lilith76
13.09.04, 09:46
jak wiadomo (lub nie), M wyprowadził się w styczniu od żony i dzieci, aby
zamieszkać ze mną. ale pozostają sprawy formalne - rozwód...
w sobotę eksia przywiozła dzieci a weekend i napomknęła o rozwodzie.
wspomniała jakiś ich znajomych, którzy rozwodu nie dostali, bo sąd dopatrzył
się przyjaznych gestów w ich zachowaniu... zaczęli się zastanawiać, kto
napisze ten pozew i które w tym pozwie nie będzie mogło patrzeć na drugie.
tu mam pytanko: czy zawsze jest powód/powódka i pozwany/pozwana? czy jeśli
dwie osoby razem uznają, że nie chcą być razem, nie mogą razem wystąpić o
rozwód (niekoniecznie nasz przykład)? czy zawsze rozwód = niesmaczne kłótnie?
mój M jest w kwestii urzędów, podań, papierów "dupą wołową" i nie ma pojęcia
jak i co zrobić. eksia wręcz przeciwnie - lawiruje w świecie urzędów jak ryba
w wodzie. które z nich powinno napisać pierwsze pozew - jeśli zrobi to ona,
to może wyciągnie mnie i orzekanie o winie. jeśli zrobi to on, to może
nieprzychylnie nastawić do siebie sąd. ktoś musi.
czy umowa wynajmu oddzielnego mieszkania ze stycznia może być dowodem na
rozkład pożycia? dla mnie raczej tak.