26.02.05, 22:06
Kiedys i to bardzo dawno temu zaczynalem temat pienedzy dwukrotnie
(watek "Money" i Finanse" i za kazdym razem bez wiekszego zainteresowania ze
strony czterdziestolatow z plusem. Przyznam, ze bylem tym zdziwiony, poniewaz
o ile bedac mlodym wystarczaja marzenia i chec, to pozniej pieniadze sa coraz
bardziej istotne. Nie mam zamiaru w tym watku nikogo do niczego namawiac,
nawet sugerowac, a raczej "glosno myslec i rozwazac". Nie znam nawet
odpowiedniego slownictwa fachowego po Polsku, a co dobiero sytuacji i
mozliwosci investowania w kraju, dlatego tez, bede przedstawial mozliwosci w
Ameryce Polnocnej - w koncu jest tu niezla garstka z tego kontynentu, a jak
jest ktos, kto interesuje sie tym tematem ze strony europejskiej tym lepiej
dla nas wszystkich.
Obserwuj wątek
    • jej_maz Dlaczego znowu "wzielo mnie" na ten temat? 26.02.05, 22:07
      Otoz jw; zblizamy sie do wieku emerytalnego, system Social Security zostal
      niedawno w US oficjalnie uznany za bakrtuta a w Kanadzie juz od dawna mowi sie
      o problemach z naszym CPP (Canada Pension Plan). Wyglada na to, ze 40%
      spoleczenstwa uznanego za "baby boomers" stana przed faktem, gdzie cos takego
      jak emerytura nie bedzie istniec. W koncu widac wyraznie, ze US staje sie
      bankrutem, US$ jez dawno zaczal i dalej bedzie kontynuowal swoj spiralny i
      niekontrolowany upadek a obecna administracja, ktora doprowadzila do
      najwiekszego deficytu w historii uwaza sie za "fiscally responsible' i jego
      ludzie dalej nie widza, ze jest to jedynie kwestia czasu jak spoleczenstwo US
      znajdzie sie miedzy kamieniem a czym twardym. Co wowczas robic? Beda to reanle
      problemy dla... wlasnie... 40+ a forum to powinno im (nam) sluzyc. Rozmowy na
      temat powodow dlaczego doszlo do takej sytuacji sa zlozone i zostawiam to
      teoretykom, analitykom, ekonomistom i innym modrym - mnie interesuje jak
      pomnozyc pieniadze i zabezpieczyc sobie spokojna starosc - jak w nastepnych
      3-5 latach pomnozych 10-15 razy dzisiejszy wklad inwestycyjny.
    • jej_maz Zaczne od pewnych zalozen i wyjasnien. 26.02.05, 22:08
      Temat investycji interesowal mnie od pierwszych dni po przyjezdzie na ten
      kontynet. Zdawalem sobie sprawe, ze musze poznac mechanizmy dzialajace w tym
      spoleczenstwie aby czus zie tucdobrze i nie zaprzepascic mozliwosci przez
      zwykla niewiedze. Mialem szczescie spotkac swietnego wykladowce z Finances na
      Universytecie MacGill w Montrealu, ktory na jednym z wykladow powiedzial, ze az
      85% ludzi bogatych w spoleczenstwie polnocno-amerykanskim, uzyskalo swoj
      majatek dzieki invsetycjom na Dow Jones i NASDAQ a reszta to "szczesciarze"
      typu Bill Gates. Moze byla to luzna uwaga rzucona zartem, ale gleboko utkwila
      mi w pamiecie. Tak gleboko, ze nie tylko ze zaliczylem ten kurs z wyruznieniem,
      ale zaraz po tym ukonczylem Canadian Security Course, ktory jest podstawowym (i
      cholernie trudnym) etapem do uzyskania uprawnien doradcy finansowego. Nie,
      nigdy nie poszedlem ta drogo - po prostu za bardzo balem sie mowic innym co
      maja robic ze swoimi pieniedzmi, ale dalo mi to wystarczajaco duzo wiadomosci,
      aby wiedzic co zrobic ze swoimi. Czy aby na pewno? Otoz w czasach .com bubble
      zaczalem day-trayding i doszedlem do slicznej dla oka sumy, aby... stracic
      wszystko w przeciagu miesiaca! Tak - wystarczyl wyjazd na dwutygodniowe wakacje
      plus brak doswiadczenia aby - jak wiele milonow innych investorow - stracic
      wszystko, ze swoimi poczatkowo zainwestowanymi pieniedzmi wlacznie! Dobrze ze
      mam bardzo wyrozumiala zone wink) Nie jest glupota popelniac bledy, ale
      niewybaczalna glupota jest popelniac ten sam dwukrotnie. Po .com bubble
      nastapil ciagnacy sie do dzisiaj real estate boom. Ceny nieruchomosci potroily
      sie w przeciagu trzech lat (pisze o Toronto ale nie tylko) i wielu wykorzystuje
      ta okazje. I TU ZACZYNAM SWOJ MONOLOG, poniewaz jestesmy na poczatku
      najwiekszej szansy naszego pokolenia na "zrobienie pieniedzy"
    • jej_maz Troche podstaw. 26.02.05, 22:10
      Na dzien dziesiejszy sredna cena domu w Toronto to okolu 450 tysiecy dolarow.
      Za ta kwote kupuje sie rudere do remontu w dobrej dzelnicy. Dwupokojowe
      condominium ok 800 sq. feet "chodzi" za 250 tysiecy i ludzie kupuja je na pniu,
      nim nawet budowa sie zaczyna, widzac goly plac przez dziure ogrodzenia. Totalne
      wariactwo. Dlaczego? Bo pozyczki hipoteczne sa tanie! Powiedzmy te 250 tysiecy,
      przy 4% kosztuje w granicach 1300 miesiecznie. Mozna wyzyc, ale! Wlasnie! Ale!
      Co bedzie (A BEDZIE!) jak pozyczki hipoteczne pojda do gory do 6%? Oplaty beda
      ok 1600, przy 8% oprocentowaniu 1900. Ludzi nie bedzie na to stac i nagle
      wszyscy rzuca sia do sprzedazy. Zostawmy te condominia za 250 tysiecy, a
      przyjrzyjmy sie tym rodzinom, ktorzy maja domy za srednia ok 500 tysiecy.
      Dodajmy do tego fakt, ze 80% ich wlascicieli nie ma zaoszczedzonej gotowki,
      tylko splaca ta hipoteke z mysla o sprzedaniu domu "na starosc". Pamietajmy ze
      jest to generacja "baby boomers" ktora stanowi 40% spoleczenstwa gotowa pojsc
      na emeryture do 2017 a raptem 25% spoleczenstwa bedzie wowczas ponizej 50 roku
      zycia! . Jak ci wszyscy "emeryci" zaczna sprzedawac te domy, co myslicie o ich
      cenach? I tu jest "pies pogrzebany"; ci wszyscy, ktorzy licza na pieniadze "na
      starosc" ze sprzedazy tych domow strasznie sie zdziwia. Jakie jest wiec
      rozwiazanie? Jak juz pisalem, nie mam zamiaru sugerowac nic nikomu, ale bede
      pisala co ja robie. Malo tego; kilku moich bliskich przyjaciol absolutnie zdaje
      sie na moja opinie i robia dokladnie to samo co ja. Skad ja to wszystko wiem?
      No, coz; troche przezylem, nabralem doswiadczenia a co najwazniejsze,
      prenumeruje kilka doskonalych raportow prawdziwych fachowcow, ktore nota bene
      kosztuja mnie pare setek US$ miesiecznie. Czytam je uwaznie, wyciagam wlasne
      wnioski i jestesmy "do przodu". Jak na razie 20% w ostatnich trzech tygodniach,
      ale jak pisalem; nasz cel jest 10-15krotne pomnozenia kapitalu w najblizszych 3-
      5 latach. Nie chodzi mi w tym watku na podawanie jakie akcje jakej firmy
      kupuje, ale na uczulenie na problem, chociaz aby nie byc calkowicie goloslownym
      podam, ze ostatnio kupilem akcje DEZ (AMEX) za 2.09. Niech to bedzie jakims
      wykladnikiem przyszlych osiagniec.
      • mammaja Re: Troche podstaw. 26.02.05, 23:44
        Drogi Marku - ja nie rozumiem jednej rzeczy - tytulu tego watku smile
        Najpierw myslalam, ze bedzie o Andrzeju Bursie, potem ze wspomnienia z czegos
        w rodzaju akademika...Tymczasem jest zupelnie o czym innym.Dlaczego?
        • jej_maz Re: Troche podstaw. 27.02.05, 00:26
          Bursa w znaczeniu gielda (papierow wartosciowych), kasa, sakiewka... dla mnie
          slowao bursa jest nawet bardziej adekwatne niz gielda, poniewaz ta ostatnia
          moze byc wszystkiego (np; samochodow) gdzie bursa to tylko pieniezna. Czyzby
          tylko znane na wschodzie (lwowskie) okreslenie? Az zajrzalem do slownika;
          www.slownik-online.home.pl/kopalinski/33ba78915296f381c12565d80054285c.php
          • ibiskus45 Re: Troche podstaw. 27.02.05, 00:40
            Bursa ... jako takie okreslenie giełdy wyszło juz z użycia ... a i w zanczeniu
            sakiewki też trąci saropolszczyzna ... i to jak pomnę ze średniowiecznej łaciny
            się wywodzącej ... smile)
            Nie dziwię się więc Mamaji, że bardziej wspólczesne czasy kojarzy ... smile)
            Lecz nie mam nic przeciw aby do łask na powrót wróciło ...
            Nawet jestem za wzbogaceniem języka rodzimego ... smile)
            • jej_maz Re: Troche podstaw. 27.02.05, 00:56
              Toc ciagle powtarzam ze ja z innej planety, ktora oposcilem daaawno temu i
              wowczas nazywala sie PRL smile)) Za owych czasow nawet slowo gielda nie bylo znane
              w odnosieniu do handlu papierami wartosciowymi, bo takowych nie bylo, a jedyna
              gielda jaka znalem to ta, gdzie co zamozniejsze chlopstwo i pospolstwo Syrenki
              i inne Trabanty za gotowke wymienialo wink
          • antyproton Re: Troche podstaw. 27.02.05, 00:45
            Gielda po wlosku - borsa (torba) .

            Przeczytalem z zaciekawieniem .
            Czekam na dalsze odcinki .
            Tylko raz w to sie bawilem , w pamietnym okresie 1995-1998 , i to nie akcje
            lecz fond .
            Ale pamietam te przyjemne uczucie , jak co dnia rosla moja dosc skromna sumka o
            1% .




      • skiela1 Re: Troche podstaw. 27.02.05, 00:58
        Widze ze lubisz sie bawic w "te klocki",tym bardziej ze juz raz wszystko
        straciles.Wiadomo ze gwarantowane fundusze emerytalne sa najpewniejasz metoda
        ,choc wiadomo procenty sa niskie.Gdybys oddkladal na taki fundusz przez ostatnie
        25 lat uzbieraloby sie sporo ,plus doadaj do tego jakies extra akcje(bo wiadomo
        dreszczyk emocji musi byc)masz dom,ktory sprzedajesz za jakies 5 lat
        ,przeprowadzasz sie do condominium i zyjesz sobie spokojnie.Gdziesz czytalam ze
        ceny condominiums maja bardzo isc w gore za jakies 10-15 lat wlasnie dlatego ze
        emeryci beda pozbywac sie swoich palacow po to zeby zamieszkac w nieduzych
        segmentach(townhause).Tak wiec jak masz pieniadze to najlepiej kup minimium 5
        takich segmentow dzisiajsmile))))))i na emeryture zwrot murowany.Zartuje.Widze ze
        dla Ciebie finanse sa po prostu zabawa i nie zalezy ci czy zarobisz czy stracisz
        bo emeryture jakas masz zapewniona.Wtedy cala ta zabawa ma urok.My tez tak
        zaczelismy ,od zabawy ,ale 25 lat temu. Zadnemu 40 paro letniemu czlowiekowi nie
        radzilabym inwestowac pieniadze w same akcje ,to juz nie czas na zabawe.W tym
        wieku trzeba na serio traktowac zarobione pieniadze.Ale to nie jest to o co ci
        chodzi ja wiem ze ciebie interesuja fakty finansowe.Dla mnie wazny jest
        spokoj..........finansowy.
        • jej_maz Re: Troche podstaw. 27.02.05, 01:19
          Doskonaly punkt! A nawet kilka i dziekuje!

          ..."Gdziesz czytalam ze ceny condominiums maja bardzo isc w gore za jakies 10-
          15 lat wlasnie dlatego ze emeryci beda pozbywac sie swoich palacow"...

          Dokladnie o tym pisalem, problem bedzie polegal w przyszlosci na tym, ze ten
          palac, moze miec polowe swojej dzisiejszej wartosci, zas wedlug ostatnich
          danych srednio 76% majatku rodziny jest zamkniete w ceglach.

          ..."Tak wiec jak masz pieniadze to najlepiej kup minimium 5 takich segmentow
          dzisiajsmile))))))i na emeryture zwrot murowany"...

          Nie ma co zartowac! Jest to jedna ze strategii i na dokladke dzisiaj, nawet nie
          potrzeba miec na taki zakup pieniedzy.

          ..."My tez takzaczelismy ,od zabawy ,ale 25 lat temu. Zadnemu 40 paro letniemu
          czlowiekowi nie radzilabym inwestowac pieniadze w same akcje ,to juz nie czas
          na zabawe.W tym wieku trzeba na serio traktowac zarobione pieniadze"...

          Tu dwie uwagi: po pierwsze takich co zaczeli 25 lat temu jest naprawde
          baaaardzo malo, a po drugie ja nigdzie nie pisalem o investowaniu w same akcje.
          Tak w rzeczywistosci, to jeszcze nie zdarzylem napisac o zadnych formach
          investycyjnych, ale powiem, ze ci co odkladaja dzisiaj na gwarantowane konto
          oszczednosciowe, ktore daje 2% rocznie, musza powaznie zastanowic sie nad tym
          swoim przyszlym "spokojem finansowym", zwlaszcza, ze infalcja jest 3% (zobacz
          co sie dzieje z cena ropy - myslisz ze ten chlebus dowozony do sklepu obok
          bedzie tanial?).

          Jednak reszta przy okazji - dzisiaj juz mi wystarczy, no i sobota 7pm; party
          time wink
          • skiela1 Re: Troche podstaw. 27.02.05, 01:34
            Z tymi inwestycjami to jest dokladnie jak z tym chlopem,ktory zainwestowal w
            kury,przyszla powodz i wszystkie sie utopily.Przyszedl sasiad i mowi - a
            mowilem-trzeba bylo zainwestowac w kaczki!!smile)))))))))))))
            • jej_maz Re: Troche podstaw. 27.02.05, 01:37
              smile) Dobre - zapamietam. Przy okazji podkreslam; ja nie jestem tu dla nikogo
              zadnym sasiadem - ot, probuje poukladac sam sobie pare rzeczy glosno myslac smile
              • skiela1 Re: Troche podstaw. 27.02.05, 01:42
                Zle mnie zrozumiales.To byl tylko zart nic nie sugerujacy.Dobrej Nocki.
                • jej_maz Re: Troche podstaw. 27.02.05, 04:13
                  smile Nie odebralem tego zle - po prostu musialem odejsc od komputera. Poza tym
                  dzieki Twoim wpisom upewnilem sie, ze ten watek ma sens - dzieki.

                  Jutro bedzie ciag dalszy "podstaw", plus kilka zlozen i regol a pozniej juz
                  tylko sprawozdania z tego co robie i gdzie jestem. Sam umieram z ciekawosci,
                  jako ze klade na szale swoje wszystko, ale jestem ABSOLUTNIE przekonany ze mam
                  racje. Wniosek; to forum musi istniec przez nastepne 3-5 lat abym mogl
                  powiedziec; A NIE MOWILEM?! wink))
                  • bodzio49 Re: Troche podstaw. 27.02.05, 09:09
                    Czołem!
                    Teoretycznie temat powinien mnie zainteresować ponieważ "siedzę w tym po uszy"
                    i z racji zawodu mam niezłe przygotowanie. Choć właściwie wiedza teoretyczna to
                    tylko ułamek tego co potrzeba dla osiągnięcia sukcesu. Poza wiedzą, duuużym
                    szmalem, dostępem do informacji (nie tej prasowej), potrzeba jeszcze intuicji i
                    umiejętności oceny ryzyka. A mało kto z nowicjuszy naprawdę zdaje sobie sprawę
                    ze stopnia ryzyka jakie poszczególne instrumenty niosą. Dlaczego mnie to nie
                    kręci? Po pierwsze za mało zarabiam (albo za dużo wydaję)żeby inwestować w
                    poważny sposób na rynkach finansowych czy nieruchomości - jak chyba większość z
                    nas tutaj, a po drugie żal mi czasu, który tak szybko ucieka na tak intensywne
                    pomnażanie moich pieniędzy. Paradoksalnie powiem, że ten sukces za drogo
                    kosztuje. I co mi po pieniądzach za 10 lat jeśli nie bedzie zdrowia i chęci,
                    zeby z nich korzystać? Spotykam takich na codzień. Dziękuję.
                    A znam ten dreszczyk i adrenalinkę związaną i z giełdą i z dziennymi zmianami
                    kursów walut. Kiedyś bawiłem się tym trochę więc wiem co tracę smile
                    A jeśli chodzi o inwestycje finansowe to nie ma dobrych recept. Jest jedna
                    niepodważalna zasada o której warto pamiętać. Oczekując większego zysku musisz
                    wziąć na siebie większe ryzyko.
                    Ja raczej postaram się zapewnić sobie na przyszłość możliwie stabilne dochody
                    na przyzwoitym poziomie oraz ewentualnie możliwość dorobienia sobie na ekstra
                    wydatki. Co już z sukcesem praktykuję smile Ale.. - czytaj poniżej smile
                    • jej_maz Re: 27.02.05, 20:28
                      Ciekawa opinia i odpowiem niebawem
    • skiela1 Re: Bursa 27.02.05, 16:34
      Zmien tytul watku bo temat jest bardzo interesujacy a bursa odstrasza.
      • jan.kran Re: Bursa 27.02.05, 16:43
        Ja tez myslalm , ze bedzie o Poecie a nie o pieniadzusmile)) Slowo !
        Bursa kojarzy mie sie ze sredniowiecznym akademikiem...

        Tytul nie tytul , ale rzeczywiscie moze trzeba pomyslec o pieniadzach,
        emeryturze i zapewnieniu sobie starosci.
        Tylko , ze ja nie umiem a powinnam sad(
        Cale zycie ciezko pracowalam i nie bede miala za to grosza emerytury...
        To cop sobie wypracuje zaczynajac zarabiac na skladki emerytalne w wieku lat 45
        wystarczy mi moze na wodke i papierosy.
        Bym cos zainwestowala... Kran.
    • emerytus Re: Bursa 27.02.05, 18:38
      Dzien dobry panstwu.
      mam jakis taki charakter, ze jak kupie sloik miodu i znajde w nim powiedzmy
      delikatnie zanieczyszczenie, to go po prostu wyrzucam.Przez nie caly sloik jest
      nie warty nic. Wiem ze sa ludzie ktorzy wyrzuca "zanieczyszczonko" a reszte
      zostawia.Oddziela ziarno od plewow.
      Jej maz napisal cutuje :
      Ceny nieruchomosci potroily
      sie w przeciagu trzech lat (pisze o Toronto ale nie tylko) i wielu wykorzystuje
      ta okazje. I TU ZACZYNAM SWOJ MONOLOG, poniewaz jestesmy na poczatku
      najwiekszej szansy naszego pokolenia na "zrobienie pieniedzy"-koniec cytatu.
      Oswiadczam otoz ze jest to stwierdzenie falszywe.Opieranie dalszych wywodow na
      falszywym stwierdzeniu jest oczywiscie dalszym falszem.
      W ostatnich trzech latach ceny nieruchomosci wzrosly ,fakt niezbity...Daleko w
      nich do 300 %.
      Pokaz mi prosze dom panie jej maz kupiony w styczniu 2002 za 250 tys ,zeby
      dzisiaj byl warty 750 tys.
      40 % wzrostu przez trzy lata .Nieruchomosc kupiona bezposrednio od developera
      nowa..no moze 60 %/w ciagu trzech lat /....ale gdzie te TRZYSTA procent..to
      potrojenie wartosci...?????

      dziekuje za uwage
      emerytus



    • emerytus Re: Bursa 27.02.05, 18:44
      Na dowod napisanych powyzej slow polecam link
      toreal.blogs.com/toronto/toronto_real_estate_update/
      Cytuje ze strony "Existing home prices have risen by 30 per cent since 2001"
      -dotyczy obszaru Toronto
      • jej_maz Re: Bursa 27.02.05, 20:30
        Dziekuje za znalezienie tego zanieczyszczenia! Ciesze sie ze jest ktos kto
        zwraca uwage na te rzeczy, bo rzeczywiscie - szkoda aby przejezyczenie
        wypaczylo calosc. Tak; bylo to przejezyczenie, poniewaz zastanawialem sie jak
        sformuowac "potrzydziestoprocnecilo" ale mysl poleciala a palce napisaly
        latwiejsze "potroilo". A tak na zdrowy rozum; trzysta procent w trzy lata brzmi
        strasznie glupio a az za tak glupiego sie nie uwazam wink
    • ewelina10 Re: Bursa 27.02.05, 19:55
      jej_maz napisał:
      > Kiedys i to bardzo dawno temu zaczynalem temat pienedzy dwukrotnie
      > (watek "Money" i Finanse" i za kazdym razem bez wiekszego zainteresowania ze
      > strony czterdziestolatow z plusem.
      Temat jest z pewnością interesujący, przecież - to pieniądz rozwiązuje każdy
      problem i jest niezbędny do życia wink Na forum wielkiego odzewu nie było, bo i
      nasz rynek nie jest jeszcze taki dojrzały a i - te "zasoby" są takie mikre sad
      Pisałam już o tym wcześniej - w naszym wieku powinno się większą ostrożność
      wykazać przy lokowaniu oszczędności w interesy niosące zbyt duże ryzyko -
      perspektywa odrobienia strat jest przecież mniejsza smile
      Moje wszystkie aktywa finansowe przeznaczam obecnie na najdłuższą "inwestycję"
      w życiu – chyba też nie jest to zbyt "ostrożne" z naszej strony smile W naszym
      kraju długo trwa odcięcie pępowiny smile
      • skynews Re: Bursa 27.02.05, 20:24

        Tylko spekulanci robia kokosy na gieldach inwestujac miliony i posiadajac
        tzw."insider-know".
        Drobni akcjonariusze sa najczesciej "puszczani z wiatrem",chociaz sa wyjatki:
        w latach 80' akcje CocaColi wzrosly w ciagu roku 1000%(tysiac),ale to sie
        zdazylo tylko jeden jedyny raz.

        Inwestycje w nieruchomosci sa interesujace i najczesciej przynosza zyski.
        • jej_maz Re: Bursa 27.02.05, 20:29
          skynews napisał:

          >
          > Tylko spekulanci robia kokosy na gieldach inwestujac miliony i posiadajac
          > tzw."insider-know".
          > Drobni akcjonariusze sa najczesciej "puszczani z wiatrem",

          Przepraszam, ale nie zgadzam sie z Toba i wlasnie w tym watku postaram sie
          udowodnic, ze ci mali tez moga duzo wink)
          • skynews Re: Bursa 27.02.05, 20:39

            Ok,bardzo prosze.
            Uwielniam kickdown w zyciu,mimo ze na ogol jestem ostrozny.
            • jej_maz Re: Bursa 27.02.05, 20:49
              smile)) Musimy jeszcze tylko ustalic co rozumiemy przez "duzo" wink) ale na pewno
              bedzie tez o paru konkretnych sprawach - juz masz poczatek z AGF Resource Found
              i DEZ. Musze sie jednak zastanowic i zrobic jakies Disclaimer aby nikt mnie nie
              zaskarzyl - w koncu tutaj jest to zabawa.
      • bodzio49 Re: Bursa 27.02.05, 20:34
        Znam kilku gości z mojego grajdołka co zainwestowali 3 lata wcześniej w
        mieszkania w dużych miastach. Mówiło się, że teraz "w Europie" ceny na pewno
        mocno wzrosną. I co? Nikt na tym chyba nie zarobił. Utrzymanie sporo kosztuje.
        Wynajmujący dewastują, robią długi i znikają. Ceny poszły w górę niewiele.
        Piszesz Marku o dużej liczbie bogatych ludzi w Stanach, którzy wzbogacili się
        na giełdzie. Akcjach czy indeksach. To prawda ale czy widziałeś gdzieś
        statystyki ilu na tym straciło?
        Ostatnio wiele się mówi o klapie programu rządowego IKE (Indywidualne Konta
        Emerytalne) i ja tego naprawdę nie rozumiem. To naprawdę dobra rzecz
        szczególnie dla tych co nie dysponują wielkimi pieniędzmi. Warunki są naprawdę
        dobre. Wprawdzie tylko niewiele ponad 3 tys w roku można wpłacać korzystając ze
        zwolnienia z podatku ale dla np: 45 latki to jeszcze co najmniej 15 latek i
        sporo się uzbiera tym bardziej, że można wybierać nieco ryzykowniejsze fundusze
        i wpłacać jak długo się chce korzystając cały czas ze zwolnienia z podatku od
        dochodów. A ludzie nie chcą. Czy ktoś wie dlaczego?
        • ewelina10 Re: Bursa 28.02.05, 15:41
          bodzio49 napisał:
          > Ostatnio wiele się mówi o klapie programu rządowego IKE (Indywidualne Konta
          > Emerytalne) i ja tego naprawdę nie rozumiem.

          Widocznie warunki są niezbyt interesujące...niski limit rocznych wpłat i zbyt
          niskie ulgi jak na taki długi okres, w którym są zamrożone nasze środki.
      • ewelina10 Re: Bursa 01.03.05, 15:28
        Ponad rok temu nasz bank zaczął nas "nękać" telefonami z ofertami produktów
        bankowych. Umówiliśmy się na rozmowę z doradcą (ekspertem) bankowym. Wiem,
        wiem, wiem Bodziu ... nikt nas do tego nie namawiał i niczego nie rekomendował
        J Rozmowa miał charakter tylko informacyjny smile Od nas zależało na co
        przeznaczymy swoje pieniądze, a o resztę mieliśmy się już nie martwić. Na nasze
        pytania dostawaliśmy odpowiedzi, i do nas należało ustalenie jakie ryzyko
        jesteśmy w stanie zaakceptować smile
        Wybraliśmy fundusz inwestycyjny (nie podaję nazwy) i zakupiliśmy obligacje
        przeznaczone dla klientów chcących osiągnąć zysk lepszy niż na
        średnioterminowej lokacie bankowej ale obawiających się ryzyka związanego z
        inwestycją w akcje.
        Podjęta decyzja okazała się dla nas niepomyślna. Liczyliśmy chociaż na jakieś
        minimalne zyski. Niestety, od dnia zakupu patrzyliśmy tylko, jakie ponosimy
        straty. Wartość jednostek uczestnictwa zmienia się każdego dnia roboczego.
        Codzienne było poranne śledzenie notowań giełdowych, a raczej spadków notowań,
        czytanie komentarzy poświeconych finansom, towarzyszące temu napięcie, zły
        humor, stres ...
        Ze względu na złe wyniki notowań, po 8 miesiącach dostaliśmy nowe propozycje
        czyt. możliwości. Postanowiliśmy zrezygnować, pomimo rad, iż jest to
        niekorzystny moment do wycofania pieniędzy. Straciliśmy duuużo, ale
        odzyskaliśmy wiele .... spokój i komfort, jakim jest chociażby to, że poranki
        nie muszą być już dla nas takim stresem i napięciem.
        Wiele osób żyje z giełdy, ja na drugi romans już się nie zdobędę. Może to jest
        tak, że do tego trzeba być bardzo młodym i odpornym na zawirowania ?
        • marialudwika Re: Bursa 01.03.05, 16:14
          Niestety i u nas sa podobne doswiadczenia,wielu ludzi dalo sie "wpuscic w
          maliny".Najpierw bylo wszystko o.k.,by sie nie wycofac.Pozniej "klops".
          Obecnie trwa sprawa w sadzie,ale na odzyskanie strat trzeba czekac dlugo.
          ml
    • jej_maz I dalej; 27.02.05, 20:32
      OK - mamy juz czesc podstaw i tym samym juz kawalek ogolnego obrazu;

      - starzejaca sie i bliska emerytury ogromna czesc spoleczenstwa
      - przepotworne zadluzenie US, ktore powoduje upadek US$
      - brak oszczednosci a nawet zadluzenie przecietnej rodziny na tym kontynencie
      - real estate bobble, ktory dzieki niskiemu obecnemu oprocentowaniu winduje
      ceny nieruchomosci w okolice stratosfey

      Nalezy dodac;
      - wojna w Iraku
      - nie jest kwestia CZY ale kwestia jest KIEDY nastapi amerykanska inwazja Iranu

      Idac dalej; na dzien dziesiejszy przecietna rodzina w US na samych kartach
      kredytowych jest zadluzona na 3500US$. Dodajmy do tego samochod (truck - a
      jakze!) i hipoteke, a zostanie naprawde malo na zycie, nie mowiac o odkladaniu.
      Jest to spoleczenstwo niesamowicie konsumpcyjne, niestety doszlo do sytuacji,
      ze nalog konsumpcji musi byc juz zaspokajany kolejna pozyczka czy line of
      credit.

      Z pewnoscia my, Polacy i pare innych nacji, ktorych przedstawiciele
      wyemigrowali na ten kontynent, nie jestesmy az tak "zepsuci" przez system i
      gdzies tam zawsze mamy te pare groszy, ale jako garsta, nie poprawiamy nawet
      statystyki - USA jako potega finansowa i jako spoleczenstwo jest bankrutem i
      nalezy sobie z tego zdac sprawe. Dolar amerykanski powoli przestaje byc waluta,
      w ktora inni lokuja swoje oszczednosci (popatrz na Chiny, Wlochy i Japonie,
      ktore juz dziekuja US za oferte kupna ich bonds) a same stany nie widza, a
      raczej udaja ze nie widza rosnacego znaczenia Chin i Indii jako nastepnych
      poteg finansowych (i nie tylko) swiata. Tak przy okazji; czy wiecie ze Indie
      maja wieksza (liczebniejsza) tzw. srednia klase spoleczenstwa niz USA? To
      wlasnie klasa srednia jest motorem gospodarki, poniewaz ma pieniadze i je
      wydaje.

      Do czego to wszystko doprowadza? Zajrzyjmy do szklanej kuli wink
    • jej_maz Szklana kula 27.02.05, 20:33
      Pierwsza fala emerytow z baby boomers jest przewidziana na 2008. Bedzie to
      ogromna grupa spoleczenstwa USA. Wszyscy beda chcieli spieniezyc swoje assets w
      postaci domow, mutual founds (fundusze powiernicze?), stocs i bonds (jako
      ciekawostke podam, ze tutaj 50-60% spoleczenstwa USA investuje bezposrednio lub
      posrednio w stock market). Wniosek; ceny tych elementow spadna na leb i szyje.
      Paniczna sprzedaz osiagnie swoj szczyt w okolicach 2011-2013 (oczywiscie za
      daleko aby byc bardziej precyzyjnym).

      Oil - madrzy ludzie przewiduja (pamietacie? ja jestem tylko messanger!) ze cena
      ropy osiagnie juz w tym roku 60US$ za barylke i dojdzie do 160US$ w 2008. Nie
      musze chyba mowic jaki bedzie to mialo wplyw na ceny wszystkiego z chlebem
      wlacznie. Wlasnie; sprowadzi sie jedynie do kupna chleba. Cena ta (160) nie
      bedzie permanentna - w okolicach 2012 spadnie z powrotem do 30US$ za barylke
      aby wrocic do poziomu 160 i tam juz zostac. To jo-jo spowoduje jedynie upadek
      przemyslu wydobywczego i przepotwornego kryzysu energetycznego juz za czasow
      naszych dzieci. Wracajac jednak na moment do przedzialu 2004-2008, to juz
      widac, jak Ford i GM zaczynaja przescigac sie w specjalnych ofertach
      zachecajacych do kupna ich SUVs, bo kogoz bedzie stac na trucka, ktory pali 30
      litrow na 100 km?!

      US$ jest dzisiaj na poziomie 82 w swoim inedx'ie. W ciagu nastepnych 18
      miesiecy spadnie do poziomu 60, co spowoduje wzrost cen importu. Nie wiem jakim
      echem odbija sie to w kraju, ale wiem, ze moja rodzina zlikwidowala konto
      oszczednosciowe w US$ i otworzyla w Euro.

      Jest to obraz tragiczny dla tych co nie zdaja sobie sprawy z sytuacji i zyja w
      swiecie spokojnej gwarancji funduszow emerytalnych... az do czasu, kiedy z
      przerazeniem beda ogladac topnienie tych wlasnie gwarancji. Juz pisalem, ze
      GICs (Guaranteed Investment Certificate) dzisiaj w Kanadzie sa oprocentowane na
      2% przy inflacji na tym samym poziomie w Kanadzie i 3.84% w USA. Inaczej
      mowiac; te pieniadze z kazdym dniem traca na swojej sile nabywczej. Jaka jest
      wiec rozwiazanie i gdzie ta najwieksza szansa naszego pokolenia na pomnozenie
      oszcednosci, czyli co robic? W zasadzie nie - sprostowanie; co ja robie,
      bazujac sie na uczonych i madrych w temacie.
    • jej_maz Wiec co robic? 27.02.05, 20:36
      W Kanadzie przede wszystkim RRSP. Jest to fantastyczny plan z laski naszego
      Rzadu, ktory pozwala zmniejszyc dochod do opadotkowania o zaoszczedzona kwote z
      limitem 18%. Oznacza to na przyklad (!), ze ktos kto zarabia 10tysiecy zaplaci
      podatek od 8200 jak tylko odlozy te 1800. Malo tego; capital gain w ramach tego
      programu nie jest w ogole opodatkowana! Jezeli ktos nie partycypuje w tym
      programie, to robi (moim zdaniem) powazny blad. Samo RRSP ma kilka ciekawych
      opcji jak przykladowo mozna uzyc do 20K jako wklad przy zakupie pierwszego
      swojego domu lub - co malo osob wie - mozna sfinansowac calkowicie kupno domu.
      Ta ostatnia opcja jest absolutnie fantastyczna i jezeli kogos to interesuje
      sluze szczegolami - nie chce tu zanudzac.

      OK, a wiec odkladam te 18% (czy ile tam moge) na zasadzie automatycznego
      przelewu z pensji. Daje to pewnosc ze "nie zapomne" poza tym inaczej odklada
      sie na bok mala kwote regularnie a inaczej jednorazowo cala sume - po prostu
      latwiej. Te pieniadze sa powazna sprawa i jak juz tu Skiela zauwazyla, nalezy
      je powaznie traktowac, w wiec nie inwestuje je w stock bezposrednio ale za
      posrednictwem mutual founds. Tych jest tysiace i rzeczywiscie znalesc
      odpowiedni wymaga jakiejs tam znajomosci tematu. Biorac pod uwage obecna
      sytuacje (patrz podstawy) wybor jest chyba oczywisty; mam wszystko w Resources.
      Wierze, ze ropa osiagnie juz niebawem 60US$ za barlyke i wierze w te 160 za
      trzy lata. Widze jak np; Chiny, uzywaja wlasnie upadajacy US$ na zakup firm
      zajmujacych sie wydobyciem i przetworem zloz naturalnych i to w takim tempie,
      ze az Rzad Canady (kraj, ktorego gospodarka na zlozach jest oparta) sie tym
      zaniepokoil i sa tam jakies rozmowy z Chinczykami. Chiny kupuja nie tylko
      companie kanadyjskie, ale rowniez US i (zwlaszcza) w Ameryce Lacinskiej. Ich
      gospodarka rosnie w tempie ok 10% rocznie i musza sobie zapewnic materialy, juz
      nie tylko rope. Resource Found w ktorym trzymam moje "powazne" pieniadze
      inwestuje rowniez doscy intensywnie w Precious Metals takie jak zloto i srebro
      i byl to jeden z argumentow ze wlasnie tybralem ten a nie inny fundusz. Uwazam,
      ze ze wzgledu na upadajacy US$, wlasnie zloto bedzie swiecic najjasniej. Mysle,
      ze juz niebawem zobaczymy ten kruszec w cenie 500US$ za uncje a to spowoduje,
      ze ceny akcji kompanii wydobywczych wystartuja w stratosfere. Pamietacie?
      Podalem przyklad DEZ - sam jestem ciekaw czy mam racje.

      Oczywiscie nalezy nie tylko wiedziec kiedy i co kupic ale (i kto wie czy nie
      jest to jeszcze wieksza sztuka) kiedy sprzedac, ale o tym juz nastepnym razem.
      Na razie poczytajcie sobie Panstwo co to ten AGF Canadian Resources Found;
      globefunddb.theglobeandmail.com/gishome/plsql/gis.fund_pro?fundname=AGF+Canadian+Resources&pi_universe=PUBLIC_FUND&product_id=

      zwracam uwage na wykres;
      globefunddb.theglobeandmail.com/gishome/plsql/gis.show_chart?comp_id=2528&fid1=17529&period=012&indx1_id=0&fid2=0&pi_mov_type=SMA&pi_mov_avg1
      =&pi_mov_avg2=&pi_mov_avg3=&iaction=Go&pi_universe=PUBLIC_FUND
      • bodzio49 Re: Wiec co robic? 27.02.05, 20:58
        Upadający dolar,Chiny wykupią USA. Chyba najlepiej przepić resztę he, he.
        Słaby dolar to bardziej problem reszty świata niż USA.
        Europa, Japonia gryzą pazury ponieważ relatywnie tańsze amerykańskie towary
        zalewają ich rynki. Czy nadwyżka eksportu jest wielkim problemem? Owszem, dosyć
        szybko rozkręcająca się gospodarka USA w tym okresie stwarza pośrednio pewne
        problemy ale jestem spokojny o prZyszłość dolara i emerytów w USA.
        Czy naprawdę zaryzykowałbyś Marku (jakąś większą gotówką)na taką opcję, że za 2
        lata dolar jeszcze bardziej spadnie w stosunku do EURO. Bo ja miałbym wtedy
        przeciwne zdanie. Wprawdzie jest jeszcze ryzyko, że USA wdadzą się w jeszcze
        jakąś awanturę i może to potrwać dłużej ale i tak zaryzykowałbym. I na tym
        polega gra na rynkach. Jeśli chcesz na czymś zarobić musisz znaleść kogos o
        przeciwnym zdaniu. I takie zdania mają inni mądrzy ludzie. Nie myśle o sobie :-
        ) Więc nasza opinia zależy głównie od tego co czytamy. Pozdrawiam.
        • jej_maz Re: Wiec co robic? 27.02.05, 21:13
          Tak - uwazam ze US$ bedzie spadal, ale to moja wersja i bede sie tego trzymal wink

          Jedna uwaga; ja mowie tu o wykorzystaniu trendow w mysl zasady ze to co idzie
          do gory mosi kiedys spasc na dol. Pamietasz czasy zlota po 800US$ za uncje?
          Pamietasz jak spadl do dwustuilustam? Teraz jest czas pojscia w gore i jest to
          naturalny cykl. Chce to wykorzystac.
    • foxal Re: Zabezpieczenie sobie spokojnej starosci 27.02.05, 21:06
      Marku,

      Bardzo ciekawy temat, ale tytul strony - pozal sie Boze. Skad wyciagnales takie
      slowo, przeciez nawet w Polsce juz maja gielde i inne lepsze slowo.
      Zmien ten tytul, na taki ktory bedzie odzwierciedlal intencje.

      Zauwazylem, ze niketorzy chca miec racje a nie dyskusje - a szkoda.
      • jej_maz Re: Zabezpieczenie sobie spokojnej starosci 27.02.05, 21:16
        Przepraszam ale nie moge zmienic tytulu watku - naprawde przykro mi sad( Nie
        mialem pojecia ze sa jakies inne skojarzenia. Moze jak sie rozwinie i dojdziemy
        do setki to zmienie wowczas, bo przepisywac teraz wszystkiego od nowa to chyba
        nie ma sensu, co?
        • bodzio49 Re: Zabezpieczenie sobie spokojnej starosci 27.02.05, 21:19
          to jedźmy do tej setki smile Sam jestem ciekawy po czym poznać, że coś już nie
          będzie spadać i trzeba teraz kupić. Mi to się nie udało sad
    • skiela1 DOKAD ZMIERZAMY ????? 28.02.05, 00:12
      Duzo bogatych ludzi w USA i nie tylko wzbogacilo sie(tak jak pisze jej_maz) na
      gieldzie,indeksach itp..Zgoda -tylko ze oni juz byli bogaci z dziada pradziada i
      tylko powiekszaja swoje konta powierzajac je swoim doradcom,inwestorom
      finansowym. Po prostu easy come easy go.Zgadzam sie ze Skynews ktory(a) twierdzi
      ze w wiekszosci(z malymi wyjatkami)tylko spekulanci(uzylabym inny slowa ale nic
      mi madrego do glowy nie przychodz)robia kokosy inwestujac miliony. I taka jest
      prawda -co taki pionek jak ja czy inny moze zawojowac na rynku finansowym.Zadna
      edukacja w tym kierunku nie pomoze mi stac sie milionerka.Nie naleze do tego
      swiata,nie patrze na tak wysokie polki,wzrok po prostu nie siega i nie warto sie
      wysilac bo mozemy tylko nadwyrezyc sobie oczysmile)))))Statystyki pokazuja tych
      ktorym sie powiodlo-oczywiscie ze tak,nie pokazuje sie bankrutow ,jaki bylby to
      marketing??Im potrzebni sa wlasnie takie pionki jak my,przeciez i tak ten wielki
      tygrys zgarnie wszystko.Zeby ktos mogl zarobic inny MUSI stracic.Pamietacie
      skandalal Marty Stewart? Zrobili z niej kozla ofiarnego,czy myslicie ze ona sie
      polaszczyla na te"pare dolarow",oczywiscie ze nie.Spekulacje sa dla nich
      normalka i akurat w tym momencie ja przylapali.I zeby pokazac swiatu ze tak nie
      mozna no no no to wsadzili ja do wiezienia.To znaczy pokazali nam-pionkom ze
      spekulacja jest karalna,moim zdaniem bylo to bardzo w zlym tonie bo wyszlo ze
      maja nas wszystkich za glupkow.Nastepnie Indie ,Chiny czy beda nastepnymi
      wielkimi potegami finansowymi?Sa na najlepszej drodze.Dlaczego Indie maja
      liczebniejsza srednia klase?jest motorem gospodarczym? bo maja pieniadze,a maja
      pieniadze bo maja prace.Rynek pracy przenosi sie do Chin i Indii.Moze trzeba
      bedzie robic interesy z nimi?Nawet instytucje rzadowe(amerkanskie) przenosza
      swoje serwisy do Indi(o grozo)Czy wiecie ze obywatel amerykanski majac pytanie
      odnosnie swoich podatkow dzwoni na numer 1-800 i nawet nie zdaje sobie sprawy ze
      rozmawia z urzednikiem w Indiach.Tak,tak,byl program w telewizji na ten
      temat.Duzo jeszcze mozna pisac na ten temat ale moze nastepnym razem.A w
      miedzyczasie podyskutujmy..........................
      • jej_maz Dokad? Ano zobaczymy ;) 28.02.05, 02:30
        Nie, nie i raz jeszcze nie wink)) Uwazam, ze nawet my - w wieku powiedzmy 45 lat,
        zaczynajac od zera bez specjalnych problemow mozemy przejsc na emeryture za
        dwadziescia lat z milionem na koncie plus splacony dom czy condo i mam nawet
        zamiar to udowodnic. Zaczne robic to juz niebawem, ale przedtem bede musial
        jeszcze napisac pare slow wprowadzenia. Problem moze polegac jedynie na tym, ze
        nasze forum musi istniec tyle czasu ale to nie problem wink))

        Najwiekszym atutem przy investowaniu wbrew pozorom nie jest kapital poczatkowy
        (chociaz im wiecej, tym lepszy start) ale... czas. Popatrzcie; uwazam ze my,
        40+ w dwie dekady mozemy skonczyc z milionem - wyobrazcie sobie
        dziewietnastoletniego chlopaka; on ma tych dekad az szesc a najwieksi geniusze
        swiata investycji zaczynali bardzo mlodo. Inna sprawa jest wiedza a juz
        przynajmniej rozeznanie w temacie. Mam wrazenie, ze watek ten spelnia juz swoja
        role; spowodowal, ze co niektorzy zaczynaja myslec o pieniadzach w znaczeniu
        slynnego powiedzenia "pieniadz robi pieniadz" i dlaczego "czas to pieniadz".
        Dla zainteresowanych podaje bardzo szczegolowa strone traktujaca o
        inwestycjach - polecam zaczac od tego; investopedia.com/beginner.asp
        • skynews Re: Dokad? Ano zobaczymy ;) 28.02.05, 07:20

          Czytam dokladnie to wszystko co napisaliscie.
          Ciesze sie ze zalozyles ten watek,Mark.

          Temat jest bardzo interesujacy i obszerny.
          Musimy sie tym zajac dokladnie.

          Na poczatek zrobilem male spostrzezenia z poprzednich wpisow:

          "spekulant" - slowo to nie ma negatywnego znaczenia w srodowiskach gieldowych,
          kapitalowo-bankowych i wsrod maklerow.
          Negatywne znaczenie powstalo w czasach PRL'u, byla chyba nawet "ustawa
          antyspekulacyjna" tzn. jak babcia kupila ksiazke za 10zl i sprzedaja ja za 11
          to bylo to ciezkie przestepstwo,ale zostawmy te smutne czasy.

          Kupowanie akcji: nie kupuje sie akcji spolek i korporacji kiedy ich index
          gieldowy jest wysoki tylko wowczas kiedy sa tanie.

          Oczywiscie nalezy spekulowac/analizowac czy niski kurs akcji jest spowodowany
          obawami o upadek firmy czy tez sa to tylko chwilowe trudnosci i istnieja
          pozytywne sygnaly na przyszlosc.
          Konieczna jest gruntowna analiza spolki tzn. nie tyle jej wartosc co,
          przede wszystkim jej pozycja rynkowa(procentowy udzial w rynku danej branzy).

          Przyklad:
          kiedy w 2000 roku niemiecki Telecom(phone,mobile,internet itd.)
          wchodzil na gielde,sprzedawano jego akcje o wartosci nominalnej(nie pamietam
          doladnie) 20 Marek, juz wtedy za okolo 40 Marek.
          Przed bankami ustawialy sie dlugie kolejki w celu ich nabycia.
          W ciagu dwoch dni sprzedano wszystkie akcje Telecomu i wkrotce zarzad spolki
          zdecydowal sie na ich...druga emisje.

          Znowu akcje "rozeszly" sie blyskawicznie a ich wartosc szybko rosla majac
          pozytywny wlyw na indexy gieldowe.
          W szczycie akcje o nominale ca.10 Euro byly warte chyba...ca.200 Euro!
          Nic dziwnego:firma(najwiekszy koncern telekomunikacyjny w Europie) miala monopol
          w branzy telekomunikacyjnej w Niemczech a poza tym "lykala" systematycznie inne
          spolki z branzy nie tylko w Europie(rowniez w Polsce),ale i na swiecie.

          Jednak inwestycje i kredyty doprowadzily do znacznego zadluzenia,a poza tym
          zostal zniesiony monopol firmy na podstawie odpowiednich aktow prawnych Uni
          Europejskiej.
          Telekom musial udostepnic swoje urzadzenia techniczne innym operatorom z branzy.
          Musiano systematycznie obnizac ceny za uslugi.
          Nawet zawodowi analitycy gieldowi sie przeliczyli,akcje spadly w ciagu niecalych
          dwoch lat do poziomu kilku Euro!

          W ten sposob,nie zamierzony i nie zlosliwy "puszczono z wiatrem" ponad 3 miliony
          drobnych akcjonaruiszy na calym swiecie.
          Pech po prostu?
          Moze jednak nie?
          Nalezalo to przewidziec i w odpowiednim momencie sprzedac akcje?

          Kiedy akcje Telekomu lecialy na "leb na szyje",drobni akcjonariusze wpadli w
          panike sprzedajac je nerwowo.
          Doprowadzilo to do jeszcze wiekszych spadkow kursu.

          Banki natomiast,dysponujac odpowiednimi rezerwami kapitalu,zareagowaly
          spokojnie,przeczekaly niekorzystny rozwoj sytuacji.
          W koncu przeciez,zainwestowane przez koncern miliardy musialy spowodowac
          wzrost obrotow i zyskow firmy.
          I dokladnie tak sie dzieje,pomijajac to ze toczy sie tysiace procesow,
          w ktorych drobni ajcjonariusze zadaja od Telecomu odkupienia wlasnych akcji po
          cenie z dnia ich emisji.
          Zarzuca sie koncernowi podanie nieprawdziwych danych o sytuacji finansowej w
          momencie wejscia na gielde.
          Wynik na dzien dzisiejszy trudny do przewidzenia .

          Tym przykladem chcialem zasygnalizowc ile wiedzy,wyczucia i szczescia trzeba
          posiadac decydujac sie na tego rodzaju inwestycje.

          Duze i szybkie zyski sa zawsze polaczone z ryzykiem,ale kto nie ryzykuje
          ten tez niewiele moze zarobic.
          • skiela1 Re: Dokad? Ano zobaczymy ;) 28.02.05, 14:36
            Na poczatku napisales"nie jest glupta popelniac bledy ale niewybaczalna glupota
            jest popelniac to samo dwukrotnie."Czy uwazasz ze ta sama regula dotyczy
            inwestowania?Bo ja uwazam ze nie.Zabawa pieniedzmi to hazard.Albo wygrasz albo
            nie.Proste.
            • jej_maz Re: Dokad? Ano zobaczymy ;) 28.02.05, 16:28
              Nie, nie jest to hazard. Hazard to szczescie a investycje to wiedza smile)

              Bardzo sluszne uwagi a ja osobiscie specjalnie dziekuje Sky za wspomnienie
              pojecia "spekulacji gieldowych". Rzeczywiscie pamietam to z kraju jako bardzo
              negatywne okreslenie roznoznaczne z nieuczciwym cwaniakiem, podczas gdy w
              rzeczywistosci jest to ktos, kto jest gotow podjac wieksze ryzyko stawiajac na
              takie a nie inne trendy.

              Myslalem jak udowodnic ze mozna investowac, robic to nawet z pewna doza ryzyka
              (tzw; educated risk) i wyjsc na tym niezle do przodu, ale zamiast udowadniac
              postanowilem podac linki do calculatorow investycyjnych dla Panstwa do zabawy.
              www.fundadvice.com/tools/calculators/
              www.bankofcanada.ca/en/investment.htm
              Ten zas uwazam za najprostszy;
              www.ici.org/cgi-bin/calcs/SAV14.cgi/investment_company_institute
              W Starting Amount wstawcie prosze 0, Total Amount You Need prosze wstawic 1 000
              000, w Length of Time Invested 20 lat - kliknijcie na Results. WOW - przy 6% az
              539 $ tygodniowo aby dojsci do miliona, ale zobaczmy, jak zmienimy Return You
              Can Earn On Your Savings z 6% na... no powiedzmy 10%. Juz musimy odkladac tylko
              327$ tygodniowo. OK - my bedziemy wykorzystywac pewne trendy i fluktuacje na
              rynku i uzyskamy sredni Return You Can Earn On Your Savings 25%. Co sie stanlo?
              Otoz wystarczy wiedziec jak wykorzystywac te fluktuacje i nagle wystarczy 36$
              tygodniowo aby za dwadziescia lat miec milion!! Nie jest to niesamowite?
              Policzmy inaczej. Moj syn ma 19 lat, czyli 46 przed emerytura. Zmuszam go do
              odkladania 150 dolarow tygodniowo a w zamian za to nie musi nic placic za
              mieszkanie i reszte pieniedzy przewalac zgodnie z zyczeniami. Jezeli bedzie tak
              kontynuowal to w wieku 65 lat bedzie posiadal kwote 2,759,391,148$ a biorac pod
              uwage ze juz teraz mowi sie o podniesieniu wieku emerytalnego bo ludziska zyja
              dluzej, to przedluzajac inwestowanie o 10 lat, bedzie dysponowla astronomiczna
              suma 33,399,192,817$!!!!!!! Zreszta pobawcie sie sami a zobaczycie o czym mowie.

              Nastepnym razem juz o konkretach.
              • foxal Re: Dokad? Ano zobaczymy ;) 28.02.05, 17:07
                Najtrudniej jest przelamac u siebie i u swoich bliskich a nawet pryzjaciol
                popularne stwierdzenie, ze "ja nie mam takich pieniedzy, zeby inwestowac".

                Do takich, nic nie przemawia, bo przekonanie, ze inwestowanie to tylko i
                wylacznie wielkie korporacje, jest falszywe i absolutnie jest nie prawda. Ile
                osob wie, ze najwieksza ilosc zatrudnionych w USA i Kanadzie maja male i
                srednie przedsiebiorstwa, ktore sie rozwijaja i upadaja rowniez, ale kazde z
                tych przedsiebiorstw potrzebuje kapitalu rozwojeowego, ktory jest dostarczany z
                rynku malych inwestorow - takich o jakich Mark wlasnie pisze.

                Najwiekszym bledem w zalozeniu inwestowania jest "chec" szybiego zbogacenia
                sie, majc na uwadze tylko ten procentowy wzrost wlasnego kapitalu - to jest
                zwodzace. Co nalezy robic, to inwestowac w miare swoich mozliwosci finasowych i
                nieustannie zdobywanej wiedzy w tej dziedzinie. Oraz najwazniejszym punktem
                zalozenia jest "inwestowac w siebie" - czyli to co Mark pisze o swoim synu jako
                przyklad - problem jest w tym, ze dzieci nie bardzo chca przyjmowac dobre rady
                rodzicow.

                Ja moge tylko powiedziec, ze kiedys usilowalem zalozyc klub (spolke)
                inwestycyjna poczynajac od $500.00 wkladu kapitalu, ale zwykle kazdy mi
                odpowiadal, ze ja nie mam na to, takich pieniedzy itp. Rozpoczalem inwestowac
                taki jak pisze Mark i ci co mowili , ze nie maja pieniedzy - nie maja ich
                dalej - o sobie nie bede wspominal, bo to niebezpieczne i nie wypada.

                Kilka slow na temat "klubu" inwestycyjnego - potrzebne jest kilka osob, do
                wspolpracy badania i analizowania poszczegolnych sektorow przemyslu i
                wyszukiwanie takich przedsiebiorstw, ktore wroza dabra perspektywe rozwoju. Po
                przedlozeniu wynikow takich analiz czlonkom klubu podejmuje sie wspolna decyzje
                gdzie i jaka kwote zainwestowac. Kazdy czlonek takiego klubu musi sie
                zobowiazac do wlazenia w taka zabawe kilka godzin wlasnego czasu tygodniowo,
                aby przedsiewziecie sie powiodlo. Jesli robimy to indywidualnie, to tym samym
                mamy mniejsze mozliwosci wyszukania dobrego prospektu na szybki wzrost
                wlazonego kapitalu. Zawsze porzebna jest wiedza i intuicja - no i oczywiscie
                jakies pieniadze na poczatek - dlatego klub daje mozliwosci wiekszego kapitalu
                inwestycyjnego i szybszego wzrostu.

                Mozna inwestowac korzystajac z uslug roznych przedsiebiorstw, ktore zajmuja sie
                wlasnie takimi uslugami analiz, publikujac biuletyny co tydzien czy co miesiac,
                ale to kosztuje i przy malym wkladzie poczatkowym, jest raczej nieoplacalne, bo
                podnosi nam wydatki bez przyrostu poczatkowego kapitalu.
            • antyproton Re: Dokad? Ano zobaczymy ;) 28.02.05, 17:06
              Mark , przemysl to sobie gleboko .
              Inwestowac w gielde - tak ! Jak najbardziej.
              Ale nie wiecej niz 30% oszczednosci .
              Gielda jest nieprzewidywalna ,bo nie rzadzi sie prawami logiki i przede
              wszystkim nie jest uczciwa .
              Potocznie uwaza sie , ze zwykly gracz moze w przedziale czasu 15-20 lat zarobic
              max. 100% swoich wkladow , dywersyfikujac bardzo rodzaj inwestycji ( np. 30%
              akcje , 30%obligacje , 30%fundusze , 10%waluta ) .

              Ten przedzial czasu (20 lat) jest potrzebny na zamortyzowanie rocznych spadkow
              lub krachow .

              Oczywiscie w czasie hossy (np. polowa lat 90 ) mozna zarobic wiecej w przeciagu
              roku , ale po pierwsze hossa trwa krotko i wysoki zysk rozlozony na np.10 lat
              wyglada zupelnie przecietnie , po drugie nie przewiduje sie hossy przez
              najblizsze 10 lat .

              Nie mozna tez sie opierac na historycznych cyklach gieldowych , bo nikt nie
              moze zapewnic ze po kazdym kryzysie nastapi trwaly wzrost. Jest to bardzo
              prawdopodobne , bo w sumie o to chodzi jak po kilkudziesiecioprocentowym spadku
              gieldy zaczac przyciagac od nowa chetnych na inwestycje .

              Czyzby ten okres stalego zwyzkowania mialby sie juz zaczac ?
              Nawet jesli tak , to jedno jest pewne :
              podwojenie , potrojenie wlasnego majatku po 20 latach nie zmieni ci zycia ,
              co najwyzej pozwoli na troche lepsza stope zyciowa .
              Madzry ludzie , ktorzy przezyli to na wlasnej skurze mowia ze duze lepiej
              inwestowac w zycie , rodzine , uczucia .

              Natomiast stracenie go , popadniecie w dlugi zmieni go na pewno .
              I odbije sie bezsprzecznie na zyciu rodzinnym .

              300 tys. Wlochow , w tym wiele emerytow , ktorzy zainwestowali swoje odprawy ,
              swoje oszczednosci w bondy argentyny rwie sobie teraz wlosy z rozpaczy .

              Parmalat , najwiekszy europejski bankrut (10 mld Euro ) wpedzil w ubustwo
              dziesiatki tysiecy akcjonariuszy. Jeszcze dwa lata temu byl zadluzony w bankach
              na kilka mld. euro . Kiedy bankierzy zorientowali sie ze ich kredyty
              nie beda mogly byc splacone , zmusily Parmalat na wypuszczenie obligacji
              zakupionych przez prywatne osoby odzyskujac w ten sposob caly dlug.

              Jest wiele przykladow na to , ze nie mozna przewidziec przyszlosci ,
              w przeciwnym razie wszyscy bylibysmy Sorosami lub Rockefellerami smile))

              Zycze ci tego milioncika jak najbardziej , posrednicy gieldowi czekaja juz na
              ciebie z wyciagnietymi rekami smile))))




              • foxal Re: Dokad? Ano zobaczymy ;) 28.02.05, 17:26
                > Madzry ludzie , ktorzy przezyli to na wlasnej skurze mowia ze duze lepiej
                > inwestowac w zycie , rodzine , uczucia .<anty

                Czy chcesz przez to powiedziec, ze inwestowanie swoich oszczednosci powoduje
                zaniedbywanie wlasnej rodziny? Ja osobiscie mam nieco inny poglad na ten temat.
                Zeby realizowac to o czym piszesz - wlasnie potrzebna sa pieniadze.

                > 300 tys. Wlochow , w tym wiele emerytow , ktorzy zainwestowali swoje odprawy ,
                > swoje oszczednosci w bondy argentyny rwie sobie teraz wlosy z rozpaczy.<anty

                Oni nie byli inwestorami, gdyby byli nie wlozyli by wszystkich swoich
                oszczednosci w jedno panstwo czy przedsiebiorstwo.

                > Jest wiele przykladow na to , ze nie mozna przewidziec przyszlosci ,
                > w przeciwnym razie wszyscy bylibysmy Sorosami lub Rockefellerami smile))

                Wiecej jednak jest przykladow na to, ze kto nic nie robi, to nic nie ma i
                wszedzie widzi zlo - jest to bardzo pesymistyczne spojrzenie na zycie.
    • jej_maz Troche konkretow 28.02.05, 18:27
      Najtrudniej, o ile to w ogole mozliwe, jest przekonac kogos, kto nie chce sie
      dac przekonac. Dzieki Bogu nie mam takiego zamiaru, a chce uczulic ze sa tez
      takie mozliwosci i wszystko. Ci co stracili na upadkach Parmalat w Europie i
      Enronu w USA nie rozumieli podstawowej zasady przy inwestowaniu; kupic tanio,
      sprzedac drogo i nie zenic sie z akcjami na wieki, ale o psychologii gield
      pozniej. Uwazam, ze kazdy investor musi zdawac sobie sprawe z ryzyka, znac
      siebie na ile w razie najgorszego przypadku nie wplynie to... wlasnie... na
      samopoczucie wlasnie i najblizszych. Ja uwazam siebie za dosyc agresywnego
      inwestora, ale jest to kombinacja mojego charakteru, wiedzy i doswiadczenia.
      Kazdy powinien znac siebie nim zacznie bavic sie w te klocki. Deversyfikacja o
      ktorej wspomnial Anty jest bardzo istotna i nigdy nie nalezy "wkladac
      wszystkich jajek do jednego kosza" ale uwazam, ze najgorsza rzecza jaka mozna
      zrobic, to nie investowac w ogole.

      Dobra, jak wiec nauczyc sie wykorzystywac te trendy? Czytac sekcje finansowe w
      gazetach, znalesc materialy na internecie (pozniej podam kilka linkow). Nie
      chodzi o literarure fachowa, ale nalezy miec podstawowa wiedze o rynku i
      rozumiec co madrzy fachowcy pisza (czasami jest to challenge by itself, jako ze
      czesto uzywaja fachowego zargonu). Dodalbym jeszcze do tego nauczyc sie
      odczytywac charts, ktore sa wizualnym obrazem fluktuacji.

      Osobiscie trend w danej branzy bazuje na Index. Jest to (bardzo ogolnie i
      obrazowo mowiac) srednia wartos ilustam najwiekszych companii w danej branzy
      odpowiednio liczona statustycznie. Dla naszych potrzeb (przynajmniej na
      najblizsze kilka miesiecy) bede sie koncentrowal na XAU. Jest to Gold and
      Silver Index of Philadelphia Stock Exachange. Dlaczego akurat ten? Poniewaz w
      podstawach przedstawilem swoje zalozenia co do obecnej sytuacji ekonomicznej,
      spekuluje, ze cena zlota pojdzie do gory. Madrzy uwazaja, ze index ten o
      obecnej wartosi ok 99 bedzie we wrzesniu/pazdzierniku na poziomie 150-160, aby
      wrocic do 105-115 w I/II kwartale przyszlego roku i znowu pojsc do gory do ok
      210-220. Jest to poczatek, ale nie zagladajmy za daleko w przyszlosc. Takie
      fale w wartosciach indexu, beda mialy odzwierciedlenie w cenach akcji
      poszczegolnych firm. Index jednak jest jedynie bardzo ogolnym drogowskazem
      kierunku, na podstawie ktorego ja osobiscie kieruje sie podejmujac decyzje
      kupna-sprzedazy mojego RRSP, czyli powaznych pieniedzy. Zobaczymy czy ci madrzy
      maja racje; kupilem moje AGF Canadian Resources 25 stycznia za 32.25 i do tej
      pory zarobilem ok 20% - mysle, ze bede sprzedawal to wlasnie w okolicach
      wrzesien/pazdziernik, jak trend sie zmieni. Do tego czasu po prostu zapominam o
      tym, investujac w zycie rodzinne i uczucia wink

      Teraz troche o pieniadzach, ktorymi moge sie pobawic. O ile przy indexach
      zwracam uwage na wykres tygodniowy i dlugoterminowy (rok-trzy) to tu jestem
      bardziej agresywny - lubie 10-dniowy na bazie godzinowej a nawet 15-minutowej.
      Nie radze tego robic - za ryzykowne na poczatek. Bede uzywal stocku firmy
      Desert Sun Mining Corp DEZ jako przykladu. Jak juz napisalem, kupilem,
      powiedzmy 1000 shares DEZ za 2.09US$. Na dzien dzisiejszy spadl do 2.02 i to
      jest ok. Desert Sun Mining Corp zajmuje sie ekspluatacja zloz zlota w Brazylii,
      ma pieniadze i jest (moim zdaniem) swietnym kandydatem na wykorzystanie
      nadchodzacej "goraczki zlota". Na razie wyglada na to, ze przez 1-3 tygodni
      bedzie zdrowa dla zlota redukcja/akumulacja a pozniej powinien metal zaczac
      frowac - DEZ tez. Zobaczymy co z tego wyniknie.
      • skiela1 Re: Troche konkretow 28.02.05, 18:43
        Czy Ty uzywasz istniejacego RRSP do dalszych swoich inwestycji? Chyba zle
        zrozumialam.......................
        • jej_maz Re: Troche konkretow 28.02.05, 18:56
          Mam swoj fundusz emerytalny w ramach RRSP i tak; pieniadze tam ciagle pracuja
          od lat. Na dzien dzisiejszy mam wszystko ulokowane w ten AGF fand o ktorym
          pisalem powyzej.

          Tak a propos; swietny przyklad - zamiast przygladac sie co sie dzieje pisalem
          do Panstwa i w ciagu kilku miniut DEZ spadl do 1.92. Teraz jest 1.95. Kazdy
          powinien przed kupnem akcji, ustalic pare rzeczy takich jak ile, za ile, jak
          dlugo trzymac, ale przede wszystkim dolny limit. Oznacza to, ze przed kupnem
          powinnos sie wiedziec jaka jest tolerancja ryzyka. Moja jest ok 10% i jezeli
          Dez zejdzie do poziomu ok 1.88 sprzedam pogodzony ze strata. To wlasnie w ten
          sposob sytuacje jak z Enronem czy Parmalat sa do kontrolowania bez utraty
          ostatniej koszuli.
          • skiela1 Re: Troche konkretow 28.02.05, 21:52
            A co na to zona?smile))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
          • skiela1 Pytanie 28.02.05, 21:56
            Ilu bardzo bogatych ludzi poznales na kontynencie amerykanskim,ktorzy maja to co
            maja dzieki inwestycjom finansowym?
        • bodzio49 Re: Troche konkretow 28.02.05, 19:11
          Życzę Markowi naprawdę szczęścia i jeszcze zalecę żeby przykładem doradców
          umieszczał gdzieś pod spodem informację, że materiał nie może być
          wykorzystywany jako rekomendacja do zawierania transakcji a zawarte przykłady
          mają charakter informacyjny smile Ale będę z zainteresowaniem kibicował.
          Ale zainteresowała mnie idea klubów inwestycyjnych prezentowana przez foxala.
          To mogłoby się udać pod kilkoma warunkami. Tylko chyba jeszcze za mało
          odpowiednich u nas ludzi i musiałoby to się opierać na zaufaniu w dużej grupie
          ludzi, a o to trudno.
          Ale ponieważ wygląda na to, że boję się ryzyka i jestem z tych co nie dają się
          przekonać powiem jak ja staram się teraz zarobić dodatkowe pieniądze.
          Na początku 2004 roku zainwestowałem 2 tys zł w udziały w spółce kapitałowej,
          która zaczynała działalność w obiecującej branży. Pamiętacie jak pytałem o
          możliwość szybkiego załatwienia wpisu do KRS bo już były kontrakty.
          Dzisiaj otrzymałem dywidendę w wys. ponad 4 tys zł. Oczywiście nie dla każdego
          jest to dostępne. Trzeba coś znaczącego wnieść. Jakąś umiejętność, znajomość
          rynku, trochę pracy i jakiś kapitał. Ale jest to możliwe.
    • jej_maz UWAGA WAZNE!!! 28.02.05, 19:14
      materiał nie może być wykorzystywany jako rekomendacja do zawierania transakcji
      a zawarte przykłady mają charakter informacyjny

      Dzieki Bodzio! wink)
      • graga05 Re: UWAGA WAZNE!!! 28.02.05, 22:00
        To ja, stara maryna04 pisze pod swiezo zalozonym nickiem - dla niepoznaki, tak
        jak niektorzy inni. Na watek rzucilam okiem, bo temat mnie interesuje, mam
        spore, proste, praktyczne doswiadczenie. Nawet zaczelam pisac starajac sie nie
        urywac zdan, logicznie, nie robic literowek,( zeby mi nie wytknieto tego),
        dowcipnie i.... niestety nie moge. Moze to bedzie wyjasnienie, ze nie wszystko
        (lub nie wszystkich) mozna skleic i bedzie jak nowe.
        • mammaja Re: UWAGA WAZNE!!! 28.02.05, 22:10
          maryno, a po co ci nowy nick? Przeciez stary jest w zupelnie dobrym staniesmile
          Byloby ciekawe przeczytac twoja opinie. A literowekami to sie chyba nikt nie
          przejmuje smile
        • ewelina10 Maryno.... (wstawka) 01.03.05, 14:40
          ... lubię twój nick i chyba niepotrzebna ta niepoznaka. A tak w ogóle, to
          swobodniej rozmawia mi się z osobą ze "starym" nickiem.
    • jej_maz Odpowiadam na pytania 01.03.05, 03:25
      Mam szczescie miec zone, ktora wspiera niemalze we wszystkim i jak czasami
      potrafi mnie zameczyc pytaniami o inne rzeczy, to w sprawy finansowania sie nie
      miesza. Musze jednak przyznac, ze gdy wiosna 2000 zameldowalem jej ze wszystko
      diabli wzieli, nie miala za ciekawej miny, ale tez nie powiedziala ani slowa. A
      dzisiaj? Zacytuje tu Foxala; ..."o sobie nie bede wspominal, bo to
      niebezpieczne i nie wypada"... ale raczej spokojnie patrze w przyszlosc wink)

      Ilu znam ludzi bogatych? A kto wedlug Ciebie jest czlowiekiem bogatym? Kilka
      lat temy wyszla wspaniala ksiazka pt "The Millionaire Next Door", ktorego
      streszczenie jest tutaj www.washingtonpost.com/wp-
      srv/style/longterm/books/chap1/millionairenextdoor.htm Okazuje sie, ze sa to
      noramlnie wygladajacy ludzi, ktorzy wszystkiego dochodza wlasna, ciezka praca,
      oszczedzaniem i investowaniem. Niektorzy z nich jezdza Chevy chociaz stac ich
      na najnowsze BMW. Znam takich wielu. Spotykam ich w pracy, w moim klubie
      jachtowym, gram z nimi w golfa. Najwieksza ilosc "na metr kwadratowy" mozna
      spotkac w takich miejscach jak Myrtle Beach, Carolina Poludniwa (stolica
      swiatowego golfa) i chyba polowa stanu Floryda to wlasnie zamozni emeryci.
      Przebywajac wsrod nich mozna wiele sie nauczyc a juz na pewno powaznie pomyslec
      co robic z zarabianymi pieniedzmi. Chcialem tutaj nawiazac do niezwykle trafnej
      wypowiedzi Foxala; .."Najwiekszym bledem w zalozeniu inwestowania jest "chec"
      szybiego zbogacenia sie, majc na uwadze tylko ten procentowy wzrost wlasnego
      kapitalu - to jest zwodzace. Co nalezy robic, to inwestowac w miare swoich
      mozliwosci finasowych i nieustannie zdobywanej wiedzy w tej dziedzinie"... Mam
      wrazenie, ze wielu z Panstwa porownuje investowanie z ruletka; mozna pomnozyc
      wielokrotnie majatek w jedny rzucie, albo w tym samym rzucie wszytko stracic.
      Nic bardziej blednego; budowanie stabilizacji finansowej, wymaga
      dlugoterminowego planowania, konsekwencji i wiedzy. Od kiedy pracuje na tym
      kontynencie, zawsze mam konto, na ktore automatycznie sa przelewane pieniadze z
      kazdego czeku. Inaczej mowiac, place sobie najpierw sam. Pierwsze pensje byly
      cieniuskie, ale i tak znalazlo sie kilka groszy aby odlozyc. Nie potrzeba
      tysiecy dolarow raz na ruski rok, ale wlasnie systematyczne i konsekwentne
      odkladanie nawet tych dwudziestu tygodniowo jest niezbedne. Z czasem stanie sie
      to wrecz naturalne i tak buduje sie przyszlosc.

      Ja jestem frick jezeli chodzi o te klocki. Lubie, wrecz traktuje jak hobby, ale
      o ile jestem w stanie zaryzykowac dwa tysiace jak teraz z DEZ, to te powazne
      pieniadze traktuje juz inaczej. Nie sadze abym powtorzyla mi sie wpadka z 2000
      roku - za duzo mnie to nauczylo, ale tez nie zniechcecilo do investycji. Przez
      ten watek nie chce nikogo do niczego namawiac ani przekownywac, ale jezeli ktos
      z panstwa poswieci pare minut nad zastanowieniem sie o czym ja i Foxal piszemy,
      to juz uwazam ze temat osiagnal swoj cel.


      PS. DEZ skonczyl na 1.90 i tym samym jest na support level. Jezeli zejdzie
      jeszcze dwa centu w dol to trudno - trzeba bedzie pogodzic sie ze starata wink
      Blad jaki popelnilem, to ten, ze jak osiagnal tzw resistance level 2.09,
      spekulowalem, ze go przekroczy w gore. Ot, tak troche za bardzo zaryzykowalem smile
      • skiela1 Re: Odpowiadam na pytania 01.03.05, 14:24
        MOj maz tez ma hobby ale na szczescie nie takie kosztownesmile))))))))))))))))))
        Ksiazke ta i wiele innych czytalam ,dobre lektury ale nie wprowadzajacego nic
        nowego.Pytajac sie czy znasz kogos bogatego mialam na mysli kogos o ktorym
        moglbys powiedzec-o ten wzbogacil sie na akcjach.Pewnie ze jest duzo bogatych
        ludzi(nawet w naszym polonijnym srodowisku)ale maja te pieniadze tylko i
        wylacznie w inwestowenie we wlasna prace.Ja osobiscie nie znam nikogo o ktorym
        moge powiedziec-bogaty bo ma glowe do finansow.Glowe to moze i ma ale te finanse
        gdzies przez palce umykaja.Natomiast znam duzo ludzi i w Polsce i na naszym
        kontynencie o ktorych moge powiedziec-bogaci ale to tylko i wylacznie z pracy
        rak i GLOWY DO INTERESU.









        • jej_maz Re: Odpowiadam na pytania 01.03.05, 14:44
          Mysle ze nie jest tak do konca. Im wiecej sie zarabia tym wiecej sie wydaje a
          mniej mowi o investycjach. Jestem przekonany, ze nawet jak spytasz kogos czy i
          gdzie investuje kapital, powie Ci ze tak, inwestuje, ale gdzie to juz jego
          sprawa. Investowane pieniadza sa czyms, czego nie widac na codzien - na codzien
          widac kto ile zarabia z pracy/biznesu. Inaczej mowiac; ta hipoteka na dom,
          samochod itd jest oplacana z biezacego dochodu a te pieniadze na koncie
          investycyjnym sa po to aby sie rozmnazaly.
          • foxal Re: Odpowiadam na pytania 02.03.05, 02:34
            Marku, ciekaw jestem jak i czy ustawiles zabezpiecznie "jej_zony" w relacji do
            sukcesu i niepowodzenia tychze inwestycji przyszlosci. Czasami tak sie sklada,
            ze "ta przyszlosc" byla wczoraj i co wowczas "jej_zona" pocznie przy tak
            niefortunnym obrocie spraw.

            PS: Jesli nie masz jeszcze praktycznej odpowiedzi na to pytanie, to masz szanse
            do zastanowienia sie jakie kroki powinienes juz poczynic, aby wszyscy byli
            zadowoleni w kazdej sytuacji.
            • skiela1 Re: Odpowiadam na pytania 02.03.05, 03:15
              Dobrze foxal ze przypomniales mezowi o zonie.Ona juz milczy i przymyka oczy-no
              bo coz jej pozostalosmile)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
              • mammaja Re: Odpowiadam na pytania 02.03.05, 11:28
                Najlepiej inwestowac w sztuke smile Kilka obrazkow jakie mzonek dostal od swoich
                kolegow malarzy poszly w ostatnich latach bardzo wysoko w gore. Zwlaszcza jak
                poumierali sad
              • jej_maz Re: Skiela 02.03.05, 19:45
                smile Widze ze ta zona nie daje Ci spokoju wink Tak, przymyka oczy i nic nie mowi,
                bo np; w ubieglym pazdzierniku na nasza dwudziesta rocznice slubu dostala w ode
                mnie w prezencie Mercedesa CL230 i przeprowadzilismy sie do nowego domu, a wiec
                chyba nie ma na co za bardzo narzekac wink)
                • skiela1 Re: Skiela 02.03.05, 22:40
                  Nie niesmile)))))))))))) o Twoja zone to sie niepokoi Foxal.Ale teraz to chyba
                  wszyscy bedziemy sie o nia martwic bo jak ona tak nic nie mowi i nic ale to nic
                  nie narzeka to cos nie tak.Czyzbys chcial ja przekupic?Ona sie teraz zamartwia
                  zebys jej jakiegos domu letniskowego za jednego miliona nie kupil.Wtedy to
                  dopiero beda rachunki do placenia.smile))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                  • jej_maz Re: Skiela 03.03.05, 03:19
                    smile) Obiecuje; teraz nie kupie, bo... za cztery-piec lat ten milinowy bede mogl
                    pick-up za pol wink)) a wowczas zaprosze na ryby, co Ty na to wink)))
                    • skiela1 Re: Skiela 03.03.05, 03:23
                      smile))))))))))))Super:0))))))))
            • jej_maz Re: 02.03.05, 19:44
              Zalezy co masz na mysli, ale mam wrazenie, ze dotykasz chyba najwazniejszego
              elementu w financial security jakim jest ubezpieczenie na zycie. Nie jestem
              sobie w stanie absolutnie wyobrazic, jak ludzie moga spokojnie spac bez tego.
              Codziennie sie slyszy o naglych zgonach, wypadkach, gdzie rodzina nie tylko
              jest pograzona w bolu z powodu utraty ojca lub matki, ale rowniez "odchodzi z
              torbami" lub - w najlepszym przypadku - egzystuje na granicy ubostwa. Jest to
              dla mnie tym bardziej niezrozumiale, ze takie ubezpieczenie nie jest w sumie
              drogie. Wazne jest jednak wybrac odpowiednie. Za nic w swiecie nie dac sie
              agentowi przekonac do tzw. oszczednosciowego a wykupic tzw. term. Polega ono na
              kontrakcie z firma ubezpieczeniowa na z gory okreslony czas (10-20 lat), na z
              gory okreslona kwote i za z gory okreslona oplate. Nastepna sprawa jest
              okreslenie wylasnie tej kwoty. Jest bardzo duzo kalkulatorow ubezpieczenia na
              zycie na internecie, ktore bardzo dokladnie pomoga ja ustalic, ale osobiscie
              uwazam, ze regula powinno byc ze kwota ma byc na tyle wysoka, aby procent
              uzyskany z ulokowania jej na jakims konserwatywnym koncie, dal ok 75% rocznego
              wynagrodzenia - ja licze to jako ok 10 x rocznego zarobku. Przykladowo; sredni
              zarobek w Kanadzie jest ok 25 tysiecy. 10x25 tysiecy = 250. W przypadku zgonu
              jednego wspolmazonka, drugi dostaje taka kwote i lokujac ja w jakiejs
              konserwatywnej i bezpiecznej investycji, bez specjalnych problemow powinna
              uzyskac 6-8% dochodu, czyli 15-20 tysiecy rocznie. Zastepuje to niejako
              pieniadze jakie zarabial zmarly wspolmazonek.

              Tak, oczywiscie mam ubezpieczenie (juz od wielu lat) i raz jeszcze; nie
              rozumiem jak jakas rodzina moze go nie miec! Takie ubezpieczenie powinno sie
              posiadac az do czasu, gdy wlasne investycje osiagna taki poziom, ze dana
              rodzina staje sie self-insured, czyli do momentu, gdy (na naszym przykladzie)
              nie bedzie miala juz zaoszczedzonych swoich wlasnych 250tysiecy.
              • skynews Re: 02.03.05, 20:10

                Wow!,nowy CL230 to jest cos,ach ten sound jak dajemy gazu,jestesmy od razu w
                siodmym niebie...gratuluje!

                Ubezpieczenie na zycie musi byc,nie podlega dyskusji.
                Mam pytanie:
                nie wiem czy nie doczytalem dokladnie,ale jaka musi byc skladka miesieczna aby
                ubezpieczenie na zycie przynioslo okreslone przez Ciebie dochody?

                W przypadku zgonu(naturalnej smierci)
                czy w przypadku naglej smierci spowodowanej np.wypadkiem.
                Moga byc znaczne roznice jezeli chodzi o wyplacone sumy.
                Zalezy to o indywidualnej polisy,niemniej jednak ma to wplyw na wysokosc skladki
                miesiecznej.
                • jej_maz Re: 02.03.05, 20:34
                  Cacko ale bardziej wlasnie dla dziewczat niz dla nas facetow, chociaz silne jak
                  cholera. Najlepszy jest jednak sunroof - pradziwie panoramiczny wink Tu znalazlem
                  na szybko jakies zdjecie, ale chyba juz o tym prezecie kiedys tu pisalem,
                  prawda? www.sharperimage.com/all/en/images/products/PW508-MI.JPG

                  Nie wiem jak to wyglada w kraju ale moge Ci powiedziec bardzo konkretnie jak to
                  wyglada tutaj, jako ze pomagalem znajomym w wyborze ubezpieczenia jakis miesiac
                  temu. Oboje w wieku 45 lat. Oboje palacy (wazne bo duzo drozsze a klamac nie
                  radze!). Ubezpieczyli sie na kwote wlasnie 250 tysiecy na dziesiec lat z
                  klauzula, ze obojetnie ktory umrze smiercia naturalna, przez nagla chorobe lub
                  w wypadku (czyli pelne ubezpieczenie na zycie) to druga strona dostanie te
                  pieniadze. Placa miesiecznie 90 dolarow kanadyjskich i bedzie to stala oplata
                  przez caly okres waznosci polisy. Jako ciekawostke podam, ze gdzyby nie palili
                  to placiliby 70. Uwazam ze grosze a spokoj ducha zapewniony.
                  • skynews Re: 02.03.05, 23:11

                    Tak to cacko.
                    Dlaczego dla dziwczat?
                    Kiedys gustowalem w duzych autach.
                    Teraz w malych,solidnych,komfortowo wyposazonych,ale nie rzucajacych sie w
                    oczy,z mocnym motorem(Torbo-Diesel)i zasiegu z jednym tankowaniem(ca.60 l)ponad
                    tysiac kilometrow.

                    Wracajac do ubezpieczen na zycie.
                    Mialem dwa zalozone za granica w 1992 na okres 20 lat.
                    W zeszlym roku zlikwidowalem obydwa,czyli po 12 latach.
                    Dlaczego?
                    Skladka nie byla to stala oplata(stala nie uwzglednia np.inflacji).
                    Rosla progresywnie a zyski ostatnie cztery lata byly coraz mniejsze.
                    Analiza wyciagow z kont to potwierdzala.
                    Tuz przed wypowiedzeniem umowy oplata wynosila 100Euro\2
                    Jak by na to nie patrzec i przewidywac,zyski obiecane przy zawieraniu umowy nie
                    mogly byc wiecej osiagniete.

                    Boom gospodarczy,istniejacy w Europie w latach 70',80' i 90' sie skonczyl.
                    W Polsce wprawdzie trwa,ale to chwilowe,jeszcze najwyzej kilka lat.

                    Koncerny ubezpieczeniowe i ich zyski sa bezposrednio uzaleznione od sytuacji
                    gospodarczej w swiecie.
                    W koncu one tez musza inwestowac nasze pieniadze na rynkach kapitalowych nie
                    ponaszac jednak wielkiego ryzyka - bo to nasza kasa.

                    Ubezpieczenie na zycie(ale nie jako lokata kapitalu)jest relatywnie tanie i
                    pozbawione ryzyka,nalezy je miec - nie podlega to dyskusji.

                    Zainwestowalem w nieruchomosci:
                    Kupno,remont,sprzedaz.
                    Na zysk nie trzeba czekas latami.

                    Tanie Euro - zamieniac kazda zlotowke na ta walute,zyski gwarantowane.

                    Dlugoterminowe lokaty nie maja w Polsce zadnego sensu mimo ze teraz wygladaja
                    bardzo zachecajaco.
                    Boom gospodarczy jest teraz w naszym kraju wprawdzie ogromny,ale nie bedzie to
                    trwalo dlugo.

                    Angielskie ubezpieczenia na zycie:
                    mam materialy,z ktorych wynika ze gwarantuja 12% rocznie.
                    Za duzo.
                    Podejrzane,musi to byc zwiazane z ogromna zonglerka na rynkach kapitalowych.
                    Ryzyko jest wiec duze,ale musze to jeszcze dokladnie przeanalizowac.
                    • jej_maz Re: 03.03.05, 03:16
                      Czuje sie w nim jak w gocardzie wink bo jak juz pisalem strasznie mocny silnik
                      jak na swoja wielkosc (190KM turbo) a na dokladke zona ma wersje sportowa,
                      czyli ze sztywniejszym zawieszeniem i oponami 225 na 17 calowych felgach.
                      Zaraza jest przyklejona do drogi ale dla mnie za maly i ciut niewygodny (za
                      duzy jestem, cholera).

                      Widzisz - tu wychodzi ze nie znam kompletnie warunkow europejskich. Tutaj
                      takich ubezpieczen nie am, a przynajmniej ja o takich nie slyszalem.
                      Ubezpieczenie o ktorym pisalem ma wszystkie warunki ustalone z gory i
                      niezmienne, oznacza to, ze ci ludzie beda placi przez dziesiec lat te swoje 90
                      backsow miesiecznie i jak cokolwiek sie stanie jutro za rok czy za dziewiec,
                      zawsze dostana te same 250K.

                      Nieruchomosci jest to cos, czemu przygladalem sie w Montrealu. Co prawda byly
                      to inne czasy i inne warunki, ale jak sie bujalem przez rok ze sprzedaza domu
                      bo akurat trafilem na recesje, to mi sie odechcialo. Dla mnie czescia wlasnie
                      tego bezpieczenistwa jest mozliwosc natychmiastowego dysponowania gotowka a
                      real estate tego mi nie gwarantuje... no ale to ja.

                      Jeszcze jedno co sam zauwazyles; czesto oferty sysku, ktore sa zbyt piekne zeby
                      byly prawdziwe, z regoly wlasnie takie sa - nie prawdziwe wink
    • jej_maz Podsumowanie 02.03.05, 19:51
      Zaczalem ten watek troche od tylu. Powinienem od podania czterech podstawowych
      zasad, ktore i tak wyszly w rozmowie a tutaj jedynie je podkresle. Zwracam
      uwage, ze pomimo ze mam na mysli sytuacje w Ameryce Polnocnej, matematyka i
      logika wszedzie jest jednakowa.

      - przede wszystkim zaczac od ubezpieczenia
      - zaczac natychmiast od SYSTEMATYCZNEGO i KONSEKWENTNEGO odkladania pieniedzy i
      tutaj uwaga; nawet malo, ale ciagle - pamietacie moj przyklad gdzie nas moze
      zaprowadzic 36$ odkladanych tygodniowo po dwudziestu latach?
      - uczyc sie o investowaniu tych pieniedzy aby juz nie tyle zeby samemu nimi
      obracac, ale przynajmniej rozumiec podstawowe pojecia aby wiedziec czy dany
      pracownik np; banku nie probuje nas na cos namowic, co nam nie odpowiada.
      - budowac tradycje rodzinne. Jezeli trudno przekonac mlodziez (a jest trudno)
      aby sama zaczela odkladac, to zaczac to robic na poczatku za nich i dla nich -
      te rzeczy pozniej wchodza w krew i beda procentowac w przyszlosci juz nie tylko
      spokojem finansowym pociech, ale ich wiedza o tych sprawach.

      Zwracam uwage zwlaszcza na ten ostatni punkt, jako ze padly tu slowa o majatku
      przekazywanym z pokolenia na pokolenie. Moim zdaniem te pokoleniowe majatki to
      nie tylko te miliony, ale wiedza, doswiadczenie a co najwazniejsze tradycja
      odpowiedniego nimi gospodarowania. Obserwujac nasza polonie widze (zreszta
      widac to tez po komentarzach na tym watku) ze Polacy nie tylko nie maja
      zielonego pojecia o mozliwosciach, ale z jakis niewyjasnionych przyczyn bronia
      sie rekami i nogami przed przyjrzeniem sie o co tu chodzi. Czy wiecie na
      przyklad, ze na szesc bankow w Kanadzie az piec z nich ma Dyrektora Naczelnego
      pochodzenia zydowskiego? Znajdziecie ich rowniez w bardzo waskiej grupie
      najslynniejszych investorow wszechczasow
      www.investopedia.com/university/greatest/
      a ci zamozni emeryci na Florydzie wspomniani poprzednio to przede wszystkim
      wlasnie wyznawcy judaizmu. Nie jest to uwaga o jakimlolwiek zabarwieniu
      politycznym, ale pokazanie, ze duzo nam brakuje do tych co wiedza jak i co.
      Uwazam nawet, ze zachowujemy sie jak ciezko pracujacy wyrobnicy ciulajacy grosz
      do grosza, ktorzy gryzac sie miedzy soba, zazdroszcza ze inni maja ale nic nie
      robia aby od nich sie czegos nauczyc, jak sobie pomoc.

      Dlaczego podsumowanie? Bo zaczalem sie bac. Wlasnie w trakcie pisania tego
      tekstu dostalem email od osoby z kraju, w ktorym mnie informuje, ze wlasnie
      otworzyla konto w banku, ktore daje mozliwosci dawania zlecen na zakup akcji
      firm amerykanskich. Co mnie jednak naprawde przestraszylo, to to, ze przyznaje
      ze makler w tym banku jest slabo zorientowany w temacie, nikt mu do tej pory
      takich zlecen nie dawal i wie ze nic nie wie. Taka sytuacja gdzie investor i
      makler nie maja pojecia o co chodzi w tych klockach moze jedynie doprowadzic do
      tragedii. Nie chce miec tutaj problemow i o ile chce podzielic sie z wszystkimi
      swoim doswiadczeniem w tym temacie i uczulic na powazniejsze traktowanie
      wlasnych pieniedzy i mozliwosci z nimi zwiazanych, to na pewno nie chce byc
      odpowiedzialny za konkretne sytuacje.

      Powodzenia i owocnych przemyslen finansowych.
      • bodzio49 Re: Podsumowanie 02.03.05, 20:22
        jej_maz napisał:

        Wlasnie w trakcie pisania tego
        > tekstu dostalem email od osoby z kraju, w ktorym mnie informuje, ze wlasnie
        > otworzyla konto w banku, ktore daje mozliwosci dawania zlecen na zakup akcji
        > firm amerykanskich.

        Nasze prawo jak na razie nie pozwala bankom na legalny obrót akcjami nie
        notowanymi na naszej GPW. Coś z tą informacją jest nie tak.
        Ale niedawno wsadzili u nas za kraty jednego pseudo doradcę - pracownika banku.
        Zdolna była bestia. Założył nawet specjalny rachunek dla "swoich" klientów z
        którego realizował zlecenia. Wpadł kiedy narobił strat. Naiwnośc ludzka nie ma
        granic smile
        • jej_maz Re: Podsumowanie 02.03.05, 20:36
          Dzieki Bodzio! Jestem przekonany ze zainteresowana osoba to przeczyta i
          sprawdzi wszystko raz jeszcze.
          • ada296 Re: Podsumowanie 02.03.05, 21:30
            fajny wątek

            tutaj pozdrawiam Bodzia smile

            mam dobrą rękę do takich rzeczy
            kiedyś bawiąc się w spółce inwestorów giełdowych straciłam pieniądze
            kolega nas oszukał - nie giełda

            kiedyś kupowałam marki za 2,20 (po znajomości) bo zbierałam walutę na kupno i
            remont mieszkania
            gdy je sprzedawałam - były poniżej 2,00 zł

            kupiłam mieszkanie na wynajem
            w zasadzie budowałam
            czynsz najmu mial mi pokryć ratę kredytu
            nikt mi nie powiedział, że skoro tyle mieszkań jest budowanych to czynsz spadnie sad

            ale lubię ryzyko
            w granicach rozsądku i z założeniem, że mogę zyskać ale i stracić
            • mammaja Re: Podsumowanie 02.03.05, 22:02
              Czynsz spadnie - ale mieszkanie zostaje i jest co zostawic dzieciom. Ja tez
              wykupilam mieszkanie (dawniej pracownia) chociaz nie bylo tanio, bo jako lokal
              uzytkowy. Ale wzielam wtedy pozyczke z banku i jakos sie splacilo. A mieszkanie
              jest i mam poczucie, ze z glodu nie umre mimo sredniej emerytury. Uwazam to za
              dobra lokate, lepsza niz niepewne akcje smileZawsze moge sprzedac dom i tam sie
              przeniesc na starosc smileLubie Saska Kepe....
              • ada296 Re: Podsumowanie 02.03.05, 22:08
                dlatego nie boleję na tym mieszkaniem
                dwóch ich mam - może będą mieli gdzie mieszkać kiedyś tam...
                by na przykład nie mieszkać ze mną smile
                • bodzio49 Re: Podsumowanie 02.03.05, 23:00
                  Dlaczego mam wciąż wrażenie, że takie starania o to żeby kiedyś dzieci "miały"
                  może im na dobre nie wyjść. A nawet może zaszkodzić. No, chyba, że wasze dzieci
                  są bardzo mądre, pracowite, wdzięczne, myślące o pomnażaniu itd. itp. Co do
                  swojego mam poważne wątpliwości smile
      • skiela1 Re: Podsumowanie 02.03.05, 23:17
        Twoje podsumowanie jest bardzo trafne i jeszcze bardziej utwierdza mnie w moim
        przekonaniu-nie jestem corka jednego z 5 Naczelnych Dyrektorow Banku,nie jestem
        jedna z nich,oni obcych nie wpuszczaja.Oni nie sa lepsi od nas,a mimo to nie
        mamy szans.
        • ada296 Re: Podsumowanie 02.03.05, 23:30
          dzieci - śmieci
          tam mówię i moje dzieci o tym wiedzą
          wiem, że nie mozliwości im czegoś zabezpieczyć
          zwłaszcza po doświadczeniu z moją polisą posagową,za którą kupiłam kurtkę ze
          skóry po dofinansowaniu przez Tatę
          ale co miesiąc odkładam dla zasady pewną sumkę (niewielką) na jakąś korzystnie
          wyglądającą lokatę
          jestem z tych, którzy swoją przyjaciółkę kartę kredytową potrafią wykorzystać na
          maksa
          i to stałe zlecenie daje mi pewność, że może nie zarobię kokosów ale cosik
          jestem w stanie odłożyć
          na studia dzieci na przykład

          • mammaja Re: Podsumowanie 03.03.05, 00:50
            Oj, Bodziu, swiat juz jest niestety tak urzadzony, ze nawet najlepsze dzieci
            inaczej traktuja rodzicow, ktorzy cos tam maja "do zostawienia". Na otarcie
            lez smile
            • skiela1 Zlota Taktyka 03.03.05, 03:20
              Bez wzgledu na to jak gleboka wiedze posiadamy,
              tak na prawde musimy polegac na wlasnej intuicji,
              a jesli o to chodzi,
              to nigdy nie bedziemy wiedziec co sie wydarzy,
              dopoki tego nie uczynimy.
              • jej_maz Re: Zlota Taktyka 03.03.05, 03:37
                ALLEJUJA!!! ZROZUMIALA I UWIERZYLA!!! wink) a tak powaznie to jest to swieta
                prawda. Jezeli moge, to dodam, ze ta intuicja czasami zawodzi i nalezy mniec
                dobry zoladek na roller coaster wink Mam swietny przyklad; mowilem tu o DEZ?
                Przegapilem i zamiast sprzedac na moj stop 1.88 sprzedalem wczoraj za 1.85.
                Bylem do tylu (no, powiedzmy za 1000 shares) 240$ plus 26 za komisje. Dzisiaj
                rano odkupilem za 1.82 a dzien sie zakonczyl 1.96 - niby odbilem sobie 140$ ale
                dalej trzymam, bo spekuluje, ze dojdzie za 1-2 tygodni do 3$. Czy dojdzie to
                juz inna sprawa - intuicja mi mowie ze tak wink Rozumiesz co mam na mysli piszac
                o roller coaster? Przy okazji przyklad na Twoja teorie o intuicji - brawo!
                • skiela1 Re: Zlota Taktyka 03.03.05, 03:47
                  Kobieta przewrotna lubi byc wiec-
                  Nie to,co posiadamy
                  lecz to,bez czego
                  mozemy sie obyc,
                  jest miara naszego bogactwa.
        • jej_maz Re: 03.03.05, 03:29
          Dotykasz bardzo wrazliwego tematu, na ktory nie mam sil ani teraz ani w
          najblizszej przyszlosci poruszac. Powiem jedynie to, ze o ile masz racje ze
          pieniadz oznacza wladze i kontrole, to zastanawiam sie dlaczego ta wladze i
          kontrole maja inni a nie my? Dla przykladu powiem, ze w Ontario mieszka okolo
          300 tysiecy osob przyznajacych sie do polskiego pochodzenia i jestesmy jedna z
          najliczniejszych grup narodowosciowych a nie mamy ani jednego - powtarzam; ANI
          JEDNEGO przedstawiciela broniacego naszych interesow w parlamencie prowicji nie
          mowiac juz o kraju. Jak juz ktos tam wystawi swoja kandydature, to slychac
          komentarze ze nie Polak chce sie ustawic i nagle wszyscy rodacy glosuja na
          Wlocha, Portugalczyka czy Zyda, aby tylko swojemu nie pomoc. Podobna sytuacja
          jest w pracy; kariere sie robi na wlasny rachunek a nie wspolnymi silami i
          dlatego panuje przekonanie ze nie mamy szans. Tak, nie mamy, ale uwazam, ze to
          nasza wina.
          • skiela1 Re: 03.03.05, 03:39
            No coz jestesmy takim narodem ze jeden drugiego w lyzce wody by utopil.Tacy
            jestesmy.Powiem szczerze ze mam bardzo ograniczone kontakty z POlakami.Nie
            powinno tak byc ja wiem ale czasami tak lepiej.A jezeli chodzi o ta druga nacje
            to niestety ale nie podskoczymy.Drazliwy temat lepiej nie zaczynac a jeszcze mi
            watek wykasujesz i dopiero sie narobi...smile)))))))))))))))))))))))))))))))
          • foxal Re:My nawet nie potrafimy ich nasladowac - ??? 03.03.05, 16:35
            Najbardziej mnie ucieszylo Twoje spostrzezenie dotyczace innych grup etnicznych
            w Kanadzie. Powodow dla jakich my sie tak traktujemy wzajemnie , chyba nalezy
            szukac w historii cofajac sie co najmniej 200 lat i to jest to, co zostalo
            wyssane z piersi matek a nie "antysemityzm", ktory ciagle nam wmawiaja zydzi.

            Adaptacja do nowych warunkow geograficzno panstwowych jest dla Polakow dosc
            trudna do za-akceptowania, stad narastaja rozne problemy, ktorych wyzbycie sie
            jest problemem samym w sobie.
            • jej_maz Re: Skiela 03.03.05, 16:43
              Przyznam, ze nie rozumiem Twojej argumentacji; z jednej strony podajesz
              przyczyne naszej mizeroty a z drugiej sugerujesz ze to inni sa winni dlatego ze
              nie sa tak glupi jak my. O ile w przewazajacej wiekszosci polonia tutejsza to -
              jak sami wzajemnie sie nazywaja - "polaczki", ktorymi niestety nikt sie nie
              przejmuje i nie powaza, ale sa tez i tacy, ktorzy osiagajac sukces zdobywaja
              szacunek innych. Szkoda ze tych drugich jest tak malo a tych pierwszych
              znajdziesz wszedzie; nawet piekny przyklad tej mentalnosci jest na tym watku.
              Nie to jest jednak tematem tego tematu. Tu rozmawiamy o mozliwosciach i
              sposobach budowania solidnych podstaw dla finansowej przyszlosci.

              Przyznam ze dziwi mnie tu postawa Bodzia. Pierwszy raz widze kogos, kto siedzac
              w bankowosci ma tak negatywna opinie o investycjach finansowych. Dzlaczego tak
              jest Bodzio?
              • skiela1 Re: Skiela 03.03.05, 19:12
                Nie moge sie doczytac gdzie ja napisalam ze my Polacy jestesmy glupi?Chyba zle
                przeczytales,sprobuj jeszcze raz smile
                • jej_maz Re: Skiela 03.03.05, 19:40
                  Nie napisalem ze Ty napisalas a uzylem slowa "sugerujesz" a to roznica - widac
                  ze to Ty nie doczytalas wiec sprobuj jeszcze raz wink)) To moje slowa i moja
                  opinia; nasz sposob myslenia o wspolnym interesie jest po prostu nielogiczny i
                  na pewno nierozsadny.

                  Nie chce o tym rozmawiac.
              • bodzio49 Re: Skiela 03.03.05, 19:24
                Dlaczego ja urodzony optymista jestem w tym wypadku pesymistą? Dobrze,
                powymądrzam się. Poznałem już nieco te mechanizmy. Nie mechanizmy ekonomiczne
                rządzące giełdą bo na nią ma wpływ tyle czynników (też zewnętrznych) że nie
                wymyślono jeszcze komputera, który by je wszystkie zanalizował ale mechanizmy
                podstępnego wpływania na decyzje inwestorów. Może też trochę dlatego, że nieźle
                się sparzyłem. A najważniejszy powód to ten, że znalazłem mniej kłopotliwe
                sposoby zarobienia na przyzwoite i ciekawe życie. Ktos dobrze tu powiedział, że
                zarabiają rekiny a płotki płacą. To oni (rekiny) i jeszcze kadra zarządzająca
                tym interesem mają z tego duże pieniądze niewiele albo wcale nie ryzykując.
                A wyjątki jak to się mówi potwierdzają regułę.
                A teraz trochę z "oczkiem" smile
                Ja też Marku niezbyt Ciebie rozumiem. Wciąż brakuje tobie czasu. Przecież masz
                dobrą pracę (okazałe prezenty), dobre ubezpieczenie na życie. Masz "swoje lata"
                a tracisz cenny czas na czytanie stosów ekonomicznej literatury, oszczędzasz
                drobne moniaki na papierosach smile, aparat już rok kupujesz nie wiem czy z braku
                czasu czy pieniędzy. Czy tak jest ze wszystkim? Ani się spostrzeżesz jak (nawet
                mając te miliony) nie będziesz miał już zdrowia i nie będzie ci się chciało.
                Czy nie boisz się tego?
                Na zakończenie podrzucam coś do "biblioteczki inwestora" Nie wiem czy jest
                jeszcze osiągalna. Może w bibliotekach: Michael Lewis "Poker Kłamców"
                • skiela1 Re: Skiela 03.03.05, 19:36
                  No to mi ulzylo.Jest wiecej takich jak ja.
                • jej_maz Re: Bodzio 03.03.05, 19:44
                  Dzieki Bogu kazdy lubi to co lubi wink Mnie nie podnieca gonienie za motylkami z
                  aparatem a lubie te kolcki. To wszystko smile

                  PS. A golf i zeglarstwo wedlug Ciebie to tez niegodny sposob spedzania wolnego
                  czasu? wink)
                  • bodzio49 Re: Bodzio 03.03.05, 19:51
                    jej_maz napisał:

                    > Dzieki Bogu kazdy lubi to co lubi wink Mnie nie podnieca gonienie za motylkami
                    z
                    > aparatem a lubie te kolcki. To wszystko smile
                    > PS. A golf i zeglarstwo wedlug Ciebie to tez niegodny sposob spedzania
                    wolnego czasu? wink)
                    ---
                    Oj godny, godny tylko dla mnie niedostępny smile) No, może nie całkiem.
                • bodzio49 Inwestycje 03.03.05, 19:49
                  Ale ponieważ "siedzę" w bankowości to dam jakąś realną alternatywę do tych
                  najbardziej ryzykownych inwestycji. Oczywiście myślę o tych co mają
                  kilkadziesiąt tysięcyzł, no kilkaset. Nie chcę też nikogo zniechęcać do
                  popróbowania szczęścia i posmakowania adrenalinki. Wolna wola.
                  Gdybym miał z milionik to pewnie też pobawiłbym się częścią smile
                  Alternatywą może być któryś z otwartych funduszy. Polecam tzw. zrównoważone,
                  stabilnego wzrostu jeśli inwestujemy na okres kilkunastu co najmniej lat lub
                  bardzo obiecujący na krótszy okres (2-3 lata) papierów dłużnych. Mówi się, że
                  fundusze obligacji mają przed sobą dobry okres. Wybierać należy z funduszy tych
                  co od dłuższego czasu znajdują się w pierwszej dziesiątce. Nie zarobicie
                  milionów ale możecie liczyć na znacznie więcej niż z lokat.
                  Nie te co są aktualnie na pierwszym miejscu. Podaję link na stronę bankiera.
                  www.bankier.pl/inwestowanie/notowania/fundusze/
                  • jej_maz Re: Inwestycje 04.03.05, 02:01
                    Wlasnie o takie informacje mi chodzilo - dzieki smile
    • skiela1 A najlepiej to sie wszyscy obrazmy 03.03.05, 23:51
      i przestanmy ze soba rozmawiac(pisac)... tylko dlatego ze mamy inne poglady na
      dany temat.Przeciez my nie mozemy wszyscy sie zgadzac.Strasznie nudno by sie
      zrobilo.Troche luzu panowie!!!!!smile))))
      • jej_maz ?!?!? 04.03.05, 02:01
        A Tobie co sie stalo? Wlasnie usiadlem, aby napisac, ze to ze nie chce tu
        rozmawiac na tematy narodowo-wyznaniowe, nie znaczy ze nie chce z Toba
        rozmawiac w oogle - przeciwnie; lubie i chce, a tu taki krzyk. I kto musi sie
        tu wyluzowac? wink)
        • foxal Re: ?!?!? 04.03.05, 02:22
          Ostatnie kilka komentarzy daje do zrozumienia, ze temat sie wyczerpal? Czy
          tylko potrzebna jest drobna przerwa na uspokojenie i nowa strona o podobnej
          tresci.

          Sprawy narodowo etniczne tu i tam zostaly wtracone, bo ktos zauwazyl, ze my
          Polacy nie traktujemy robienia pieniedzy i wzbogacania sie na rowni z dyskusja
          o sztuce i naszej narodowej wyzszosci kulturowej - co jest fikcja,
          podtrzymywana dla poprawy naszego dobrego samopoczucia. Taka filozofie wbijano
          ludziom do glowy przez 46 lat i trudno jednego dnia to wszystko przekreslic. To
          jest bagaz, z ktorym Polacy wszedzie podrozuja po swiecie a nowe nie zawsze
          jest latwo przyswajane.
          • jej_maz Re: ?!?!? 04.03.05, 03:23
            foxal napisał:

            > Ostatnie kilka komentarzy daje do zrozumienia, ze temat sie wyczerpal? Czy
            > tylko potrzebna jest drobna przerwa na uspokojenie i nowa strona o podobnej
            > tresci.

            Nie sadze ze temat sie wyczerpal - on nigdy sie nie wyczerpie jak dlugo bedzie
            potrzeba zabezpieczenia sobie zycia. Mysle, ze nalezy pomyslec o formie i
            profilu podawanych informacji. Na razie jestem sam plus Twoje ciekawe uwagi -
            za duzo odpowiedzialnosci jak na ta male gorono na otwartym forum.

            > Sprawy narodowo etniczne tu i tam zostaly wtracone, bo ktos zauwazyl, ze my
            > Polacy nie traktujemy robienia pieniedzy i wzbogacania sie na rowni z
            dyskusja
            > o sztuce i naszej narodowej wyzszosci kulturowej - co jest fikcja,
            > podtrzymywana dla poprawy naszego dobrego samopoczucia. Taka filozofie
            wbijano
            > ludziom do glowy przez 46 lat i trudno jednego dnia to wszystko przekreslic.
            To
            >
            > jest bagaz, z ktorym Polacy wszedzie podrozuja po swiecie a nowe nie zawsze
            > jest latwo przyswajane.

            Ciekwie ujete i to wlasnie staram sie pokazac w tym watku; jestesmy tak samo
            zdolni do stworzenia wlasnego, silnego swiata jak kazda inna nacja. Brakuje nam
            wiary i wiekszego otwarcia na inne mozliwosci. Ciesze sie ze jestes Foxal -
            jest mi razniej wink)

            To ze nie chce tu rozmawiac na tematy narodowo-etniczne wynika z kilku
            wzgledow; po pierwsze nie jest to odpowiedni watek. Tu rozmawiamy o
            investycjach i pieniadzach a to - moim zdaniem - nie ma nic wspolnego z
            religia. Po drugie, mam bardzo wyrobione wlasne zdanie na ten temat i uwazam,
            ze jako admin powinienem zachowac je dla siebie dla dobra forum. A po trzecie,
            to to pozbylem sie tego bagazu o ktorym pisze Foxal. "Pecunia non olet" - dodam
            od siebie, ze nie rozrozniaja religii, nacji czy koloru skory a lubia
            wszystkich tych, co wiedza jak je pomnazac - a wiec; do dziela! wink
    • skynews Re: Bursa 04.03.05, 15:15
      Mark,
      temat jest super interesujacy,nie przeczytalem i nie przeanalizowalem jeszcze
      wszystkiego co napisales,podanych linkow tez,ale jestem w tym temacie.

      Polacy dopiero od niedawna zaczynaja planowac sprawy finansowe.
      Nie dziw sie.
      Do niedawna jeszcze marzeniem byl samochod i mieszkanie,a cala reszta?...no coz
      zobaczy sie.
      Nie zastanawiano sie jak to sfinansowac:wlasny kapital,reszta rodzice babcie,
      ciotki,moze tesciowie i...jakos to bedzie.
      Nie bylo mozliwosci planowanego finansowania i kredyty praktycznie nie
      istnialy,pomijajac tzw."kredyty dla mlodych malzenstw" - pamietasz?.
      Mlodzi otrzymywali po znajomosci kredyt i talon na zakup lozka do sypialni
      i niekiedy nawet wystarczylo na telewizor ale tylko B\W.

      To mentalnosc "jakos to bedzie" pokutuje niejako do dzis chociaz ma troche inny
      wymiar:wiekszosc dzisiejszych kredytow jest na dobra konsumpcyjne a nie na
      inwestycje majace przynosic dochody.
      Zmienia sie to,ale bardzo powoli.

      Dzisiaj rzucil mi sie w oczy artykul w gazecie wyborczej
      "Orlen wycofa się z Niemiec?"
      gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,2583379.html
      Najsmieszniejszy jes komentarz autora:
      "Rynek niemiecki jest najbardziej wymagający w Europie. Działa tu aż 20 tys.
      stacji, czyli prawie trzy razy więcej niż w Polsce. Nic więc dziwnego, że marże
      detaliczne, a przecież na tym stacje zarabiają najwięcej, są minimalne.
      W ubiegłym roku spadły one do rekordowo niskiego poziomu 5 eurocentów na litrze
      paliwa."

      Po pierwsze:w Niemczech jest zarejestrowanych ponad 50 milionow pojazdow,
      tak wiec 20 tys. stacji to zadna rewelacja,pomijajac to ze ich ilosc zmniejszyla
      sie w ostatnich 10'latach prawie o polowe.

      Po drugie:stacje w Niemczech zyja nie ze sprzedazy paliw tylko z prowadzenia
      serwisow i shop'ow calodobowych.

      Po trzecie:podatki w Niemczech wymknely sie spod kontroli.
      Np. na paliwa obowiazuje:
      - podatek od olejow mineralnych
      - podatek ekologiczny
      i od wszystkiego doliczony jest jeszcze podatek obrotowy(podobny do VAT'u)
      Jezeli doliczymy jeszcze do tego niezliczona ilosc podatkow od prowadzenia
      dzialalnosci gospodarczej lacznie z 7% podatkiem na odbudowe DDR'u to sytuacja
      staje sie jasna dlaczego Niemcy staczaja sie po rowni pochylej.
      Koncerny niemieckie uciekaja z Niemiec jak szczury z tonacego okretu,a Orlen
      tam inwestuje???!
      Kupilbys akcje Orlenu?

      Mark,
      tym przykladem chcialbym Ci uzmyslowic jaka "operatywnosc" menagerow polskich
      firm i koncernow(daje jeszcze niestety znac o sobie marksistowsko-leninowskie
      wyksztalcenie ekonomiczne).
      Nie dziw sie wiec ze przecietny Kowalski nie ma zielonego pojecia o
      dlugoterminowych inwestycjach.

      Jestem zdecydowanie za kontyntynuowaniem tematu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka