Dodaj do ulubionych

pozew rozwodowy

13.09.04, 09:46
jak wiadomo (lub nie), M wyprowadził się w styczniu od żony i dzieci, aby
zamieszkać ze mną. ale pozostają sprawy formalne - rozwód...
w sobotę eksia przywiozła dzieci a weekend i napomknęła o rozwodzie.
wspomniała jakiś ich znajomych, którzy rozwodu nie dostali, bo sąd dopatrzył
się przyjaznych gestów w ich zachowaniu... zaczęli się zastanawiać, kto
napisze ten pozew i które w tym pozwie nie będzie mogło patrzeć na drugie.
tu mam pytanko: czy zawsze jest powód/powódka i pozwany/pozwana? czy jeśli
dwie osoby razem uznają, że nie chcą być razem, nie mogą razem wystąpić o
rozwód (niekoniecznie nasz przykład)? czy zawsze rozwód = niesmaczne kłótnie?
mój M jest w kwestii urzędów, podań, papierów "dupą wołową" i nie ma pojęcia
jak i co zrobić. eksia wręcz przeciwnie - lawiruje w świecie urzędów jak ryba
w wodzie. które z nich powinno napisać pierwsze pozew - jeśli zrobi to ona,
to może wyciągnie mnie i orzekanie o winie. jeśli zrobi to on, to może
nieprzychylnie nastawić do siebie sąd. ktoś musi.
czy umowa wynajmu oddzielnego mieszkania ze stycznia może być dowodem na
rozkład pożycia? dla mnie raczej tak.
Obserwuj wątek
    • lubstej Re: pozew rozwodowy 13.09.04, 10:00
      u nas pozew pisal moj m i nie bylo tam zadnego prania brudow czy oczerniania
      siebie nawzajem

      napisal, ze przestalo sie ukladac w ich zwiazku, nie mogli znalesc wspolnego
      jezyka
      przedstawil sytuacje, ze juz xxx nie mieszkaja ze soba, ze sprawa alimnetow i
      miekszania jest ustalona, ze nie ucierpia na tym dzieci itp
      ja juz wtedy bylam z m a eksia tez juz od dluzszwego czasu miala neksia

      aha, wnosil o rozwod bez orzekania
      na rozprawie eksia wszystko potwierdzila i wszystko sie skonczylo na II
      rozprawie

      wiec wydaje mi sie ze nie jest konieczne obrzucanie sie blotem w pozwie
      powodzenia smile
    • madalenka25 Re: pozew rozwodowy 13.09.04, 10:05
      ja jestem właśnie świeżo po rozwodzie
      ja złożyłam pozew bez orzekania o winie - uzgodnilismy że brudy zostają w domu
      i rozchodzimy sie kulturalnie
      pierwsza sprawa pojednawcza - sędzina spytała eksia czy się zgadza na rozwód
      bez orzekania i padały rutynowe pytania dlaczego, co jest przyczyną, ile trwa
      rozkład małżeństwa itp i nie chodziło tu o to ile nie mieszkamy ze soba tylko
      ile czasu nie sypiamy ( bo na pierwszej sprawie jeszcze razem mieszkaliśmy)
      na drugiej pytanty był świadek, potem znowu ja czy nie zmieniłam zdania i eks
      czy nadal rozwód ma byc bez orzekania, czy zgadza się na alimenty które ja
      zaproponowałam i o ustaleni kontaktów
      i wiesz co skład sędziowski stwierdził, że dawno nie miał takiej spokojnej i
      zgodnej sprawy, że to wręcz trochę anormalne żeby tak bez prania brudów i lania
      łez i stwierdził, że gdyby nie to że obecnie mieszkam w drugim końcu kraju to
      skierowałby nas na terapie ale jeśłi ja zamiweszkałam i ułozyłam sobie życie to
      oni nie widzą sensu by nam to utrudniać i łatać na siłe

    • pom Re: pozew rozwodowy 13.09.04, 10:42
      To, jak sie rozstaną i kto napisze pozew jest sprawą małżonków a nie osoby
      trzeciej. Ich małżeństwo i ich rozwód. Jeśli Twój facet sobie nie radzi w
      świecie urzedów i papierów niech postara sie o adwokata.
      I taka uwaga: żona nie musi pisać pozwu by w trakcie procesu wnosić o rozwód z
      winy małżonka.
      • lilith76 Re: pozew rozwodowy 13.09.04, 11:24
        tylko, że istnieje przekonanie, że sędziowie nieprzychylnym okiem patrzą na
        mężczyznę, który wynajmuje adwokata - widocznie coś ma na sumieniu albo chce
        skrzywdzić rodzinę.
        i tak poradzimy się moich znajomych - prawników.
        • pom Re: pozew rozwodowy 13.09.04, 12:42
          Jego pełnomocnikiem może być pani adwokat - i po problemie.
        • pom A, jeszcze jedno 13.09.04, 12:48
          Dla własnego dobra, odpuść zbytnie angazowanie się w rozwód swojego mężczyzny,
          naprawde. Będziesz sie czuła, jakbyś Ty sama uczestniczyła w tych dołujących
          emocjach. Jeżeli jesteś osobą w miare wrażliwą, przezywającą wszystko za
          bardzo - to położy sie na tobie cieniem.
          Wspieraj go ale żyj własnym życiem - nie jego rozwodem, bo odbije Ci sie to
          czkawką i położy cieniem na Twojej psychice.
          Dlatego nie "poradzimy sie", tylko "M sie poradzi". Uwierz, tak będzie lepiej.
          Bo taknaprawdę TO JEGO SPRAWA I TYLKO JEGO.
          • lilith76 Re: A, jeszcze jedno 13.09.04, 12:53
            to akurat w sumie wiem - rozwód to ich sprawa i ja nie do końca powinnam się w
            to mieszać. tylko nie chcę żeby on tak zostawił tę sprawę, co eksia może
            wykorzystać do wywalczenia lepszych waruków dla siebie (nie chodzi tu o
            pieniądze).
            • pom Re: A, jeszcze jedno 13.09.04, 13:34
              Konsekwencje swoich czynów trzeba ponosić. Twój M też powinien, jesli chce
              załatwić sprawę jak mężczyzna. Co chcesz zrobić? Udowodnić, że rozwód nie
              nastąpił z jego winy? Wiem conieco na ten temat od strony zawodowej - w
              przypadku zdrady i odejscia w trakcie trwania małżeństwa o rozwodzie bez
              orzekania o winie można tylko pomarzyć. Oczywiscie, jeśli żona przystanie na te
              warunki to tak. Ale byłaby niemądra gdyby to odpusciła.
              Za to Ty odpuść, a sama na tym wygrasz.

              Taki już los next: momentami mają lekko przesrane.
            • madalenka25 Re: A, jeszcze jedno 13.09.04, 13:42
              nawet jesli on napisze o nieorzekanie to i tak sąd spyta się czy ona wyraża
              zgodę na to by tak było
              lepsze warunki? i nie finansowe - wybacz ale nie rozumiem dlaczego założenie
              przez niego sprawy ma miec wpływ na cokolwiek w końcu to i tak sąd o wszystkim
              zadecyduje
    • femalespirit Re: pozew rozwodowy 13.09.04, 14:01
      Kiedy ja sie rozwodzilam to ja zlozylam pozew, bez orzekania o winie, w
      uzasadnieniu napisalam, ze od dawna nas nic nie laczy, mamy rozne cele zyciowe
      i zainteresowania, nie spedzamy razem wakacji, nasze pozycie dawno ustalo, nie
      kocham go i jak wnioskuje z jego zachowania on nie kocha mnie. Na rozprawie
      sedzia zapytala Exa, czy sie na to zgadza i czy jest to zgodne z prawda,
      zapytala, jak dlugo nie zyjemy razem (chodzilo o seks, wspolne sprawy, samo
      mieszkanie razem nic nie znaczy). Potwierdzal wszystko, oboje oswiadczylismy,
      ze nie widzimy mozliwosci naprawdy zwiazku i dogadalismy sie co do majatku i
      mieszkania (wazne! nie wnosic o podzial malzenskiego majatku dorobkowego w
      czasie rozprawy rozwodowej, bo to ja bardzo przeciaga, nie mowiac o tym, ze sad
      wezmie duza oplate stosowna do wartosci rozdzielanego majatku). Na drugiej
      rozprawie bylam wolna, obylo sie bez adwokatow. Moglam wniesc o jego wine, ale
      nie chcialam sie w tym babrac, zreszta nie widzialam powodow finansowych. Moj
      M. (nie znalismy sie wtedy jeszcze) tez wniosl sprawe o rozwod bez orzekania o
      winie, jego Ex sie na to zgodzila, ustalili miedzy soba sprawe dzieci i
      alimentow, zeznawal 1 swiadek, wiec na trzeciej rozprawie sie wszystko
      skonczylo, rowniez bez dramatow i scen.
      Natomiast w przypadku Twojego M. jego zona prawdopodobnie nie zgodzi sie na
      rozwod bez orzekania winy, bo w koncu to on ja porzucil dla innej kobiety i
      minimum ludzkiej przyzwoitosci byloby sie do tego przyznac. Tak wiec jesli on
      wniesie o taki rozwod, ona moze powiedziec "nie" i chciec jego winy, kiedy sad
      ja zapyta na pierwszej rozprawie. Potem swiadkowie, dowody, babranina itd. Zeby
      uniknac takiej sytuacji lepiej uzgodnic to z nia wczesniej. Jesli zas oboje
      beda twierdzic zgodnie, ze mozliwosci naprawy malzenstwa nie widza i dogadali
      sie co do warunkow rozwodu to sady raczej nie stawiaja przeszkod, chyba, ze
      trafilby sie wam jakis wyjatkowy obronca "wartosci rodzinnych".
    • lideczka_27 Re: pozew rozwodowy 13.09.04, 19:11
      lilith, myślę, że Twój M powinien porozmawiać na ten temat z żoną. Czy godzi
      się bez orzekania. Jeśli on zechce bez orzekania, a ona tak, to go nie uratuje
      to, że złożył pozew. Mój rozwód od początku do końca to pełna kulturka. Ja
      wnosiłam pozew, napisałam w swoim stylu - czyli obiektywnie, ale zdecydowanie.
      Ogólne wrażenie było takie, że nas po prostu nic już ze sobą nie łączy,
      nastąpił całkowity rozkład pożycia (seks, sprawy ekonomiczne, emocjonalne), ale
      oboje darzymy się szacunkiem. Na rozprawie musiałam to samo mniej więcej
      powiedzieć, eks potakiwał. Oboje nie zgodziliśmy się na pojednanie, on dostał
      pozew do ręki, druga sprawa za 2 tygodnie. Dostaliśmy starą sędzinę, maglowała
      nas 45 minut, bo na silę chciała wyciągnąć ode mnie, że pewnie mnie zdradził i
      dlaczego ja się tak upieram, że nie chcę zgody, skoro mówię, że to nie jest zły
      człowiek wink Powiedziałam jej, że bardzo nam obojgu zależy, by na tej sali padły
      sprawy tylko najistotniejsze, bo to nasze prywatne sprawy i ze względu na
      przeszłość nie chcielibyśmy siebie oczerniać. Sędzina wymiękła. Ławnik
      bezpośrednio wypalił, czy on ma kochankę - po prostu nie mogli przeżyć, że
      jestem bezrobotna i wracam do rodziców na garnek, na drugi koniec Polski, bez
      mieszkania, dobytku, a on zarabia taka kupę kasy. Przekonywali mnie nawet,
      żebym została, bo jak w przyszłości ciężko zachoruję, to on mi leczenie
      zapewni wink)) W końcu orzekli o rozwodzie, dlatego, że ja ponoć w sposób
      kategoryczny się wyrażałam, że nie ma czego sklejać (dosłownie powiedziałam, że
      jeśli rozwodu nie otrzymam, to to niczego nie zmieni, wyjeżdżam i do męża nigdy
      już nie wrócę). Później poszliśmy na pożegnalny obiad i gudbaj.
      Tyle wspomnień, przejdźmy do sedna. Chcę powiedzieć, że wiele zależy od układu
      męża i żony. Jeżeli ona odpuści, to może być bez orzekania o winie. Tylko
      powiedz mi, co on napisze w pozwie? Że się zakochał i odszedł od żony i dzieci?
      Musiałby udowadniać, jaka to była niedobra żona, że aż musiał od niej uciekać i
      co ona w takiej sytuacji zrobi? Wkurzy się i zechce udowodnić mu winę. Co
      będzie bardzo w jej sytuacji proste. Dlatego jedyne co można tu zrobić, to
      poradzić, by oboje porozmawiali jak to ma wyglądać, czego oczekują. Skoro ona
      jest obcykana w papierach, to może złożyć pozew, a czy będzie bez orzekania -
      to już jej decyzja, zdaje się...


      pozdrówka
      lidka
      • lilith76 Re: pozew rozwodowy 14.09.04, 10:06
        zawsze mnie zaskakiwało, że sądy nie przewidują kulturalnych rozstań. no, jakoś
        w nie nie wierzą smile. może tyle już widzieli i słyszeli, że nawet my sobie tego
        nie wyobrażamy.

        wiem, że trzeba ponosić konsekwencje swoich kroków i jeśli eksia będzie chciała
        orzekania o winie lub nawet i bez tego wspomni w pozwie o bezpośredniej
        przyczyznie wyprowadzki męża, to jej prawo. ale czy jestem cyniczna i okropna
        jeśli mam nadzieję, że można będzie to przemilczeć? w pozwie M może napisać o
        sytuacji jaka istniała zanim ja się pojawiłam - oddalili się od siebie, każde
        miało swoje życie. on planował wyprowadzkę, ale za kilka lat jak dzieci
        podrosną.
        nie chce tylko by na siłę obrzucali się błotem, aby udowodnić sądowi, że na
        prawdę chcą się rozstać.

        i coś w tym jest - powinnam przstać się tym interesować.
        • chalsia Re: pozew rozwodowy 14.09.04, 17:44
          A co Ci to przeszkadza, jeśli eksia zgodzi się bez orzekania o winie, ale
          napisze w pozwie o Tobie ???? W ten sposób przy dzieciach łatwiej uzyskać
          rozwód.

          Pozdrawiam,
          Chalsia
          • lilith76 Re: pozew rozwodowy 15.09.04, 09:41
            logicznie biorąc - nie przeszkadza smile
            w końcu sąd go nie ukarze dodatkowo.
            • naturella Re: pozew rozwodowy 15.09.04, 10:27
              Lilith, pamiętaj, co mówiłam o dobrym prawniku... Niech Twój M. się zastanowi,
              jak bardzo warunki rozwodu są dla niego istotne. Jeśli jakiś punkt jest bardzo
              ważny, to sugerowałabym zaangażowanie adwokata. Tak sobie myślę - jeśli
              rozstanie było za obopólnym porozumieniem i zgodą, jeśli oboje podjęli decyzję
              o tym, że nie chcą być razem, dlaczego u diaska, ma być rozwód za czyjąś winą?
              Jeśli istniałoby takie niebezpieczeństwo, to jednak naprawdę warto wziąć
              prawnika. Z jakiej paki ma nad Twoim M. wisieć niebezpieczeństwo płacenia
              alimentów na byłą żonę przez całe życie? Zastanówcie się nad tym i
              przekalkulujcie wszystko. Twój M. zna swoją żonę najlepiej, niech spróbuje
              przewidzieć, jak może się zachować.
              • pom Re: pozew rozwodowy 15.09.04, 10:35
                > Z jakiej paki ma nad Twoim M. wisieć niebezpieczeństwo płacenia
                > alimentów na byłą żonę przez całe życie?

                A dlaczego nie, Naturello?
                • naturella Re: pozew rozwodowy 15.09.04, 10:59
                  A dlaczego tak, Pom?
                  Rozstali się, nikt nikomu krzywdy nie wyrządził, są dorosłymi ludźmi, żona nie
                  jest niepełnosprawna. Nie widzę żadnego moralnego, ani etycznego przesłania,
                  dla którego ten człowiek miałby płacić byłej żonie. Czy tylko dlatego, że była
                  kiedyś żoną?
                  • pom Re: pozew rozwodowy 15.09.04, 11:15

                    > nikt nikomu krzywdy nie wyrządził
                    Moze warto by bylo o to zapytac zone...
                    Kiedys Lilith napisala, ze oni nie rozstali sie za obopolna zgoda, tylko M
                    Lilith odszedl od zony do niej wlasnie. Od niej i dwojki malych dzieci.


                    > Nie widzę żadnego moralnego, ani etycznego przesłania,
                    > dla którego ten człowiek miałby płacić byłej żonie. Czy tylko dlatego, że
                    była kiedyś żoną?
                    Dlatego, ze czlowiek ponosi konsekwencje za swoje zycie wybory i podejmowane
                    decyzje. Za rozwalenie swojego malzenstwa takze.

                    Nie bylam i nie jestem mezatka i nie mam dzieci.

                    (wysiadla mi klawiatura i nie mam polskich liter)
                    • lilith76 Re: pozew rozwodowy 15.09.04, 11:31
                      masz rację pom, tylko - z całym szacunkiem i powaga sytuacji - nie sądzę, że
                      taki facet (uogólniam) ma przez całe życie płacić haracz kobiecie, za swoje
                      pomyłki życiowe i błędy. dzieci to co innego - należy im się od ojca tyle ile
                      on jest w stanie im podarować. podział majątku to co innego - kobieta może
                      zedrzeć z niego wiele, zdarza się. ale żona to dorosła kobieta - niech spróbuje
                      radzić sobie w życiu sama, a nie użala się nad sobą i szuka litości. jej
                      pogorszona sytuacja życiowa odbije się na dzieciach, więc czemu nie wnioskwoać
                      o podwyżeszenie alimetów na nie? alimenty na żonę to pomysł dla mnie
                      kuriozalny, bo zakłada, że to istota z założenia niegramotna życiowo,
                      intelektualnie i wymaga specjalnej troski, jak dziecko. to upokarzające dla
                      niej.
                      takie małżeństwa i rozwody to dla kobiety niezły biznes.
                      • pom Re: pozew rozwodowy 15.09.04, 11:53
                        > alimenty na żonę to pomysł dla mnie
                        > kuriozalny
                        Alimenty na zone, w przypadku orzeczenia rozwodu z winy meza sa zasadzane
                        wowczas, jezeli w wyniku rozwodu obniza sie jej poziom zycia - tak w skrocie.
                        Fakt, iz moze ona sama isc do pracy i sobie ten poziom wyrownac we wlasnym
                        zakresie jest bez znaczenia, bowiem gdyby maz nie zawinil rozkladowi pozycia,
                        nie byloby takiej koniecznosci.
                        Miedzy innymi na tym wlasnie polega instytucja rozwodu z orzekaniem o winie -
                        ma ona nie tylko wydzwiek moralny dla drugiej strony ale tez finansowy.
                        Chodzi bowiem o rozpad RODZINY a nie tylko pozostawienie dzieci.
                        Jezeli ludzie tworza pewna strukture, ktora ma sluzyc zaspokajaniu potrzeb
                        WSZYSTKICH czlonkow rodziny: poczucia bezpieczenstwa, stabilizacji, takze
                        finansowej, to nalezy oczekiwac od tego czlonka rodziny, ktory te strukture
                        narusza, ze poniesie konsekwencje swego postepowania.

                        • chalsia Re: pozew rozwodowy 15.09.04, 12:14
                          Pom, bardzo to dobrze wytłumaczyłaś.smile)

                          Pzdr,
                          Chalsia
                      • smallm Re: pozew rozwodowy 15.09.04, 12:07
                        Tak czytam o tych alimentach na byłego małżonka i nie mogę się nadziwić. Jestem
                        matką samotnie wychowującą dziecko, nie mam ślubu. Jednak w wyniku ciąży moja
                        sytuacja materialna znacznie się pogorszyła... Dopiero od niedawna, jak już
                        dziecko było starsze stanęłam na nogi... Może i w takim wypadku alimentujmy
                        facetów na kobiety, które straciły finansowo na tym, że wychowują jego
                        dzieci... Żona czy nie żona - argumentacja ta sama...

                        Alimentację na byłą żonę jestem w stanie zaakceptować tylko wówczas, gdy żona
                        zrezygnowała z kariery zawodowej poświęcając się dla rodziny, zajmując domem i
                        dziećmi. Jeśli to była ich wspólna decyzja, a nie jej kaprys, bo jej tak
                        wygodnie. Bądź jeśli mąż sobie wymyślił, że chciałby taki model rodziny
                        stworzyć. Ona przez lata nie rozwijała swoich umiejętności zawodowych, a jej
                        zawód tego wymaga (pielęgniarka, lekarz, informatyk itd. gdzie jasne jest, że
                        po kilku latach siedzenia w domu traci się zupełnie kontakt z zawodem). I nagle
                        po, dajmy na to, 15 latach małżeńtwa mąż znajduje sobie "lepszy model" i
                        zostawia ją bez środków do życia i z małymi szansami na znalezienie pracy.

                        Jednak zupełnie nie jestem w stanie pojąć dlaczego którakolwiek ze stron
                        miałaby płacić drugiej pieniądze, jeśli nie orzeka się winy przy rozwodzie.
                        Obie strony mówią, że już nie chcą być razem, że nie współżyją, nie kochają się
                        i nie prowadzą wspólnego gospodarstwa... Skoro nie prowadzą od dłuższego czasu
                        i sobie radzą to dlaczego nagle chcą zaglądać do portfela byłego małżonka?? A
                        skoro sobie nie radzą to czemu chcą się rozwodzić?? Skoro druga strona nic nie
                        zawiniła... Nie rozumiem. uncertain A już pomysł, że jak po latach były małżonek zrobi
                        z siebie lumpa, przepije cały majątek, wyląduje na ulicy, a druga strona ma
                        pokrywać jego rachunki uważam już za zupełną paranoję. Dlaczego ktokolwiek ma
                        ponosić konsekwencje nieodpowiedzialności byłego małżonka??

                        Pozdrawiam
                        • chalsia Re: pozew rozwodowy 15.09.04, 12:18
                          Smallm,
                          mylisz dwie sytuacje prawne.
                          Przy rozowdzie BEZ przekania o winie (oraz gdy za winnych uznano OBIE strony),
                          obydwoje byli małżonkowie mają prawo do alimentów na siebie od drugiej strony
                          ale:
                          - tylko przez 5 lat od rozwodu (lub do powtórnego małżeństwa)
                          - tylko w przypadku rzeczywistego NIEDOSTATKU (np. inwalidztwo, długotrwałe
                          bezrobocie - ale nie w wyniku "samodzielnego" zrezygnowania z pracy)
                          Czyli jest to zupełnie inaczej niż, przy rozwodzie z orzeczoną winą jednej
                          strony.
                          Pozdrawiam,
                          Chalsia
                          • smallm Re: pozew rozwodowy 15.09.04, 12:23
                            Niby mylę (wolałabym się mylić...), ale właśnie przeczytałam na samodzielnych,
                            że jeśli małżonek wyląduje w ośrodku pomocy społecznej to nawet jak nie ma
                            orzekania o winie to druga strona musi za to płacić... Zszokowało mnie to...

                            Cytuję autorkę, która ma rozwód z winy małżonka:
                            "Jezeli ex trafi kiedys do Domu Pomocy Społecznej, to ja nie bedę musiła na ten
                            dom płacic (wysoce prawdopodobne) Przy kazdej innej formie rozwodu trzeba
                            płacić."


                            Pozdrawiam,
                            SmallM
                        • lilith76 Re: pozew rozwodowy 15.09.04, 12:53
                          > Alimentację na byłą żonę jestem w stanie zaakceptować tylko wówczas, gdy żona
                          > zrezygnowała z kariery zawodowej poświęcając się dla rodziny, zajmując domem
                          i
                          > dziećmi. Jeśli to była ich wspólna decyzja, a nie jej kaprys, bo jej tak
                          > wygodnie. Bądź jeśli mąż sobie wymyślił, że chciałby taki model rodziny
                          > stworzyć. Ona przez lata nie rozwijała swoich umiejętności zawodowych, a jej
                          > zawód tego wymaga (pielęgniarka, lekarz, informatyk itd. gdzie jasne jest, że
                          > po kilku latach siedzenia w domu traci się zupełnie kontakt z zawodem). I
                          nagle
                          >
                          > po, dajmy na to, 15 latach małżeńtwa mąż znajduje sobie "lepszy model" i
                          > zostawia ją bez środków do życia i z małymi szansami na znalezienie pracy.
                          >

                          smallm, ja też zgadzam się w 100% w takim przypadku!!!
    • jayin Re: pozew rozwodowy 15.09.04, 11:34
      Lilith,

      co to znaczy "przyjaznych gestów"?smile
      w kontekście ich znajomych, co nie dostali rozwodu...

      Zaciekawiło mnie to.
      • lilith76 Re: pozew rozwodowy 15.09.04, 12:52
        nie przysłuchiwałam się całej rozmowie, bo byłam w innym pokoju, trafiłam na
        ostatnie zdania eksi - wychodziło, ze facet ideałem nie był, pił i bijał, ale
        oboje byli za sympatyczni na rozprawie (zapewne płacze i wzajemne oskarżenia
        byłby bardziej skuteczne).
        notabene, do stycznia eksia była w bloku jedyną mężatką - wszystkie jej
        koleżanki są albo po rozwodzie albo w trakcie. kobieta ma silną grupę
        wsparcia smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka