marusia1
16.01.08, 17:57
Po wielkiej tęsknocie pasierba po wakacjach u matki i mojej euforii wszystko
wróciło do normy. Byliśmy na długi weekend w okolicach exiary, ale ona
oczywiści w ciągu tych kilku dni nie znalazła 2 godzin, żeby się spotkać z
synem i żeby mój M. mógł odwiedzić córkę. Miało jej nie być w domu, ale
okazało się, że jak zwykle była. Przyszło Boże Narodzenie i znowu obietnice
wspólnych świąt, prezentów. Okazało się, że nie widział przez nas matki, bo go
do niej nie zawieźliśmy. W szkole przestało mu się chcieć, nic do niego nie
dociera. A ja? Po podejrzeniu guza mózgu w wakacje, teraz wylądowałam na
pogotowiu z bólem kręgosłupa. Znowu stresss znalazł ujście. Idę teraz do
szpitala na 3 tygodnie i mam nadzieję, że mnie poskładają, wyciszą. A przede
wszystkim będę daleko od pasierba i problemów z nim. Zbliżają się ferie i
znowu jest nerwowo. Exiara nagadała Młodemu, że przyjedzie po niego z Policją.
Nie wiem w jakim celu? Wystarczy, żeby w końcu przestała obiecywać i po prostu
zabrała na ferie dziecko, które wciąż ma nadzieję, że jest ważne dla matki.