nancy_callahan
01.09.10, 09:43
Zgłupiałam....
Od czego startuję i do czego dążę widać na suwaczku.
Dukan wyliczył mi 7 dni I fazy, dziś jest 7-my.
Dla orientacji w problemie (a może go nie ma i jest urojony?) podaję
moje wagi z fazy uderzeniowej:
1 dzień - 83,3 kg;
2 dzień - 81,8 kg;
3 dzień - 81,3 ks;
4 dzień 80,8 kg;
5 dzień - 80,9 kg;
6 dzień - 81,0 kg;
7 dzień - 81,2 kg.
Jak widać po pierwotnym dużym spadku waga zamiast się zatrzymać czy
mininmalnie spadać zaczęła rosnąć:9
Wiem, wiem to się zdarza, ale już w pierwszej fazie i u osób, które
mają tak dużo jak ja do zrzucenia?
Zasad trzymałąm się ortodoksyjnie, jedynie grzeszki to dwie kawy z
mlekiem 2 % na wyjściach, mam problemy z jedzeniem dużej ilości, ale
staram się jednak jak najwięcej w siebie wmuszać.
Piję co najmniej 2 litry wody dziennie.
Nie wypróżniam się:(
No i fakt jestem na jakieś 2-4 dni przed @.
W czym rzecz - w niewypróżnianiu, w za małej ilości jedzenia, w
zbliżająej się @?
Czy może w ogóle nic nie jest na rzeczy i tak ma być?
Już sama nie wiem, Dukan obiecuje spektakularne efekty w I fazie "na
zachętę", a u mnie tycie:(
Nie zniechęca mnie to jakoś szczególnie , nie mam zamiaru przerywać
diety i zaakceptuję nawet powolne chudnięcie, o ile to jest
normalne, a nie jest wynikiem moich błędów.
A może jestem jakimś szczególnie opornym przypadkiem i powinnam
przedłużyć tę I fazę?
Co o tym myślicie? Przejść jutro na PW czy ciągnąć te proteiny?
P.S. Suwaczka mimo to nie zmieniam, bo liczę na to, że niebawem
drgie znów w dół:)