Dodaj do ulubionych

Wszawica, pomocy !!!!!

26.08.06, 14:22
Córka M załpała gdzieś na kolonii wszy i co teraz robić? Zakupilismy szampon
na razie. I co dalej? Będzie u nas przez tydzień. Od razu uprać pościel i
potem po jej wyjeżdzie jeszcze raz, czy poczekać do jej wyjazdu? W tej
pościeli spała raz tydzień temu, uprać też inną pościel, która się z tą
stykała? Czy może oprócz szamponu warto zastosować inne środki? Brrr, ale
mnie głowa swędzi na samą myśl o wszach.
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: Wszawica, pomocy !!!!! 26.08.06, 14:59
      Spokojnie, nie jest to aż takie trudne do usunięcia.
      Też kiedys zlapalam wszy, to bylo za komuny, więc teraz pewnie są lepsze
      środki. Wtedy w aptece sprzedano mi coś co się chyba nazywało artemizol, trzeba
      było wlosy tym myć czy nacierać, a potem wyczesywać gęstym grzebieniem.
      Po dwoch myciach nie bylo sladu po wszach, a włosy mam wyjatkowo gęste.
      Pościel, w ktorej dziecko spalo, mozna wyprać, ale z Twojego postu nie wynika,
      ze spiac w niej już te wszy miała.
      Pościel "stykajacą się" wypierz dla własnego spokoju.
      Bedzie dobrze.
      • barbara001 Re: Wszawica, pomocy !!!!! 26.08.06, 15:11
        Łatwo mówic spokojnie, ja brzydzę się wesz jak nie wiem co ( najchetniej
        wystawiłabym ta małą na balkon na tydzień). A w tej pościeli spała, bo te wszy
        to ma juz dorosłe, a wylegaja się po około 4 tygodniach , to mniej więcej wtedy
        je złapała. Fujć.
        • nangaparbat3 Re: Wszawica, pomocy !!!!! 26.08.06, 16:31
          Troche opanuj to obrzydzenie, bo skrzywdzisz dziecko niechcący. Nie jej wina,
          ze zlapala wszy.
          • nangaparbat3 PS 26.08.06, 16:32
            Mopże sama sobuie umyj główę tym szamponem, zeby sie nie stresować,
            profilaktycznie.
            • barbara001 Re: PS 26.08.06, 17:25
              Wiem i zaraz sobie umyję. A małej nie stresuję i sama jej mówie, że to nie jej
              wina. Nie jestem taka zła macocha na jaka wygladam. A najlepsze jest to, że
              mamusia jak odkryła wszy to sobie z samego rana umyła, a dziecku... cóż umyje
              kto inny. Tak samo było z owsikami. Lekarstwo kupiła dopiero wtedy jak ją jej
              własny tyłek zaczał swędzieć, sami bysmy podali jej to lekarstwo gdyby nie
              zapewnienia matki, że własnie dzisiaj idzie do apteki.
              • geos Re: PS 26.08.06, 18:15
                Barbara a gdzie mała była na koloniach??
                Bo nasza Młoda tez przywiozła wszy z kolonii!!
                Była w Gdańsku Sobieszewie.
                Boże zanim sie zorientowalismy t wszyscy juz musielismy sie odwszawiać. Ohyda!
                Kupilismy środek PiPi w aptece on tez sterylizuje gnidy. mI jeszcze jakis szampon.
                Ogólnie chyba działa, choc ja mam panike i ciagle mi sie wydaje, że cos po mnie
                łazi. Do PiPi ale w formie lotonu nie pianki - pianka jest wydajniejsza dodaja
                grzebiń taki bardzo gęsty i można dobrze wyczesac gnidy z włosów.
                To na tyle. Ja mam ten koszmar od paru dni i to wszyswcy, się zarazilismy.
                Piore wszystko co sie da. Wszy poza człowiekiem moga przezyc kilka dni.
                Brrr
                • barbara001 Re: PS 26.08.06, 18:26
                  A była na koloniach gdzies w górach, ale mogła się tez zarazić na jakimś
                  wyjeżdzie pod namioty z mamą pod Warszawą. Obrzydliwe sa te wszy co nie?
                  My na razie nic nie mamy. Ale profilaktykę zastosujemy. Już dzisiaj jak umyłam
                  małej głowe i wyczesywałam tym grzebieniem to tyle tego wyszło....błeee.
                  • geos Re: PS 26.08.06, 18:32
                    Fakt obrzydliwe.
                    Nie macie jakiejś apteki pod ręką? Jak sie zorientowałam, że to wszy to wpadłam
                    w taka panike, że mimo iz bylismy na środku jeziora nałódce to pedzielismy do
                    najbliższej wioski choćby po denaturat. - srodek naszych mam i babć, na głowe i
                    pod folia i w reczniku na noc.
                    A na drugi dzień "pedzilismy" do apteki całe szczęście wiatr nam sprzyjał.
                    Ciagle mam fobie po tych wszach. To jest naprawde ochydne. Mąż wczesniej
                    sugerował te wszy bo młoda sie drapała ale.. przejkzałam włosy i nic nie
                    znalazłam. Więc stwierdziłam, że to niemożliwe żeby w tych czasach dzieciak miał
                    wszy.
                    No i pikuś!
                    • sylklika Re: PS 26.08.06, 21:14
                      Spoko.Siostra była au pair w Paryżu u bogatej rodziny, zaprowadzając dziecko do
                      przedszkola zobaczyła plakat wielkiej wszy na drzwiach wejściowych. Okazało się
                      ze tam to coś całkiem naturalnego. A wiecie, że moda idzie z Paryżą.
                      To tak na pocieszenie.
                      A obecne preparaty jednorazowo niszczą wszy i gnidy, tak że nie ma strachu.
                      • barbara001 Re: PS 27.08.06, 18:16
                        Od razu zakupiliśmy szampon własciwy na te paskudztwa. I rzeczywiście dzisiaj
                        juz jakby lepiej tzn. zywych nie ma. A z tą moda z Paryża to dobresmile
                        • konkubinka Re: PS 28.08.06, 11:03
                          wszy sa obrzydliwe , bo je widac.A nawet nie wiecie co mozna miec w sobie
                          niewidocznego.
                          Wszy to nieproszony gosc , z ktorym dosc łatwo walczyc.Najlepiej
                          profilaktycznie wszyscy sie przeleczcie ale niestety posiadanie pasierbicy to
                          taki szczegół , że nigdy nie masz pewności , że u drugiego rodzica w domu tak
                          samo zadbaja o porządki i leczenie.
                          Dlatego walcze od miesięcy o to by nasze córki spały osobno.Gdy tylko córka M
                          przyjezdza do nas zaraz zaczyna sie miłośc i nierozłaczność z nasza córką.Nasza
                          mała bardzo chorowała przez dwa lata przez to , że miała pasozyty.Córka M ma
                          wiele objawów wskazujących , że tez jest czegoś nosicielem .Przeleczylismy ja w
                          ciemno ale innymi dawkami i wciaz jestem czujna.Ale jak tu powiedziec dziecku-
                          "nie badz tak zzyta z siostra jak dawniej bo boje sie ze masz robaki".
                          Dodam , ze jesli chodzi o mojego syna tez bardzo jest zzyty z siostra,
                          mieszkaja pod jednym dachem i mimo to udalo mi sie wpoic im pewne zasady .
                          Niestety na linii pasierbica-nasza corka od tego wszystkiego powinien byc
                          ojciec i kazdorazowy ostatnio pobyt jego corki u nas konczy sie awantura miedzy
                          nami , bo ja wymagam aby czynnie uczestniczyl w dbaniu o higiene w tym
                          domu.Niestety ja mam swiadomosc , ze kolejne zarazenie pasozytem mojej mlodszej
                          corki to dla niej ogromne zagrozenie .Naprawde cudownie by było gdyby
                          wszystkie matki na równi przejmowały sie pewnymi sprawami.
                          • barbara001 A czy te wszy......? 28.08.06, 19:03
                            mogą przejść na zwierzęta domowe, czy one sa groźne tylko dla ludzi?
                            • natasza39 Re: A czy te wszy......? 28.08.06, 20:16
                              barbara001 napisała:

                              > mogą przejść na zwierzęta domowe, czy one sa groźne tylko dla ludzi?

                              Nie przechodza na zwierzeta. Wesz żeruje na człeku
                              • chalsia Re: A czy te wszy......? 28.08.06, 23:30
                                są tez wszy żerujące na zwierzakach. Ale one nie przechodzą na człowieka.
                                Chalsia
                                • natasza39 Re: A czy te wszy......? 28.08.06, 23:41
                                  chalsia napisała:

                                  > są tez wszy żerujące na zwierzakach. Ale one nie przechodzą na człowieka.

                                  Dokładnie, a te żerujące na człowieku nie przechodza na zwierzeta
                                  • barbara001 Re: A czy te wszy......? 29.08.06, 12:47
                                    Dzięki dzeiwczynki, nie byłam pewna a mam w domu małe włochate bardzo
                                    zwierzatko i nie mogłabym go potem uprać w tym przeciwwszowym szmponie.
                                    • barbara001 Z ostatniej chwili 08.09.06, 07:57
                                      Po tygodniu tępienia wesz w naszym domu oddaliśmy matce dziecko czyściutkie,
                                      bez jednej za przeproszeniem gnidy na włosiu. Dziecko wróciło do domu w
                                      niedzielę a wczoraj przyjechało do nas z... wszawicą. Ręce mi opadły. I jeszcze
                                      dostaliśmy wykład że pościeli prać nie trzeba w takich sytuacjach (bo nie
                                      uprała przez tydzień) i że pewnie zaraziła się znowu przez zabawę, tylko nie
                                      wiem od kogo tym razem, ale pewnie jak zwykle od nas (tyle że my jak dotąd
                                      szczęsliwie nie złapaliśmy). Po zmuszeniu matki do przeczytania choćby ulotki z
                                      szamponu gdzie jest jak byk napisane że gnidy świetnie rozwijają sie w
                                      nieupranej pościeli, kiedy już myśleliśmy że dotarło..., niestety, jak to
                                      trudno powiedzieć ok, to zaraz upiorę.
                                      No to dziecko miało tym razem 20 parę sztuk tego świństwa na głowie, po części
                                      martwych, pewnie od tego szamponu, który ma dośc długotrwałe działanie.
                                      I jeszcze jedno, do macoszek i mam warszawskich, córka koleżanki na dniach
                                      złapała w szkole wszawicę i synek innej znajomej też, mały zdaje się chodzi do
                                      szkoły gdzieś na Żoliborzu. Sprawdzajcie główki waszym dzieciaczkom bo to się
                                      roznosi podstępnie. Nasza młoda zapewne podarowała te wszy córce znajomej, tyle
                                      że w przedziwny sposób, bawiła się z jej młodsza siostrą ale wszy kolezanka
                                      znalazła u starszej córki, której w tym czasie nie było w domu. U tej malutkiej
                                      się nie uchowały bo ma jeszcze mało włosów, albo zlazły np. z poduszki albo co.
                                      To zwróćcie na to uwagę, bo leczenie rzeczywiście nie jest trudne tylko
                                      kłopotliwe.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka