kontrkultura 28.06.04, 12:09 Przy okazji ostatniego z wydan kolekcji Wyborczej wlasnie natrafilem na kilka artykulow z GW o tejze ksiazce (zalacze w c.d.). Mysle, ze to dobra okazja na dyskusje o tym dziele zycia Bulchakowa. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kontrkultura GW // Michaił Bułhakow 28.06.04, 12:11 Michaił Bułhakow serwisy.gazeta.pl/kultura/1,34169,2141450.html Marek Mikos 21-06-2004, ostatnia aktualizacja 21-06-2004 21:05 Urodził się w 1891 roku jako najstarszy z siedmiorga dzieci nauczyciela teologii na Kijowskiej Akademii Duchownej. Z wykształcenia lekarz, prowadził nawet krótko praktykę jako wenerolog, był też konferansjerem, żołnierzem białej gwardii, agitatorem, reporterem, reżyserem teatralnym. W początku lat 20. zamieszkał w Moskwie na Bolszoj Sadowoj pod numerem 50 - znanym z "Mistrza i Małgorzaty". Jego życie było pasmem udręk i depresji, przeplatanych krótkimi okresami akceptacji w świecie literackim Rosji. Dziś uznany za jednego z największych geniuszy literatury XX w., pisał opowiadania, dramaty i powieści, z których część sam zniszczył (np. pięć sztuk w 1923 roku), część zaś nie ukazała się ani nie została wystawiona za jego życia. Łączył realistyczną obserwację z groteską i fantastyką, często przy pomocy płaszcza historycznego mówił o współczesności i komentował burzliwe losy inteligencji rosyjskiej po rewolucji październikowej. Pozbawiony pracy i możliwości zarabiania swoją twórczością, napisał słynny list do Stalina, w którym prosił go o prawo do emigracji albo jakiejkolwiek pracy. Stalin oddzwonił i praca się znalazła, ale kłopoty były zażegnane tylko na krótko. Dzieło życia, "Mistrza i Małgorzatę" tworzył z przerwami przez 12 lat, pisząc kolejne wersje. Zmarł w cierpieniach na nerczycę, do końca pracując nad swoją wielką powieścią. Ukazała się ona w Rosji dopiero w 1967 roku, ocenzurowana, w pełnej wersji dwa lata później we Frankfurcie nad Menem (w Polsce ocenzurowana w 1969 roku, a w wersji pełnej - w 1981). Inne jego głośne dzieła to "Biała gwardia" (1925), "Powieść teatralna" (1937), nawiązujące symbolicznie do rewolucji 1917 roku "Psie serce" a także historyczna powieść "Życie pana Moliera" (1933) i sztuka - "Zmowa świętoszków" (1926). Zapowiedzią "Mistrza i Małgorzaty" jest mała powieść z pogranicza fantastyki i satyry politycznej - "Diaboliada" (1925). Odpowiedz Link
kontrkultura GW //..z Andrzejem Wajdą o "Mistrzu i Małgorzacie" 28.06.04, 12:13 Rozmowa z Andrzejem Wajdą o "Mistrzu i Małgorzacie" Bułhakowa serwisy.gazeta.pl/kultura/1,55164,2141425.html Andrzej Wajda wyreżyserował film ?Piłat i inni? na podstawie ?Mistrza i Małgorzaty? Bułhakowa. Na zdjęciu reżyser i Wojciech Pszoniak (z lewej) TADEUSZ ROLKE /AGENCJA GAZETA Rozmawiał Marek Mikos 21-06-2004, ostatnia aktualizacja 21-06-2004 16:07 To nie jest książka polityczna, nie była wymierzona w stalinizm. To po prostu wielka literatura. Przedstawia rzeczywistość nie po to, żeby ją skarykaturyzować, ale żeby zrozumieć, jaki jest człowiek, jego ułomności i śmieszności Marek Mikos: Pamięta Pan moment, kiedy się ukazała książka "Mistrz i Małgorzata"? Andrzej Wajda: To nie był moment, ale cała epoka. Od napisania do pierwszej edycji minęło 30 lat. O wydaniu decydowały najwyższe gremia partyjne. Kiedy powstała, nie wiadomo nawet było, czy przetrwa choć jeden egzemplarz maszynopisu, bo Bułhakow popadł w niełaskę Stalina. Pięknie to przedstawia Maciej Wojtyszko w sztuce "Bułhakow" granej w krakowskim Teatrze Słowackiego. Jest tam scena, w której żona chce przepisać kilka egzemplarzy i zakopać je do ziemi w słoikach po ogórkach, żeby przetrwały. Tak wtedy było. Wierszy Achmatowej uczono się na pamięć. Przetrwały dlatego, że pozostały w ludzkiej pamięci. Zostali wywiezieni do łagrów, ale potem wrócili i wciąż pamiętali. Tak się przejawiał duch wolności w ogromnej celi więziennej, jaką był blok sowiecki. Dlaczego książka wywołała taką wściekłość i nienawiść? - Bo Związek Radziecki miał być krajem przekształcającego się społeczeństwa. "Nowy sowiecki człowiek" miał być celem, mieć nowe cechy, nie wierzyć w żadne duchy, w świat nadprzyrodzony. Okazało się to niemożliwe. Paradoks, śmieszność tych zmagań, niemożność osiągnięcia celów - to prawdopodobnie doprowadzało do wściekłości władze, które nie chciały tej powieści wydrukować. Nic lepiej nie oddaje tej sytuacji jak piosenka Agnieszki Osieckiej z czasów STS: "Życie jest formą istnienia białka,/ ale w kominie coś czasem załka,/czasem coś liźnie,/czasem coś gwiźnie,/coś się pokaże/ w samej bieliźnie/, oj dana, dana, /nie ma szatana,/a świat realny jest poznawalny...". Śpiewali to studenci, którzy mieli jako awangarda przyjąć tę nową rzeczywistość i rozgłaszać, że "świat realny jest poznawalny". Nie kto inny, tylko właśnie oni byli i są czytelnikami Bułhakowa. Oni właśnie na tę książkę czekali, widzieli w niej zbawienie. A kiedy się ukazała w Polsce, pod koniec lat 60., to musiało działać piorunująco. Na Pana również? - Czekałem na ukazanie się tej powieści jak na zbawienie. Bardzo chciałem wtedy zrobić w Niemczech współczesny film o Chrystusie. Znałem Irenę Lewandowską i Witolda Dąbrowskiego, którzy tłumaczyli "Mistrza i Małgorzatę". Kiedy dostałem ich przekład, to zrozumiałem, że powieść o Piłacie, zawarta w "Mistrzu i Małgorzacie", jest tym, czego szukam. Postanowiłem nakręcić opowieść, której punktem wyjścia jest myśl: "A co by się stało, gdyby Chrystus pojawił się dzisiaj? Jakby przebiegała akcja? Kogo by spotykał?". Oczywiście, ten pomysł brał się też z fali odrodzenia, jaką był ruch hipisowski. Historię Bułhakowa przeniosłem z Moskwy do Berlina współczesnego i hitlerowskiego, tak jak on przeniósł ją z Jerozolimy do Moskwy. Jednym z najbardziej przejmujących momentów było kręcenie scen z Golgoty, dla której wybraliśmy miejsce blisko autostrady. Obok przejeżdżało bardzo dużo samochodów. Żaden się nie zatrzymał, bo... w tym miejscu był zakaz zatrzymywania się! Zaintrygowało mnie, że pojawia się nowy świat - nie rozgrzeszenia, tylko nakazów i zakazów, które cię zwalniają od problemów moralnych. W "Mistrzu i Małgorzacie" jest wiele równoległych opowieści. Która jest najważniejsza? - Dla każdego inna. Ja wybrałem opowieść o Chrystusie i Piłacie, bo ten temat szedł za mną. A niektórzy mówią: "Jak to? "Mistrz i Małgorzata" bez kota?". Inni: "Tramwaj obcina głowę, jak może być bez tego?". Inni: "Ale te sceny w szpitalu dla nerwowo chorych, bez tego jest niemożliwe!". Jesiotry drugiej świeżości, kwas chlebowy, sabat w Moskwie - bez tego też się nie da! - Właśnie. Co świadczy, że w tej książce wszystko jest potrzebne. Recenzje Pańskiego filmu były skrajne - od entuzjazmu po potępienie. - Ta żywość reakcji dotyczyła postaci Chrystusa. Jest pewne wyobrażenie, ikonografia. Ta ikonografia całkiem słusznie traktowana jest z wielkim poszanowaniem. W związku z tym każde naruszenie jej będzie budziło sprzeciw. W końcu to, że film przestał być pokazywany w Polsce, nastąpiło w wyniku anonimu, podobno autorstwa jakiejś kobiety. Mnie ten anonim przysłał ówczesny premier Piotr Jaroszewicz, który podobno na na jego podstawie zdjął film. Kobieta jest oburzona, w związku z tym film musi zejść z ekranu. Powieść Bułhakowa jest też krzykiem przeciwko rozmyciu najbardziej podstawowych rozgraniczeń: między dobrem i złem, prawdą i fałszem. - To nas teraz najbardziej niepokoi w codziennym życiu politycznym. Jeżeli nie ma tego rozgraniczenia, to my nie wiemy, gdzie się znajdujemy, na kogo mamy głosować. Nie ma punktu oparcia, umowy społecznej, która wszystkich zobowiązuje. Jeżeli się wyłamujemy z dawnej i nie tworzymy nowej, to się pojawiają postacie z Dostojewskiego. To już wcale nie jest śmieszne. Wtedy rodzi się rzeczywistość, w której doskonale mają się terroryści, którzy chcą zniszczyć świat w imię samej idei zniszczenia. Odpowiedz Link
kontrkultura Co wam sie podobalo najbardziej? 28.06.04, 12:25 Mnie ze wszystkich bohaterow najbardziej zauroczyl czarny tlusty kot. Przeciez to genialny personaz, nieprawdaz? P.S. Tak ogolnie nie ma jak 'Mistrza i Malgorzate' porownac z taka tam pseudoksiazka o pseudoczarownikach pisana w pseudoniekomercyjnym celu ala Harry Potter, bo 'Mistrz i Malgorzata' jest pradziwym dzielem sztuki, zrobione dla sztuki wbrew wszystkim pszeszkodom. Odpowiedz Link
kwartira50 Re: Co wam sie podobalo najbardziej? 28.06.04, 19:23 Wszystko będzie, jak być powinno - na tym jest zbudowany świat. To zdanie (chyba Wolanda), mimo, że wydaje się banalne, raz po raz okazuje się niesamowicie prawdziwe. Jak u Woltera. W księgarni na Nowym Świecie znalazłam książkę o George'u Groszu przecenioną z 50 na 15 złotych Chciałam zapłacić kartą, ale średnio miła pani oznajmiła, że można płacić kartą za książki, które kosztują powyżej 20 złotych. Następnego dnia wzięłam gotówkę i kupiłam książkę. Weszłam do kolejki WKD, zaczęłam ją przeglądać i nagle usłyszałam: - Eto pol'skij chudożnik? Trochę się zdziwiłam. Okazało się, że zagadał do mnie artysta i historyk sztuki z Groznego (chociaż na czeczeńca nie wyglądał). Zrobił mi wykład o sztuce. Ciekawie było tego posłuchać. Podobno ma jakąś wystawę na Mazowieckiej, ale jakoś żadnej wzmianki o tym nie widziałam. Mimo wszystko - dobrze, że w księgarni można płacić kartą od 20 złotych. Odpowiedz Link
malenka0880 Re:A ja dzieki tej powiesci... 29.06.04, 12:59 Privietik Vsem!! a przyznaje z radoscia , ze dzieki wlasnie tej powiesci i genialnej osobie Bulhakowa, nabralam ochoty przeczytac ja w oryginale... I tak wsiaklam po uszy.......Wlasnie przeszlam na licencjat na rusycystyce !!! Cieplutko i radosnie pozdrawiam wszystkich ludzikow Iwona Odpowiedz Link