Czesc.dziekuje za odpowiedzi i rady w poprzednim poscie.

znow zdarzaja sie sytuacje w ktorych nie wiem co myslec i nie wiem czy mam
prawo do nerwow czy powinnam przyjac do wiadomosci jako dobrodziejstwo
inwentarza i norme.
1.chce zrobic urodziny (wiadomo w weekend) moj MN moze przyjechac wieczorem
wyjechac raniutko bo dziecko ma.
a gdzie pomoc w organizacji, pomoc w sprzataniu??(dziecka nie warto przywozic
do mnie zbyt duza odleglosc)
2. chcialam na weekend do torunia od jakis 2-3lat myslalam o weekendzie
kwietniowym moze maj?? nieee,mozemy jechac z dzieckiem.
weekend wity weekend nic nie mozna zrobic wszystko z dzieckiem.
weekend to swietosc jest dziecko 2-3 dni zalezy.
raczej nie ma mozliwosci zmian bo w KAZDY weekend jest dziecko(ktore de fakto
lubie)ale to margines.bo on go caly tydzien nie widzi wiec weekend jest z
dzieckiem.
meczy mnie to, frustruje.czasem w weekend mam ochote na cos innego.
czy to jest to co powinnam przyjac jako osoba wiazaca sie z dzieciatym
mezczyzna, czy on moglby to troche przekalkulowac..........
nakrzyczcie na mnie