michiko
29.10.04, 13:54
Z dnia na dzień stałam się "macochą" dla małego 10 miesiecznego chłopczyka.
Mąż przywiózł go do naszego domu razem z całym wyposażeniem i oświadczył ze
to jego syn i że zostaje z nami. Przeżyłam wiele wybryków męża ale ten
przerósł moje wyobrażenie. Wiedziałam ze kogoś na boku miał ale nie było mowy
o dziecku i nagle... to dziecko - jego matka zrzekła sie wszelkich praw i mąż
stał sie jego prawnym jedynym opiekunem. Jestem rozbita, nie wiem jak sie
odnieśc do tej sytuacji. Widzę ze nasz synek tez jest zszokowany taką
sytuacją. Pyta czy go kochamy i czy ten maluch długo z nami zostanie.
Nie wiem jak wszystko sobie poukładać. Nie mam czasu na zajmowanie sie tym
dzieckiem, pracuję od rana do wieczora, ale przeciez nie wystawię wózka za
próg bo on niczemu nie jest winien. Mąż czeka na na moja decyzje a ja nie
wiem co robić.
napiszcie jak to jest być macochą?
pozdrawiam michiko