ziouta1
12.01.07, 09:49
Trzy lata temu codziennie śledziłam watki tego forum czasami się odzywałam…
(ziouta).Od tego czasu wiele się zmieniło teraz po świecie raczkuje małe
siedmiomiesięczne dziecię my szykujemy się do ślubu i z optymizmem patrzymy w
przyszłość…Zakłócenia na linii była są i będą, ale podchodzimy do nich na
zasadzie codziennych problemów nie ekscytujemy się nimi omawiamy jako jedna z
codziennych spraw do załatwienia, jakich wiele. Dziewczyny jak poukładacie
sobie wszystko w głowie, (ale do tego trzeba wielu rozmów i wyjaśnienia sobie
wszelkich wątpliwości) to potem jest naprawdę można zbudować udany związek.
Facet po przejściach jak mu się da szanse stara się o wiele bardziej, to
prawda, że pewne słowa gesty deklaracje przychodzą później. Zdobycie zaufania
takiej osoby jest trudne a i nam trudno zaufać, ale warto. Wśród znajomych
uchodzimy za jeden z bardziej udanych związków, rodzinka-chyba nas lubią.
Rodzice po wielu przejściach i kilku tygodniowych wojnach-akceptacja pełna
nas i naszego związku.( Tylko słowa taty „jak będzie szczęśliwa to jesteś
nasz dbaj o nią” ) Po co to pisze- abyście wiedziały, że warto kochać i dać
szanse i dlatego że jestem szczęśliwa i che mi się o tym krzyczeć. Pozdrawiam
i może kiedyś się jeszcze odezwę i wierzę, że mój post też będzie pełen
optymizmu wiem, że tak będzie