kittykitty
12.04.11, 09:30
Wspominałam w innym wątku, że miałam niedawno z moim m rozmowę o tym, że jego córka rzadko do nas przyjeżdża i w sumie jej się nie dziwię, bo po co ma przyjeżdżać skoro on za bardzo nie poświęca jej wtedy czasu. Tłumaczyłam jak krowie na miedzy, że on powinien zadbać, by spędzili trochę czasu tylko we dwoje, że musi jej dać trochę swojego czasu i uwagi. Mój m zgodził się ze mną i stwierdził, że rzeczywiście musi to zmienić. No i właśnie dwa dni temu powiedział, że jego córka chce przyjechać do nas na weekend - fajnie, niech przyjeżdża. Po czym wczoraj zawiadomił mnie radośnie, że umówił się z naszymi znajomymi, że do nich przyjdziemy (sami). Ręce mi opadły, bo to by oznaczało, że Młoda znów zostanie z moim synem w domu podczas gdy jej ojciec i ja pół dnia spędzimy poza domem. A wydawało mi się, że moje słowa do niego dotarły...