Dodaj do ulubionych

Obowiązki dziadków

06.09.07, 10:44
Ktoś na górze dba o to, żebym miała bardzo urozmaicone życiesad(

Zacznę od początku: gdy kilka miesięcy temu okazało się, że ze spadku po cioci
nici a wierzyciele dopominają się o zwrot długu, mój były mąż i jego żona
zniknęli, "obdarowując" wcześniej Babcię (a tym samym również mnie) wnuczkami.

Gdy udało się nam jakoś uporać z tym problemem, wrócił Ex i z wielkim hukiem
zabrał dzieci. Za jakiś czas wróciła jego żona, ale po jakiejś kłótni on znowu
znikł.
I nie znalazł się do dzisiaj.

Nie ma go już ponad trzy miesiące, więc jego druga żona postanowiła ułożyć
sobie życie cokolwiek by to miało znaczyć. W tym układaniu życia przeszkadzają
jej córki, więc postanowiła podrzucić je Babci.
Przywiozła je do Babci tak jak stały, oświadczając, że ciuchy ja mogę
przywieźć, przecież mam samochód (!!!).
Babcia zbyt długo nie dyskutowała, oświadczając, że w pięć minut po jej
wyjściu dzwoni na policję, ponieważ ona się dziećmi nie zajmie.

No i okazało się, że to przecież jej obowiązek. Zresztą skoro mnie pomagała,
jej też musi. Babcia, która wcześniej deklarowała synowej pewną pomoc
finansową, oświadczyła, że nic nie musi. Jeżeli sąd zasądzi alimenty a syn nie
będzie mógł się wywiązać, będzie płacić. Ale tylko tyle, ile będzie musiała.
Na nic więcej liczyć nie mogą. (Babcia ma niewielką emeryturę i praktycznie
nie ma żadnego majątku).

Problemem jest zapewnienie stałej opieki nad dziećmi, ponieważ ich rodzice nie
chcą się nimi zająć. Zaznaczam, że nie chodzi tu o popilnowanie przez chwilę
czy pomoc w wychowaniu, ale o stałą opiekę. Babcia jest osoba starszą i
schorowaną i sama lada moment będzie wymagała opieki.

Podczas bardzo burzliwej narady nie tylko szeroko rodzinnej, starsza
dziewczyna ma kuratora, jedynym sensownym rozwiązaniem okazało się oddanie
starszej do dobrego zakładu wychowawczego, młodszej najlepiej do adopcji. Na
co nie chce zgodzić się ich matka. To nie tylko naszym zdaniem jedyna
możliwość zapewnienia tym dzieciom najlepszej opieki.
Sprawa zatacza coraz szersze kręgi, coraz więc ludzi jest w to zaangażowanych,
ale osiągniecie jakiegokolwiek porozumienia w tym wzgledzie, które ma na
uwadze dobro dziewczynek, jest już nierealne.

No właśnie pojawia się pytanie: Co Babcia musi?
Czy fakt, że gdy po porzuceniu przez syna jednej rodziny zaopiekowała się
dziećmi i synową, moralnie zobowiązuje ja do podjęcia takich samych kroków
wobec drugiej rodziny?

Mama jest zdania, że nie, bo przecież druga żona miała pełną świadomość z kim
się wiąże. I w jakich okolicznościach jej mąż odszedł z domu. Co więcej: co
najmniej akceptowała fakt, że się nie interesował synami. Obecnie ponosi
konsekwencje również swojej polityki. Poza tym podkreśla, ze ona nie
akceptowała tego małżeństwa, nie lubi synowej i poczuwa się do obowiązku
pomocy tylko w takim zakresie, w jakim stanowi o tym prawo.
W rodzinie atmosfera co najmniej nieprzyjemna, wszyscy dyskutują i oceniają
jej postawę.
Ja uważam, że ma prawo tak postąpić. Nawet jej o tym powiedziałam.







Obserwuj wątek
    • kicia031 Re: Obowiązki dziadków 06.09.07, 11:18
      Czy dobrze pamietam, ze dziewczynki, a przynajmniej starsza -
      zostaly adoptowane przez twojego Exa? Czy ktoras z nich jest jego
      biologiczna corka?
      • kimbeli Re: Obowiązki dziadków 06.09.07, 11:31
        Starsza jest adoptowana przez exmęża po ślubie. Biologiczny ojciec nigdy się nią
        nie interesował.

        Młodsza urodzona w trakcie małżeństwa.
        Ex twierdzi, że i młodsza też nie jest jego tylko kochanka.
        Nie wierzę w to, i to nawet nie dlatego, że jest do niego ogromnie podobna. O
        moich synach też tak mówił, chociaż jako żywo nigdy kochanka nie miałam. Myślę,
        ze jest to jego patent na uniknięcie odpowiedzialności, choćby moralnej.
        • kicia031 Re: Obowiązki dziadków 06.09.07, 12:57
          Wiesz co Kimbeli, to ja jednak nie rozumiem. Bo jakos tam z trudem,
          ale moge zrozumiec niechec do wziecia odpowiedzialnosci za corke
          adoptowana - w koncu to nie babcia ja adoptowala, najpewniej nikt
          jej o zdanie nie pytal, to jakos nie rozumiem koncepcji, by 4 -
          letnia rodzona wnuczka trafila do adopcji. No kurka siwa, nie
          rozumiem.

          Ja wiem, ze to nie twoj problem, i sytuacja w ogole kuriozalna,
          patologiczna itp. I ze babcia jest mocno starsza, i wszystko inne.

          Moj rozum pojmuje te argumenty, ale emocje sprawiaja, ze nie moge
          zrozumiec.
          • m-m-m Re: Obowiązki dziadków 06.09.07, 13:18
            Eee, ze strony matki dziewczynek to tylko "siłówka" na
            ile babcia da się zastraszyć i podda się "karze".
            Ot tak sobie, bez konsekwencji dzieci podrzucić babci
            nie można.
          • kimbeli Re: Obowiązki dziadków 06.09.07, 13:41
            Babcia ma parkinsona. Między innymi dlatego cieszymy się na ten wyjazd do
            Stanów, ponieważ wydarzenia ostatnich miesięcy tak nadszarpnęły jej zdrowie, że
            choroba poczyniła ogromne postępy. Podczas mojego pobytu w Beneluksach babcia
            opiekowała się chłopcami, ale była cały czas pełnoetatowa pomoc, mój wtedy
            jeszcze narzeczony a chłopcy mają po kilkanaście lat. Zupełnie nie wyobrażam
            sobie, co ona sama zrobi z 4-letnim dzieckiem.
            Przyjęcie opieki nad wnuczką oznaczałoby jej kompletną nieodpowiedzialność i w
            konsekwencji zrzucenie obowiązku opieki nad wnuczką na mnie.

            Propozycja abym ja stała się rodziną adopcyjną dla dziecka spotkała się ze
            sprzeciwem matki dziecka i zarzuceniem mi chęci "ukradnięcia" dziecka. Wszyscy
            mi to mówią, że jestem zbzikowana, ale byłam gotowa na to, aby ulżyć mojej
            Teściowej i ją zaadoptować.
            Gdy przyjechałam do jej domu po wyrzuceniu synowej z dziewczynkami - zastałam ja
            w stanie gorszym niż po śmierci córki i męża.
            Wiem, ile ja to kosztuje. Ale nie o nią tu przede wszystkim chodzi.

            Matka dziewczynek zaproponowała za to inne rozwiązanie: ja się zaokiekuję
            dziewczynami w zamian za tesciową.

            Fajnie: zastępcza "babcia" za zastępczego "ojca". A rodzice układają sobie zycie!!!!

            Super, tyle że to rozwiązanie ma parę wad:
            1. Z małą miałabym w opcji jej mamusię i pewnie kolejne dzieci, bo przecież
            byłoby to czyjeś rodzeństwo;
            2. Starsza jest tak zdemoralizowana, że nie czuję się na siłach ja wychowywać.
            2. Nie jestem Matką Teresą z Kalkuty czy inną Świętą od Podrzutków, nie aspiruję
            nawet do świętości i po latach jazd z byłym mężem, problemów finansowych,
            samotności i pojedynczego macierzyństwa mam prawo do szczęścia. Bez balastu w
            postaci Byłej Żony Mojego Byłego Męża i jej dzieci. oni mają prawo ułozyć sobie
            życie, a ja nie?

            Moim zdaniem to nie sentymenty mojej teściowej i interesy rodziców dzieci są
            najważniejsze, ale dobro dzieci.
            Pamiętam ze swojego sierocego dzieciństwa jak przezywałam, gdt wujek trafiał do
            szpitala. Bałam się, że znowu będę sama, ze trafię do bidula. Kochałam wujka
            ogromnie, ale ten lęk był piorazający. Pamietam radość, gdy skończyłam 18 lat.
            Mój wujek w chwili śmierci był młodszy od mojej teściowej. ja miałam 16 lat.
            mała ma 4!




            • kasztanka5 Re: Obowiązki dziadków 06.09.07, 13:55
              kimbeli, nie irytuj sie. smile)

              Jak dla mnie Twoje wywazenie i serce juz dawno powiedzialy co masz
              robic. I zrobisz to, co bedzie najleopsze dla dziecka.
              Nikt przeciez nie ocenia - byc moze po prostu czasem do konca nie
              rozumiemy.
              Teraz to sie zastanawiam, czy jako babcia chcialabym obarczyc
              pierwsza zone mojego syna jego dziecmi z drugiego malzenstwa.
              Coraz bardziej sie cofam i placze w zeznaniach... sad(

              • kimbeli Re: Obowiązki dziadków 06.09.07, 14:08
                Policzyłam do dziesięciuwink

                Wysadzam z komputera moją kuzynkę, w której obecnie goszczę. Bardzo uciążliwa to
                gościna, bo dziewczyna nie może pracowaćsad

                Kasztanko, poddając niejako problem pod dyskusję nie napisałam o najważniejszym.
                Dziecko poszłoby do adopcji niejako spokrewnionej; daleki kuzyn mojej teściowej
                chętnie przyjąłby małą. Są już po pozytywnych opiniach ośrodka adopcyjnego i
                czekają na dziecko. Dlatego czas nagli, bo jeżeli "dostaną" inne dziecko, sprawa
                może być na wiele lat nieaktualna. Mała miałaby wspaniałych, kochających
                rodziców i wcale nie straciłaby babci.
                Oni też sa gotowi na przyjęcie dziecka jedynie na zasadach adopcji. Niestety,
                moja następczyni dała się poznać rodzinie z jak najgorszej strony. Fakt, faktem,
                ze nie była mile przyjeta.
                • kicia031 Re: Obowiązki dziadków 06.09.07, 14:53
                  Dziecko poszłoby do adopcji niejako spokrewnionej; daleki kuzyn
                  mojej teściowej
                  > chętnie przyjąłby małą. Są już po pozytywnych opiniach ośrodka
                  adopcyjnego i
                  > czekają na dziecko. Dlatego czas nagli, bo jeżeli "dostaną" inne
                  dziecko, spraw
                  > a
                  > może być na wiele lat nieaktualna. Mała miałaby wspaniałych,
                  kochających
                  > rodziców i wcale nie straciłaby babci.


                  A to juz inna para kaloszy. Czyli jest w rodzinie ktos, kto chce
                  pomoc.
                  • kimbeli Re: Obowiązki dziadków 06.09.07, 15:04
                    Oni przede wszystkim chcą przyjąć dziecko, a że po rodzinie, to nawet lepiej.
                    (Nie pisałam o tym wcześniej, bo chciałam poddać temat pod dyskusję ogólną).
                    Znam tych ludzi i wiem, że ich dziecko będzie miała wszystko, w tym przede
                    wszystkim miłość. Są chętni zaopiekować się dziewczynką, nie zależy im na
                    niemowlaku, ale jedynie na zasadzie adopcji. Rozmawiałam z nimi i wiem, że tu
                    nie chodzi o akt własności dziecka, ale możliwe (i bardzo prawdopodobne) wolty
                    ze strony jego biologicznych rodziców. Oni boją sie tego samego, co ja się boję,
                    i doskonale ich rozumiem, bo Ex i następczynię znam doskonale.
    • kasztanka5 Re: Obowiązki dziadków 06.09.07, 11:19
      kimbeli napisała:

      > Podczas bardzo burzliwej narady nie tylko szeroko rodzinnej,
      starsza
      > dziewczyna ma kuratora, jedynym sensownym rozwiązaniem okazało
      się oddanie
      > starszej do dobrego zakładu wychowawczego, młodszej najlepiej do
      adopcji. Na
      > co nie chce zgodzić się ich matka. To nie tylko naszym zdaniem
      jedyna
      > możliwość zapewnienia tym dzieciom najlepszej opieki.

      Nie wiem, z czym mnie jako matce przyjdzie sie zmierzyc, ale
      wolalabym predzej wlasne zeby zjesc, niz oddac wnuczke do adopcji.
      Zdaje sobie sprawe z sytuacji - bardzo uwaznie ja sledze, ale na
      Boga kimbeli, odrobine empatii. sad(

      Na marginesie dodam, ze to wlasnie moje (pozostawione przez ojca
      dzieci) sa ze strony tesciow traktowane jak te "gorsze" - eks ma
      jeszcze brata. Wiem, ze to nie jest latwe, ale mala dziewczynka nie
      mozna rzucac jak pilka. sad(

      Chcialabys takiego (abstrahujac od charakteru) losu dla swojego
      dziecka?
      • kimbeli Re: Obowiązki dziadków 06.09.07, 12:16
        Kasztanko, problem jest bardziej złożony niż Ci się wydaje. Niestetysad(

        Nie odzywałam się kilka miesięcy i w tym czasie wydarzyło się sporo w moim
        życiu. Najważniejsza zmiana, fakt, że wyszłam za mąż, skutkuje koniecznością
        wyjazdu - prawdopodobnie na stałe - za granicę. I to dość daleko, tak że częste
        przyjazdy są nierealne. Wyjeżdżamy oczywiście z dziećmi. Mama jedzie z nami.
        Jak sama mówi, nie wyobraża sobie rozstania z wnukami a poza tym ona również
        potrzebuje opieki. W tej chwili nie jest to naglące - jest jeszcze sprawna, ale
        to się będzie pogłębiać. Ja jej w takiej sytuacji samej nie zostawię, chociażby
        dlatego, że zbyt dużo dla mnie poświeciła.

        Nawet pomijając chęci czy ich brak - jest to osoba starsza, która nie zdąży
        wychować i usamodzielnić obecnie niespełna 4-letniego dziecka.
        W tej chwili wiele osób z rodziny mówi to samo co Ty, ale gdy trzeba będzie
        pomóc starszej, schorowanej osobie w życiu codziennym, nikt się nie będzie
        poczuwał. Przecież to jej problem, nie ich. A jeżeli umrze albo szybko będzie
        niesprawna, to co z dzieckiem?

        Chyba trzeba brać pod uwagę taką możliwość. Owszem, nawet młodzi ludzie
        osierocają swoje dzieci, ale u starszej osoby jest to niemal pewność a nie
        statystyka. Mała będzie dorosła za jakieś 16-21 lat, gdy jej Babcia będzie miała
        90.
        Rodzina synowej do niczego się nie poczuwa. Zerwała z nią kontakty, małej nawet
        nie zna. Nie chcą nawet się w tej sprawie spotkać.

        I teraz co lepsze dla dziecka. Czy dorastanie w normalnej, pełnej rodzinie,
        która będzie ją kochać i dbać o jej dobro? Czy traktowanie jak podrzutka, który
        najpierw jest z Babcią, a potem nie wiadomo z kim? (Pamiętam jak ja się bałam,
        że mój opiekun umrze i znowu trafię do domu dziecka).
        Ojciec twierdzi, że został oszukany, matka, że ma prawo do ułożenia sobie życia,
        a jej partner balastu w postaci obcych dzieci nie chce. Patologia i jedno, i drugie.

        Nawet proponowałam, że weźmiemy małą ze sobą. (Chociaż zupełnie nie mam na to
        ochoty - dla małej jestem Babą Jagą, której ona panicznie się boi pomimo prób
        "oswojenia"). Babcia co prawda wyjeżdża z nami, ale mieszkać będzie osobno.
        Bardzo blisko, ale jednak nie w jednym domu. Można wziąć małą, która mieszkałaby
        z Babcią, ale niejako również pod moją opieką. Tyle że to też rozwiązanie
        tymczasowe. Później my musielibyśmy się nią opiekować. Co mi nie odpowiada z
        wielu względów. O chociażby dlatego, że w moje małżeństwo wniosłam już dwoje
        dzieci i chociaż mój mąż wspiera mnie ogromnie, nie wiem czy byłby szczęśliwy z
        kolejnego.

        Boję sie również o to, że jej matka będzie się wtrącać w wychowanie, co dziecku
        na dobre wyjść nie może. Nie podejrzewam nawet chęci przejęcia opieki (to nie
        16- czy 20-latka, ale osoba ponad 40-letnia, która powinna już być odpowiedzialna).

        Przejęcie opieki całkowicie przeze mnie może być wyłącznie na prawach pełnej
        adopcji. Na to nie chce się zgodzić jej matka.
        Ja już nie uważam, ja to wiem od niej, że ona dziecko traktuje jak swoją
        własność i zabezpieczenie na starość - jakby co.

        • kasztanka5 Re: Obowiązki dziadków 06.09.07, 12:36
          kimbeli, wszystko po kolei.

          Na poczatek gratulacje i mam nadzieje, ze drugi maz bedzie dla
          Ciebie dobry i bedziesz szczesliwa. smile)

          Pisze (prosze?) jedynie o spojrzenie na sprawe od strony malej (z
          tego co pamietam miala 3 latka). Osobiscie uwazam, ze babcia nic nie
          musi - dlatego tez moje dzieci chodza do tesciow na swieta,
          imieniny, czasem zachodza po szkole. Ale te ich spotkania nie
          polegaja na odbieraniu daniny za syna.

          Probuje sobie wyobrazic, co ja bym powiedziala wnuczce, gdyby mnie
          cos podobnego spotkalo i ja zostawila. I nie umiem nic wymyslec na
          swoja (jako babcia) obrone.

          Rozumiem zlozonosc sytuacji, wiele plaszczyzn, interesow i osob
          bardziej lub mniej zaangazowanych. Nie wiem co zrobicie - bede
          trzymac kciuki, by rozwiazac to jak najmniejszym kosztem. Bo za
          glupote ktos w koncu i tak musi zaplacic... sad(


          • kimbeli Re: Obowiązki dziadków 06.09.07, 13:50
            Dzięki za życzenia. Staramy sie wszyscysmile)))

            My też chcemy jak najlepiej dla dziecka, tyle że sytuacja jest patowa.
            Musi mieć rodzinę, bo rodzice to para nieodpowiedzialnych g...
    • m-m-m Re: Obowiązki dziadków 06.09.07, 12:17
      >>>>>Babcia zbyt długo nie dyskutowała, oświadczając,
      że w pięć minut po jej
      wyjściu dzwoni na policję, ponieważ ona się dziećmi
      nie zajmie.

      No i okazało się, że to przecież jej obowiązek



      Jakiś chaos: to w końcku babcia zadzwoniła na policję?
      I jakie uzyskała tam informacje?
      Z tego fragmentu wynika, że to policja "uświadomiła"
      babcię w jej "obowiązkach". Czy możesz Kimbeli
      doprecyzować o co chodzi w tym fragmencie?
      Tak w ogóle to babcia nic nie musi. MOŻE wystąpić do
      sądu o ustanowienie jej opiekunem dziewczynek jeśl
      tego chce , ale NIE MUSI.
      Co do alimentów to babcia nie płaci za syna tyle ile
      przyznano synowi na dzieci, ale do tego potrzebna jest
      osobna rozprawa i na tej rozprawie ustala sie alimenty
      od dziadków. Z reguły są one dużo niższe niż te
      płacone przez ojca.
      • kimbeli Re: Obowiązki dziadków 06.09.07, 12:28
        Już wyjaśniam.
        Obyło sie bez policji, ponieważ Babcia wezwała taksówkę i niemal natychmiast
        wróciły do siebie.

        Sprawa miała oczywiście dalszy ciąg: o tym, że to Babci obowiązek uświadomiła ją
        jej synowa kilka dni później. Podczas rozmowy na temat przyszłości dziewczynek,
        a właściwie problemu - komu ich tym razem podrzucić.
        Że niby w ten sposób ma ponosić konsekwencje nieodpowiedzialności syna.
        Nieodpowiedzialny jest. Niestety, nie da się ukryć.
        • m-m-m Re: Obowiązki dziadków 06.09.07, 12:40
          Tzn. opieka nad dziewczynkami ma być karą dla babci?



          He, he...tak naprawdę to synowa może mówić co chce,
          ale aby babcia była pełnoprawną opiekunką dziewczynek
          to musi być sprawa sądowa o ustanowienie jej rodziną
          zastępczą dla dziewczynek, i nie wiem czy nie karna
          dla rodziców, którzy mogą być oskarżeni o porzucenie
          dzieci a tym samym pozbawieni władzy rodzicielskiej. I
          to wszystko zdaje się z wniosku babci. Czyli babcia
          jeśli nie chce to synowa nic nie może, a na pewno nie
          może bez konsekwencji dla siebie podrzucić swoich
          dzieci teściowej jako kary dla tejże.
          Wnoszę, że babcia jest ok . 70-ątki, wiec alimenty na
          te dzieci ewentualnie mogłaby mieć przyznane, ale w
          naprawdę niewielkiej kwocie o ile w ogóle ze względu
          na niskie dochody i wiek.
          • megaa Re: Obowiązki dziadków 06.09.07, 13:39
            Cala sytuacja jest bardzo trudna ale ja osobiscie akurat rozumie
            fakt ze babcia po prostu moze JUZ nie miec sily na opieke nad
            4latka. W wieku lat ok. 70 nie ma raczej osob super zdrowych, super
            sprawnych, ktore bez zadnych problemow takiej opiece moglyby sie
            poswiecic i sprostac wychowaniu maluszka. Bo przeciez opieka nad
            takim malym dzieckiem wymaga wielkiego zaangazowania, zwlaszcza ze
            istnieje bardzo duze prawdopodobienstwo ze n nie bedzie innych
            chetnych osob ktore beda mogly ja odciazyc.
            Latwo powiedziec ze nie wyobraza sie sytuacji aby wnuczka czy
            wnuczek poszedl do adopcji ale czasami realia weryfikuja smutno
            nasze opinie.
          • kimbeli Re: Obowiązki dziadków 06.09.07, 13:58
            W opcji jest jeszcze pozostawienie dzieci w domu dziecka. I ona nie żartuje
            mówiąc o tym, że nie będzie się opiekować dziećmi.
            Ex nie chce o tym nawet słyszeć - twierdzi uparcie, ze żadna nie jest jego.
            Argumenty nie trafiająuncertain

            Dziewczyny najprawdopodobniej trafią na przechowanie do domu dziecka - zwróciła
            się o to i ma odpowiedź pozytywną, jako że ona biedna matka bez pracy, porzucona
            przez męża, rodzina się "wypięła" a ona musi za pracą do Anglii.
            Taki losuncertain
            • lilith76 Re: Obowiązki dziadków 06.09.07, 14:04
              > Dziewczyny najprawdopodobniej trafią na przechowanie do domu dziecka - zwróciła
              > się o to i ma odpowiedź pozytywną, jako że ona biedna matka bez pracy, porzucon
              > a
              > przez męża, rodzina się "wypięła" a ona musi za pracą do Anglii.

              Ja pierdolę.

              Ocenzurować się sama?...
              • m-m-m Re: Obowiązki dziadków 06.09.07, 14:16
                Pomimo całego okrócieństwa, nie jest to odosobniony
                przypadek, gdy matka zostawia dzieci w domu dziecka, a
                sama jedzie "zarabiać". Swego czasu czytałam całkiem
                długi w tym temacie reportaż. To dramat dla takich
                dzieci.
              • kicia031 Re: Obowiązki dziadków 06.09.07, 14:51
                > Ja pierdolę.

                Czynie to samo.
                • kimbeli Re: Obowiązki dziadków 06.09.07, 15:13
                  Powtarzam to już od kilku tygodnisad((

                  A teraz uwaga!
                  Co mam zrobić, żeby nie zejść na skutek wyrzutów sumienia? Nie pisałam o tym, że
                  mojego ojca wychowywała żona mojego dziadka, którą on zostawił dla kochanki,
                  mojej biologicznej babci.
                  Moja najukochańsza Babcia śni mi się już od kilku tygodni. I boję się, ze
                  cokolwiek nie zrobię, będzie źle. Że albo nabrużdżę w życiu swoim i swojej
                  rodziny (chłopcy nie chcą siostry w domu) i będę miała na głowie jej rodziców,
                  albo wpędzę w wyrzuty sumienia siebie i niewykluczone, że moją teściową.
                  Mogę więc zaadoptować małą, ale jedynie właśnie zaadoptować.

                  Nie po to pozbawiałam Exa praw rodzicielskich do chłopców, żeby teraz bujać się
                  z nim i jego żoną. Jednak jeżeli mała pójdzie do bidula, zje mnie sumienie.
                  • m-m-m Re: Obowiązki dziadków 06.09.07, 15:32
                    Przede wszystkim spróbuj sobie jednak wytłumaczyć, że
                    to nie Ty zgotujesz taki los tej dziewczynce i że
                    jesteś ostanią osobą, którą ta sprawa mogłaby
                    obchodzić osobiście. Spróbuj sobie wytłumaczyć, że
                    świata nie naprawisz i to, że np. dziecko sąsiadów
                    będzie miało podobny los to nie weźmiesz go pod swoje
                    skrzydła. Wszystkich, czy nawet kilku dzieci w takiej
                    sytuacji nie weźmiesz. Takie są realia.
                    Co do teściowej. Tak, to jest jej wnuczka, ale ona
                    sama dobrze we, ze może już nie podołać opiece nad
                    nią, zreszta nawet gdyby strała się o bycie rodziną
                    zastepczą dla wnuczki to ze względu na wiek babci sąd
                    mógłby się w ogóle do takiego wniosku babci nie
                    przychylić.
                    Jak najbardziej racjonalne jest to, że chcałabyś by
                    dzieciak miał uporządkowaną sytacje prawną, faktycznie
                    bez tego czekają Cię mega kłopoty, a i bez tego też,
                    bo wychowanie dziecka już jakoś tam ukształtowanego
                    jest naprawdę wielkim wyzwaniem.
    • reksia Re: Obowiązki dziadków 06.09.07, 14:35
      łyk...łyk...łyk... mimo najszczerszych chęci nie
      łykam smile)))))))))))))))
    • natasza39 Re: Obowiązki dziadków 06.09.07, 18:06

      starsza córka next nie jest absolutnie, ani babci ani tym bardziej Twoim problemem.
      Młodsza córka nexi i Twojego exa nie jest również kłopotem babci, ponieważ w
      sytuacji, gdzie babcia jest stara schorowana kobietą po pierwsze nie ma
      obowiązku zajmować się małym dzieckiem, do wychowania którego trzeba mieć
      zdrowie i siły, a po drugie babcia, biorąc ja na wychowanie, w przypadku, gdyby
      umarła przed pełnoletnością dziewczynki zrobiłaby jej dodatkowa krzywdę, niejako
      z "dobrego serca". Lepiej będzie jeśli od razu wychowaniem dziecka zajmie sie
      pełna i normalna rodzina, która tego chce.
      Ty kimbeli, masz wyrzuty sumienia "historyczne". Ty chcesz mała, jak gdyby z
      poczucia jakiejś misji spłacania długów z przeszłości.
      1. Twojego ojca wychowywała pierwsza zona dziadka.
      2. Tobie w wychowaniu dzieci pomagała teściowa.
      3. Sama wychowywałaś się w bidulu, a potem wychowywał Cię wujek.
      Na tej podstawie, jak mi się wydaje, czujesz, ze masz coś do spłacenia losowi.
      Bardzo się mylisz.
      Ten cyrk nie jest Twój. Całego świata nie zbawisz, a wszystkich sierot nie
      wychowasz.
      Zacznij żyć własnym życiem. Pomyśl o swoim mężu aktualnym i jego uczuciach. Nie
      masz prawa fundować mu obcego dziecka na wychowanie.
      Już chyba wystarczy, że zaakceptował, Twoje dzieci.
      Wobec teściowej masz faktyczny "dług" do spłacenia. I chwała Ci za to, ze chcesz
      się nią na starość zaopiekować.
      Ale reszta spraw nie powinna byc Twoim problemem.
      jeśli matka dziewczynki nie zaakceptuje rozwiązania adopcji dziecka w rodzinie,
      to zapamiętaj sobie jedno: TYLKO ONA DZIECKU ZAFUNDUJE BIDUL.
      Nie Ty, nie babcia, nikt inny.
      Odpowiedzialni za to sa wyłacznie Twój ex oraz jego aktualna zona.
      ---------------------------------------------------------------------
      Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
      głupcami.
      • m-m-m Re: Obowiązki dziadków 07.09.07, 07:54
        Całkowicie popieram Nataszy wypowiedź smile)
    • nangaparbat3 Re: Obowiązki dziadków 06.09.07, 23:17
      To jest materiał na powieść-rzekę. Sagę rodzinną.
      Dla małej adopcja przez dalszą rodzine pragnacą dziecka wydaje się calkiem całkiem.
      Ty, Kimbeli, bedziesz miała dość na głowie zabierając chorą tesciową.
      I dobrze, ze wyjeżdżasz, oby jak najdalej od tego towarzystwa. Niech sobie radzą
      sami.
      Poza tym - fajnie, ze tesciowa Tobie pomagała, ale odsyłajac dziewczynki
      natychmiast taksówka zachowała się - jakos tak - tak jakby rozgrywki miedzy
      doroslymi były wazniejsze od losu tych dzieci. Z drugiej strony - jakby
      normalka. (Ja nie mówie, ze ma się zaopiekować młodymi, ale odsyłanie ich jak
      pakunku to gruba przesada. Pomyslalam nawet, ze jaka matka, taki syn.)
      I jeszcze jedno - serce mi sie kraje, kiedy myslę o tej starszej - jej nikt nie
      chce, nikt na świecie. I wyglada na to, ze nigdy nikt jej nie chciał.
      jest pewnie swietnym przykładem tego jak my, dorosli, produkujemy
      zdemoralizowane dzieci.
      • barbara001 Re: Obowiązki dziadków 07.09.07, 10:58
        Strasznie smutna hisoria tych dwóch dziewczynek. Rozumiem, że dalsza
        rodzina młodszej, zaopiekowałaby się nią, ale obawia się ingerencji
        matki i brużdżenia w ich zyciu, tak? A co ze starszą, nagaparbat ma
        rację, jej nikt nie chce, a to siostra młodszej. Straszne i smutne.
        Tym dzieciom chyba byłoby łatwiej gdyby rodzice zostali pozbawieni
        praw. Bo w sytuacji starszej to ten bidul chyba nieunikniony, ale
        młodsza ma szanse( okropnie to brzmi). Swoją droga, to rzadkośc że
        rodzice próbują się pozbyć dzieci tak wogóle bo im sa niepotrzebne.
        W domach dziecka sa dzieci z rodzin patologicznych, alkocholowych,
        nawet sierot w zasadzie nie ma. A tu? Nie pisałaś, czy rodzice
        oprócz tego, że nie kochają swoich dzieci maja inne defekty
        wychowawcze. Straszne.
        • kimbeli Re: Obowiązki dziadków 07.09.07, 12:00
          Barbaro, zrzeczenie się praw rodzicielskich jest jedyną szansą dla dzieci.
          Rozłożyliśmy problem na czynniki pierwsze - z udziałem kuratora, psychologa i
          innych ludzi znających się na rzeczy - i nie ma innego wyjścia.
          Dla małej natychmiast pojawia się szansa trafienia do kochającej, pragnącej
          dziecka rodziny. Ona ma nieco ponad 3 lata i nic z tego nie rozumie. Najpierw
          znikli rodzice, potem zajmowała się nią babcia, którą ona mało znała (odwiedziny
          wnuczki były "nagrodą" za dobre sprawowanie się babci).
          Gdy babcia trafiła do szpitala - coś z tym dzieckiem trzeba było zrobić, opieka
          spadła na mnie. Mnie nie znała i bała się mnie, podejrzewam, że ją mną straszono.
          Potem zjawił się tatuś i w akompaniamencie wyzwisk zabrał ją do domu. Potem
          pojawiła się mamusia i znowu rozpętało się piekło.
          Teraz mama straszy mną dziecko - na mój widok mała dostała spazmów - i że sobie
          pójdzie a ją zostawi samą.
          Mała powinna w końcu dostać szanse na normalność.

          Starsza ma miejsce w dobrej szkole z internatem. Za szkołę będzie płacić babcia,
          więc rodziców to w żaden sposób nie obciąża. Szkoła jest poza Warszawą, chodzi o
          to, żeby dziecko wyrwać z grupy, w którą wpadła. Na to też matka sie nie zgadza.
          Jeżeli wyląduje w domu dziecka, wcześniej czy później wyląduje w poprawczaku.
          Jeżeli jednak uda się nam umieścić ją szkole z internatem, jest szansa, że w
          końcu komuś uda się do niej dotrzeć. Może nawet dostanie szanse trafienia do
          rodziny zastępczej.


          Czy rodzice mają defekty?

          Moim zdaniem, poważne. Ex postawił sobie chyba za zadanie unikanie problemów za
          wszelką cenę: fakt, że zostawił żonę z dwójką maleńkich dzieci, w tym jednym
          ciężko chorym, świadczy chyba o tym, że ma zaburzenia osobowości.
          Na temat Next wypowiadać się nie będę, wszystko co napiszę będzie bardzo
          subiektywne. Mogę sobie chyba jednak pozwolić na opinię, że jest ona osoba,
          która bardzo lubi pieniądze, stara się w życiu nie napracować, a to wszystko
          mają jej zapewnić mężczyźni. Z tego co wiem, nawet dziećmi opiekował się EX.
          Skoro latka lecą, to i panowie są mniej skłonni do ustępstw. I gdy kilkanaście
          lat temu dziecko nie byłą przeszkodą, teraz wybrańcy mogą sobie powybrzydzać.

          Zwykle gdy jedno z rodziców nie dorasta do odpowiedzialności, pełną
          odpowiedzialność za dzieci przejmuje drugie. Nawet z tego forum znacie
          przykłady ojców, którzy gładko "wymiksowują" się z obowiązków względem własnych
          dzieci. I to jest już tragedia. A co jeżeli, tak jak w tym przypadku, oboje
          rodzice cierpią na tę przypadłość??

          Moja Teściowa twierdzi, że o poważnym problemie jej synowej świadczy moment, w
          którym związała się z jej synem. Każda normalna kobieta pogoniła by takiego
          faceta na cztery wiatry.
          Powtarzam, że stwierdziła "związała się" a nie "usidliła", bo sam fakt
          zaakceptowania faceta, który tak potraktował własną żonę jest przesądzający o
          jej ocenie.
          Kobieta nie ma skrupułów również wobec własnych dzieci.


          Tak to w skrócie wygląda z mojej subiektywnej strony.
          • m-m-m Re: Obowiązki dziadków 07.09.07, 12:14
            >>>>Może nawet dostanie szanse trafienia do
            rodziny zastępczej.


            Nie sądzę. Ma już 13 lat, jak piszesz jest bardzo
            zdemoralizowana. Tego nie załatwi szkoła z internatem.
      • kimbeli Re: Obowiązki dziadków 07.09.07, 11:03
        Mama postąpiła bardzo rozsądnie odsyłając synową z dziećmi taksówką (na własny
        koszt do Warszawy). Nie rozmawiałam z nią na ten temat, ale wiem, że zrobiła to
        najdelikatniej jak się dało. Ona nie mogła zaopiekować się dziewczynkami. Gdyby
        je zatrzymała, ich matka znikła by natychmiast (była spakowana, jak sama
        twierdzi) i dopiero zaczęła by sie zabawa z sadowym ustalaniem porzucenia
        dzieci, ustalaniem miejsca pobytu rodziców, ustanowieniem opiekuna prawnego.
        Polubowne - z lekkim naciskiem z naszej strony - załatwienie sprawy byłoby
        niemożliwe, a tak jakaś szansa; nikła, bo nikła, ale jest.

        A czas leci. Koncentruję się na młodszej dziewczynce, ale tu starsza jest w
        znacznie gorszej sytuacji: ma chyba dwa lata do tyłu, od kwietnia nie chodziła
        do szkoły a tu zaczyna się kolejny rok szkolny a ona nie wie jeszcze do jakiej
        szkoły pójdzie. Znowu znikła z domu a towarzystwo ma raczej bardzo nieciekawe.
        Teoretycznie ma kuratora, ale kurator jeżeli chce cokolwiek dowiedzieć, dzwoni
        do mnie, bo matka cały czas twierdzi, że to moja manipulacja i to ja zrobiłam z
        jej dziecka przestępcę. Nie chodzi nawet o to, że fakty są oczywiste a ja nie
        miałam z tym nic wspólnego, ponieważ mała nie była wtedy nawet pod moją opieką.

        Jej na prawdę nikt nie chce. Sama mi(!) wykrzyczała, że urodziła sie tylko po
        to, żeby matka mogła usidlić bogatego gościa. Gość jak się potem okazało miał
        tylko bogatą żoną, więc mała okazała się nikomu niepotrzebna.
        Paradoksalnie, chyba najwięcej serca i uwagi okazywał jej mój były mąż.

        Ja też nie mogę tutaj tkwić, moje życie jest już za Oceanem. Chłopcy powinni
        zacząć chodzić do szkoły, a nie liczyć dni do wciąż odkładanego wylotu i tęsknić
        za przybranym ojcem. Nie mogę jednak mamy zostawić samej z tym wszystkim.
        • m-m-m Re: Obowiązki dziadków 07.09.07, 11:36
          Kimbeli,
          daj sobie spokój. Jak najbardziej Twoja teściowa
          postąpiła prawidłowo. Nikt zdrowo myslący temu nie
          zaprzczy. A to, że starasza jest nikomu niepotrzebna
          to wina jej rodziców. To RODZICE zafundowali obu
          dziewczynkom taki układ i z jakiej racji Ty masz
          naprawiać czyjąś niewydolność wychowawczą.
          Myślę, że czas się pakować. Masz wystarczająco dużo
          własnych kłopotów.
          • 13monique_n Re: Obowiązki dziadków 07.09.07, 11:46
            Oj, podpiszę się pod tym stwierdzeniem obiema rękami.
            Kimbeli, Twoja historia jest poruszająca. Ale pamiętaj, całego
            świata nie zbawisz. Ani dużej, ani małej dziewczynce nie Ty
            zafundowałas bujanie się w życiui i nie Ty blokujesz przekazanie
            opieki nad jedna z nich dalszemu członkowi rodziny zdecydowanemu na
            adopcję. Nie bierz odpowiedzialności za decyzje całego świata.
            Zadbaj o to, za co Ty jesteś odpowiedzialna - o swoich synów, o
            tesciową, która chcesz się zająć, i last but not least, o nowy
            związek, w którym zaczynasz być szczęsliwa.
            Wszystko się ułoży. Życzę powodzenia.
            • kimbeli Re: Obowiązki dziadków 07.09.07, 12:13
              Dziewczyny, wszyscy mądrzy ludzie mi to mówiąsad((

              Ja jednak siedzę chora u mojej kuzynki, angina mnie dopadła, i chyba mam za dużo
              czasu na myślenie. Do dzieci nie mogę za często dzwonić, bo każda rozmowa
              zaczyna się i kończy pytaniem: Kiedy pojedziemy???
              Do męża też nie, ponieważ tutaj dla odmiany głównym tematem rozmów jest: Kiedy
              przyjedziecie?

              Spakowana już jestemsmile))
              Więcej wszystko, oprócz rzeczy podręcznych, popłynęło za ocean. Może się okazać,
              że będzie wcześniej niż my.

              Muszę jeszcze załatwić opiekę nad grobami swoich bliskich i zamykam wszystkie
              moje sprawy tutaj.
              Dzięki za życzenia.
              • 13monique_n Re: Obowiązki dziadków 07.09.07, 12:35
                kimbeli napisała:

                > Dziewczyny, wszyscy mądrzy ludzie mi to mówiąsad((
                To może się tych ludzi posłuchaj?? Trzeba by, bo oszalejesz.
                >
                > Ja jednak siedzę chora u mojej kuzynki, angina mnie dopadła, i
                >chyba mam za dużo czasu na myślenie.
                No, nie chybam a nawet na pewno masz za dużo czasu. Lepiej połóż się
                i odsypiaj anginę smile

                > Spakowana już jestemsmile))
                To Ty tez się pakuj. Formalności u notariusza, trampki na nogi i w
                drogę!!! I nie szukaj guza, bo rozumiem, że ledwie Ci zlazły te guzy
                z glowy.
                Trzymaj się ciepło, dzielnie i odpornie. Już do samolotu!

        • nangaparbat3 Re: Obowiązki dziadków 07.09.07, 17:33
          Acha, z poprzedniego postu wywnioskowałam mylnie, ze babcia odesłala dzieci same
          - jesli z matką, to oczywiscie zupelnie co innego.
          Ty uciekaj za ten ocean jak najszybciej, robisz juz naprawde wiele opiekując sie
          tesciową.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka