      Kadafi chce rozstawić namiot
      Mieszkańcy New Jersey nie chcą widzieć na swoim trawniku przywódcy
      Libii, Muammara Kadafiego. I to dosłownie.


      O co chodzi? Kadafi, który wybiera się w przyszłym miesiącu do
      siedziby ONZ w Nowym Jorku, chce, jak to ma w zwyczaju rozbić swój
      namiot. Wiadomość o przyjeździe Kadafiego i jego pomyśle od razu
      zbulwersowała Amerykanów. „Ten człowiek jest groźnym dyktatorem,
      który ma na rękach amerykańską krew" - argumentują mieszkańcy
      dzielnicy, w której Kadafi zamierza ustawić swój namiot. - „Nie
      chcemy go. Niech szuka sobie miejsca, gdzie indziej."

      Pomimo, że mieszkańcy New Jersey sprzeciwiają się obecności
      Kadafiego, lokalne władze nie będą mogły zapobiec jego „biwakowi".
      Trawnik, na którym Kadafi zatrzyma się w czasie swojej wizyty w ONZ
      należy do Libijczyków. Kupiła go 26 lat emu libijska misja przy ONZ.

      Amerykanie nie mogą wybaczyć Kadafiemu sponsorowania terroryzmu i
      zlecenia ataku terrorystycznego na samolot linii Pan Am, który
      został wysadzony nad Lockerbie zabijając 259 osób, w większości
      Amerykanów. Aż 33 pasażerów pochodziło właśnie z New Jersey i Nowego
      Jorku. Ostatnio Kadafi rozzłościł znów Waszyngton, kiedy przygotował
      uroczyste powitanie odpowiedzialnemu za zamach nad Lockerbie,
      Abdelbasetowi Ali Mohmetowi al-Megrahi'emu, czyniąc z niego bohater.

      Wizyta Kadafiego za oceanem jest kolejnym krokiem ku
      jego „politycznej rehabilitacji" na świecie. Ofensywa na rzecz
      uznania Libii i władzy Kadafiego trwa juz kilka lat. Na jej fali
      było możliwe ponowne nawiązanie stosunków dyplomatycznych z USA oraz
      nawiązanie wręcz przyjacielskich relacji z władzami Włoch, Francji i
      Hiszpanii. Tak jakby świat zapomniał o Lockerbie...
      • aisza5 Kadafi chciał postawić namiot w Nowym Jorku 23.09.09, 11:14
        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7068603,Kadafi_chcial_postawic_namiot_w_Nowym_Jorku.html

        Kadafi chciał postawić namiot w Nowym Jorku

        Libijski przywódca Muammar Kadafi miał zamiar zamieszkać i
        przyjmować gości w namiocie rozbitym na przedmieściach Nowego Jorku -
        poinformował przedstawiciel Departamentu Stanu USA.
        Posiadłość Seven Springs, na której rozpoczęto stawianie namiotu
        należy do słynnego miliardera Donalda Trumpa i znajduje się na
        północ od Manhattanu (ok. 69 km) w miasteczku Bedford.

        Lokalne władze nakazały jednak wieczorem przerwanie tej budowy; nikt
        nie wystąpił o zezwolenie na postawienie w mieście "tymczasowej
        rezydencji" - poinformował prawnik reprezentujący Bedford.


        Anonimowy przedstawiciel Departamentu Stanu powiedział agencji AP,
        że posiadłość została wynajęta na czas sesji Zgromadzenia Ogólnego
        ONZ; nie podano dodatkowych informacji ze "względów protokolarnych".

        Przedstawiciele firmy Donalda Trumpa The Trump Organization
        zaprzeczyli kategorycznie jakoby Kadafi wynajął tę posiadłość;
        wydano jednak komunikat, według którego została ona "wynajęta na
        krótko przez wspólników (firmy) z Bliskiego Wschodu, którzy mogą być
        lub nie być powiązani z Kadafim". The Trump Organization obiecuje
        też "przyjrzeć się tej kwestii".

        Rząd libijski zwrócił się też do władz amerykańskich z prośbą o
        pozwolenie na rozbicie namiotu płk Kadafiego w słynnym Central Park
        na Manhattanie. Zgody nie wydano.

        Reuters przypomina, że Kadafi zazwyczaj zabiera swój
        wielki "beduiński" namiot w zagraniczne podróże.

        Dziś libijski przywódca ma wystąpić przed Zgromadzeniem Ogólnym ONZ.
    • aisza5 Zatopione rzymskie miasto odkryte u wybrzeży Libii 11.12.09, 09:45
      www.bezdroza.com/serwis/main.php?action=newsy_pokaz&id=10537&newsletter

      Zatopione rzymskie miasto odkryte u wybrzeży Libii


      Zatopione miasto z czasów rzymskich odkryli u wybrzeży Libii włoscy
      archeolodzy - informuje serwis internetowy ANSA. Zdaniem ekspertów,
      miasto pochodzi z II w. n.e. i mogło zostać zniszczone przez fale
      tsunami w wyniku trzęsienia ziemi, które zdewastowało wschodnie
      wybrzeża Cyrenajki w 365 r. n.e. Może Cię zaciekawić

      Odkrycia dokonano na stanowisku nad Morzem Śródziemnym na Przylądku
      Ras Etteen, znajdującym się między portami Derna i Bomba w
      Cyrenajce, krainie historycznej w północno-wschodniej części Libii.

      Naukowcy odnaleźli przy brzegu, na głębokości od 1 do 3 metrów,
      pozostałości miasta - jego ulic, ścian zabudowań, budowli i
      grobowców - rozciągających się na powierzchni ponad 1 hektara.

      Pod piaszczystymi wydmami, znajdującymi się na lądzie w okolicy
      stanowiska, także mogą się znajdować pozostałości zniszczonego
      miasta.

      Włoscy archeolodzy i eksperci z Urzędu Morskiego Sycylii i
      Uniwersytetu Siostry Urszuli Benincasy w Neapolu, pracujący pod
      kierunkiem Sebastiano Tusy, prowadzą badania wzdłuż afrykańskiego
      wybrzeża w ramach rozpoczętego kilka lat temu projektu naukowego pod
      nazwą ArCoLibia (Archeologia Wybrzeża Libii).
    • aisza5 Libia zawiesza wydawanie wiz obywatelom UE- GW 15.02.10, 15:26
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,7562229,Libia_zawiesza_wydawanie_wiz_obywatelom_UE___Oprocz.html

      Libia zawiesza wydawanie wiz obywatelom UE. "Oprócz Brytyjczyków"

      Libia zawiesiła wydawanie wiz obywatelom wszystkich krajów Unii
      Europejskiej, oprócz Wielkiej Brytanii - dowiedziała się
      nieoficjalnie agencja Reutera. To prawdopodobnie odpowiedź na
      trwający od miesięcy spór z Szwajcarią o dwóch jej obywateli
      przebywających na terenie ambasady w Trypolisie.

      Reuter powołuje się na anonimowe źródło w libijskiej dyplomacji. -
      To prawda. Decyzja została podjęta. Koniec wiz dla Europejczyków,
      oprócz Brytyjczyków - cytuje swoje źródło Reuter, nie podając
      żadnego - oficjalnego lub nie - wytłumaczenia.

      Włoskie ministerstwo spraw zagranicznych potwierdziło decyzję
      Trypolisu, oraz to że jest to odwet za opublikowanie przez
      Szwajcarię listy 180 Libijczyków, którym zakazano wstępu na
      terytorium tego kraju. - Decyzja Libii dotknęła wszystkie kraje
      strefy Schengen. Prowadzimy rozmowy międzykrajowe na temat podjęcia
      wspólnych działań w tej sprawie - powiedział rzecznik włoskiego MSZ.
      Nie jest jasne, czy decyzja Libii obejmuje tylko kraje strefy
      Schengen, czy wszystkie będące w UE.

      Libia od wielu miesięcy toczy spór ze Szwajcarią, w którym
      początkowo chodziło o zatrzymanie i oskarżenie syna Muammara
      Kadafiego Hannibala o znęcanie się nad swoją żoną i służącymi. W
      odwecie Libijczycy zatrzymali i aresztowali dwóch szwajcarskich
      biznesmenów, którzy obecnie - od kilku miesięcy - przebywają na
      terenie szwajcarskiej ambasady w Trypolisie.

      Libijska gazeta "Oea" związana z synem Kadafiego podała niedawno, że
      Libia zawiesi wydawanie wiz obywatelom krajów strefy Schengen, do
      której należy nie będąca w UE Szwajcaria.
      • kasialip5 Re: Libia zawiesza wydawanie wiz obywatelom UE- G 22.02.10, 19:24
        Niestety Libia nie tylko zawiesiła wydawanie wiz obywatelom Schengen, ale
        postanowiła także tych obywateli (nawet tych posiadających wizy) nie
        wpuszczać.... Każda wiza jest dokładnie sprawdzana i wielu ludzi z krajów
        należących do Schengen zostaje deportowanych (Niestety byłam tego świadkiem na
        lotnisku w Trypolisie).
    • aisza5 Szwajcarsko-libijska zimna wojna 19.03.10, 07:26

      wyborcza.pl/1,75477,7672239,Szwajcarsko_libijska_zimna_wojna.html?utm_source=Nlt&utm_medium=Nlt&utm_campaign=1721538

      Syn Muammara Kaddafiego zażądał od władz Genewy odszkodowania za
      opublikowanie jego zdjęć w prasie. Kanton jest gotowy zapłacić. A
      Kaddafi stawia kolejne żądania

      Chodzi o dwie czarno-białe fotografie Hannibala Kaddafiego, które
      latem 2008 r. wykonano w policyjnym areszcie w Genewie, zanim
      zamknięto go w celi. Wcześniej syna dyktatora aresztowano w jednym z
      luksusowych hoteli, bo on i jego ciężarna żona katowali służących.
      Młody Kaddafi nigdy nie odpowiedział za to przed szwajcarskim sądem -
      libijscy dyplomaci wyciągnęli go za kaucją. - Gdybym miał bombę
      atomową, starłbym Szwajcarię z mapy świata - odgrażał się wówczas
      Hannibal Kaddafi.

      Zemstą zajął się ojciec. Wstrzymał Szwajcarom dostawy ropy i gazu,
      wyrzucił z Libii ich firmy, a ze szwajcarskich banków wycofał
      miliony dolarów. A na forum ONZ zaproponował podzielenie Szwajcarii
      między Niemcy, Francję i Włochy. Gdy nie zyskał aprobaty do tego
      pomysłu, ogłosił świętą wojnę przeciwko Bernu, a potem całkowite
      embargo gospodarcze.
      ...
    • aisza5 Kadafi: Walczę z terroryzmem 06.03.11, 13:11

      Kadafi: Walczę z terroryzmem

      fakty.interia.pl/raport/rewolucja-w-krajach-islamskich/libia/news/kadafi-walcze-z-terroryzmem,1606119,7430
      Przywódca Libii Muammar Kadafi powiedział, że walczy z terroryzmem i dziwi się, że międzynarodowa społeczność nie udziela mu pomocy. Ostrzegł też Europę, że zaleje ją fala emigrantów z Libii, jeśli on zostanie odsunięty od władzy.
      Muammar Kadafi udzielił wywiadu dziennikowi "Journal du Dimanche". W niedzielę nad ranem udostępniono jedynie jego fragmenty.

      "Dziwię się, że nikt nie rozumie, że to jest walka z terroryzmem" - powiedział Kadafi i dodał, że region Morza Śródziemnego ogarnąłby "islamski dżihad", gdyby on nie zwalczał go w Libii.

      "Ludzie Bin Ladena narzucaliby swe haracze na morzu i lądzie" - twierdzi Kadafi w wywiadzie dla francuskiego dziennika.

      czytaj dalej



      Wedle jego słów "rząd w Trypolisie ma się dobrze", mimo walk i zamieszek, które ogarnęły kraj.

      Kadafi ostrzegł też Europę, że zaleje ją fala emigrantów z Libii, jeśli on zostanie odsunięty od władzy.

      Pełen tekst wywiadu udzielonego "Journal du Dimanche" opublikowany zostanie w niedzielę po południu.

      Tymczasem przed świtem w centrum Trypolisu słychać było intensywny i długotrwały ostrzał z broni maszynowej - podała agencja Reutera.

      Nie wiadomo, kto strzelał, ani czy są ofiary tej wymiany ognia.

      Strzały słychać było od około godziny 5. czasu polskiego, na obrzeżach historycznego centrum miasta.

      Rzecznik rządu, Mussa Ibrahim zapewnił dziennikarzy, że w mieście nie toczą się walki. - Trypolis jest w stu procentach pod kontrolą. To, co słyszeliście, to odgłosy fajerwerków - powiedział Ibrahim.

      Trypolis pozostaje główną twierdzą sił wiernych libijskiemu przywódcy Muammarowi Kadafiemu; od tygodnia panował tam relatywny spokój.

      Libijscy powstańcy zaprzeczyli natomiast w niedzielę rano, jakoby stracili kontrolę nad miastem Ras al-Unuf i Tobrukiem. Informację o przejęciu tych miast przez siły rządowe podała oficjalna telewizja państwowa.

      - W nocy z soboty na niedzielę nie było walk, miasto jest pod naszą kontrolą - poinformowali powstańcy dziennikarzy AFP w Ras al-Unuf.

      - Grupa dziennikarzy pozostaje w hotelu w zachodniej części miasta i nie słyszeliśmy żadnych odgłosów walk - potwierdzili dziennikarze francuskiej agencji AFP
    • aisza5 Opowieść Polaka, który gotował Kaddafiemu 07.03.11, 11:13

      Opowieść Polaka, który gotował Kaddafiemu

      wiadomosci.onet.pl/kraj/opowiesc-polaka-ktory-gotowal-kaddafiemu,1,4202895,wiadomosc.html
      Potrawy i napoje sprawdza dla Kaddafiego kilku testerów pochodzących z jego rodzinnego plemienia. Nie jeden, bo jednego też mógłby ktoś przekupić, a gdy jest kilku, trudniej o spisek" - ujawnia w "Metrze" były kucharz dyktatora.

      Gazeta dotarła do Polaka, który w latach 1979-1984 był kucharzem Muammara Kaddafiego. Do Libii trafił przez Francję, gdzie pracował w swoim zawodzie, który zdobył w naszej szkole gastronomicznej.

      Miał do dyspozycji najnowocześniejszy sprzęt kuchenny. Wszystkie potrawy, talerze, sztućce, kieliszki, a nawet serwetki musiały być przed podaniem dokładnie sprawdzone przez ochronę.


      Przygotowywał głównie potrawy z wołowiny i drobiu. - Moją specjalnością są steki cielęce: najpierw gotowane w zalewie z ziół i czerwonego wina, a potem smażone. Podawane z truflami lub warzywami. W Libii nauczyłem się przygotowywać identyczną metodą steki baranie, ale nie smakują tak wybornie, jak te cielęce - opowiada kucharz.

      A do tego w czasie zabaw na porządku dziennym był szampan sprowadzany prosto z Francji, słodycze z Belgii, wina z Włoch oraz Niemiec, i ponoć narkotyki z Kolumbii.

      Nigdy nie rozmawiał z przywódcą. Ale zdradza, że jest on strzeżony przez kilkadziesiąt umundurowanych kobiet, którym ponoć ufa bezgranicznie. Wszystkie są doskonale wyszkolone w sztukach walki, strzelaniu i ochronie.

      O pracy dla Kaddafiego i o tym, dlaczego z niej zrezygnował, opowiada w dzienniku "Metro" 65-letni Polak, prowadzący dziś knajpkę pod Paryżem

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka