Dodaj do ulubionych

Nienawidze statystycznego mechanika

02.01.07, 11:51
Pojechałem do dobrego (nie taniego) mechanika (nigdy mnie nie zawiódł), w
celu ostatecznego rozprawienia się w maglem (miał luzy,ciekł i w dalszej
pewrspektywie przez opiłki stali w układzie smarowania rozwalałby pompe),
pojechałem na 8.00 przed pracą łaskawca poinformował mnie że nie ma samochodu
i nie zawiezie do pkt regeneracji(30 km w jedną stronę),więc pojechałem do
niego i wziąłem magiel i zawiozłem do regeracji,(pracuję do 17.00))Oczywiście
musiałem go potem odebrać i zawieźć do mechanika i potem przyjechać po odbiór
samochodu.Ale teraz najlepsze: kiedy rozmawiałem z mechanikiem mówił mi że w
tym warsztacie do którego pojadę regeneracja będzie kosztowała 1000 do 1200
pln i nie słyszał żeby kiedys kosztowała taniej, zadzwoniłem do pkt
regeneracji,zeznali 700pln a mnie normalnie centralnie zamurowało.....Ponadto
pytałem przed regeneracją w aso i w pkt regeneracji i pkt regeneracji pomp
wsp czy można lac hydrol, wszyscy zgodnie stwierdzili że oczywiści można i
jest mieszalny (bo na bazie dextronu).Odbieram samochód silnik gorący i pompy
nie słychać, samochód postał kilka dni (było w nocy coś ok 0st) odpalam i
spakowany i zadowolony chcę ruszyc prosto do gdańska, ledwie odpaliłem silnik
(była około 6,45 rano i pompa wspomagania obudziła chyba cały blok......wyje
i wyje...zaglądam do zbiorniczka płynu wsp ledwie cośtam na dnie jest (znaczy
wyciek) Jade do mechanika , on umywa ręce i mówi że trzeba wlać ATF ale on
tego nie zrobi bo nie ma czasu i podaje adres warsztatu gdzie mio to zrobią
od ręki i czynni są od 9.00 jade tam i okazuje się że nie mają
czasu.KuWWWWica mnie zalała ale oprzytomniałem i przypomniałem sobie że
całkiem niedaleko mnie jest warsztat w którym jeszcze nie byłem.Pojechałem
było coś ok 9.40 rano kolo mówi że mi pomoże (małe słowo, uratował mi
samochód i jeden dzień urlopu).Kolo zalał ATF (ze statoila )usunął wyciek i
jeszcze mi olej w silniku wymienił.Popytałem go o różne rzeczy i o ceny nie
których usług, jedno wiem na pewno, nie pojade już do nikogo innego.
Nasuwa sie pytanie: Dlaczego mechanicy stali sie taką szlachtą i nie biorą
żadnej odpowiedzialności za swoją robote....A umówmy się że mało nie
zarabiają (zł/roboczogodzina).Nienawidze ludzi którzy nie biorą
odpowiuedzialności za swoją robote. Koniec końców dojechałem do Gdańska w
niecałe pięć godzin (byłem coś około 17) i wypiwszy trzy butelki mojego
ulubionego winka ,poległem jak krzyżacy pod Grunwaldem......
Obserwuj wątek
    • bassooner Re: Nienawidze statystycznego mechanika 02.01.07, 13:50
      Ja jeszcze nie spotkałem w mym trzydziestoośmio letnim życiu prawie ani jednego
      fachowca od czegokolwiek(poczynając od samochodu, poprzez plombę w zębie i
      płytki na ścianie, a kończąc na zelówie), z którego byłbym na 100% zadowolony.
      Oczywiście są tacy na 80%(np.mój mechanik, który traci może te 20% bo żyje poza
      czasem i umówiona godzina 9.00 to w istocie 10.30) ale zawsze coś tam musi nie
      grać...może poprostu tak jest i koniec...:-)
      • typson Re: Nienawidze statystycznego mechanika 02.01.07, 14:06
        moj tez traci 20% za to, ze ma popieprzony kalendarz i w kolko chce jarac
        zielsko (pewnie by kariere w Margolandzie zrobił). Ale poza tym jest spoko.
        • civic_06 Re: Nienawidze statystycznego mechanika 06.01.07, 05:19
          typson napisał:

          > moj tez traci 20% za to, ze ma popieprzony kalendarz i w kolko chce jarac
          > zielsko (pewnie by kariere w Margolandzie zrobił). Ale poza tym jest spoko.

          He znam takiego w moim rodzinnym miescie na podkarpaciu, niezly mechanik i jeszcze lepszy blacharz-lakiernik, a ziolo lubi jak misio miod! I kto tu mowi o szkodliwosci tego specyfiku, po pijaku nie da rady, a tu wena tworcza sie budzi!
    • lexus400 Re: Nienawidze statystycznego mechanika 02.01.07, 14:56
      Statystyczny czy niestatystyczny kazdy mechanik w koncu kiedys komus sie narazi,
      jezeli nie terminowo to w zwiazku z bledem w sztuce. Nie wierze, ze istnieje
      taki warsztat o ktorym wszyscy mowia tylko dobrze.
      • emes-nju Re: Nienawidze statystycznego mechanika 02.01.07, 15:10
        Nikt nikomu prawa do bledu nie odmawia. Nawet do bledu z glupoty...

        Ale znajdz mi choc jenego (prawie) swietego mechaniora (czy innego fahofca), ktory jak spierd... robote, to powie, ze faktycznie nawalil i fuszerke poprawi. Winne sa zawsze niesprzyjajace okolicznosci od kierunku wiatru po tsunami :-/
        • typson Re: Nienawidze statystycznego mechanika 02.01.07, 15:35
          no lexus na ten przykład :D
          • typson Re: Nienawidze statystycznego mechanika 02.01.07, 15:35
            jak zrobił panewki w bedfordzie to sie przyznał ;)
            • lexus400 Re: Nienawidze statystycznego mechanika 02.01.07, 16:51
              typson napisał:

              > jak zrobił panewki w bedfordzie to sie przyznał ;)

              ......fakt z tymi panewkami to od poczatku dalem dupy i przekombinowalem a potem
              doszla madra decyzja o probie predkosci obrotowej silnika. To tak jest, ze jak
              sie robi dla siebie to mozna eksperymentowac nie baczac na efekty, na silniku
              klienta takiego gowna bym nie zrobil:))
              • typson Re: Nienawidze statystycznego mechanika 02.01.07, 17:15
                zgadzam się, ja kiedys bawiłem sie w reczne partycjonowanie dysku i nawet udalo
                mi sie na dysku 1.6 GB utworzyc dwie jednogigowe partycje, sformatowac i nagrac
                dane. Ale niewiele pozniej cos w dysku glosno strzeliło a ja wcale nie bylem
                zaskoczony :D
                • bassooner Re: Nienawidze statystycznego mechanika 02.01.07, 21:11
                  Normalnie jak Chrystus w Kanie Galilejskiej...
                  • franek-b Re: Nienawidze statystycznego mechanika 03.01.07, 12:07
                    w informatyce fizyka newtonowska nie obowiazuje:-) dotyczy to i innych prawd -
                    zaczynajac od tego, ze w Win zeby skonczyc trzeba nacisnac klawisz Start
    • sven_b Re: Nienawidze statystycznego mechanika 05.01.07, 13:27
      Mechanicy to generalnie ludzie, ktorzy mają klopot ze sluchem. Przynajmniej ci,
      z ktorymi ja mialem do czynienia. Dywagacje typu 'slysze/nie slysze' i 'a
      gdzie?' doprowadzily mnie w pewnym okresie zycia do niepotrzebnie stlumionej
      agresji. Szczegolnie jeden, ktory na wyraźnie terkotanie z okol. alternatora
      mówil 'to szum powietrza z dmuchawy'. Nosz k... gdzie terkotanie a gdzie szum?!
      Z obecnego mechanika jestem zadowolony, ale tylko dlatego, ze ma ambicje, na
      ktorej potrafie mu wejść. Jak juz to nastąpi niemożna go oderwać od auta :-)

      Kolejny rozdzial to ASO, ale to temat na oddzielny wątek :-)
      • strongwaz odp na post sven"a 05.01.07, 13:59
        ASO to straszne gówno.Owszem zrobią wszystko ale niekiedy trwa to kilkukrotnie
        dłużej niż powinno.NIe zawsze jest zrobione dobrze ale zawsze jest zdecydowanie
        drożej niż rzeczywiście powinno kosztować.No i to naciąganie na różne
        niepotrzebne głupoty.....Niezapomne jak w służbowej felicji rozpadła się pompa
        oleju, to jak zobaczyli że flota to jeszcze wymienili tłumik końcowy "bo to
        mogłobyć przyczyną" ...No jakbym serwisował swój prywatny i usłyszałbym od
        mechanika coś takiego, to jakbym go j*bnął to by numer buta pokazał.....
        • sven_b Re: odp na post sven"a 05.01.07, 14:31
          Kiedys jezdzilem do ASO, ale tam mieli motto 'jedno robimy drugie psujemy'.
          Potem sie do tego nie przyznawali, a faktura miala odpowiednią wagę. Rozstalismy
          sie gdy przeglad po 60tys km z wymianą rozrządu (Vectra B) skalkulowali na
          3650zł (słownie: trzy sześćset pięcdziesiąt)!
          • civic_06 Re: odp na post sven"a 06.01.07, 05:38
            A propos rozrzadu, swego czasu robilem naprawe glowna silnika w moim starym Passacie 2,0 16V u chyba najlepszego mechaniora jakiego znam do dzis. Facet zrobil dokladnie to co chcialem i tylko to co chcialem: wymiana pierscieni, rozrzadu (zarzyczylem zmiane paska) regeneracja glowicy - planowanie, docieranie, uszczelniacze i co jeszcze nie pamietam. Wyjechalem, samochod lata jak ta lala przez pierwszy dzien, na drugi pali sie kontrolka od poziomu plynu, zagladam pod maske, a tam leje sie na calego z weza spod takiej puszki przy filtrze oleju. Do pana Jasia, a on ze stoickim spokojem "jak skladalem to mi sie ten waz nie podobal". Szlag mnie malo nie trafil i z mojej wlasnej inicjatywy pan Jasiu wymienil wszystkie weze.
            Pare tygodni pozniej sluzbowy wyjazd do Norymbergii - 1200 km w jedna strone x 0,46 za km = zwrot za naprawe glowna. W drodze powrotnej, 30 km od domu trach, prach silnik stanal, guma zasmierdzialo i obrocic sie nim nie dalo. Auto na hol do pana Jasia, a on na drugi dzien "Ta rolka napinacza rozrzadu co sie zatarla to mie sie od poczatku nie podobala" no i jak tu "!#%@*&" nie udusic.
            Oczywiscie do bledu sie nie przyznal bo napinacza nie kazalem wymieniac, ale za wymiane siedmiu zaworow, poprawke glowicy i poskladanie tego do kupy wzial jedna trzecia tego co za wczesniejszy remont.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka