Dodaj do ulubionych

Linessa-nektar muliwitaminowy

15.06.11, 13:10
moja dukająca sąsiadka znalazła takie "cudo" w Lidlu.
Skład:
-woda
-sok jabłkowy z zagęszczonego soku
-sok ananasowy z zagęszczonego soku
-miąższ z moreli
-sok cytrynowy z zagęszczonego soku
-sok z marakui z zagęszczonego soku
-miąższ z banana
-miąższ z guawy
-miąższ z mango
-sok winogronowy z zagęszczonego soku
-sok z kiwi z zagęszczonego soku
-substancje słodzące: sacharynian sodu, cyklaminian sodu
-witaminy

jeszcze nie próbowałam, bo dziś mam dzień proteinowy,
jutro spróbuję i zdam relacje.
Chociaż znając moje podniebienie, to nie będzie mi smakował, bo:
1. słodziki,
2. nigdy nie przepadałam za sokami z kartonu
zobaczymy.
Obserwuj wątek
    • yassa Re: Linessa-nektar muliwitaminowy 15.06.11, 13:45
      A na którą to niby faze? W 1 i 2 niedozwolone, w 3 chyba lepiej zjeść owoce, zwłaszcza o tej porze roku?
      • wrozka.remiza Re: Linessa-nektar muliwitaminowy 15.06.11, 14:09
        yassa napisała:

        > A na którą to niby faze? W 1 i 2 niedozwolone, w 3 chyba lepiej zjeść owoce, zw
        > łaszcza o tej porze roku?

        no proszę Cię!
        Uważasz, że ktoś skusiłby się na to "cudo" w innej fazie niż 3 lub 4?
        ależ oczywiscie, że lepiej owoce...
        podałam jako pewną ciekawostkę i z tej czystej ciekawości jutro spróbuję, czy ja napisałam, że będę piła ten nektar litrami?
        Nie nie będę, bo ja od zawsze (nie tylko na diecie) piję wodę i herbatę.
        • yassa Re: Linessa-nektar muliwitaminowy 15.06.11, 14:21
          Ufffffff to dobrze:-)
          Jak patrzę, co jadają i piją koleżanki z pracy, które są święcie przekonane, że "są na Dukanie", to już mnie nic nie zdziwi:-)) taki nektar w 2 fazie to pikuś:-)
          • wrozka.remiza Re: Linessa-nektar muliwitaminowy 15.06.11, 15:57
            powiedz, że żartujesz.
            Nie mogę pojąć, że ktoś może nie przestrzegać diety (rozumiem, że świadomie nie przestrzegają), ja się składam, skręcam, kombinuję, mam wyrzuty sumienia, jak coś zaniedbam - zdarzyło mi się... a inni tak, lajtowo podchodzą. Może to jednak ja jestem dziwna, hmm

            W każdym razie...
            sąsiadka spróbowała, powiedziała, że niedobre (a ona się strasznie napaliła na ten nektar, bo jest sokolubna/była sokolubna). Co więcej powiedziała, że przed dietą pewnie by jej smakował ;)
            Reszte przyniosła do mnie, jutro ja próbuję, a co? ;)
            • yassa Re: Linessa-nektar muliwitaminowy 15.06.11, 21:20
              A niestety nie...
              widziałam juz parówki w 2 fazie ("no co ty, nie można? a co niby mam jeść na śniadanie?", owoce, czekoladki ("tylko jedną,nie zaszkodzi" i tak kilka razy tę jedną), piwo ("oj tam, tak rzadko sie widzimy, trzeba to uczcić") - itp, rozumiesz. Nie 1 osoba, tylko kilka w moim otoczeniu. Chyba każdy dukanowicz takie osoby zna:-)
              A potem: "ja nie wiem, co ty robiłaś, że tak schudłaś, ja się odchudzam i nic, ta dieta jest do d...py" - no i weź tu z takimi rozmawiaj, ręce opadaja...
              Już nie dyskutuję, są dorośli, ich wybór. Już wolę, jak ktoś od razu wie, że np bez chleba nie da rady, i nie zaczyna.
              • wrozka.remiza Yassa 15.06.11, 21:58
                tak myślałam i myślałam...
                znam tylko 2 dukające osoby: moja sąsiadka i jej koleżanka z pracy. Sąsiadka jest bardzo konsekwentna, zresztą jej podobno wszystko pasuje, tylko soków kartonowych jej brakowało (i po dzisiejszym przestało, hihihi). koleżanka też chyba dość dokładnie przestrzega diety (spotkałam ją tylko 2-3 razy u sąsiadki na sobotniej kawce ;)).

                Ja potwornie boję się efektu jojo(!), ale wręcz paranoidalnie ;) wszystko muszę przeanalizować, dopytać o ilość, bo z tym mam najwięcej kłopotów. Obiecałam sobie, że to moja pierwsza i ostania dieta odchudzająca, mam nadzieję, że się uda i dlatego dziwię się, że do diety można podchodzić tak "luzacko". Ale jak widać można...
                • yassa Re: Yassa 16.06.11, 08:39
                  Mnie się wydaje, że te osoby, o których pisałam (koleżanki) chyba nie chcą tak naprawdę, naprawdę schudnąć, albo jeśli już, to najlepiej bez wyrzeczeń, ograniczeń, jedząc to co do tej pory - no, to się po prostu nie uda. Skoro odżywiając się jakoś przez lata dorobiły się nadwagi (jak ja), no to nie ma bata, żeby jedząc tak samo - schudnąć.
                  Więc: "o, jak schudłaś, ja też tak chcę! To ja też przejdę na tę dietę". i jest jakiś rygor przez fazę uderzeniową i kawałek drugiej, a potem... rozprężenie. "A bo mi nie zależy na takich szybkich efektach, bo jak się tak szybko chudnie, to potem się szybko tyje" ble ble ble.
                  Ale jak pisałam - to każdego własny suwerenny wybór. Ja tak jak Ty, nie grzeszę, ściśle trzymam się wytycznych z książki, a jak nie wiem - to pytam. Efekty mam i jestem z nich niezwykle dumna! Ale trzeba było trzymać się zasad. Bez odstępstw.
                  Joja też się panicznie boję, jestem teraz na trójce i pilnuję, co jem. Problem mam tylko z tym, co bym chciała zjeść na ucztę:-) A reszta ok. Chcę być szczupła, no to muszę myśleć o tym, czym się odżywiam i nie dać się skusić na jakiś wyskok - bądźmy szczerzy, wyskok nie kończy się jednorazowo, przynajmniej ja tak mam.
                  Ale moja nowa sylwetka, ochy i achy dawno niewidzianych osób wynagradzają mi te drobne niedogodności z nawiązką:-) W dodatku przestało mnie ciągnąć do słodyczy!!!!!!!!!! A to już wielki sukces:-) :-)
                  • wrozka.remiza Re: Yassa 16.06.11, 11:10
                    a widzisz :) te ochy i achy są taaakie miłe :)
                    najlepsza była moja przyjaciółka, która nie widziała mnie prawie rok (nie mówiłam jej, że jestem na diecie jak gadałyśmy przez telefon) i jak zobaczyła mnie, to najpierw ją zamurowało, a potem strzeliła "wyglądasz jak w liceum... nie wyglądasz lepiej niż w liceum" - uśmiech nie schodził mi z buzi dwa dni :)

                    Podczas 2 fazy, często słyszałam "zjedz kawałek, spróbuj, od kawałeczka nic ci nie będzie", alez to mnie wkurzało. Bo ja już mam tak, że "wszystko albo nic" :) Po kilku próbach przestali namawiać. Przodowała w tym narzeczona mojego teścia, oj - ona jest gorsza niż najgorsza teściowa czasami.

                    Ja z ucztami nie mam problemu, bo... robię jedną w tygodniu i wygląda ona tak "przystawka - kawałek domowego ciasta, danie główne - drugi kawałek domowego ciasta, deser - trzeci kawałek domowego ciasta". :) Mnie strasznie ciągnie do słodkiego, strasznie, do tych domowych ciast, ale taka uczta na cały tydzień wystarczy. Jeżeli jem obiad u teścia w niedzielę, to robie sobie ucztę i zjadam jeden kawałek ciasta na deser i koniec :)
                    Może jednak dam radę! Dam radę!

                    Zazdroszczę tego, że nie masz ochoty na słodycze! No zazdroszczę! ;)

                    Najważniejsze, ze po ciastkowej uczcie waga nie idzie w górę :) Pewnie jakbym jadła ciasto codziennie efekt jojo byłby imponujący ;)
                    Trzymajmy rękę na pulsie, a efekt jojo nas nie dopadnie!
    • krzysztofsf Re: Linessa-nektar muliwitaminowy 15.06.11, 14:44
      Po co w skladzie slodziki, jesli to mialoby byc z naturalnych sokow i miąższu owocow?????

      Mi to wyglada na smiecia robionego z tego co jest akurat na skladzie - brak udzialu procentowego poszczegolnych skladnikow.

      Chemia...chemia...chemia....

      To juz lepiej zainwestowac w sokowirowke i prztwarzac z owocow , ktore akurat sa najtansze,
      tez maja byc w Lidlu - 111zl sokowirowka 500W.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka