Dodaj do ulubionych

przekład literacki

25.11.04, 19:33
Oto dostałam próbkę do przetłumaczenia (20 stron) i przekonawszy się, że to
nie próba oszustwa gotowa jestem poświęcić kilka wieczorów. Mam jednak
pytanie: czy z tłumacznia literatury da się wyżyć? To tak całkiem
hipotetycznie pytanie, gdyby mi się udało...
Obserwuj wątek
    • aksamitnaczekolada Re: przekład literacki 25.11.04, 19:36
      hm, hm... po przeczytaniu swojego postu sama sobie bym odpowiedziała: "jak się
      robi takie błędy to się nie da wyżyć:-)"
      • bumm Re: przekład literacki 26.11.04, 10:38
        Teoretycznie pewnie się da, są ludzie zyjący tylko z tego, ale to trudne. Nigdy
        nie jesteś w stanie przewidzieć, ile będziesz mieć zleceń. Ja tam tłumaczę dla
        frajdy i, owszem, jest to też źródło dochodów, ale na pewno nie zaryzykuję i
        nigdy nie stanie się jedynym.
    • magdarak Re: przekład literacki 27.11.04, 23:45
      Nie da się wyżyć tylko z tego, musiałabyś robic jedną książkę na miesiąc-dwa,
      teraz tak nie dają, a płacą dużo później, jeśli nie zbankrutują, jak DaCapo,
      które jest winne paru osobom.Często po próbce mówią dziękuję, albo nic. Podobno
      niektóre wydawnictwa sobie z takich próbek składają książki i lekko redagują,
      tym niemniej powodzenia, bo to fajna zabawa.
      • domville Re: przekład literacki 28.11.04, 09:09
        Nie da się wyżyć? trzeba tłumaczyć jedną książkę na miesiąc? To by znaczyło, że
        mamy potrzeby rzędu ok. 10 tys złotych miesięcznie - tyle dostaniemy za
        przekład całej książki o objętości 350-400 stron w przeciętnie płacącym
        wydawnictwie.

        Ja mam dużo skromniejsze potrzeby - wystarcza mi 2000-3000 na miesiąc - i
        tłumaczę w miarę spokojnym tempie ok 100 stron miesięcznie.

        Gdy już zapuścisz korzenie w jakimś wydawnictwie, powinnaś mieć propozycje cały
        czas bez konieczności zdobywania nowych zleceń u innych. Tak przynajmniej było
        i jest w moim przypadku.

        Pamiętaj tylko, że honoraria wypłacane są w ratach, nieregularnie, i na
        przykład w jednym miesiącu twoje konto może łyknąć 10 tysięcy, a przez następne
        trzy miesiące zupełnie nic. Ważne jest zatem, by mieć jeszcze jakieś dodatkowe
        stałe źródło dochodów. Ja rozwiązałem to w ten sposób, że uczę języka na pół
        etatu w dobrym liceum - jest to też dobre pod tym względem, że od czasu do
        czasu wychodzisz z domu i masz kontakt z ludźmi. Wierz mi, że to bardzo ważne.
        Ja po czterech latach samego tłumaczenia wymiękłem.

        Życzę powodzenia i ciekawych propozycji - to naprawdę wspaniała, twórcza praca.
        • aksamitnaczekolada Re: przekład literacki 29.11.04, 12:13
          Dzięki Domville,

          Twój list nastraja optymistycznie - oby tak było w moim przypadku! Zawsze mam
          jakieś dodatkowe zlecenia, bo jestem tłumaczką przysięgłą. Zobaczymy. W kwestii
          życia towarzyskiego... trudna sprawa. Absolwenci neofilologii to często
          ekstrowerycy, a potem jako tłumacze skazani na samotnię. Może ktoś by otworzył
          jakąś trans(latoryczną;-)kawiarnię?
          • magdarak Re: przekład literacki 29.11.04, 23:03
            zgadzam się, że średnia to 100 stron miesięcznie jesli chce się mieć trochę
            czasu na życie towarzysko-rodzinne. Ja mam, z ta samotnością przesada.
            Czekolado, informuj, jak postępy. Na której jesteś stronie. Daj komus do
            przeczytania, zanim oddasz. Hej
        • piecz Re: przekład literacki 30.11.04, 15:55
          >ok. 10 tys złotych miesięcznie - tyle dostaniemy za
          > przekład całej książki o objętości 350-400 stron w przeciętnie płacącym
          > wydawnictwie.

          Hm... 10 tys. za 350-400 stron? Czyli od 555 do 625 zł za arkusz? Powiedziałbym, że to raczej PRZYZWOICIE (a nie przeciętnie) płacące wydawnictwo. Ja, wpółpracując z pewnym warszawskim wydawnictwem, dostaję około 520-530 zł za arkusz. I jestem zadowolony, bo mam znajomą, która tłumaczy dla pewnego znanego wydawnictwa z zachodnich rubieży naszego pięknego kraju za nieco ponad połowę tej sumy. Krążą też opowieści o wydawnictwie mniej więcej z centrum Polski, które płaci tłumaczom... ok. 10-11 zł za stronę, ale to, mam nadzieję, tylko plotki...
          • hajota Re: przekład literacki 30.11.04, 17:21
            piecz napisał:


            > Krążą też opowieści o wydawnictwie mniej więcej z centrum Polski, które płaci t
            > łumaczom... ok. 10-11 zł za stronę, ale to, mam nadzieję, tylko plotki...

            Obawiam się, że nie. Jeśli za książkę popularnonaukową potrafią zaoferować
            zawrotną sumę 15 zł brutto za stronę, to za beletrystykę płacą pewnie tak, jak
            piszesz.
            • jottka yyy 30.11.04, 18:35
              hajota, niemożliwe:( to znaczy we wszystko już wprawdzie moge uwierzyć, ale
              jednak są pewne granice szaleństwa
              • hajota Re: yyy 30.11.04, 19:46
                Możliwe, możliwe. Koleżance proponowali, akurat nie miała nic i była w panice,
                więc była skłonna zgodzić się za 400 za arkusz. Zadzwonili i powiedzieli, że
                znaleźli kogoś, kto się zgodził za 340. 340 na 22, policz sobie.
                • jottka Re: yyy 30.11.04, 20:21
                  ciekawe, kiedy dotrzemy do momentu, że ktoś zacznie stukać od spodu, ale chyba
                  już niedaleko:(
          • domville Re: przekład literacki 30.11.04, 21:15
            Tak dużo wyszło? No, ja to w rachunkach słaby jestem. Niech nawet będzie 8
            tysięcy... :-)
            • magdarak Re: przekład literacki 30.11.04, 21:43
              oj, niech będzie 8!! Co wy tak o kasie w andrzejki? a czekolada pracuje czy
              baluje?
              • aksamitnaczekolada Re: przekład literacki 30.11.04, 23:22
                Pracuję!:-) To rzeczywiście niezła frajda, wciągnęło mnie. Zupełnie co innego,
                niż tłumaczenie bilansów, aktów urodzenia, dokumentów rejestracji, specyfikacji
                itp itd... Zapomniałam nawet, że robię to za darmo, tak mnie wciągneło. I tu
                jest niebezpieczeństwo, bo podejrzewam, że ludzi to bawi na tyle, że nie
                koniecznie chcą na tym zarabiać, wystarczy im jakiś grosz i satysfakcja, ale z
                mojej strony psucia rynku nie będzie, nie ma obawy-:) I am a material girl:-)
                • lisekrudy Pytanie do doswiadczonych Kolezenstwa 01.12.04, 02:59
                  Rozumiem, ze podane tu stawki dotycza tlumaczenia tekstu literackiego na
                  polski. Z powyzszej dyskusji wynika, ze 550 zl/akrusz (tj. 25 zl/strone) to
                  stawka zupelnie przyzwoita.

                  A ile wynosi realna stawka za tlumaczenie tego rodzaju tekstu z polskiego na
                  jezyk obcy. Powiedzmy, ze na angielski. Mam na mysli stawke nie wygorowana, ale
                  przyzwoita. Ponadto, jak by wygladala stawka, gdybysmy chcieli aby tlumacz byl
                  native spekaerem?

                  I pytanie dodatkowe. Zdaje sie, ze kiedys ktos dawal link do oficjalnych stawek
                  tlumaczy przysieglych. Czy moglbym prosic o powtorzenie, bo nie dam rady tego
                  wygrzebac. Chodzi mi w szczegolnosci o stawke za oficjalne zweryfikowanie
                  przedstawionego tlumaczowi przysieglemu przekladu z jezyka obcego na polski.
                  Zdaje sie tez, ze tlumacze inaczej licza objetosc strony (tj. nie 1800 znakow
                  tylko mniej). Czy to prawda?

                  Pozdrowienia,
                  Lisek
                  • aksamitnaczekolada Re: Pytanie do doswiadczonych Kolezenstwa 01.12.04, 10:59
                    Czy moglbym prosic o powtorzenie, bo nie dam rady tego
                    > wygrzebac. Chodzi mi w szczegolnosci o stawke za oficjalne zweryfikowanie
                    > przedstawionego tlumaczowi przysieglemu przekladu z jezyka obcego na polski.
                    > Zdaje sie tez, ze tlumacze inaczej licza objetosc strony (tj. nie 1800 znakow
                    > tylko mniej). Czy to prawda?
                    Tak, to prawda. Strona to 1125 znaków, ale słyszałam inne opcje: 1140 np.
                    Tabelę wynagrodzenia znajdziesz na www.tepis.org.pl (nie umiem utworzyć linka)
                    na podstronie komunikaty. W kwestii tłumaczenia na inny język: nie wiem, które
                    polskie wydawnictwo wydaje polskie książki przełożone na język obcy. To brzmi
                    jak kuriozum, ale może tak mi się tylko wydaje?
                    • millefiori Re: Pytanie do doswiadczonych Kolezenstwa 01.12.04, 11:47
                      Lisku, orientacyjna stawke za przeklad z jez. polskiego na jezyk 1. grupy jest
                      przecietnie o 30 % wyzsza od stawki za przeklad na jez. polski.
                      Czyli: jesli zalozymy, ze stawka brutto za strone przekladu na polski wynosi 30
                      zl,
                      to stawka za przeklad z polskiego na angielski wyniesie ok. 39 zl brutto.
          • yanga Re: przekład literacki 03.12.04, 10:46
            Ja też mam "normę wewnętrzną" 100 stron miesięcznie, ale 2-3 tys. miesięcznie?
            Nie ma mowy. Współpracuję stale z jednym (dużym i znanym) wydawnictwem, płacą
            mi 23 zł za stronę. Zaliczki - dwie: jedna po podpisaniu umowy, druga po
            złożeniu tekstu - są dość skąpe. Im lepsza książka, tym większe
            prawdopodobieństwo, że w końcu pójdzie na półkę, wtedy na rozliczenie czeka się
            baaardzo długo i dochodzi przykrość: człowiek się stara, a to wszystko psu w
            d... No więc następnym razem godzę się na romansidło i wtedy jest gwarancja, że
            książka wyjdzie, za to satysfakcji własnej brak. Albo woda, albo prąd, jak
            mawiali starożytni Polacy. Bywa też tak, jak na przykład ostatnio: okropnie mi
            zależy na wydaniu pewnej książki, kołaczę do różnych wydawnictw, w końcu jedno
            daje się przekonać. Zabieram się do roboty, inkasuję nędzny napiwek zwany
            szumnie zaliczką, godzę na niesamowite tempo, bo wszystkim nam zależy, żeby
            książka wyszła przed Gwiazdką, no i w końcu jest! Tylko wydawca natychmiast ją
            zarzyna własną ręką, zamieszczając absolutnie zniechęcającą notkę na stronie
            internetowej. Książki nigdzie się nie reklamuje, a że autorka w Polsce jest
            zupełnie nie znana, można sobie resztę dośpiewać... A pierwszych pieniędzy mogę
            się spodziewać za pół roku, jeśli w ogóle jakieś będą.
            • domville Re: przekład literacki 03.12.04, 15:41
              droga yango, jak pisałem, z rachunków to ja kiepski jestem, ale skoro starasz
              się utrzymywać wewnętrzną normę 100 stron miesięcznie, a płacą Ci 23 za stronę,
              to wychodzi 2300 miesięcznie. Więc nie rozumiem Twego "2-3 tys miesięcznie? Nie
              ma mowy." Oczywiście nie ma mowy o takiej kwocie spływającej co miesiąc
              regularnie - wiadomo, ale średnio wychodzi właśnie tyle, nieprawdaż?

              Zdradź, proszę, co to za autorka, na której wydaniu tak Ci zależało. Chętnie
              przeczytam(y)!
              • magdarak Re: przekład literacki 03.12.04, 20:02
                domeville'u, między jednym 2300 ( a podatek) bywa czasem jakaś przerwa
                • domville Re: przekład literacki 03.12.04, 22:20
                  między jednym 2300 ( a podatek) bywa czasem jakaś przerwa


                  Nie bardzo rozumiem, o co Ci tutaj chodzi. Możesz jaśniej? Sorry - ale z moim
                  pomyślunkiem ostatnio coś nietęgo.

                  Czy chodzi o to, że podatek trzeba zapłacić? Ale yanga nie pisała, czy te 23 za
                  stronę to brutto czy netto. A nawet jeśli odjąć 230 podatku, cały czas zostaje
                  ponad 2000...
                • yanga Re: przekład literacki 03.12.04, 22:23
                  No właśnie, zdarzają mi się przerwy, głównie zresztą na moje własne życzenie.
                  Teraz moje wydawnictwo zaczęło wstawiać do umów termin wypłaty całości
                  honorarium, nawet gdyby zrezygnowali z wydania. Dawniej w takiej sytuacji
                  czekało się dwa lata i dłużej, a zaliczki są stosunkowo niskie, więc gdybym nie
                  miała zaplecza, to na pewno nie utrzymałabym się z tłumaczeń literatury. Co do
                  tamtej książki to jest to "Legionistka" Susan Travers i Wendy Holden, założyłam
                  jej wątek na forum "Książki" i na czyjąś prośbę zamieściłam post z bliższymi
                  informacjami. Ten wątek jest teraz na 6 stronie, lada chwila pójdzie do
                  archiwum.
            • ania_pannonia250 Re: przekład literacki 23.05.05, 22:29
              Witaj!

              Łączę się z Tobą w bólu (choć musisz przyznać, że redaktorkę do "Legionistki"
              przyznali Ci wspanialą, to mily gest z ich strony...) Szkoda mi tej książki
              straszliwie, ale obawiam się, że to nie pierwsza i nie ostatnia zmarnowana... Ja
              walczę o adekwatne okładki i do tej pory spotkały mnie bolesne rozczarowania.
              Pozdrawiam serdecznie :)

              • yanga Re: przekład literacki 04.06.05, 22:59
                O, tak, współpraca z panią Zofią to była sama przyjemność... A co, może
                przeczytałaś "Legionistkę"?
    • ropuszynski Re: przekład literacki 01.12.04, 17:50
      Hej. Też chętnie potłumaczyłbym jakąś literaturę. Może podzielisz się namiarami? Pzd
      • aksamitnaczekolada Re: przekład literacki 01.12.04, 19:11
        Eee... nie, bez przesady. Raczej się tego nie robi w taki sposób. Pzd.
      • mi_fiori Re: przekład literacki 02.12.04, 08:14
        Wiem, zes chory i znudzony:)bo zalozyles watek pod takim tytulem na bratnich
        Tlumaczeniach.

        Jesli szukasz pracy, to postaw sprawe jasno.

        W zamach terapii zajeciowej przejrzyj ogloszenia parafialne w GW i zajrzyj do
        wirtualnego wydawcy, tam tez czasem szukaja tlumaczy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka