mm-m
06.10.06, 07:23
od 3 lat jestem macochą. odwiedzałam to formum czytając wasze wpisy, które
bardzo często dawały mi dużo wiary w siebie i to co robię! teraz mam kryzys
dlatego tez zwracam sie do was.
mój NM wciąż walczy ze swoją eks o wszystko co się da - dziecko, pieniądze,
decyzje o szkole itd, non stop jazdy...własnie kilka dni temu usłyszałam od
mojego NM że od 1,5 roku jestem nie do zniesienia, ze traktuję Młoda (5,5
roku) jak zbędną rzecz że jestem niemiła, niesympatyczna i zmieniam się nie
do poznania a przeciez jego uczucie do mnie w bardzo dużym stopniu zależy od
tego jak podchodze do jego dziecka (to jego słowa). Fakt ze w stosunku do
Modej jestem poprawna (nie ma jakiś uniesień czułości itp) jestem czasem
surowa i konsekwentna w decyzjach i działaniach. Nie umiem jej przytulić tak
o sobie (nie czuje się z takimi odruchami dobrze - to nie byłoby szczere) a
teraz mam zarzut w stosunku do mnie ze strony NM własnie o to i powód do
milczenia i rozstania (bo on sobie inaczej to układał). Tak zeby wam
zobrazowac całość kiedy Młodej nie ma on warczy jest zmęczony - zadnego
przytulania, zadnych oznak czułośći w stpunku do mnie - poprostu teksty "mam
zły dzień daj mi spokój" - jak tylko pojawia się młoda moj NM jest dla niej
czuły, miły, przytulający, pobłażliwy i milion różnych odruchów i zachowań
których ja nie mogę miec bo przeciez jestem dorosła! do tego Młoda traktuje
mnie jak mebel i kucharko, sprzątaczkę z reguły - z jej strony też nie ma
oznak sympatii i czułosci.
powiem wam tak - do tej pory walczyłam o to - starałam się , dużo robiłam
zaciskajac zeby i czasem z ogromnymi łzami w oczach - bo miałam pewność że
warto walczyć i starać się żeby jakoś to było. teraz jestem w kropce - nie
mam siły walczyć nie mam siły nic zrobić, nie potrafię kolejny raz przeprosić
nie za swoje winy - wiem jednak że to doprowadzi do rozpadu tego związku.
nie umiem sobie z tym poradzić.
może dla was to pierdoła i jestem głupią gaską ale nie mam sie do kogo
zwrócić dlatego pisze do was.
pozdrawiam