miriam28
03.07.06, 21:37
Witam wszystkich serdecznie. Dla tych którzy znaja moja sytuację pragne
poinformować, ze sytuacja zaczyna się stabilizować. Nie jest jeszcze super
ale lepiej niz
było.(forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=41543472&a=41543472)
Zdałam sobie sprawe iz to jak Nam bedzie sie układać w ogromnej wierze zależy
ode mnie. Staram sie wiec zmienic swój stosunek do dziecka mężą aczkolwiek nie
zawsze mi się to udaje z wielu przyczyn. Syn męża bardzo się cieszy gdy
podejmuje z nim jakąkolwiek rozmowe, gdy razem jedziemy na wycieczke czy gramy
w cokolwiek, gdy moze posiedziec przy swoim przyrodnim bratem. Co prawda nie
wiem czy wynika to z jego szczerosci czy tego , że mimo wszystko jest cwany i
wie doskonale jak sie gdzie zachowac by wszędzie i u mamy i u taty i u
dziadków mieć jak najlepiej ale wolę taką sytuację niż takie jakie miały
miejsce wcześniej a wiec napięte, gdyz mój stosunek do niego był oschły.
Pracuje wiec nad sobą. I nad tym by nasz dom był normalnym domem co wiąze sie
niejednokrotnie z wieloma wyrzeczeniami. Jednak mojej teściowej jest ciagle
mało. I zaczyna mnie drażnić sposób w jaki postepuje z moim pasierbem, a jej
pierwszym ukochanym wnuczkiem. Każda jej wizyta gdy jest psierb to jej
lustracja. CZy aby mu ktos tu krzywdy nie robi, wypytuje sie go o jego relacje
z bratem itp. Ostatnio syn mojego męża opowiadał babci ,że jego braciszek
bardzo lubi siedziec, ze juz nie lubi leżeć ( ma 3 m-ce) , a babcia sie go
pyta czy On też go trzymał na co pasierb odpowiedział , że nie (ma 7 lat),
wiec ona sie go pyta a dlaczego nie? Zaznaczę, ze moja teściowa to bardzo
zaboracza i agresywna kobieta. Na wszystkich wymusza wiele rzeczy tak by było
jak ona chce i wogóle to unikat wśród kobiet. Mi się wtedy ciśnienie
podniosło, bo do cholery jasnej chyba nie ona będzie decydowac o tym na co
bedzie pasierbowi pozwalane w stosunku do mojego dziecka. To mój syn a nie
jej. Przemilczałam to ale całą noc nie mogłam zasnac. Do diabła starego. Całe
moje zycie obróciłam o 360 stopni dla związku z jej synem. Zostawiłam prace,
najblizsza rodzinę, przyjaciół,znajomych i wyprowadziłam sie do męża 560 km od
przeeszłości. Zaakceptowałam fakt, ze maz ma syna, pozwoliłam by spedzał w
naszym domu co drugi weekend i kazdą sobotę czego nie musiałam robić, . Staram
się być dobra zona. Mój maz ma to czego nie miał w pierwszym zwiazku,a więc
czysty schludny dom, zawsze wyprasowane koszule, obiad na stole, sniadanie do
pracy.... a teściowej zaś cos nie pasuje, zaś musi mieć kontrolę (w dużej
mierze to Ona przyczyniła sie do rozpadu małzeńtwa pierwszego swoim wtracaniem
sie na okragło i buntowaniem syna przed pierwszą zoną). Jednym słowem diabeł
by jej nie dogodził. Zaznaczę, ze mój maz boi sie własnej matki i nie umie jej
sie przeciwstawic, woli przytaknać niż mieć na karku rozwścieczona matkę.CZy
macie podobne problemy? Jak ja mam sie zachować? Pozdrawiam wszystkich.