cichosz_a
04.08.09, 15:10
Witam.
Jestem od ponad 3 lat pełnoetatową macochą .Chociaż nie wiem do
końca jak to nazwać bo jesteśmy razem w 3 a Matka oczywiście
istnieje i ma się dobrze .Pociechę odwiedza 2-3 razy w roku i dzwoni
od 2 ms co sobotę. Układ bynajmniej zawsze był taki , że nie
wtrącała się do mojego wychowywania młodej co wynika raczej z
udawania , że nie istnieję .Młoda ma 13 lat.
I było by w miarę gdyby nie....
Teściowa ... musiałabym użyc tutaj słów poniżej własnego poczucia
godności ale cóż.
Teściowa treściwa jak na swój wiek władcza kobieta o charakterze
trzymania ręki na pulsie i teściu wieczny pantoflarz...
ITD ITD.
Problem tkwi w tym , że Im się wydaje że to że wyszłam za mąż za ich
syna który ma dziecko na wychowaniu to POWINNAM WRĘCZ BEZ GADANIA
ZAJĄĆ SIĘ JEGO CÓRKĄ .
Sytuacja opieki wygląda następująco co 2 tydzien jest u nich po
szkole bo mój ma od południa i odbiera ją dopiero wieczorem.
Co drugi tydzien na rano więc odbiera ją ze szkoły .I tak już od 6
lat.
Teść ostatnio nawet powiedział czy ja nie mogę jej wcześniej
odbierać bo przecież WIEDZIAŁAM ŻE BĘDĘ WYCHODZIŁA ZA MĄŻ ZA FACETA
Z DZIECKIEM .
Teściowa natomiast już zaplanowała mi urlop w postaci że musimy go
rozdzielić (czyli osobno)tak aby zając się dzieckiem jak najdłużej .
Nie mówiąc że zaplanowała mi już nawet macierzyństwo czyli jego brak.
Sedno.
Nie rozumiem ich postawy .Przecież to nie ja walczyłam o młodą żeby
z nami została (stałam z boku)to Oni we 3 bardzo chcieli .To nie ja
przyżekałam wieczną pomoc i oddanie temu dziecku i nie ja ją
adoptowałam ....
To że podjęli się wychowywaniu albo sprawowaniu się opieki nad młodą
to ich problem .Ja mogę ale nie muszę wywalać całego swojego czasu
wolnego dziecku .
Nie będę się rozpisywała nad gehenną jaką mnie spotkała od strony
dziecka i od teściów bo to już za mną i dałam sobie z tym radę .
JA MOGĘ NIE MUSZĘ ....
A im się chyba wydaje że skoro juz jestem to zakasać rękawy i hej do
roboty....
mnie się nikt o zdanie nie pytał ...
Czy to ja mam jakieś skrzywienie???czy raczej oni???