tomek854
10.05.05, 00:20
niby takie straszne, a z jednej strony kolega nie moze znalezc zwyklych pracownikow do firmy od dluzszego czasu.
Z kolei do mnie w ostatnie pol roku zwalilo sie kilka ofert pracy. (niekoniecznie na etat, ale na zlecenie to tez robota, dla kogos, kto ma siedziec w domu na kuroniowce). Znajomych poobdzielalem, bo sam zdecydowalem, ze najpierw koncze studia.
I nie, nie jestem jakims super menadzerem po MBA. Jestem kiepskim studentem podobno nieuzytecznego kierunku bez perspektyw...
Moze po prostu wszyscy za bardzo nosem kreca?