Nieświateczny wątek

23.03.05, 18:08
Wczoraj nagle umarł mój teść - zawał.
W Wielki Piatek pogrzeb.
Boję się ze ten dzień skończy się awanturą.
Teść przez 75 lat zycia cięzko sie napracował, aby poróżnic własne dzieci
miedzy sobą.
Miał ich troje: mojego męża i
2 corki
- najstarszą z dzieci i najmłodszą,
- z pierwszego i z drugiego małżeństwa
- starsza od ojca dostała kwas , młodsza ptasie mleko
Nienawidzą się to delikatne okreslenie.
Mąz dostał - uzywając porównań - beczke dziegdziu i jego uczucia w stosunku
do ojca są hymm..... chłodne, ale nie ma mowy o nienawiści, ani wobec ojca,
ani wobec którejkolwiek z sióstr
Utrzymujemy kontakt z obiema, starsza ta "gorsza" przylatuje jutro z Kanady -
odbieramy ja z lotniska i zatrzyma sie u nas.
Młodszej prawie szlag nie trafił jak sie o tym dowiedziała, usiłowała nawet
uzyć argumentu, że ojciec nie zyczył sobie starszej na pogrzebie - prawie
ja "pogryzłam" przez telefon.
Nie dalo sie poprostu jej nie powiedzieć, że jej siostra "też" będzie -
musiałam tak dograć termin pogrzebu, zeby ta z Kanady doleciała - gdyby nie
czas potrzebny jej na przylot pogrzeb odbył by sie jutro...
Naprawdę sie boje - poprzednie ich spotkanie ( 2 tygodnie temu - tak sie
złozyło, ze starsza z Kanady była na urlopie w Polsce) - zakończyło sie
wyzwiskami na srodku ulicy...dobrze, ze się nie pobiły.
Jakie to dziwne.
Ja moge się dogadac z byłą mojego męża - idzie na pogrzeb, już wczoraj
byłysmy w kontakcie bo przeciez jej dzieci to wnuki teścia i ma znajomych
którzy maja firme pogrzebową wiec była bardzo pomocna w tej sytuacji, a córki
jednego ojca nie potrafią sie nawet w minimalnym stopniu sie porozumieć.
Znając ich porywcze charaktery boje się, żeby sie nad grobem krew nie polała,
a przynajmniej pióra nie posypały.
Jestem bardzo zmęczona - przez ostatnie 2 doby spałam do kupy 10 godzin, a
jeszcze pogrzeb i świeta ....
Niech sie stanie kwiecień.
    • delecta Re: Nieświateczny wątek 23.03.05, 18:56
      To Ci się święta szykują...
      Ciesz się, że mąż nie dał się wciągnąc w ten konflikt.
      A swoją drogą - to straszne, że siostry tak się nienawidzą. A ponieważ o
      zmarłych źle się nie mówi, to nie będę nawet myślała, kto się przyczynił do ich
      nienawiści.
    • natasza39 Re: Nieświateczny wątek 23.03.05, 20:49
      capa... serdeczne wyrazy współczucia, ale przede wszystkim z powodu
      niefortunnego usytuowania "miedzy młotem a kowadłem".
      Cholercia, najborsze sa sytuacje, gdzie musisz występować jako "rozjemca"
      nienawidzących sie stron.
      Czasem można się stac obiektem nienawisci obu.
      Maksymum dyplomacji Ci życzę!
    • e_r_i_n Re: Nieświateczny wątek 23.03.05, 20:50
      Po pierwsze współczuję.
      Po drugie - dużo sił zyczę.
    • chalsia Re: Nieświateczny wątek 23.03.05, 22:18
      Współczuję i też życzę siły oraz tego by te siostry miały wystarczająco dużo
      klasy (a może złości do siebie) by się nie odzywały do siebie w trakcie
      ceremonii.
      Chalsia
      PS. W sumie to ja znam podobną (moze nie tak drastyczną sytuację) - mam lepsze
      stosunki ze swoim eksem niż eks-teść ze swoim przyrodnim bratem (bo ci nie mają
      w ogóle kontaktu od lat). W mojej rodzinie też była taka sytuacja, że jeden
      brat z jedną siostrą mieli na ostro (poszło o kasę) i wiele lat trzeba ich było
      na dystans trzymać. Wiele lat mediacji pozostałych członków rodziny trzeba było
      by jakoś się pogodzili, ale nadal nie mają bliskich stosunków (chłodnawe).
      Wychodzi, że bez pomocy rodziny siostry Twojego M pozostaną na takiej stopie na
      jakiej są.
    • leeya Re: Nieświateczny wątek 23.03.05, 22:27
      Echhh... Capa, wspolczuje Ci. Jednak swieta nie beda tak bardzo swiatecznesad
      A co do Pan... Moze jakos uda sie przezyc ceremonie bez rekoczynow... W koncu
      to ich ojciec, cokolwiek zlego nie zrobil, to jednak ich ojciec i moze to
      uszanuja...

      Leeya
    • pelaga Re: Nieświateczny wątek 24.03.05, 09:00
      Przykro mi Capa wspolczuje sad
      • dyrgosia Re: Nieświateczny wątek 24.03.05, 09:31
        Współczuję.
        Może jestem naiwna, ale cuda się zdazają, moze w tej sytuacji coś sie zmieni
        miedzy nimi, czasem śmierć bywa momentem przełomowym...życzę tego im i Tobie...
    • capa_negra Re: Nieświateczny wątek 24.03.05, 09:33
      Dzięki dziewczyny....ale im bliżej tym bardziej sie boję.
      Obie siostry męża odziedziczyły po przodkach baaardzo krewki charakter.
      Mój chłop to jak nie z tej rodziny...
      Nie martwie sie co będzie dopuki ksiądz będzie ( może niesłusznie...)
      Martwie sie jak sie sytuacja potoczy gdy już ksiądz odejdzie od grobu.
      Dwa tygodnie temu miały potworna scisję - jak nigdy w zyciu, bo do tej scysji
      to sie gółownie ignorowały.
      Łeb mi pęka.
      Ale tak całkiem to nieświątecznie nie jest...właśnie pieke babki wielkanocne.
      Zycie toczy sie dalej , wiec jutrzejszy dzień trzeba poprostu przezyć ...
      Wesołych świat Wam zyczę.
      Pogoda piekna i czuc wiosne w powietrzu.
      • kammik Re: Nieświateczny wątek 24.03.05, 09:34
        Capa, trzymaj sie. Co ma byc, to i tak bedzie. I minie.
    • ashan Capa_negra, ściskam Cię serdecznie n/t 24.03.05, 09:55

    • done2 Re: Nieświateczny wątek 24.03.05, 09:57
      Współczuję. Ale najgorsze chyba przed Tobą - jak dojdzie do dzielenia spadku.
      Trzymaj się.
      • capa_negra Nie dojdzie.... 24.03.05, 10:15
        Teść za zycia wszystko zapisał na najmłodszą córkę i jej dzieci.
        Zresztą...mąz by sie nie tknął - długo pisac trzeba by sie zagłebic 20 lat
        wstecz.
        Wystarczy, że powiem iz wg teścia to " syna mu w szpitalu podmienili" i
        wszystko było "nie takie" - jego pierwsza zona nie taka, dzieci z nia nie
        takie....
        Generalnie teśc do ludzi miał stosunek typu : idioci, zlodzieje, durnie ,
        których nie wpuszcza sie do domu bo jeszcze coś podpatrza, albo wezmą - on
        nawet do odczytu mediów nikogo nie wpuszczał - sam jeździł ze stanami liczników.
        bramka zawsze zamknieta na klucz - bez domofonu - jak nie zadzwonileś wcześniej
        to kończyło sie na pocałowaniu klami.
        Twierdza z alarmem i czujnikami ruchu w kazdym pomieszczeniu, które sie jeszcze
        dodatkowo na noc zamykało na klucz - kazdy pokój, kuchnie
        Starsza córka z pierwszego małzeństwa , które trwało rok mieszkała nagle z nim
        trzy lata od 15 roku zycia do 18 kiedy wyszła za mąż.
        Do 15 roku zycia była przy matce, która jak wynika z jej opowiadań
        była "ciekawą" osobą - zafundowała jej jeszcze 6 rodzeństwa prawie każde z
        innym ojcem i wyrzuciła z domu w wieku 15 lat.
        Wyobrażacie sobie , że mój mąz i jego siostra do mementu kiedy najstarsza
        staneła na wycieraczce nie wiedzieli że istnieje !!!
        Najmłodsza ukochana córka teścia jakiś czas mieszkała z rodzina u niego w
        twierdzy...jej mąż nie wytrzymał - ekspresowo postawił dom i wyprowadzili się.
        Nie mniej jej stosunki z rodzicami w porównaniu do reszty rodzeństwa zawsze
        były najlepsze.
        Generalnie włos sie jezy.
        Ja poprostu na poczatku to nie wierzyłam, że można miec takie "rodzinne "
        zycie...
        • done2 Re: Nie dojdzie.... 24.03.05, 10:22
          Zapis zapisem a życie - życiem. Jeśli mąż Twój został pominięty w testamencie
          (tak jak i najstarsza córka) należy im się tzw. zachowek - czyli (w wielkim
          skrócie) połowa tego, co by im się należało gdyby dziedziczyli. No, chyba że
          teść oficjalnie i pisemnie ich wydziedziczył podając jakiś ważny powód.
          I tu może nastąpić w Twojej rodzinie zwrot w stosunkach. Jeśli Twój mąż niczego
          nie chce, starsza siostra też, mogą to określić jako ukłon w stronę
          najmłodszej - niech dziedziczy wszystko. Może wtedy stosunki się poprawią?
          • konkubinka Re: Nie dojdzie.... 24.03.05, 10:59
            Capo zycze wytrwalosci , moze w zwiazku z powyzszym stosunki z eks jeszcze sie
            zaciesniasmile
            A co do pogrzebu to fakt, termin sredni , moj M od poczatku roku mial juz trzy
            pogrzeby a ostatni w niedziele palmowa (nie poszedl z palemka).
            Tzn nie on mial pogrzeb a jego bliscy
            • capa_negra Re: Nie dojdzie.... 24.03.05, 11:02
              konkubinko droga smile nawt nie pomyslałm, że to twojego chłopa trzykrotnie
              chowano...zywotna by bestia była oj zywotna smile
          • capa_negra Re: Nie dojdzie.... 24.03.05, 11:12
            Done to nie testement tylko przepisanie za zycia, a gdyby to nawet był
            testament to i tak żadne by sie nie tkneło, a na sam dzwięk słowa zachowek mąz
            dostaje zółtej febry.
            Nie chce i juz - dość ma swojego, siostra też.
            Tu w ich niechęci do ojca nie chodzi o pieniądze tylko o nierówne traktowanie
            na każdym kroku zarówno ich jako dzieci i ich dzieci - wnuków teścia.
            Dochodziło do takich kuriozalnych sytuacji, że teśc czekał w świeta, az starsza
            córka ze swoimi dziećmi wyjdzie, żeby dzieciom mlodszej dac "lepsze" prezenty.
            Nie był na żadnym ślubie dzieci mojego męża ...bo mu wybrańcy nie odpowiadali.
            I długo mozna by tak wymieniać
            Dlatego naprawdę mój teść cięzko i osobiście wypracował takie , a nie inne
            stosunki w rodzinie.
            A teściowa w sumie dobra kobieta, zyła przy nim jak bluszcz
            Ja jako ja nie moge o nim powiedziec złego słowa - znaliśmy sie nagle dwa lata
            i zawsze byłam traktowana serdecznie.
            Ale żal mi i męza i jego sióstr bo prawda jest taka,że teść swoim postepowaniem
            roz...rodzinę.
      • amfenix Re: Nieświateczny wątek 24.03.05, 14:03
        Ja też mam takie "nieświęta" capo. I myślę ,że czasem czyjaś śmierc a zwłaszcza
        pogrzeb może trochę przyhamować emocje.
        Przedwczoraj zmarł mój wujek, młody, 49 letni , przesympatyczny facet.W
        zasadzie wujek exa mego, ale od jakiegoś czasu rodzina się podzieliła i
        wujostwo nie utrzymywali kontaktu z moimi teściami byłymi i exem oraz jego
        siostą i jej rodziną. A w zasadzie walczyli ze sobą na wszelkie sposoby ( jak
        zwykle chodziło o ineteresy).
        To był mój jedyny przyjaciel w tej rodzinie.
        Zawsze trzymał moją stronę, zawsze mi pomagał.
        Odejście exa uznał za ostatnie świństwo i zerwał kontakty.
        Wczoraj był jego pogrzeb.
        Nad grobem staliśmy wspólnie.Żona wuja, córki, ja z młodym, moi ex teściowie,
        moja była szwagierka z rodzina, mój ex, moja next.
        Wszyscy płakaliśmy.
        To był najlepszy człowiek jakiego znałam.
    • triss.m Re: Nieświateczny wątek 24.03.05, 12:11
      wspolczuje Capo, ja bylam wczoraj na pogrzebie cioci.. zmarla w poniedzialek.
      malo swiateczne swieta sie szykuja...
    • lilith76 Re: Nieświateczny wątek 24.03.05, 12:40
      capo, pomimo wszystko ciepłych i spokojnych świąt
      • ania_rosa Re: Nieświateczny wątek 24.03.05, 13:10
        Capa, po pierwsze to Ci współczuję, a po drugie życzę zdystansowania. Wiem,
        jakie to uczucie obserwować sytuacje absurdalne z jednoczesnym poczuciem, że
        nic nie można zrobićsad A nawet jesli się ma jakiś pomysł, to jest się "ani
        bratem, ani swatem" i można co najwyżej skoczyć na dwór na szybkiego papierosa,
        żeby ukoic nerwy.
        Trzymaj się dzielnie, niech Ci babki pięknie urosnąsmile. Nie zaszkodziłoby tez
        odmówić jakiejś nowenny w podziękowaniu za boską tajemnicę genów, dzięki którym
        Twój mąz różni się od sióstrwink
        Powiem Ci natomiast, że sama miałam parę sytuacji podobnego typu, gdzie nóż mi
        się w kieszeni otwierał. Pamiętam pogrzeb jednej z babć, która za życia dała do
        wiwatu absolutnie wszystkim. Jedna z historii rodzinnych dotyczy choroby męza
        owej babci, który umierał na nowotwór jelit i lezał na łożu smierci. Doglądała
        go tylko synowa ( a nie musze mówic, jakiego typu prace trzeba wykonywac przy
        obłożnie chorym człowieku) bo żonie się nie chciało. Babcia zarzuciła im...
        romans, bo niby z jakiego powodu obca baba opiekowałaby się umierającym
        człowiekiem? Tak więc ostatnie chwile życia dziadka upłynęły przy
        akompaniamencie niekończących się awantur nad jego głową. Mam zresztą nadzieję,
        że tego nie słyszał, bo było z nim już wówczas bardzo źle i tydzien później
        zmarł.
        Tak czy inaczej podczas pogrzebu babci usłyszałam, że oto odchodzi od nas
        służebnica boża X., która całe swoje zycie poświęciła męzowi, dzieciom i wnukom
        oraz stanowiła wzór matki, zony i kobiety.
        Jak sobie dziś o tym pomyslę, to mnie cholera bierze. No ale co było robić?
        Cosmy przezyli i wiemy to nasze, a reszta- jak mówi Szekspir- jest milczeniem.
        Tak więc życzę Ci świąt przynajmniej spokojnych. W razie czego nalej sobie
        kieliszek wina i idź na bok. Jakoś to będzie.
        Rosa
    • capa_negra Re: Nieświateczny wątek 24.03.05, 21:07
      Oj widze, że niejedna z nas ma "skopane" świeta - cóż takie zycie
      Jestem spokojniejsza - przywieźliśmy starsza sioste z lotniska i wiem , że ona
      nie zrobi scen.
      "Odpryski " z rozmów telefonicvznych z młodsza wskazuja na to samo..
      Może sie uda.
      Ma być stypa - nie wiem jak będzie z frekwencją i składem...miejmy nadzieję, ze
      i tam nie dojdzie do scysji.
      Może powaga smierci powstrzyma negatywne emocje - oby.
      Dzięki dziewczyny za zrozumienie - czasami zycie jest cholernie przewrotne i
      potrafi nas zaskoczyc - przyjemnie bądż nie.
      I oby"po" nie doszło do przepychanek majątkowych ..bo wtedy ta rodzina
      rozpadnie sie zupełnie.
Pełna wersja