Dodaj do ulubionych

Markowe rzeczy

03.06.08, 13:52
Rzucam kolejny temat.
Ostatnio kupiłam Małemu pierwszy portfel na Dzień Dziecka, adidas
miało wyszyte(hi,hi).Podróba jak się patrzy ale synuś(10 lat)
chodził cały dzień i mało nie posiusiał się ze szczęścia i wszystkim
tłumaczył,że dostał portfel adidasa.
Skąd w tak małych dzieciach fascynacja markowymi rzeczami.Są na
takim etapie że bez różnicy jest czy rzecz jest oryginalna czy
podróba liczy się znaczek.
U nas w domu o tym się nie mówi, w rodzinie też nie.Czy to wpływ
reklam, kolegów?
Jak pamiętam(a taka stara nie jestem) nigdy mnie i moich znajomych
to nie obchodziło...
Inne czasy, inne dzieci, inne wartości, inny świat.
Zwariować można!!!!!!!!!!!!!!!
Czy u Was jest podobnie????????????????
Obserwuj wątek
    • chalsia Re: Markowe rzeczy 03.06.08, 14:20
      > Czy to wpływ
      > reklam, kolegów?

      jak najbardziej tak
      • aldonakatarzyna Re: Markowe rzeczy 03.06.08, 14:52
        adidas to nic
        ja mieszkam w Danii i tutaj jest moda na paski, torebki, wisiorki na klucze od
        Gucciego, paskudne apaszki w kratke badz szaliki od Burberry, Dolce Gabanna itd
        taki pasek to kosztuje najmniej ok 500zl w przeliczeniu
        to dopiero jakas durnota, mam nadzieje ze to nie dojdzie do Polski

        ja mam syna a maz corke i syna, ja ze swoim rozmawiam i czasami kupujemy costam
        ze sportowa marka, bo sie dobrze nosi itd
        natomiast eksowa kupuje te gadzety dzieciom a rachunki ma nie poplacone i
        generalnie zle stoi bardzo z ekonomia.
        glupota i tyle

        argumenty jakie daje mojemu dziecku
        - ze ma pracowac na samoocena
        -ze wypracowac swoj wlasny styl i blyszczec ewentualnie humorem i intelektem a
        nie ciuchami i wygladem
        ciagle mu to wpajam i sa dobre efekty

        • geos Re: Markowe rzeczy 03.06.08, 17:40
          U nas tez tak jest ale my powtarzamy, że marka ciucha nie jest miernikiem
          człowieka i że sami nie kupujemy sobie markowych ubrań więc i dzieciom nie
          kupujemy. Zwłaszcza, że w większości to straszny badziew.
          Jedyne co kupuję z firmy to spodnie jeansy Americanosa bo naprawde są świetnie
          skrojone i trwały materiał, buty Baty (zazwyczaj poluje na przeceny bo normalnie
          ceny bywają szokujące)bo leżą na nodze jak ulał co dla mnie jest problemem,
          t-shirty z Carry - tez poluję na przeceny a bawełna jest dobrej jakości.
          Ogólnie poluje na przeceny.
          • e_r_i_n Re: Markowe rzeczy 04.06.08, 08:23
            Młody jest jeszcze za młody na zwracanie uwagi na firmowki (a
            przynajmniej poki co ten temat nie zaprzata jego glowy). A i ja nie
            robie wokol niego atmosfery 'firmowka najwazniejsza na swiecie'.
            Prawda jednak jest, ze zwracam uwage na producenta i jesli mi jakis
            pasuje, to kupuje. A sama w wieku lat kilkunastu chcialam miec buty
            adidasa i spodnie levisa. I nic w tym dziwnego.

            geos napisała:

            > Zwłaszcza, że w większości to straszny badziew.

            No nie zgodze sie z tym zdecydowanie.
            Widze roznice miedzy Geoxami a butami z CCC na przyklad.
            Miedzy koszulka z bazaru, a taka z Reserved.
            Nie tylko w cenie wink
            • reksia Re: Markowe rzeczy 04.06.08, 08:54
              Ja też widzę znaczącą różnicę w gatunku, między markowym produktem,
              a produktem z targu, czy przeceny.
              "Wyjściowe" ubrania staram się zawsze kupić wysokie jakościowo.Wolę
              by kazdy z nas miał kilka dobrych łaszków niż szafę zawaloną
              badziewiem.
              Zdecydowanie jednak na działkę czy na spacery z psami, wypady w
              góry, zabawy podwórkowe, prace ogródkowe kupuję ciuchy
              tzw "robocze",często z przeceny.
              • triss_m7 Re: Markowe rzeczy 04.06.08, 12:43
                I ja widze roznice w jakosci. A prawda jest taka ze wole miec mniej
                rzeczy ale porzadnych, niz wiecej a badziewia. Porzadny gatunkowo
                podkoszulek dluzej zachowa kolor, fason, jakosc materialu a bazarowy
                jest do wyrzucenia po drugim praniu - nie z ksiezyca powstalo
                powiedzenie, ze "co jest tanie to jest drogie".
                A`propos markowych gadzetow D&G czy CK to sama lubie takie zatem nie
                widze nic zlego zeby i dziecko posiadalo taki drobiazg - wszystko
                jest dla ludzi.
                • konstancja16 Re: Markowe rzeczy 04.06.08, 13:00
                  szacunek do jakosci - tak. gadzeciarstwo - nie.

                  uwazam, ze to niemoralne wywalic > 1000 PLN na dzinsy (nawet jak sie
                  ma za duzo kasy) bo ten kawal szmatki nie jest tyle wart. place za
                  jakosc, ale w granicach rozsadku. lubie dobrze zarabiac, ale nie
                  lubie wywalac pieniedzy w bloto, chocby jak najbardziej kolorowe i
                  markowe. dzieciakom niepotrzebne te magiczne literki. m.zd,
                  oczywiscie
                  • e_r_i_n Re: Markowe rzeczy 04.06.08, 13:11
                    konstancja16 napisała:

                    > uwazam, ze to niemoralne

                    Głupie moze tak, ale niemoralne?
                    Zreszta, dla jednego glupota jest wywalenie tysiaka na dzinsy, dla
                    innego 50 zł na kg szynki.
                    A tak naprawde to trzeba dostowac wydatki to mozliwosci i juz wink
                    • konstancja16 Re: Markowe rzeczy 04.06.08, 16:07
                      niemoralne bowiem:

                      1. podkresla niepotrzebnie gleboka niesprawiedliwosc spoleczna
                      (gdzies tam na swiecie ludzie w zyciu nie widzieli takiej gory kasy)

                      2. poglebia przepasc pomiedzy wartoscia towaru a jego cena. gdzies
                      tam material zostal kupiony za 30 zlotych (no, niech bedzie nawet
                      50) i ktos uszyl te spodnie i dostaje za to 3 zl za godzine.

                      ja mam generalnie liberalne poglady, uwazam ze kazdy powinien
                      pracowac na siebie, a nie oczekiwac prezentow od opieki socjalnej,
                      pieniadz robi pieniadz, a pomysl w glowie tym bardziej itede.
                      bogaty nie ma obowiazku dzielic sie wszystkim z biednymi. ale te
                      wielkie marki przeginaja. margines zysku jaki sobie wypracowuja
                      jest niemoralny. jest OK zainwestowac i potem z tego korzystac.
                      ale wszystko w granicach normalnej gry ekonomicznej, a nie wyzysku
                      trzeciego swiata. wyprodukowac portki za 60, przetransportowac za
                      40 i sprzedac za 1000 to juz nie jest czysty i uczciwy biznes. NO
                      LOGO, te wszystkie historie NIKE ktory zatrudnial dzieciaki w azji
                      (rekami posrednikow oczywiscie) itede.

                      niestety, tez mam na swoich polkach od metra koszulek NIKE. gdzies
                      tam probuje wyposrodkowac miedzy hippisowska kontestacja, a zdrowym
                      rozsadkiem, ale nie zawsze jest to super konsekwentne. na widok
                      sztucznie nadmuchanych cen, ktore nijak sie nie maja do wartosci
                      towaru noz mi sie w kieszeni otwiera, ale jak mi sie cos okropnie
                      spodoba to kupie. w glebokim poczuciu popelniania 'niemoralnego'
                      czynu wink)
                      • to.ja.kas Re: Markowe rzeczy 05.06.08, 15:38
                        Wielka część świata nie porusza się samochodami, nie je szparagów i
                        owoców morza, nie posiada nawet rowerów...to też niemoralne by
                        korzystać z takich udogodnień? A może jak samochód to tylko fiat
                        126p koniecznie dziesięcioletni? smile))))

                        Tak poważnie to ja cenię jakość. A jakość ciucha z bazaru mimo iż
                        kosztuje tyle samo co ciuch w butiku po przecenie jest dużo gorsza.
                        Czy coś jest drogie czy tanie to bardzo subiektywna ocena.
                        Dla nas dzinsy za 1000 są drogie, na Zachodzie juz aż tak szaleńczo
                        drogie one nie będą.
                        Jedna mama dostaje 300 zł alimentów, ale sa takie co dostają na
                        dziecko 6000 zł...a przecież żołądki dzieci mają takie same...to co,
                        wszystkim po równo?

                        Moja Mała (no nie taka mała bo skończyła 16 lat) uwielbia ciuchy z
                        croopa i zary (ten styl jej odpowiada)....dzieci mojego M sporo
                        młodsze nie przykładają jeszcze miary do metek, chociaz syn juz
                        doceni do grania w piłkę adidasy i odróżni je od butów z bazaru.
                        Norma smile)))
                        • liz-beauty Re: Markowe rzeczy 05.06.08, 22:03
                          "Nasz" na szczescie nie przywiazuje wagi do marki,(jeszcze?) choc jest
                          estetasmileNoga mu rosnie w takim tempie, ze zadne buty za kilkaset PLN nie
                          wchodza w rachube, a spodnie, obojetnie ile by nie kosztowaly, spotyka ten sam
                          los - dziura na kolanie. Ostatnio wscieklam sie po tym, jak zalozyl najlepsze
                          spodnie na zajecia modelarskie i wypalil w nich dziure klejem. W sobote idziemy
                          razem na zakupy - koszulki kupie mu porzadniejsze, ale skarpetki tanie. Ciesze
                          sie, bo lubimy razem polazic po sklepach, M. nie lubi!
                          • e_r_i_n Re: Markowe rzeczy 06.06.08, 08:14
                            liz-beauty napisała:

                            > ale skarpetki tanie

                            A to akurat nie najlepszy pomysl - zapocone nogi gwarantowane.
                            • liz-beauty Re: Markowe rzeczy 06.06.08, 22:05
                              e_r_i_n napisała:

                              > liz-beauty napisała:
                              >
                              > > ale skarpetki tanie
                              >
                              > A to akurat nie najlepszy pomysl - zapocone nogi gwarantowane.

                              Od tanich skarpetek? Mialam na mysli nie te najdrozsze, czytaj "markowe", tylko
                              zwykle, bawelniane. Nie jakies sztuczne okropienstwa!
                              >
                              • mara68 Re: Markowe rzeczy 06.06.08, 22:31
                                Apropos ciuchów, ale nieco z innej beczki. Córka mojego M. ma 9 lat
                                i jak to dziecko rośnie wszerz i wzdłuż. Normalne. Natomiast nie
                                rozumiem podejścia jej mamy. Dziewczynka jest jedynaczką i mam
                                przeczucie, że gdybym ja miała swoje dziecko to starałbym się żeby
                                wyglądało w miarę przyzwoicie (i nie chodzi tu o markowe ciuchy, ale
                                przynajmniej o ciuchy w odp. rozmiarze). Tymczasem Młoda tydz. temu
                                w ciasnych spodniach, butach sportowych upijających, a dzisiaj dla
                                odmiany w sandałach w których pięty ma prawie na ziemi i stopy
                                bokami się wylewają (tak że chodzić się nie da). A Eks w ciuchach
                                markowych. Tydz. temu kupiliśmy Młodej kilka rzeczy, ale nie chcemy
                                dalej kontynuować tych zakupów... żeby Eks nie "rozpuścićsmile"
                                zwłaszcza, że Ona ma lepszą sytuację finansową od nas. Podsumowując,
                                nie rozumiem jak można tak mało dbać o wygląd (i wygodę) własnego
                                dziecka, które jest dorastającą panienką. Jak widać są na świecie
                                skrajności, jedni kupują Gucci a drugich nawet podstawy nie
                                obchodzą
                                • liz-beauty Re: Markowe rzeczy 07.06.08, 06:46
                                  Moj M. jak pakuje Mlodego do mamy na weekend, to tez zawsze daje mu...
                                  najgorsze, czesto zuzyte rzeczy. Nie rozumiem dlaczego to robi i strasznie mnie
                                  to denerwuje. Zwrocilam uwage, ze chlopiec jedzie przeciez na Swieta i powinien
                                  wygladac w miare porzadnie. Poskutkowalo na krotko, za chwile znowu spakowana
                                  wyrosnieta pizama i dziurawe spodnie. M. twierdzi, ze za kazdym razem ciuchy
                                  wracaja niekompletne i "skotlowane" i ze szkoda mu dawac tych najlepszych.
                                  Chlopak ma juz 11 lat i trudno za ten stan rzeczy winic jego mame, poza tym
                                  uwazam, ze sam powinien sie pakowac na taki krotki wyjazd i decydowac co mu
                                  potrzebne. Ale nie moge sie pozbyc wrazenia, ze M. probuje w ten sposob, moze
                                  nieswiadomie nawet, zrobic jakos tam na zlosc mamie Mlodego. Faktem jest, ze ona
                                  nic synowi nie kupuje i na niego nie placi... No ale on nie jest jedynakiem,
                                  jego mama ma jeszcze dwoje dzieci.
                                  • adela38 Re: Markowe rzeczy 07.06.08, 10:30
                                    Twoj M chyba postepuje logicznie... jak maly nie dba o swoje ubrania i ich potem
                                    nie przywozi z powrotem... Powinniscie zwyczajnie nauczyc mlodego by zaczal dbac
                                    o swoje rzeczy...Poza tym jesli nikt sie nie skarzy to widocznie jest ok...Nie
                                    wszyscy przywiazuja wage do schludnego wygladu...Chodzenie w podartych gatkach
                                    moze byc tez atrybutem wolnosci i swobody...
                                    Moj mlody jeszcze pare lat temu specjalnie nowe i drogie ciuchy cial nozem i
                                    przerabial na swoja modle (np poszarpane spodnie- dziury sztuk ponad 10, by spod
                                    nich widac bylo ponczochy w poprzeczne paski...)Ale znowu ja swiadomie
                                    wychowalam go, by nie byl materialista (nie przywiazywal uwagi do marki) ale by
                                    uzywac rzeczy o najlepszej jakosci...Na szczescie moglam sobie na to
                                    pozwolic...tylko, ze odwrotna strona medalu jest to ze moj mlody nie przywiazuje
                                    wagi di pieniedzy i jest skrajnie rozrzutny...
                                    • liz-beauty Re: Markowe rzeczy 07.06.08, 12:37
                                      Tak, z pewnoscia musimy go tego nauczyc - ale jak? W zeszlym sezonie kupilam mu
                                      dwie fajne bejzbolowki, obydwie zgubil po ok. miesiacu noszenia. Dzis kupie mu
                                      taka za pare zlotych, szkoda kasy. Moze wszyscy chlopcy w tym wieku tacy sa?
                                      Niestety, jego mama ma pretensje, ze chlopak nie dostaje tych lepszych rzeczy
                                      jak do niej jedzie i ja sie jej nie dziwie w pewnym sensie.
                                      • kopina77 Re: Markowe rzeczy 07.06.08, 18:10
                                        Mój (10 lat) bardzo lubi np.ciąć swoje ubrania, tak sobie(nigdy nie
                                        potrafi odpowiedzieć dlaczego), albo np.zgubił mundurek(kawałek
                                        szmatki za kilkadziesiąt złotych) i nie robił sobie z tego żadnego
                                        problemu...nie kupiłam mu drugiego.Bluzę przypalił suszarką z basenu
                                        (bo się z kolegą wygłupiałem...)Finał młody sam sobie sponsoruje
                                        część ubrań z kasy którą dostaje od dziedków.Poskutkowało.Nie tnie,
                                        nie gubi, sznuje.
                                        I mamusia się cieszy...
                                        • mara68 Re: Markowe rzeczy 08.06.08, 12:29
                                          U nas sytuacja jest trochę inna. Jak dziecko ma się "w piachu"
                                          grzebać, to pewnie że najgorsze ubrania i tyle... Młoda ma u nas
                                          ubrania z serii "po domu", sama ubrań nagminnie nie niszczy i nie
                                          tniesmile. Tu chodzi raczej o wygodę. Jak można dać dziecku buty w
                                          których noga jest niestabilna, upijają, albo się nie dopinają. To
                                          już nawet nie o wygląd idzie ale o zdrowie.
                                          • magdmaz Do mara68 09.06.08, 09:11
                                            Odpowiadam jako matka 9-latki:
                                            Abstrahując od tego, że eksia MOŻE chcieć pokazać, że córeczka biedna, bo tata
                                            słabe alimenty płaci, moja koza ma tak:
                                            - zdecydowanie raczej włoży spodnie za ciasne, choćby ją miał brzuch boleć od
                                            guzika, niż odrobineczkę za obszerne, które nie opinają dokładnie tyłeczka.
                                            - ulubione sandały będzie nosiła z uporem, choć paluchy wystają - no ale one
                                            maja minimalny obcasik, albo krój nie sportowy tylko pantofelkowy! A nowe są
                                            brzydkie, choćby z ecco!
                                            - krótkich spodenek nie założy, bo po pierwsze mają rozszerzane nogawki i ona ma
                                            w nich GRUBE UDA, a po drugie ma włoski na nogach.
                                            - z tego też powodu będzie w upał zakładać rajstopy.
                                            - bluza nie może być dłuższa jak do talii i broń Boże luźna, lepiej założyć
                                            kamizelkę po młodszej siostrze niż nową markową bluzę kupioną bez konsultacji.
                                            - ulubione portki mogą być za ciasne i mieć plamę na tyłku, ale i tak się
                                            jeszcze nadają do chodzenia!
                                            - nie istnieją żadne spódnice poza dżinsowymi mini, raczej wyjdzie w piżamie niż
                                            w długiej spódnicy.

                                            Efekt jest taki: "A pakuj się dziecko sama i daj mi święty spokój!!!"
                                            Może u was też to tak wygląda?


                                      • geos Re: Markowe rzeczy 08.06.08, 17:00
                                        NIestety to trzeba przeżyc.

                                        > Tak, z pewnoscia musimy go tego nauczyc - ale jak? W zeszlym sezonie kupilam mu
                                        > dwie fajne bejzbolowki, obydwie zgubil po ok. miesiacu noszenia.

                                        Mielismy to samo. Czapka dwa tygodnie, nie ma czapki. I tak z pięc sztuk. Więc
                                        nie zostało nam nic innego jak gubisz to kupujesz sam za swoje.
                                        Chyba wreszcie podziałało ale mieliśmy taki sezon, że Młoda zgubiła pełen
                                        komplet ubrań - spodnie, sweter, t-shirt, klapki.
                                        A Mały kurtkę, czapki, t-shirty, skarpetki.
                                        Wtedy stwierdziliśmy, że koniec z ciuchami markowymi do czasu aż zaczną je
                                        szanować. I pilnować ich. TrudnoZresztą Młoda jak zaczęła rosnąć to w ciągu roku
                                        urosła 15 centymetrów ciuchy w oczach malały. Pnoć Mały tez tak bedzie miał po
                                        tatusiu. A buty, buty czy markowe czy nir rozwalone sa po dwóch miesiącach.
                                        Chodzi w nich do szkoły i gra na przerwach w piłkę to cóż robić. Wolę mu kupić
                                        tańsze, przynajmniej nie żal mi kasy i nie złoszczę sie jak są zniszczone.
                                        Na wycieczki i kolonie też nie dajemy najlepszych ciuchów małemu bo jest
                                        możliwość, że nie przywiezie mimo listy robionej przez niego własnoręcznie No to
                                        dostaje takie, które można zniszczyc i starcic. Co nie oznacza, że ma szmaty ale
                                        starsze ubrania. I tyle.
                                        Z Mloda kłopot bo juz mam babskie porządne rozmiary a nie dziewczęce więc
                                        choćbym chciała to i tak nie kupię już inaczej niż w normalnym sklepie. Dziś
                                        właśnie uzupełniałyśmy garderobę. Jesus kasa poleciała straszna
                                        • liz-beauty Re: Markowe rzeczy 08.06.08, 18:17
                                          Ja wczoraj ze Stepsyneczkiem zrobilam zakupy skarpetkowo-majtkowe plus sandaly i
                                          bejzbolowka jednak ze sklepu na "R" wink ("Liz, przysiegam, ze nie zgubie!).
                                          Uwinelismy sie w godzinke, bo przeciez mecz... Tatus wrocil z pracy i nawet
                                          okiem nie rzucil, bo tez go dopadly emocje sportowe, ale w przerwie obejrzal... wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka