Dodaj do ulubionych

moj kawalek zycia

16.09.08, 18:12
Cześć.jestem tu nowa ale z podobna sytuacja.smile) i chyba sie rozpisze.
Mnie irytuje postawa mojego faceta w tym wszystkim, wogule ze sobą nie rozmawiamy na ten temat.
Na początku mój M. miał doły i moralniaki że zrobił krzywdę dziecku że skazał go na życie w rozbitej rodzinie, i mi utrudnia życie i wciąga mnie w niełatwy związek.
Potem mu przeszłowink
Na początku była to dla mnie zupełnie nowa sytuacja, nie radziłam sobie z nią ale nie chciałam martwić mojego ktosia.potem zaczęłam się przełamywać, oswajać złapałam kontakt z małym.
Ale nadal mam doły, chwile zwątpień jakieś żaleuncertain
i tu okazuje sie że nie za bardzo mogę liczyć na wsparcie mojego M.
Kilka rozmów skończyło się jego dołem i stwierdzeniem że jest jak jest, dziecko jest i będzie, wynikają z tego obowiązki wyrzeczenia.Dzieckiem trzeba sie zająć i dać mu wszystko full czasu i innych rzeczy.
Mój M. ma małego w każdy weekend.w tygodniu praca.ja mam jeszcze prace zmianową.i w sumie nie zostaje nam za dużo czasu dla siebiesad
Porostu ta sytuacja została przyjęta za fakt.a ja albo się dostosuje i się pogodzę albo mogę sobie gdzie indziej szczęści szukać.
Tak z kontekstu i rzadkich rozmów wynika.
Nie ma rozmów od serca..zwierzania z uczuć, żalenia, wspierania pocieszania, zapewnień o uczuciu.jest dziecko koniec.fakt.nic sie nie zmieni.takie praktyczne suche podejście.
nie chce za bardzo poruszać tematu bo on znowu złapie doła że się meczę i mnie nie zrozumie.

A ja nie czuję sie dla niego osobą której szukał zawsze i znalazł.taką drugą połową tylko że po drodze popełnił kilka błędów i zadał się nie z ta kobieta co trzeba i teraz musimy sobie z zaistniałą sytuacją poradzić..tylko jak kolejny etap trochę przymusowy, bo on prawie do końca walczył o ich związek,a eks go zdradziła,wykręciła chciała z innym gościem oskubać i jeszcze złożyła w sądzie wniosek o rozwód z jego winy i zażyczyła sobie alimentów na swoja osobę i dziecko.

Więc jestem sobie tak kolejną dziewczyna której nie planował ale tak mu życie wyszło.w której sie jakoś tam zakochał i którą wziął głównie do celów domowych,czyli potrzeba mu kobiety.kobieta stworzy mu ciepły dom, zajmie się dzieckiem w miarę potrzeby żeby pomóc(bo podobno kobiety mają instynkt rodzicielski wrodzony)ba nawet nakieruje M. jak ma dziecko chować.
a raczej ma nadzieje że odciążę go delikatnie w trudach wychowania.bo kobieta itd.
ja to tak odczuwam.
Ja w ogóle b. lubię małego złapałam z nim świetny kontakt choć ma dopiero 3 lata.
ale fakt że ma dziecko, że ma obowiązki w jakiś sposób obciążenie i przez to i ja, strasznie mnie męczysad((
naprawdę bardzo, bo to nie dziecko na jedna czy dwie wizyty tylko mały człowiek na całe życie którego trzeba wychować i ukształtować.

I powiem szczerze ja nie jestem gotowa na takie coś.
Czyli ja nie mam dzieci, przez najbliższe 2,3 lata nie planuje.
Studiuje.mam 24 lata.chce sobie popodróżowac, pojeździć, pobawić sie jeszcze trochę....
a tu każdy weekend pod dziecko, miejsca dla dzieci...dziecko chce spać, dziecko chce jeść. to chyba nie moja bajka.ja je akceptuje , ale to dziecko strasznie ogranicza mi światsad
lubię mieć swoje plany jestem niezależną osobą,i czuje sie jakby ktoś odbierał mi wolność. bo często muszę sie dostosowywać do sytuacji.
ostatnio dziecko było 3 tygodnie u mojego M. bo jego eks wyjechała na wakacje.
3 tygodnie pod dzieckooo.jeszcze dodatkowo on śpi z tatą.i zdarza się że śpimy w trojkę co jest niewygodne.
Ja po prostu chyba nie nadaje sie do tego typu związków.
Nie ma okresu narzeczeńskiego jest za to rodzina w pełni......
nawet odreagować nie ma jak bo nie ma kiedy wyjechać a jak byliśmy to z małym na 5 dni na mazurach...

Może jakieś komentarze, rady i sugestie.
jestem już tym wszystkim zmęczona.sad(
chciałam miec kogoś bliskiego, od razu rodziny nie planowałam a tu bęc i sie zakochałam.i sie męczę ciut.....

Jakies komentarze..pewnie negatywne..a mi jest z moim M.tak cudownie, lekko, jestem po toksycznym meczacym zwiazku i strasznie zal mi relacji i bliskosci jaka sobie oboje wypracowalismy.moj M. jest jak balsam na moja stargana dusze i serce. jak z nim jestem czuje ze swiat moglby sie zatrzymaci i rozpasc a on by mnie ochronil i podobnie w druga strone.
i znow schodze na ziemie bo sytuacja jest jaka jest i to tak jakbym miala wielka drzazge w srodku.....uwiera.zasmuca.
chyba nie meczac i jego i siebie a przedewszystkim tego dzieciaczka ktory od malego mial spaprana sytuacje zostawie go.
a zdrugiej strony plany nasz swiat.nie chce go zostawiac.
jestem w jednej wielkoiej kropce.
Przeszkadza mi jego sytuacja a tak mi zal opuszczc ten nasz swiat..zakochana jestem....
przepraszam za dlugosc.ale dlugo mnie to gryziesad((
Obserwuj wątek
    • kopina77 Re: moj kawalek zycia 16.09.08, 20:55
      Hmm...dużo napisałaś i z tego co zrozumiałam jesteś młodą, pełną
      życia kobietą, która za wszelką cenę chce być szczęśliwa z facetem i
      której wydaje się żę odnalazła mężczyznę swojego życia...
      Hmm...nie jest tak jednak róźowo bo mężczyzna ma dziecko i będzie
      miał jeszcze przez co najmniej kilkanaście lat...
      Hmm...jemu wydaje się że Ciebie kocha bo jesteś wyrozumiała,
      tolerancyjna, no i ten instynkt, wrodzony macierzyński wink...
      hmm...a może naprawdę Cię kocha, ale nie potrafi tego okazać?...
      Hmm...Rybkko złota zasługujesz na to aby mieć faceta z którym
      spędzisz cudowne chwile w kinie, teatrze, w parku i w lesie...
      Hmm...co Ci mogę poradzić...zakochaj się w kimś
      innym...trudne...łatwe jeżeli w wieku 30 lat niechcesz czuć się jak
      50 latka
      Hm...ale to tylko maja subiektywna rada...
      • politanczykowianeczka Re: moj kawalek zycia 17.09.08, 15:41
        ...nie jest tak jednak róźowo bo mężczyzna ma dziecko i będzie
        > miał jeszcze przez co najmniej kilkanaście lat...

        Kilkanaście?????? Kilkadziesiąt!!! Potem będzie jeszcze gorzej,
        wspólne wnuki, urodzinki, pierdzinki, torciki, z dziećmi, z ex, z
        wnusiami. Zmykaj dziewczyno, dobrze ci radzę.
    • 333a13 Re: moj kawalek zycia 16.09.08, 22:34
      Mam trochę podobną sytuację do Twojej... nie piszesz ile jesteście w
      związku i czy ze sobą mieszkacie?
      Jestem ze swoim NM prawie 2 lata i z perspektywy czasu nigdy,
      przenigdy nie związałabym się po raz drugi z facetem "z
      przeszłością".
      Też zastanawiam się nad wyjciem z "kieratu" i w takie wieczory jak
      ten wydaje mi się, że chyba wolę być sama...
      Mam wrażenie, że Macoszki na tym forum muszą bardzo kochać swoich
      facetów lub mają bardzo wielką potrzebę posiadania rodziny itp., że
      są w stanie znieść i wytrzymać tak wiele...
      Wydaje mi się, że musisz sobie odpowiedzieć na podstawowe pytanie:
      czy kochasz na tyle by chciało Ci się walczyć i Wasz związek... Bo
      jeśli z obu
      • 333a13 Re: moj kawalek zycia 16.09.08, 22:39
        cd smile stron będzie takie porozumienie i chęć... to chyba wszystko
        można znieść i się jakoś spotkać w połowie drogi...
        Masz 24 lata i całe życie przed Tobą... tego kwiatu jest pół...
        itd... ważne być Ty czuła się szczęśliwa w ty co robisz i jak
        żyjesz...
        Łatwo się mówi.... gorzej z realizacją sad
        • aldonakatarzyna Re: moj kawalek zycia 17.09.08, 08:23
          < A ja nie czuję sie dla niego osobą której szukał zawsze i znalazł.taką drugą
          połową tylko że po drodze popełnił kilka błędów i zadał się nie z ta kobieta co
          trzeba i teraz musimy sobie z zaistniałą sytuacją poradzić..tylko jak kolejny
          etap trochę przymusowy, >

          jesli tak czujesz to tego sie trzymajsad wiem, przykre

          zaslugujesz na prawdziwa 2 polowke, niekonczace sie rozmowy od serca, czas,
          milosc i wszystko co naj...

          podejmij dobra decyzje

          sciskam mocno
      • geos Re: moj kawalek zycia 17.09.08, 08:32
        > Mam wrażenie, że Macoszki na tym forum muszą bardzo kochać swoich
        > facetów lub mają bardzo wielką potrzebę posiadania rodziny itp., że
        > są w stanie znieść i wytrzymać tak wiele...

        To nie tylko miłość a na pewno nie chęć posiadania rodziny.
        To świadomość w co się wchodzi i świadomość jakie będą tego konsekwencje.
        To po prostu dojrzałe decyzje. I tyle.

        A autorce wątku moge powiedzieć, że... byc może uda sie wypracować kompromisy,
        jednak... mały zawsze będzie w waszym życiu, bo to człowiek, który poznaje świat.
        W sumie ma odpowiedzialnego ojca. Być może aż zbyt odpowiedzialnego, w twoich
        oczach. Może i to meczące taki intensywny kontakt.
        Ale dzieciak jest mały, trudno mu nie organizować czasu bo to taki wiek, że
        trzeba to robić.
        Ojciec nie chce stracic z nim kontaktu i ja mu sie nie dziwie, raczej szanuje.
        Myślę, że faktycznie młoda jesteś i... może jednak to jeszcze nie to?
        naprawdę związek z kimś z przeszłością wymaga mądrych decyzji, dojrzałość,
        czasem po prostu przetrzymania czegoś po cichu, bo taki jest układ. Duzo
        cierpliwości i rozmów.
        Chęci kompromisu.
        To naprawdę trudny związek, który moim zdaniem wymaga więcej pracy niż
        normalnie. Żeby mieć czas tylko dla siebie trzeba mocno kombinować i się starać.
        Myślę, że musisz sobie zadać kilka takich poważnych pytań i.... ustalić czego
        naprawdę chcesz. Byc może warto jeszcze poczekać i poszukać kogoś innego
        • ajmj Re: moj kawalek zycia 17.09.08, 08:56
          Kiedys ktos pisał o tym z czym sie całkowicie zgadzałam i zgadzam,
          że łatwiej jest wejśc w taki związek i wytrwać w nim, gdy samemu
          jest sie po przejściach i posiada także swoje dziecko z poprzedniego
          małżeństwa.
          Jestem w stanie zrozumieć uczucia mojego Partnera, poniewaz czuje
          podobnie. Ale ja nigdy nie powiedziałam M, ze ma sie dostosować, że
          dzieci sa dla mnie najwazniejsze itp, poniewaz kocham i dzieci i M i
          nie ma dla mnie stopniowania, wazny, wazniejszy, najwazniejszy. Mają
          takie samo miejsce w moim sercu. I tego samego oczekuje od swojego M.
          • konstancja16 Re: moj kawalek zycia 17.09.08, 10:13
            gdybym ja miala 24 lata to .... chyba bym uciekla.
            ale z drugiej strony: jak bedziesz miala 34 to z Malego juz bedzie
            dosc niezalezny nastolatek i... ech, nie wiem co gorsze smile)

            skoro na poczatku zwiazku nie masz optymizmu NSC (tez mlodki) i
            mocnego przekonania, ze to wlasnie to, to ... pozniej moze byc tylko
            gorzej. czarno widze, ale nie jestem wrozka. tymczasem witaj w
            klubie. my tez mamy Malego w kazdy weekend i to jest duza dawka,
            jak dla mnie. instynkt rodzicielski wobec Malego sie u mnie nie
            pojawil mimo ze na swoj sposob go lubie.
      • 13monique_n Re: moj kawalek zycia 17.09.08, 14:00
        333a13 napisała:

        > Mam wrażenie, że Macoszki na tym forum muszą bardzo kochać swoich
        > facetów lub mają bardzo wielką potrzebę posiadania rodziny itp.,
        >że są w stanie znieść i wytrzymać tak wiele...
        Pierwsza opcja plus własne dzieci - czyli, jak to Konstancja kiedyś
        nazwała "rodzinka ze składaka". MOże nawet bardziej składak stający
        się w coraz większym stopniu rodziną. (aaaa i jeszcze - ja
        nie "muszę" kochać, jak chcę go kochać, bo jest absolutnie
        wyjątkowym człowiekiem big_grinD)

        A do Rybki - zastanów się. Jesteś młoda i nie musisz się "pakować" w
        związek, do którego nie masz przekonania. Miłość - hmmmm, może rzuć
        okiem na ten artykuł? www.charaktery.eu/artykuly/Milosc-
        Przyjazn-i/321/Milosc-na-peryferiach/
        Pozdrawiam
        • 13monique_n tylko link, bo źle się wkleił 17.09.08, 14:29
          www.charaktery.eu/artykuly/Milosc-Przyjazn-i/321/Milosc-na-peryferiach/2/
    • koni42 Re: moj kawalek zycia 17.09.08, 11:47
      A dlaczego mały jest u was w każdy weekend? Nie może być do drugi i
      np. wakacje? Wiesz...wydaje mi się, że facet chciałby być z
      dzieckiem i z Tobą jakby było waszym wspólnym i nie bierze pod
      uwagę, że np. wspólne spanie jest całkowicie KIEPSKIM pomysłem,
      nawet w związkach ze wspólnym dzieckiem. Uważam, co udało mi się
      dopiero wypracować z moim drugim mężem, że powinniście mieć swoje
      terytorium - tam, gdzie dzieci nie mają i nie będą miały wstępu.
      Wiesz...ja jestem po rozwodzie z własną córką i mój obecny mąż też
      ma córkę. Dziewczynki są w tym samym wieku. Czasami jest trudno, ale
      trzeba iść na kompromisy. Sądzę też, że powinnaś z nim porozmawiać,
      dlaczego on ma prawo miec doła, a Ty nie? Powiedz mu, że go kochasz,
      ale to cię męczy. Powodzenia.
    • rybkka24 Re: moj kawalek zycia 17.09.08, 21:17
      cześć.smile)bardzo dziękuje za odp.nie spodziewałam sie tak żwawego odzewusmile)
      No tak a Ja ledwo pojawiłam się na forum i już sie rozpisałam.bez żadnych
      wstępów opisałam całą sytuacjęwink
      Ale musiałam to z siebie wyrzucić i ciekawa byłam opinii.
      Jestem ze swoim M. rok i 4 miesiące.nie mieszkamy razem, ale on ostatnio coraz
      częściej o tym wspomina...a ja się boje tego krokusad
      Jak to będzie wyglądało??wiem też że trzeba podjąć decyzje albo idziemy do
      przodu razem albo się rozchodzimy.....

      Spotkania są zasądzone przez sąd.nikt sie nie sprzeciwiał...
      Mama mojego M.strasznie go motywuje i wzbudza lekko poczucie winy z powodu małego.
      Rzuca teksty w stylu dziecko na świat się nie pchało!!!
      Zal mi małego który przecież nie jest nic winny i boję się że jak w niektórych
      sytuacjach będę ograniczana przez tą sytuację , będę zła i rozżalona to będzie
      sie to na dziecku odbijać.
      Poza tym aby było lepiej potrzebuje rozmowy czasem pocieszenia i wsparcia,
      przewałkowania problemu czasem przegadania "całą" noc albo kilka godzin.
      A mój M. nie ma chyba cierpliwości i uważa że albo się akceptuje sytuację albo
      nie.krótko i zwięźle.
      Np.ostatnio jego eks nie dała mu małego na weekend bo po 3 tyg. wakacjach
      stwierdziła że musi się dzieckiem nacieszyć.
      Ja miałam akurat wolna niedzielę i się ucieszyłam że coś porobimy nacieszymy się
      sobą.
      Natomiast mój M. po południu stwierdził że sie już stęsknił za małym i może
      zabierze go choć na krótki spacer albo na jakieś 3-4 godziny.
      Ścisnęło mnie coś ze złości i poprosiłam żeby mnie odwiózł do domu a z druga
      połową niedzieli niech robi co chce.bo jak mamy już raz wolna taki dzień to on
      nie potrafi coś pomyśleć tylko znów dziecko.wszystkiego mi się odechciało już
      nawet dyskutować mi sie nie chciało bo przecież może tęsknic i to jest normalne.
      a do mnie po prostu po raz kolejny doszło jaka jest sytuacja FAKTYCZNA, bo cały
      czas próbuje ja spychać na bok mam takie wrażenie>
      Dziękuje za wsparcie pozdrawiam i ciesze sie że was znalazłam.

      ufff
      • 13monique_n Re: moj kawalek zycia 17.09.08, 21:28
        Rybko, pomyśl. Nawet 100 i 1000 razy. To jest zobowiązanie na cale życie. Nie
        musisz go chcieć. Zakochałaś się, to i odkochasz się. Tak to z miłością bywa.
        Twój facet ma doskonałe cechy, odpowiedzialnego ojca. Pytanie, czy wykształcił
        też cechy odpowiedzialnego partnera. Czy to wszystko u was da się pogodzić. Mam
        spore wątpliwości. Nie musisz pakować się dalej. Jeśli to zrobisz, to nie będzie
        Ci łatwo - sama sporo trafnie opisałaś. Takie życie trzeba lubić, trzeba go
        chcieć. Nic się samo nie załatwi.
        • thesmith Re: moj kawalek zycia 17.09.08, 21:46
          zacytuję może byłego prezydenta:rybko!nie idź tą drogą!
          na twoim miejscu nie traktowalabym tego zwiazku jako na cale zycie, no bo po
          co...jestes jeszcze na tyle mloda, ze nie warto ladowac sie w zwiazek z gosciem,
          ktory ma dzieciaka. z drugiej strony,mi tez tak kazdy mowil,a teraz juz 2 lata
          po slubie nam stuknelo.tylko,ze ja strasza jestemwink
          ogolnie mowiac, nie jest to nic ciekawego.moj np.raz moze sluchac jak narzekam
          na to,ze mieszkamy praktycznie caly czas w 3,bo dzieciak (w sumie to juz 20 l.)z
          nami mieszka,a ja bym chciala troche intymnosci,innym razem powtarza test w
          stylu widzialy galy co braly.
        • rybkka24 Re: moj kawalek zycia 17.09.08, 22:10
          taksad(((
          Tylko że ja mam tak :po 1.że nie chce skrzywdzić faceta który już ostro dostał
          po tyłku i widzę że sie cieszy że ma kogoś, że może i chce sobie układać życie
          że wraz ze mną przyszła mu nadzieja że jeszcze może być szczęśliwy że jest
          normalnym gościem i jego sytuacja go nie przekreśla.
          już snuje plany jak to będzie dom, dzieci jakiś nasz interes, on już ma plany na
          całe życie.a ja wraz nim wyobrażam sobie jak by to było czy jak będzie i jest
          tak fajnie.
          Po 2. myślę sobie że jak założymy własna rodzinę a ja trochę przysiądę na
          tyłku...to mi będzie łatwiej i prościej to zaakceptować te wszystkie
          ograniczenia sytuacje wynikające z faktu posiadania dziecka przez mojego partnera.
          bo będę miała swoje dzieci i Mój rytm dnia będzie inny niż teraz.

          Chyba że żyje złudną nadzieją i potem może być gorzej.
          nie wiem.chyba jestem dziś już przemęczona i za dużo myślę.smile))))))

          ściskam was.
          • nsc23 Re: moj kawalek zycia 18.09.08, 00:45
            Czolem Rybko smile
            Tez jestem mloda macocha smile Mam lat 22, z W jestem juz ponad 2 smile Mala ma lat 3,
            W 30 (to tak dla nakreslenia sytuacji, zebys nie musiala po forum szukac).
            Poza mloda dzieli mnie i W wszystko, laczy nas jedno - gust muzyczny tongue_out i
            wszystko sie jakos od tych dwoch lat buja, ale wlasnie dzieki temu, ze
            powiedzielismy sobie niemal pierwszego dnia, ze podstawa sa szczere rozmowy smile.
            W byl ostrozny jezeli chodzi o przedstawianie mnie malej i odwrotnie, wiec
            poznalam ja dopiero po paru miesiacach (2-3?) dosc intensywnego zwiazku (mialam
            wakacje, wiec spedzalam z nim bardzo duzo czasu, w sumie najwiecej czasu, od
            kiedy sie znamy, mielismy dla siebie wlasnie wtedy). Mloda nie przeszkadza nam w
            niczym - wrecz przeciwnie. Jak jej nie ma to sobie siedzimy i leniuchujemy, jak
            ona jest to wymyslamy atrakcje i zazwyczaj wracamy do domu wszyscy zmachani i
            zmeczeni, co konczy sie drzemka na kanapie - ale zawsze planujemy cos, co
            wszyscy chca zrobic (zazwyczaj to ja wymyslam, co bysmy mogli zrobic, wiec to
            jest plus smile).
            Od kiedy sie znamy bylismy we dwojke w Polsce, Hiszpanii i Brazylii, wiec
            podrozowac tez mozna smile Chodzimy regularnie na imprezy (poznalismy sie w klubie,
            wiec jakze by moglo byc inaczej wink) i generalnie zyjemy troche jak studenci (to
            moj wplyw wink) troche jak powazni ludzie (to on wink).
            Nie mieszkamy razem, ale zamierzamy od maja (jak skoncze licencjat), co mnie nie
            przeraza, bo mala bedzie miala osobny pokoj i bedzie sobie w nim spac, albo ja
            sobie tam bede spac, jak mala bedzie u nas - absolutnie mi to nie przeszkadza.
            Nie wiem, ja jestem chyba jakas nawiedzona, ale ja tam bardzo lubie, jak mala
            jest 'u nas' w weekend, bo sie wyszalejemy, a ja potem moge sobie jechac do
            siebie, zrobic maseczke, wlosy, paznokcie i takie tam. Gdyby malej nie bylo u W,
            to mialabym wyrzuty, ze on tak sam siedzi, a ja sie pieknie, a tak to kazdy ma
            swoje zajecia.
            W ten weekend W ma mecz, ja sie bede jakies 2 godziny zajmowac mala na
            trybunach, w sumie po raz pierwszy odkad sie znamy.
            Zdarzaja nam sie kiepski momenty - kiedys mala na mnie wrecz nawrzeszczala, ale
            po kazdym takim wybryku sobie gadamy (najlepiej w lozku, bo jest ciemno i jakos
            tak latwiej, jak tej drugiej osoby nie widac zrzucic z siebie ten ciezar) i ja
            mowie W, ze sie boje na przyklad, ze ona kiedys mnie znienawidzi, ze bedzie zle,
            ze teraz jest tak fajnie, a za kilka lat moze byc kiepsko i co wtedy. Mowie mu
            tez czasem, ze jest mi przykro, ze ja wkladam w mala duzo energii, a ona we mnie
            kredka rzuci czy cos. Ale sa tez momenty, kiedy zdarza mi sie plakac ze
            wzruszenia - jak na przyklad kiedy mala biegnie do mnie z otwartymi ramionami i
            mi sie rzuca na szyje smile
            Mysle, ze podstawa jest rozmawiac, rozmawiac i jeszcze raz rozmawiac. Jezeli
            jestes zla na niego za ta niedziele - to mu to powiedz. Nie musisz od razu walic
            z bazuki, ale daj mu do zrozumienia, ze nie tego sie spodziewalas.
            To, ze facet ma dziecko, nie znaczy, ze cale zycie ma byc ustawione pod nie. W
            tradycyjnych rodzinach dzieci nie dyktuja doroslym co maja robic, wiec czemu
            mialoby tak byc w patchworkach? Poza tym z trzylatkiem mozna naprawde fajne
            rzeczy robic - takie, z ktorych wszyscy troje bedziecie czerpac radosc (i mowi
            to osoba, ktora generalnie niecierpi dzieci).
            Jak chcesz, mozesz do mnie napisac na priva, bo nie wiem, co jeszcze moglabym
            dodac - poza tym, ze takie zwiazki moga byc calkiem fajne i dziecko nie musi byc
            kula u nogi - ani Twojej, ani Twojego faceta, ani niczyjej innej smile
            • ajmj Re: moj kawalek zycia 18.09.08, 07:11
              "To, ze facet ma dziecko, nie znaczy, ze cale zycie ma byc ustawione
              pod nie. W
              tradycyjnych rodzinach dzieci nie dyktuja doroslym co maja robic,
              wiec czemu
              mialoby tak byc w patchworkach?"

              No własnie. Zgadzam się

              i

              Ja Ci nie napisze uciekaj z tego związku. Bo uważam, ze jak masz
              mądrego faceta to będziecie mogli byc naprawdę szczęsliwi. Musisz
              tylko byc przygotowana na niespodzianki, tylko pytanie, czy w
              tzw "normalnym" związku, niemiłych niespodzianek moze nie być?


              • 333a13 Re: moj kawalek zycia 18.09.08, 08:28
                Piszesz, że nie chcesz skrzywdzić faceta itd. itp... a może trzeba
                by się zastanowić, czy przez przypadek nie krzywdzisz samej siebie
                dla np. chęci bycia z kimś, czy też założenia rodziny, bo tak się
                społecznie utarło...
                Z tego co piszesz, to nie masz przekonania do wspólnego
                zamieszkania, nie chcesz się też jakoś specjalnie "ustatkować"...
                więc po co chcesz się zmuszać i poświęcać??? Jak na razie to w tym
                układzie, to TY się musisz dostosować.... a co z drugą stroną???
                Moim zdaniem nie musisz się na nic decydować już teraz, " bo minął
                już rok"... Możesz sobie dalej mieszkać u siebie i być w związku z
                Twoim facetem, bo w takim układzie to TY ustalasz zasady i granice,
                a jak Ci się coś nie spodoba lub będziesz się chciała wyrwać z
                takiego układu, będzie Ci napewno łatwiej...
                Nie rezygnuj z niczego co dla Ciebie ważne i miej oczy szeroko
                otwarte... Z biegiem czasu zobaczysz czy z własnej, niepszymuszonej
                woli z pieśnią na ustach dasz się w końcu usidlić obecnemu
                facetowi... czy też może pojawi się w Twoim życiu ktoś nowy...
                Powodzenia i pozdrawiam wszystkie Macoszki
            • 13monique_n NSC 18.09.08, 08:47
              Najbardziej miarodajne spojrzenie smile. Także ze względu na wiek
              zbliżony do autorki wątku. Różne mogą być osobowości i to warto
              wziąć pod uwagę.
              • konstancja16 Re: NSC 18.09.08, 09:33
                wiesz co, Nsc? ja Ci normalnie nie wierze, ze Ty masz 22 lata. po
                prostu taka gowniara (excusez le mot) nie moze miec tak poukladane w
                glowie i w emocjach, tego zadna ustawa nie przewiduje wink)

                bardzo lubie Twoje posty, bo bije z nich zdrowym, zrownowazonym
                stosunkiem do sytuacji zyciowej i ogolnie pozytywnym nastawieniem,
                ale bez sztucznego hura optymizmu. cos mi mowi, ze fajny czlowiek
                moze z Ciebie wyrosnac, madry i spokojny. i nawet sie nie martwie
                (za bardzo), ze Ci zycie moze dac po dupie, bo ktos taki jak Ty to
                sobie ze wszystkim da rade. pozdrawiam i oby Ci sie darzylo w domu
                i w zagrodzie.
                • nsc23 Re: NSC 18.09.08, 11:28
                  Dzieki Konstancjo, ja Twoje posty tez lubie smile (i nie jest to blogowe komencik
                  za komencik wink)
                  Jak chcesz to Ci wkleje skan paszportu albo Dowodu Osobistego tongue_out
                  A tak na serio - juz chyba mowilam, ze nie mieszkam z rodzicami 5 lat?
                  (emigracja) To duzo zmienia. Osobiscie kazde dziecko wykopywalabym z domu przed
                  18 i niech sobie radzi (no moze nie odcinalabym kurka finansowego, bo ja nadal z
                  niego korzystam wink).
                  Co do zycia dajacego po dupie - do wszystkiego trzeba miec odpowiednia
                  perspektywe. W tak dostal w zyciu po dupsku (i akurat nie chodzi tu o mala), ze
                  moje problemy przy jego przejsciach to sa o takie, takie maluskie. Dlatego jak
                  mi sie wydaje, ze jest zle, to od razu mam zimny prysznic, ze ci, ktorzy
                  maja/mieli gorzej sa na wyciagniecie reki.
                  Mam nadzieje, ze Twoje przewidywania co do mojego spokoju sie spelnia, bo na
                  razie jestem jak paczka dynamitu i wybucham co chwile. Nie wiem co mi jest, ale
                  wsciekla laze niezle.
                  Dzieki za pozdrowienia i rowniez pozdrawiam smile
    • kicia031 Re: moj kawalek zycia 18.09.08, 17:34
      Zainspirowało mnie zdanie, ze w pełnych rodzinach życie nie jest
      ustawione pod dzieci – ja mam zupełnie inne doświadczenia –
      oczywiście potrzeby wszystkich członków rodziny musza być brane pod
      uwagę, ale dzieci zajmują w tym układzie specjalne miejsce ze
      względu na to, ze nie umieją sie dostosowywać do okoliczności tak
      jak dorośli, ze maja potrzeby rozwojowe, których nie można odłożyć
      na później, bo będzie za późno, ze wymagają więcej powtarzalności,
      rutyny I poczucia bezpieczeństwa, niż większość dorosłych.
      To jest zobowiązanie, które podejmujemy, decydując się na posiadanie
      dzieci, a także wiązać się z kimś, kto ma dzieci – nawet, jeśli
      decydujemy (słusznie moim zdaniem) ze nasza rola jest wspieranie
      partnera w JEGO rodzicielstwie, a nie stawanie sie zastępczym
      rodzicem.
      Nie każdy musi być na to gotowy I to jest OK. Myślę, ze największe
      nieszczęścia biorą, sie z sytuacji, kiedy nie umiemy zaakceptować
      tych ram I czujemy sie przez nie stłamszeni, kiedy walczymy z nimi
      lub próbujemy im zaprzeczać. Nieszczęście dla kobiety, która jest
      nieszczęśliwa w związku, nieszczęście dla dzieci miotanych brakiem
      satysfakcji wśród znaczących dorosłych, nieszczęście dla ojca, który
      często musi sie wyrzec rodzicielstwa ze względu na partnerkę I do
      końca życia toczy go, często niewidoczny, ale wciąż obecny rak
      niegodziwości, która popełnił I zmarnowanej szansy na stanie sie
      pełnym mężczyzną I pełnym człowiekiem.

      Wiec, jeśli nie jesteś gotowa, to spadaj z tego układu. Nie
      przyniesie on nikomu szczęścia.
      • ajmj Re: moj kawalek zycia 18.09.08, 17:50
        Niestety ale nie zawsze mozemy postawić porzeb dziecka na pierwszym
        miejscu i ustawiać życia tylko pod niego. Zacząwszy od drobiazgów
        skończywszy na tematach poważniejszych.

        Ale to moje zdanie.
        • kicia031 Re: moj kawalek zycia 18.09.08, 18:34
          > Niestety ale nie zawsze mozemy postawić porzeb dziecka na
          pierwszym
          > miejscu i ustawiać życia tylko pod niego. Zacząwszy od drobiazgów
          > skończywszy na tematach poważniejszych.

          Wiadomo, ze sa rozne zyciowe ograniczenia, ktorych nie da sie
          przeskoczyc. Ale uwazam, ze istota rodzicielstwa jest dazenie do
          zaspokojenia wszelkich rozwojowych i emocjoinalnych potrzeb dziecka -
          nie mowie tu o kaprysach oczywiscie.
          • nsc23 Re: moj kawalek zycia 18.09.08, 19:13
            Kicia,
            Jak pisalam o rodzinach tradycyjnych, to chcialam napisac 'normalnych' ale
            pomyslalam, ze ktos uzna, ze uwazam patchworki za nienormalne, a chodzilo mi o
            rodziny zdrowe, w ktorych nie ma rozbestwiania i rozwydrzania dzieci.
            Nie mam wielkiego doswiadczenia macochowego, bo jestem jedyna macocha znana mi
            osobiscie, ale czasem mam wrazenie, ze po rozwodzie faceci leca na kazdy gwizdek
            dziecka, a przed niekoniecznie tak bylo.
            Pewnie, jak sie ma dzieci to czlowiek sie zmienia, moj tata od mojego urodzenia
            polubil dzieci na przyklad wink ale nie musi to oznaczac rezygnowania z siebie, ze
            swoich planow, marzen, zainteresowan i zajec. Moi rodzice super sie realizuja i
            maja kupe wlasnych zajec, mimo faktu, ze maja trojke dzieci (i to nie wszystkie
            jeszcze dorosle). W zasadzie zawsze mieli jedno male dziecko, bo rozstrzal
            miedzy nami jest 2 i 11 lat, ale nie przeszkadzalo im to w niczym i nigdy nie
            bylo akcji 'rzuc wszystko i napraw rowerek', a odnioslam wrazenie, ze rybce
            wlasnie taka postawa wadzi.
            • kicia031 Re: moj kawalek zycia 18.09.08, 20:22
              Widzisz, roznica miedzy moja rodzina, a wasza jest taka, ze my mamy
              2 dzieci w domu codziennie, swiatek i piatek. I jedno do ktorego
              trzeba dojezdzac 400km. Wiec jak czytam teksty o wyjazdach do
              Brazylii i wyjsciach do klubow to mi sie po prostu chce smiac, bo
              takie zycie jest niestety tylko mozliwe gdy jest sie tatusiem z
              doskoku, a ktos inny opiekuje sie dzieckiem na codzien.

              Nie zrozum mnie zle, ja ani was nie krytykuje, ani sie na swoj los
              nie skarze - ja wybralam ze chce miec dzieci i ze chce byc z
              mezczyzna, ktory ma corke i to w innym miescie. Ale w zwiazku z tymi
              wyborami, ty i ja zyjemy w 2 roznych swiatach.

              Pozdrawiam ze slonecznego i cieplego Manchesteru.
              • nsc23 Re: moj kawalek zycia 18.09.08, 20:45
                Widzisz, roznica miedzy moja rodzina, a Wasza jest taka, ze moi rodzice maja 2
                dzieci ponad 500km od siebie i jedno w domu, swiatek i piatek. I jak czytam
                teksty, ze wyjazdy do Brazylii i wyjscia do klubow sa niemozliwe, to mi sie po
                prostu chce smiac, bo takie zycie jest mozliwe, gdy jest sie tatusiem na codzien.

                Nie zrozum mnie zle, ja was nie krytykuje - moi rodzice wybrali, ze chca miec
                dzieci i sie jednoczesnie realizowac. W zwiazku z tymi wyborami oni i Ty zyjecie
                w 2 roznych swiatach. Ja zamierzam pozostac w swiecie moich rodzicow, gdzie
                nawet calodobowe dzieci w roznym wieku nie wykluczaja wakacji, wyjazdow, hobby,
                wyjsc do klubow.

                BTW, corka mojego W mieszka w innym miescie.
                • konstancja16 Re: moj kawalek zycia 18.09.08, 21:19
                  no coz, kazdy ma swoja wizje wlasnego zycia i jakos tam ja
                  realizuje. najwazniesze zeby on / ona i najblizsi byli szczesliwi.
                  wiadomo, ze majac dziecko i perspektywe wyjazdu do Brazylii mozna:
                  1. zostawic dziecko pod opieka zaufanej osoby (drugiego rodzica,
                  dziadkow) i wyjechac; 2. zabrac dziecko i wyjechac na wyprawe troche
                  mniej awanturnicza; 3. nie wyjezdzac; 4. poczekac az dziecko
                  (dzieci) dorosna.

                  wreszcie sa tez ludzie, ktorych Brazylia w ogole nie pociaga (ja na
                  przyklad sie w najblizszym czasie nie wybieram bo ostro po ryju tam
                  oberwalam i powazne straty moralne i materialne ponioslam). wiec
                  chwilowo wole spokojniejszych i mniej agresywnych buddystow.

                  wybor opcji zalezy od osoby, priorytetow, temperamentu,
                  zainteresowan, wartosci, wychowania i stu milionow innych
                  czynnikow. co dla Kici jest idealem dla mnie bedzie kajdanami, co
                  mnie pociaga dla niej moze byc okrutne i niemal zbrodnicze.

                  kazdy jest troche inny, jedni pija wodke inni coca-cole. z dziecmi
                  tez da sie podrozowac, o ile ktos chce i lubi. Maly byl z nami w
                  czterech czy pieciu krajach, w tym poza Europa. lubi podroze, jest
                  dobrym piechurem i nie traumy obcych miejsc. gdzie mu sie powie 'tu
                  jest Twoje lozko' tam sie polozy, zasnie i obudzi ze spiewem na
                  ustach. czy to hotel czy camping czy dom mojej Mamy. wiec druga
                  polkula z Malym nie jest wykluczona. ale u dziadkow tez ma raj,
                  duzy dom z ogrodem, drzewa, psy i odrobine rozpieszczania. ja mile
                  wspominam moje wakacje u dziadkow.

                  nie widze zadnej dramatycznej ani krzywdzacej dziecko sytuacji w
                  zadnych z tych wyborow dotyczacych wyjscia do klubu albo wyjazdu
                  (badz nie) do Brazylii. pod warunkiem odpowiedniego przygotowania i
                  zapewnienia przyzwoitej opieki malolatom. po prostu: jedni lubia
                  landrynki inni chili con carne.
                  • nsc23 Re: moj kawalek zycia 18.09.08, 23:16
                    Absolutnie sie z Toba zgadzam Konstancjo, dlatego uwazam, ze pisanie, ze kogos
                    bawi i mozna tak mowic jak sie jest ojcem z doskoku za nieco przesadzone, bo
                    bedac matka trojki dzieci tez mozna smile
                    Nastepne wakacje niewyjazdowe sie szykuja, wiec problem odpada wink
                  • adela38 Re: moj kawalek zycia 18.09.08, 23:28
                    No tak...pieknie, ladnie... ale z tego co zrozomialam to facet rybkki24
                    zwyczajnie nie liczy sie z jej potrzebami i podporzadkowuje wszystko swojemu
                    dziecku.Ja np w zyciu nie zgodzilabym sie na takie traktowanie.Bo watpliwosci
                    rybkki24 biora sie z niezaspokojonych jej potrzeb i zawiedzionych oczekiwan, do
                    ktorych ma pelne prawo.
                    Ja bym radzila jednak wziecie dystansu i oddalenie sie od pana.Wierz mi, ze
                    takie traktowanie kochanej kobiety jakie przytoczylas nie jest norma.Niech sie
                    facet nauczy, ze o zwiazek trzeba dbac, potrzeby partnera trzeba uwzgledniac i
                    jesli sie chce miec w zyciu cos/kogos poza dzieckiem to wymaga to jednak poswiecen.
                • chalsia Re: moj kawalek zycia 18.09.08, 23:16
                  > w 2 roznych swiatach. Ja zamierzam pozostac w swiecie moich
                  rodzicow, gdzie
                  > nawet calodobowe dzieci w roznym wieku nie wykluczaja wakacji,
                  wyjazdow, hobby,
                  > wyjsc do klubow.

                  nie sądzę by Kicia miala na myśli wykluczenie wakacji, wyjazdów,
                  hobby, wyjść do klubów. Myślę, że autorka wątku jako do niedawna
                  singielka (albo w związku bez dzieci w okolicy) przywykła i chce
                  prowadzić taki tryb zycia, gdzie dużo się dzieje po za domem i
                  mnóstwo rzeczy robi się na "hurra". A zajmując się dzieckiem
                  (często a zwłaszcza na codzień) najczęściej nie jest to możliwe
                  (nie wyskoczysz z nienacka do kina, bo dziecko - małe, a o takim tu
                  mowa - samo w domu nie zostanie). Dzieci równiez często chorują i
                  wiele planów rodziców zostaje z tego powodu niezrealizowanych
                  wtedy, gdy akurat mieli na daną rzecz ochotę.
                  • nsc23 Re: moj kawalek zycia 18.09.08, 23:38
                    No ale facet rybki sie tym dzieckiem na co dzien nie zajmuje z tego co
                    zrozumialam, tylko dziecko mieszka z mama, a facet jezdzi i odwiedza synka, tak?
                    No to u nas jest tak samo. I ja raczej tez prowadze spontaniczny tryb zycia,
                    ktorego pojawienie sie w moim zyciu W i mlodej nie zaburzylo - robie sobie co mi
                    sie podoba, czasem spontany sie zdarzaja, czasem wiem z gory, ze w dany weekend
                    robimy to czy tamto razem, czasem oni sobie, ja sobie, nie ma problemu. Nie
                    rozumiem, czemu dziecko mialoby wykluczac prowadzenie takiego trybu zycia?
                    Pewnie, troche trzeba przystopowac z 'hurra', ale poza tymi terminami, kiedy
                    dziecko przebywa u faceta rybki w domu spokojnie moga sobie szalec.
                    • kicia031 Re: moj kawalek zycia 19.09.08, 17:23
                      I ja raczej tez prowadze spontaniczny tryb zycia,
                      > ktorego pojawienie sie w moim zyciu W i mlodej nie zaburzylo -
                      robie sobie co m
                      > i
                      > sie podoba, czasem spontany sie zdarzaja, czasem wiem z gory, ze w
                      dany weekend
                      > robimy to czy tamto razem, czasem oni sobie, ja sobie, nie ma
                      problemu. Nie
                      > rozumiem, czemu dziecko mialoby wykluczac prowadzenie takiego
                      trybu zycia?

                      NSC ty nie rozumiesz, bo twoj facet jest ojcem z doskoku a nie
                      codzien. Wiesz, dzieci chodza do szkoly / przedszkola i nie moga
                      sobie wyjezdzac kiedy sie rodzicom zchce i dadza im urlop w pracy,
                      tylko wtedy gdy sa ferie / wakacje.
                      Nie wiesz, ze dzieci choruja? A wiesz dlaczego? Bo twoj partner nie
                      zajmuje sie dzieckiem na codzien. Nie wiesz, ze nie mozna
                      spontanicznie wyjsc, bo z kilkudniowym wyprzedzeniem trzeba umowic
                      opiekunke do dziecka? Nie wiesz, ze dzieci roznia sie i ze np z moim
                      starszym synem mozna bylo pojechac wszedzie - i ze mna zreszta tez,
                      juz jak mialam roczek, a z moim mlodszakiem nie mozna, bo reaguje
                      autoagresja na zmiane codziennej rutyny?
                      Nie wiesz, jakie szkody rozwojowe przynosi dziecku traktowanie go
                      jak paczki, ktora sie bierze gdzie sie chce, albo podrzuca
                      komukolwiek, bo teraz rodzic ma inne plany? Dziecko to tez czlowiek,
                      ma swoje ogolnoludzkie potrzeby i swoje indywidualne potrzeby.
                      I wielki szacunek dla faceta rybki ktory stara sie nie "widywac" z
                      dzieckiem tylko byc dla niego ojcem, co oznacza obowiazki i
                      stawianie potrzeb dziecka co najmniej na rowni ze swoimi.

                      Ogladasz swopich rodzicow w momencie, gdy maja juz duze dzieci i nie
                      pamietasz jak to bylo, kiedy ty mialas 3 lata. Uwierz, dorosle
                      dziecko w innym miescie a stosunkowo nieduze dziecko, ktore
                      potrzebuje taty 3 razy w tygodniu, bo nie umie odrobic matematyki to
                      zupelnie inna sprawa.

                      Ciebie rodzice wychowali w przekonaniu, ze potrzeby dziecka sie nie
                      licza, bo wazniejsze jest, zeby rodzice mogli uprawiac swoje hobby.
                      Chcesz tak zyc, to zyj, ale uszanuj, ze dojrzale i odpowiedzialne
                      rodzicielstwo to zobowiazanie do robienia czegos wiecej niz to, co
                      nam wygodnie robic.
                • kicia031 Re: moj kawalek zycia 19.09.08, 17:25
                  ze wyjazdy do Brazylii i wyjscia do klubow sa niemozliwe, to mi sie
                  po
                  > prostu chce smiac, bo takie zycie jest mozliwe, gdy jest sie
                  tatusiem na codzie
                  > n.

                  To moze powiedz, kto sie zajmuje dzieckiem, kiedy tatus bawi z toba
                  w Brazyli?
                  • nsc23 Re: moj kawalek zycia 19.09.08, 20:06
                    Kicia, sorry, ale to Ty nie szanujesz podejscia do zycia moich rodzicow i juz
                    wydajesz osady, mimo, ze nic nie wiesz, o ich sytuacji. Moi rodzice rowniez sa
                    dojrzalymi i odpowiedzialnymi rodzicami i (niespodzianka! chociaz moze nie az
                    taka, gdybys czytala uwazniej moje posty) pamietam jak mieli 3-letnie dziecko. I
                    z tym trzyletnim dzieckiem tez chodzili gdzie chcieli i jezdzili na wycieczki. I
                    zadne z nas nie jest paczka, ktora sie rzuca na lewo i prawo i niewatpliwie W
                    tak nie traktuje swojej mlodej. Bo jak mysmy byli w Brazylii, to mloda zajmowala
                    sie mama, ale czy wiesz moze, ze mloda spedzila u nas rowniez pare tygodni,
                    kiedy to mama byla na wakacjach? Nie, ale co szkodzi sobie popisac, ze W jest
                    ojcem z doskoku. W tez stara sie widywac mala jak najczesciej moze, ale nadal mu
                    to nie przeszkadza prowadzic zycia, w ktorym dzieja sie rzeczy spontanicznie.
                    Tak samo moi rodzice - wyobraz sobie, ze jak mu brat sie urodzil, to mialam lat
                    prawie 12. Nie wiem jak Ty, ale ja wiele pamietam z tego okresu, ale nie
                    pamietam jednego - zeby moi rodzice z powodu jego narodzin zarzucili
                    przyjemnosci. Zycie moich rodzicow jest w bardzo duzym stopniu ulozone pod
                    niego, bo mlody trenuje sport dosc intensywnie, ale nie oznacza to, ze nie maja
                    czasu na to, zeby chodzic na swoje zajecia, 3-5 razy w tygodniu (kazde). I
                    piszac o wyjezdzie do Brazylii mialam na mysli mojego wlasnego ojca, ktory
                    zabral tam swoja zone, trojke dzieci i przyleglosci. CUD! Ojciec 24/7 dal rade
                    pojechac na taka wycieczke!
                    Fajnie, ze Ty uwazasz, ze przy dzieciach nie ma miejsca na wlasne pasje, u mnie
                    w rodzinie bylo/jest zupelnie inaczej, bez zaniedbywania dzieci. To, ze moi
                    rodzice sie realizuja, nie znaczy, ze nas maja w dupie. Swiat nie jest
                    czarno-bialy i nie istnieja dwa ekstrema - zycie podporzadkowane pod dyktando
                    dzieci i zycie w ktorym dzieci sie olewa. Niestety widze, ze Ty innych opcji nie
                    widzisz.
                    Dla mnie EOT, bo nie bede sie tlumaczyc z wlasnych wyborow i z tego, ze mozna
                    byc odpowiedzialnym i spelnionym.
                    BTW - facet rybki jest w dokladnie takiej sytuacji jak moj W i probowalam jej
                    pokazac, ze mozna pogodzic dziecko i odpowiedzialna opieke nad nim, spedzanie
                    razem duzo czasu i partnerke, ktora przyzwyczajona jest do czegos zupelnie
                    innego. Nie trzeba krzywdzic ani partnerki, ani dziecka.
                    • kicia031 Re: moj kawalek zycia 20.09.08, 15:52
                      A ja podtrzymuje swoja opinie, ze towj facet widuje dziecko, a nie
                      sie nim opiekuje.

                      Wyobraz sobie, ze ja tez mam hobby i zainteresowania, ale niestety
                      sposob w jaki je realizuje jest poidporzadkowany temu, ze jestem
                      matka, zdecydowalam sie na dzieci i mam wobec nich obowiazki.
                      Codzienie.
                      I usiluje ci powiedziec, ze nie kazde dziecko mozna zabrac do
                      Brazyli, ale widze, ze tobie sie wydaje ze skoro ty bylas takim a
                      nie innym dzieckiem, to wszystkie sa takie same.

                      I jeszcze jedno - jestes studentka i chyba nie zdajesz sobie sprawy
                      z tego, ze czlowiek, ktory wykonuje odpowiedzialna prace od 8:30 do
                      18 w ogole niewiele czasu moze poswiecic dzieciom, wiec ten czas
                      jest dla niego podwojnie cenny.
                      • nsc23 Re: moj kawalek zycia 20.09.08, 20:25
                        Kicia, nie znasz ani mnie, ani mojego faceta, wiec swoje osady (oparte o Bog wie
                        co) zostaw sobie dla siebie, dobrze?
                        Nie bede sie rozpisywac na temat mojego faceta i jego zajec, godzin pracy,
                        doswiadczenia zyciowego i odpowiedzialnosci, bo to nie Twoj interes, ale uwierz
                        mi, nie masz 10% informacji, ktore potrzebne sa do wydania osadu, ktory wydalas.
                        To, ze Ty tak myslisz, nie znaczy, ze tak jest.
    • mimozajka Re: moj kawalek zycia 19.09.08, 15:14
      Witaj Rybko!

      Nie chce nic radzic, ale... zastanów sie. ja własnie sie rozstaje z
      mężczyzną, z którym tez nieco czasu spedziłam. Tyle, ze ja jestem
      nieco starsza i mam dziecko. Mój, włąsiwie juz, ex, również. Ale
      mimo wszystkich swoich zalet, to jest on przede wszystkim ojcem
      swojej córeczki a nie partnerem dla kobiety. Ja zdecydowałam sie na
      odejscie, gdzie po wielu perypetiach w stylu "córeczka przysłania mi
      cały swiat a Ty radz sobie sama", wszystko pękło. Mój juz-exM umówił
      sie tydzien wczesniej ze mną na wieczór do kina (miałam darmowe
      zaproszenia), jednak 2 godz przed seansem odwołał, bo... dostał
      zaproszenie na film animowany, i jego córunia strasznie chce isc.
      Zastanów sie dziewczyno dobrze. To, ze bedziecie mieli wspólne
      dziecko, niekoniecznie poperawi sytuacje miedzy wami. Moze i on
      bedzie bardziej skupiony na waszej rodzinie, ale równie dobrze moze
      bardziej chceiec wynagrodzic synkowi "szkody"... Do tego dochodza
      kwestie finansowe - czy stac was na to, zeby w przypadku własnej
      rodziny bezproblemowo oddawac spore sumy na jego ex? Oczywiscie, to
      jego obowiazek, ze płaci, i słusznie, ale jak Ty sie w tym
      odnajdziesz?
      • rybkka24 Re: moj kawalek zycia 19.09.08, 20:00
        Hejsmile)ale mam kocioł w pracy i w ogóle!!szkoła papiery,praca, może nowa praca.ehhh.
        muszę później jeszcze raz przeczytać wasze wszystkie wpisy i wszystko przemyśleć...
        u mnie istnieje też tego typu problem że ja często nie za bardzo wiem jak mam
        sie zachować co wymagać a czego nie czy mieć o coś pretensję czy nie.??czasem mi
        sie wydaje że on pozwala sobie wejść na głowę i dziecko mu dyktuje co i kiedy ma
        robić ale skąd mam wiedzieć że to w niektórych sytuacjach nie jest normalne. nie
        miałam wcześniej styczności z dziećmi w tak intensywny sposób.
        poza tym ten mały mnie nie interesuje tak jak mojego faceta czyli: żywię wobec
        niego pozytywne uczucia lubię małego,nie kocham go nie tęsknie nie mam potrzeby
        spędzania z nim czasu, zamiast bawić się z nim pół dnia wolę zrobić coś dla
        siebie pouczyć się poczytać książkę, spotkać sie z kimś itp..i to nas
        niejednokrotnie dzieliło i na pewno będzie i to mnie też boli.po prostu nas coś
        dzieli i jest to realne małe i dużo gadasmile
        po prostu nie interesuje mnie dziecko i zajmowanie się nim.to nie jest mój etap
        w życiu.
        Chciałam sie po części dowiedzieć czy jestem okrutną samolubną egoistyczna
        zołzą,myślącą tylko o sobie i skreślającą facetów za to tylko że kiedyś im
        wżyciu nie wyszło.a przecież wszyscy wiemy że każdy zasługuje na szczęściewink
        Buziaki.
    • rybkka24 Re: moj kawalek zycia 20.09.08, 14:23
      Ja zdaje sobie sprawe z obowiazkow ojca wobec dziecka i rodzicow wobec swoich
      dzieci, ale uwazam tez ze biorac sobie za partnerke osobe wolna, osoba
      posiadajaca dziecko musi zdawac sobie sprawe ze nie moze skupiac sie tylko na
      powinnosciach rodzinnych i zwiazanych z dzieckiem tylko w wolnym czasie w jakis
      sposob "zrekompensowac"sytuacje drugiej polowie ktora z wlasnej woli skozuje sie
      na ogranczenia powodowane posiadaniem NIE SWOJEGO dziecka.

      Nsc23 masz bardzo fajnego, wyluzowanego a zarazem odpowiedzielnego faceta ktory
      doskonale radzi sobie w swojej sytuacji, nie zaniedbuje dziecka i sprawia ze
      czujesz sie prey nim spelniona i szczesliwa.
      A te wszystkie kopy od zycia ktore dostal ma wynagrodzone w postaci Twojej osobysmile)
      Wanie chodzi mi o taki zwiazek jak WASZ i zastanawialam sie czy jest on wogole
      mozliwy.teraz wiem ze jest.bardzo chetnie porozmawialabym sobie na priv ale nie
      mam narazie neta i w domu wiec dam znac.chyba ze mozemy popisac maile.moj mail
      pysio506@wp.pl

      W takim razie moj M. jest sztywniakiem i ponurakiemsad twierdzi ze sie wyszalal,
      wyiprezowal, jest troche takim domatorem.sam z siebie nie czesto proponuje
      wypady i spontany nawet wtedy gdy nie ma dziecka i zdarzy mu sie wolny
      weekend,chce miec powazny dom, powazna rodzine i byc powaznym pracujacyn
      czlowiekiem..
      (zreszta mial zadatki na prcoholika teraz troche mu preszlo.
      niby ostatnio sie stara ale 1. mieszkamy daleko od siebie 2.ja mam glupie
      weekendowe zmiany.i on absolutnie nie jest wylewnym typem.

      sciskam.
      • chalsia Re: moj kawalek zycia 20.09.08, 18:46
        > powinnosciach rodzinnych i zwiazanych z dzieckiem tylko w wolnym
        czasie w jakis
        > sposob "zrekompensowac"sytuacje drugiej polowie ktora z wlasnej
        woli skozuje si
        > e
        > na ogranczenia powodowane posiadaniem NIE SWOJEGO dziecka.

        Tobie NIKT nie każe sie SKAZYWAĆ na "posiadanie" nie swojego
        dziecka. Wolna droga - nie pasuje to się wyautuj.

        To samo co napisałaś w tym całym akapicie można dokładnie odwrócić -
        jesli osoba wolna bez zobowiązań bierze sobie za partnera osobę z
        dzieckiem, osoba wolna musi sobie zdawać sprawę, że rodzic nie może
        się skupiać tylko na zaspokojeniu potrzeb osoby bezdzietnej itd.

        Jest takie powiedzenie - widziały gały co brały.
        A jak nie wiedziały, z czym to się je, to jak się już zorientowały,
        to mozna zmienić zdanie i się rozstać ...... albo zmienić podejście.
        • nsc23 Re: moj kawalek zycia 20.09.08, 20:30
          Chalsiu, pewnie, ze mozna odwrocic ta sytuacje, ale wlasnie na tym polega
          kompromis smile Jedno troche odpuszcza 'swirowanie', a drugie od czasu do czasu da
          sie wyciagnac na impreze. W kazdym zwiazku sa sfery, gdzie ludzie sa rozni i
          musza sie dopasowac. Tutaj akurat jest to kwestia imprez/spontanow/siedzenia w
          domu, u innych bedzie to coroczny konflikt czy jechac w gory czy nad morze.
          Jezeli kazda ze stron jest otwarta na dyskusje i ustepstwa, to nie widze powodu,
          zeby to mialo nie zadzialac smile Tylko trzeba sobie zdawac sprawe z tych roznic i
          cos z nimi robic smile
          • chalsia Re: moj kawalek zycia 20.09.08, 22:29
            Chalsiu, pewnie, ze mozna odwrocic ta sytuacje, ale wlasnie na tym
            polega
            > kompromis smile Jedno troche odpuszcza 'swirowanie', a drugie od
            czasu do czasu da
            > sie wyciagnac na impreze. W kazdym zwiazku sa sfery, gdzie ludzie
            sa rozni i
            > musza sie dopasowac. Tutaj akurat jest to kwestia
            imprez/spontanow/siedzenia w
            > domu, u innych bedzie to coroczny konflikt czy jechac w gory czy
            nad morze.
            > Jezeli kazda ze stron jest otwarta na dyskusje i ustepstwa

            ale są też sprawy/wartości, gdzie się tak nie da. Weź np.
            lojalność, wierność. I jesli dla ktosia WARTOŚCIĄ nadrzędną jest
            dobro dziecka, to trudno o kompromis - tak samo, gdy taką wartością
            jest np. wierność - tu jest wóz albo przewóz.
            • nsc23 Re: moj kawalek zycia 20.09.08, 23:14
              Tyz prawda. Ale ja mam wrazenie, ze tu nie o wartosci chodzi (bo wydaje mi sie,
              ze rybka rozumie, ze dziecko jest wartoscia numer 1) tylko o sposob, w jaki sie
              to przejawia. I tak na przyklad mozna bylo w te nieszczesna niedziele pojechac
              do dziecka, ale nadrobic w dzien, kiedy dziecko jest w szkole/na
              wycieczce/gdzies tam i nie ma na 90% szans, zeby bylo z tata (nie mowie tu o
              rzucaniu dzieckiem jak paczka). Mozna w jakis sposob to 'wynagrodzic' (glupie
              slowo, ale teraz brakuje mi lepszego) partnerce.
      • chalsia Re: moj kawalek zycia 20.09.08, 18:48
        > W takim razie moj M. jest sztywniakiem i ponurakiemsad twierdzi ze
        sie wyszalal,
        > wyiprezowal, jest troche takim domatorem.sam z siebie nie czesto
        proponuje
        > wypady i spontany nawet wtedy gdy nie ma dziecka i zdarzy mu sie
        wolny
        > weekend,chce miec powazny dom, powazna rodzine i byc powaznym
        pracujacyn
        > czlowiekiem..

        oooo, i tu widac, że nie w dziecku problem, ale w różnicy postawy
        życiowej ogólnie. I nawet gdyby tego dzieck anie było, to te
        róznice i problemy by wychodziły.
        Jak dla mnie- nie jesteście sobie pisani.
    • kolina74 Re: moj kawalek zycia 22.09.08, 12:14
      Jesli ci to przeszkadza to musisz sobie dac spokoj i odejsc, to jedyna rosadna
      rada, nie szukaj nikogo na sile, bo nie tedy droga, milosc sama przyjdzie, a
      pakowanie sie w wieku 24-lat w zwiazek z facetem dzieciatym, po przejsciach to
      glupota, marnujesz mlodosc i sama czujesz ze nie jestes na to gotowa.
      • rybkka24 Re: moj kawalek zycia 22.09.08, 22:39
        sad((((
        ja jestem za dobra, za wrażliwa, za mało myślę o sobie.i dostane ostro po
        dupsku.........

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka