panna_inka
19.09.09, 15:11
Mija właśnie pierwszy miesiąc mojej przygody z Herbalife i
postanowiłam się podzielić moimi spostrzeżeniami. Zacznę od tego, że
20 sierpnia, przed wypiciem pierwszego koktajlu ważyłam 87,5 kg i
było mi z tym okropnie. Dzisiaj waga pokazuje 81,7 i nadal mi z tym
źle, ale nie moge zaprzeczyć - jest różnica! Marzę o 70 kg. Jeśli
idzie o przestrzeganie diety to muszę przyznać, że w zasadzie dieta
sensu stricte u mnie trwa od poniedziałku do piątku. Weekendy to
niestety zły czas dla odchudzających się. Jak to zrobić, żeby
odwiedzić rodzinkę jednocześnie nie tłumacząc się z każdego
NIESPRÓBOWANEGO dania? Nie ma na to recepty, więc ja zazwyczaj
polegam i jadam zwyczajnie, jak wszyscy, byle się nie wyróżniać i
nie tłumaczyć co za dieta, po co dieta, bez przesady itd. Wysiłek
fizyczny... hmm na samą myśl mi słabo.l ciągle nie umiem sobie
poradzić z uczuciem wstydu przed pójściem na siłownię czy aerobik -
gdziekolwiek, gdzie musiałabym swoje zmęczenie wystawiać publicznie.
Na razie mam za sobą trzy wyjścia na basen, kilka półgodzinnych
sesji na orbitreku i tyle. Nienawidzę ćwiczyć - po prostu. Będę się
starać, ale wiem, że lenistwo zwycięży w większości przypadków. Mimo
to nie załamuje się i będę walczyć dalej. W przyszłym roku ślub, a
te wszystkie suknie na modelkach w katalogach stracą urok przy
rozmiarze 44. Zatem w drogę! Czy ktoś jeszcze ma ochotę zrobić mały
bilans?