Macoszka 24 na dobę

04.04.08, 10:49
Jestem macoszką dwójki dzieci.Ich mama nieżyje od paru lat.Poszukuję
całodobowych macoch z Warszawy.Zależy mi na tym abym mogła od czasu
do czasu spotkać się np. na kawie i pogadać tak od serducha.Myślałam
o pomocy psychologicznej,ale wydaje mi się że najlepiej zrozumie
mnie druga kobieta w takiej samej sytuacji.Czekam z niecierpliwością
na Ciebie macoszko...
    • geos Re: Macoszka 24 na dobę 04.04.08, 12:03
      Niestety nie jestem z warszawy,jedynie co to zostaje kontak mailowy :o)
    • marusia1 Re: Macoszka 24 na dobę 05.04.08, 16:09
      Witaj! O ile dobrze pamiętam, to Mamba, już chyba dwukrotnie, próbowała
      zorganizować spotkanie w Warszawie (nie tylko dla 24h). Chyba nie doszło ono do
      skutku. Teraz nawet Mamba milczy od kiedy zaczęła pracować. sad

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=69253009&a=69969130
      • mamba30 Czuję się wywołana i namiętnie ponawiam pytanie, 12.04.08, 15:42
        czy moje Drogie Macoszki zechcą się spotkać? Ja naprawdę za kaowca
        mogę robić smile) Pozdrawiam Was smile
        • marusia1 Re: Czuję się wywołana i namiętnie ponawiam pytan 13.04.08, 17:20
          Udało mi się Cię wywołać! smile Cieszę się. Pamiętaj, że większość z nas pracuje.
          No i ja chyba już dojrzałam. Właśnie wróciłam ze spotkania z laskami
          poznanymi... O kurcze! Już 19 lat temu! Nie ma to jak babskie ploty! Jeden minus
          - przytarłam auto sad((, bo się do koleżanki garażu nie chciało zmieścić. smile))
          Proponuję na spotkanie jakieś miejsce w dobrym ciągu komunikacji miejskiej.
        • marusia1 Jaki termin i miejsce? 22.04.08, 21:49
          czy są jakieś propozycje? Może przejdziemy do konkretów? Co na to warszawskie
          macoszki?
    • annabel_lee Re: Macoszka 24 na dobę 06.04.08, 20:08
      Witajsmile Ja także jestem macochą całodobową, mama dzieci nie żyje. Niestety,
      mieszkamy w Lublinie, ale jakbyś miała ochotę, to śmiało do mnie pisz. Mnie też
      przydałaby się bratnia duszasmile
      • kopina77 Re: Macoszka 24 na dobę 12.04.08, 09:41
        Witam i przepraszam że tak długo nie odpisywałam.Wstyd się przyznać
        ale zepsułam komputer(trochę techniki i się gubię) i dopiero wczoraj
        go naprawiono.
        Dziękuję za odzew.
        Pragnę trochę więcej intymności więc podaję swój adres mailowy.
        agape1977@vp.pl
        Mam pytanie.Ile już jesteście rodziną i czy to prawda,że czas
        łagodzi wszystko i z biegiem lat czujesz pewniej...???
        • annabel_lee Re: Macoszka 24 na dobę 12.04.08, 11:43
          Witajsmile Z moim obecnym mężem i dziećmi mieszkam już od 2 lat, a małżeństwem
          jesteśmy od lipca 2007r. Jak zaczęliśmy się spotykać, to Adaś miał 4,5 roku, a
          Dominisia-niecały rok. Nigdy nie żałowałam swojej decyzji, chociaż zdarzały się
          ciężkie chwile(i nadal się zdarzają). Napiszę więcej na maila, ale dopiero
          wieczorkiem, bo mam teraz w domu 5 dzieciaków i muszę mieć na nich oko, żeby nam
          domu nie rozwaliliwink
          • annabel_lee Re: Macoszka 24 na dobę 12.04.08, 11:44
            Aha, a mama dzieci nie żyje od prawie trzech lat.
            • kopina77 Re: Macoszka 24 na dobę 14.04.08, 10:43
              Czekałam w weekend na maila, ale widocznie dzieciaczki nie dały Ci
              spokoju.Wiem coś o tym.Mam oprócz dzieciaczków starszych również
              niemowlaczka którego sprawiliśmy sobie z mężuniemwink)))na jesieni i
              ogólnie kolorowy zawrót głowy.
              Domyślam się że mama Twoich maluszków umarła przy porodzie, albo
              któtko po nim????
              Dzieci mówią do Ciebie mamo.Prawda????
              U mnie tylko synek chciał do mnie mówić mamo mimo że miał 9
              lat.Starsza i się wcale jej nie dziwię nie czuje tego mimo że wśród
              koleżanek figuruję jako mama.
              Mam osobiste pytanie.Zakochałaś się do szleństwa w swoim mężu czy
              chciałaś być mamą....??????Możesz oczywiście nie odpowiedzieć.
              Pozdrawiam i czekam na maila.
              • annabel_lee Re: Macoszka 24 na dobę 14.04.08, 18:31
                Przepraszam Cię bardzo, że nie napisałam, ale mam dobre usprawiedliwienie i
                myślę, że mnie zrozumieszwink W sobotę rzeczywiście miałam dzieciaki na głowie i
                to nie tylko te nasze, ale w niedzielę "sprzedaliśmy" dzieci babci i po prostu
                cieszyliśmy się sobąsmileUwierz mi, naprawdę nie miałam głowy do pisania mailawink
                Ale obiecuję, że się poprawięsmile
                My na razie nie mamy wspólnego dziecka, ale intensywnie się o nie staramy...
                Mama dzieci zmarła 4 miesiące po porodzie, na raka. A dzieci mówią do mnie mamo,
                jakoś tak naturalnie to wyszło. Ale moje dużo młodsze od Twoich-Dominisia w
                ogóle nie pamięta mamy, dla niej to ja od zawsze jestem jej mamą.
                A jeżeli chodzi o Twoje pytanie-tak, zakochałam się do szaleństwa w moim
                mężusmileMamą nie chciałam być, zawsze myślałam, że mam na to jeszcze bardzo dużo
                czasu, ale życie zweryfikowało ten pogląd. I bardzo dobrzesmile
                Więcej napiszę w mailu, jak znajdę chwilkę czasu. Jakbyś Ty miała ochotę napisać
                do mnie, podaję swojego maila: annabel @ poczta.onet.pl (oczywiście bez tych
                spacji przed @ i po @)
          • mmm310 Re: Macoszka 24 na dobę 22.04.08, 12:13
            Witam !!!
            Fajnie przeczytać taki tekst. Ja też wyszłam za wdowca,który miał
            3,5 letniego syna. "Dzięki" teściowej męża, ja kontaktu z dzieckiem
            nie mam.To ona postanowiła się nim zająć, i ona go wychowuje.Mąż nie
            staną na wyskości zadania żeby się jej sprzeciwić. Mały mieszka z
            nią już 4 lata. My widujemy go co drugi weekend. Trudno to nazwać,
            ale poprostu mąż go przywozi i mały przez dwa dni siedzi przy
            komuterze albo telewizorze( teraz ma 10 lat.)
            Mąż mu donosi jedzenie: słodycze, chipsy i soki, bo oprócz rosołu
            nic nie je. "Nasze dzieci są za małe , żeby się z nim zżyły, on nie
            ma z nimi kontaktu" -słowa mojej tescowej. Mąż też jak dzwoni do
            niego to albo z piwnicy albo pracy żebym ja nie słyszała.Dziwne?!
            Jestem zmęczona tą sytuacją, bo ja jestem w tym chyba najbardziej
            winna.Podobno widzę w nim tylko negatywne cechy, a nie chcę tych
            dodatnich. A tatuś chce wynagrodzić w dwa dni całe zycie. Tatus
            uważa , że wychowywać dzieci powinny babcie bo po to są. Ale to
            odnosi się do mojej mamy, jego mamusi to nie obowiązuje.Mmay dwoje
            dzieci 4 i 2 latka.Ja nigdy nie usłyszę od jego syna mama, bo całej
            rodzinie to nie odpowiada,męzowi chyba też. Mąż nigdy mi nie
            zaproponował ,żebym uznała jego syna.Tak więc czuję się jakby mu
            odpowiadało dwie rodziny podzkodowane zamiast jednej szczęśliwej.
            Czy jest egoistą?
            • marusia1 Re: Macoszka 24 na dobę 22.04.08, 21:47
              Jeśli tatuś chce wynagrodzić dziecku życie, to niech go zacznie wychowywać.
              Chociaż jego postawa daje wiele do życzenia. I jak jest Twoja rola w tym
              związku? Co do mówienia do Ciebie "mamo" przez pasierba - nie dąż do tego. Gdy
              on tego będzie chciał, potrzebował, sam tak zacznie się zwracać. Przypuszczam
              jednak, że jest od odpowiednio ukierunkowany na Twoją osobę, a i mąż dziwnie
              postępuje. Przecież cała trójka Waszych dzieci jest rodzeństwem.
    • mamaika Re: Macoszka 24 na dobę 07.04.08, 01:56
      Byłam półtora roku , jak chcesz to napisz. a nie wyrobiłam totalnie
      mimo pomocy psychologa więc teraz jestem macochą praktycznie
      bezkontaktową .
      • kopina77 Re: Macoszka 24 na dobę 16.04.08, 17:18
        Możesz rozwinąć ten wątek, bo trochę mnie przeraziłaś....
    • m-m-m Re: Macoszka 24 na dobę 07.04.08, 10:17
      Jestem całodobowa od 9 lat, matka mojego pasierba żyje i kombinuje
      jakby tu nie płacić na niego alimentów.
      Co do pomocy psychologicznej: moim zdaniem nawet jeśli nie do końca
      spełni ona Twoje oczekiwania to warto spróbować. Sytuacja dziecka,
      którego rodzic żyje jest inna niż dziecka, którego rodzic nie żyje i
      faktycznie wchodzi się w rolę tej matki. Ważny tez jest wiek dziecka
      w chwili objęcia nad nim macocszej opieki oraz postawa rodzicielska
      jego ojca.
      • kopina77 Re: Macoszka 24 na dobę 12.04.08, 09:44
        Mam prośbę. Jakbyś mogła rozwinąć ostatnią część swojej wypowiedzi...
        Moje pasierby to dziewczynka 14 lat, i chłopiec 10 lat.Jestem z nimi
        3,5 roku.Ich mama nieżyje od 5 lat.Ich tata to typowy mężczyzna 21
        wieku.Praca, praca,praca i telewizor.
        Dziękuje
    • malwina331 Re: Macoszka 24 na dobę 22.04.08, 10:06
      Ja też bym się chętnie spotkała. Mam 10-letniego pasierba, swojego
      syna lat 7 i wspólnego malucha 10-miesięcznego. Mama pasierba żyje i
      ma się całkiem dobrze ale jestem macochą całodobową w 5/7 tygodnia.
Pełna wersja