iwonak36
16.02.05, 17:23
Drogie Mamuśki!
Dwie poprzednie ciąże zakończyłam naturalnym porodem, bardzo lekkim zresztą(
to był kwestia 15min.). Gdy zdecydowaliśmy się z mężem na trzeci dziecko nie
przypuszczałam, że ciąża zakończy się cięciem cesarskim. Jednak już w szóstym
miesiącu lekarz mnie o nim poinformował. Nie dość, że bał się z powodu mojej
astmy, to jeszcze maluszek był ułożony popśladkowo. Do końca się nie
odwrócił. Itak, 27.04.04. przez cesarskie cięcie przyszedł mój synek. Miałam
zupełnie błędne wyobrażenie o tym zabiegu. Okazało się, że wcale nie było
strasznie. Przeciwnie-byłam mile zaskoczona. Dostałam znieczulenie miejscowe
i świadomie uczestniczyłam w narodzinach syna. Byłam tak pozytywnie
nastawiona, że cały czas świetnie się czułam i drugiego dnia ku zaskoczeniu
położnych i lekarzy swobodnie chodziłam po oddziale i karmiłam maluszkla
siedząc wygodnie na fotelu. Po siedmiu dniach wyszłam do domu. Maleńkie
nacięcie bez problemu się wygoiło. Teraz cieszę się, że to była zaplanowana
cesarka, bo malec był ułożony w położeniu stópkowym niezupełnym i
prawdopodobnie i tak trzeba byłoby wykonać cięcie w czasie trwania akcji
porodowej. Nie martwcie się Mamuśki, cesarka nie jest taka zła. POZDRAWIAM.