Dodaj do ulubionych

Witam jestem tu nowa:)

09.02.10, 10:32
Witam Was wszystkie, może nie jestem tak aktywną macochą jak wy bo
moja pasierbica rzadko ma z nami kontakt, ale zdecydowałam się tu
zapisać. Z moim M jestem 5 lat po ślubie w związku od 8 lat,
poznałam go jak był 2 lata w separacji, i żadnych perwpektyw na to
że ich związek sie uratuje. Exsia miała już w tym czasie nie jednego
faceta. Córka mojego M ma prawie 14 lat, ale kontakt z nią jest dość
słaby, Exsia niestety jak tylko może buntuje córke i utrudnia mu
kontakty. Tatuś jest dobry wtedy kiedy przywiezie prezent albo kupi
córce to co chce wtedy te kontakty są czeste. Ex mojego M fiksuje
coraz gorzej, ale ja tłumacze sobie to tym że brak jej faceta. My
mamy 7 letniego synka, który wie od dłuższego czasu że ma przyrodnią
siostrę, nie ukrywam przed nim nic bo nie chciałabym potem sytuacji,
jaką exsia stworzyła własnej córce mówiąc, że tego chłopca tata
przygarnął, i musisz go akceptować. Ja niestety powiedziałam
pasierbicy prawde z moim M i dziecko nie było przez jakiś czas w
stanie sie pozbierać. Ja wolałam aby znała prawde niż kłamstwo przez
jakie przechodzi już od kilku lat od strony matki. Nie wiem jak
nakłonić m aby wystąpił do sądu o widzenia z córką, bardzo bym
chciała aby jego córka miała z nim lepszy kontakt. I wkońcu
przyjeżdżała do nas. Niestety ciężko mi przekonać męża ponieważ po
każdym spotkaniu z córką, ex albo pisze list albo smsy i krytukuje
wszystko obarczając jeszcze że to moja wina,nawet gdy ja nie zawsze
jestem na tych spotkaniach ponieważ chce aby byli sami. Mąż twierdzi
że ma już tego dość i chce już spokoju.Nie nawidzi swojej byłej, i
nie chce na nią patrzeć i słyszeć ale ja mu tłumacze że jego córka
nie jest winna temu że ma głupią i psychiczną matke. Może tu dostane
jakieś rady od was i jakoś uda mi sie nakłonić go na zmiane decyzji.
Powiem jeszcze że ma pełne prawa do córki, i może o wszystkim
decydować, ma to wszystko na piśmie ale ex i tak tego nie
respektuje.

Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie.
Obserwuj wątek
    • ataner30 Re: Witam jestem tu nowa:) 09.02.10, 10:49
      witaj na forum smile Niestety nie jestem w stanie odpowiedziec na twoje pytania ale mam do ciebie prosbe. Z tego co sie zorientowalam z twojego postu twoj synek wie ze ma przyrodnia siostre ale nie widuje sie z nia wogole, prawda?
      U nas jest taka sytuacja ze moj M. ma kontakt ze swoim synem bardzo dobry ale ja i nasza wspolna coreczka nie widujemy tego dziecka wogole.
      M. na spotkania jezdzi sam. Nasza corka ma niecale dwa lata i poniewaz jest tak mala to jeszcze nie wie o tym ze ma brata przyrodniego ale za jakis czas bedziemy musilei jej powiedziec. I teraz moje pytanie do ciebie: kiedy i w jaki sposob powiedzialas synkowi ze ma przyrodnie rodzenstwo? Jak dziecko reaguje na taka wiadomosc? Bardzo bym chciala zeby moja corka o wszystkim wiedziala i zeby nie miala w przyszlosci do nas pretensji ze cos przed nia ukrylismy. No i w jakis sposob tez bede musiala jej wytlumaczyc dlaczego w kazdy weekend tata wychodzi z domu a my zostajemy same.
      Ja sie juz z taka sytuacja pogodzilam, ale nie wiem jak o tym powiedziec dziecku. Tak wiec jezeli zechcesz sie podzielic doswiadczeniem w tej sprawie to bede ci wdzieczna smile.
      • mamamaciusia7 Re: Witam jestem tu nowa:) 09.02.10, 11:27
        Witaj Moja wina dokładnie wszystkiego nie spracyzowałam.
        Nasz syn widywał sie ze swoja siostrą, pierwszy raz własnie kiedy
        miał dwa lata a jego córka była poraz pierwszy u nas. Wtedy jeszcze
        niewiedział kim jest ta dziewczynka, i nie interesował się tym. Mój
        m zdecydował że nasz syn bedzie miał kontakt z jego córką i nie
        interesowało go to że ex jest bardzo temu przeciwna. Ja zostawałam w
        mojej teściowej a mój m zabierał dzieci jadąc po córkę zabierał
        naszego syna. od 2 lat rzadko mój syn i ja widujemy sie z córką M,
        ja tak zdecydowałam aby M nawiazywał lepszy kontakt z córką, bo ex
        twierdziła że on zaniedbuje dziecko.

        Mój syn miał 4 latka jak zaczął się pytać, o córke M. Wtedy
        musielismy sie zdecydować jak mu to powiedzieć. Na poczatku
        powiedziałam mu że jego tata to również tata córki M, pytając
        dlaczego z nami nie mieszka mówiliśmy ze ma swój dom. Nie rozumiał
        wszystkiego, ale nie pytał dopiero jak skończył 6 lat zaczął sie
        bardziej interesować, a jak a dlaczego a czemu, było nam o wiele
        łatwiej powiedzieć i wytłumaczyć, kim ona jest że tata miał kiedys
        inną żonę i dlatego jest dziewczynka, a teraz jest z mamą i on
        przyszedł na świat. A ta dziewczynka to jego przyrodnia siostra,
        zastanawiał sie tylko czemu przyrodnia, wiec powiedziałem mu na
        przykładzie synów mojej siostry. przyjał do wiadomości, pyta jeszcze
        czasami dlaczego tak jest, ale nie wnika już tak dogłebnie w
        szczegóły. Powiem ci ze przed pierwszym spotkaniem kiedy miał dwa
        latka pokazywałam mu jej zdjecia z jego tata, wiem że nie wiele
        rozumiał, ale nie był zazdrosny kiedy M brał córke na kolana, czy ja
        przytulał. Uczyłam go od poczatku i teraz nie mamy z tym żadnego
        problemu. Czy twój M nie ma możliwości zabrania waszej córki na
        takie spotkanie? Wiesz ja również pogodziłam sie z wieloma rzeczami,
        ale ja sama kiedys przeszłam podobna sytuacje dowiadujac sie po 15
        latach ze mam siostra przyrodnią, która jest córka mojego ojca, (
        jak był kawalerem) i przeżyłam szok, chociaz moi rodzice twierdzili
        że nigdy tego nie ukrywali i ja i moje rodzeństwo o wszystkim
        wiedzielismy, oni wiedzieli ja byłam za mała i moze wiedziałam, i
        słyszałam ale potem nikt o tym nie rozmawiał. Dlatego powiedziałam
        sobie że mój syn od poczatku bedzie wiedział o wszystkim, mój M
        również to stwierdził dlatego syn zawsze wiedział gdzie jego tata
        jedzie i do kogo.
    • tully.makker Re: Witam jestem tu nowa:) 09.02.10, 11:13
      Nie da rady zmusic faceta, by byl dobrym ojcem, widywal swoje
      dziecko i angazowal sie w jego wychowanie.

      Wyciagnij wnioski z kim sie zwiazalas i zyj dalej, bo co mozesz
      zrobic?
      • 333a13 Re: Witam jestem tu nowa:) 09.02.10, 13:20
        Dla mnie to jakaś abstrakcja... jakieś tajemnice itd... Dziecko nie
        zna konwenansów świata dorosłych, więc jak się mu powie że ma
        siostrę/brata, pokaże zdjęcie i powie, że mają wspólnego tatę i inne
        mamy to przyjmie to "normalnie", jeśli te komunikaty będą płynęły
        już od wczesnego dzieciństwa... Co innego jak dziecko jest starsze,
        ma poukładany obraz świata, gdzie nagle bez zapowiedzi pojawia
        się "intruz", który może "zabiera" mu część "praw" do rodzica,
        przywilejow i uwagi. Dlatego uważam, że powinno się już małemu
        dziecku pokazywać zdjęcia, kupując prezent kupować równolegle coś
        dla brata/siostry, tłumaczyć że tato kocha ich tak samo, tylko
        czasem np. dziecku dochodzącemu poświęca więcej czasu bo nie ma go
        na codzień itd... Uważam, że takie "bezstresowe" i dojrzałe
        podejście dorosłych do tematu udzieli się dzieciom.
        Nie rozumiem także dlaczego Wasi mężowie ukrywają Waszą obecność
        przed dziećmi... W rodzinach "niepatchworkowych" kiedy pojawia się
        nowy członek, każdy się do tego musi przyzwyczaić, nauczyć wspólnie
        żyć, nawiązuje się więź itd... Dlaczego więc w Waszych rodzinach
        jesteście traktowane jakby Was nie było??? Komu ma to przynieść
        pożytek??? Wam? Dzieciom, które doznają niezłego szoku jak wcześniej
        czy później będą na tyle duże żeby poznać prawdę i się rozczarować
        życiem w kłamstwie??? A może jest to wygodne dla Waszych mężów,
        którzy nie muszą nic zmieniać w kontaktach z dzieckiem ani tłumaczyć
        nowej sytuacji, pracować nad nowymi relacjami...
        • tully.makker Re: Witam jestem tu nowa:) 09.02.10, 15:26
          Dla mnie to tez abstrakcja, u nas rodzina jest bardoz pogmatwana, bo
          i exia ma nowe dziecko, i my wspolne oprocz naszych z pierwszego
          zwiazku, a moj ex ma 4 dzieci.
          Wszystkie o sobie wiedza, normalnie o tym rozmawiamy, bo, nasz
          wspolne dziecko bawi sie z synkiem exi, bo sa w zblizonym wieku.
          Coreczki mojego exa szaleja za starszym bratem i chwala sie nim w
          przedszkolu, mimo ze nie widuja sie za czesto - wszyscy mieszkamy w
          roznych miastach, odleglosc ponad 300km.
    • 333a13 Re: Witam jestem tu nowa:) 09.02.10, 13:30
      Wracając do tematu 14-latki, to uważam że na ustanowienie widzeń
      sądowych to już trochę za późno... Bo Młoda jest już na tyle
      dorosła, by decydowała czy chce się widzieć z ojcem, czy woli iść na
      zakupy z koleżankami... Widzenia sądowe miałyby sens w dzieciństwie
      kiedy należałoby budować jakąś głębszą więź emocjonalną itd.
      Moim zdaniem mąż powinien szczerze prozmawiać z dzieckiem i
      wytłumaczyć, że ją bardzo kocha i chciałby się z nią widywać... W
      rozmowie z dzieckiem należałoby go uczulić na to, że rodzice nie
      mogą się razem dogadać i czasem mama w złości mówi różne rzeczy o
      nim, które nie są prawdziwe itd... (bez oczerniania matki
      oczywiście). Młoda chyba ma telefon... więc nie widzę przeszkód by
      raz na jakiś czas ojciec do niej zadzwonił na pogawędkę i
      przypomniał, że jakby chciała to może przyjechać na weekend... Nie
      wiem też dlaczego mąż tak bardzo przejmuje się exią i po co czyta
      jej sms-y... Nie twierdzę, że sytuacja jest prosta, nie zazdroszczę
      też problemów z exią, ale tak czy inaczej Młoda będzie najbardziej
      pokrzywdzona...
      • mamamaciusia7 Re: 333a13 09.02.10, 14:13
        Moja droga, mój M, przy sprawie rozwodowej miał ustalone kontakty z
        córką, pełne sąd sugerował sie dobram jego córki, i powiedział exsi,
        że nie ma prawa zbaniania żadnych kontaktów ojcu z dzieckiem,
        ponieważ nie ma ani ograniczonych praw ani zabranych, ograniczony
        jest tylko do tego że córka zostaje przy niej, nakazał exsi
        informować, M o wszystkim, ponieważ ich córka ma problemy zdrowotne,
        exsia musi przekazywać wszystkie wazne informacje, poniewaz tego nie
        robiła mój M wystapił do sądu o interpretacje tego co było na
        sprawie i otrzymał uzasadnienie wyroku bardzo szczegółowo. Niestety
        do tej pory nie moze od ex tego wyegzekwować. Pisał listy prosił w
        nich o informacje na rózne tematy córki, nigdy nie dostawał
        konkretnych odpowiedzi za to głupie listy i wkońcu dał sobie spokój
        z pisaniem, w kontaktach telefonicznych tez nic nie uzyskał. Córka M
        ma telefon który dostała od nas bo niestety mamusia nie zyczyła
        sobie aby dzwonił do domu, czy na jej komórke. Mąż dzwoni do córki
        ale niestety dziecko jest albo tak nastraszone albo nastawione, ze
        jej odpowiedzi to tak nie, no, dobrze, nie ma nigdy dłuzszej rozmowy
        niż 2 minuty. Mój tłumaczył córce, dlaczego tak sie stało że nie
        jest z matką, że kocha ja tak samo jak kiedys, córka ze wzgledu na
        zdrowie( nie mówie że jest bóg wie jak chora, ma adhd, wade wymowy)
        jest przez matke uznawana za dziecko specjalnej troski i nie ma
        mozliwości podejmowania żadnych samodzielnych decyzji, matka za nią
        robi wszystko łacznie z decyzjami o kontaktach z ojcem. Dziecko
        przez nia jest tak ubezwłasnowolnione że boimy że kiedyś nie poradzi
        sobie w życiu i matka nie pozwoli jej nawet na ułozenie sobie życia
        aby ex nie została sama. Wszystkie te tematy na temat dogadywania
        sie z matką, miłości do niej były tłumaczone jej zawsze przez ojca.
        Niestety jej swiat o tej miłosci, i całej reszcie burzy ex. Nigdy
        nie pozwalała na to aby ojciec związał sie bliżej w kontaktach z
        córka aby mieć w sądzie linie obrony że on nie interesuje sie
        dzieckiem. I niestety ostatnio sąd uwierzył exsi. Nam chodzi przede
        wszystkim o to czy jest możliwość poddania ich przebadaniu przez
        jakis psychologów, i ustalenia jaki wpływa ma matka na dziecko.
        Dlatego chcemy wiedziec czy mozna wniesc o ustalenie widzeń, tym
        bardziej że my nie mieszkamy w tej samej miejscowosci co jego córka.
        • tully.makker Re: 333a13 09.02.10, 15:29
          mój M, przy sprawie rozwodowej miał ustalone kontakty z
          > córką, pełne sąd sugerował sie dobram jego córki, i powiedział
          exsi,
          > że nie ma prawa zbaniania żadnych kontaktów ojcu z dzieckiem,
          > ponieważ nie ma ani ograniczonych praw ani zabranych, ograniczony
          > jest tylko do tego że córka zostaje przy niej,

          Przepraszam, aole ustalenie kontaktow to nei to samo, co zachowanie
          praw rodzicielskich - ustalenie kontaktow polega na wyznaczeniu, ze
          dziecko widzi sie z ojcem w poniedzialek od 15 do 18. I to wlasnie
          zaniednal przez lata twoj maz.
          Wiem, ze mimo nawet bardzo wrogiej postawy exi takie kontakty mozna
          wyegzekwowac, choc moj partner swego czasu musial poszukiwac corki
          przez policje, by wyegzekwowac spotkania z mala, bo zostala przez
          mtke wywieziona na 2 koniec Polski.
          • mamamaciusia7 Re: tully.makker 09.02.10, 17:51
            Nie wiem czy znasz tak dobrze prawo czy poprostu je inaczej
            interpretujesz z powodu twojego M. Mój mąż ma wyraźnie napisane w
            orzeczeniu Sądu, ustalenie kontaktów ojca z dzieckiem pozostawia w
            gestii ojcu, który ma prawo sam dostosowac terminy spotkań z
            dzieckiem....w porozumieniu z i tak dalej (nie bede przepisywać
            całego postanowienia) dodatkowym powodem tej decyzji jest to iz nie
            zamieszkuje w tej samej miejscowości co córka. A ex ma w obowiązku
            również dostosowac się do tych spotkań.itp. i jeszcze jednym atutem
            jest to że ma pełne prawa.
            • chalsia Re: tully.makker 09.02.10, 22:50
              > interpretujesz z powodu twojego M. Mój mąż ma wyraźnie napisane w
              > orzeczeniu Sądu, ustalenie kontaktów ojca z dzieckiem pozostawia w
              > gestii ojcu, który ma prawo sam dostosowac terminy spotkań z
              > dzieckiem....w porozumieniu z i tak dalej (nie bede przepisywać
              > całego postanowienia) dodatkowym powodem tej decyzji jest to iz nie
              > zamieszkuje w tej samej miejscowości co córka. A ex ma w obowiązku
              > również dostosowac się do tych spotkań.itp. i jeszcze jednym atutem
              > jest to że ma pełne prawa.

              to jedynie oznacza, że sąd nie ustalił kontaktów, że pozostawił te kwestię do
              uzgodnienia między rodzicami, czyli Tully Maker ma rację.
              Skoro nie udało się zrobić tego tak, jak to sąd zapisał, Twój mąż winien był w
              obliczu trudności wystąpić do sądu z wnioskiem o ustalenie kontaktów. Wtedy
              dostałby orzeczenie, że w dni X i Y w godzinach od-do może np. zabierać
              córke/widywac się z nią. ITP. I dopiero TAKIE orzeczenie sądu, jeśli nie jest
              respektowane przez jednegoz rodziców daje podstawę do kroków egzekucyjnych. A
              fakt pełnych praw rodzicielskich w tym kontekście ma tylko takie znaczenie, że
              exia nie ma możliwości wpywania na to, gdzie ojciec córkę by ze sobą zabierał.
    • filetta Re: Witam jestem tu nowa:) 09.02.10, 13:56
      Niestety ex może bardzo namieszać w życiu, a takze w relacjach
      pomiędzy członkami nowej rodziny. Naczytałam sie podobnych smsów i
      wysłuchałam takich telefonów całkiem sporo, pomimo ze nie były
      skierowane bezpośrednio do mnie. Jedyne co moge poradzić to nie
      zwracac uwagi i dalej robic swoje - kontaktowac się z dzieckiem i w
      miarę mozliwości tłumaczyc to, co zostało przez kogos tam pokręcone.
      A ze spotka się to z nieprzyjemnym odzewem ze strony ex - trudno.
      Mój M równiez bardzo ceni sobie święty spokój, ale w tym przypadku
      dziecko jest jednak ważniejsze.
      • mamamaciusia7 Re: Witam jestem tu nowa:) 09.02.10, 14:18
        zgadzam, sie z toba dla mojgo m też jest bardzo wazna córka wkońcu
        to jego córka i nigdy sie tego nie wypierałsmile Ale z kontaktami
        osobistymi jest cieżko tym bardziej że córa ma ustalone kazde wolne,
        swięta, wakacje, ferie, to wszystko juz ma zajete przez mamusie i
        jej dziadków i dla taty nie ma miejsca. on moze sobie przyjechac w
        weekend na 2 godziny i ma mu to wystarczyć. i to nie na cały weekend
        a albo sobote albo w niedziele.
        • filetta Re: Witam jestem tu nowa:) 11.02.10, 12:01
          Alez mój M ma to samo. Nigdy nie mozna niczego zaplanować, zawsze
          trzeba sie dostosowac, każde wolne dziecka jest ustalane przez ex.
          Często jest tak, ze gdy mały jest u nas odbiera telefon od matki, to
          dopiero wtedy informuje ja, ze jest u ojca. M i ex nigdy nie
          ustalali rozkładu wizyt u ojca, jakoś to samo sie reguluje, ale
          często dochodzi do naduzyć ze strony ex (a może równiez i ze strony
          mojego M - tylko ja tego nie widzę). Może właśnie dlatego ex czasem
          nakazuje małemu natychmiast wracać do domu.

          "Tak", "nie", "nie wiem" - to częste słowa dziecka, gdy próbujemy z
          nim rozmawiać o szkole, o domu itd. Rozmawia duzo i żywo tylko na
          temat tego, co się akurat dzieje. Ostatnio wygadał sie, że ma zakaz
          używania komputera. Gdy spytałam, czy to kara, nic nie odpowiedział.
          Gdy tydzien temu spytałam, czy nadal ma ten zakaz, odpowiedział, że
          nie wie. Dziwne prawda? nie drążyłam dalej tematu. Doszłam do
          wniosku, ze nie ma to najmniejszego sensu, że ex nakazuje mu nie
          mówić pewnych rzeczy, ale sama doskonale orientuje sie, jak
          wygladaja jego wizyty u nas. Bo tego "nie wiem" zawsze było bardzo
          dużo - dopiero teraz to dostrzegam. To wiele tłumaczy.

          Dlaczego twój M nie mógłby zabierać małej do siebie? ADHD i wada
          wymowy to nie powód, by nie wypuszczać dziecka z domu. Bo 2 godziny
          to faktycznie za mało. Gdy widzę tych moich facetów razem w piątek,
          to przekonuję się, co znaczy tęsknota ojca za dzieckiem i na odwrót.
          Albo wtedy, gdy ex przez jakis czas z jakiś tam powodów zabrania się
          im widywać.
        • braktalentu Re: Witam jestem tu nowa:) 13.02.10, 10:16
          Twój maż jasno, słowem i czynem określił swój stosunek do dziecka. On "chce mieć święty spokój".
          Zanim zaczniesz występować za Jego pośrednictwem przeciwko Exi, zastanów się czy jesteś gotowa na kompromitację mężczyzny z którym żyjesz. Bo kompromitacją będzie ustalenie przez dowolnego psychologa, że więź między matką, a córką istnieje, a między ojcem, a córką nie. Żadne przykłady na tytuł Ojca Roku przyznany przez Ciebie własnemu mężowi nie przekonają mnie, że wywiązuje się On ze swoich OBOWIĄZKÓW rodzicielskich. Siedmioletnia dziewczynka, uwzględniana przez ojca w życiu rodzinnym WIE, że planuje On dziecko i ma CO NAJMNIEJ dziewięć miesięcy na przygotowanie się z pomocą taty do roli siostry. Jako najbliższy członek rodziny jest natychmiast informowana o narodzinach rodzeństwa. Jak ciężko upośledzone musiałoby być siedmioletnie dziecko, żeby mamusia mogła Mu wmówić, że oczekiwany brat to przygarnięty chłopczyk? Jestem zaskoczona, że ojciec mógł dopuścić do zafundowania dziecku traumy w postaci opisanej przez Ciebie "oczyszczającej prawdy" o bracie? Jak wsparł córkę po tak dramatycznym przeżyciu? Z tryumfem odwiózł do sfiksowanej Exiary?

          Rodzic, który wypełnia swoje obowiązki względem dziecka bywa z Nim u lekarza i w szkole. Bez względu na poziom wypełniania zobowiązań przez drugiego rodzica, wiedząc o problemach dziecka, nie skupia się na jałowej (jak widać) korespondencji, tylko SAM utrzymuje kontakty z lekarzami i szkołą. Chyba, że jest ojcem - pieniaczem, którego żądania mają na celu uprzykrzenie życia Eksi, a nie pomoc córce.
          Zastanów się co musiałoby stanąć na przeszkodzie, żebyś zrezygnowała ze spotkania ze swoim synem. Czy informacja o "innych planach" mogłaby Cię powstrzymać?

          Czytając Twój post, mam nieodparte wrażenie, że Twoim głównym problemem nie jest brak kontaktów ojca z córką, ale postać byłej żony. Poświęcanie czasu na analizowanie życia seksualnego obcej kobiety ("brak mężczyzny jako powód "fiksowania"), potrzeba tłumaczenia sobie Jej zachowania, decyzji życiowych, etc. może świadczyć o niezdrowej obsesji.

          Na Twoim miejscu poszłabym za radą Tully i zamiast na włóczeniu się po psychologach i sądach skupiłabym się na zagrożeniach wynikających z faktu związania się i założenia rodziny z gościem, którego ja zaliczam do grupy Fiutosław - Płodzimierz.
          • mamamaciusia7 Re: braktalentu 13.02.10, 22:27
            braktalentu napisała:
            Na Twoim miejscu poszłabym za radą Tully i zamiast na włóczeniu się
            po psycholo
            > gach i sądach skupiłabym się na zagrożeniach wynikających z faktu
            związania się
            > i założenia rodziny z gościem, którego ja zaliczam do grupy
            Fiutosław - Płodzi
            > mierz.

            I tu nasuwa sie kolejna myśl, jak nazwać kobiete ex która, zachodzi
            w ciaże z innym faciem, i porania, aby mąż sie nie dowiedział????? (
            niestety prawda wyszła na jaw) EX-kurwiszcze, a może musztarda- bo
            każdy może swoją parówkę zamoczyć??? co????

            Jeśli chodzi ci o zagrożenia nie ma żadnych, bo ja mam kochajacego
            męża fakt po przejściach, ale nigdy nie dał mi odczuć, tego że
            jestem drugą żoną, i nie obarczał mnie swoimi problemami, chyba że
            miał problem z ich rozwiązaniem to zwracał sie o pomoc. A wspólne
            problemy rozwiązujemy razem. Widze że dla ciebie jak i wiekszość, Ex
            ich były mąż nie ma prawa do zakładania drugiej rodziny czy
            płodzenia dzieci w drugim związku, bo przecież ma juz jedne
            obowiązki i powinien być z nimi związany do końca życia. Żenada, i
            czysty feminizm, juz to gdzieś słyszałam no tak od grupki feministek
            w telewizji. Powodzenia. Oceniasz ludzi po krótkich wypowiedziach
            nie znajac całej historii to świadczy tylko o jednym że na niczym
            sie nie znasz tak dobrze jak na swoich wymysłach wyssanych z palca,
            tylko po to aby ludzie mieli co czytać.




            • braktalentu Re: braktalentu 13.02.10, 22:50
              "I tu nasuwa sie kolejna myśl, jak nazwać kobiete ex która, zachodzi
              > w ciaże z innym faciem, i porania, aby mąż sie nie dowiedział????? (
              > niestety prawda wyszła na jaw) EX-kurwiszcze, a może musztarda- bo
              > każdy może swoją parówkę zamoczyć??? co???? "

              A co ma piernik do wiatraka? Czyżby kolejny dowód na obsesję na punkcie życia seksualnego byłej żony?

              "Jeśli chodzi ci o zagrożenia nie ma żadnych, bo ja mam kochajacego
              > męża"

              A Twoje dziecko kochającego ojca, który nigdy nie odstawi Go na boczny tor. No, przynajmniej nie do czasu rozstania z Tobą.
              To wspaniały przykład rodzica, który kocha wszystkie swoje dzieci. Tyle, że w wywiązywaniu się z obowiązków rodzicielskich "życie" Mu kurna trochę przeszkadza. I przykładem takiego właśnie, wyniesionego z domu rodzinnego modelu ojcostwa będzie się mogło podeprzeć Twoje dziecko w przyszłości. Widzisz tu jakieś zagrożenia? Nieeee, założę się, że nie.
              • mamamaciusia7 Re: braktalentu 13.02.10, 23:05
                braktalentu napisała:

                > "I tu nasuwa sie kolejna myśl, jak nazwać kobiete ex która,
                zachodzi
                > > w ciaże z innym faciem, i porania, aby mąż sie nie
                dowiedział????? (
                > > niestety prawda wyszła na jaw) EX-kurwiszcze, a może musztarda-
                bo
                > > każdy może swoją parówkę zamoczyć??? co???? "
                >
                > A co ma piernik do wiatraka? Czyżby kolejny dowód na obsesję na
                punkcie życia s
                > eksualnego byłej żony?
                >
                > "Jeśli chodzi ci o zagrożenia nie ma żadnych, bo ja mam kochajacego
                > > męża"
                >
                > A Twoje dziecko kochającego ojca, który nigdy nie odstawi Go na
                boczny tor. No,
                > przynajmniej nie do czasu rozstania z Tobą.
                > To wspaniały przykład rodzica, który kocha wszystkie swoje dzieci.
                Tyle, że w w
                > ywiązywaniu się z obowiązków rodzicielskich "życie" Mu kurna
                trochę przeszkadza
                > . I przykładem takiego właśnie, wyniesionego z domu rodzinnego
                modelu ojcostwa
                > będzie się mogło podeprzeć Twoje dziecko w przyszłości. Widzisz tu
                jakieś zagro
                > żenia? Nieeee, założę się, że nie.

                A co ma piernik do wiatraka? Czyżby kolejny dowód na obsesję na
                punkcie życia seksualnego byłej żony?


                Taka jestes oczytana wiec czekam na odpowiedź facetów wrzucasz do
                jednego wora, wiec do jakiego wora zaliczysz kobiety zdradzajace
                swoich mezów, i krzywdzących tym swoje dzieci. no chyba że dla
                ciebie to normalne bo może ty tak robiłaś. A oto czy mnie zostawi
                mój M nie musisz sie martwic. pogadamy za 50 latsmile))) co do tego co
                mój syn wyniesie z domu, miłość, prawde, i wszystko co mu
                przekazemy, i wiesz co ci powiem chciałabyś miec takiego ojca jak ma
                mój syn czy jego córka. bo on obdaza tym co ma nie jedno dziecko a
                dwoje.
                • braktalentu Re: braktalentu 14.02.10, 10:09
                  "Taka jestes oczytana wiec czekam na odpowiedź facetów wrzucasz do
                  > jednego wora"

                  Małe niedopowiedzenie. Facetów, KTÓRZY UCHYLAJA SIĘ OD WYPEŁNIANIA OBOWIĄZKOW
                  RODZICIELSKICH wrzucam do jednego wora. Na worze jest napisane "Fiutosławy
                  Płodzimierze".

                  "wiec do jakiego wora zaliczysz kobiety zdradzajace swoich mezów, i krzywdzących
                  tym swoje dzieci."

                  do wora pokutnego je zaliczę.

                  "no chyba że dla ciebie to normalne bo może ty tak robiłaś.

                  Pytasz, czy należę do kobiet zdradzających swoich mężów i krzywdzących tym
                  dzieci? A nie, nie należę. Ale co to ma do rzeczy? Pamiętasz jeszcze meritum
                  tego wątku?

                  "A oto czy mnie zostawi mój M nie musisz sie martwic."

                  O to, to ja się zupełnie nie martwię. Nabieram przekonania, że opisany przez
                  Ciebie mężczyzna, nie mógłby zostawić takiej kobiety jak Ty. Jesteście dla
                  siebie stworzeni. Dla bardziej wtajemniczonych jesteście siebie warci.

                  "pogadamy za 50 latsmile)))"

                  Eeee, chyba mam na ten dzień zaplanowanego dentystę protetyka.

                  "co do tego co > mój syn wyniesie z domu, miłość, prawde, i wszystko co mu
                  przekazemy"

                  Właściwe postawy rodzicielskie, magnetofon i dywan.

                  "i wiesz co ci powiem chciałabyś miec takiego ojca jak ma
                  > mój syn czy jego córka."

                  Aaa, to synuś ma już córkę. Gratulacje, gratulacje.

                  "bo on obdaza tym co ma nie jedno dziecko a dwoje."

                  Znaczy poza materiałem biologicznym to czym? A, już pamiętam - traumą.
            • nsc23 Fantatyczny watek 14.02.10, 14:06
              Wartosc rozrywkowa: 100%
              Facet, ktory ma dziecko z nowa kobieta jest super tatusiem roku, kobieta, ktora
              sobie probuje ulozyc zycie, to musztarda. Coz za metafora. Zapisze sobie, bo
              dawno sie tak nie usmialam. Pare innych rzeczy tez sobie zapisze.

              Mamo Maciusia, szkoda, ze nie chcesz sluchac Braktalentu, bo akurat ma duzo
              racji. Zamiast pluc jadem na eksie, wez pod lupe swojego chlopa i otworz oczy.
    • krowa_laciata Re: Witam jestem tu nowa:) 13.02.10, 00:57
      Miałam podobną sytuację (nawet kiedyś pisałam tu). M po rozstaniu z
      eks miał super kontakt z dzieckiem, do momentu jak przestał być na
      każdy rozkaz i każde zawołanie. Po krytykowaniu wszelkich jego
      zachowań... czyli młody u nas za dużo czasu siedzi na kompie (w domu
      nie ma, a lubi więc jest nieco pazerny), niszczy ubrania i M musi
      odkupić, bo go nie dopilnował (w domu niszczył tak samo), po
      wizytach u nas jest nieznośny i konkubent eksi sobie z nim nie radzi
      i lepiej żeby wcale kontaktu nie mieli... M dla jak to określił
      własnego spokoju odciął się, od eks i niestety również od dziecka.
      Tłukłam mu do łba przez równy rok, że dziecko jest za nim, bo nawet
      jak mamusia nagadała mu, że tatuś go nie chce, nie kocha i kasy na
      niego żałuje bo woli przepić uncertain (M alkoholikiem nie jest i nie pije)
      to młody szukał kontaktu choćby przez NK. Ostatecznie moje gadanie
      było o d..ę rozbić, bo M sie zawziął, że z eks nie chce mieć nic
      wspólnego. Pomogła sama eks "jadąc" po nim do znajomych jaki to
      wyrodny ojciec co nowa rodzinkę ma i dziecko olał. Zaczął
      kontaktować się z młodym, za moja namową umawiać na przyjazdy do nas
      bezpośrednio z nim, a nie przez eks (młody ma 13 lat) i jak mamusi
      nie będzie pasować to niech się sama tłumaczy młodemu, a nie na ojca
      zrzuca winę. Póki co działa i młody kolejny weekend spędzi u nas...
      a co dalej się zobaczy. Młody też już "stary" na ustalanie
      kontaktów, ale jeśli trzeba będzie to M jest gotowy, bo pomijajac
      moje gadanie, że powinien sie nim zająć po zobaczeniu go ostatnio
      załamki lekkiej dostał i sam uznał, że zająć się musi.
    • kowalka33 Re: Witam jestem tu nowa:) 15.02.10, 08:21
      Do braktalentu-poprawiłaś mi humor od rana normalnie żenada i czysty feminizm-
      jak pisała mamamaciusia, a swoją droga to system edukacji tak właśnie wygląda
      kompletne dno ale menager informatyk, albo menager inny jakiś. Mam podobne
      widzenie swiata jak i ty braktalentu fajni są ci ojcowie którzy rozwodzą sie z
      ex i dziećmi za jednym machem albo chcą byc ojcami ale ex nie pozwala.
      • 333a13 do mamymaciusia 15.02.10, 09:59
        Nikt na tym forum nie planował "nagonki" na Ciebie, tylko każda z
        nas chciała Ci uświadomić, że "wybielasz" swojego męża i nie widzisz
        drugiej strony medalu...
        Po to jest to forum, by z perspektywy osób bezstronnych spojrzeć na
        swoje życie i problemy oraz się z nimi jakoś zmierzyć, skoro samemu
        (bez pisania na forum) jest ciężko sobie poradzić...
        Twój mąż pokpił sprawę, że czekał tyle lat z ustaleniem widzeń z
        dzieckiem i nic tego nie usprawiedliwia, nawet wredna exia. Dziecko
        14-letnie to naprawdę rozgarnięta istota, która chyba wie co i z kim
        chce robić... Więc nie widzę powodu by dziecko samo nie decydowało
        czy chce się widzieć z ojcem czy nie, a jak mamusia nie puszcza to
        chyba wystarczy jej uświadomić, że w tym wieku to dziecko może
        zadecydować samo z którym rodzicem chce być... Nie wyobrażam też
        sobie sytuacji żeby exia dzwoniła do mnie czy do mojego domu z
        awanturami, pisała jakieś listy itd. Od kontaktów z exią jest mąż,
        więc w przypadku takim jak Twój albo zastrzegam swoje nr tel. albo
        zgłaszam sprawę na policję w sprawie nękania. Nie widzę powodu,
        żebyś miała uczestniczyć "podchodach exi" i jej wojnie. Wydaje mi
        się, że zapętliłaś się w tej Waszej sytuacji rodzinnej i wolisz
        winić exię niż swojego męża, za jego ewidentne zaniechania.
        • filetta Re: do mamymaciusia 15.02.10, 10:41
          Zgadzam się z 333a13 - po części.Dlaczego po części nie? Moze
          dlatego, że rozumiem, dlaczego mamamaciusia zapętłiła się w tej
          całej sytuacji. Nawet jesli nie udzielasz się w tej całej wojnie, to
          i tak w niej uczestniczysz, nie dasz rady się od tego całkowicie
          odciąć. to jest fizycznie niemożliwe. Nawet jesli nie z Tobą się
          kontaktuje ex, tylko z Twoim mężem, to i tak chcesz znać przebieg
          rozmów, chcesz znac treść smsów i listów - przynajmniej na początku.

          Byc może mąż mamymaciusia pokpił sprawę, bo rozwiódł się nie tylko z
          byłą zoną, ale i z dzieckiem. Dlaczego jednak nikomu nie przyszło do
          głowy, że chciał ustalić kontakty z dzieckiem na drodze niesądowej
          (tym bardziej, że sąd nakazał dogadanie sie w tej sprawie).
          Niektórzy maja już taka naturę, że najpierw wola się naszarpać, a
          póxniej opaść z sił i machnąć ręką. Nie ma co usprawiedliwiać
          takiego ojca, ale nie ma tez potrzeby tak szkalowac jego aktualnej
          zony. "Uświadomić, że wybiela się swojego męża i nie widzi drugiej
          strony medalu" mozna bez takiej nagonki. Dla mnie wcale
          niesmiesznej... Raczej godnej pożałowania... A braktalentu ma talent
          do zonglowania słowami i poniżania ludzi...
          • adela38 Re: do mamymaciusia 15.02.10, 19:30
            Ja spojrze z innej strony: a po ki diabel potrzebna ci ta pasierbica? Po co
            pchasz nos miedzy drzwi? Zeby ci go przycieli? Chcesz byc taka dobra to zglos
            sie chocby jako wolontariuszka do Caritasu, do domu dziecka albo domu starcow...
            Powinnnas sie cieszyc, ze facet wybral spokoj, a nie jeszcze go dreczyc.A jak
            chcesz dzieci i rodziny to je rob z nim i ciesz sie, ze pasierbica ci nie
            przeszkadza.
            Co do ex to olac ja z gory i naslac na nia policje, a jak i to nie pomoze to
            odplacic jej pieknym za nadobne.
        • karolana Re: do mamymaciusia 15.02.10, 20:34
          333a13 napisała:

          > Nikt na tym forum nie planował "nagonki" na Ciebie, tylko każda z
          > nas chciała Ci uświadomić, że "wybielasz" swojego męża i nie widzisz
          > drugiej strony medalu...
          (...)
          > Twój mąż pokpił sprawę, że czekał tyle lat z ustaleniem widzeń z
          > dzieckiem i nic tego nie usprawiedliwia, nawet wredna exia.

          Zgadzam się, niestety sad Prosty mechanizm psychologiczny, ale bardzo zwodniczy sad

          > Dziecko
          > 14-letnie to naprawdę rozgarnięta istota, która chyba wie co i z kim
          > chce robić... Więc nie widzę powodu by dziecko samo nie decydowało
          > czy chce się widzieć z ojcem czy nie,

          "Posiadam" młodszego pasierba, który potrafił w bardzo jednoznaczny i dosadny
          czasem sposób powiedzieć matce, co sądzi o jej historiach na temat ojca, ALE od
          ojca miał BEZ PRZERWY sygnały, że pomimo zakazu kontaktu ojciec JEST i KOCHA.
          Matka zabraniała zabierać dziecko po szkole, to zrywał się z pracy i szedł do
          szkoły w czasie lekcji albo szedł na trening. Żeby dziecko zobaczyć, przytulić,
          zapewnić, że nie przestał kochać.

          > Nie wyobrażam też
          > sobie sytuacji żeby exia dzwoniła do mnie czy do mojego domu z
          > awanturami, pisała jakieś listy itd.

          No, ja sobie wyobrażam, niestety. Ale od tego są, tak jak piszesz, narzędzia
          prawne. Wszelkie listy, smsy, telefony były natychmiast zgłaszane jako nękanie.
          Przemęczyłam się rok wink ale mam spokój.

          > Wydaje mi
          > się, że zapętliłaś się w tej Waszej sytuacji rodzinnej i wolisz
          > winić exię niż swojego męża, za jego ewidentne zaniechania.

          Niestety, właśnie także dla mnie tak to wygląda.
          Dziecko ma się na zawsze i NIC nie zwalnia z obowiązku dbania o nie.
          Nikt nie obiecywał, że będzie lekko, łatwo i przyjemnie, ale mając faceta, który
          zaniedbał własne dziecko dla "świętego spokoju", zastanawiałabym się jak kiedyś
          postąpi ze mną i moim dzieckiem.
          Jak ktoś chce mieć "święty spokój" nie powinien sobie robić dziecka. Proste.
          • tamaryszek04 Re: do mamymaciusia 17.02.10, 01:01
            Ale mam mętlik w głowie po tej lekturze. Mogę zrozumieć, ze mamamaciusia
            chciałaby, żeby synek miał kontakt z przyrodnią siostrą. Tylko dlaczego zwlekali
            z tym tak długo? Trzeba było ustalić sądownie kontakty zaraz na początku, skoro
            nie szło się dogadać z ex. Myślę jednak, że nie za bardzo komukolwiek na tym
            zależało. I chodzi mi tu głównie o ojca dzieci. Widać zresztą, że do tej pory mu
            nie zależy. Myślę podobnie jak adela38. Po co kobieto pchasz się w to wszystko?
            Ojcu nie zależy, matce nie zależy a dzieci w takiej atmosferze i tak nie będą
            miały pewnie warunków do nawiązania więzi. Niech się spotykają w miarę
            możliwości, a czas może sam wszystko poukłada i jako bardziej dorosłe osoby same
            będą chciały lepiej się poznać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka