claairee
12.06.06, 12:58
Ex płaci regularnie, ale czasem ma np. pomysł, ze kupuje dziecku coś mniej lub
bardziej potrzebnego typu jakiś gadżet , nie konsultując tego ze mną, i wtedy
na moje konto wpływa np. o 150 zł mniej. Najchętniej odliczałby od alimentów
kwotę wydaną w Mcdonaldzie, albo na jedzenie w czasie kiedy młody przebywa u
niego – były już takie rozmowy – a dziecko nie bywa u niego za często –
średnio jest to raz w miesiącu.
Generalnie uważa, że wszystkie pieniądze, które powinien wydać na dziecko, są
zawarte w kwocie alimentów.
Przyznam , ze to mnie denerwuje, bo nigdy nie wiem jak kwota wpłynie i w jaki
sposób mam planować wydatki. Kiedy wyjeżdża z dzieckiem na wakacje, np. na dwa
tygodnie, uważa , że nie powinien płacić alimentów za jeden miesiąc i odbiera
to jako wielką niesprawiedliwość, że ja się na takie rozwiązanie nie zgadzam.
Może któraś z was orientuje się czy płacenie części alimentów i dowolne
wydawanie pozostałej kwoty przez ojca na dziecko jest zgodne z prawem? W jaki
sposób należy traktować wydatki na utrzymanie dziecka w czasie kiedy przebywa
ono z ojcem – czy są jakieś ustalenia prawne na ten temat??
I też w jaki sposób liczyć wydatki na dziecko, pod kątem alimentów, czy np.
można z alimentów finansować, oczywiście w proporcjonalnej części remont np.
łazienki, czynsz, jakąś część kosztów utrzymania samochodu, który jest
wykorzystywany również w związku z potrzebami dziecka? Zwłaszcza , ze tata
właściwie nigdy w nagłych wypadkach nie jest osiągalny i wszelkie wyjazdy do
lekarza, zabieranie dziecka ze szkoły, kiedy się źle czuje, wywiadówki,
zwolnienia lekarskie na dziecko (wiadomo mniejszy dochód) ,wożenie na
korepetycje itd. spadają zupełnie na mnie (tam gdzie mieszkamy nie ma
komunikacji miejskiej, ani żadnej innej).
Dodam, ze Ex nie jest w jakiejś dramatycznej sytuacji materialnej, nie ma, a w
każdym razie nic o tym nie wiem, więcej dzieci, ani drugiej rodziny. I nie
jest tak, że płacąc alimenty od ust sobie odejmuje.
Chciałabym poznać wasze stanowisko w tej kwestii – bo brakuje mi argumentów w
dyskusjach z Exem, (może racja jest po jego stronie, jestem w stanie to
przyjąc i zweryfikować moje podejście),a ciągania po sądach chciałabym uniknąć.