23.09.07, 12:41
Jadę ja sobie we czwartek moim zacnym grodem i widzę przede mną malucha, kość
słoniowa-mat i metalowe niklowane zderzaki-wiadomo oldtajmer. Gość staje, bo
chce skręcić w lewo, ja staję za nim.
Rozglądam się dookoła, w oczekiwaniu, aż maluch będzie mógł skręcić i czuję,
że coś mi w nim nie "pasuje", widzę jakiś ruch wewnątrz...jakby pełno much
latało przy oknach. Myślę sobie "tyle much o tej porze roku-ale gość ma
zapaskudzony samochód..."
W końcu dociera do mnie, że gościu, a właściwie poczciwy dziadek wiezie na
tylnym siedzeniu ul, a pszczoły latają sobie po całym samochodzie, jak
chcą...;-)))
Dodam, że ów pszczelarz nie miał na sobie,ani żadnych rękawic, czy kapelusza z
woalką...twardziel, nie ma co.
Obserwuj wątek
    • edek40 Re: Ul. 23.09.07, 20:44
      No coz, przebiles mnie. Kilka dni temu widzialem babe, na ktora zwrocilem uwage z powodu raczej dziwnego zachowania na jedni. Gdy sie do niej zblizylem zobaczylem, ze jeden kot lize sobie lapki na tylnej polce, drugi siedzi na ramieniu kierowczyni, a trzecie jest glaskany na kolanach tej pani. Ula nie widzialem.
    • mrzagi01 ja pierdziele! CANDYMAN! 23.09.07, 21:01

      • bassooner Re: ja pierdziele! CANDYMAN! 24.09.07, 15:40
        Nie Candyman ino normalnie PSZCZELARZ!!!
        Czujecie ten klimat, jak w Monhy Phytonie i odcinku pt. Biskup.
        Ale to by był polski odpowiednik (jak kiedyś AS)...normalnie PSZCZELARZ!!!
        Poskromiciel wszelakiego zła.
        Czołówka filmu:
        "On...nieustraszony...w swoim małym Fiaciorze kość słoniowa półmat, poczciwy
        dziadek, a jednak bohater(fanfary+tremolo na kotłach i wykończenie talerzami
        a'due)...PSZCZELARZ!!!...ta da...
        Odc 1.(jadę dalej, a co - mam wenę)...
        Zdzisława(nie)...hm...o...Janina P. szła poboczem drogi w czerwcowe parne
        popołudnie. Szła do pobliskiej wsi, gdzie zamierzała oddawać się rozpuście wraz
        ze swoim chłopakiem...eee...lepiej narzeczonym Józefem J. oraz jego bratem
        Bronisławem J. oraz ich znajomym Zdzisławem S.(no może już dość). A...jeszcze
        opis bohaterki...Janina P. była wysoką i potężnie zbudowaną brunetą a'la
        Ciganne, miała długie, czarne kręcone zęby oraz twarz pociągłą, aż do kolan...
        Kiedy tak szła poczuła nagłe swędzenie między pośladkami, a że była kobietą
        puszystą jej dłoń nie była w stanie dosięgnąć "sedna sprawy". Ujęła przeto w
        dłoń kawał gałęzi, wielkości przedramienia, którą znalazła na poboczu i zaczęła
        się nią drapać.
        Wtem nagle przejeżdżający Tir potrącił najpierw wystający z pupy Janiny P.drąg,
        po czym samą Janinę. Nabrawszy prędkości 87,5 km/h Janina P. poleciała w
        kierunku pobliskiej sosny, gdzie zakończyła swój lot. Do dzisiaj przechodzący
        tamtędy ziomkowie denatki zastanawiają się czy, odcisk twarzy Janiny P. na
        sośnie wyraża zdziwienie, czy raczej zadowolenie...;-)))Koniec.

        No dobra, a gdzie PSZCZELARZ!!!??? ta da...
        A więc, kiedy Janina P. szła poboczem drogi, zauważyła dwóch mężczyzn, którzy
        szli w stronę przeciwną, przeciwną stroną drogi.
        Kiedy ją mijali Zenon K. zagadnął do Janiny:
        "Eee blondyna, kto cie dyma jak mnie ni ma ?"
        Janina P. odpowiedziała dyplomatycznie:
        "Ch*j cie to obchodzi, ty jeb... obszczymurku, w mordę mać kopany, chu.. na
        ropę, geju zajeb..., koniu czarny..."
        "Koniu czarny"....zabolało to Zenona K. i wraz ze swoim kolegą rzucili się na
        Janinę. Zaczęli zdzierać z niej rzeczy, począwszy od: walonek, spodni, spódnicy,
        skarpet, rajstop, pończoch, kufajki, swetra, bluzki na naramkach, golfa, a
        skończywszy na: bluzce z długim rękawkiem, kaleson, majtkach, biustonoszu,
        jaczki oraz krasnej kaniołki, którą zawsze nosiła w czerwcowe, parne popołudnia.
        Kiedy już naga leżała na listowiu, a oprawcy byli bliscy gwałtu, pojawił
        się...on...mały Fiacior kość słoniowa półmat...PSZCZELARZ!!! ta da...
        Struchleli na jego widok, kiedy się zbliżył zobaczyli przez szybę wesołego,
        uśmiechniętego staruszka wraz ze jego rojem. Wiedzieli z kim mają do czynienia,
        opowieści o wyczynach PSZCZELARZA !!! ta da...
        krążyły po gminie z prędkością błyskawicy. Znał wszystkie swoje pszczoły po
        imieniu:
        Frusia, Pusia, Lusia, Misia, Lisia, Kisia, Frufrunia, Lulunia, Sasia, Fasia,
        Lasia, Szysia, Czesia, Sapka, Lapka, Tutka, Lutka, Kozia, Nozia, Cupka, Lupka,
        Rąsia, Pąsia, Lipka i Pipka...i wiele innych...
        Podjechał do nich, otworzył okno i powiedział:
        -"tej chłopoki, którędy na pogotowie, bo mnie tak:
        Frusia, Pusia, Lusia, Misia, Lisia, Kisia, Frufrunia, Lulunia, Sasia, Fasia,
        Lasia, Szysia, Czesia, Sapka, Lapka, Tutka, Lutka, Kozia, Nozia, Cupka, Lupka,
        Rąsia, Pąsia, Lipka i Pipka pojeb..., żem się posrał z bólu na siedzenie...???"
        Koniec...ta da...;-)))...weny.
        • tomek854 Re: ja pierdziele! CANDYMAN! 24.09.07, 17:01
          Bass, jak nastepnym razem zajadę do Polski, to jadę przez Pyrlandię a Ty załatw
          mi też trochę tego świetnego towaru ;-)
          • bassooner Re: ja pierdziele! CANDYMAN! 24.09.07, 18:59
            tomek854 napisał:
            > Bass, jak nastepnym razem zajadę do Polski, to jadę przez Pyrlandię a Ty załatw
            > mi też trochę tego świetnego towaru ;-)

            Janinę P. ??? ...;-)))
            • tomek854 Re: ja pierdziele! CANDYMAN! 24.09.07, 20:37
              :D
              • bassooner Re: ja pierdziele! CANDYMAN! 25.09.07, 13:14
                OK... Janina P. zaklepana...;-)))
                • edek40 Re: ja pierdziele! CANDYMAN! 26.09.07, 14:28
                  A czy Janina P nie polegla aby? Jak ja przechowasz?
                  • bassooner Re: ja pierdziele! CANDYMAN! 26.09.07, 14:45
                    Nie dał jej rady narzeczony, niejaki Józef J. ze swoim bratem Bronisławem J.
                    oraz ich znajomy Zdzisław S. to nie dał tym bardziej Zenon K. z kolegą...;-)))
        • wujaszek_joe Re: ja pierdziele! CANDYMAN! 25.09.07, 13:35
          historia godna kontynuowania a końcówka wymiatająca:)
    • niewygodny Re: Ul. 23.09.07, 21:51
      To chyba przebija wszystko
      A z moich obserwacji: 2 lata temu z uliczki prowadzącej z
      krakowskiego schroniska wytoczyła się stara jak świat Dacia
      Za kierownicą: pani w typie stara-panna-ciocia
      Pasażerowie: chyba 6-7 psów rasy "domesticus vulgaris"
      różnej wielkości skaczących ile wlezie po samochodzie (wyglądało na
      to że z radości;)
    • typson Re: Ul. 23.09.07, 22:49
      Moja mam odziedziczyla kiedys po swoim ojcu pasiekę. (tak, jako mały szkrab
      wkladałem ramki z ula do recznej wirówki i łykałem miód prosto z zaworu tejże -
      to KURWA BYŁY CZASY!!! :))
      Niestety nie miala czasu sie tym zajmowac i po jakims czasie (zarazy
      dziesiatkujace roje, wyrojenia - czyli kilka uli przenosi sie na drzewo :)
      stwierdziła, ze pozostałe roje sprzeda. I przyjechał gość syrenką. Pszczoły były
      zapakowane w poszewki po poduszkach - bo w tamtych czasach nie było zabardzo w
      co pakować pszczoły. I dojezdzajac juz do celu suki przegryzły się przez te
      poduszki i zrobiły mu w tej 105-ce "jesień sredniowiecza" :)) Ale przeżył tylko
      troche spóchł.

      Ogolnie z pszczołami jest sporo smiesznych historii - np jej kolege z kursu
      pszczelarskiego kiedys upieprzyła pszczola w jezyk. Jezyk momentalnie urósł do
      rozmiarow krowiego ozora i chlopina zaczął sie dusic. Trzeba bylo mu wpychać
      jakieś dystanse czy "dylatacje" do gardła zeby nie zszedł
      • edek40 Re: Ul. 24.09.07, 08:17
        Z tym gryzieniem to zawsze jest smiesznie. Pewnego mojego znajomego, w czasie powaznej nawigacji ladowej w krzakach, takiej z saperka i papierem toaletowym, ukasil komar. Prosciutko w sa chubek czuja. Chlop byl tak nieszczesliwy i zalosnie tlumaczyl sie, ze nawet bydle widzial, ale akurat osiagnal maksimum cisnienia i bal sie, ze przewroci sie na tylek :) Wobec tego, ze kazdemu sie moze zdarzyc, w porcie w Mikolajkach, olega nigdy nie byl sam. Towarzysze mieli za zadanie, na sekretny sygnal, zaslonic go, aby biedak mogl sie gruntownie podrapac :))))
        • lobuzek1 Re: Ul. 25.09.07, 19:57
          Znaczy się koleś wiózł pszczoły luzem. Urzekła mnie Twoja historia:-)
          • bassooner Re: Ul. 26.09.07, 13:41
            Niezupełnie...miały domek na tylnym siedzeniu, ale część wolała popatrzeć na
            miasto...;-)
    • 1realista Re: Ul. 29.09.07, 21:53
      Przesadzasz. Pszczółki to takie same zwierzątka jak psy czy koty. Maja swoje zachowania - wystarczy je znać. Ja tam się tych latajacych nie boję bo jak ich nie podrażnisz to nie atakują. Miałem już okazje wyrzucac z pomieszczeń osy czy szerszenie - wystarczy ich nie draznić. Ludzie są przyzwyczajene do paniki przy owadach a wystarczy zachowac spokój... podobnie jak przy groxnych psach.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka