Dodaj do ulubionych

najwiekszy problem -kasa

02.06.04, 18:41
tak czytam i czytam forum, obserwuje tez zycie i wychodzi mi, ze najwiekszym
problemem (lub jednym z najpowazniejszych) w tzw 'drugich zwiazkach' sa
pieniadze, a raczej ich brak. Ameryki nie odkrylam, wiem. sytuacja ogolnie
jest trudna, dotyczy to nie tylko nas. moge napisac o sobie, wydawalo mi sie,
ze zarabiam nie najgorzej (tylko prosze nie porownywac z Warszawa, bo ja
prowincja wink, wiedzialam ze moj M wyszedl w przyslowiowych skarpetkach i z
dlugami, ale myslalam, ze sie uda uniknac klopotow finansowych, ze damy rade
wszystko pogodzic. a juz wiem, ze komornik nad nami wisi, na wakacje
dzieciakow nas po prostu nie bedzie stac .. i od dwoch lat staram sie
wszystko łatac, ale po prostu opadaja rece. dopoki sady beda odstawiac wolna
amerykanke w przyznawaniu zbyt wysokich w stosunku do zarobkow ojca,
alimentow, tak niestety bedzie. wiem, ze sa ojcowie uporczywie unikajacy
odpowiedzialnosci, sa tacy, ktorzy maja kase, ale jest tez spora grupa
takich, ktorych mozliwosci zarobkowe sady 'wyceniaja' biorac stawki z sufitu
i nie korygujac ich ze wzgledu na sytuacje na rynku pracy. a obnizenie
alimentów, jak wiadomo to prawie fantastyka.. moj post oczywiscie niczego nie
zmieni, po prostu chcialam to z siebie wyrzucic. zla polityka sadow niestety
zmusza do gonitwy za pieniadzem, zeby przezyc kolejny miesiac, a mozna by
przeciez spozytkowac czas i dodatkowa kase na dzieci. w sytuacji, gdy ledwo
starcza na alimenty o dodatkowych atrakcjach nie mozna marzyc...
Obserwuj wątek
    • mikawi Re: najwiekszy problem -kasa 02.06.04, 19:12
      a potem na podwyższeniu alimentów matki jako argument podają że poza alimentami
      niczego dziecku nie kupuje; to ja mam dwa pytania: czy nie na to są alimenty i
      drugie - z czego ma je płacić i dodatkowo kupować rzeczy? z jednej strony nie
      uznaje się prawa do alimentacji naturalnej, z drugiej zarzuca ojcu brak
      wkładu "w naturze";
      "nasza" eks w sądzie zapewniała że jest za jak najczęstszym kontaktem ojca z
      dziećmi; prawie dwieście złotych które wyjęła ojcu dzieci na komornika
      pokrywało koszty dojazdów do dzieci (ok. 300 km). No i tylko patrzeć jak
      dostaniemy pozew o odebranie praw jak będzie rzadziej niż dotąd przyjeżdżał. Bo
      skąd na to weźmie jej już nie interesuje. Ma płacic alimenty, opłacać haracz
      komornikowi, kupować dzieciom potrzebne rzeczy i odwiedzać je choćby i co dwa
      dni. No i przeżyć jeszcze.
      • pelaga Re: najwiekszy problem -kasa 02.06.04, 19:23
        Dziewczyny wiem, ze nie jest Wam latwo, sa rozne sytuacje zyciowe, ale
        uwierzcie, ze tym ex tez czasem jest bardzo trudno zwiazac koniec z koncem.
        Gdyby mi rodzice nie pomagali nie dalabym sobie rady, choc alimenty na moje
        dziecko uwazam za nie az takie male, bo wynosza one srednio ok. 550-580 zl
        miesiecznie, no i pracuje, nie zarabiam kokosow, ale najnizsza krajowa to to na
        szczescie juz nie jest, choc mieszkam na tzw. prowincji. Tyle tylko, ze
        utrzymanie mojego dziecka jest drozsze troche niz zdrowego. Ale na takie zbytki
        jak wczasy, czy uzdrowisko dla dziecka moge sobie pozwolic tylko dzieki moim
        rodzicom i mojemu cudownymu ksieciu z bajki wink)) Ciesze sie, jak nie musze
        zaciagac debetu przed wyplata. To jest dla mnie sukces!!! Ale nieczesto miewam
        takie sukcesy sad((

        I wiecie, jak stracilam w tamtym roku prace na kilka miesiecy to moj facet
        kupil cala wyprawke dla mojego syna do szkoly, bo mnie nie bylo na nia stac, a
        moj byly nigdy nie dolozylby sie dodatkowo do alimentow.

        Zycie bywa wredne, ale sa tez te lepsze dni!!!

        Trzymacie sie dzielnie!!!

        Pozdrawiam serrrrrdecznie
        • konkubinka Re: najwiekszy problem -kasa 02.06.04, 19:29
          to jest najgorsze.Z jednej strony M i kupuje i placi i dba i jest kopany nawet
          na lezaco a z drugiej strony gdyby nie moi rodzice nie dalabym rady bo na exa
          nie moge liczyc.Takie jest zycie ale nie cierpie braku obiektywizmu , ktory
          jest stosowany w tym kraju wobec ojcow.Predzej ktos zrozumie mnie jako ex ,
          samotna mame , niz M jako ojca alimenciarza
          • domali Re: najwiekszy problem -kasa 03.06.04, 11:17
            Ja jeszcze tylko dodam - jakby moi rodzice pomagali nam finansowo (a robiliby
            to w sytuacji tragicznej), to byłby to argument na podniesie alimentów...
        • domali Re: najwiekszy problem -kasa 03.06.04, 11:20
          pelaga napisała:

          > I wiecie, jak stracilam w tamtym roku prace na kilka miesiecy to moj facet
          > kupil cala wyprawke dla mojego syna do szkoly, bo mnie nie bylo na nia stac


          No widzisz Pelago - czyli w pewnym momencie z przyczyn OBIEKTYWNYCH nie byłaś w
          stanie spełnić swojego obowiązku, czyli zaspokoić potrzeb dziecka. Bo nie
          miałaś pieniędzy. Tak samo czasami (tylko błagam, żeby nie było, że tłumaczę,
          usprawiedliwiam) i facet po prostu NIE MA KASY. Bo na przykład stracił pracę.

          A swoją drogą myślę, że i tak dzielnie sobie radzisz w całej tej swojej
          sytuacji.
          • mikawi Re: najwiekszy problem -kasa 03.06.04, 11:29
            zgadzam się z domali - matka TAK SAMO jak ojciec może stracić pracę, różnica
            polega na tym że ojciec nie naśle na bezrobotna matke komornika w związku z tym
            że ona w danej chwili nie ma na dziecko kasy
          • mag_p Re: najwiekszy problem -kasa 03.06.04, 11:31
            1 zasadnicza roznica.
            Ona nie przyszla do doamu i nie powiedziala - dzis nie dostaniesz kolacji ,
            jutro nic tez - bo nie mamay kasy !
            Ale postarala sie zabezpieczyc chodz minimum . Nie zosatwila na kilka miesiecy
            dziecka bez zadnej pomocy i bez uprzedzenia...

            I nie Pisz mi Domali o FA - bo na piniedzestamtad trzeba poczekac. I jest
            roznica , albo plaic mniej - a wogole nie placic....
            I wogole nie martwic sie co bedzie z dzieckiem - bo przeciez jest mama i FA...
            To znaczna roznica.


            Mag
            • domali Re: najwiekszy problem -kasa 03.06.04, 11:36
              Piszę o FA? Nie. I dyskutować z Tobą nie będę, bo i tak wiem, co mi napiszesz smile
              Pozdrawiam smile
              • mag_p Re: najwiekszy problem -kasa 03.06.04, 11:47
                To dobrze ze jestes swiadoma roznic.

                Mag
      • triss.m Re: najwiekszy problem -kasa 03.06.04, 08:51
        mikawi napisała:
        > "nasza" eks w sądzie zapewniała że jest za jak najczęstszym kontaktem ojca z
        > dziećmi; prawie dwieście złotych które wyjęła ojcu dzieci na komornika
        > pokrywało koszty dojazdów do dzieci (ok. 300 km). No i tylko patrzeć jak
        > dostaniemy pozew o odebranie praw jak będzie rzadziej niż dotąd przyjeżdżał.

        wlasnie tez sie tego obawiam - komplikacji z odbieraniem praw, szarpaniem sie w
        sadzie itd. nie ma pieniedzy, wiec rzadko sie jezdzi (u nas to jest jeszcze
        wiecej niz 300 km). aha zarobki ex sa porownywalne z zarobkami mojego M i z
        tego, co wiem powodzi jej sie niezle.. ale na prosbe, zeby odpuscila czesc
        alimentow wakacyjnych (2 tyg dzieci mialy byc u nas) rozesmieje sie prosto w
        nos. eeech i jeszcze nie wygralam wczoraj w totka wink wkurza mnie to, ze u nas
        wszystko w miare sie poukladalo, z dzieciakami jest dobry kontakt, polubily
        mnie - ja je tez, a ta cholerna proza zycia wszystko komplikuje.
    • pysia-2 Re: najwiekszy problem -kasa 03.06.04, 10:16
      Nie moowcie mi o pieniadzach...
      Tylko ze ja jeszcze musze staczac prawdziwe batalie, zeby wytlumaczyc mojemu
      mezowi, ze jesli my nie mamy co do gara wlozyc (doslownie), nierzadko pozyczamy
      pieniadze od rodziny i zyjemy od wyplaty do wyplaty, ktoorej w zasadzie i tak
      nie ma (on caly czas splaca dlugi sprzed lat), to po prostu brakiem szacunku
      dla mnie i dla naszego dziecka jest zabieranie tamtych dzieci do restauracji i
      placenie 50 zl za pizze dla nich. Bo on je tak rzadko widuje... Chce sie
      zrekompensowac... I co najlepsze - NIE WIE jak zapelnic ten czas, kiedy jest z
      nimi...
      Rece opadaja i plakac sie chce. Jak po roowno, to po roowno. Niech dostaja to,
      co MOZEMY im dac, a nie to, co wypadaloby z takiego, czy innego powodu!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka