Dodaj do ulubionych

wychowanie

11.04.14, 13:18
co zrobić z niewychowanym niespełna 9-latkiem którego matka nie ma czasu i potrzeby a ojciec nie zna się za bardzo na wychowaniu dzieci?
czy jedynym rozwiązaniem jest zakasać własne rękawy lub omijać małego jak śmierdzące jajko dopóki robale nie wyjdą z pokoju spod drzwi i dopiero zainterweniować.???
jaki macie poglądy?
Obserwuj wątek
    • chalsia Re: wychowanie 11.04.14, 13:47
      wychować ojca w pierwszej kolejności
      to jemu truj głowę, że Ci "robale" w pokoju - w TWOIM przecież domu - przeszkadzają
      • rybkka24 Re: wychowanie 11.04.14, 13:57
        też o tym myślałam.tylko facetowi trzeba wszystko palcem pokazać.
        e tam niech dzieciak wyrasta na antyspołecznego,roszczeniowego, leniwego człowieka.
        chyba zajmę się sobą.
        bo wiecie co?najbardziej to chyba mi przeszkadza niewychowanie małego.
        a raczej okropnie razi w oczy że jest hodowany.będę musiała zamknąć oczy.i uszy bo strasznie marudzi.
        • edw-ina Re: wychowanie 11.04.14, 14:06
          Moja praktyka mówi - wychować ojca i umyć ręce. Od ojca wymagać i tyle. Dziecko brudzi - albo ojciec posprząta, albo nauczy dziecko. Koniec. Kropka. Stosować uparcie do skutku. Dobrego lub złego, ale z tym się trzeba liczyć.
    • karolana Re: wychowanie 11.04.14, 15:18
      Pytanie 1 - co to znaczy "nie zna się na wychowaniu dzieci"?
      Pytanie 2 - jak można "wychować" dorosłego człowieka?

      Przyznam, że dla mnie to jest coś absolutnie niepojętego, że człowiek, który od 9 lat jest rodzicem (wszystko jedno czy ojcem czy matką) może "nie znać się" na wychowaniu dzieci.
      Jeśli jestem rodzicem i czuję, że nie jestem w tym dobra, to się doszkalam. Są podręczniki, są zajęcia podnoszące kwalifikacje rodzicielskie, są psychologowie i pedagodzy, którzy mają za zadanie pomóc.
      A jeśli człowiekowi nie chce się wysilać, to po cholerę sobie to dziecko robił?
      Znaczy - niech odda dziecko na wychowanie komuś innemu, np. własnej rodzinie lub do RZ.
      A druga sprawa - ojciec tego dziecka jest raczej dorosłym, ukształtowanym człowiekiem i jeśli nie widzi sam z siebie potrzeby pracy z dzieckiem, ględzenie żony niewiele w tym zmieni.
      Współczuję bardzo, bo nie wiem co zrobiłabym gdybym stanęła przed takim dylematem.
      Ale chyba postawiłabym sprawę na ostrzu noża i zażądała, że albo tatuś zacznie być tatusiem, albo dziecko ma zakaz wstępu do mojego domu i niech sobie z tym tatuś radzi.
      Bo ostatecznie to tatusia zadanie wychować syna, nie macochy.
      Ehhh... trzymaj się.
    • aragorna71 Re: wychowanie 11.04.14, 15:26

      ja bym porozmawiala z chlopem i ustalila wspolny front w egzekwowaniu obowiazkow chlopaca w waszym domu.
      Moj chlop jak dawno temu rozmawial zcorka to uslyszla, ze nasz dom jest jej 2 domem i ze bedzie w nim miala tez swoje obowiazki (wspolnie z mala ustalilismy jakie), ze ja mam takie samo prawo cos jej powiedziec jak on, ze ma mnie sluchac tak jak jego itp.
      Mysle, ze jak dziecko zaczyna byc obecne z zyciu macochy taka lub podobna rozmowa jest konieczna ale i teraz mysle, ze nie jest na nia za pozno.
    • rybkka24 Re: wychowanie 11.04.14, 16:36
      jeszcze 8-latek.

      Pytanie 1 - co to znaczy "nie zna się na wychowaniu dzieci"?

      trochę skrót myślowy.nie zna się, znaczy nie zwraca uwagi na wiele istotnych aspektów życia i zachowania dziecka, na jego podejście do pewnych spraw, sposób spędzania wolnego czasu, podejście do obowiązków domowych ale również do obowiązków jako takich, na podejście dziecka do organizacji życia rodzinnego, życia społecznego.dziecko ma przekonanie że życie to same przyjemności, brak obowiązków i ograniczeń chce dopasować nas do siebie w pewnych aspektach.mały jest pozostawiony sam sobie i w moim odczuciu i obserwacji po prostu hodowany zarówno u matki jaki i w dużej części u ojca.ma szkodliwe dla siebie nawyki objawy uzależnienia od gier i TV i jeszcze parę takich kwiatków by się znalazło.i oprócz doraźnych działań to wszystko jest na co dzień pomijane milczeniem/nie zwracaniem uwagi.
      ustalone obowiązki/zasady nie są respektowane i wymagane od ojca.a mały jest coraz częściej i bardziej nieznośny staje się po prostu uciążliwy.

      "A jeśli człowiekowi nie chce się wysilać, to po cholerę sobie to dziecko robił?"

      pytanie po fakcie.nic niestety obecnie nie wnosi do sprawy, choć można by było je zadać tez matce małego.i jeszcze po co jej kolejne dzieci.

      "Znaczy - niech odda dziecko na wychowanie komuś innemu, np. własnej rodzinie lub do RZ."

      np.swojej obecnej żonie?

      "Ale chyba postawiłabym sprawę na ostrzu noża i zażądała, że albo tatuś zacznie być tatusiem, albo dziecko ma zakaz wstępu do mojego domu i niech sobie z tym tatuś radzi."

      ale co to znaczy być tatusiem?kilka solidnych pozycji z literatury by się przydało.


      i Ja teraz musiałabym wziąć się za wychowanie małego i przy okazji pokazywać jego ojcu palcem gdzie i z czym jest problem.a mam parę innych rzeczy do roboty.
      z drugiej strony będę patrzeć jak mały jest coraz starszy i gorszy i wreszcie prognozując będę chciała urwać swój kontakt z małym.ehhh...
      studium przypadku od opieki pół na pół do zakazu wstępu do domu.
      • luna67 Re: wychowanie 11.04.14, 19:07

        Rybka,

        zostaw to!, bo napewno juz tyle razy "trabilas" i odglosu sie nie doczekalas,...... wiec widocznie maz tak chce; a moze sie boi mlodego?, ze on go nie bedzie dalej "lubil"?wink.

        A moze twoj chlop jest za leniwy?, bo kosztowne jest wychowanie: powoduje skrocenie lat zycia, dodatkowo dziala negatywnie na psychike wychowujacego, no i to pilnowanie wczesniej ustalonych konsekwenji (zlych uczynkow mlodego....) szargaja jeszcze bardziej jego emocjonale zdrowiewink.

        Ja mowilam przez tyle lat, trabilam, gderalam, i tez nie uslyszalam echa........., wiec pokoje pasierbiatek przeksztalcilam w moich myslach jako 2-gi i 3-ci smietnik, i nie zawracalam sobie tym glowy; WARUNEK!; zeby dzwiczki smietnikowe byly zawsze zamkniete, zebym oczoplasu nie dostala wink.

        Nie wychowasz mlodego bez aprobaty tatusia, daje tutaj moje slowo;-(

        No, moze jak bedzie mial 16 lat, bedzie wtedy troche madrzejszy i poslucha ciebie, jak zacznie "rozbierac" twoje gderanie na czasteczki drobne (co jest dla jego dobra a co nie).
    • optymist75 Re: wychowanie 11.04.14, 20:43
      Sama nic nie uzyskasz,wyjdziesz tylko na najgorsza .
      Gon swojego faceta do sprzatania po swoim synu.
      Skoro moj M nie potrafił nauczyc dzieci sprzatania po sobie to sam musial sprzatac,,podzialalo,nie bojac sie,ze przestana przyjezdzac zaczal wymagac.
      Na poczatku bardzo duzo nerwow kosztuje nie patrzec na balagan i inne kwiatki ale w efekcie koncowym oplaci sie smile
      • litera29 Re: wychowanie 22.05.14, 21:46
        Dokładnie tak. Zwracaj uwagę na bałagan, jaki po sobie zostawił pasierb, broń Boże nie sprzątaj po nim, bo go do tego przyzwyczaisz. Zwróć uwagę swojemu M na bałagan i powiedz,że zwyczajnie Ci przeszkadza. Któryś z nich musi posprzątać.Długie tygodnie sprzątałam po "pasierbiątku", szczególnie po posiłkach, po jego wizycie w łazience, po jego wyjściu z sypialni - nigdy nic nie było posłane, nie było poukładane, nie było wyniesione, odniesione, pościerane.Masakra!!!!. I któregoś dnia przestałam sprzątać po dzieciaku, tym bardziej, że po swoim własnym sprzątać nie muszę, robi to same.. Teraz za każdym razem, kiedy ma przyjechać :pasierbiątko" mam wysprzątaną chatę na błysk. Mówię mojemu M, że chciałabym, by tak samo wyglądało mieszkanie, kiedy "pasierbiątko" będzie wracało do domu. Najpierw M popylał na kolanach, biegał między łazienką, a sypialnią zahaczając o kuchnię i pokój gościnny, bo syn wszędzie znaczy terytorium i taki bieg po czasie go zmęczył. Widać taki maraton nie dla faceta. I co? Zaczął "wychowywać" syna, bo sam zadyszki dostaje. I robi to juz teraz nagminnie, bo wie,że ja za niego tego nie wykonam. Młody zaczął sprzątać. Jest sukces - nie jestem zajechana sprzątaniem, gdy "pasierbiątko" wraca do rodzicielki, a i mój M jest bez zadyszkiwink
    • gzubk Re: wychowanie 08.07.14, 20:18
      Może to banał ale w takich zagmatwanych relacjach i "pierwszych", "drugich" domach, przyszywanych mamach, ojcach, rodzeństwie, moim zdaniem najlepiej sprawdza się:
      1. wspólne ustalenie zasad w naszym domu (dzieci też mają wpływ)
      2. spisanie ich na kartce
      3. kartka wisi w widocznym miejscu

      U mnie dzieci sprzątają łazienkę (moja zasada) ale mają raz w miesiącu wyjście do kina (ich zasada). Jak komuś się nie chce to odsyłam do kartki i wtedy nie ja jestem najgorsza tylko ... takie są zasady.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka