mejoran
26.12.10, 14:05
Chciałbym napisać, jak powyżej o braku, lub za małą częstotliwością współżycia.
Jesteśmy z żona rok po małżeństwie, mamy półroczne dziecko. Do momentu zajścia w ciążę wszystko było ok, od strony łóżkowej. Niestety po tym wszystko zamarło.
W trakcie trwania ciąży, moja żona nie chciała się że mną kochać, bała się o dziecko. Powiedziałem, że rozumiem, lecz po kilku tygodniach, powiedziałem, że jest mi bardzo ciężko bez współżycia i że ona nadal mnie pociąga, z brzuszkiem czy bez. Próbowaliśmy się kochać kilka razy, ale dla niej przyjemne może były tylko 3-4 razy. Ogólnie dokładnie rok od zajścia w ciążę po moment, kiedy nasże maleństwo miało 3 miesiące, kochaliśmy się może... 7,8 razy? Czyli nawet mniej niż raż na miesiąc.
Strasznie mi było ciężko w tym okresie i nawet moja żona mi mówiła, że mnie podziwia za moja wytrwałość. W sumie bardzo nie lubiłem jak to mówiła, gdyż wiedziała dokładnie jak się czuje i chyba aż tak nie robiła dużo na ile by mogła, żeby nam jakoś znaleźć rozwiązanie tego problemu, mimo, że jej o tym wspominałem niejednokrotnie. A ja sobie wówczas myślałem, że co mam zrobić, zdradzić ja, iść do innej, zamówić sobie kobietę na telefon?! Jakoś mnie to drażniło.
Kilka miesięcy później, po dziś dzień nadal kochamy się rzadko. Może jedni uważają to za normalne, ale dla moich potrzeb to dużo za mało.
Niestety, jak zapewne u wielu mężczyzn, moje napięcie seksualne wzrasta jak w pojemniku
ciśnieniowym. Osiąga w pewnym momencie moment krytyczny i nadmiar ciśnienia musi być uwolniony. W innym przypadku staje się rozdrażniony, agresywny, łatwo popadam w złość, irytuje się szybko i nic innego mi do głowy nie przychodzi jak stosunek i nagie ciała kobiet.
Niestety na popęd seksualny nic nie mogę poradzić, u kobiet występuje on psychicznie, u mężczyzn fizycznie. Nie ważne, co robie, po 2 czy 3 tygodniach zaczynam "chodzić po ścianach" jak się nie kocham z moja żona. Taka juz mam regulacje testosteronu w organizmie, może za wysoka.
Nawet jak juz się kochamy, od jakiegoś czasu, strasznie nam zmonotonnial ten stosunek. Mamy zawsże 1 może 2 pozycje w łóżku. Jest przyjemnie i bardzo się kochamy. Mimo to nie próbujemy wielu nowych rzeczy, mimo, że rozmawialiśmy juz często na ten temat. Żona obiecała mi, że np. spróbujemy miłości greckiej, gdyż kiedyś jej powiedziałem że jestem ciekaw doznań i chciałbym może cos spróbować "pikantniejszego". Także obiecaliśmy sobie seks z udziałem kamery, żeby zobaczyć jak to jest. Jak na razie na obiecankach się kończy, tygodnie mijają a ja nie chce nalegać, gdyż trochę się krepuje, żeby nie wyjść na jakiegoś zboczeńca lub żeby nie było atmosfery, że to tylko ja chce stosunku w naszym związku, a ona się zgadza posłusznie.
Niestety wszystko to prowadzi, że sięgam od czasu do czasu do stron erotycznych, gdyż znajduje tam to, czego nie mam w prawdziwym życiu. Lubię popatrzeć na pary, które się kochają w taki sposób, który ja bardzo lubię, a nie mam okazji ku temu lub nie podoba się ten sposób mojej zonie. Sa to np.pieszczoty oralne, seks poza łóżkiem w domu (meble, kanapy, łazienka itp.) Wszystkiego tego mi brakuje, a dzień jakoś mija niezauważalnie na pracy i zajmowanie się dzieckiem. Pod koniec dnia jedno z nas zawsże tak jest zmęczone, że po prostu zasypiamy przy pierwszej okazji kontaktu z poduszka zapominając o intymności w naszym małżeństwie.
Strasznie się mecże że samym sobą, gdyż poza domem, zwracam bardzo dużo uwagi na obce kobiety, nawet mam czasem fantazje o koleżankach w pracy, oglądam się za zgrabnymi ciałami kobiet na ulicy. Nie zniósłbym zdrady, tak wiec także nie doprowadzę ja także nigdy do niej, ale czasem się zastanawiam, czy jakbym był w dwuznacznej sytuacji, byłbym w stanie się oprzeć pokusie.
Kocham bardzo moja żonę, moje dziecko i stawiam rodzinę ponad wszystko, ale mimo rozmów i próśb nic się nie zmienia. Za każdym razem jest to samo, denerwuje się, smucę, mowie jak jest. Przez jakiś czas żona jest wyrozumiała, kochamy się kilka razy na tydzień, a po 2-3 tygodniach wszystko wraca do normy. I tak juz będzie półtorej roku niedługo jak się wszystko to ciągnie.