Dodaj do ulubionych

czemu walicie mentalnie po pysku?

04.07.12, 17:51
Pytanie do Tully np.?
Właśnie po to mam forum, żeby zdjąć maskę, wylać z siebie te emocje, ból, złość!
Wszystkie jesteście takie idealne, względnie uważacie się za takie?
Obserwuję tendencję. Jest grupa osób, które dzielą się historią, komunikują, inna zaś odwrotnie...
Brrrrrrrrrrrrrr,
Obserwuj wątek
    • buba2002 Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 04.07.12, 18:12
      Anima, odezwałam się kilka razy, dostałam po pysku - zgadnij od kogo? - i zamilkłam. Nie lubię dostawać po pysku. Teraz tylko czytam. I obserwuję, jak niektórym opadają skrzydła... Miałam problem podobny nieco do Twojego. Ułożyło i się, ale głównie dzięki temu, że mój chłop jak się okazało ma jaja. Ja też nauczyłam się zachowywać dystans do pewnych spraw. Życzę spokoju, cierpliwości i powodzenia.
      • anula36 Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 04.07.12, 18:26
        to jest kurcze bardzo ciekawe zjawisko dla mnie, jako badacza zycia spolecznego- obserwujac macochy en mas, tu i w realu, mam wrazenie ze poziom wrednosci, braku empatii, radosci z cudzych bledow i wytykania ich ( choc przed chwila zrobilo sie podobne), dzialan podjazdowych, plucia na bliznich jest zdecydowanie wyzszy niz wsrod jakiekolwiek innej znanej mi grupy bliznich.
        Zastanawiam sie czy to te uklady tak nas odczlowieczaja, czy musimy sie najpierw odczlowieczyc zeby sie w tym g...ku tarzac i nie przesiaknac na wylot.
        • animus_anima Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 04.07.12, 18:40
          anula36 napisała:

          > to jest kurcze bardzo ciekawe zjawisko dla mnie, jako badacza zycia spolecznego
          > - obserwujac macochy en mas, tu i w realu, mam wrazenie ze poziom wrednosci, br
          > aku empatii, radosci z cudzych bledow i wytykania ich ( choc przed chwila zrobi
          > lo sie podobne), dzialan podjazdowych, plucia na bliznich jest zdecydowanie wyz
          > szy niz wsrod jakiekolwiek innej znanej mi grupy bliznich.
          > Zastanawiam sie czy to te uklady tak nas odczlowieczaja, czy musimy sie najpier
          > w odczlowieczyc zeby sie w tym g...ku tarzac i nie przesiaknac na wylot.

          reakcje oceniające forumowiczek to są czyste projekcje, a nie wgląd i tzw. "mundrość", ja tak to widzę, przerzucanie przez własny filtr, system wartości, doświadczeń itp. itd, a każda sytuacja to indywidualny i złożony przypadek, żaden terapeuta nie pozwoli sobie na taki poziom agresji nawet w zwykłym poradnictwie, pisać tu, to niczym rzucić się hienom na pożarcie wink)
          • anula36 Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 04.07.12, 18:49
            dlatego coraz mniej sie udzielam w tej grupie, zarowno wirtualnej, jak i realnej.
      • animus_anima Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 04.07.12, 18:32
        buba2002 napisała:

        > Anima, odezwałam się kilka razy, dostałam po pysku - zgadnij od kogo? - i zamil
        > kłam. Nie lubię dostawać po pysku. Teraz tylko czytam. I obserwuję, jak niektór
        > ym opadają skrzydła... Miałam problem podobny nieco do Twojego. Ułożyło i się,
        > ale głównie dzięki temu, że mój chłop jak się okazało ma jaja. Ja też nauczyłam
        > się zachowywać dystans do pewnych spraw. Życzę spokoju, cierpliwości i powodze
        > nia.

        Masakra, każdy jest tylko człowiekiem, małym i dużym,
        • buba2002 Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 04.07.12, 18:42
          I każdy człowiek - mały i duży - potrzebuje zrozumienia. Krytyka, a raczej krytykanctwo, pozwala chyba tylko poprawić swoją samoocenę, swoje widzenie "ja". Na pewno nie wspiera, nie pomaga, zwłaszcza w sytuacjach, kiedy same nie wiemy, jak postąpić, czy to, co robimy jest właściwe. Dość często borykałam się z podobną niepewnością, poczuciem winy. Nie było potrzeby dołować się dodatkowo.
    • animus_anima Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 04.07.12, 18:45
      Czemu większość kobiet często tłumaczy się w różnych wątkach, że to nie one rozbiły małżeństwo, jaką presję czują, żeby się wytłumaczyć, żeby nie spotkać się z linczem zbiorowym
      Mam dużo obserwacji,
      • kara_mia Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 04.07.12, 18:54
        Najpewniej dlatego, że potrzebna im akceptacja forum - więc się tłumacza, lub chciał nie chciał czuja się same winne - same przed sobą się nie tłumacza.

        pamiętam rozmowę z moja znajoma , która była w dokładnie takiej samej jak ja sytuacji "okołozwiązkowej" i ona czuła się strasznie winna, że "komuś rozbija małżeństwo", że będzie "budowała swoje szczęście na cudzych łzach" itp. Choć wcale fakty nie były takie dramatyczne.

        Ale jak co kto interpretuje i reaguje to już inna sprawa. Jeden jak jedzie 140 po autostradzie to mu za wolno a drugi płacze ze strachu bo to takie szaleństwo... a to takie samo 140...
        • karolana Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 04.07.12, 19:01
          Mam podobne obserwacje co Kara.
          Abstrahując od tego, że nie wierzę, że można "rozbić" z zewnątrz prawidłowo działający związek dwojga kochających się i szanujących się ludzi, nawet z pewnymi problemami, jakoś tak jest, że część osób ma poczucie winy, że weszło w relację z osobą, która nie była w 100% wolna. A w przypadku faceta z dziećmi, mającego w związku z tym kontakty z żoną czy ex żoną, zawsze zachodzi podejrzenie, że gdyby nie nowa partnerka, to może jakoś by się tam ze sobą dogadali "ostatecznie mają wspólne dzieci".
          No cóż, bywa. Czasem ludzie spotykają się w nieodpowiednim momencie, czasem pod wpływem kogoś z zewnątrz zdobywają się na odwagę odejścia z toksycznego związku, bywa.
          Kiedyś byłam bardziej kategoryczna w osądach. Ale to było wiele... kilogramów temu wink
          • edw-ina Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 10:01
            Myślę, że się tłumaczą, że nie rozbiły związków, ponieważ udział w rozbiciu związku jest czymś obciążającym. Nie mam się za idealną, popełniłam i popełniam masę błędów, często zasięgam rady dziewczyn, bo przypominają mi o tym, co robię źle, ale: chociaż mam liberalne podejście do zdrady, to uważam, że nie wchodzi się między wódkę a zakąskę. Nie należy tego robić komuś, jak również nie należy tego robić sobie.
    • tully.makker Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 04.07.12, 22:46
      Mi najbardziej szkoda dziecka. Ty masz ciezko, ale jestes dorosla i lepiej gorzej dasz sobie rade. A tego, vo ojciec robi dzieciakowi, odwrocic sie nie da. Pisalam zreszta na tym forum nie raz, ze zawsze bede stala po stronie dziecka, bo, no wlasnie, jest dzieckiem.

      Zakladam natomiast, ze ten facet, nierozsadny jako ojciec, jednak jest ci bliski. Idlatego staram sie ci uswiadomic, ze komunikujac sie z nim tak, jak sama opisujesz, masz spore szanse zaprzepascic wasz zwiazek. Wiem to z wlasnego doswiadczenia. Wolisz glaski, ktore was dobija jako malzenstwo?
      • animus_anima Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 04.07.12, 23:50
        pytałam o formę wypowiedzi, Twoje racje i przekonania są uniwersalne i się z nimi zgadzam,
        tylko forma...

        wszystko do bani, ja, mój facet, związek.smile
        dzięki za diagnozę - przyjmuję z dystansem, bo wiem swoje, ja i mój facet
        • tully.makker Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 06:40
          Naprawde tak to odebralas? Staralam sie pisac o postepowwwaniu nie o osobie, ale moze nie donkonca wyszlo smile
          • buba2002 tully 06.07.12, 15:40
            tully.makker napisała:

            > Naprawde tak to odebralas? Staralam sie pisac o postepowwwaniu nie o osobie, a
            > le moze nie donkonca wyszlo smile

            Nie wyszło. Zabrakło też zwykłego "przepraszam"...
    • rybkka24 Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 11:18
      prawda najbardziej boli.niektóre fakty kłują w oczy.
      może zbyt bezpośrednio i prosto z mostu podane.ale to dalej fakty. a każdy interpretuje sobie jak chce..anima u Ciebie jak w 99,9% winny jest facet.zachowanie dzieciaka to konsekwencja zachowań ojca....nie zauważasz z drugiej strony tendencji, że kobiety skupiają się na tym jakie to antypatyczne, niewychowane i niedomyte dziecko/-ci mają w domu zapominając że dzieciak sam się nie wychowuje tylko ktoś kiedyś u na to pozwolił i teraz ciężko jest np.oduczyć???
      nie zauważasz tendencji że często faceci nie maja jaj aby ustawić wychowawczo do pionu własne dzieci i eks przez co problemy skupiają się na ich partnerkach?
      co robią kobiety? piszą: zły dzieciak, zła eks i złe baby na forum.
      opisują swojego faceta i jego podejście - masakra. a jednak dalej chcą z nimi zakładać rodzinę.Ja myślę że to prawda wali po pysku a nie inne baby.
      • anula36 Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 11:56
        Prawde mozna roznie podac, to raz, po drugie- nasuwa sie biblijne pytanie " co to jest prawda"?
        To co twierdza jedyne nieomylne, choc slabo zaznajomione z caloscia tematu "autorytety"? czy to co sami wiemy o naszym zyciu?
        A w zyciu jasne jest przeciez ze nie zmieni sie starego byka o 100%, ani wielu okolicznosci niezaleznych od nas. Mozna zostac wieczna jeczalnica- meczennica, znalezc jakies pozytywy calej sytuacji, lub wymiksowac sie z niej.Tylko ze niektorym pasuje medzic jeczec i narzekac na pasierbow, bo inaczej nie daj boze trzeba byc sie skupic np na relacji z partnerem itp.
        I tu sie z Toba zgodze Rybko, ze za bardzo sie skupiamy na negatywach i wsciekliznie naszych pasierbow. Ja tez tego nie uniknelam, teraz, po roku mam poczucie,ze mam do tego juz znacznie zdrowszy stosunek. Owszem moja pasierbica jest dosc trudna,ale ani to moja corka,ani z nia nie mieszkamma ful opieke, a raz na czas zniesc ja moge, jak i nne dzieci znajomych i przyjaciol.
        A co mojej opinii macoch w kupie, to jednak ja podtrzymuje. Te wszystkie niewypowiedziane zale i pretensje jakos wisza w powietrzu.

    • mazoko Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 11:44
      Odniosę się do tego dlaczego się tłumacza co niektóre macochy że to nie one rozbiły związek..... i słusznie się tłumaczą bo sa winne łez dziecka (a jak to moja babcia mówiła że to najciężej jest znieść) .... niech nie oczekuje akceptacji, ktoś kto rozwalił świat dziecka jego rodzine, nigdy nie będzie zaakceptowany, starszej córce musiałam pokazać pierwsze maile sms żeby udowodnić że to nie ja zepsułam ich dom po tym dopiero była akceptacja ..... mlodsza marzy o domu z mama i tata .... i mowila mi to na ucho jak miala 5 lat tulac sie do mnie .....
      a co do tego co twierdzi tully ze dziecko jest naj ..... dziecko powinno być księciem sługą i na końcu przyjacielem .... wazne zeby dziecko mialo zapewniona podstawe jedzenie spanie opieke zdrowotna nauke plus troche "przytulanka" ale dziecko ma wiedziec co oznacza NIE + proste zasady konsekwentnie przestrzegane - ja licze sie z dzieckiem dziecko ze mna - dziala dobrze i na pozor cos nie wygladajaco za dobrze dobrze dziala w praktyce i pokazuje ze dzieci lubia jasne zasady ( przychodiz sie na kazde zawolanie ale one wiedza ze nie wola sie bezsensu).
      • glasscraft Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 11:51
        Slusznie sie tlumacza z czego dokladnie, jezeli pojawily sie w zyciu faceta po rozwodzie i nie mialy z rozpadem malzenstwa, bo nawet go wtedy nie znaly?

        Mysle, ze to nie jest tlumaczenie sie ani tez poszukiwanie akceptacji forum, tylko opis faktu, zeby bylo jasne, ze eksia nie moze swojej nienawisci tlumaczyc "ta trzecia" i ten sam argument jako podstawa niecheci pasierbow tez odpada.
        • mazoko Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 12:00
          jak po rozwodzie to nie ma się z czego tłumaczyć smile
          • glasscraft Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 12:32
            Dlatego napisalam, ze dla mnie to nie jest tlumaczenie sie na forum, tylko opis tego, co sie wydarzylo.
            • edw-ina Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 13:46
              Można odnieść wrażenie, że to właśnie kobiety się tłumaczą, ponieważ to przede wszystkim kobiety w ogóle tłumaczą cokolwiek. Kiedy kobieta przeprasza, to mówi: przepraszam, nie sądziłam, że/wydawało mi się, że/zrozumiałam to w taki sposób itp. Kiedy przeprasza facet, to mówi: przepraszam, czego jeszcze chcesz, przecież przeprosiłem.
              Różnica w sposobie komunikacji (choć pewnie też refleksyjności)
              • anula36 Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 13:52
                o to towink
        • anula36 Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 12:00
          a powiedzcie mi czemu w takim razie te slodkie rozwiedzione misie nie zostaly dla dobra dzieci z ich matkami, tylko polecialy na obca babe?
          Jak nie ma woli wytrwania w zwiazku kazdy pretekst dobry,aby sie ulotnic. Z tym ze faceci rzadko potrafia odejsc w proznie, pocieszycielka dla misia niezbedna.I upieprzyli zycie dzieciom, niejednej eks i jeszcze next.
          • glasscraft Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 12:31
            Zakladasz, ze kazdy rozwiedziony mis polecial na obca babe smile?
            Jak ja lubie takie szufladkowanie - jak misiowa, to odchodzi, bo nie moze wytrzymac dluzej z pijakiem/bijacym/zdradzajacym, misiowym skoki w boki sie nie zdarzaja... jak mis - musi na nowa d... polecial, bo misie tak juz maja. Wszyscy faceci f...tem nie mysla, tak jak wszystkie babki nie sa Matkami-Polkami smile
            • anula36 Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 12:38
              zakladam ze i tacy sie trafiaja w calej populacji misiow. Tylko jakos zaden facet nie wpada na pomysl zeby sie z tego komukolwiek tlumaczyc, czemu sie rozwiodl zamiast jako ojcowie meczennicy tkwic przy boku dzieci i pierwszej i jedynej zony, ktorej slubowal az do smierci!
              • karolana Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 12:42
                Anula, po pierwsze faceci rzadko piszą na forach, po drugie bardzo często tłumaczą się z tego, dlaczego odeszli, po trzecie nie każdy ślubuje aż do śmierci, czasem jest tylko w US formułka o tym, że zrobi się wszystko aby związek był udany i trwały, tam nigdzie nie ma "dopóki śmierć nas nie rozłączy".
                • anula36 Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 12:44
                  dzieki za uswiedomienie Pani profesortongue_out
                  • karolana Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 12:47
                    Anula, nie uświadamiam, ale prostuję. Podchodzisz emocjonalnie i posługujesz się argumentami, które nie mają racji bytu, bo nie są prawdziwe.
                    • anula36 Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 12:56
                      jak nie sa prawdziwe, po co sie do nich ustosunkowujesz?
                      btw nie kazdy bierze slub w usc.
                      • karolana Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 13:22
                        > jak nie sa prawdziwe, po co sie do nich ustosunkowujesz?
                        Bo na tym polega m.in. rozmowa, że odnoszę się do wypowiedzianych słów.
                        > btw nie kazdy bierze slub w usc.
                        Nie napisałam, że każdy. Napisałam
                        czasem jest tylko w US formułka
                        Inaczej, związek małżeński KAŻDY jest odnotowany przez USC, natomiast CZĘŚĆ jest zawierana wyznaniowo z formułką o nie opuszczaniu aż do śmierci.
                        • anula36 Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 13:38
                          amensmile
              • glasscraft Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 12:44
                Nie do konca rozumiem, o co Ci chodzi.... komu chcialabys zeby sie tlumaczyli i co to ma wspolnego z tym, ze macochy na tym forum napisza, ze nie mialy nic wpolnego z rozpadem malzenstwa misia i eksi? O ile niekoniecznie przejscie przez wlasny rozwod bylo dla mnie najszczesliwszym wydarzeniem w zyciu i kosztowalo mnie niezle, to uwazam ze czasami rodzice zostajacy razem w sytuacji kiedy najchetniej by druga strone zamordowali ze szczegolnym okrucienstwem, robia wlasnym dzieciom wieksza krzywde, niz gdyby sie rozstali i ulozyli zycie z kims innym.
                • anula36 Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 12:53
                  O to ze odnosze wrazenie ze generalnie wiele kobiet tlumaczy sie znacznie bardziej ze swoich czynow niz to maja w zwyczaju mezczyzni.
                  Jest jak jest, trzeba dzialac w tej rzeczywistosci ktora mamy.po rozwodzie czy przed slubem.
                  • glasscraft Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 13:14
                    anula36 napisała:

                    > O to ze odnosze wrazenie ze generalnie wiele kobiet tlumaczy sie znacznie bardziej ze swoich czynow niz to maja w zwyczaju mezczyzni.

                    Na podstawie lektury forum macochy? Czy ciagle mowimy o "tlumaczeniu" sie macochy, ze z rozpadem zwiazku nie miala nic wpolnego, czy juz tak generalnie? I o tlumaczenie z jakich czynow - tego, ze sie napilo rano kawy, czy tego, ze sie przejechalo pieszego na przejsciu? Ja jakos wokol siebie nie zauwazylam duzej ilosci kobiet, ktore uprawiaja publiczna spowiedz ze swoich czynow (cokolwiek przez to rozumiesz).

                    > Jest jak jest, trzeba dzialac w tej rzeczywistosci ktora mamy.po rozwodzie czy
                    > przed slubem.
                    Niestety sie nie zgodze z Toba. Nie twierdze, ze trzeba ze zwiazku wiac przy pierwszej klotni, ale jak mysle ze znajdzie sie kilka osob, ktore wolalyby zeby ich rodzice sie rozstali, niz dali im przejsc przez piekielko niekochajacych sie doroslych...
                    • anula36 Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 13:28
                      1. na podstawie zycia
                      2. generalnie
                      3. widocznie zyjemy w innych rzeczywitostosciach, albo mamy inny poziom tej rzeczywistosci postrzegania

                      pewnie by i wolalo tych pare osob zeby ich rodzice sie rozeszli, ale co z tego ze by woleli kiedy realna rzeczywistosc jest inna? Nie lepiej zamiast zalowac czegos co sie nie stalo i na co sie nie mialo wplywac kreowac swoje zycie w rzeczywistosci zastanej, pogodzic sie z owym brakiem rozwodu i wyciagnac z tej sytuacji wnioski dla siebie?
                      • glasscraft Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 14:34
                        Nie wiem, czy lepiej. Moze zapytaj dzieci z domu, w ktorym rodzice koty ze soba zarli przez wiekszosc ich zycia. Bo jakos nie widze, zeby Ci rodzice tacy pogodzeni byli z brakiem rozwodu i jakiekolwiek wnioski wyciagali skoro klotnia pogania klotnia.
              • karolana Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 12:45
                Aha - ojców męczenników jest całkiem sporo, bo zakładając, że odejście od żony w oczach owej żony, rodziny, społeczeństwa i sądu jest równoznaczne z odejściem od dzieci, cała masa facetów woli podtrzymywać fikcję małżeństwa czekając aż dzieci osiągną wiek odpowiedni do tego, by mogły same się sobą zająć.
                • anula36 Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 12:59
                  sa dorosli i nieubezwlasnowolnieni - ich wybor, ich zycie.
                  • karolana Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 13:28
                    anula36 napisała:

                    > sa dorosli i nieubezwlasnowolnieni - ich wybor, ich zycie

                    Anula, Ty naprawdę widzisz to w takich czarno-białych barwach??
                    A jak masz kobietę, którą mąż codziennie po ryju, za przeproszeniem, pierze, a ona z nim tkwi w tym małżeństwie, też powiesz "jest dorosła i nieubezwłasnowolniona - jej wybór, jej życie"? Czy dla tej kobiety będziesz miała więcej zrozumienia?
                    Wyobraź sobie, że kobiety także są sprawcami przemocy, częściej psychicznej niż fizycznej, ale są i to bardzo często.
                    I niestety, działają tu pewne mechanizmy psychologiczne, które mogą sprawić właśnie to, że człowiek pozostaje w krzywdzącym go związku. Czasem do pewnego momentu, czasem na zawsze. I trudno tu mówić o świadomym wyborze.
                    Dodatkowo praktyka sądowa w sądach rodzinnych w nasztm kraju jest na zasadzie "samiec twój wróg", jak ostatnio powiedziała moja znajoma pani prokurator - z czystej wygody sędziów. Tak więc facet musi mieć NAPRAWDĘ dobry powód żeby się z małżeństwa wymiksować.
                    • anula36 Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 13:37
                      ofiarom przemocy ktore spotykam;
                      1. wyrazam wspoczucie dla trudnej sytuacji, udzielam informacji o ich prawach
                      2. daje wsparcie + adresy telefony odpowiednich instytucji / grup wsparcia/ terapeutow- wlasnie zeby wykorzenic postawe ofiary i pozwolic podjac ow SWIADOMY WYBOR
                      3. czasem zalatwiam miejsca w schroniskach/domach samotnej matki/hostelach
                      4. monitoruje sytuacje, wspieram na biezaco
                      5. reszta w ich rekach

                      Ile moge tyle robie. ani takiego czlowieka nie wezme do domu,ani swiata nie zmienie, ani za nikogo decyzji nie podejme. jestem tylko szarym pomagaczem, a nie panem bogiem.



                      • karolana Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 14:01
                        No widzisz, a ja takiego człowieka wzięłabym do domu, choćby po to, żeby zobaczył, że można żyć inaczej. Bo co z tego, że dam nr telefonu czy adres, skoro nie ma ten człowiek siły żeby z niego skorzystać? Czasem nie wystarczy wygłosić pogadankę, wcisnąć kawałek kartki w rękę. To raczej poprawia nastrój "pomagającemu", że "coś" robi, a osobie potrzebującej tej pomocy nie robi żadnej różnicy. Czasem trzeba kogoś po prostu wyciągnąć za kołnierz. I mówię tu tak ogólnie, a nie o sytuacji wyciągania faceta z małżeństwa.
                        Bo człowiek w sytuacji długotrwałego doświadczania przemocy nie widzi rozwiązań tylko ścianę, nie ma wiary we własne siły, w sprawczość. I nawet kiedy ktoś mu pokaże rozwiązanie, nie zbierze się w sobie żeby z niego skorzystać. Jak psy Seligmana i Maiera czy szczury Richtera .
                        • edw-ina Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 14:10
                          pokazywanie nic nie daje. Mi się wydawało, że jeśli pokażę mojej siostrze, że można mieć w domu faceta, który nie robi awantur, nie przepija pensji, za to zarabia na dom i tym domem się zajmuje, to do niej coś dobrze. Dotarło tyle, że jest na mnie śmiertelnie obrażona, bo jak ja śmiem wtrącać się w jej życie. Więc pokazywanie na własnym przykładzie, że coś moze wyglądać inaczej, może odbić się czkawką.
                          • karolana Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 14:18
                            Moim zdaniem i z mojego doświadczenia wiem też, że każda próba pomocy, czyli jakiejś tam ingerencji w cudze życie, może odbić się czkawką smile
                            To już decyzja pomagającego czy ryzykuje.
                            Ale znajomość pewnych mechanizmów psychologicznych pomaga.
                            Kiedyś frustrowało mnie, że ja komuś na tacy podaję rozwiązanie a tek ktoś nic nie robi. Potem stwiwrdziłam - dorosły jest, niech se radzi.
                            A potem się doszkoliłam wink
                            I jasne, nie każdego można uratować bo ten ktoś musi jeszcze chcieć sam siebie ratować. Ale czasem się udaje.
                            • edw-ina Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 14:26
                              pomaganie to w ogóle skomplikowana sprawa. Np. z moją przyjaciółką wymieniamy się ubraniami: któraś czegoś nie nosi, innej pasuje itp. Kobita jest naprawdę zamożna i nie ma z tym problemów, przeciwnie - już mi zapowiedziała, że przyjeżdża z dodatkową walizką ubrań. Za to, kiedy kilka razy próbowałam oddać komuś swoje ubrania i nie robiłam tego poprzez instytucję, to nie raz spotykałam się z reakcją negatywną, albo z usilnymi próbami odwdzięczenia się. W konsekwencji nauczyłam się właśnie tego, co sama napisałaś: że pomóc można tylko osobie, która tej pomocy chce.
                        • anula36 Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 14:13
                          wyobraz sobie ze jednak paru moim klientom pomoglam, choc ich nie implementowalam na moich niecalych 30 m2, a tylko "wyglaszalam pogadanki" i " wciskalam kawalki kartki w reke", czym oczywiscie pomagalam sobie nastroj wylacznie.
                          Skoro ludzzie szukaja w ogole pomocy instytucjonalnej to znaczy ze potencjal do wyleczenia maja, trzeba tylko troche go wzmocnic.

                          w sumie jaka ja mam mila i przyjemna prace - poprawiam sobie nastroj kosztem cudzego niszczescia. Warto bylo trafic na to forum zeby to sobie uswiadomic.
                          • edw-ina Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 14:16
                            Anula, pracujesz w MOPSie?
                            • anula36 Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 14:25
                              nie,ale blisko.
                          • karolana Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 14:25
                            Anula, ale Ty piszesz o sytuacji, kiedy ktoś już szuka pomocy, a to wyklucza bierność! Bezsensowny jest Twój sarkazm w tym momencie.
                            To nie Ty wychodzisz do "klienta", ale on przychodzi do Ciebie, czyli dostrzega potrzebę zmiany, możliwości. To nie jest ktoś, komu trzeba od zera tłumaczyć, że trzeba coś zmienić.
                            Poza tym Twoje działenia nie jest Twoją altruistyczną chęcią pomocy, ale pracą, więc też rządzi się innymi prawami.
                            • anula36 Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 14:27
                              To nie jest ktoś, komu trzeba od zera tłumaczyć,
                              > że trzeba coś zmienić.

                              Bogu dzieki, bo to nie dziala,niestety. Prawdziwe trwale zmiany sa budowane na woli zainteresowanegoa nie przymusie otoczenia.
                              • anula36 Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 14:29
                                wyobraz sobie ze altruistycznie tez zdarza mi sie pomagac - ale tez TYLKO tym ktorzy tego chca.
                                • karolana Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 15:25
                                  Dziwna jakaś ta dyskusja się zrobiła...
                                  Powiem tyle - pracowałam (wolontaryjnie) w pewnym ngo-sie, w kórym robiłam projekt przeciwdziałania przemocy. I w ramach tego projektu mieliśmy szkolenie na temat psychologii ofiar przemocy, które to szkolenie na wiele rzeczy otworzyło mi oczy.
                                  Od tego czasu myślę o ludziach oraz ich zachowaniach mniej kategorycznie, z większym zrozumieniem. Bo czasem coś, co wygląda na niechęć do uzyskania pomocy jest postawą obronną, wyuczoną przez lata obrywania po ryju, w takim czy innym znaczeniu. Albo rozpaczliwą próbą uratowania jakichś tam, iluzorycznych w zasadzie, resztek godności. I dotyczy to zarówno kobiet pranych przez swoich facetów, mężów gnojonych przez żony jak i dzieci maltretowanych w taki czy inny sposób przezr rodziców płci obojga.
                                  Każda sytuacja jest inna i jasne, fajnie jak ktoś ma świadomość i siłę do wyciągnięcia ręki po pomoc. Ale wiem też, że czasem człowiek jest w takim stanie, że nawet jeśli ktoś do niego wyciąga rękę, on jej nie łapie, bo nie wierzy, że to cokolwiek da. Staram się to rozumieć, nie oceniać (choć czasem szlag mnie trafia) i mimo wszystko wyciągać tę rękę. Bo nawet jeśli 1 osoba na 1000 ją chwyci to i tak warto.
                                  Miłego popołudnia smile
                                  • anula36 Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 20:24
                                    Od tego czasu myślę o ludziach oraz ich zachowaniach mniej kategorycznie, z większym zrozumieniem.
                                    Na podstawie twoich wypowiedzi tutaj, nigdy bym sie tego nie domyslila.
                                    Milego wieczoru rowniez.
                              • karolana Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 14:41
                                Anula, ja temu nie zaprzeczam. Jednak czasami potrzebny jest impuls z zewnątrz. Nie chodzi o przymus, ale o impuls, o coś, od czego można zacząć. Nic więcej.
          • animus_anima Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 07.07.12, 21:32
            anula36 napisała:

            > a powiedzcie mi czemu w takim razie te slodkie rozwiedzione misie nie zostaly d
            > la dobra dzieci z ich matkami, tylko polecialy na obca babe?

            dokłądnie
            ja w tym widzę ucieczkowość i tak naprawdę wiele sytuacji nawet dzisiaj przeczy teorii, że dziecko mojego męża jest dla niego najważniejsze,
            zostawił babę, dziecko (nie mieli ślubu, wielki chaos, brak stabilizacji),
            wątpię, żeby myślał w tamtym czasie o dziecku,
            wygodniej jest też być dobrym tatą raz na 2 tygodnie, odkupuje winy w ten sposób,
            nawet nie wie, jak go syn oleje, ja tak to widzę, niech tylko podrośnie...

            > Jak nie ma woli wytrwania w zwiazku kazdy pretekst dobry,aby sie ulotnic.

            też tak uważam, to jest coś, co depcze mi po piętach w każdej sytuacji kryzysowej, włącza mi się alarm i potrafię polecieć taką analizką mężulkowi

            Z tym
            > ze faceci rzadko potrafia odejsc w proznie, pocieszycielka dla misia niezbed
            > na.I upieprzyli zycie dzieciom, niejednej eks i jeszcze next.

            o tak!!! jeszcze z ramion do ramion! Nie cierpię tego!

      • karolana Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 12:17
        mazoko napisała:

        > Odniosę się do tego dlaczego się tłumacza co niektóre macochy że to nie one roz
        > biły związek..... i słusznie się tłumaczą bo sa winne łez dziecka (a jak to moj
        > a babcia mówiła że to najciężej jest znieść) .... niech nie oczekuje akceptacji
        > , ktoś kto rozwalił świat dziecka jego rodzine, nigdy nie będzie zaakceptowany,
        > starszej córce musiałam pokazać pierwsze maile sms żeby udowodnić że to nie ja
        > zepsułam ich dom po tym dopiero była akceptacja

        Z ciekawości zapytam - co musiałaby zrobić kobieta żeby facet zostawił dla niej żonę (nie uważam, że odejście od żony oznacza porzucenie dzieci i uparcie będę podkreślać, że nawet jeśli facet odchodzi do innej kobiety, opuszcza żonę i tylko żonę). Bo ja sobie to jakoś średnio wyobrażam... takie działania z zewnątrz przekładające się potem na odejście od żony.
        Wiem, że jest takie postrzeganie, wiem, że kiedy dowiedziałam się o zdradzie mojego ex, to pierwszą rzeczą jaką zrobiłam było obwinianie tamtej kobiety. Ale potem policzyłam do 100 i pomyślałam, że gdyby mój ex nie miał ochoty na inną, to wołami by go do łóżka nie zaciągnęła. I tak to jakoś jest, że najczęściej nie kobieta wychodzi z inicjatywą (wszak w naszej kulturze nadal jest to równoznaczne z byciem puszczalską i większość kobiet unika tego jak może) tylko facet łazi, obiecuje, staje na głowie żeby przekonać, że to małżeństwo od dawna jest martwe, że z żoną to go łączą tylko kredyty, że został w domu dla dobra dzieci, itp. To facet biega z kwiatami, prezentami, nosi na rękach, snuje plany, itd. I pójście na ten układ jest, jak obserwuję, wypadkową wielu czynników, które zaistniały w jednym momencie. Im starsza kobieta, im dłużej jest sama, im mniej ma wokół potencjalnych kandydatów na partnera, im cięższe przejścia miała, im bardziej wierzy w miłość tym łatwiej wejdzie w związek z facetem "co to właśnie ma się rozwodzić". A potem, nawet jak facet faktycznie się rozwiedzie, kac moralny... Szkoda mi tych dziewczyn. Wiem ile przeszła przez mojego walniętego ex jego druga żona. A wydawało jej się, że Pana Boga za nogi złapała... Ehhh.
        I dlatego tym bardziej uważam, że jeśli ktoś rozwala dziecku rodzinę to nie jakaś obca pani, tylko mamusia z tatusiem. Czasem bardziej jedno, czasem drugie, ale najczęściej do spółki. I to mamusia z tatusiem są winni łez dziecka, nie osoby postronne.

        ..... mlodsza marzy o domu z m
        > ama i tata .... i mowila mi to na ucho jak miala 5 lat tulac sie do mnie .....

        KAŻDE dziecko chce mieć normalny dom, z normalną rodziną, z mamą i tatą. Tak było, jest i będzie. I każde dziecko na taki dom zasługuje. Ale życie to nie koncert życzeń, niestety.
        Ja jako 5-latka też chciałam mieć normalny dom, mimo, że moi rodzice do tej pory są razem... czy może razem mieszkają, bo być ze sobą przestali daaaaaawno temu.
        Dzieciary m też chciałyby mieć dom z mamą i tatą. Ale jeśli miałby to być dom z TĄ mamą i TYM tatą, taki jak był zanim tata się wyprowadził... to wolą jak jest teraz. Przynajmniej w jednym miejscu mają spokój i normalną opiekę. I jakoś nie mają problemu z tym, że cała rodzina matki opowiada jaka to ze mnie k... i że przeze mnie tatuś porzucił rodzinę. Dzieci nie miały problemu z zaakceptowaniem mnie, mimo, że słyszały o mnie różne rzeczy i nie musiałam nikomu pokazywać żadnych dowodów. Nawet parę razy starszemu dzieciu wyrwało się, że dobrze, że tato w końcu zostawił mamę, bo teraz może być ze mną. Nie wiem, może na wyjątkowe okazy trafiłam wink

        > a co do tego co twierdzi tully ze dziecko jest naj ..... dziecko powinno być ks
        > ięciem sługą i na końcu przyjacielem .... wazne zeby dziecko mialo zapewniona p
        > odstawe jedzenie spanie opieke zdrowotna nauke plus troche "przytulanka"

        A ja bym odwróciła proporcje, bo dziecko potrzebuje PRZEDE WSZYSTKIM "przytulanka", poczucia, że jest kochane, cenne, wartościowe, chciane. A cała reszta wynika właśnie z tego, bo jak się kocha, to się dba.

        > ale dziecko ma wiedziec co oznacza NIE + proste zasady konsekwentnie przestrzegane -
        > ja licze sie z dzieckiem dziecko ze mna - dziala dobrze i na pozor cos nie wyg
        > ladajaco za dobrze dobrze dziala w praktyce i pokazuje ze dzieci lubia jasne za
        > sady ( przychodiz sie na kazde zawolanie ale one wiedza ze nie wola sie bezsens
        > u).

        Moim zdaniem wszystko zależy od wieku dziecka i jego indywidualnych potrzeb.
        Małe dzieci potrzebują rodzica na zawołanie. Im starsze, tym więcej samodzielności powinny mieć wpojone. Inaczej też potraktuję dziecko z zaburzeniami poczucia bezpieczeństwa, własnej wartości (czyli np dzieciary m), a inaczej własne, wychuchane, wypieszczone od początku, ugruntowane w poczuciu mojej miłości dzieciarstwo.
        I podpisuję się pod tym, że dzieci potrzebują jasnych zasad, bo to daje poczucie bezpieczeństwa właśnie. To, że próbują badać gdzie są granice nie oznacza, że te granice nie są im potrzebne, wręcz przeciwnie. Nabierają wtedy przekonania, że ten starszy osobnik wie co robi, że warto mu zaufać, że nie jest chorągiewką na wietrze, że można się na nim oprzeć.
        • kara_mia Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 05.07.12, 20:03
          Z ciekawości zapytam - co musiałaby zrobić kobieta żeby facet zostawił dla niej żonę (nie uważam, (...) . Bo ja sobie to jakoś średnio wyobrażam... takie działania z zewnątrz przekładające się potem na odejście od żony.

          Ja na przykład gotuje najlepiej ze wszystkich znajomych koleżanek bliższych i dalszych mojego męża oraz dużo lepiej od jego byłej od byłej zony.

          Miłość miłością , ale mój małżonek twierdzi, ze kuchnia nie była zupełnie bez znaczenia.

          I tak sobie myślę, ze te co tak obwiniają ta nieszczęsna "trzecia" co rodzinę dziecku rozwaliła, to uważają, że:
          ta rodzina była taka cudowna i wspaniała... i dziecko nocami płacze "bo tak rodzice się kochali a ta paszczurzyca zabrała mi tatę..."
          proszę was.. trochę realizmu...
          Dziecko małe płacze, bo chce mieć w domu mamę i tatę i boi się że będzie musiało wybierać.
          A dziecko 40+ rozważa czasami:
          Czemu ten mój ojciec nie poszedł w sina dal? Może chociażbym w weekendy mogła pooglądać jak ludzie normalnie żyją , a tak d... blada na okrągły zegar.

          Czasem dobrze jest patrzeć nieco dalej niż pierwsze 2 lata życia dziecka.
          moje 1 rok się przeawanturowało, 2 i 3 rok miało 2 razy w tygodniu uwagi: bo ty mi dzieciństwo zrujnowałaś
          po 11 latach mówi: "Wiesz, chyba mam się teraz lepiej niż byś z tata została. To była dla mnie dobra decyzja"

          Dziecko może mówić co chce , a obowiązkiem rodzica jest patrzeć nie na swój koniec nosa : jak się będę czuł jak mi dziecko powie: "zniszczyłaś mi życie"- ja tego nie zniosę.; tylko starać się (najlepiej w oparciu o wnioski z poprzednich błędów) patrzeć na to co będzie za lat 10.




        • mazoko Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 06.07.12, 08:43
          he he he jak się baba uprze to baardzo dużo może zrobić żeby rozbić rodzinę i często im się to udaje... masz dzieci to wiesz ile rzeczy kosztem dzieci odbierasz sobie i swojemu mężowi a ta wolna niezależna kobitka ma czas, chęci, siły i motyw ..... i oczywiście nie kwestionuje że są faceci wyjątkowi którzy dla swojej rodziny dali by sie posiekać i posolić i rzadna obca baba nie ma prawa się do nich zbliżać wink
          co dzieci mówią Tobie to jedno a co matce to zupełnie inna historia ...... dzieci są genialnymi psychologami, dostosowywuja się w sposób rewelacyjny i nie należy nigdy o tym zapominać .... więc przy Tobie cieszą się że jesteś a tuląc się do mamy mówią że szkoda że nie ma tu taty wink
          • karolana Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 06.07.12, 09:36
            Mazoko, a nie sądzisz, że obwinianie osoby postronnej o rozpad związku to rozgrzeszanie siebie z własnych błędów?
            Siebie oraz niewiernego partnera. Bo dzieci mają dwoje rodziców i jeśli ci rodzice myślą trzeźwo, to wychowują dzieci wspólnie i zamiast sobie odbierać, dodają. Tak, mamy mniej czasu, mniej siły, więcej wydatków, więcej pracy. Ale jesteśmy pełniej razem i jesteśmy szczęśliwsi niż kiedy dziecka nie było. Dzielimy ze sobą więcej i więcej nas łączy.
            Mimo wszystko uważam, że wejście w związek jest kwestią świadomej decyzji podejmowanej przez dwoje ludzi, a nie skutkiem zabiegów jednej strony.

            Co do dzieci m, może nie dywagujmy co mówią swojej matce, bo ani Ty ani ja tego nie wiemy. Na pewno żałują, że tata z nimi nie jest na codzień, ale pisząc to, co napisałam chciałam powiedzieć, że dzieci m, pomimo bardzo negatywnych relacji swojej matki i jej rodziny na mój temat, nigdy nie dały mi odczuć braku swojej akceptacji dla mnie i mojego związku z ich ojcem, wręcz przeciwnie. A co mówią swojej matce to sprawa między nimi a matką i mnie to nie interesuje.
            • mazoko Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 06.07.12, 10:01
              Nie obwiniam, nigdy nie byłam w takiej sytuacji ani z jednej ani z drugiej strony znam to z życia wokół mnie ...
              jak piszesz jak to dziecko cudownie spaja i łączy to się zastanawiam czy masz swoje dzieci? (wybacz niewiedze od niedawna na forum)
              • karolana Re: czemu walicie mentalnie po pysku? 06.07.12, 14:38
                mazoko napisała:

                > Nie obwiniam, nigdy nie byłam w takiej sytuacji ani z jednej ani z drugiej stro
                > ny znam to z życia wokół mnie ...

                nie twierdzę, że personalnie Ty obwiniasz, ale też obserwując otoczenie, łącznie z sobą samą, mam głębokie przekonanie, że to właśnie pójście na taką psychologiczną łatwiznę, tj. skoro "ta trzecia" jest winna, to znaczy, że ja nie jestem winna. wygodne.

                > jak piszesz jak to dziecko cudownie spaja i łączy to się zastanawiam czy masz s
                > woje dzieci? (wybacz niewiedze od niedawna na forum)

                nie napisałam, że ogólnie dziecko spaja i łączy, bo wiem, że to nie jest prawda obiektywna. napisałam, że MÓJ związek zyskał na pojawieniu się dziecka (które pojawiło się kilka miesięcy temu). poza tym jedno z dzieci m mieszkało z nami przez prawie rok i też było super. a obecnie dzieciaki m są u nas przez co najmniej pół miesiąca, więc mamy pod opieką 3 dzieci i nie narzekam smile
        • ciociacesia wystarczy ze bedzie 06.07.12, 13:48
          > Z ciekawości zapytam - co musiałaby zrobić kobieta żeby facet zostawił dla niej
          > żone
          nowa fascynacja/milosc/zakochanie zawsze wydaje sie fajniejsza od starejk znanej nudnej i na codzien ogladanej, nawet jak jest toczka w toczke taka sama, albo i gorsza
          • karolana Re: wystarczy ze bedzie 06.07.12, 14:34
            ciociacesia napisała:

            > > Z ciekawości zapytam - co musiałaby zrobić kobieta żeby facet zostawił dl
            > a niej
            > > żone
            > nowa fascynacja/milosc/zakochanie zawsze wydaje sie fajniejsza od starejk znane
            > j nudnej i na codzien ogladanej, nawet jak jest toczka w toczke taka sama, albo
            > i gorsza

            Ale to działa w obie strony i na krótką metę. Raczej chyba w przypadku takich fascynacji/zakochania nikt nie porywa się na odejście z domu, zwłaszcza kiedy są dzieci. Żeby facet odszedł od żony i naraził się na ograniczenia kontaktu z dziećmi musi stać się coś ważniejszego niż, za przeproszeniem, nowa dupa na horyzoncie.
            • mazoko Re: wystarczy ze bedzie 06.07.12, 14:58
              czasami ta nowa dupa przeslania caly swiat wink
              • karolana Re: wystarczy ze bedzie 06.07.12, 16:00
                mazoko napisała:

                > czasami ta nowa dupa przeslania caly swiat wink

                hehehehe, to musi być niezły kawał dupy wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka