Dodaj do ulubionych

czegoś tutaj nie rozumiem

04.08.09, 15:10
Witam.

Jestem od ponad 3 lat pełnoetatową macochą .Chociaż nie wiem do
końca jak to nazwać bo jesteśmy razem w 3 a Matka oczywiście
istnieje i ma się dobrze .Pociechę odwiedza 2-3 razy w roku i dzwoni
od 2 ms co sobotę. Układ bynajmniej zawsze był taki , że nie
wtrącała się do mojego wychowywania młodej co wynika raczej z
udawania , że nie istnieję .Młoda ma 13 lat.
I było by w miarę gdyby nie....
Teściowa ... musiałabym użyc tutaj słów poniżej własnego poczucia
godności ale cóż.
Teściowa treściwa jak na swój wiek władcza kobieta o charakterze
trzymania ręki na pulsie i teściu wieczny pantoflarz...
ITD ITD.
Problem tkwi w tym , że Im się wydaje że to że wyszłam za mąż za ich
syna który ma dziecko na wychowaniu to POWINNAM WRĘCZ BEZ GADANIA
ZAJĄĆ SIĘ JEGO CÓRKĄ .
Sytuacja opieki wygląda następująco co 2 tydzien jest u nich po
szkole bo mój ma od południa i odbiera ją dopiero wieczorem.
Co drugi tydzien na rano więc odbiera ją ze szkoły .I tak już od 6
lat.
Teść ostatnio nawet powiedział czy ja nie mogę jej wcześniej
odbierać bo przecież WIEDZIAŁAM ŻE BĘDĘ WYCHODZIŁA ZA MĄŻ ZA FACETA
Z DZIECKIEM .
Teściowa natomiast już zaplanowała mi urlop w postaci że musimy go
rozdzielić (czyli osobno)tak aby zając się dzieckiem jak najdłużej .
Nie mówiąc że zaplanowała mi już nawet macierzyństwo czyli jego brak.
Sedno.
Nie rozumiem ich postawy .Przecież to nie ja walczyłam o młodą żeby
z nami została (stałam z boku)to Oni we 3 bardzo chcieli .To nie ja
przyżekałam wieczną pomoc i oddanie temu dziecku i nie ja ją
adoptowałam ....
To że podjęli się wychowywaniu albo sprawowaniu się opieki nad młodą
to ich problem .Ja mogę ale nie muszę wywalać całego swojego czasu
wolnego dziecku .
Nie będę się rozpisywała nad gehenną jaką mnie spotkała od strony
dziecka i od teściów bo to już za mną i dałam sobie z tym radę .
JA MOGĘ NIE MUSZĘ ....
A im się chyba wydaje że skoro juz jestem to zakasać rękawy i hej do
roboty....
mnie się nikt o zdanie nie pytał ...
Czy to ja mam jakieś skrzywienie???czy raczej oni???

Obserwuj wątek
    • konstancja16 o rrrrany.... 04.08.09, 15:39

      ale historia.

      to planowanie wakacji mnie rozwalilo. odkad skonczylam 12-13 lat
      sama planuje swoje wakacje. oczywiscie konsultuje z rodzina, ale
      generalnie wakacje sa dla mnie. zebym wypoczela. gdybym chciala
      zajac sie baby-sittingiem to moze bym to zrobila. za stosowna
      oplata. chociaz tez watpie, za 1000 euro / tyg bym sie nie skusila
      na baby-sitting. za dwa moze.... nie, chyba tez nie. musialabym
      naprawde glodem przymierac.

      tesciowie maja lekko poronione pomysly, ktos im powinien wybic je z
      glowy. ale tak naprawde to wazne jest podejscie i oczekiwania
      Twojego faceta. tesciow kot drapal, oczywiscie mile, ze sie chca
      zajmowac wnuczka, ale to nie Tobie pomagaja tylko synkowi swojemu.

      acha, jeszcze bardziej niz planowanie wakacji rozwalilo mnie
      planowanie macierzynstwa przez tesciowa. tzn jego braku....... co
      Twoj facet na to planowanie swojej uroczej mamusi? spelnia jej
      oczekiwania czy ma swoje zdanie?

      pozdrawiam i moge tylko zyczyc postawy super zen w takiej sytuacji.
      • cichosz_a Re: o rrrrany.... 04.08.09, 15:51
        No cóż ja to mówię że na MORDĘ można mieć zawsze czas ważne żeby
        zachować to co dla nas najważniejsze poczucie własnej wartości i
        granicę jakiej nie wolno przekroczyć .Czyli Ona papla swoje my robimy
        swoje.... a bynajmniej ja .
        Cóż z przykrością stwierdzam , że mój jest zależny od matki bo nie
        stać nas na niańkę , młoda nie moze zostawać sama w domu bo nie
        wiadomo co jej odbije... a matka .. cóż za granicą więc wiadomo ...
        Co wcale nie oznacza , ze deklarowanie chęci pomocy nie prze
        kształciło się u teściowej w możliwość dowalenia własnemu synowi jak
        TO ONA SIĘ NIE POŚWIĘCA ... a właściwie ma to co chciała ... i o co
        walczyła ....
        Cierpliwość mam ... to co napisałam to jedynie o urlopie usłyszałam
        resztę donieśli życzliwi ....
        Cierpliwość nabytą i wyuczoną ... bo życie z nimi to koszmar...

        a mój cóż ... zyje z rodzicami na zasadzie sinusoidy ... ja bym nie
        dała rady urwałabym kontakt....
        • konstancja16 Re: o rrrrany.... 04.08.09, 16:15
          trzynastolatka nie moze zostac sama w domu?! ja zartowalam z tym
          baby-sittingiem, jak sama nazwa wskazuje odnosi sie on do bajbusow.
          do MALYCH dzieci znaczy.

          czy ta dziewczynka ma jakies powazne problemy? poza nadopiekunczymi
          dziadkami oczywiscie? zgodnie z art. 15 kodeksu cywilnego (o ile
          nie zmienili odkad wyjechalam z kraju) maloletni, ktorzy ukonczyli
          lat 13 maja ograniczona zdolnosc do czynnosci prawnych. raczej sie
          je traktuje juz jako osoby zaczynajace myslec samodzielnie i zdolne
          do podjecia prostych decyzji. czesto dzieci w tym wieku opiekuja
          sie mlodszym rodzenstwem. moga byc same w domu, zrobic kanapke i
          herbate. moze bym nie zostawila dziesieciolatka na cala noc, ale na
          pare godzin przy odpowiednim wychowaniu chyba tak. kto nie wracal
          sam z kluczem na szyi w wieku lat osmiu-dziewieciu?

          ja rozumiem, ze swiat sie troche zmienil, ale chyba nie stanal na
          glowie. matki, od jakiego wieku zostawiacie dzieci same? od 18?
          • cichosz_a Konstancjo 04.08.09, 18:05
            Widzisz młoda jest dosyc uzależnioną i ograniczoną osobą jezeli chodzi
            o kojarzenie czyli jest sytuacja i konsekwencja.Tak jest troszkę
            ograniczona .... i niestety nie idzie ani do przodu ani do tyłu
            stanęła na rozwoju 7-8 latki .. co niestety konsekwencją jest
            uzależnienie jej od kochanej babuni która chciała jej wynagrodzic fakt
            braku posiadania matki.Jej życie trzeba organizowac ma rózwnież
            problemy z prostym mysleniem i czynnościami .Natomiast do robienia
            rzeczy "niegodnych"jest pierwsza w kolejce....
          • 13monique_n Re: o rrrrany.... 05.08.09, 09:10
            Konstancjo... brr, moi wywalczyli sobie krwawo (niemal) samodzielne
            powroty ze szkoły w 5 klasie (Młody, siostra 2 lata młodsza). A
            potem już w samodzielnym mieszkaniu sami siedzili do mojego powrotu.
            Sami podgrzewali obiad (chyba, że ich lenistwo dopadło, wtedy było
            kęsim ode mnie). Normalnie spadłam ze stołka, jak przeczytałam, że
            trzynastolatka nie może być sama w domu (sic!!!) Jakiś kosmos.

            Ostatnio moja 13,5 latka zrobiła śniadanie dla siebie, brata i córek
            NM-a smile Z własnej inicjatywy i bez proszenia.
            Generalnie uważam, że dzieci są na tyle mądre, na ile mądrzy
            potrafią być otaczający ich dorośli, często mądrzejsze ;-P
            • geos Re: o rrrrany.... 17.08.09, 13:35
              Boszsz
              moje robią zakupy, częsciowo albo w całości przygotowuja obiad, sami kupują
              sobie ksiązki do szkoły i zeszyty, sami sobie prasuja ubrania,
              czasem nastawiaja pranie, sprzataja dom, ba nawet myją okna
              lat 13 i 15 i nie robia tego od wczoraj!
              Robią z dziewczynki zyciowa kalekę a ona to skrzętnie wykorzystuje. Jak sie do
              dziecka nie wymaga to ono nie bedzie nic robiło bo po co?
    • magdmaz Re: czegoś tutaj nie rozumiem 04.08.09, 16:55
      Lubię takie historie.
      Aczkolwiek wiem, ze każdy przypadek jest inny, każdy trzynastolatek jest inny.
      No i moje dzieci nie mają jeszcze trzynastu lat. Tylko, że ja jestem
      samodzielną, która nie ma babci pod ręką, dlatego moje dzieci wracają do domu
      same, każde z nich posiada własny klucz, same odgrzewają sobie zupę (kuchenka
      elektryczna), ba - same czasami wychodziły na autobus do szkoły, a ja tylko
      telefonicznie sprawdzałam, czy zdążyły na czas. Mają obecnie 10 i 8 lat.
      Natomiast dzieci mojego chłopa trzynastkę minęły jakiś czas temu, ale w tym
      wieku miały na głowie całe gospodarstwo domowe - zwłaszcza latem, kiedy ojciec
      najintensywniej pracował - i ogromnie dużo obowiązków, a kanapki do szkoły
      robiły sobie same. Mogły nie zrobić - i nie zjeść. Bardzo często też zostawały w
      domu same (specyfika pracy ojca), ale za ścianą mieszkała babcia i wujek.
      Tylko że my nie żyjemy w dużym mieście, tylko na głębokiej prowincji, opieka
      nad dziećmi polega tu trochę na czym innym. Jednak zawsze będę się dziwić, jak
      można próbować zrobić z nastolatka niesamodzielnego kalekę.
      Co do zachowania teściowej - widać ma wizję, jak powinno wyglądać Twoje życie.
      Jeśli nie zamierzasz się dostosowywać, to po co się tym przejmujesz?
      • cichosz_a Magdmaz 04.08.09, 18:10
        Mnie to też irytuje bo ja w wieku 6 lat chodziłam sama do zerówki.I
        reszta też wyglądała własnie tak usamodzielnienie.Cóż co do wyobraźni
        babci to widac jak napisałam .Ja jej staram się nie ograniczac ale z
        mysleniem to za przeproszeniem jak z "blondynką ze słuchawkami w
        głosie wdech wydech"Żal mi jej ale to nie ja ją tak wychowałam a
        ciągła walka z wiatrakami zmęczyła mnie juz na tyle że dałam se
        spokój...
        Co do przejmowania się po prostu chciałam przeczytac zdanie innych
        macoch czy aby ja nie mam nawalone...
    • edw-ina Re: czegoś tutaj nie rozumiem 04.08.09, 17:44
      Twoja teściowa wyraźnie ma za mało zajęć, skoro tak bardzo musi zajmować się
      twoim życiem. Może niech zacznie zarabiać chałupniczo? wink Po przeczytaniu tego
      przypomniał mi się serial "Wszyscy kochają Reymonda" i jego mamuśka....,
      brrrrrrrrrr.
      A poważnie - mamuśka mamuśką, jak wam na głowie nie siedzi to jakoś da się
      wytrzymać. Ważniejsze, żeby twój mąż się temu nie poddawał. I nie ty powinnaś
      reagować, mówić, przekonywać, tylko on. Koniecznie. jeśli zrobisz to ty, to już
      widzę ten stos, który ci kobitka ułoży. Ale on musi o wszystkich takich jej
      akcjach wiedzieć i znaleźć w sobie tyle siły, by tupnąć nogą.A ty musisz (!!!!)
      mu o tym przypominać. Bo nie po to brał sobie żonę, żeby wciąż być dzieckiem.
      pozdrawiam
      • cichosz_a Edw_ino 04.08.09, 18:14
        Bardzo Ci dziękuję za te słowa .Widzisz ja potrzebowałam 24 miesiecy
        żeby do mnie dotarło że moja przestrzeń jest moja.
        Cóż jeżeli chodzi o ten stos to mam go generalnie gdzieś bo ja jestem
        niezależna od ich rodziny co zapewne ciężko było teściowej
        zrozumiec.... (no ba przeciez kazdy byc powienien )
        Tylko maiałam cechę za wszelką cenę dogodzic każdemu ... Teraz
        nabrałam zdrowego egoizmu co z aplauzem się nie przyjełowink))czego nie
        oczekiwałam tylko czasem im więcej rozumiem tym mniej
        chcę ...rozumiec ...
        A mój na szczęscie ma swiadomosc że to na ile pozwolę swoją przestrzeń
        wypełnic rodziną jego czy tam dzieckiem zalezy ode mnie .. na
        szczęscie...
        • marusia1 Re: Edw_ino 04.08.09, 21:08
          Mnie nikt nie kazał, ale chciałam. Generalnie Młody był na mojej głowie.Im lepza
          byłam dla niego, tym więcej pomyj na głowę wylewał i kłopotów przysparzał. A od
          rodzców mojego M. nieraz słyszałam przykre słowa, bo nie kocham, bo za krtko
          trzymam, itd., itp. Ale po wsi to chodzili i chwalili się jakiego to mają
          grzecznego wnuka, jak się dobrze uczy, gdzie był, co widział. Zapomnieli o
          jednym szczególe, że to wszystko było (i jest) dzięki mnie.
          • 333a13 Re: 05.08.09, 08:28
            Moim skromnym zdaniem Twoja postawa jest jak najbardziej na miejscu
            i mogłaby być przykładem dla niejednej Macoszki na tym forum. Jeśli
            chodzi o zostawanie Młodej przez kilka godzin samej w domu, to
            uważam tak jak dziewczyny, że jest to już na tyle duże dziecko, że
            spokojnie powinno nie tylko same zostać w domu, odgrzać sobie obiad,
            odrobić lekcje oraz np. posprzątać lub obrać ziemniaki... Myślę, że
            babcia może mieć dosyć zostawania z Młodą, bo ta wchodzi w "trudny"
            wiek... Poza tym wydaje mi się (z tego co piszesz), że zostawanie
            Dziecka u babci wiąże się z tym, że chcesz mieć wolne popołudnie i
            nie masz zamiaru zajmowć się Młodą. Oczywiście masz prawo do
            samotności oraz odmówienia opieki nad dzieckiej M, ale wydaje mi
            się, że Młoda do 18-tego roku życia nie może popołudni spędzać u
            babci, bo Wasze mieszkanie to też jej dom. Dlatego myślę, że chyba
            czas na małe zmiany...

            • cichosz_a 333a13 05.08.09, 14:09
              Mnie również drażni brak samodzielności młodej .Ale niestety ze
              względu na swoje "delikatne"ograniczenia świadomości i umysłu
              została przez babkę jeszcze uzależniona.Ona nie potrafi myśleć
              samodzielnie jeżeli chodzi o codzienność.To ja ją nauczyłam higieny
              osobistej , mycie zębów i rąk w wieku 10 lat.. nie mówiąc o całej
              reszcie jak np.pakowanie się samodzielnie do szkoły czy jedzenie
              obiadów.To wszystko brzmi jak jakaś pomylona rodzina ale teściowa w
              ten sposób SZCZEGÓLny chciała wynagrodzić ze mała nie ma matki albo
              ma ale ją zostawiła ...
              Ja to wszystko wiem że powinna to i tamto , że babunia może być
              zmęczona ale to co z niej wyrosło to na własne życzenie tak się
              stało ...
              Szokuje mnie jednak to że TO JA POWINNAM WYPIĆ ICH ZDANIEM TĄ PIANĘ
              KTÓRĄ SAMI NAWAŻYLI BEZ GADANIA .
              Jeżeli chodzi natomiast o pozostaiwanie jej w domu nie ma szans ...
              ze względu na pomysły które szczelają jej do głowy ... i poza tym są
              zwierzęta .A młoda jest pod tym wzgl "komu by tu łeb ukręcić", drzwi
              tez nie wiadomo komu otworzy i czy np dla zabawy gazu nie
              odkręci...Nie wyobrażam sobie natomiast z jej rozumowaniem czy
              świadomością jak wejdzie w okres dorastania .Okres , podpaski itd...
              • konstancja16 ale o co chodzi z ta delikatna swiadomoscia Mlodej 05.08.09, 14:42
                czy ona jest opozniona w rozwoju czy tylko babcia na sile ja
                ubezwlasnowalnia? bo oczywiscie jesli jest troche opozniona to inna
                sprawa. ale jesli ktos na sile ja ogranicza i nie dopuszcza do
                samodzielnosci to rodzic powinien wkroczyc i to ostro. chyba ze
                lubi ksiezniczki pielegnowac.
                • konstancja16 PS. 05.08.09, 14:48
                  przepraszam jesli jakos niedelikatnie draze temat, ale moim zdaniem
                  jest to istotne. byla tu juz macocha, z blogiem na temat opoznionej
                  w rozwoju pasierbicy (zdaje sie, ze byl to wynik alkoholizm matki),
                  ale to sa dwa zasadniczo odrebne tematy. faktyczne uposledzenie i
                  rozpieszczanie. a jakos wciaz nie zrozumialam do konca jaka jest
                  sytuacja w tym przypadku.
                  • cichosz_a Re: PS. 05.08.09, 15:17
                    ja bym to nazwała krótko i zwięzle babka dała ciała z
                    wychowaniem ...
                    • cichosz_a Re: PS. PS 05.08.09, 15:18
                      A M poległ bo tak mu było wygodniej ... ale jestem jędza... matko
                      • rybkka24 Re: PS. PS 05.08.09, 16:56
                        Hi.nie jestes zadna jedza skad ci to przyszlo do glowy??
                        oceniasz realnie sytuacje, patrzysz i mowisz jak jest.to nic zlego.
                        nie twoja wina ze maz dal d...w wychowniu swojego dziecka, czego konsekwencje
                        musi ponosic jego zona..
                        moze wyslijcie dziewczyne na jakies zajecia zwiazane z samodzielnoscia?dzieci
                        uposledzone maja jakies zajecia przystosowania do zycia, albo jakas terapia..czy
                        dziewczyna chodzi do szkoly specjalnej?
                        najgorzej to nie zrobic nic. tylko wkurzac sie na babke, ja bym duza czesc
                        zlosci przeniosla na wygodnego mezusia ktory poprzez zaniedbanie problem wam na
                        glowe rzucil.
                        1.po co ma dziecko jak nie umie/nie ma czasu sie nim nalezycie zajac
                        2.kogo on wybral na matke swojego dziecka???ktora ma je serdecznie w powazaniu??
                        3.jakim jest facetem jesli zrzucil na babke wychowanie z lenistwa i to na taka
                        patologiczna ktora doprowadzila dziecko do upsledzenia


                        ogolnie kochana to nie twoj problem, a widac ze sie tym bardzo przejmujesz.
                        skoro tatus nawalil niech ponosi konsekwencje ty zajmij sie soba.

                        nie bierz na siebie odpowiedzialnosci za cos za co nie powinnas.

                        a maz dalej zalamuje rece pewnie zamiast wziasc w nie sprawy swojego dziecka.
                        a dziewczyna nie ma drugich dziedkow, moze matka by sie zainteresowala, ciocie,
                        kolezanki??
                        do 13 latki nianke.
                        jak sie to czyta kiepsko to brzmi.chcecie ja miec do 30 na glowie albo i caly
                        czas.??

                        bo skoro teraz piszesz ze ma stwierdzone zaburzenie i ze ciezko to wyprostowac
                        to mysle ze za kilka lat bedzie prawie niemozliwe.

                        Podziwiam.nie wiem czy moje nerwy by to wytrzymaly, jakby mi ktos z wlasnej winy
                        opoznione dziecko na glowe wrzucal.
                        to dziecko ma rodzicow, 2 rodziny, 2 pary dziedkow, chrzesnych ii pardon cioc i
                        wujkow.
                        a ty jestes dla niego obca osoba.
                        wlasna matka sie wypina a babka ci na glowe wlazi ze dzieckiem sie nie
                        zajmujesz.chyba by kilka krotkich uslyszala.ufff.
                        ale ja to zolza sie zrobilamsmile)
                        w sumie zle nie wychodze.
                        3m sie.uncertain
                        • cichosz_a Rybkka24 05.08.09, 21:45
                          Robiliśmy badania dostała w szkole dodatkowe zajęcia cos w styli jak
                          nauczanie indywidualne z przedmiotów ścisłych .
                          To co napisałaś to racja .Rozmowa juz była i powiedziałam to samo o
                          zastanowieniu się po co dziecko skoro nie mają wspólnych "korzyści z
                          bycia razem "to tak sucho brzmi ale chodziło mi o całokształt.
                          Mysle ze w walce o dziecko zapomnieli o jednym ... czy sprostają
                          temu ..
                          Co do strony rodzinnej matki mają wszyscy w poważaniu dziwna
                          rodzina ...
                          A ja cóż za dobrze mnie wychowano i czasem targa mną poczucie winy
                          że coś powinnam ....
                          Tylko coraz bardziej do mnie dociera że to my stajemy się jakimś
                          tworem ...
                    • 13monique_n Re: PS. 05.08.09, 15:19
                      cichosz_a napisała:

                      > ja bym to nazwała krótko i zwięzle babka dała ciała z
                      > wychowaniem ...
                      no, to Twoje słowa o jej opóźnieniu umysłowym są zwyczajnym
                      nadużyciem. I Twój partner, czy tam mąż, powinien przeciąć pępowinę
                      łączącą go z mamuśką czym prędzej. Ale to takie wygodne. I wine jest
                      na kogo zwalić....
                      Normalna 13-latka śpiewająco sobie poradzi z podstawowymi
                      obowiązkami domowymi.
                      • cichosz_a Re: PS. 05.08.09, 15:25
                        13monique_n napisała:

                        > cichosz_a napisała:
                        >
                        > > ja bym to nazwała krótko i zwięzle babka dała ciała z
                        > > wychowaniem ...
                        > no, to Twoje słowa o jej opóźnieniu umysłowym są zwyczajnym
                        > nadużyciem. I Twój partner, czy tam mąż, powinien przeciąć
                        pępowinę
                        > łączącą go z mamuśką czym prędzej. Ale to takie wygodne. I wine
                        jest
                        > na kogo zwalić....
                        > Normalna 13-latka śpiewająco sobie poradzi z podstawowymi
                        > obowiązkami domowymi.

                        Wypożyczę Ci swoje życie na okres szkolny pogadamy po pół roku.
                        Nie musze tu opisywać z dokładnością opini lekarskich od psychologa
                        i psychiatry.
                        Po drugie ograniczenia o których mówię nie pozawalją nam odciąć się
                        od teściowej bo nie stać mnie na niankę a samej jej w domu nie
                        zostawię .Bo nawet jak w nim jestem a w innej części powstają
                        problemy o których Ci się nie śniło .
                        • cichosz_a 13monique_n to było do Pani powyżej 05.08.09, 15:26
                        • 13monique_n Re: PS. 05.08.09, 16:29
                          cichosz_a napisała:

                          > Wypożyczę Ci swoje życie na okres szkolny pogadamy po pół roku.
                          > Nie musze tu opisywać z dokładnością opini lekarskich od
                          >psychologa i psychiatry.
                          > Po drugie ograniczenia o których mówię nie pozawalją nam odciąć
                          >się od teściowej bo nie stać mnie na niankę a samej jej w domu nie
                          > zostawię .Bo nawet jak w nim jestem a w innej części powstają
                          > problemy o których Ci się nie śniło .

                          Cichosz_a, zapewniam Cię, że moje własne życie mi wystarcza. Jesli
                          wieszasz posta na forum, to możesz się spodziewać opinii. Różnych.
                          Nie tylko takich, które przypadną Ci do gustu.
                          A bogactwo pomysłów dzieci (wczesnych nastolatków) to mam okazje
                          ćwiczyć na własnych dzieciach i wiem, czym to może grozić. Ale BRAK
                          usamodzielniania tychże dzieci, może przynieść znacznie gorsze i
                          bardziej długotrwałe skutki.
                          A podsumowując - Twoja i Twego faceta sprawa, co zrobicie z całą tą
                          sytuacją.

                      • konstancja16 Re: PS. 05.08.09, 15:51

                        Monique, ja do dzis pamietam moja traume w pierwszej klasie. szesc
                        lat mialam, bo troche wczesniej zaczelam. szkola byla na sasiedniej
                        ulicy i znalam juz cale osiedle i okolice jak wlasna kieszen. i po
                        zajeciach nie chcieli mnie do domu puscic, ze niby rodzice musza po
                        mnie przyjsc.


                        i tak sobie, kurna, myslalam. ze bede musiala na noc w tej szkole
                        pierwszego dnia zostac, bo nikomu w domu nie przyjdzie do glowy ze
                        trzeba mnie odebrac. (babcie tez mialam, co sie mna opiekowala).
                        ale ja juz wczesniej do zerowki chodzilam w tej samej szkole i sama
                        wracalam. przez ulice przechodzac. zajecia w pierwszej klasie
                        jakos sie wczesnie skonczyly, kolo 12 -13 pewnie. a potem
                        siedzialam ze starsza klasa, az ktos po mnie przyjdzie. a
                        wiedzialam ze nikt nie przyjdzie, bo wszyscy mysla w domu
                        logicznie. tylko nikt w szkole nie chcial tego zrozumiec.

                        wiec tak siedzialam zrezygnowana i zestresowana troche gdzie ja bede
                        spac. okolo 15 zaczelam wygladac przez okno, bo wiedzialam ze
                        niedlugo moja mama powinna przechodzic tym chodnikiem wracajac z
                        pracy. niesamowite, i na zegarku sie znalam i nie balam sie sama
                        wracac. ufff. zobaczylam moja mame. zdziwila sie strasznie, ze ja
                        jeszcze w szkole po poludniu. ale zawolalam, zeby na mnie zaczekala,
                        bo bez niej mnie ze szkoly nie wypuszcza. i taki byl moj debiut w
                        pierwszej klasie. potem karteczke dostalam od rodzicow, ze moge
                        sama wracac.

                        jak mialam trzynascie lat to juz autobusem sama jezdzilam. na gape
                        na dodatek, zeby zaoszczedzic kieszonkowe.
                        • 13monique_n No właśnie, Konstancjo 05.08.09, 16:34
                          ... do tego zmierzam. Rodzina wychowywała Cię z należytą dbałością o
                          Twój prawdziwy rozwój. A niestety, w rodzinach, gdzie rodzice się
                          rozstają często gęsto samotny rodzic plus odmóżdżająca babcia wespół
                          w zespół rozpinają siatkę ochronną nad dzieckiem/dziećmi i robią
                          wszystko, by je pozbawić woli, inwencji twórczej i wszelkich
                          inicjatywy. A potem jest płacz, że 20-letnia panna (albo kawaler) sa
                          tacy bierni i niesamodzielni! Ciekawe dlaczego.
                          • konstancja16 Re: No właśnie, Konstancjo 05.08.09, 16:49

                            no wlasnie.

                            gdzies tu obok byl taki watek o pannie w wieku studenckim, ktora nie
                            jest w stanie sie ogarnac. opisana tutaj trzynastolatka jest na
                            najlepszej drodze do podobnego stanu. z jednej strony nie nasza -
                            macoch - brocha. z drugiej strony, jesli mamy dalekosiezne plany w
                            zwiazku z dzieciatym facetem to w naszym wlasnym, dobrze pojetym,
                            interesie jest upewnic sie ze dziecko partnera jest wychowywane na
                            ludzi. na samodzielnego czlowieka. im szybciej sie usamodzielni
                            tym szybciej sie go pozbedziemy wink)

                            w sensie obslugi i finansowania. bo ja nie mam nic przeciwko
                            sympatycznemu pasierbowi wpadajacemu od czasu do czasu zeby dac
                            macosze prezent albo skosic trawke. ale jak w przyszlosci
                            dwudziestolatek bedzie probowal wysepiac wieksze sumy pieniedzy od
                            tatulka albo i nie daj boze naciagac macoche, domagac sie prania,
                            gotowania i prasowania to chyba go wysmieje.

                            dzieciom trzeba dac umiejetnosc do radzenia sobie w zyciu. bo
                            marudzic i stekac to kazdy umie. od malego.
                            • 13monique_n Re: No właśnie, Konstancjo 05.08.09, 16:55
                              Zapewniam Cię, że myśl o sępiącym własnym dziecięciu wcale nie koi
                              nerwów matki wink)) Ja żyję, pracuję i wychowuję moje dzieci (i
                              wspieram mojego Partnera) po to, by umieli żyć. Chcieli zobaczyć
                              świat i "zdobyć" choć malutki kawałek smile)) Bo przecież każdy by tak
                              chciał smile
                              • cichosz_a Re: No właśnie, Konstancjo i Monique 05.08.09, 19:12
                                Ja Was rozumiem sama się wychowałam w rodzinie w której każdy
                                wspiera się wzajemnie ale przy tym jest samodzielny .
                                Dlatego zderzenie z rzeczywistością tej rodziny (mojego)to był dla
                                mnie szok na tyle że ja tego nie kumam jak mozna ograniczac kogoś w
                                taki sposób.
                                To się nazywa krótkowzrocznośc .
                                I niestety tego nie jestem wstanie zmienic bo tu w domu wymagamy
                                samodzielności i myślenia używania dosłownie mózgu ...
                                Co niestety co dwa tyg.znów jest niańczenie babcine.
                                Dlatego napisałam ten post bo ... bo chciałam znac Wasze opinie czy
                                aby ze mną jest coś nie halo...
                                U mnie robi sobie i jedzenie i czynności w okół siebie .
                                Począwszy od szkoły po jej wyjście i powrót .Niestety na
                                bezpieczeństwo nie mogę jej zostawic samej w chałpie bo jest
                                nieodpowiedzialna.W podkreśleniu tego słowa!
                                Każda z nas albo i większośc pracuje i wspiera jak moze partnera .
                                I perspektywa mieszkania z nic nie umiejącą np 20 latką to by mnie
                                szlag trafił .
                                Mnie zgubiła na początku duża chęc pomocy ponad rozum po roku
                                wygladałam jak wrak człowieka i kłębek nerwów...
                • cichosz_a Re: ale o co chodzi z ta delikatna swiadomoscia M 05.08.09, 15:16
                  Młoda ma wadę tzn w ocenie rzeczywistości i konsekwencji .
                  Jednakże tą wadę można było zminimalizować poprzez "dobre
                  prowadzenie "czyli uczenie samodzielności i zachowań poprzez
                  powtarzanie jednakowego schematu dnia i codzienności .
                  Konsekwencje natychmiastowe i nie zmienianie ich co 5 sek.
                  Babci wychowywała młodą w okresie pozostawienia ją przez mamę razem
                  z moim mężem .Wiadomo kiedy on przychodził z pracy dziecko było już
                  obrobione po szkole najedzone itd.Babka nie pracuje.
                  Dopiero jak zamieszkaliśmy razem we 3 okazało się jakie braki ma
                  młoda.
                  A teraz jest już za późno na wiele rzeczy których nie da się zmienić
                  bo się pstryknie palcami ... nawet przez ciężką pracę bo są dwa
                  światy u nas i u babki .
          • cichosz_a Marusia 05.08.09, 14:10
            teściowa czy teściu to ostatnie osoby które wyniosą Cię na piedestał
            z podziękowaniami ....
        • edw-ina Re: Edw_ino 05.08.09, 11:21
          Zdrowy egoizm to jest to! Wychodzę z założenia, że jeśli sami nie będziemy siebie szanować, to jaki powód ku temu będą mieli inni?
          I zgadzam się z dziewczynami, 13-latka to już pannica. To nawet nie tak, że ona powinna zostawać sama w domu, jak na mój gust powinna wręcz tego chcieć. Mam kuzynkę w jej wieku, która jest bardzo szczęśliwa, kiedy rodzina wybywa z domu. Może zająć się sobą, choćby to zajmowanie to było strojenie się i tańczenie przed lustrem.
          Kiedy byłam młoda (tak 4-5 klasa podstawówki) często po powrocie do domu zastawałam kanapki pod szklanym kloszem i kartkę gdzie jest mama i o której zamierza wrócić. Jakoś nie czułam się opuszczona, chałupy też z dymem nie puściłam.
          A fakt, że twoja teściowa ma takie jazdy jest moim skromnym zdaniem wynikiem jej chorej chęci dominowania. A tyranom mówimy zdecydowane nie smile
          • 333a13 Re: Edw_ino 05.08.09, 20:41
            Domyślam się, że skoro wątek trafił na forum, to sprawa musi być poważna i jak
            dla mnie taka jest.
            Widzę to tak, panna 13-lat z zaburzeniami, w normie intelektualnej spędza non
            stop czas z dorosłymi, bo trzeba jej ciągle pilnować.
            I teraz powstaje pytanie: czy da się coś z "tym" zrobić, tj. nauczyć, wyleczyć
            czy też nie.
            Jeśli Młoda do końca życia będzie zależna od osób trzecich, to można pomyśleć o
            odciążeniu babci poprzez wysłanie Młodej do świetlicy lub na jakieś dodatkowe
            zajęcia np. sportowe.
            Jeśli natomiast dziecko w przyszłości przy odpowiednim prowadzeniu może być
            samodzielne i wyrosnąć na "odpowiedzialnego" dorosłego, to chyba należy zrobić
            wszystko by tak było.
            Wiem, że opieka nad dzieckiem partnera to nie obowiązek macochy, ale z drugiej
            strony w tzw. "normalnej" rodzinie męszczyzna też niejednokrotnie jest "leniwy"
            i niezbyt obowiązkowy jeśli chodzi o dzieci i wydaje mi się, że tu zaczyna się
            rola kobiety...
            U mnie jest tak, że raczej nie mogę patrzeć na krzywdę wyrządzaną dziecku i
            jeśli w mojej ocenie jest to konieczne piorę mózg NM - owi w sprawach Młodego.
            Chyba nie potrafiłabym inaczej tym bardziej, że nie chciałabym by moje własne
            dziecko było podobnie traktowane.
            • cichosz_a Re: Edw_ino 05.08.09, 21:52
              i tu masz rację ...
              Jeżeli chodzi o całokształt sprawy im się wydaje że skoro co 2
              tydzien mają młodą po szkole bo M pracuje do 19 to mają i prawo
              prawic porady .Cóż z jednej strony się zgadzam bo w koncu robią to
              od x lat z M.I bez nich byłby bez szans bo taką ma prace i nie stac
              na niankę .
              Świetlica jest do 16 . I innych zajęc nie ma jak to na peryferiach .
              Kiedy wspomniałam o pozostawaniu na świetlicy do 16 tam odrobi
              zadanie itd to wybuchła bomba atomowa i dałam se spokój .
              To dziwnie brzmi ale ja ich na prawdę nie rozumiem i chyba wole nie
              rozumiec..
              U mnie było inaczej o 180 stopni i nikt się w moje zycie nie wtrącał
              bynajmniej życie toczy się na rozmowach a tam na przpychankach ...
              własciwie to juz chyba koniec wątku
              W ich wyobrazeniu córka została z nimi w domu to dlaczego i młoda
              miała by nie zostac...?;
              Chyba lepiej zakonczyc tą dyskusje bo coraz bardziej czuje się jak
              tkz wredna macocha...smile
              pozdrawiam i dziękuję Wam ... serdecznosci


              • elakuz Re: Edw_ino 06.08.09, 08:44
                nie jestes wredna macocha, trafilas na beton i to nie tylko w osobie
                babci, ale glownie meza. Facet zaniedbal corke i czas nim
                potrzasnac, ustalic plan dzialania i uratowac dziecko. Dziewczyny
                maja racje (jak zawszewink, ze jak sie rodzina nie obudzi to
                dziewczyna bedzie nieprzygotowana do zycia i bedzie kaleka.
    • kicia031 Re: czegoś tutaj nie rozumiem 11.08.09, 12:27
      Najbardziej szkoda w tym wszystkim dziecka, ktore ma dysfunkcjonalna matke, ojca
      i dziadkow. Mimo ze ja tez jestem zwolenniczka niewtracania sie, to jednak
      wspieram chlopa w wychowaniu Malej - kiedy mnie o to poprosi. No chyba, ze
      czasami nie wydole i mu powiem do sluchu, choc u nas na ogol chiodzi raczej o
      nadnierna jego surowosc i czepianie sie, a nie o poblazanie o hodowle ksiezniczki.

      Generalnie mialabym problem z obserwowaniem na codzien, jak dziecku dzieje sie
      krzywda wychowawcza, choc rzeczywiscie trudno cos z tym zrobic, jesli nie ma
      woli ze strony ojca.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka