Dodaj do ulubionych

zal mi dziecka

29.03.09, 18:10
siedze w domu i czuje sie dziwnie. Moj M wlasnie odwiozl mala do
matki i to pierwsza niedziela od wrzesnia 2008 kiedy jej nie ma z
nami. Normalnie odwozilismy ja w poniedzielak do szkoly. Jej matka
znow "szaleje" tzn. zakaz spotkan z ojcem poza tym, co jest w
postanowieniu. Mala przyzwyczaila sie juz, ze ma ojca w kazdy
weekend, zwlaszcza, ze w domu juz dla niej nie ma miejsca od kiedy
urodzila sie nowa siostra i pojawil kolejny Pan. Siedziala
przytulona do ojca jak male dziecko, plakala i nie chciala jechac.
Do czego kobiety sa zdolne, do czego zdolne sa niektore matki,
szkoda slow.
Obserwuj wątek
    • liz-beauty Re: zal mi dziecka 29.03.09, 20:13
      A co jest w postanowieniu? I dlaczego "nie ma miejsca" w domu dla Malej -
      problemy z ojczymem? Dlaczego w takim razie matka nie chce korzystac z pomocy
      ojca, skoro - jesli dobrze zrozumialam - w domu ma niemowle? Zlosliwa jest? Czy
      Twoj M zamierza wystapic do sadu o przyznanie opieki nad corka - tak zrozumialam
      z Twojego poprzedniego postu? Mala chyba niedlugo bedzie miala 13 lat i moze
      przed sadem wyrazic wole mieszkania z tata.
      • elakuz Re: zal mi dziecka 29.03.09, 22:03
        postanowienie bylo wydane zaraz po ich rozstaniu, mala miala wtedy
        okolo 2 lat, teraz ma 11. W postanowieniu jest 1 weekend caly i
        niedziele po 3 godziny, ale zawsze bylo tak, ze M widywal sie z mala
        duzo czesciej. Poziej po rozstaniu z kolejnym facetem matka zmienila
        zdanie i zabronila kontaktow. Rozpoczela sie walka w sadzie,
        zaplacila 2 kary, ma kuratora (niewydolnosc wychowawcza)i kiedy sad
        zagrozil, ze odbierze jej dziecko nagle pozwolila na kontakt i to w
        kazdy weekend. W pazdzierniku urodzila 2 dziecko i mala zostala
        odstawiona. Sprawa o przejecie opieki ma sie ku koncowi i wszystko
        na to wskazuje, ze mala bedzie u nas. To tez rozwszczeczylo matke,
        bo tak naprawde nie chodzi o mala a o alimenty. Nie powiedziala tego
        wprost, ale dala do zrozumienia, ze jak zostawi jej to 1000 zl. to
        mala moze mieszkac z nim. Moze powienien. W kazdym razie kolejny raz
        krzywdzi dziecko, bo .....zycie jej sie nie uklada (kolejny facet
        odszedl)
        • liz-beauty Re: zal mi dziecka 29.03.09, 23:06
          Jesli sad przyzna opieke nad Mala Twojemu mezowi, to po co placic mamie
          dziewczynki 1000zl? No chyba, ze popadnie w jakies totalne tarapaty, a Wy
          bedziecie mogli i chcieli jej pomoc. A wiele wskazuje na to, ze pani sie w takie
          tarapaty pcha... Trzymam kciuki za pozytywne rozstrzygniecie sprawy! Kiedy sad
          wyda decyzje?
          • vadera12345 Re: zal mi dziecka 29.03.09, 23:29
            " Nie powiedziala tego wprost, ale dala do zrozumienia, ze jak zostawi jej to
            1000 zl. to mala moze mieszkac z nim. Moze powienien."

            Zgodnie z zasadą - cel uświęca środki, tym bardziej, że cel jest chwalebny, może
            "na gębę" obiecać ex 1.000 PLN, po czym, po orzeczeniu Sądu - oświadczyć jej,
            że 1.000 PLN przeznaczy na dziecko.
          • elakuz Re: zal mi dziecka 30.03.09, 08:17
            1000pln to alimenty a ona nie pracuje i nie przypominam sobie, aby
            pracowala (dorywczo jakies 2 lata), wiec w jej przypadku alimenty
            nie ida na mala. Jak mala zaczela do nas przychodzic to nie miala
            nawet porzadnej bielizny. Teraz ma wszystko, wiec tym bardziej matka
            ma pieniadze dla siebie. Kolejny facet tez placi na 2 dziecko.
            Strata 1000 pln jest dla niej nie do przyjecia. Nastapna sprawa w
            maju i pewnie ostateczna, ale ona odwola sie.
            • 13monique_n Re: zal mi dziecka 30.03.09, 09:50
              Przykro mi strasznie. Biedne dziecko. Nie umiem nic konstruktywnego
              zaproponować, oprócz kibicowania sprawie o przekazanie Wam
              sprawowania opieki nad dziewczynką. Oby sąd raz ruszył głową, a nie
              dupą (jayin, nie tnij, przepraszam, ale to najdelikatniejsze słowo).
              • koni42 Re: zal mi dziecka 30.03.09, 11:48
                A może warto porozmawiać z matką o zachowaniu dziecka?
                Nie osądzam, ale moja (własna) córka też potrafi zrobić niezły
                teatr, jak jest u ojca...Potem się nagle okazuje w rozmowie, że "jej
                się tak wydawało" sad Kiedy na świat przychodzi maluch "ten nowy",
                dziecko z rozbitych związkó potrafi wykorzystać sytuację i naciągać
                fakty. Oczywiste jest,że matka ma teraz mniej czasu dla niej, ale to
                nie znaczy, ze jej już nie kocha!!!!! Ojcowie, do których dziecko
                przyjeżdża "w odwiedziny" są bardzo podatni na krokodyle łzy.
                Podam może przykład ze swojego życia: mała mojego obecnego męża
                wyjechałą ze swoją matką do ciepłego kraju na urlop. Tam jego ex
                poznała...animatora. Zakochała się i teraz jeździ regularnie. Mała
                po ostatnim (a był to 5 lub 6) wyjeździe stwierdziła złowrogo, że R.
                nie miło się do niej odzywa. Nie muszę chyba mówić, jaką wzbudziło
                to panikę w rodzinie męża. On sam był mocno zaniepokojony. Zaczęło
                się psychologiczne wypytywanie dziecka: kto, kiedy,
                dlaczego...Przyciśnięta do muru, mała stwierdziła,że kiedy grali
                razem w monopol a ona byłą NIEZADOWOLONA, bo któryś raz z rzędu
                przegrała, R. dał jej lekcję "wygranych i przegranych". Tzn. "że
                wżyciu nie można ciągle wygrywać "etc. Obecnie patrzę na wszystkie
                tego typu historie z pewnym takim niedowierzaniem. Pozdrawiam.
                • kicia031 Re: zal mi dziecka 30.03.09, 13:11
                  Nasza mala tez robila niezly cyrk pod haslem ze chce byc z tata i
                  jak u mamy jest zle, ale jak przyszlo co do czego to sie okazalo, ze
                  jednak chce byc z mama...
                  Teraz juz nawet chlop filtruje jej opowiesci o tym jak jej zle - tzn
                  Exia ma odpaly, ale w koncu, kto nie ma?
                  • elakuz do Kici i Koni 30.03.09, 14:46
                    Dziewczyny ja to wiem, ale tu nie chodzi o histerie malej z powodu
                    poswiecania jej mniej czasu przez matke a o to, ze jak matce nie gra
                    z facetami to MSCI sie w ten sposob, ze nie pozwala malej
                    przychodzic do ojca. Mowi, ze to za kare, ze ojciec chce jej odebrac
                    dziecko.
                    Matka ja kocha i czesto to powtarzam mojemu chlopu. Co prawda "gra
                    dzieckiem" i krzywdzi ja w ten sposob, ale ona nie zdaje sobie z
                    tego sprawy. Wszyscy jej to powtarzaja, lacznie z kuratorem i sadem,
                    ale ona wie swoje. Mala byla przyzwyczajona, ze jest z ojcem w
                    weekendy, odrabia lekcje, bawi sie, ma u nas juz swoje kolezanki
                    i "kolege" a tu nagle ciach i matka mowi "od dzis chodzisz do ojca
                    tylko w 1 weekend w miesiacu i koniec" Dziecko nie rozumie dlaczego,
                    za co ta kara i tyle.
                • liz-beauty Re: zal mi dziecka 30.03.09, 13:14
                  W tym tez cos moze byc. Moj M szalal z niepokoju, kiedy matka Mlodego miala
                  urodzic swoje mlodsze dziecko (znam z opowiesci), podobno twierdzil, ze na pewno
                  teraz o nim zapomni itp. Teraz, kiedy mowa o naszym wspolnym dziecku, tez caly
                  czas mi przypomina, ze Mlody to jego pierworodny, ze byl z nim sam tyle lat, ze
                  specjalny rodzaj wiezi, blahblahblah. winkPewnie dzieci koloryzuja, ale rodzice
                  tez przesadzaja.
    • luna67 Re: zal mi dziecka 30.03.09, 20:41
      dziewczynka ma 11 lat? tak? to dobrze, nasza ma teraz 13. Tylko nie wiem jak
      daleko mieszka wasza od was, ale jak ja odwozicie do szkoy tzn. ze nie dalekosmile

      Jak nasza miala 11 lat, to juz umiala matce powiedziec swoje zdanie, nie wiem
      czy to dobrze, ale...., jak matka miala/ma zly humor i nie pozwala odwiedzin
      poza "widzeniami", to mala po szkole dzwonila do meza i prosila o odbior ze
      szkoly, a matce mowila, ze ma bardzo skomplikowane zadanie z matematyki i my
      musimy jej to wytlumaczyc, gdyz mama nie ma zielonego pojecia o matmie (placenie
      za korepetycje moj moz odmowil, gdyz sam zaproponowal jej pomoc).

      Nawet jak ma ferie u mamy, to mowi, ze idzie do kolezanki (co robi), dzwoni do
      mamy, ze ma cos odebrac od nas i juz nikt sie nie czepia (mama mlodej), bo mama
      jest za leniwa zeby sie ubrac i odebrac cos od nas (a ma u nas duzo potrzebnych
      rzeczysmile.

      Nie raz mala wpadla do naszego domu wieczorem z cala gromada przyjaciol na czele
      z nia palaszujac cala lodowke, wpadajac tak sobie po udanych zakupach "ciuszkowych".

      Dla chcacego nic trudnegosmile chociaz przyznam sie, ze jest to dla nas bardzo
      meczace (takie odwiedziny niezaplanowanesmile), no i gledzaca przez telefon Exia
      (z bezpodstawnymi wymowkami, ktore z biegiem czasu ignorujemy).


      elakuz napisała:
      > Do czego kobiety sa zdolne, do czego zdolne sa niektore matki,
      > szkoda slow.

      ho ho, nie masz pojecia do czego zdolne sa dziecismile)) jaka maja fantazje i
      jakie farmazony opowiadac moga, nie mowiac o manipulowaniu, teroryzmie,
      "prawdziwych" lzach, itd. daj im nitrogliceryne od dziadka to wysadza dom w
      powietrzesmile

      Nie znam twojej pasierbicy, ale jak nasza cos zlego o kims mowi (prawie placze
      przewracajac przy tym oczy), to wystarczy, ze sie na nia popatrze i wiem ze
      lzesmile a wychodzi to pod koniec jej opowiadan, jak juz sie w faktach pogubi i
      zapomina co na poczatku mowila.
      • elakuz Re: zal mi dziecka 30.03.09, 21:16
        mieszka 30 minut samochodem od nas. Co do reszty przyznam ci racje,
        gdy chociaz raz zlapie mala na klamstwie. Wiem, ze trudno normalnej
        kobiecie uwierzyc, ze matka moze byc taka, ale uwierzcie mi w tym
        wypadku nie przesadzam, ani nie stoje po stronie M. Jak sadzicie
        kiedy w Polsce matka ma kuratora zwlaszcza, ze nie naduzywa
        alkoholu? W opinii z RODK jest napisane " pozostawienie dziecka pod
        opieka matki grozi utrwaleniem zaburzen emocjonalnych ...."
        • koni42 Re: zal mi dziecka 31.03.09, 08:52
          Aaaaa to co innego. To być może juz patologia.
        • 13monique_n Elakuz... 31.03.09, 10:24
          nie przejmuj się dopytywaniem o szczegóły sytuacji. To normalne, że
          normalni ludzie czytając takie posty, jak Twój dopytują się, by sie
          upewnić, że dobrze zrozumieli i najpierw rzuca podejrzenie na
          fantazjowanie dziecka, nim pomyślą, że matka jest naprawdę taka, że
          nie powinna mieć pod opieką nawet slimaków winniczków, a co dopiero
          dzieci.
          Generalnie trzymam kciuki, by Mała przeszła pod Waszą opiekę. Może
          to i będzie wymagająca sytuacja, ale za to czysta i w miarę
          uporządkowana dla Was i dla dziecka.
          • kicia031 Re: Elakuz... 31.03.09, 11:38
            Wiesz, ja doradzam ostroznosc ze wzgledu na wlasne doswiadczenia.
            Bardzo przezywalam to, co Mala opowiadala o mamie, znajdziecie sporo
            moich starych watkow na ten temat.
            Nie chce pisac na publicznym forum szczegolow, ale z mojego punktu
            widzenia to byla czysta patologia, kwalifikujaca sie do wezwania
            policji momentami.
            Mala urzadzala placze, ryki, histerie, ze nie chce do mamy, ze to,
            ze tamto. Dzwonila do ojca wyjac, ze mama jej zrobila to czy tamto.
            Serce mi sie krajalo na kawalki i snulam przygotowania, by w wieku
            13 lat zamieszkala z nami.
            Tymczasem okazalo sie, ze ona wcale nie chce...
            Ja nie mowie, zeby dziecku nie wierzyc, ja tylko mowie, ze dziecko
            przezywa rozne rzeczy inaczej niz dorosli i zeby nie wylewac dziecka
            z kapiela.
            Mam wielka nadzieje, ze uda sie wam przejac opieke na corka twojego
            M i ze odnajdziecie sie wszyscy w tej nowej sytuacji.
            • 13monique_n Re: Elakuz... 31.03.09, 15:15
              Wiesz,
              ja z kolei odniosłam wrażenie, że i Elakuz jest mocno wyważona,
              jeśli idzie o obserwacje reakcji dziecka i same reakcje (w jej
              opisie) nie sprawiały wrażenia przekolorowanych. Takie, jak Ty z
              kolei okreslasz "płacze, ryki histerie" to moja czujnośc też by
              wzbudziły (mam 13-letnią córkę i wiem, na ile potrafi przesadzać).
              Zatem, każde stonowane wyrażanie żalu, smutek raczej taki "w sobie"
              budzi mnie. Nadmierne reakcje zaś raczej ukierunkowują na badanie
              sprawy przed zrobieniem czegokolwiek (jestem wtedy podejrzliwa).
              To tak tytułem wyjaśnień smile
    • annjen Re: zal mi dziecka 01.04.09, 03:57
      właśnie miałam założyć kolejny wątek, ale skoro temat ten sam, wiec dorzucę coś
      z własnych doświadczeń. syn mojego męża mieszka z nami, ale odkąd tworzymy
      poniekąd pełną rodzinę, w jego mamusi odezwały się uczucia macierzyńskie (po 16
      latach). i "ryje", starając się być lepsza od nas. nie podejmujemy jej metod, bo
      wiadomo, że od święta to można być rozrywkowym rodzicem, a na co dzień to przede
      wszystkim obowiązki. mój mąż nie mówi, ale wiem, że się boi, że młody wybierze
      styl życia lekki i przyjemny (nie zagłębiając się w w szczegóły napiszę tylko,
      że pozwoliła upić się 13-latkowi i puściła go w nocy na miasto - to był
      sylwester, innym razem dała mu piwo, by sobie wypił w domu). nie wiem, ale
      podejrzewam, że buntuje młodego przeciw mnie, podważa mój autorytet. widzę
      subtelne różnice w jego zachowaniu, gdy wróci od matki. poza tym mój mąż nie
      może na przykład pojechać na wigilię do swoich rodziców, bo ona zabiera od nas
      małego i szlachetnie jedzie z nim do dziadków... a spotkanie z nią przy wspólnym
      stole nie wchodzi w grę. to trudne, nie wiem, jak rozwiązać problem, bo ona gra
      dzieckiem nie licząc się z jego dobrem. ja zawsze mówię o niej z szacunkiem,
      zwracam uwagę mężowi, by hamował złośliwe komentarze na jej temat przy młodym,
      podkreślam, że dobro dziecka wymaga, aby miał dobre relacje z matką, a ona leczy
      swoje urazy. nie wiem, chyba jedynym wyjściem będzie poważna rozmowa mojego męża
      z nią, choć nie kontaktują się ze sobą od wielu lat...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka