Dodaj do ulubionych

Święta, święta...

12.11.03, 16:36
Mieszkam z moim przyszłym mężem, moją córką i jego rodzicami. Mój miły ma
córę 14-letnią, która od niepamiętnych czasów przychodzi na wigilię do
dziadków i swojego ojca -czyli mojego lubego. By dziecko nie czuło się źle
rodzice mojego mężczyzny zapraszali również ex. W tym roku sytuacja się
zmieniła, bo pojawiłam się ja.
Nie wiem czy powinnam się zgodzić na wizytę ex w świąteczny wieczór tylko
dlatego, żeby dziecko nie czuło się z tym źle. Poradźcie mi proszę jak mam
postąpić. Jak się zachować? Dodam, że mój mężczyzna nie kwapi się do
zaprosin... Za rady dziękuję
Obserwuj wątek
    • mkatarynka.edziecko Re: Święta, święta... 12.11.03, 18:39
      Ja bym sie nie zgodziła mimo iż nie żywię specjalnej niechęci do byłej mojego
      męża. Jednak święta to czas kiedy mamy się czuć "szczególnie dobrze" a
      nie "szczególnie źle". Uważam, że 14-letnia dziewczynka jest w stanie
      zrozumieć wiele rzeczy. Dziwne wydaje mi się także, że do tej pory ex była
      zapraszana na wigilię do teściów. Czy ona nie ma swojej rodziny? Przychodziła
      ze swoim obecnym partnerem czy jak?...
      Ale nawet jeżeli tak było to teraz sytuacja się zmieniła bo jesteś Ty i Twoja
      córka. Wydaje mi się, że teściowie powinni to uszanować a Twoj partner
      powinien porozmawiać z córką i ze swoją byłą i przedstawić im tę nową
      sytuację. Zresztą sądzę, że "była" tez chyba nie paliła by się specjalnie do
      tego, żeby zasiąść z Tobą przy wigilijnym stole...
      A czy rodzice Twojego partnera już wspominali coś na ten temat? Może
      oni "czują" problem i nie będą jej jednak zapraszać?
      • aagacia Re: Święta, święta... 12.11.03, 20:03
        nie liczylabym na wyczucie tesciow tylko spokojnie porozmawiala z nimi i z
        mezem. ja bym sie nigdy na taki uklad - eks i terazniejsza nie godzila.
        zreszta chyba eks by tez nie miala ochoty patrzec jak do siebie z mezem
        gruchamy czy jak sie zajmujemy naszym dzieckiem, przytulamy i calujemy. bo po
        to sa swieta - zeby byc ze soba blisko i cieszyc sie ze mozemy byc ze soba..
        nie pozwol zepsuc sobie swiat.a 14 letnie dziecko to juz wlasciwie nie
        dziecko.to juz pannica ktora na pewno wiele rozumie i pewnie tez czulaby sie
        nieswojo w takiej sytuacji.
        • kasjusz3 Re: Święta, święta... 12.11.03, 20:19
          Cześć

          Zgadzam się z dziewczynami.
          Może, gdyby eks była osobą, z którą łączyłaby mnie jakaś nić porozumienia, a
          nie niezaleczone żale i kompletny brak wspólnych tematówm do rozmowy,
          zakładając, ze teściowie decydują o tym, kogo chcą u siebie gościć, a kogo
          nie, znioslabym taką sytuację. Była mojego partnera jest jednak osobą, która
          nie ma za wiele do powiedzenia na jakikolwiek temat, więc myślę, że byłoby
          nieco ciężko.
          Raz zdarzyła się taka sytuacja podczas świąt, że w czasie, kiedy mój mążczyzna
          bawił się z dzieckiem (zabrał je do domu rodziców), pojawiła się tam również
          matka dziecka (bo przecież mógłby je jeszcze gdzieś uprowadzić) i atmosfera
          zrobiła się grobowa, sztuczna i w ogóle wstrętna. Rodzice mojego partnera nie
          kryja jednak niechęci do swojej bylej synowej, więc trudno mi wyobrazic sobie,
          jakby t wyglądało, gdyby sie lubili.

          Myślę jednak, że jeśli nie czujesz się z tym dobrze, powinnaś wyraźnie
          zaznaczyć, że jako obecna partnerka nie życzysz sobie obecności byłej, a skoro
          oni tego nie uszanują, spędźcie świeta we dwoje.
          Twój facet zawsze może chyba odwiedzic dziecko w domu jego matki, nieprawdaż?
          pozdrawiam

          • mamaadama4 Re: Święta, święta... 12.11.03, 22:34
            Wigilia z eksią! Nie wyobrażam sobie - i co? Dzielić się z nią opłatkiem i
            śpiewać razem kolędy? To jakaś farsa. Rzeczywiście dziewczynka jest na tyle
            duża, że powinna zrozumieć. A swoją drogą, gdybym ja była eks to nie miałabym
            ochoty spędzać świąt z byłymi teściami.
            danka
    • jayin Re: Święta, święta... 12.11.03, 22:35
      evo - a jak układy z twoimi rodzicami? może na te "pierwsze" święta wasze
      wspólne moglibyscie pojechac do nich? albo jesli nie - to w ogole wyjechac na
      wigilie gdzies sami?
      a kolejne swieta - nie wyobrazam sobie swiat z Ex... z dzieckiem - tak. ale nie
      z ex...uncertain musisz postawic sprawe jasno - jesli masz sie zle czuc, w domu w
      ktorym mieszkasz, to bez sensu tak.. zaproscie dziecko. bywało juzprzeciez nie
      raz u dziadkow i taty. przyzwyczailo się. asysta mamy nie jest konieczna wg
      mnie. zreszta 14 lat to juz pannica duża (jeszcze wam nie mowi, ze jest "prawie
      dorosła"? smile) moje kuzynki najmlodsze w tym wieku tak lubią się "afiszowac" z
      tymi 13,14 latamismile)

      pozdr.
      Joanna
    • eeva1 Re: Święta, święta... 13.11.03, 09:33
      Drogie Mamy... dziękuję Wam z obiektywizm w Waszych radach. Była mojego
      przyszłego jest osobą bezczelną i "zdolną do wielkich czynów". Oboje chcemy by
      jego córka spędziła z Nami wigilię, przyszły teść kategorycznie wyraził
      sprzeciw wobec zaprosin ex, teściowa natomiast "...by dziecko nie czuło się
      źle, że nie ma również jej matki". Mężczyzna mój widzę jest przeciwny wizycie
      ex, ale ja wiem, że jeśli przywiezie ich cókę do domu byłych teściów to
      przecież nie będzie stała w drzwiach i czekała godzinę, bo jestem dobrze
      wychowana i zaproszę ja do środka. Nie byłabym zachwycona jej wizytą, nie
      czułabym się tam swobodnie. Przyjmę to co przyniesie ten czas, ale z
      podniesiona głową i z "NIE" na moich ustach. Mam wolną wolę i prawo nie zgadzać
      się na towarzystwo kogoś z kim nie mam ochoty przebywać. Dziękuję Wam za rady i
      wzmocnienie swojego postanowienia. Pozdrawiam
      • konkubinka Re: Święta, święta... 14.11.03, 09:28
        Droga Ewo
        Moge ci podpowiedziec cos od siebie?
        Albo
        1. zrezygnuj z Wigilii z tesciami (po uprzedniej z nimi rozmowie , niech sami
        zdecydują)
        2. wyjedz gdzies z mezem , jak strasznie zalezy im na dziecku i eksi to niech
        spedza wigilie razem z nia
        3. spedz Wigilie bez meza
        Ta ostatnia opcja czeka i mnie, nie z powodu eksi a tesciow ale to juz inna
        para kaloszy.
        Ja cale zycie borykam sie z problemami mojej mamy i z checia spedzania czasu z
        ojcem i macocha.Kazde swieta to dla mnie mordęga.W tym roku zamierzam zawinąć
        się za granicę.Przynajmniej to ja wyjade a nie bede czekac az on wroci.Co
        najsmieszniejsze on jakos nie miewa tych problemow i nawet nie rozwaza
        opuszczenia choc jednej wigilii z rodzicami, nawet jak nie ma jego corki.
        Moi tesciowie nie widza nic poza czubkiem swoich nosow wiec ja od kilku
        miesiecy zachowuje sie tak samo.
        U mnie problem wyglada tak
        ja mam rodzicow po rozwodzie - rodzine mojej mamy i rodzine ojca i macochy
        moj syn ma rodzine ojca i moja czyli mojego ojca i macochy i rodzine mojej mamy
        moj M ma rodzine swoja
        Moja corka ma rodzine moja (ojca i matki czyli dwie ) i rodzine M czyli moich
        tesciow.
        I kazdy ma w nosie co ja czuje, bo robi swieta u siebie i nie usmiecha mu sie
        nic innego.
        Wiec tym sposobem ja sie w tym roku zmywam.
        Powodzenia w podjeciu KORZYSTNEJ DLA CIEBIE decyzji
    • eeva1 Re: Święta, święta... 13.11.03, 16:16
      Dziękuję Ci za ten list. Mądrości słow nigdy za wielesmile
      • konkubinka Re: Święta, święta... 14.11.03, 10:33
        A ja mysle ze to zalezy od tego jak ulozyla sobie zycie ex.Jesli jest sama i
        wciaz Teskni za mezem to chyba lepiej nie zasiadac przy jednym stole?Ale jezeli
        tez ma juz swoje , inne zycie , to chyba rzeczywiscie nie jest problem duzej
        wagi.To jak Evo z wasza ex?Bo ja do moich bylych tesciow gdybym zawiozla
        dziecko tez pewnie zostalabym na wieczerzy.No ale to on zabiera syna do
        siebie.I moj M tez jezdzi po corke a nie odwrotnie.
    • jayin Re: Święta, święta... 14.11.03, 12:10
      Burzo - tu się zgodzę. Wszystko jest kwestią układów międzyludzkich. Jeśli
      ludzie są w porządku i są "normalni" smile to jest OK i wtedy wspólne święta,
      kontakty z każdą rodziną nie są żadnym "halo".
      najciężej jednak w tym wszystkim ma nowy partner/partnerka - który nie dość, że
      czuje się ciagle "świeży" w rodzinie swojego partnera/partnerki (wiadomo, że
      jakieś obawy przed porównaniami będą, a poza tym zawsze jak coś nowego nas
      czeka, to trochę innych obaw też jest, czy będzie OK smile - to jeszcze staną oko
      w oko z Ex-partnerką/Ex-partnerem Swojego Męża/Żony - i to na gruncie
      rodzinnym - gdzie Ex-Żona/Ex-Mąż byli już wcześniej, lepiej się znają i czują
      się chyba swobodniej i pewniej.
      Jeśli układy Ex-Obecna (Ex-Obecny) będą neutralne chociażby lub wręcz przyjazne
      (co też przeciez się zdarza smile - to jest nieźle i takie wspólne święta nie są
      problemem dla nikogo. Ale jeśli te układy są chwiejne, nie do końca ułożone
      dobrze, albo w ogóle - nie rozpoczęte - albo wręcz wrogie - to cieżko może być
      się tak "przekonywać do siebie" (Ex-Obecna/Ex-Obecny) właśnie na gruncie
      wspólnych rodzin. Lepiej na gruncie neutralnym rozpocząć "poznawanie się"
      i "docieranie układów" i w przypadku pozytywnych wyników - można decydować się
      na wspólne święta u teściów, spotkania czy co tam jeszcze...
      przynajmniej ja tak sądzę.
      sama nie znam "naszej" Ex osobiście, ale jeśli miałybyśmy kiedykolwiek spędzić
      jakieś święta gdzieś, czy spotkanie rodzinne (chociażby tą godzinę gościnnie) -
      to wolałabym poznać ją wcześniej i zacząć te nasze "układy" neutralnie, ze
      wskazaniem na "pozytywnie" smile żeby na takich spotkaniach czuć się dobrze, a
      nie źle.

      i masz rację - na takich dobrych układach wszystkich ze wszystkimi zyskują
      bardzo dzieci - kontakt z rodziną, bez urazów, dystansu, odseparowania. Tylko
      do tego wszyscy ci ludzie muszą być sensowni i z jakąś dobrą wolą do układania
      tych stosunków rodzinnnych w taki właśnie sposób.
      fajnie, że u ciebie tak się dało smile szczerze mówiąc, też tak bym chciała.

      pozdr.

      Joanna
    • jayin Re: Święta, święta... 14.11.03, 12:51
      burza4 napisała:

      > Tyle, że trzeba zdać też sobie sprawę, że
      > takie poprawne relacje nie powstają same z siebie. Przecież ja tez mogłabym
      > mieć mnóstwo zastrzeżeń do byłego ale po prostu w pewnym momencie przestałam
      go rozliczać i oceniać to co i jak robi - bo mnie to po prostu już nie dotyczy.
      > Niektórym przydałaby się po prostu polityka grubej kreski.

      Też tak myślę. Czasem trzeba mocno pamiętać, że jakby Bóg chciał, żeby człowiek
      wciąż oglądał się na to co było, a już minęło, czyli wstecz - to dałby mu twarz
      w miejscu d..., za przeproszeniem smile
      My stosujemy taką zasadę. Było, przebyło - trzeba zająć się tym co jest, i co
      będzie. a z przeszłosci zostawiać tylko dobre myśli.


      > A swoją drogą - ku mojemu zdziwieniu mój obecny mąż bardzo neguje takie
      > relacje. Dla niego jest to kuriozalne że utrzymuje się kontakty z była
      rodziną, czego ja z kolei pojąć nie mogę. Tak jakby normalniejsze miałoby być
      to, że przy przypadkowym spotkaniu jego ex goni go po ulicy z zamiarem
      wydrapania oczu i np. zabroniła swojemu ojcu odbierania telefonów z życzeniami
      świątecznymi.

      Kuriozum może nie tyle, co wciąż wyjątek w naszym społeczeństwie. Stereotypy
      takich układów "skakania do oczu" i "nienawiści pro forma" nie wzięły się z
      kosmosu, tylko z jakichś tam zachowań. I szczerze mówiąc, wiele razy właśnie
      stereotyp społeczny warunkuje to, jak zaczynamy sie zachowywać - czasem
      podświadomie - a gdyby się pomyślało, przemyślało, dało na luz - to można by
      było inaczej sobie życ, nie skakac do oczu i nie nienawidzieć, BO TAK.
      ale stereotypy są silne wciąż w pojęciu człowieka. może twój mąż ma takie w
      głowie i dla niego nie do pomyślenia jest to, że można normalnie i
      przyjacielsko traktować "byłą rodzinę"? a może jest zazdrosny w jakiś sposób,
      ze tamta rodzina, to twoja rodzina, ale jego już nie i czuje się jakoś
      wyłączony z tej grupy?


      > Ale jednocześnie okazuje cień zdziwienia, dlaczego nie mam ochoty gotować
      > obiadków na wynos dla jego syna, z którym nie utrzymuję żadnych kontaktów..

      smile) to jest taka hipokryzja-łamane-na-konformizm-polityka-Kalego. Bardzo tego
      nie lubię u innych. i u siebie też. i zwalczam mocno.

      > A w ogóle to zaczynam się wprawiać w świąteczny nastrój - chyba siądę do
      listy prezentów...

      oj tak, święta, święta...
      tez już je czuję w powietrzu powoli smile

      pozdr.

      J
    • eeva1 Re: Święta, święta... 14.11.03, 17:41
      Przeprowadziliśmy wczoraj krótką rozmowę na temat świąt. Oczywistym jest, że
      jego córka będzie w wigilię, lecz jak co roku wpdanie na godzinkę czy półtora.
      Przyznaję Wam rację, że święta to nie czas na roztrząsanie dawnych urazów. Nie
      chcę patrzeć w przeszłośc mojego partnera, bo mnie nie dotyczy. Moje kontakty z
      jego ex są praktycznie nijakie. Widziałyśmy się dwa, może trzy razy i powiem
      szczerze, że choć ta kobieta jest dla mnie obca, nie kwapię się do jej
      bliższego spotkania.
      Zauważyłam, że czuję się intruzem widząc mojego lubego, ją i pasierbicę razem.
      Mam wrażenie, że burzę ich relacje, chociaż jak zauwazyłam nie są one pomiędzy
      nimi ciepłe. Obojętność wszech-obecna. Ex jest z kimś związana, "nie wykazuje"
      zainteresowania swoim byłym więc tutaj nie mam się czego obawiać. Ale problem
      ze świętami pozostaje. Sama nie wiem co mam zrobić. Nie powiem by było mi to
      obojętne jak je spędzimy. Na wyjazd do moich rodziców nie ma co liczyć, bo mój
      miły chce wigilię spędzić również z córką, która ma jeszcze jednych dziadków i
      koło się zamyka...
      Może faktycznie tak jak pisze burza4 okazać klasę i być ponadto?
      • femalespirit Re: Święta, święta... 16.11.03, 20:11
        eeva1 napisała:

        > Zauważyłam, że czuję się intruzem widząc mojego lubego, ją i pasierbicę
        razem.
        > Mam wrażenie, że burzę ich relacje, chociaż jak zauwazyłam nie są one
        pomiędzy
        > nimi ciepłe.
        To calkowicie naturalne w tej sytuacji, ktora jest trudna dla wszystkich i nie
        ma co udawac, ze wylacznie w wyniku dobrej woli usiadzecie przy stole jak
        starzy znajomi. Wrecz przeciwnie, sadze, ze wszyscy beda w jakis sposob
        niezadowoleni na czele z dzieckiem, dla ktorego dobra sie to ma odbyc.


        > Na wyjazd do moich rodziców nie ma co liczyć, bo mój
        >
        > miły chce wigilię spędzić również z córką, która ma jeszcze jednych dziadków
        i
        > koło się zamyka...
        A czy dla niego liczy sie to, czego Ty chcesz, przynajmniej w takim stopniu jak
        to, czego on chce? Troszke mam wrazenie, ze w imie "okazywania klasy" chcesz
        calkowicie zrezygnowac z tego, co dla Ciebie wazne i istotne. A moze by tak
        jakis kompromis? Np.idzcie do tesciow (czyli spotka sie z corka w Wigilie jak
        chce), ale nie zgadzaj sie na zaproszenie bylej zony (bo Ty sie bedziesz czula
        niezrecznie, on powinien to uszanowac). Masz do tego swiete prawo. Wasz zwiazek
        jest jak rozumiem stosunkowo swiezy (pierwsze wspolne swieta), wiec teraz sie
        ksztaltuje Twoja pozycja w tej rodzinie. Nie namawiam bron Boze do wszczynania
        konfliktow, ale jesli ustapisz teraz, to mozesz juz na zawsze zostac
        ta "wyrozumiala, madrzejsza, z klasa", ktora bedzie sie calkowicie
        dostosowywala do drugiej strony, a w duchu coraz bardziej bedzie sie czula
        sfrustrowana. Mysle, ze sytuacja sie na tyle zmienila w zyciu Twojego
        mezczyzny, ze naturalnym jest, ze musi sie to wiazac ze zmianami w
        dotychczasowym zwyczajach i to jest jego zadanie je przeprowadzic, zarowno
        porozmawiac z tesciami na temat niezapraszania eks jak i wytlumaczenia tego
        Twojej pasierbicy (jest juz na tyle duza, ze sadze, iz to zrozumie). W koncu
        jestes jego kobieta, nieprawdaz, rownie wazna osoba, jak jego corka i
        tesciowie? Wiec Twoje potrzeby i opory musza byc w jakims rozsadnym stopniu
        uwzglednione.
      • judytak Re: Święta, święta... 21.11.03, 11:41
        eeva1 napisała:

        > Przeprowadziliśmy wczoraj krótką rozmowę na temat świąt. Oczywistym jest, że
        > jego córka będzie w wigilię, lecz jak co roku wpdanie na godzinkę czy
        półtora.

        No, jeśli chodzi tylko o godzinę czy dwie, to pójdź sobie z córką na spacer.
        Pobawcie się w śnieżki, wypatrujcie pierwszą gwiazdkę... dziecko będzie
        zachwycone. (w jakim ona jest wieku?)
        Poproś męża-niemęża i teściów-nieteściów, żeby przed Waszym powrotem do domu
        uporządkowali stół i okolicę choinki, żebyście mogli zaczynać świętowanie razem
        od początku.
        I rzeczywiście - bądź ponad to.
        Pozdrawiam
        Judyta
    • eeva1 Re: Święta, święta... 17.11.03, 14:12
      Och Burzo4 tyle przemyśleń w jednym liście.... Dziękuję Ci raz jeszcze.
      Pokazujesz mi ten problem z punktu widzenia ex, jej odczuć i nastawienia do tej
      sytuacji. Nigdy nie stawiałam się w Jej sytuacji, z pewnością jest to, a jeśli
      nie jest to być może będzie, problem do rozwiązania również dla Niej. Może
      problem sam się rozwiąże? Moi przyszli teściowie co do zaprosin ex maja
      podzielone zdania, niczego im nie narzucam i nie będę narzucać, bo jak
      zauważyłaś to Oni tworzą podwaliny mojego obecnego domu. Mój przyszły mąż
      postanowił nie zapraszać ex, zadecydował, że sam pojedzie po córkę.. Na swoją
      ex reaguje jak to ładnie napisałaś alergicznie. Mam wrażenie, że jest
      przytłoczony spotkaniami z Nią, która bądź co bądź są rzadsze niż częstsze, ale
      jednak są.
      Myślę, że masz rację, iż była ex nie przysparza mi zmarszczek ze złości. Stoję
      obok, ale jak widać moje myśli nie. Im bliżej świąt tym bardziej staję się
      łagodniejsza i bardziej rozumna w swoich postępowaniach. Jestem młodą macochą,
      to dla mnie nowa sytuacja, z którą by się oswoić potrzeba czasu. Zazdroszczę Ci
      obiektywnego patrzenia na sytuacje, które tylko z pozoru wydają się być proste
      do rozwiązania. Może faktycznie próbuję tylko zaznaczyć swoją obecność i czuć
      się również członkiem rodziny. Na jej umacnianie widać przyjdzie czas.
    • eeva1 Re: Święta, święta... 21.11.03, 11:55
      Moja córka ma prawie 4 lata. Skończy w styczniu. Wczoraj teściowie-nieteściowie
      wyrazili swoje zdanie, odmienne zresztą jedno od drugiego. Teść inaczej,
      teściowa inaczej... Wiem, że jest to Ich dom i Oni decydują, ale mnie nie
      zapytali o zdanie... cóż to tylko taka mała dygresja... Postaram się być
      ponad... święta to przecież czas dla rodziny i najbliższych prawda?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka