Dodaj do ulubionych

Poradzcie cos Macoszki

21.08.06, 19:58
Kurcze,nie wiem czy mi sie wydaje,czy ten moj NM jest jakis dziwny.Ocencie czy
to normalne,bo mi sie zdaje,ze nie powinno tak byc.
Nie znam jeszcze jego dzieci i zupelnie nie mam pojecia jak to bedzie(nie
mieszkamy jeszcze razem),kiedy on zamierza nas sobie przedstawic.Nie wiem
dlaczego bardzo malo o tym rozmawiamy,choc wiem,ze to podstawowy blad i od
tego trzeba zaczac.Ale on sam malo o nich mowi,jak powiedzialam,ze chcialabym
zobaczyc ich zdjecia,to bardzo sie zdziwil i spytal z niedowierzaniem-naprawde
chcesz zobaczyc??A jak zaczyna cos mowic o jakichs problemach to zaraz
przerywa i komentuje,ze mnie to na pewno nie interesuje.Wlasnie bardzo mnie
interesuje,bo dotyczy to rowniez jego i chcialabym wiedziec.Nic przeciwko nim
nie mam i nawet chcialabym je juz poznac i spedzac z nimi czas,a nie siedziec
sama w domu je zabiera.Mojemu NM wydaje sie,ze jesli to jego dzieci,to mnie ta
sprawa nie dotyczy moze mi pewnych problemow zaoszczedzic,nie mowiac o
tym.Poza tym chyba mysli,ze jestem zla jak zamiast byc ze mna zabiera je na
weekend(choc wiele razy go przekonywalam,ze tak nie jest,ze one tez chca z nim
pobyc i ja to rozumiem).Ale wkurza mnie,ze najpierw sie poumawia z eksia kiedy
i na ile je zabrac(zwykle jak ona tego chce,z tego co zauwazylam)i dopiero mi
o tym mowi.Albo ja zostaje dluzej w pracy i jest oczywiste,ze sie nie
spotkamy,a on dopiero wieczorem jak dzwoni to mowi,ze je zabral do
siebie.Przeciez wiem,ze musial to wczesniej uzgodnic z eks i wiem,ze jak ma
wolne popoludnie to jasne,ze moze je zabrac.Ale moze mi spokojnie o tym
powiedziec,a nie jakies przyczaiki robi.Czasem mam wrazenie,ze on chcialaby
mnie cale zycie izolowac od nich,bo to jego dzieci i jego problem.A ja mam
wrazenie,ze mysli,ze jak ja nie jestem ich matka to mi nic do nich.Poza tym
jak cos opowiada o weekendzie,co robili,ze wpadla jakas rodzina,to ja sie
czuje tak jakby on mial juz swoj jakis tam swiat i jakies osoby w nim,a ja
nigdy tak naprawde nie bede do tego jego swiata nalezec,tak na 100%,bo
np.dzieci byly wczesniej ode mnie i ja nie bede mial nic do tego.Jasne boje
sie tego pierwszego spotkania,chciaz sadze,ze nie bedzie z nimi wiekszych
problemow pod tym wzgledem.Obawiam sie tez jak to bedzie jak zobacze ich
razem,bo moze nie do konca zdaje sobie z tego sprawe,ze one naprawde
sa,istnieja.Nie wiem jak to bedzie,ale troche martwi mnie postawa mojego
NM.Powinnam domagac sie jakiegos uczestniczenia w ich zyciu,czy odpuscic i
czekac jak to sie potoczy?Boje sie,ze moze sie z tego zrobic jakis powazny
problem,jesli juz nie jest.I dlaczego on tak sie zachowuje?
Moze troche metnie napisalam,ale mam nadzieje,ze mnie rozumiecie.
Obserwuj wątek
    • lilith76 Re: Poradzcie cos Macoszki 22.08.06, 09:36
      Ale on sam malo o nich mowi,jak powiedzialam,ze chcialabym
      > zobaczyc ich zdjecia,to bardzo sie zdziwil i spytal z niedowierzaniem-naprawde
      > chcesz zobaczyc??A jak zaczyna cos mowic o jakichs problemach to zaraz
      > przerywa i komentuje,ze mnie to na pewno nie interesuje.Wlasnie bardzo mnie
      > interesuje,bo dotyczy to rowniez jego i chcialabym wiedziec.Nic przeciwko nim
      > nie mam i nawet chcialabym je juz poznac i spedzac z nimi czas,a nie siedziec
      > sama w domu je zabiera.Mojemu NM wydaje sie,ze jesli to jego dzieci,to mnie ta
      > sprawa nie dotyczy moze mi pewnych problemow zaoszczedzic,nie mowiac o
      > tym.Poza tym chyba mysli,ze jestem zla jak zamiast byc ze mna zabiera je na
      > weekend(choc wiele razy go przekonywalam,ze tak nie jest,ze one tez chca z nim
      > pobyc i ja to rozumiem)


      Czasem mam wrazenie,ze on chcialaby
      > mnie cale zycie izolowac od nich,bo to jego dzieci i jego problem.A ja mam
      > wrazenie,ze mysli,ze jak ja nie jestem ich matka to mi nic do nich.Poza tym
      > jak cos opowiada o weekendzie,co robili,ze wpadla jakas rodzina,to ja sie
      > czuje tak jakby on mial juz swoj jakis tam swiat i jakies osoby w nim,a ja
      > nigdy tak naprawde nie bede do tego jego swiata nalezec,tak na 100%,bo
      > np.dzieci byly wczesniej ode mnie i ja nie bede mial nic do tego.


      To może trywialne, ale to co nam napisałaś może spisać w zwięzłych punktach i albo przeczytać je swojemu M, albo dać jako list. Z prośbą o ustosunkowanie się i wyraźna jego argumentację.
      Na razie wygląda to tak, że on tam coś sobie myśli o tobie i dzieciach, ty myślisz o nim i dzieciach, myślicie sobie oboje obok siebie niezależnie i nic z tego nie wynika, bo te myśli się nie konfrontują. My też możemy pomyśleć sobie co myśli M o tobie i dzieciach smile

      On może traktować ten związek jako jeszcze na tyle mało poważny, że nie trzeba cię wprowadzać głębiej w życie.
      On może się bać, że nie zaakceptujesz jego dzieci, one nie zaakceptują ciebie i będzie rozdarty.
      On może nic nie myśleć, bo tak mu wygodnie, a nie wie, że ty coś myślisz.

      W rozmowie z nim podkreśl, że dzieci to jego część, więc skoro go kochasz, to chcesz kochać całego, a nie tylko fragment.

      le wkurza mnie,ze najpierw sie poumawia z eksia kiedy
      > i na ile je zabrac(zwykle jak ona tego chce,z tego co zauwazylam)i dopiero mi
      > o tym mowi

      Przygotuj się, że tak już będzie pewnie zawsze. Tamta kobieta będzie co chwila wyskakiwać jak królik z kapelusza magika.
    • ywwy Re: Poradzcie cos Macoszki 22.08.06, 10:24
      Nie powinnaś domagać się uczestniczenia w ich życiu. Na razie jesteś tylko
      przykaciółką ich ojca !
      Mój obecny mąż też nie kwapił się z poznaniem mnie ze swoimi córkami. Wtedy
      również chciałam coś zrobić w tym kierunku, pomógł przypadek smile Mąż ZAWSZE o
      córkach wyrażał się z dumą, pozytywnie, a po konfrontacji okazało się, że są to
      przeciętne nastolatki, nic spacjalnego wink Może dlatego tak odwlekał moment
      poznania? Potem dziewczyny mówiły, że też nie mogły się doczekać, kiedy mnie
      poznają i wszystko opowiedzą mamie smile
      I pamiętaj, że przypadkowi zawsze można pomóc.
      • m-m-m Re: Poradzcie cos Macoszki 22.08.06, 11:46
        Mąż ZAWSZE o
        córkach wyrażał się z dumą, pozytywnie, a po konfrontacji okazało się, że są to
        przeciętne nastolatki


        Dla rodzica jego dzieci są zawsze nie przeciętne, bo są...jego.
    • janeausten Nic na siłę 22.08.06, 15:11
      Chciałabym zażartować: ciesz się chwilą, póki trwa.
      Ale tak poważnie, spróbuj trochę mniej emocjonalnie do tego podchodzić. Nie
      wiem jak swieży jest wasz związek, ale po reakcji NM, chyba nie znacie się
      długo.
      Prawdopodobnie nie chciałby, by dzieci poznałyby cie, polubiły, może pokochały
      a wy rozstalibyście się. Zachowuje się asekuracyjnie pewnie dla dobra dzieci,
      nie chciałby by cierpiały. Może miał już podobne złe doświadczenia.
      Daj jemu i sobie trochę czasu. Wszystko się ułoży.
      Mów mu, dawaj mu sygnały, że zależy Ci na poznaniu jego dzieci, że zdajesz
      sobie sprawę z tego, że związałaś się z mężczyzną po przejściach, dodatkowo z
      dziećmi. Powiedz, co naprawde czujesz siedząc sama w domu, że chciałabyś
      spędzić ten czas z nim i jego dziećmi.
      Ale nic na siłę. Może potrzebować czasu, by wpuścic Cię do "ich" świata. Ale
      nie martw się, bądź cierpliwa, przecież to kiedyś musi nastąpić.
      • joaska80 Re: Nic na siłę 22.08.06, 18:54
        Jestesmy ze soba niecale 2 lata.Nie sadze,zeby nie traktowal mnie i naszego
        zwiazku dosc powaznie,gdyz niedawno pytal czy za niego wyjde.Podobnych,zlych
        doswiadczen nie mial na pewno.Moze rzeczywiscie potrzebuje wiecej czasu,ale
        zachowuje sie tak jakby bylo mu glupio,ze ma zobowiazania(ja to tak odbieram).On
        chyba zaluje calego swojego malzenstwa,ze to w ogole bylo.Chyba chcialby zaczac
        ze mna wszystko od nowa,od czystej kartki.Ale ona nie bedzie juz czysta nigdy i
        chociaz jest troszke starszy to wydaje mi sie,ze ja wiecej czasem rozumiem i z
        wiekszej ilosci rzeczy i problemow zdaje sobie sprawe.
        • janeausten Re: Nic na siłę 22.08.06, 19:12
          Jeśli jesteście razem prawie dwa lata, to fakt, że jeszcze nie poznałaś jego
          dzieci jest bardzo dziwny. To od dwóch lat spędzasz samotnie czas, gdy on jest
          z dziećmi? I mimo twoich nalegań, on nie kwapi się do wspólnego spędzania
          czasu. To nie jest normalna sytuacja, przynajmniej dla mnie.
          Zdecydowanie konieczna jest rozmowa Twoja z NM, powiedz mu to, co nam tutaj.
          Jeśli to nie zmieni jego nastawienia, to może pomoże psycholog.
          On juz nie potrzebuje więcej czasu, 2 lata to bardzo długo. Jak wyobraża sobie
          Wasze wspólne życie i kontakty z dziećmi?
          Jedyne co mogłoby tłumaczyc jego zachowanie jest żądanie Ex, że nie życzy
          sobie, by jej dzieci miały z Tobą kontakt.
          I tu nie wiem, może trzeba uszanować jej żądania. To w końcu nie Twoje dzieci.
          Ale masz prawo do niepokoju, sytuacja jest dziwna.
          Czeka Was zapewne długa rozmowa. Powodzenia.
          • joaska80 Re: Nic na siłę 22.08.06, 19:20
            Tak,to prawda to dosc dlugo,ale nie nalegalam,bo toczyla sie (dlugo)sprawa
            rozwodowa i wiem,ze mogloby to sie przedluzyc(dluzsza historia).Teraz dopiero
            zaczyna to sie jakos powoli ukladac.A jesli eks bedzie miala takie
            zyczenie,zebym nie kontaktowala sie z nimi,to zrozumiem,ale nie sadze,gdyz ona
            juz sobie ulozyla zycie z kims innym i dzieciaki go znaja.
        • joaska80 Re: Nic na siłę 22.08.06, 19:14
          Nie chce tez zeby pomyslal,ze juz je uwielbiam i chce kochac od razu,bo ich po
          prostu nie znam.A on sie po prostu zachowuje tak jakbym nie miala zadnych praw
          do nich.Wiem,ze nie mam,ale jesli chce z nim byc to chce tez wiedziec czym on
          zyje i jakie ma problemy.Ja przynajmniej tak rozumiem bycie razem.Nie wyobrazam
          sobie,ze bedac z nim on bedzie robil jakies podzialy,typu jego dzieci,nasza
          rodzina,bo to znaczy,ze bedzie mial dwa zycia,dwa swiaty.Nie wiem czy to dobrze
          ujelam,ale chyba wiecie o co chodzi.I obawiam sie,ze jak ja urodze
          dziecko(bardzo chce i nie moge sie doczekac),to on tez zrobi podzial na jego
          dzieci,a nasze bedzie bardziej moje,niz nasze.Nie wiem tak czuje.
          • janeausten Re: Nic na siłę 22.08.06, 19:33
            No właśnie, jak będziecie mieli wspólne dzieci, to nie poznają przyrodniego
            rodzeństwa?
            Ja mam nadzieję, że po szczerej rozmowie, NM się otrząśnie i przedstawi swoim
            dzieciom swoją przyszłą żonę.
            • joaska80 Re: Nic na siłę 22.08.06, 19:39
              Kurcze,pewnie jak zwylke martwie sie na zapas,a potem sie okarze,ze wszystko da
              sie poukladac i mniej bolesnie niz by sie wydawalo.Ale taka juz jestem.Dzieki
              dziewczyny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka