kropelka25 06.08.04, 16:38 ....pociechy waszych partnerów się do was zwracają?Po imieniu czy per ciociu,wujku? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
lilith76 Re: Jak.... 06.08.04, 16:47 Mały zawsze mówił ciociu, Mała kiedyś mówiła mi po imieniu, teraz ciociu. szczerze mówiąc wolałabym gdyby mi mówiły po imieniu, zawsze nie cierpiałam słowa ciotka, kojarzyło mi się z pięćdziesięcioletnią zamarynowaną dziewicą. co do zawiłości pokrewieństwa, to Mała powiedziała mi kiedyś, że "mama to się będzie żenić i ja nie wiem czy ten tata to też będzie tata". kwestia ślubu jest raczej wątpliwa, ale ciekawe jest jak dzieciaki radzą sobie z takimi sytuacjami. Odpowiedz Link
kropelka25 Re: Jak.... 06.08.04, 17:10 Widzę,że masz takie samo podejście do sprawy jak ja.Do mnie Mały mówił na początku ciociu bo nie byliśmy aż tak bardzo zaangażowani w związek z moim M.Ale teraz to mówi do mnie po imieniu i jest fajnie.Ciocia sprawia wrażenie jakiegoś dystansu... a jak jest u innych? Odpowiedz Link
marta_urszula Re: Jak.... 06.08.04, 18:25 U mnie moi step-synowie mowia po imieniu, a ze zaczli z nami mieszkac jak nasz syn mial 6 lat to i on zaczal do mnie i i do swojego taty mowic po imieniu. Rezultat jest taki ze synowie meza do niego mowia tata, do mnie po imieniu, a nasz wspolny syn do mnie i do meza po imieniu. Tak sie do tego przyzwyczailam, ze jak mi sie ktos w naszym bardzo tradycyjnym kosciele zapytal czy DOBRZE SLYSZAL ze moj syn mowi do mnie marta, to nie bardzo wiedzialam o co mu chodzi.Czasem sie smieje z mojego dziecka, ze biedny bo nie ma taty i mamy Odpowiedz Link
lideczka_27 Re: Jak.... 07.08.04, 13:17 Kiedyś "ciociu". Kwestia zasad: mój M. nie pozwoliłby, by dziecko zwracało się do mnie po imieniu jak do rówieśnika. Chyba, że na moje wyraźne życzenie a takiego nie wyraziłam. Nawet jeśli jest to jakiś "dystans", to raczej zdrowy dla relacji. Ja też tak zostałam wychowana, pewne zasady, także zwracanie się do innych w konkretnych relacjach świadczy o szacunku. Młoda do partnerów matki mówiła po imieniu. A tuż po naszym ślubie eks ucichła, przestała kazać na mnie mówić "pani" i przemianowała swojego lubego na "wujka". Teraz mówi mi "mamo". Długo tylko po cichu, bo się bała, potem raz ciociu raz mamo, aż pewnego wieczora się rozbeczała, że chce już zawsze "mamo" i mówi. Babcia przestała na nią chyba krzyczeć bo po powrocie od niej nadal jestem "mamą". pozdrawiam Odpowiedz Link
domali Re: Jak.... 10.08.04, 14:10 Ja nigdy nie chciałam, żeby syn mojego męża mówił do mnie 'ciociu'. Byłoby to nienaturalne, chociażby z powodu różnicy wieku (jest on ode mnie jedynie o 14 lat młodszy). Rodzeństwo mojej mamy jest ode mnie starsze o 8 i 10 lat i mimo, że to moi wujkowie/ciocie, mówię do nich po imieniu (szczególnie, że brat mamy jest w wieku mojego męża). I tak to, jak i mówienie po imieniu przez syna męża, nie jest dla mnie oznaką braku szacunku. Tak jest po prostu bardziej naturalnie. Odpowiedz Link
atiwoj2 Re: Jak.... 07.08.04, 23:15 po imieniu glupio mowic na obca babe ciociu, ale znowu nie jestem az tak obca, zeby mowic do mine pani Odpowiedz Link
triss.m Re: Jak.... 09.08.04, 10:12 byl juz kiedys taki watek i okazalo sie, ze wiekszosc mowi po imieniu. do mnie synowie M zwracaja sie per ciocia, a zdanie mam podobne do Lideczki.. jesli nawet to dystans, to raczej 'zdrowy'. do narzeczonego matki mowia po imieniu, a nawet chyba posluguja sie zdrobnieniem - taki starszy kolega. wyszlismy z zalozenia, ze oni sa zbyt mali zeby mowic po imieniu (zreszta jestem starsza od ich matki - o caly rok hehe), slowo 'ciocia' nie kojarzy mi sie z wiekowa matrona, w moim dziecinstwie tez wystepowaly takie 'przyszywane ciocie' - kolezanki mamy i ja jako dzieciak, swietnie wyczuwalam, ktora jest naprawde fajna a ktora tylko udaje, i ta 2-ga zawsze byla pania, niezaleznie od falszywych usmiechow, jakimi mnie obdarowywala zreszta zauwazylam, ze oni sobie poukladali te relacje i slowo 'ciocia' zostalo przyjete, bo czasem jak M sie myli, ze 'pani .. cos tam' to maluchy go poprawiaja 'nie pani tylko ciocia' Odpowiedz Link
jayin Re: Jak.... 09.08.04, 10:26 Wiecie co - z tą "ciocią"/"po imieniu" to chyba zależy też w dużej mierze od wieku dziecka. I też od różnicy wiekowej między macochą a pasierbicą/pasierbem. Są różne związki "macosze" Związki równolatków, ale także takie z różnicą wieku. No i prywatne poglądy, przyzwyczajenia wyniesione ze swojej rodziny. O ile wyobrażam sobie bez trudu, że czyjeś pięcio/siedmioletnie dziecko mówi do mnie "ciocia", o tyle padłabym, gdybym usłyszała z ust 13- latka "ciociu"......... gdybym naprawdę tą ciotką nie była (wg rodzinnych koligacji). Raz prawie padłam, jak dawałam korepetycje z niemieckiego synowi znajomych. Młody ma tyle samo lat co syn Osobistego. I wypalił na początku: "Proszę pani..." i tak parę razy jeszcze. A ja wtedy byłam na studiach dopiero... Pomijając fakt, ze się staro poczułam wówczas - jakoś to dla mnie nienaturalnie zabrzmiało. Ale to przez to może, że mam sporo młodszego rodzeństwa własnego i "ciotecznego" i "przyszywanego czerwoną nitką" - w przekroju wiekowym od dwudziestu kilku do kilku lat I nie razi mnie, te moje znajome starsze i mniejsze dzieciaki mówią mi po imieniu. J. Odpowiedz Link
joolanta Re: Jak.... 09.08.04, 13:35 no właśnie, gdybym ja usłyszała od 19 letniej panienki - córki mojego M "ciociu" to bym sie czuła głupio, ma ona tyle lat ze wie ze nie jestem żadna ciocia....... Chyba to zależy od zażylosci, kontaktów i oczywiście różnicy wieku. Odpowiedz Link
lideczka_27 Re: Jak.... 09.08.04, 22:31 Wiek to podstawowa sprawa. Nie wyobrażam sobie, by nastolatek mówił mi "ciociu". Tak jak czułabym się nieswojo, gdyby czterolatek (bo tyle miała młoda, gdy się poznałyśmy) mówiła mi po imieniu. Ponadto teraz mi pasuje, bo żyjemy razem i dziwnie by było, gdyby syn mówił "mamo", a jego siostra do mnie na "ty". Młoda ma mnóstwo "ciotek" - koleżanek matki i ojca. Właściwie dla mnie to trochę dziwne, bo rozumiem, gdy z kimś się blisko przyjaźnimy, wtedy takie ciotkowanie OK, ale gdy dzieciak pierwszy raz kogoś widzi i słyszę od mojego M. tekst "przynieś cioci coś tam" (np. to kumpela za studiów), to dla mnie to głupie. Myślę sobie, czy jej to akurat pasuje, no ale chyba ma to gdzieś, bo następny raz wpada do nas za kila lat Kiedyś byłam nianią fajnego pięciolatka, który był właśnie tak wychowywany, że młodzieży "tykał". Pewnie rodzice mu pozwalali mówić do ich znajomych po imieniu. W parku, na spacerze, w lodziarni przeżywałam katusze, bo w sytuacjach, gdy ktoś do niego zagadnął, on każdemu "tykał". Poprawiałam na bieżąco, że to "pani", a nie jego koleżanka, ale widziałam, że niektórzy byli... hm... nie wiem jak to określić... niemile zaskoczeni? Dlatego lubię bardziej formalne układy. Uczono mnie zwracania się do starszych w określony sposób i nie miało to związku z autorytetem czy jego brakiem. Bo nawet jeśli kogoś nie lubiłam, to nie nazywałam go "babą". Pozdrówka Odpowiedz Link
chalsia Re: Jak.... 10.08.04, 00:19 Do znajomych mój 2,5 latek mówi po imieniu i ponoć (bo wiem to tylko z ust eksa) tak mówi do next. I tak jest dobrze, bo ciocia to ktoś z rodziny. Jedyną niespokrewnioną osobą, do której mały mówi "ciociu" to niania. A o i do obcych mówi róznie - raz per "pan/pani", czasami per "ty". Ale łatwo się uczy - przecież to nie problem by zajarzyć, ze na "ty" to się mówi do znajomych dorosłych osób, a do nieznajomych "pan/pani" Pozdrawiam, Chalsia Odpowiedz Link
lideczka_27 Re: Jak.... 10.08.04, 15:42 chalsia napisała: > Do znajomych mój 2,5 latek mówi po imieniu i ponoć (bo wiem to tylko z ust > eksa) tak mówi do next. I tak jest dobrze, bo ciocia to ktoś z rodziny. Jedyną > niespokrewnioną osobą, do której mały mówi "ciociu" to niania. Dla mnie to niekonsekwencja. I tylko stwierdzam fakt, bo to Wasze sprawy. W każdym razie żona ojca (wiadomo - obca przez krew, aczkolwiek matka przyrodniego rodzeństwa) to ktoś bliższy niż niania. TEORETYCZNIE, bo reszta zależy od relacji itd., wiadomo o co chodzi... > A o i do obcych mówi róznie - raz per "pan/pani", czasami per "ty". Ale łatwo > się uczy - przecież to nie problem by zajarzyć, ze na "ty" to się mówi do > znajomych dorosłych osób, a do nieznajomych "pan/pani" Oooo chalsia, TO Ty masz zdolnego syna i tyle. Mój podopieczny był dwa razy od niego starszy i walił na "ty" do wszystkich mimo moich tłumaczeń. Nie chodzi wcale o dorosłych trudnych do identyfikacji (miał bardzo młodą ciocię, na którą mówił po imieniu, więc do 20 latków mógł od biedy tak się zwracać), ale do dorosłych, którzy na oko są dużo starsi - np. tak się zwracał do mojego taty i nawet gdy ten mu zwrócił uwagę, młody swoje. Tu ważne jest wychowanie i charakterek dziecka. To był w sumie jeden "problem", poza tym chłopak był bardzo sympatyczny i dobrze spędzaliśmy wspólny czas. pozdrówka lidka Odpowiedz Link
chalsia Re: Jak.... 10.08.04, 18:10 > chalsia napisała: > > > Do znajomych mój 2,5 latek mówi po imieniu i ponoć (bo wiem to tylko z us > t > > eksa) tak mówi do next. I tak jest dobrze, bo ciocia to ktoś z rodziny. > Jedyną > > niespokrewnioną osobą, do której mały mówi "ciociu" to niania. > Lideczka napisała > Dla mnie to niekonsekwencja. I tylko stwierdzam fakt, bo to Wasze sprawy. W > każdym razie żona ojca (wiadomo - obca przez krew, aczkolwiek matka > przyrodniego rodzeństwa) to ktoś bliższy niż niania. TEORETYCZNIE, bo reszta > zależy od relacji itd., wiadomo o co chodzi... Owszem jest to niekonsekwencja ALE niania zaistniała gdy mały miał pół roku. Ciocia łatwiej wymówić i ma jednak "lepsze" konotacje niż niania. Choć chyba bym wolała by mówił na nią niania, jednak niania nie chciała być nazywana nianią (bo rozmawiałam z nią o tym jak zaczynała pracę). A next nie jest (i jeszcze dłuuuugo nie będzie) bliższa od niani - next pojawiła się (dla dziecka) jak miało ponad 1,5 roku i jest co drugi weekend, a niania - na codzień. Pozdrawiam, Chalsia Większość ludzi to ssaki. Odpowiedz Link
lideczka_27 Re: Jak.... 10.08.04, 19:01 no i właśnie o tym pisałam - wszystko zależy od relacji Ja byłam właśnie "nianią". Mały sobie zażyczył, a ja nie widziałam przeszkód Z początku mnie to śmieszyło, potem się przyzwyczaiłam. pozdrówka Odpowiedz Link
judytak Re: Jak.... 09.08.04, 10:24 po imieniu nie jestem od nich tak dużo starsza (11 i 14 lat), a kiedy się poznałyśmy, to nie były już przedszkolaki (miały lat 8 i 11) w mojej rodzinie w ogóle dzieci do ciotek / wujków mówią po imieniu, więc było to dla mnie naturalne, i tak właśnie chciałm, żeby do mnie mówiły mąż chyba wolałby inaczej, ale w sumie nie wtrącał się a "autorytet" to ja mam z innych źródeł, niż sposób zwracania się... pozdrawiam Judyta Odpowiedz Link
jayin Re: Jak.... 11.08.04, 09:33 judytak napisała: > a "autorytet" to ja mam z innych źródeł, niż sposób zwracania się... Judyta - ale tu chyba akurat nie chodzi o autorytet - bo wątpię, żeby wynikał on w jakichkolwiek układach społecznych z tego czy ktoś mówi per "ty" czy per "pani" To raczej kwestia przyzwyczajenia i wychowania (w różnych warunkach i rodzinach - w niektórych mówią sobie wszyscy po imieniu, w niektórych jest to nie do pomyślenia, itp...). Dla mnie np. jest własnie nie do pomyślenia, żeby małe dziecko, które nie jest moim rodzeństwem ani kuzynostwem zwracało się do mnie po imieniu Natomiast w kwestii nastoletniej "młodzieży" jestem liberalna, bo aż tak staro się nie czuję, żeby musieli mi mówić "pani" albo "ciocia" ) ("ciocię" rezerwuję wyłącznie dla swoich siostrzeńców i dzieci bliskich przyjaciół pozdr. J. Odpowiedz Link