Dodaj do ulubionych

Jestem złą macochą

11.04.11, 11:34
Od pewnego czasu już było dobrze, moja zazdrość trochę przygasła, mój mąż zmienił podejście do córki i czasem nawet cieszyłam się na wspólny weekend. A teraz coś mnie dopadło, nie wiem może jakaś depresja wiosenna? Przyszłam do was bo mi źle.
Nie potrafię zaakceptować córki mojego M, Po każdym weekendzie liczę straty, w ten była to połamana parasolka, wyrwana półka i poplamiony fotel. Przed każdą jej wizytą zastanawiam się co mnie czeka i ogarnia mnie coraz większa wściekłość. Po za tym denerwuje mnie podejście M, bo on przyprowadza Młodą do domu i jak nie ma mojej córki, to ona potrafi cały dzień przesiedzieć przy komputerze, albo przed tv. Nie pomaga moje gadanie, bo niby co on ma z nią zrobić? Jak ja czegoś nie wymyślę, to wiadomo, że siedzimy w domu. Nie wiem, może nie powinnam się wtrącać? W końcu on jest ojcem. Dla mnie jest to nie do pomyślenia żeby dziecko siedziało pół dnia i patrzyło jak ja gram na komputerze, bo takie sytuacje też mają miejsce. Albo dziecko cały dzień siedzi i gra, jak pytam dlaczego z nią nie wyjdzie, to słyszę, że ona nie chce. Godzina 23, Młoda (lat 9), zamiast dawno spać stoi nad ojcem który siedzi i gra. Pytam się dlaczego jej nie wygania do łóżka, mówił żeby poszła, ale nie chciała.
Czasami zastanawiam się po co on ją bierze, i tak się nią nie zajmuje. Chyba tylko po to żeby popsuć mi nerwy, bo tak jak on twierdzi, jemu dzieci nie przeszkadzają. Tylko jemu tak na prawdę nic nie przeszkadza, byle był internetsad((
Nie znalazłam tu podobnych przykładów, ale może któraś z was coś poradzi?
Obserwuj wątek
    • aragorna71 Re: Jestem złą macochą 11.04.11, 11:40
      a jak spedzacie czas jak jej nie ma u was?
      Piszesz, ze ona siedzi i patrzy jak ty grasz lub jak ojciec gra lub....sama gra.
      Co ma dziecko robic jak trafia do domu, gdzie oboje dorosli sa nalogowymi graczami na komputerzewink)
      • softersex Re: Jestem złą macochą 11.04.11, 11:59
        Nie jak ja gram, tylko jak on gra. Czasami coś wymyślam, jakieś łyżwy, kino, grill, ognisko, czy wizytę u znajomych, czy rodziny. Ale to wszystko zawsze jest na mojej głowie, on od siebie nic. Jak jesteśmy sami to wygląda to podobnie, z tym, że ja zawsze znajdę sobie zajęcie. A tu przychodzi dziecko i narzeka, że tata cały dzień przy komputerze, nie wiem jak mam mu tłumaczyć, że przesadza z tym sprzętem, bo nikogo w tej kwestii nie słucha. Jak urządzam awanturę, to się czepiam, jak tłumaczę po dobroci, to słyszę, że siedzi bo nie ma nic do roboty. Albo, że ja też siedzę przy komputerze, więc i on siedzi, albo ja coś tam robię innego. Próbuję tłumaczyć, że ja nie mogę siedzieć i patrzeć pół dnia w ścianę, bo mnie szlag z bezczynności trafi, a i tak marna nadzieja, że zajrzy do pokoju (jego komputer jest w kuchni) i zorientuje się, że nic nie robię. Staram się wymyślać jakieś atrakcje po za domem, bo wtedy bierze w nich udział, ale moja wyobraźnia w tej kwestii już zaczyna się wyczerpywaćwink
        • kittykitty Re: Jestem złą macochą 11.04.11, 12:29
          Ja rozumiem, że problem związany z zachowaniem Twojego partnera i jego uzależnieniem od koma dotyczy przede wszystkim Was jako pary - Tobą też się nie zajmuje i nie robicie niczego razem jeśli Ty tego nie zorganizujesz/wymyślisz. Pomyśl nad tym.

          Mam jeszcze pytanie - wspominałaś coś o swojej córce. Czy ona mieszka z Wami? W jakim jest wieku? Jak razem spędzacie czas?
          • softersex Re: Jestem złą macochą 11.04.11, 12:40
            Moja córka mieszka z nami, ale ona większość weekendów spędza u swojego taty, ma 8 lat. W zasadzie robimy to samo, tylko zazwyczaj we dwie, jak przychodzi młoda to przynajmniej on czuje się w obowiązku wstać od komputera jak gdzieś wychodzimy, a jak jej nie ma, zazwyczaj mu się nie chce. A czasami po prostu przychodzą do niej koleżanki, lub ona gdzieś wychodzi.
    • tully.makker Re: Jestem złą macochą 11.04.11, 12:12
      Latwiej ci jest byc wsciekla na mloda, niz przyznac sie do tego, ze twoj maz / partner jest uzalezniony od komputera. Do tego stopnia, ze zaniedbuje swoje dziecko. jedynym pocieszeniem moze byc to, ze mloda wkrotce zapewne przestanie do was przychodzic, bo i po co?
      A ty zostaniesz ze swoim problemem i bez mozliwosci uznania jej za kozla ofiarnego.
      Ja bym radzila skupic sie na realnym problemie, chociaz z uzaleznieniami jest tak, ze trudno sie je leczy.
      • softersex Re: Jestem złą macochą 11.04.11, 12:24
        Ja już dawno doszłam do takiego wniosku, tylko do niego to nie dociera. Może faktycznie masz rację, że robię z niej kozła ofiarnego, ale problem widziałam nawet wtedy zanim zaczęła do nas przychodzić (tak przez 2 lata podobno nie chciała).
        Odkładając na bok dziecko, to co ja mam zrobić, jeśli on nie widzi problemu. Rozwieść się? Mimo wszystko kocham go.
        • tully.makker Re: Jestem złą macochą 11.04.11, 12:43
          Odkładając na bok dziecko, to co ja mam zrobić, jeśli on nie widzi problemu. Ro
          > zwieść się? Mimo wszystko kocham go.

          Ja bym radzila - tak jak w przypadku zony kazdego uzaleznionego - terapia dla wspoluzaleznionych. Dla ciebie. Zeby cie nie pociagnal za soba. A on? Stunie sie w glowe, albo nie. Nie da sie tego przewidziec. Ale ty musisz zatroszczyc sie o siebie.
    • edw-ina Re: Jestem złą macochą 11.04.11, 12:30
      uzależnienie od kompa jest fatalne. W jakimś stopniu przerabiałam to z własnym M. Trwało coś ok. 1,5 roku z przerwami. W sumie sama mu to załatwiłam, bo wzięłam dodatkową pracę, która sprawiała, że sama siedziałam przed kompem (poza normalną pracą, też przed pc) niemal do 22 każdego dnia. A komputer czasami działa na zasadzie papierosa. W sumie nie chce mi się palić, ale skoro Anka, Hanka, Wojtek itp. palą, to może też sobie zapalę.
      Do tej pory raz na jakiś czas się o to posprzeczamy, choć chyba już bardziej prewencyjnie.
      U nas zadziałało uświadomienie sobie, ile się przez to traci. Że np. ten durny czas przed kompem można spędzić w łóżku, że coraz bardziej się od siebie oddalamy, że chociaż miło wspominamy czasy, gdy leżeliśmy na sofie przytuleni i oglądaliśmy fajny film, to jakoś tego nie robimy. Przy czym nam się chyba trochę fartem udało, a trochę dlatego że M jak się już ocknie z głupoty i dotrze do niego, że właśnie mnie traci, to okazuje się, że potrafi wszystko. Ogólnie radziłabym pomoc specjalisty. I zgadzam się z dziewczynami - mała nie jest tutaj przyczyną, lecz wynikiem.
      • softersex Re: Jestem złą macochą 11.04.11, 12:48
        Tak, ale do specjalisty sama będę musiała się udać, bo on nie ma problemu. Jak wytaczam argumenty w stylu, że jest uzależniony, to przez 2-3 dni prawie wcale nie siada do komputera, żeby mi udowodnić, że się mylę. I koło się zamyka, bo to jak zawsze ja się czepiam.
        Moja mama mówi, że nie powinnam się go czepiać, tylko wymyślać jakieś zajęcia żeby go odciągnąć od komputera, ale ileż można?
        Jak próbuję mu wytłumaczyć, że przez to może mnie stracić, to dowiaduję się, że on się nie boi rozwodu i żebym przestała go straszyć. Jak dla mnie sytuacja beznadziejnacrying((
        • edw-ina Re: Jestem złą macochą 11.04.11, 12:58
          przestać się przejmować i zająć się sobą. On chce siedzieć przed komputerem? To ty idź na rolki, wybierz się z córką na wycieczkę rowerową, namalujcie razem graffiti na własnym garażu i zróbcie wspólnie pierogi z eksperymentalnym farszem. A w niego nie wnikaj. Raz uzna, że ma święty spokój i może graaaaćććć, drugi raz zrobi to samo, ale po kolejnym może dotrze do niego, że coś traci. I jeszcze jedno - od razu powiem, że wredne to będzie - ale ja w sytuacjach, kiedy M nie mógł się oderwać od kompa zwyczajnie nie miałam na niego ochoty. To nawet nie było specjalnie. Po prostu nie kręcił mnie partner, który non stop zajmuje się sobą, a później ma ochotę na zabawy ze mną. I to mu mówiłam. Oczywiście wkurzał się, ale częste powtarzanie tego samego i świadomość, że traci coś fajnego nieco go otrzeźwiły.
      • altz Re: Jestem złą macochą 11.04.11, 12:57
        Uzależnienie od komputera może skutkiem problemów w związków. Warto się nad tym zastanowić. Może z wami jest niezbyt dobrze? Może nudno? Może powinniście sobie jakiś wspólny cel, który da takie same emocje?

        Spróbuj "uszkodzić" internet na jeden dzień i porozmawiać później o tym, jak się uspokoicie? Pewno trzaśnie drzwiami i wyjdzie, ale niewiele tracisz.
        Oduczenie uzależnienia to co najmniej 3 miesiące bez komputera.
        Macie problem z pracą przy komputerze. Inaczej dałoby się coś zrobić, np. umówić na dwa dni bez komputera w domu. Może wtedy inaczej byście spojrzeli na to oboje?
        • edw-ina Re: Jestem złą macochą 11.04.11, 12:59
          altz- nie szukaj problemów tam, gdzie ich nie ma. Napisałam, że było to czasowe, a nawet napisałam czym spowodowane.
          • altz Re: Jestem złą macochą 11.04.11, 13:51
            > altz- nie szukaj problemów tam, gdzie ich nie ma.
            Pokręciło mi się posty i podpiąłem nie tam, gdzie trzeba. wink
          • tully.makker Nic nie kumasz, edwina 11.04.11, 14:03
            Wszelkie uzaleznienia Misia sa z definicji wina partnerki, ktora jest nie taka jak trzeba - nie dos ciekawa, interesujaca, nagdorliwa, niedogorliwa, za chuda, za gruba, jednym slowem, zawsze czegos jej brakuje.
            Zeby mis przestal miec uzaleznienie, ona powinna stanac na uszach lub na rzesach, ale chocby stawala 10 razy dzienie i 15 przy niedzieli, to i tak zawsze bedzie zle stawala, i misio bedzie musial nadal byc uzalezniony.
            • altz Re: Nic nie kumasz, edwina 11.04.11, 14:08
              Ale Ty gadasz głupoty, przecież tak nie jest. Skąd takie oskarżanie kobiet? Zależy zawsze od dwóch osób. Misiowe niekoniecznie są winne, chociaż może przyjść znudzenie, ale widzę, że do Ciebie to nie dociera.
            • edw-ina Re: Nic nie kumasz, edwina 11.04.11, 14:17
              big_grin big_grin, no tak, ja głupia zapomniałam!!!!!!!!!
              A tak poważnie, to ja wiem, że ludzie przyczyniają się do czegoś w związku. W sensie np. nie oszukujmy się, że partner np. bez potrzeb seksualnych lub wręcz z niechęcią do seksu nie ma najmniejszego wpływu na to, że to drugie ze stadła szuka rozrywek na boku. Ale przyznam Ci rację w jednym - zaangażowanie faceta w życie domowo rodzinne poprzez niewyręczanie go znacznie poprawia relacje i przede wszystkim dziwnym trafem skraca czas na wybujałe rozrywki osobiste, które bywają kością niezgody. Dobra rada smile
              • tully.makker Re: Nic nie kumasz, edwina 11.04.11, 14:53
                > A tak poważnie, to ja wiem, że ludzie przyczyniają się do czegoś w związku. W s
                > ensie np. nie oszukujmy się, że partner np. bez potrzeb seksualnych lub wręcz z
                > niechęcią do seksu nie ma najmniejszego wpływu na to, że to drugie ze stadła s
                > zuka rozrywek na boku.

                Mi sie wydaje, ze mylisz skutek z przyczyna. Dla mnie to raczej jest tak, ze szukamy sobie partnera, ktory jakos tam zaspokaja nasze nieuswiadomione potrzeby. Wezmy faceta, ktory zeni sie z kobieta, ktorej sex nie za bardzo interesuje - moze dlatego, ze chce miec usprawiedliwianie dla skokow w bok. A moze sam ma jakis problem z sexem, do ktorego trudno sie przyznac, a oziebla partnerka jest alibi i mozna juz wlasnych problemow nie drazyc , bo to przeciez boli.

                Mi samej zajelo duzo czasu zrozumienie, do czego sa mi potrzebne niektore cechy mojego chlopa, na ktore lubie sobie ponarzekac.
                • edw-ina Re: Nic nie kumasz, edwina 11.04.11, 15:35
                  może tak być, choć ja jednak jestem zdania, że zmieniamy się i pewne cechy - wcześniej posiadane w małym stopniu rozwijają się, a inne przechodzą regres. Tj. jestem sobie spokojnie w stanie wyobrazić sytuację, w której np. facet, który lubi seks wiąże się z kobietą, która nawet jeśli nie jest na jego poziomie to "dobrze rokuje", ale z biegiem lat ( i np. złego funkcjonowania w ciąży) jej rokowania zmieniają się w niechęć, za to jego niezaspokojona natura potrzebuje więcej. Tak w 100 proc. się nie dopasujemy, bo nasze życia musiałyby być dłuższe przynajmniej trzykrotnie, by mieć czas dowiedzieć się o partnerze tak dużo, by mieć pewność, że nam to odpowiada i pozwala na stworzenie rozsądnego i satysfakcjonującego związku.
                  • tully.makker Re: Nic nie kumasz, edwina 11.04.11, 16:04
                    która nawet jeśli nie jest na jego poziomie to "d
                    > obrze rokuje",

                    Ale to jest tradycyjny tekst z serii - myslalam, myslalem, ze on / ona sie zmieni.
        • softersex Re: Jestem złą macochą 11.04.11, 13:12
          Nie sądzę, żeby to wynikało z naszych problemów, bo to samo przerabiał ze swoją byłą. Nawet kiedyś usłyszałam, że następna się czepiawink Po za tym paradoksalnie w tej sytuacji, my jesteśmy razem szczęśliwi.
          Co do uszkodzenia internetu, kiepski pomysł, u nas w domy znajduje się jakieś urządzenie co rozdziela internet na cały blok, pozbawiając nas, musiałabym pozbawić i innych, w innym przypadku szybko by to naprawił. Po za tym są gry które nie wymagają internetuwink))
          • altz Re: Jestem złą macochą 11.04.11, 14:05
            Ja nad tym kiedyś mocno myślałem. Niektórzy mają coś jakby niezdiagnozowane ADHD, potrzebują dużo emocji, żeby być zadowolonym. Może Twój mąż też tak ma? Założę się, że gdyby znalazł się w trudnej sytuacji, to by rwał grunt, aż by się kurzyło i byłby zadowolony.
            Ja tak mam, nie umiem usiedzieć na miejscu i potrzebuję wysokiego poziomu impulsów.
            Trzeba z mężem porozmawiać, a jeśli to prawda, to znaleźć jakąś sensowną robotę, może jakąś budowę, sad, remont, budowa jachtu?
            • ajeje Re: Jestem złą macochą 11.04.11, 14:19
              Po pierwsze, jeśli ma „coś jakby niezdiagnozowane ADHD” to rozmowa nie ma sensu, bo bez wrzasków albo tłuczenia talerzy nie będzie wystarczającego poziomu emocji by był w stanie się nią zainteresować. Po drugie człowiek dorosły powinien sam swoje życie jakoś kierować, a wcześniej oceniać, by to kierowanie miało sens - jeśli rodzice nie zauważyli że ich dziecko potrzebuje jakiejś pasji (nazwijmy to tak umownie) gdy ono miało lat naście, to obowiązek zauważenia że coś jest nie tak spoczywa na dorosłym człowieku, najpóźniej po zniszczeniu pierwszego małżeństwa, a przed wejściem w drugie. Jeśli dorosły mężczyzna uważa że ciągłe przesiadywanie przed komputerem, telewizorem, z kumplami na ławce czy w barze to jest forma życia, to on nie uwierzy ocenie osoby „która ciągle się go czepia”.
              • tully.makker Re: Jestem złą macochą 11.04.11, 14:48
                Od 10 lat jestem z doroslym z ADHD, mam za soba wiele dyskusji z teraputami oraz lektur i moge zapewnic kazdego, ze nie objawia sie ono uzaleznieniem od komputera. Wrecz przeciwnie. I co jak co, ale ADHDowiec akurat rozrywki sobie, a przy okazji rodzinie potrafi doskonale zapewnic.
                • altz Re: Jestem złą macochą 11.04.11, 15:40
                  Nie mówię, że nie masz racji, ale gra bywa wciągająca, daje nagrodę i odpowiedni poziom emocji.Może nie każdemu pasuje? Gdy w tej sytuacji żona zrobiła awanturę, to mąż kilka dni nie siadał do komputera, bo miał odpowiedni poziom emocji.

                  Czy możesz napisać coś więcej o swoich doświadczeniach? Bardzo to ciekawe.
                  • tully.makker Re: Jestem złą macochą 12.04.11, 09:55
                    Musisz zdac sobie sprawe, ze ADHDowiec nie poszukuje wysokiego poziomu emocji, tylko raczej NOWYCH wrazen, w nadzieji, ze stlumia odczuwany niepokoj. Stad zapotrzebowanie na takie otumaniajace czynnosci jak dlugotrwala jazda samochodem ( charakterystyczne dla doroslych ADHDowcow) czy klikanie bez sensu pilotem TV - bo zawsze za plotem trawa bedzie zielensza i zdolam uporzadkowac chaos, ktory nie pozwala sie skupic na aktualnej czynnosci.
                    Oczywiscie, hiperkoncentracja tez jest charakterystyczna dla ADHD, wiec to wszystko nie jest takie proste, jak sie wydaje.

                    Tym niemniej nie sadze, by uzaleznienie od komputera mozna bylo sklasyfikowac jako objaw adhd, u kogokolwiek.
                    Szukasz dla siebie etykietki, bo sadzisz, ze to ci cos ulatwi. A ja sadze, ze nie - to raczej czynnosc zastepcza, pozwalalajaca unikac mierzenia sie z problemami ( bo skoro nie sa nazwane, to nie mozna ich rozwiazywac).
                    • altz Re: Jestem złą macochą 13.04.11, 13:11
                      > Musisz zdac sobie sprawe, ze ADHDowiec nie poszukuje wysokiego poziomu emocji,
                      > tylko raczej NOWYCH wrazen, w nadzieji, ze stlumia odczuwany niepokoj.
                      To niewielka różnica. Słyszałem, że osobom z ADHD są podawane środki pobudzające i są one skuteczne.
                      Twoim zdaniem, nie poszukuje, moim poszukuje, a być może, dużo zależy od przypadku.

                      > Szukasz dla siebie etykietki, bo sadzisz, ze to ci cos ulatwi.
                      Uważasz, że szukam etykietki, nie szukam. Chciałbym się tylko porównać i zobaczyć jak ktoś inny tak funkcjonuje.
                      Pamiętam, jako dziecko nie mogłem usiedzieć na miejscu.
                      Teraz też narady i jakieś nasiadówki dla mnie to jest koszmar, wolę zasuwać łopatą, nawet godziny w kościele nie usiedzę. Ja tak po prostu mam.
                      Czytałem, że z biegiem czasu ludzie sobie lepiej radzą z nadpobudliwością (niekoniecznie nazywając to ADHD), bo mają większe doświadczenie i przestrzegają normy.
                      • tully.makker Re: Jestem złą macochą 13.04.11, 13:13
                        Jak sam wiesz lepiej, to po co mnie kurwa pytasz?
                        • altz Re: Jestem złą macochą 13.04.11, 13:19
                          Nie "wiem lepiej", tylko mam swoje zdanie, a Ty masz swoje.
                          Chciałem poznać Wasze doświadczenia, a nie obchodzą mnie specjalnie wyczytane poglądy, podawane jako pewnik.
                          • tully.makker Re: Jestem złą macochą 13.04.11, 13:47
                            nie obchodzą mnie specjalnie wyczytane p
                            > oglądy, podawane jako pewnik.

                            No juz w innym watku bylo widac, ze z oczytaniem to masz problem. Dla mnie mozesz od nowa wymyslac kolo, to twoja broszka. Ja wole budowac na solidnej podstawie badan naukowych i praktyki doswiadczonych terapeutow.
                            • altz Re: Jestem złą macochą 13.04.11, 16:48
                              > Ja wole budowac na solidnej podstaw
                              > ie badan naukowych i praktyki doswiadczonych terapeutow.
                              To już Twój problem, ja wolę zrozumieć zjawisko, jeśli mam się z nim zmierzyć.
                              A Ty sobie idź do swoich terapeutów.
        • illegal.alien Re: Jestem złą macochą 12.04.11, 16:03
          > Spróbuj "uszkodzić" internet na jeden dzień i porozmawiać później o tym, jak si
          > ę uspokoicie?

          Tak, najlepiej sprawy zalatwia sie takimi podchodami i manipulacjami. Ty sie altz zdecyduj, czy jestes za otwarta komunikacja, czy za gierkami.
          • altz Re: Jestem złą macochą 13.04.11, 13:15
            illegal.alien napisała:

            > > Spróbuj "uszkodzić" internet na jeden dzień i porozmawiać później o tym,
            > jak si
            > > ę uspokoicie?
            >
            > Tak, najlepiej sprawy zalatwia sie takimi podchodami i manipulacjami. Ty sie al
            > tz zdecyduj, czy jestes za otwarta komunikacja, czy za gierkami.

            Widzę, że nic nie zrozumiałaś.
            Ja jestem za otwartą komunikacją, ale warto pokazać partnerowi, jak wygląda faktycznie to uzależnienie i do tego odcięcie internetu może służyć. Ale to, już Autorka wyjaśniła, nie wchodzi w rachubę.
            • illegal.alien Re: Jestem złą macochą 13.04.11, 22:52
              Alez doskonale rozumiem, co piszesz. Tylko nie wiem czemu (zgodnie z teoria o otwartej komunikacji) nie mozna powiedziec facetowi 'ok, to skoro uwazasz, ze nie jestes uzalezniony, to wytrzymaj bez internetu tyle i tyle'. To jest otwarta komunikacja, a nie jakies 'uszkadzanie' internetu za plecami faceta.
              • altz Re: Jestem złą macochą 14.04.11, 06:59
                > Alez doskonale rozumiem, co piszesz. Tylko nie wiem czemu (zgodnie z teoria o o
                > twartej komunikacji) nie mozna powiedziec facetowi 'ok, to skoro uwazasz, ze ni
                > e jestes uzalezniony, to wytrzymaj bez internetu tyle i tyle'. To jest otwarta
                > komunikacja, a nie jakies 'uszkadzanie' internetu za plecami faceta.
                Czemu nie można? Bo on się psychicznie przygotuje na to i wytrzyma, a potem powie "Widzisz, wytrzymałem 2 dni, nie jestem uzależniony!". Natomiast znienacka nie może się przygotować i zobaczy swoją prawdziwą reakcję. Ja zrobiłem taki eksperyment na żonie, przez 24 godziny chodziła jak wściekły lew w klatce. Po tym powiedziała, że jest uzależniona od internetu i nie zdawała sobie z tego sprawy.
                Zrobiłem to samo kiedyś na sporej grupie osób, tylko 10 minut. Myślałem, że mnie zabiją smile Potem sami się śmiali z siebie i stwierdzili, że muszą to przemyśleć. Mam dużo więcej takich doświadczeń, ale więcej nie bawiłem się w odcinanie internetu, bo za duże ryzyko, że kiedyś ktoś mi coś zrobi. wink
    • ajeje Re: Jestem złą macochą 11.04.11, 14:08
      A według mnie raczej Twój M jest złym ojcem. Nie odważę się oceniać jakim jest partnerem bo to powinnaś zrobić sama ale ojcem jest zdecydowanie złym. Tak by się mógł zachowywać kuzyn poproszony okazyjnie przez rodziców dziecka o „przypilnowanie” małej, nie ojciec!
    • 13monique_n Re: Jestem złą macochą 11.04.11, 15:03
      Nic nowego nie napiszę, ale wydaje mi się, że problem masz z partnerem, a nie z jego córką. Rozwód jest zawsze na końcu możliwości działania - jak wyczerpiesz wszystkie inne. Acz przyznam, że nie umiem się wczuć, co takiego super jest w Twoim facecie, co takiego on Ci "daje", że go kochasz, mimo że nic razem nie robicie (sic!) - podkreślenie moje. Po co jest się z partnerem, który jest tylko w necie? Poszukałabym odpowiedzi na to pytanie. Bowiem w moim przekonaniu w związku jest miejsce i na siebie i swoje pasje, i na bycie razem i omaawianie wszystkiego, i na kompa i netowe znajomości. Mogłabym mnożyć przykłady, ale wydaje mi się, że póki co Tobie potrzebny jest pierwszy krok, pierwsze pytania i pierwsze odpowiedzi.
    • polifonia1983 Re: Jestem złą macochą 11.04.11, 15:55
      Skoro ojciec się nią nie zajmuje i jest zostawiona sama sobie, to nic dziwnego, że potem zbierasz połamane i pobite przedmioty. Ile dziecko może siedzieć grzecznie i zajmować się samo sobą.
      Lubię robić różne rzeczy z moją pasierbicą, ale uważam, że jest wynika z mojej dobrej woli i chęci, a nie obowiązku. Generalnie należy to do jej taty. Jeśli nie mam ochoty albo siły się nią zajmować, to tego nie robię.
      Jeżeli twój mąż się nią nie opiekuje, to jest kiepskim ojcem, który chyba nie bardzo wie, jaka jest jego rola. Ale to nie znaczy, że ty musisz przejmować tę rolę.
      Możecie ustalić, że nie używacie komputera czy telewizora jak jest mała? My oglądamy sporo telewizji, ale nie w weekendy z małą. W pozostałe dni niech sobie gra, jeśli tobie to nie przeszkadza, ale nie przy dziecku.
      • softersex Re: Jestem złą macochą 12.04.11, 00:16
        Ojcem jest kiepskim, mam przykład na moim ex, on jak bierze dziecko, to nie siedzą bezczynnie w domu, są ryby, grzyby i takie tam inne.
        To nie jest do końca tak, że on tylko komputer, jak coś wymyślę i odciągnę go od komputera, to jest ok. Ostatnio zawoziłam mamę do lekarza, zapytałam czy pojedzie z nami, pojechał. Czekaliśmy na nią, kupiliśmy sobie kawę w automacie, posiedzieliśmy na ławeczce i było bardzo miło. Brakuje mi takiej inicjatywy z jego stronysad
        Teraz jest mi bardzo przykro, bo godzinę temu kończyłam pracę, ja nie biorę samochodu, bo jest problem z zaparkowaniem. Zaproponował, że po mnie przyjedzie. Musiałam czekać na niego pod bramą w deszczu i na wietrze, bo on nie mógł 10 minut wcześniej oderwać się od kompa. Chyba nie muszę pisać co czuję. Nie omieszkałam skomentować, ale nie złośliwie, ostatnio obrałam taktykę bez awantur, krzyków, tylko próbuję tłumaczyć spokojnie. Oczywiście osiągnęłam tylko to, że się obraził, nie sądzę, żeby cokolwiek zrozumiałsad
        • edw-ina Re: Jestem złą macochą 12.04.11, 08:58
          Kobieto, ty przeczytaj to, co sama napisałaś. Wybolduję Ci to na wszelki wypadek, to może spadną ci klapki z oczu:
          To nie jest do końca tak, że on tylko komputer, jak coś wymyślę i odciągnę go o
          > d komputera, to jest ok.
          Ostatnio zawoziłam mamę do lekarza, zapytałam czy poje
          > dzie z nami, pojechał. Czekaliśmy na nią, kupiliśmy sobie kawę w automacie, pos
          > iedzieliśmy na ławeczce i było bardzo miło
          . Brakuje mi takiej inicjatywy z jego
          > stronysad

          Twoja matka, która ci wmawia, że masz organizować mężowi rozrywki krzywdzi cię tym, bo wmawia ci coś paskudnego. mówi, że to ty jesteś winna temu, że facet woli kompa. Pewnie córka też jest winna, bo jest nie wystarczająco interesująca i tatuś musi sobie pograć, by jakoś poczuć, że mu dobrze.

          • softersex Re: Jestem złą macochą 12.04.11, 09:36
            Nie wiem czy moja matka jest tu winna, ona po prostu uważa, że lepsze to niż jak będę urządzać awantury i robić wiecznie wymówki. I tu muszę przyznać jej rację, bo te awantury prowadzą jedynie do tego, że on się nie odzywa przez parę dni, a wszystko pozostaje po staremu. Nie czuję się winna temu, że on siedzi przy komputerze, bo to nie jest moja wina.
            On cały czas twierdzi, że siedzi przy komputerze jedynie dla zabicia czasu, tylko tym samym daje mi i wszystkim dookoła do zrozumienia, że czas spędzony z nami jest mniej interesującysad
            Ja w poczucie winy z tego powodu nie wpadnę, bo wiem, że to on ma problem. Tylko tak teraz pomyślałam, co sobie myśli jego córka? Bo nie raz słyszałam jak mówiła do niego, że on tylko siedzi przy komputerze. Ja na jej miejscu pomyślałabym zapewne, że jestem mało interesującą częścią życia mojego ojca, skoro w czasie który teoretycznie ma spędzić ze mną, woli sobie pograć.
            Tylko teraz mam poczucie winy, że ja olewam całą sytuację, i koło się zamyka, bo jeśli moje tłumaczenia na nic się nie zdają, to chyba jednak powinnam organizować jakieś atrakcje, żeby odciągnąć go od komputera, żeby to dziecko nie wyrastało w poczuciu, że jest mało ważna dla swojego ojca. Bo mimo tego, że jestem podłą macochą, sama miałam podobne dzieciństwo, z tą tylko różnicą, że mój ojciec prawie wcale nie brał mnie do siebie.
            • edw-ina Re: Jestem złą macochą 12.04.11, 09:43
              a czy to jest twoja wina, że masz wyrzuty sumienia? Nie zbawiaj całego świata, bo jak cię za to kopnie w tyłek, to tylko żal będzie większy.
              A szanowny małżonek zabija czas? To może zamontuje półki w kuchni, które leżą od dwóch miesięcy, przekopie ogródek - w końcu wiosna, poszuka najlepszej lokaty na oszczędności i odmaluje sypialnię. Nie szukaj mu rozrywek. Jeśli musisz coś z tym zrobić - to daj mu pracę.
              • softersex Re: Jestem złą macochą 12.04.11, 09:58
                Skąd wiesz o tych półkach?big_grinbig_grinbig_grin

                Szanowny małżonek ma zbyt krótką pamięć i na wszystko czas, albo tak jak wczoraj usłyszałam, że zwyczajnie mu się nie chce, tak jak bardzo często mi (nie zapomniał o złośliwości)big_grin
                Ja po prostu wpadłam w jakieś bagno, mam wrażenie, że po każdej rozmowie zapadam się coraz głębiej. I chyba mówię jakimś obcym językiem, bo jak tłumaczę, że coś jest czerwone, to on twierdzi, że powiedziałam, że niebieskie. I gdzie tu sens rozmawiać?
                • 13monique_n Re: Jestem złą macochą 13.04.11, 12:17
                  Czytam czytam i czytam Twoje posty. I może z powodu wirusa w strunach głosowych nie ogarniam całości wink.
                  A właściwie ogarniam aż za dobrze. Aż za wyraźnie widzę siebie tłumaczącą ex-meża przed innymi, przed sobą i biorącą poważnie wszelkie uzasadnienia pt. mnie się nie chce, tak samo jak Tobie (skoro to prawda, to jak się czepiać, prawda?). Ale wierz mi, wpędzasz się w pułapkę. Może obejrzyj sobie "Dog whisperer", albo "IT's me or the dog!" Nie obrażaj się, ale w relacjach ze zwierzakami, w tych przypadkach z psami, widać wyraźnie, jak wiele tkwi w nas - utrudnień dla siebie samych. Trzymam za Ciebie kciuki.
                  • softersex Re: Jestem złą macochą 13.04.11, 13:06
                    Dziękiwink
                    Co do tego "nie chcenia", to ja się czepiam, bo jak mi się nie chce dziś, to wiadomo, że jutro, czy pojutrze to zrobię, a jemu jak się nie chciało rok temu, to do tej pory nie zrobionewink)) No ale on czuje się usprawiedliwiony.
                    Całości to i ja nie ogarniam, ale nikt nie jest idealny, różnica między moim poprzednim małżeństwem, a tym, to ziemia a niebo. On przynajmniej zawsze jest przy mnie i zawsze mogę na niego liczyć, czasami z dziesięciominutowym poślizgiem, bo trzeba jeszcze kilka potworów zabić, ale jednakwink. A swoje wady każdy ma.
        • tully.makker Re: Jestem złą macochą 12.04.11, 09:57
          ostatnio obrałam taktykę bez awantur, krzy
          > ków, tylko próbuję tłumaczyć spokojnie.

          Akurat w przypadku uzaleznienia mozesz sobie obierac taktyke dowolna, niczego to nie zmieni.
          • salanderr Re: Jestem złą macochą 13.04.11, 11:10
            Soft poczytaj co ci pisze Tully ! ja też uważam ,że to typowe uzależnienie i jak w każdym nałogu mechanizmy są podobne . Jeśli zaś chodzi o szukaniu innych rozrywek lub zaganianiu do roboty by przy kompie nie siedział to moim zdaniem efekt będzie taki jakby chowanie wódy i odwracanie uwagi oraz zapełnienie czasu miało sprawić ,że alkoholik przestanie pić ....!!! zapewniam NIE DZIAŁA .
            • softersex Re: Jestem złą macochą 13.04.11, 13:20
              Wiem, ale różnica między alkoholikiem, a komputero-maniakiem, jest taka, że alkoholika, to jeszcze w niektórych przypadkach da radę ubezwłasnowolnićwink))
              A tu? No cóż, nie tak dawno temu próbowałam nakłonić bliską mi osobę do leczenia alkoholizmu (nota-bene udało mi się, ale po paru latach nieustającej walki i w sytuacji gdzie już miałam się poddać, bo nic nie skutkowało), akurat pokłóciłam się z mężem, wzięłam flaszkę i poszłam do tej osoby się upić. Dowiedziałam się, że ja też mam problem, bo przecież piję i to były główne kontr-argumenty tej osoby. A teraz od męża słyszę, że ja też siedzę przy komputerze, jednak schematy są te same. Tylko ten przypadek wydaje mi się bardziej beznadziejnysad
              • tully.makker Re: Jestem złą macochą 13.04.11, 13:45
                Ty sie nie zajmuj jego uzaleznieniem, tylko swoim wspoluzaleznieniem. Powaznie.
                Nie chodzi o to, zebys go przekonala, ze ma problem. Chodzi o to, ze z powodu jego uzaleznienia ty masz problem i na ejgo rozwiazaniu sie skup.
                • softersex Re: Jestem złą macochą 13.04.11, 13:54
                  Pewnie masz rację, bo innej opcji nie widzę, ale nasuwa się pytanie, co to da? Bo skoro ja będę chodzić do psychologa, czy na jakieś grupy wsparcia,a on nadal będzie siedzieć przy komputerze, to ja raczej nie mam szans na pozbycie się problemu, a co za tym idzie współuzależnienia. Przynajmniej ja to tak widzę, nie wiem jak to się odbywa i na czym polega taka terapiasmile
                  • edw-ina Re: Jestem złą macochą 13.04.11, 16:45
                    to pomoże tobie, nie będziesz dawała się wkręcać. Wiem, jak wygląda ten mechanizm i również stawałam jak przed ścianą. Początkowo nie zwracałam uwagi, później zaczęło mi przeszkadzać, że wyjątkowo aktywny wcześniej facet ślęczy nad durną grą. Kiedy zaczęłam zwracać uwagę to, podobnie jak ty, słyszałam, że ja przecież również gram, że co się czepiam, skoro sama siedzę do późna przy komputerze itd, itd. Takie zachowania są wyjątkowo paranoiczne i wydaje mi się. że terapia może dać ci narzędzia, dzięki którym łatwiej będzie tę paranoję ogarnąć.
                  • altz Re: Jestem złą macochą 13.04.11, 16:56
                    Spróbuj może zastosować moją metodę?
                    Możesz iść i porozmawiać w grupie wsparcia, Tobie to pomoże.
                    Ale facet był aktywny, teraz nie ma zajęcia, jak odstawi uzależnienie, to musi się czymś zająć. Przecież nie usiądzie i nie będzie patrzył w sufit.
                    Psychoterapeuci też tak działają, chcą skierować aktywność w inną stronę, zajęcia z dziećmi, praca, jakiś sport... On pewno będzie robił to w podobny sposób, też się zaangażuje w ogródek, czy jakiś sport, niech zacznie się w czymś szkolić? Sama wiesz najlepiej, co mógłby robić.
                    • softersex Re: Jestem złą macochą 14.04.11, 09:03
                      Chyba macie rację, na pewno pomoże mi to spojrzeć na wszystko z innej perspektywy, bo teraz sytuacja wydaje mi się beznadziejnasad
                  • tully.makker Re: Jestem złą macochą 14.04.11, 09:06
                    ale nasuwa się pytanie, co to da?

                    Ano jak sadze da tyle, ze nauczysz sie brac odpowiedzialnosc za SWOJE wlasne zycie i wlasne wybory, a nie za cudze. Przestaniesz obarczac sie obowiazkiem tworzenia twojemu partnerowi warunkow do nieulegania uzaleznieniu, co ci sugeruja biedne ubezwlasnowolnione misia w tym watku, ani unikania otwarttej komunikacji ze wzgledu na potrzeby partnera, co tez misie sugeruja.

                    Nie zyjemy na tym swiecie po to, by zmieniac, wychowywac czy naprawiac innych doroslych ludzi. To ich odpowiedzialnosc. Zyjemy po to, by jak najlepiej - otwarcie, uczciwie, z szacunkiem dla siebie, przezyc WLASNE zycie. Co nie znaczy, ze nie mozemy, czy nie powinnismy oferowac innym wsparcia, czy pomocy - ale gdy o nia prosza i gdy rozwazymy wlasne koszty psychologiczne takiego zaangazowania w sprawy innego czlowieka, nawet najblizszego.
              • altz Re: Jestem złą macochą 14.04.11, 22:24
                > Wiem, ale różnica między alkoholikiem, a komputero-maniakiem, jest taka, że alk
                > oholika, to jeszcze w niektórych przypadkach da radę ubezwłasnowolnićwink))
                > A tu? No cóż, nie tak dawno temu próbowałam nakłonić bliską mi osobę do leczeni
                > a alkoholizmu (nota-bene udało mi się, ale po paru latach nieustającej walki i
                > w sytuacji gdzie już miałam się poddać, bo nic nie skutkowało), akurat pokłócił
                > am się z mężem, wzięłam flaszkę i poszłam do tej osoby się upić.
                Nie idzie się do alkoholika z alkoholem, jakby nie wiem, jak było. To jest niemoralne i nieodpowiedzialne.
                Mój znajomy niepijący alkoholik mówi każdemu: "Ja Cię bardzo przepraszam, ale nie częstuj mnie. Dla mnie kieliszek wódki to za dużo, a wiadro wódki to za mało." Wie, że jest słaby i to jest jego siłą! Nie każdy tak potrafi.

                Miałem tydzień temu moje pierwsze spotkanie z pewnym alkoholikiem. Straszna sprawa, to była fajna rodzina, człowiek też jest niby w porządku, bogaci ludzie, fajny dom i ta wódka. sad Wszystko się rozleciało, rodzina, zdrowie, pieniądze. Ale on nawet teraz mówi, że nie pije, co nie jest prawdą. Sam w to wierzy, że pije tylko od okazji do okazji. Uważa, że rodzina się nad nim pastwi, a rodzina próbowała różnych metod, nawet wątpliwych moralnie, byle tylko go wyciągnąć z bagna. Ale on myśli jeszcze, że jest silny. sad
                • softersex Re: Jestem złą macochą 15.04.11, 11:12
                  No może i się nie idzie, ale ten alkoholik i tak pije. W przypadku który opisałam pił w samotności, więc co to zmieni, czy ja pójdę z alkoholem, czy nie? Teraz już nie pije, jest po leczeniu i od paru miesięcy trzeźwy, a, że od niedawna mieszka z nami pod jednym dachem, więc i my nie używamy w domu alkoholu. Choć ostatnio byliśmy na grillu, mąż z kolegą pili, a tej osobie to nie przeszkadzało. To zależy od tego czy jest się na tyle silnym, żeby to wytrzymać.
                  W przypadku osoby o której piszę, ja też przez całe lata byłam najgorsza, czepiałam się bez powodu (sic, historia lubi się powtarzaćbig_grin) i robiłam to ze złośliwości. Ale przyszedł taki dzień, że sama poprosiła o pomoc i było to konsekwencją tego mojego upicia się z tą osobą, bo po alkoholu na spokojnie i bez emocji powiedziałam co mi leży na sercu i dlaczego mi się to nie podoba i wtedy właśnie coś dotarło. Więc może i niemoralne, ale poskutkowałosmile
    • rybkka24 Re: Jestem złą macochą 15.04.11, 23:04
      no tak.problem z facetem, ale to dzieciakowi się dostało.
      nie dość że ojciec marny to jeszcze macocha na nią "usiadła"

      >Dla mnie jest to nie do pomyślenia żeby dzieck
      > o siedziało pół dnia i patrzyło jak ja gram na komputerze, bo takie sytuacje te
      > ż mają miejsce. Albo dziecko cały dzień siedzi i gra, jak pytam dlaczego z nią
      > nie wyjdzie, to słyszę, że ona nie chce.
      >Godzina 23, Młoda (lat 9), zamiast daw
      > no spać stoi nad ojcem który siedzi i gra.

      może i dla Ciebie to jest nie do pomyślenia ale to nie jest Twoje dziecko.lepiej przypatrz się jakiego tatusia szykujesz dla WASZYCH dzieci.jeżeli takowe planujesz....

      >Nie wiem, może nie powinnam się
      > wtrącać?

      Twoje kombinowanie idzie w dobrą stronęsmile
      nie wiem już kto ale kilka osób proponowało Ci niepotrzebnie wychowywanie dorosłego chłopa.co więcej sama się do tego "palisz" ale Ci nie wychodzi więc rozżalona piszesz tutaj a żal i złość przelewasz na córkę Twojego faceta.

      co można zrobić z facetem uzależnionym od w tym przypadku kompa.....który tego SAM nie widzi i nie chce zapewne zobaczyć??
      może faceta otrzeźwi pustka która nagle zrobi się wokół niego?córka nie będzie przyjeżdżać Ty też gdzieś się zapodziejesz?
      o ile pod warunkiem że przestaniesz brać całej odpowiedzialności za wszystkich i wszystko wkoło.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka