Dodaj do ulubionych

malzenstwo+dziecko=zanik intymnosci

26.12.10, 14:05
Chciałbym napisać, jak powyżej o braku, lub za małą częstotliwością współżycia.
Jesteśmy z żona rok po małżeństwie, mamy półroczne dziecko. Do momentu zajścia w ciążę wszystko było ok, od strony łóżkowej. Niestety po tym wszystko zamarło.
W trakcie trwania ciąży, moja żona nie chciała się że mną kochać, bała się o dziecko. Powiedziałem, że rozumiem, lecz po kilku tygodniach, powiedziałem, że jest mi bardzo ciężko bez współżycia i że ona nadal mnie pociąga, z brzuszkiem czy bez. Próbowaliśmy się kochać kilka razy, ale dla niej przyjemne może były tylko 3-4 razy. Ogólnie dokładnie rok od zajścia w ciążę po moment, kiedy nasże maleństwo miało 3 miesiące, kochaliśmy się może... 7,8 razy? Czyli nawet mniej niż raż na miesiąc.
Strasznie mi było ciężko w tym okresie i nawet moja żona mi mówiła, że mnie podziwia za moja wytrwałość. W sumie bardzo nie lubiłem jak to mówiła, gdyż wiedziała dokładnie jak się czuje i chyba aż tak nie robiła dużo na ile by mogła, żeby nam jakoś znaleźć rozwiązanie tego problemu, mimo, że jej o tym wspominałem niejednokrotnie. A ja sobie wówczas myślałem, że co mam zrobić, zdradzić ja, iść do innej, zamówić sobie kobietę na telefon?! Jakoś mnie to drażniło.
Kilka miesięcy później, po dziś dzień nadal kochamy się rzadko. Może jedni uważają to za normalne, ale dla moich potrzeb to dużo za mało.
Niestety, jak zapewne u wielu mężczyzn, moje napięcie seksualne wzrasta jak w pojemniku
ciśnieniowym. Osiąga w pewnym momencie moment krytyczny i nadmiar ciśnienia musi być uwolniony. W innym przypadku staje się rozdrażniony, agresywny, łatwo popadam w złość, irytuje się szybko i nic innego mi do głowy nie przychodzi jak stosunek i nagie ciała kobiet.
Niestety na popęd seksualny nic nie mogę poradzić, u kobiet występuje on psychicznie, u mężczyzn fizycznie. Nie ważne, co robie, po 2 czy 3 tygodniach zaczynam "chodzić po ścianach" jak się nie kocham z moja żona. Taka juz mam regulacje testosteronu w organizmie, może za wysoka.
Nawet jak juz się kochamy, od jakiegoś czasu, strasznie nam zmonotonnial ten stosunek. Mamy zawsże 1 może 2 pozycje w łóżku. Jest przyjemnie i bardzo się kochamy. Mimo to nie próbujemy wielu nowych rzeczy, mimo, że rozmawialiśmy juz często na ten temat. Żona obiecała mi, że np. spróbujemy miłości greckiej, gdyż kiedyś jej powiedziałem że jestem ciekaw doznań i chciałbym może cos spróbować "pikantniejszego". Także obiecaliśmy sobie seks z udziałem kamery, żeby zobaczyć jak to jest. Jak na razie na obiecankach się kończy, tygodnie mijają a ja nie chce nalegać, gdyż trochę się krepuje, żeby nie wyjść na jakiegoś zboczeńca lub żeby nie było atmosfery, że to tylko ja chce stosunku w naszym związku, a ona się zgadza posłusznie.

Niestety wszystko to prowadzi, że sięgam od czasu do czasu do stron erotycznych, gdyż znajduje tam to, czego nie mam w prawdziwym życiu. Lubię popatrzeć na pary, które się kochają w taki sposób, który ja bardzo lubię, a nie mam okazji ku temu lub nie podoba się ten sposób mojej zonie. Sa to np.pieszczoty oralne, seks poza łóżkiem w domu (meble, kanapy, łazienka itp.) Wszystkiego tego mi brakuje, a dzień jakoś mija niezauważalnie na pracy i zajmowanie się dzieckiem. Pod koniec dnia jedno z nas zawsże tak jest zmęczone, że po prostu zasypiamy przy pierwszej okazji kontaktu z poduszka zapominając o intymności w naszym małżeństwie.

Strasznie się mecże że samym sobą, gdyż poza domem, zwracam bardzo dużo uwagi na obce kobiety, nawet mam czasem fantazje o koleżankach w pracy, oglądam się za zgrabnymi ciałami kobiet na ulicy. Nie zniósłbym zdrady, tak wiec także nie doprowadzę ja także nigdy do niej, ale czasem się zastanawiam, czy jakbym był w dwuznacznej sytuacji, byłbym w stanie się oprzeć pokusie.
Kocham bardzo moja żonę, moje dziecko i stawiam rodzinę ponad wszystko, ale mimo rozmów i próśb nic się nie zmienia. Za każdym razem jest to samo, denerwuje się, smucę, mowie jak jest. Przez jakiś czas żona jest wyrozumiała, kochamy się kilka razy na tydzień, a po 2-3 tygodniach wszystko wraca do normy. I tak juz będzie półtorej roku niedługo jak się wszystko to ciągnie.

Obserwuj wątek
    • santo_inc Re: malzenstwo+dziecko=zanik intymnosci 26.12.10, 16:22
      > Kocham bardzo moja żonę, moje dziecko i stawiam rodzinę ponad wszystko, ale mim
      > o rozmów i próśb nic się nie zmienia. Za każdym razem jest to samo, denerwuje s
      > ię, smucę, mowie jak jest. Przez jakiś czas żona jest wyrozumiała, kochamy się
      > kilka razy na tydzień, a po 2-3 tygodniach wszystko wraca do normy. I tak juz b
      > ędzie półtorej roku niedługo jak się wszystko to ciągnie.

      Zapytaj, jak ona to widzi w dłuższej perspektywie. Czy masz się szykować na prowadzenie równolegle drugiego życia, czy w końcu ona zmądrzeje?
    • grosz-ek Może zamiast pytać ... 26.12.10, 20:56
      > Nawet jak juz się kochamy, od jakiegoś czasu, strasznie nam zmonotonnial ten
      > stosunek. Mamy zawsże 1 może 2 pozycje w łóżku. Jest przyjemnie i bardzo się
      > kochamy. Mimo to nie próbujemy wielu nowych rzeczy, mimo, że rozmawialiśmy juz
      > często na ten temat.

      ... po prostu zacznij to robić? Nie wiem, czy zauważyłeś, ale w wielu wątkach tego forum kobiety jawnie pokazują, że odpowiedzialność za jakość życia seksualnego w związku leży po męskiej stronie. Kobiety nie są od tego, żeby się ich pytać, czy chcą tego, albo owego w seksie. W zdecydowanej większości, one same tego nie wiedzą. Oczekują, że mężczyzna będzie mężczyzna, a nie kluchą, i sam podejmie odpowiednie decyzje. Jeśli masz ochotę zrobić to lub owo, po prostu zacznij to robić. Najlepiej zaplanuj sobie wcześniej, jak się do tego weźniesz. Warto przy tym pamiętać, że kobiety bardzo lubią wcześniejsze "urabianie" ich do tego. Zaplanuj sobie odpowiednie kroki rezerwując na to odpowiednią ilość czasu i środków. Podgrzewaj powoli atmosferę, jawnie sygnalizując jakie będą Twoje kolejne zamierzenia, których realizacja nie podlega żadnej negocjacji. Informuj, jakie podjąłeś i zrealizowałeś przygotowania - tak aby ona też miała czas się przygotować (chociażby mentalnie). Zadbaj o całokształt wrażeń. Dostarcz swojej kobiecie całą masę ważnych dla niej "ozdobników": czułych słów, komplementów, miłych prezentów, drobnych pieszczot, pocałunków, przytuleń. Na końcu, w finale pamiętaj, aby to ona była bardziej zmęczona niż Ty. A po 5 minut od finału, rozpocznij przygotowania do następnego razu. I się nie poddawaj.

      Jako mężczyzna, Ty jesteś odpowiedzialny za jakość Waszego seksu. Poznaj swoją kobietę, poznaj jej pragnienia i obawy. Poznaj także siebie - czego chcesz i co ci w Tobie przeszkadza w osiągnięciu tego. A później, uruchom swoją seksualną wyobraźnię i trwale dąż do osiągania swoich zamierzeń. Zacznij od rzeczy prostych, łatwych do realizacji, by następnie próbować rzeczy coraz bardziej trudniejszych. Bądź przewodnikiem swojej kobiety w seksualne krainie, rozpal jej kobiecość. Wsłuchaj się w jej skrywane potrzeby, delikatnie rozgrzewaj ich temperaturę. A gdy przyjdzie ten piękny dzień, gdy to ona zaproponuje coś nowego - gódź się bez wahania. Jeśli nawet miałoby to oznaczać Twój nagi, solowy taniec z różą w ustach ;-)
      • diabel.pl Re: Może zamiast pytać ... 26.12.10, 22:56
        niestety grosz-ek ma racje
        a mianowicie jestem z moim mezem 3 lata i mamy roczna coreczke,oczywiscie tez jestesmy zmeczeni po calym dniu pracy (on pracuje w biurze a ja w domu) i po mimo tego ze ja opiekuje sie dzidzia jestem poprostu zajechana codziennoscia,oczywiscie potem jak twoja zona nie mam sily na czolosci ale moj wie co robic! wiec do dziela nie pytaj sie czy ma ochote poprostu to ty sie wez za robote
      • grosz-ek Najlepsze przed Wami 26.12.10, 23:56
        Nie wiem, czy wiesz, ale temperament kobiet rośnie z wiekiem. Więc, jeśli rozpalisz swoją kobietę, możesz z czasem liczyć na realizację swoich najbardziej "wyuzdanych" fantazji. Tylko ona musi nabrać zaufania do Ciebie i wyzbyć się swojej kulturowo wprogramowanej wstydliwości. Ale w tym potrzebuje Twojej pomocy - potrzebuje Ciebie, Twojej miłości, akceptacji i zaangażowania. Akceptacji dla jej seksualnych pomysłów i zaangażowania w ich realizację.

        W skrytości powiem, że moja najbardziej "wyuzdana" fantazja się spełniła. Trzymam kciuki, żebyś też tak mógł powiedzieć.

        Zawszę będę powtarzał, że warto słuchać swojej żony.
        • 3-mamuska Re: Najlepsze przed Wami 27.12.10, 16:31
          Jeju jak mnie wkurza takie gadanie, ze dziecko mniej sexu.
          My z mezem po 12 latch malzenstwa 3 dzieci I nigdy dziecko nie wplywalo na nasze zycie lozkowe.
          Mysle ze zona inaczej teraz bedzie postrzegac ciebie a Ty ja malutki chlopczyk piazzas jakbys byl zazdrosny o dziecko.
          Moja rada zacznij pomagac zone w dokie pliers nad dzieckim.
          Zrob jej kapiel z pianka I powiedz ze zajmiesz sie dzieckiem.
          Kiedys uslyszalam ze najlepszym afrodyzjakiem sa sprzety do sprzatania w domu uzywane przez faceta.
          Teraz nie jestes pepkiem waszego swiata.
          Groszek swetnie radzi, Moj Maz jak less w wannie to idylls szybko najmlodszego synka I przychodzi do mnie do wanny, I to sa zawsze niespodzianki Bo nie zawsze dziecko da sie uspic.
          Czasem wciagu dni puszcza dzieciom bajke I zaciaga mnie do lazienki.
          Albo caly dzien caluje mnie w miejsca np. W kark co powoduje dreszcze , co konczysz sie wieczornym rzuceniem sie na niego , Bo krwe sie buzuje.
          Dzieci jak to dzieci czasem np. Z powodu choroby Niestey niszcza nasze plany ale za to odbijamy sobie.
          Zrob dziewczynie masaz na mnie
          dziala nawet jesli zmeczenie daje popalic, tylko uwaga bez zadnych podtekstow,masaz ramion plecow nog. A na koniec to ja mam ochote na dziki sex na podlodze na Kocyku po maszu.
          A Maz duzo zajmuje sie dziecmi.

          • tomek_abc99 Re: Najlepsze przed Wami 27.12.10, 22:04
            Dziwicie się w stylu....."nie mogę zrozumieć, jak ktoś może miec TAKI bałagan, ja pracuje, mam dzieci i wszystko w domu posprzątane na błysk".
            Zrób zonie masaż, zapal w kominku, kolacja przy świecach, rozpalaj ją latami, może za 20 lat ci wynagrodzi, jak pozbedzie się wstydu...
          • vitek_1 Re: Najlepsze przed Wami 28.12.10, 20:11
            3-mamuska

            > Kiedys uslyszalam ze najlepszym afrodyzjakiem sa sprzety do sprzatania w domu u
            > zywane przez faceta.

            Zgadza się, ale tylko w przypadku kobiet cierpiących na (opisywany już na forum) zespół sprzątawicy ustawicznej.

            Dla wszystkich innych najlepszym afrodyzjakiem jest wielki sterczący penis partnera :)
            • mujer_bonita Re: Najlepsze przed Wami 29.12.10, 09:12
              vitek_1 napisał:
              > Dla wszystkich innych najlepszym afrodyzjakiem jest wielki sterczący penis partnera :)

              Wielki i owszem. Tylko ilu z panów takiego naprawdę posiada (w porównaniu do Waszego mniemania o wielkości przyrodzenia)?
              • urquhart Re: Najlepsze przed Wami 29.12.10, 20:42
                mujer_bonita napisała:
                > Wielki i owszem. Tylko ilu z panów takiego naprawdę posiada (w porównaniu do Wa
                > szego mniemania o wielkości przyrodzenia)?

                A od ilu cm zaczyna się zatem dla Ciebie "wielki"?
                • mujer_bonita Re: Najlepsze przed Wami 30.12.10, 09:02
                  urquhart napisał:
                  > A od ilu cm zaczyna się zatem dla Ciebie "wielki"?

                  Minimum 20cm ;)
                  • urquhart "wielki" 30.12.10, 10:31
                    mujer_bonita napisała:
                    > > A od ilu cm zaczyna się zatem dla Ciebie "wielki"?
                    > Minimum 20cm ;)

                    Prawdopodobieństwo trafienia na takiego osobnika poniżej 1%. To już nimfomanek jest nawet ponad 2% :)
                    pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Penis_frequences.svg&filetimestamp=20090524092621
                    Chociaż z drugiej strony na czatach i zbiornikach z połowa chwali się nickiem sugerującym takiego: Adam21cm itp. Ciekawe czy takowi wiedząc jaki mają skarb unikają stałych związków z kobietami czy to tylko internetowe fantazje?
                    • gomory Re: "wielki" 30.12.10, 11:11
                      Ale taki jednoprocentowiec mimo magicznej rozdzki w spodniach chyba nie musi unikac stalych zwiazkow. Niby ma dostep do teoretycznego meskiego raju - za randkowanie wystarcza mu (co wnosze to po slowach mujer), rozpiecie rozporka. Tym niemniej nawet taki rarytas przeciez nie samymi podbojami zyje. Wiadomo, ze zalety przyslowiowej dziwki w lozku kazdy z nas doceni, ale dama i kucharka tez nie pogardzimy.
                      P.S. Skoro ich jest tylko 1%, to taki gosc moze chyba puknac wiecej lasek niz nimfomanka zaliczyc partnerow. Zaczalem postrzegac ponad dwudziestocentymetrowa pale jako chorobe straszliwsza niz hiperseksualizm kobiecy!
                      • urquhart Re: "wielki" 31.12.10, 00:01
                        gomory napisał:
                        > P.S. Skoro ich jest tylko 1%, to taki gosc moze chyba puknac wiecej lasek niz n
                        > imfomanka zaliczyc partnerow. Zaczalem postrzegac ponad dwudziestocentymetrowa
                        > pale jako chorobe straszliwsza niz hiperseksualizm kobiecy!

                        Nie rozumiem Gomory czemu zaraz chorobę a nie odwrotnie błogosławieństwo?
                        • gomory Re: "wielki" 31.12.10, 14:57
                          > Nie rozumiem Gomory czemu zaraz chorobę a nie odwrotnie błogosławieństwo?

                          Poniewaz malo mnie raduje , ze np. jakis obcy Morgenstern skoczyl dalej niz moj Malysz ;).
                        • t.akaja Re: "wielki" 04.03.14, 19:47
                          Fajnie popatrzeć na dużego, rozbudza....gorzej, a nawet dużo gorzej wygląda próba umieszczenia go w sobie bez uczucia dyskomfortu.
                    • mujer_bonita Re: "wielki" 30.12.10, 11:12
                      urquhart napisał:
                      > Prawdopodobieństwo trafienia na takiego osobnika poniżej 1%.

                      No ba!

                      > Chociaż z drugiej strony na czatach i zbiornikach z połowa chwali się nickiem s
                      > ugerującym takiego: Adam21cm itp. Ciekawe czy takowi wiedząc jaki mają skarb
                      > unikają stałych związków z kobietami czy to tylko internetowe fantazje?

                      Ciekawe to jest ilu RZECZYWIŚCIE ma 'wielkiego' a ilu tylko krzywą miarkę i wielkie ego :P

                      Jak w tym dowcipie - dlaczego kobiety słabo parkują? Bo całe życie faceci im mówią, że tyle
                      /-------------------------------------------------------------------------------------------------------------/
                      to jest 20 cm.
                      • zakletawmarmur Re: "wielki" 30.12.10, 11:31
                        > > Prawdopodobieństwo trafienia na takiego osobnika poniżej 1%.
                        >
                        > No ba!

                        Przypomina mi się reakcja koleżanki, gdy zobaczyła przyrodzenie swojego faceta... Dodam, że koleś był brzydki jak noc, najprawdopodobniej bezrobotny i bez wykształcenia. Ale gdy zobaczyła jego penisa te wszystkie "pierdoły" przestały mieć znaczenie. Facet naprawdę musiał się postarać, żeby w końcu zasłużyć na kopa w dupę (patologiczny kłamca)...
                        • urquhart Re: "wielki" 30.12.10, 12:00
                          zakletawmarmur napisała:
                          > Przypomina mi się reakcja koleżanki, gdy zobaczyła przyrodzenie swojego faceta.
                          > .. Dodam, że koleś był brzydki jak noc, najprawdopodobniej bezrobotny i bez wyk
                          > ształcenia. Ale gdy zobaczyła jego penisa te wszystkie "pierdoły" przestały mie
                          > ć znaczenie.

                          Zaiste "magiczna różczka"!
                          I wierz w te bujdy o delikatności i rozbudzaniu, kiedy liczy się ostatecznie ostre rżniecie!

                          Jak piszą większość(!) jest poniżej tej średniej czyli 14cm, średnią zaś nabijają nieliczne magiczne różczki ... :)

                          "Wyniki różnią się nieco w zależności od metodologii badania, wydaje się jednak, że długość ludzkiego penisa wynosi około 12,9-15,0(...)Średnia wielkości penisa jest nieco większa od mediany wielkości; innymi słowy większość penisów jest poniżej statystycznej średniej rozmiaru.
                          pl.wikipedia.org/wiki/Rozmiary_pr%C4%85cia_cz%C5%82owieka
                          • zakletawmarmur Re: "wielki" 30.12.10, 12:59
                            > I wierz w te bujdy o delikatności i rozbudzaniu, kiedy liczy się ostatecznie o
                            > stre rżniecie!

                            Zależy dla której kobiety:-) Tej akurat do "przeciętnych" zaliczyć nie można.
                          • mujer_bonita Re: "wielki" 30.12.10, 13:08
                            urquhart napisał:
                            > I wierz w te bujdy o delikatności i rozbudzaniu, kiedy liczy się ostatecznie ostre rżniecie!

                            A skąd! :) Po prostu dużym jest łatwiej. I działa to w obie strony wszak generalnie panowie wolą większe cycki niż mniejsze - czyż nie?
                            • urquhart Re: "wielki" 30.12.10, 23:50
                              mujer_bonita napisała:
                              > A skąd! :) Po prostu dużym jest łatwiej. I działa to w obie strony wszak genera
                              > lnie panowie wolą większe cycki niż mniejsze - czyż nie?

                              Zaiste prawda to! Z tym że tych z wielkimi cyckami lepiej obrodziło.
                              Ale wielkość to dopiero warunek konieczny acz nie wystarczający.
                              Duży cyc jak i duży kutas nie może smętnie zwisać, musi być jędrny i sterczący !!!
                              A to nie jest takie proste :)
                            • gomory Re: "wielki" 31.12.10, 15:12
                              > generalnie panowie wolą większe cycki niż mniejsze - czyż nie?

                              Ja jednak nie uwazam, by to rozkladalo sie sprawiedliwie. Wydaje mi sie, ze kobiecie z malymi piersiami latwiej jest byc superlaska niz facetowi z peniskiem superkochankiem.
                              Milosnikow nieduzych piersi da sie nietrudno znalezc. Kobieta poszukujaca slaboobdarzonego faceta? Powszechnym to nie jest ;). No i koniec koncow niezadowolonym z siebie paniom duzo latwiej podeprzec sie medycyna.
                              • sq6unny Re: "wielki" 01.01.11, 13:14
                                Jeśli ktoś ma sporo samodyscypliny i jest mocno zmotywowany, to można powiększyć zarówno obwód, długość penisa, zwiększyć siłę ejakulacji jak i przedłużyć czas trwania stosunku do podobno dowolnego momentu (do tego momentu jeszcze nie doszedłem), ale nic za darmo. Żeby osiągnąć takie efekty potrzebny jest 3 miesięczny trening, a najlepiej półroczny. Jest grupa specjalnych ćwiczeń (prawie jak na siłowni), które powodują w/w zmiany.
                                Ale wierzcie mi, to naprawdę wymaga systematyczności.
                                Ja dałem radę prawie 2 m-ce i było widać efekty, potem odpuściłem, ale korci mnie, żeby poćwiczyć znowu. :-D
                                • zakletawmarmur Re: "wielki" 01.01.11, 14:45
                                  A że tak spytam nieśmiale, ile cm penis się powiększył? Róznica jest widoczna w wzwodzie i "bez"?
                                  • sq6unny Re: "wielki" 01.01.11, 16:50
                                    I na "leżąco" i na s"stojąco" jest różnica. Na "leżąco" nawet większa. Długość wzrosła raczej niewiele, za to grubość (obwód) widocznie. Także poprawił się wzwód. Może wiadra wody nie uniosę ;-), ale jest twardo. Natomiast kontrolowanie wytrysku, to tak jak pisałem wcześniej wyższa szkoła jazdy, ale podobno do opanowania - niestety zabrakło mi wytrwałości, żeby dojść do tego etapu.
                                • gomory Re: "wielki" 01.01.11, 22:10
                                  > Ale wierzcie mi, to naprawdę wymaga systematyczności.

                                  Ja jednak nie bardzo wierze w zmiane wielkosci. Jakos nie potrafie sobie wyobrazic by moje ciala jamiste mogly sie nagle znacznie powiekszyc. Niby od czego? Owszem moga sie napompowac krwia bardziej lub mniej ale wielkosc krancowa jest raczej niezmienna. Na logike mi wychodzi, ze gdyby bylo inaczej to w przypadku wzwodu pernamentnego u osob dotknietych satyriasis czy tych co przedobrzyli z viagra nie odciagano by im krwi z penisa. Czlonek to nie balon majacy nieograniczone mozliwosci rozciagliwe. Nie ma w nim tez miesni ktore sie dopakuje bialkiem i masturbacja :).
                                  Widze to tak: moge sie ekstremalnie podniecic, zjesc korzen mandragory z zen-szeniem, penigre, viagre, sproszkowany kwiat paproci i tego dnia uzyskam w obwodzie moze z 8 milimetrow wiecej niz wtedy gdy naciagam gumke do zwyczajowego bzykanka i finito. Wiara, ze cwiczenia zrobia ze mnie murzyna z plemienia Mandingo jest porownywalna w obietnice politykow ;).
                                  Takie mam zdanie o penisowej silowni.
                                  W kwestii opozniania swojego wytrysku juz nie jestem tak sceptyczny. Wiem, ze przy odpowiednim podejsciu mozna to sobie w miare swobodnie kontrolowac. Mi do tego wystarczy regularny seks ze stala partnerka bym nie musial sie spinac ;). Mozna jechac z tabliczka mnozenia, przypomniec sobie matematyczke, sa przerozne cwiczenia tantryczne, oddechowe, takie, smakie, na orgazm bez wytrysku wiec w tej kwstii luzik: jestem pelen wiary :).
                                  Nie chce Cie straszyc, ale mi sie wlasnie przypomnialo gdy kiedys zajrzalem na forum gabinetow seksuologicznych i tam caly watek lecial gosci ktorym jakies zylaki powyskakiwaly na czlonku. Lekarz zasugerowal "przemeczenie" zapraszajac do gabinetu, przy okazji wyszlo, ze chlopaki gremialnie lecieli z jakimis cwiczeniami na powiekszanie. Moze podobne do Twoich i slaba wola uratowala Cie przed takimi konsekwencjami ;)?
                                  Ja bym tam jednak zamiast ciagania paly na boki doradzal nabieranie doswiadczenia w realnym bzykaniu. Przy optymistycznym podejsciu i wsluchiwaniu sie w reakcje ciala z kazdym razem powinno byc coraz lepiej. Kochajaca kobieta ewentualne pierwsze potkniecia zrozumie, a pozniejsze dzikie wyczyny beda za to godziwa nagroda :). No chyba, ze sie szkolisz do one-night stand-ow, wtedy nie ma co liczyc na wyrozumialosc ;).
                                  • urquhart "nie bardzo wierze w zmiane wielkosci 02.01.11, 01:52
                                    gomory napisał:
                                    > Ja jednak nie bardzo wierze w zmiane wielkosci. Jakos nie potrafie sobie wyobra
                                    > zic by moje ciala jamiste mogly sie nagle znacznie powiekszyc. Niby od czego?

                                    Gomory, ale to nie trzeba wierzyć. Kultur rozciągających sobie penisy jest masa. Najbardziej inspirują wszelakiej maści potencjalnych posiadaczy magicznej róźczki techniki i osiagniecia plemienia Cholomec z Peru gdzie mężczyźni zwyczajowo wyciągają sobie po 30+ !
                                    Walki ortodoksji zwolenników pompek ze wyznawcami metody ciężarków już dawno były dla mnie świetną rozrywką na niezawodną poprawę humoru. :)
                                    Trochę więcej fachowo i ciekawie w temacie>>
                                    www.europeanurology.com/article/S0302-2838(08)00935-4/pdf/A+Critical+Analysis+of+Penile+Enhancement+Procedures+for+Patients+with+Normal+Penile+Size:+Surgical+Techniques,+Success,+and+Complications
                                    • grosz-ek a i tak liczy się technika 02.01.11, 02:07
                                      I co z tego, że aparat dobrze rozwinięty, jeśli praktyka jego stosowania jest do bani?
                          • m00nlight Średnia statystyczna to najbardziej kłamliwa miara 01.01.11, 16:13

                            Wlasnie dlatego że wyniki skrajne, ale niezmiernie rzadko spotykane wypaczają wynik: wystarczy ze w grupie badawczej trafi się jeden egzemplarz z monstrualnym penisem, a nie trafi się żaden z mikropenisem (co jest jak najbardziej prawdopodobne) albo na odwrot.

                            Znacznie lepiej sprawdza sie dominanta- w tym przypadku wyniki skrajne są odrzucane, więc calosc daje lepszy, bardziej trafny obraz.

                            Nie dotarlam do badan, gdzie w pomiarach wielkosci przyrodzeń zastosowano by dominantę wlasnie, ale tak szczelam pi razy oko, że pewnie byloby to wlasnie ok 14 cm...

                            Do niedawna funkcjonowaly wynik badan wg ktorych 'średnia europejska' plasowala się między 16 a 17 cm, co oczywiscie bylo bujdą- tamte badania opieraly sie nie na pomiarach, a na deklaracjach- a wiadomo jak to wygląda w przypadku Panów ^^ To tak jak my mamy zawsze 35, (a nie 39- mala roznica ;) ) lat i ważymy 55, a nie 58 kilo ^^ Tak samo Panowie zawsze dodają sobie wzrostu i cm wiadomo gdzie- no niestety tak to dziala.

                            Nowsze badania nie pozostawiają zludzen, 'srednia europejska' to o ile dobrze pamiętam bylo coś pomiędzy 12 a 14cm, więc bidniutko ^^ tzn tak sie wydaje że bidniutko bo sie stereotypowo przyzwyczailismy ze powinno by wiecej- niestety- wciąż wylazi edukacja na pornolach -.-

                            A z wlasnego doswiadczenia- mam porownanie. Bylam z facetem ktory mial (na oko, nie mierzylam, hehe) na pewno ponad 20 i co, żadnej rewelacji. Za to ja miewalamproblem np z dostatecznym nawilżeniem i bywalo wręcz nieprzyjemnie. Tak wiec nie wystarczy MIEC, trzeba jeszcze umiec uzyc. Moj obecny ma o wiele skromniej, a ja na jakość nie narzekam... i wcale nie marzę o wielkich gabarytach.

                            BTW nierozciągnięta pochwa ma bodaj 8-9 cm, więc teoretycznie wszystko co powyżej powinno wystarczyc.
    • vitek_1 Re: malzenstwo+dziecko=zanik intymnosci 28.12.10, 20:25
      mejoran napisał:

      > staje się rozdrażniony, agresywny, łatwo pop
      > adam w złość, irytuje się szybko i nic innego mi do głowy nie przychodzi jak st
      > osunek i nagie ciała kobiet.
      > Nie ważne, co robie, po 2 czy 3 tygodniach zaczyna
      > m "chodzić po ścianach" jak się nie kocham z moja żona.
      >
      > Niestety wszystko to prowadzi, że sięgam od czasu do czasu do stron erotycznych
      > , gdyż znajduje tam to, czego nie mam w prawdziwym życiu. Lubię popatrzeć na pa
      > ry, które się kochają w taki sposób, który ja bardzo lubię, a nie mam okazji ku
      > temu lub nie podoba się ten sposób mojej zonie. Sa to np.pieszczoty oralne, se
      > ks poza łóżkiem w domu (meble, kanapy, łazienka itp.) Wszystkiego tego mi braku
      > je, a dzień jakoś mija niezauważalnie na pracy i zajmowanie się dzieckiem. Pod
      > koniec dnia jedno z nas zawsże tak jest zmęczone, że po prostu zasypiamy przy p
      > ierwszej okazji kontaktu z poduszka zapominając o intymności w naszym małżeństw
      > ie.
      >
      > Strasznie się mecże że samym sobą, gdyż poza domem, zwracam bardzo dużo uwagi n
      > a obce kobiety, nawet mam czasem fantazje o koleżankach w pracy, oglądam się za
      > zgrabnymi ciałami kobiet na ulicy.

      Nie musisz się tłumaczyć. Z tobą jest wszystko w porządku.

      A twoja żona jak to często się zdarza u kobiet jest oziębła, i podobnie jak to często się zdarza, ukrywała swoją oziębłość żeby złapać cię na ślub i dziecko, a teraz gdy już jesteś jej własnością nie musi ukrywać i co jej zrobisz?

      Masz obowiązek harować na nią i dzieciaka przez najbliższe +-25 lat a jak będziesz tyrał jak wół, oddawał wszystkie pieniądze, i jeszcze sprzątał dom i robił kąpiele i masaże to może raz w miesiącu ci pozwoli po bożemu. Życie... ;)
      • zakletawmarmur Re: malzenstwo+dziecko=zanik intymnosci 31.12.10, 15:59
        > Nie musisz się tłumaczyć. Z tobą jest wszystko w porządku.
        >
        > A twoja żona jak to często się zdarza u kobiet jest oziębła, i podobnie jak to
        > często się zdarza, ukrywała swoją oziębłość żeby złapać cię na ślub i dziecko,
        > a teraz gdy już jesteś jej własnością nie musi ukrywać i co jej zrobisz?

        I to pisze facet, który nie chciał się z żoną kochać bo za ścianą są dzieci?! Może Viciu Ty też chciałeś złapać żonę na dzieci a teraz już jej seskualne potrzeby masz w d?
        :-)
        • vitek_1 Re: malzenstwo+dziecko=zanik intymnosci 02.01.11, 02:20
          Zaklęta, pogadamy jak będziesz miała za ścianą choć 1 dziecko (daję ci fory).
          Bo na razie to mogę z tobą równie dobrze dyskutować o astrofizyce.
          • zakletawmarmur Re: malzenstwo+dziecko=zanik intymnosci 02.01.11, 13:32
            Już mam:-)
          • grosz-ek Ja mam czwórkę ... 02.01.11, 23:49
            ... ale chętnie pogadam o astrofizyce.
          • jk_k Re: malzenstwo+dziecko=zanik intymnosci 09.03.14, 20:44
            My mamy jedno dziecko za ścianą, a drugie w naszej sypiali i nie przeszkadza nam to dogadzać sobie na przeróżne sposoby. Jak się chce, to sposób zawsze się znajdzie.
    • asocial Re: malzenstwo+dziecko=zanik intymnosci 28.12.10, 23:01
      Trudno mi uwierzyc w wiarygodnosc tego postu. Nie mowiac juz o tym, ze caly ten post jest zdecydowanie zbyt stonowany i racjonalizujacy wszystko jak na to forum:

      U mezczyzn podniecenie jest zjawiskiem czysto fizycznym (u kobiet duchowym). Co oznacza po prostu, ze pan nie moze sie powstrzymac. Mezczyzna to zwierze, a jego natura jest dla kobiet niezrozumiala. Dlatego autor nam to wszystko ladnie wyjasni:
      Maja dziecko, a co za tym idzie, brak stosunkow.
      Ale z 2. strony, jak juz sie kochaja to jest beznadziejnie.
      Celem uprzedzenia ataku forumowiczek pan od razu zaznacza, ze nie nagabuje zony, bo przeciez ´´nie chce wyjsc na zboczenca´´.
      W ten oto jasny i klarowny sposob dowiadujemy sie skad Pana mysli o zdradzie i sieganie po porno.
      Pan jest po prostu do tego zmuszony przez sytuacje, przeciez gdyby zona dawala (ale z usmiechem, werwa i po grecku), to oczywiscie by tego nie robil.

      A o odpowiedzialnosci za sytuacje (ciaza! nie kazda kobieta ma ochote na seks w ciazy, niektore nawet mlodsci dostaja, dziecko, polog, wychowanie, stres, zmeczenie, moze depresja poporodowa) ani slowa.. Zamiast tego czytamy, ze ´´jest Panu smutno´´.

      Halo! To sie nazywa trooollll
      • grosz-ek Re: malzenstwo+dziecko=zanik intymnosci 28.12.10, 23:45
        Wybacz, ale czytając Twoją analizę skojarzył mi się dialog z Benny Hilla:

        Klaudiusz: "Messalina oskarża mnie, że ją zdradzam."
        Wyzwoleniec: "Dlaczego, panie?"
        Klaudiusz: "Bo żadne z naszych dzieci nie jest do mnie podobne."

        Dla mnie, Twoja argumentacja to mistrzostwo kobiecego odwracania kota ogonem i zrzucania winy na faceta.
        • asocial Re: malzenstwo+dziecko=zanik intymnosci 31.12.10, 01:14
          Czy ja wiem...
          jak dla mnie to post na rozkrecenie forum, ktoregos ze stalych bywalcow. Dzieki temu watkowi, za kilka tygodni ktos o znajomym nam nicku napisze: ´´bo dzieci niszcza zwiazek. Pamietacie na pewno watek mejorana...´´.
          Bylo dzieci nie miec.
          • urquhart Re: malzenstwo+dziecko=zanik intymnosci 31.12.10, 08:39
            asocial napisała:
            > jak dla mnie to post na rozkrecenie forum, ktoregos ze stalych bywalcow. Dzieki
            > temu watkowi, za kilka tygodni ktos o znajomym nam nicku napisze: ´´bo dzieci
            > niszcza zwiazek.

            Jak na kogoś kto przesiaduje głownie na forum emama to dość nieskomplikowana racjonalizacja.
            • zyg_zyg_zyg Re: malzenstwo+dziecko=zanik intymnosci 31.12.10, 10:18
              > Jak na kogoś kto przesiaduje głownie na forum emama to dość nieskomplikowana ra
              > cjonalizacja.

              Jak na kogoś, kto uważa się za osobę używającą logicznych argumentów, dość kiepska próba dyskredytacji dyskutantki...
              • zakletawmarmur Re: malzenstwo+dziecko=zanik intymnosci 31.12.10, 10:35
                To jest właśnie ta słynna tu na forum "męska logika":-)
                • urquhart Re: malzenstwo+dziecko=zanik intymnosci 31.12.10, 11:00
                  zakletawmarmur napisała:
                  > To jest właśnie ta słynna tu na forum "męska logika":-)

                  Zaklęta, na innych forach "męska logika" działa innaczej?
              • urquhart Re: malzenstwo+dziecko=zanik intymnosci 31.12.10, 10:58
                zyg_zyg_zyg napisała:
                > Jak na kogoś, kto uważa się za osobę używającą logicznych argumentów, dość kiep
                > ska próba dyskredytacji dyskutantki...

                Zaraz tam dyskredytacji.
                Rozumiem że skoro tematy emamy i wsparcie podobnie myślących osób dla są dla niej priorytetowe trudno jej zgodzić się z tematem wątku odrzuca podobne wnioski i pozostaje jej jedynie mechanizm obronny wytłumaczenia że to spisek, wkręt i manipulacja :)


                • zyg_zyg_zyg Re: malzenstwo+dziecko=zanik intymnosci 31.12.10, 12:10
                  A Aandzia napisała na e-matce trzy razy więcej postów niż Asocial. Rozumiem, że jako trzy razy bardziej odmóżdżona jest skreślona na wieki...? ;-)
                  • urquhart odmóżdżenie na e-matce vs na bswm 31.12.10, 13:20
                    zyg_zyg_zyg napisała:
                    > A Aandzia napisała na e-matce trzy razy więcej postów niż Asocial. Rozumiem, ż
                    > e jako trzy razy bardziej odmóżdżona jest skreślona na wieki...? ;-)

                    Jeżeli wyznawane czy chronione wartości przesłaniają logiczne myślenie i uruchamiają mechanizm obronny to jakbyś to nazwała?

                    Co do zaś odmóżdżenia. Ciekawe pytanie.
                    Rozumiem cel pytania, ale pozwól będę przewrotny i nurt zaczepny spróbuję zamienić na refleksyjny, mam na dzieję że cię Zygienko przewrotnością nie rozczaruję :)

                    Na tym polega namiętność że ludzie nie są racjonalni i nie kierują się logiką tylko tak zwanymi uczuciami (czyli chemią mechanizmu nagrody w mózgu). (wątek obok o umieraniu namiętności się kłania)
                    Jak piszą w wielu miejscach mózg młodej mamy jest nie do odróżnienia w niezwykłej narkotycznej aktywności podczas metod obrazowania aktywności od mózgu zakochanych podczas kontaktu z obiektem zakochania. Różnica jest w tym że o ile "odmóżdżeni" zakochani mają w sobie wzajemne wsparcie, o tyle "odmóżdżone" mamy mogą odnaleźć wsparcie w innych mamach bo nie rozumią ich ani chópy ani nieródki. Wsparcie społeczne im daje poczucie bezpieczeństwa i jest pozytywne żeby przetrwać. I emamy zwane czasem ekrowami mają słuszne społecznie miejsce w swojej ortodoksji podobnie jak Radio Maryja.
                    O ile perspektywę "odmóżdzenia" bycia zakochanym znam i przeżyłem, wspominam z rozrzewnieniem, o tyle perspektywę emamy może mnie jedynie zaskakiwać i rozbawiać gdy ktoś ją przedstawia jako jedynie słuszną i Paradygmat Dojrzałości którego nie są w stanie dostąpić chłopy poza nielicznymi wyjątkami (psychika kobieca?).
                    Grupa wsparcia bswm jest zaś bardziej gender uniwersalna i to pozwala mówić o zupełnie innym "odmóżdzenia" które powodują miłe, lub niemiłe ale tym bardziej pobudzające reminiscencje, choć okazuje się równie suma summarum nieracjonalne i "odmóżdżone" gdy do wątków z opisami szczegółów dobiorą się partnerzy czy partnerki i muszą one błyskawicznie znikać :)
                    Pozdrawiam Noworoczne.
                • asocial Re: malzenstwo+dziecko=zanik intymnosci 31.12.10, 19:03
                  urqu, dla mnie tematy ematki nie sa priorytetowe. Zreszta zadnego forum. Traktuje je jako tania i nieskomplikowana rozrywke na wolna chwile w internecie. skutecznie poprawiam sobie humor na forum gazety od prawie 10 lat, z wieloma przerwami i pod wieloma nikami.

                  Dzieci nie mam i raczej nie zamierzam miec, podobnie jak nie mam problemow z seksem, co wiecej: jak forum ematka dziala na mnie antykoncepcyjnie, tak forum BSWM dziala na mnie niemalze pobudzajaco. Obydwa fora odkrylam traktuje jako ciekawostke socjologiczna.

                  Zasady dzialania forum znam niemalze od podszewki. I wiem, ze jest to trudne do zrozumienia, dla kogos, kto fora traktuje smiertelnie powaznie, ale raz nawet w ramach pracy zarobkowej (tak) rozkrecalam pewne forum, glownie polegalo wlasnie to na strategii wyraznie widocznej w poczatkowym poscie: biedny i stlamszony facet zarzuca temat dzieci= brak intymnosci, problem opisany w specyficzny sposob, nietypowy dla tego forum. Czytamy taki post i dzieki prostej zagrywce, wczuwamy sie w stan wewnetrzny autora, mimo ze sama idea postu ma calkiem spore braki. Po kilku dniach ktos inny pod innym nickiem rozpoczyna nowy post o podobnej tematyce i ma wiecej zwolennikow niz gdyby post mejorana nie istnial.

                  Wiem, ze jest to trudne do zrozumienia dla osoby, ktora na danym forum bywa NON STOP i traktuje je bardzo powaznie. A wystarczy przestac (traktowac powaznie) i zajac sie prawdziwym zyciem, prawdziwym rznieciem i a nie internetowymi dywagacjami na temat wielkosci penisa.
                  urquhart napisał:

                  > zyg_zyg_zyg napisała:
                  > > Jak na kogoś, kto uważa się za osobę używającą logicznych argumentów, doś
                  > ć kiep
                  > > ska próba dyskredytacji dyskutantki...
                  >
                  > Zaraz tam dyskredytacji.
                  > Rozumiem że skoro tematy emamy i wsparcie podobnie myślących osób dla są dla ni
                  > ej priorytetowe trudno jej zgodzić się z tematem wątku odrzuca podobne wnioski
                  > i pozostaje jej jedynie mechanizm obronny wytłumaczenia że to spisek, wkręt i m
                  > anipulacja :)
                  >
                  >
    • zamysloneniebo Re: malzenstwo+dziecko=zanik intymnosci 29.12.10, 01:49
      A czy próbowałeś się dowiedzieć, dlaczego ona w ciąży i już po ciąży tak rzadko chce się kochać?
      Bo mi się wydaje, że może nie akceptować swojego ciała, a więc seks nie sprawia jej przyjemności, bo myśli o tym, jak teraz wygląda i sądzi, że i Ty widzisz to, że jest mniej atrakcyjna. Jeśli nie czuje się dobrze sama ze sobą, to nie chce się też pokazywać nago...

      Jak już jest seks, to jest jedna, czy dwie pozycje. Jakie? Czy zawsze tak było?
    • urquhart malzenstwo+dziecko=zanik intymnosci z definicji 29.12.10, 19:34
      malzenstwo+dziecko=zanik intymnosci
      niestety tak jest
      intymność z definicji to relacja bliskości (innaczej zażyłość, bliskość poufałość) i jej rytuały dwojga partnerów która wymaga wyłączności, myślenia o drugiej połówce. A tu pojawia się inna osoba, dziecko do której bliskość jest ważniejsza zwykle dla matki, wymaga czasu, uwagi, własnych rytuałów i stoi w sprzeczności z wymaganiami intymności. Dlatego musi być i zwykle jest to kryzysowy moment w związku kiedy w miłości brakuje namiętności, intymności i zostaje samo zaangażowanie.



    • fuzzystone ...... 30.12.10, 00:07
      Zakładając że cały ten wątek to nie podpucha, chciałabym skomentować jedno zdanie Twojego autorstwa, które to ilustruje pogląd dość często będący zródłem wielu nieporozumień damsko-męskich:
      "Niestety na popęd seksualny nic nie mogę poradzić, u kobiet występuje on psychicznie, u mężczyzn fizycznie."
      Mów za siebie/za własną płeć.
      Uwierz na słowo, że u niektórych/u wielu kobiet występuje także fizycznie.
      • gravedigger1 Re: ...... 04.01.11, 14:18
        fuzzystone napisała:

        > Uwierz na słowo, że u niektórych/u wielu kobiet występuje także fizycznie.

        Śmiem twierdzić, że występuje u zdecydowanej większości kobiet. A te historie o "duchowości" to między bajki można włożyć albo do poradnika przedmałżeńskiego dla nawiedzonych. :)
    • goskax23 Re: malzenstwo+dziecko=zanik intymnosci 30.12.10, 23:03
      No a u nas smutne ale prawdziwe:( jest na odwrót, mamy 5 miesięcznego synka i od jego pojawienia kochaliśmy się aż całe 2 razy:(((((((((, mąż jest zmęczony i mówi że skupia się na synku - tylko według mnie większość obowiązków przy małym jest na mojej głowie..............daje mi to wszystko do myślenia
      • urquhart Re: malzenstwo+dziecko=zanik intymnosci 30.12.10, 23:38
        goskax23 napisała:
        > No a u nas smutne ale prawdziwe:( jest na odwrót, mamy 5 miesięcznego synka i o
        > d jego pojawienia kochaliśmy się aż całe 2 razy:(((((((((, mąż jest zmęczony i
        > mówi że skupia się na synku - tylko według mnie większość obowiązków przy mały

        Skupianie się na ważniejszej innej osobie, czy to jest inna kobieta kochanka, dziecko czy nawet własna mamusia wiecznie potrzebująca wsparcia i bycia najważniejszą ma dokładnie taki sam efekt: niszczy intymność, a pośrednio jeśli to trwa dłużej i miłość której intymność jest integralnym składnikiem.
    • m00nlight Ciąża potrafi zaskakiwac 01.01.11, 16:29

      Widze na wlasnym przykladzie

      Na początku (gdzie wszędzie pisali że kobieta nie m ochoty, bo hormony, bo mdlosci, bo costam) chodzilam jak nakręcona i gryzłam tynk ze ścian, moglabym sie bzykac 10 razy dziennie.

      Pozniej moglabym sie bzykac 20 razy dziennie, byle nie ze swoim chlopem bo mi jego zapach przeszkadzal.

      Potem wszystko wrocilo do 'normy',

      A teraz zaczelam ostatni trymestr i seks może dla mnie nie istniec, a moj facet w koncu moż odetchnąć z ulgą że przestalam go nagabywac ^^ Prawda jest taka nie bzykalismy sie ze 3 tygodnie a mnie to ni grzeje ni ziębi. Ba! w ogole nie mysle o seksie, nawet z innymi facetami i nawet sama sobie nie dogadzam bo nie odczuwam potrzeby.

      I co? I jajco. Każda ciąża jest inna i inaczej wplywa na kobiete i jej (nie)chcenie. Twiordym trza być i to przeżyć, ot co. W koncu to tylko pare miesiecy, zleci niewiadomo kiedy.

      Ale na pewno błędnym jest zakladanie że kobieta 'robi na zlosc' czy 'wymawia się ciążą'. To jest naprawde taka zawierucha hormonalna że szok, do tego stopnia, że nawet najlepsze chęci niewiele pomogą. Ja widze po sobie- i sama sie sobie dziwie. Ostatnio mnie chlop nagabywal, co normalnie mi niewiele trzeba a tu... kapa. Psychicznie nawet chcialam a tu fizycznie nawet nie zastartowało. No i co mam się chlastać? Zdarza sie. Nawet lepiej, ostatnio widzę że im bardziej mi sie nie chce, tym bardziej mnie chłop zaczepia. Ostatnio to nawet wymyslilam najglupszą wymowke ever! tzn to akurat byla prawda ^^ ale normalnie nie byloby problemu a ja powiedzialam że co? seksu nie bedzie bo ide w poniedzialek na wosk i od tygodnia zapuszczam gąszcze ^^ (dla kumatych: do wosku trzeba troche 'zapuscic' wtedy latwiej idzie) ^^
      • urquhart Re: Ciąża potrafi zaskakiwac 02.01.11, 00:45
        m00nlight napisała:
        > I co? I jajco. Każda ciąża jest inna i inaczej wplywa na kobiete i jej (nie)chc
        > enie. Twiordym trza być i to przeżyć, ot co. W koncu to tylko pare miesiecy, zl
        > eci niewiadomo kiedy.

        Pare miesiecy to faktycznie pikuś. W temacie zanikania intymności przy dziecku idzie o miarę w latach.
        • m00nlight Loteria 02.01.11, 13:08

          W latach?

          To patologia...

          Rozumiem jeszcze sytuację, gdzie się mieszka z dzieckiem w kawalerce. Wtedy to dość logiczne że przez jakiś czas nijak dziecka pozbyć się nie da, ani samemu się ulotnić na dłużej niż kilka godzin.

          Ale jeśli ma się warunki lokalowe, dojście to jako-tako normalnej sytuacji powinno zająć nie więcej niż kilka miesięcy. Oczywiscie zakladając, że Pani przy porodzie genialna służba zdrowia niczego nie spieprzyła i nie wystąpiły żadne zaburzenia psychiczne a'la PTSD (u płci obojga)- no ale to się LECZY.

          Natomiast o mniej lub bardziej swiadomym 'używaniu' dziecka o unikania zbliżeń z partnerem ładnie pisał Starowicz- i uwaga- to też się leczy.

          Natomiast dziwią mnie sytuacje opisywane w stylu: dziecko śpi z matką 5 lat a mąż/ojciec na kanapie i nikt z tym nic nie robi. A jedyne co robi to żali się na forum.

          Z tego co zrozumialam u Autora problem jest z ciężarną żoną, natomiast daleka bylabym od spekulowania że oto on na wiele lat (jesli nie na zawsze) wyląduje na tej nieszczęsnej kanapie. Różne są przypadki. Znam nimfomanki ktore po porodzie na dlugi czas stracily zainteresowanie seksem, a znam kobitki ktore nigdy wulkanami nie będąc- 2 tygodnie po porodzie właziły na mężów chociaż oni mieli jeszcze obiekcje czy przypadkiem czegoś nie uszkodzą. Bywa różnie, i tak trochę jest to loteria. Nie do końca ma się wpływ na to jak krajobraz z dzieckiem wpłynie a pożycie, natomiast czekanie aż 'samosię' jest chyba najgorszym co można zrobic...
    • dodek-on-line mejoran, jedyny sposob na twoja zone by chciala se 03.01.11, 09:36
      mejoran, jedyny sposob na twoja zone by chciala seksu, to powiedzenie jej, ze chcesz jeszcze jednego dzidziusia. By zmotywowac ja powiedz, ze jej kolezanka Zosia/Kasia/Marysia to ma juz dwojke dzieci (tu budujesz na zazdrosci kobiet w stosunku do siebie) i ze "w jej wieku" to powinna sie postarac o dziecko, bo za pare lat bedzie za pozno. Mozesz podeprzec sie jakimis artykulami, ze po 30-tce to kobiety rodza dzieci z zespolem Downa albo pokazac jej w gazecie.pl forum o nieplodnosci. Jak ja tak nastraszysz i zmotywujesz to sama bedzie ci sie narzucasz:-) Wada tego sposobu to to, ze niestety seks masz murowany ale jedynie .... do zaciazenia zony... :-(
      • dodek-on-line Dodam, mejoran, ze ten typ 03.01.11, 09:39
        Dodam, mejoran, ze "ten typ tak ma": to klasyczna kobieta ktora weszla w mlzenstwo by urodzic dziecko. Poza tym sadze, ze "widzialy galy co braly", bo nie sadze, ze ona wczesnie byla wulkanem seksu. Trzeba bylo ja rzucic przed malzenstwem i wymienic na kobiete lubiaca seks a skoro sie to malzenstwo wplatales to sie teraz chlopie mecz.
    • jamagducha Re: malzenstwo+dziecko=zanik intymnosci 14.01.11, 21:34
      Cóż, nie zawsze jest różowo, takie życie. Mój mąż miał jeszcze gorzej. Od dnia kiedy dowiedziałam się o ciąży nie było seksu ani razu bo bałam się o dziecko (wcześniej poroniłam i miałam obsesję). Po porodzie nie było seksu ani razu przez 6 miesięcy - brak ochoty i siły (oczywiście u mnie). Potem przez 3 lata niechętny i sporadyczny seks (znów brak ochoty i siły z mojej strony). Potem zaszłam w 2 ciążę (co było cudem przy tak sporadycznym bzykanku) i ... odmieniło mi się! Seks w ciąży często (chociaż w ostatnim trymestrze już dosyć ostrożny), po porodzie (cesarka) już w 7 tygodniu się kochaliśmy czym sama byłam zaskoczona, w dodatku było mi super przyjemnie :) I tak zostało, 3 rok super seksiku leci i dopiero teraz mogę powiedzieć naprawdę, że seks sprawia mi wielką przyjemność. Nie wiem co wpłynęło na te zmiany, może hormony, może przekroczenie magicznej 30-tki.
    • twojabogini Re: malzenstwo+dziecko=zanik intymnosci 04.03.14, 15:18
      mejoran napisał:

      Jesteś zbyt piękny aby być prawdziwy. Już niedługo zdradzisz żonę, bo nie dasz rady się powstrzymać, ale jedynymi winnymi sytuacji będą dziecko i żona. Także pornografia i oglądanie się za kobietami to wina żony (i dziecka).

      W skrócie: dziecko nie niszczy intymności, ale posiadanie dziecka wymaga wielu zmian i starań o to, aby ta intymność się utrzymała. Nie wystarczy jęczeć żonie, że chcesz po grecku.

      U wielu kobiet libido po urodzeniu dziecka zanika - i jest to dla nich samych powód do ogromnego zmartwienia. najlepsze co może zrobić para w tej sytuacji to wspólnie popracować nad rozbudzeniem kobiety. Pomysł wprowadzania nowości w stylu anal w sytuacji gdy kobieta jest w zaniku libido jest chybiony.
      Co do przyjemności i zakręcenia porno- to normalne, że ci z tym fajnie i to kręci, ale daj sobie na razie z tym spokój i zajmij się tym co masz w związku. Bo jak przyłożysz standard porno (średnio realny, porno to bajki dla dorosłych) do związku w którym właśnie zaszły fundamentalne zmiany - to w życiu nie osiągniesz satysfakcji. Już zacząłeś przykładać, sądząc że w waszej sytuacji najlepszym sposobem na podkręcenie seksu będzie wsadzenie zonie w tyłek. Super :)
      A to, że podobają ci się koleżanki z pracy to normalne i nie jest to wina twojej żony, ani dziecka, tylko zdrowy objaw seksualności. Jak twojej zonie wróci libido też z przyjemnością i uznaniem spojrzy sobie na jakiegoś mężczyznę i czasem coś tam sobie pomyśli, zamarzy.

      To, że kobiety pożądają psychicznie a mężczyźni fizycznie to bzdura. Jak będziesz sądził, że seksualność twojej żony jest utkana z pyłków i mgieł w życiu jej nie rozbudzisz.

      Powody zahamowań seksualnych u kobiet po urodzeniu dziecka:
      1. Zmiany w ciele - partner może sporo pomóc okazując akceptację, ale także pomagając wrócić do dawnej wagi (zostając z dzieckiem ze dwa wieczory, żeby żona mogła iść na jakiś fitness, albo robiąc racjonalne zakupy i pomagając w gotowaniu)
      2. Spadki hormonalne - karmienie potrafi niszczyć libido, wtedy trzeba powoli, no i zawsze można stopniowo rezygnować z karmienia na rzecz butli dawanej przez tatę.
      3. Zmęczenie - jak partner pomoże przy dziecku, kobieta odpocznie, pobędzie chwilę w dorosłym świecie - to i libido zacznie wracać.
      4. słabe mięśnie kegla - fajne kuleczki i zestaw ćwiczeń jako prezen, ćwiczenia można wykonywac wspólnie, co pomaga kobiecie na nowo zaakceptowac własne ciało i nie wstydzić sie partnera.

      Sorry, rola mężczyzn w rodzinie to nie rola obsługiwanego pana. To rola partnera, przyjaciela, osoby wspierającej w trudnych chwilach (taką rolę pełni tez kobieta, gdy to jej partner wymaga wsparcia). Gdy kobiecie siada libido włączenie pornosa jest prostym rozwiązaniem na rozwalenia małżeństwa. Dużo bardziej męskie zamiast trzepania konika pod dwuwymiarowy obraz jest zaangażowania się w związek - nie jako poświęcenie, ale coś naturalnego, czego można oczekiwać od bliskiej osoby. Pomijam, że rozbudzanie partnera z uśpionym libido może być fajną zabawą. I bardzo zbliżyć partnerów.





    • twojabogini Re: malzenstwo+dziecko=zanik intymnosci 04.03.14, 16:21
      kobieta.wp.pl/kat,26353,page,2,title,Mezczyzna-bez-seksu,wid,16431941,wiadomosc.html
      "Brak możliwości realizacji swoich potrzeb seksualnych z partnerką może sprawiać, że mężczyzna zacznie szukać innych sposobów na zaspokojenie. Trafiają do mnie też pary w takim właśnie momencie swojego życia. Takie zachowania mężczyzn świadczą często o ich niedojrzałości oraz niechęci do brania odpowiedzialności za nowopowstały układ. Często jest to też nieświadomy wyraz buntu i braku akceptacji zaistniałej sytuacji. Szukamy „innej matki”, która przyjmie z otwartymi ramionami i sprawi, że poczujemy się ważni i chciani."

      "Wniosek z tego płynie taki, że czasem, aby zrozumieć mężczyznę, trzeba na niego spojrzeć jak na małe dziecko, które potrafi być niezwykle rozkoszne i grzeczne. Kiedy? Szczególnie wtedy, gdy czuje się kochane, ważne i zadbane."

      Sam wywiad i obserwacja sensowne. Ale żeby kobieta miała wspierać niedojrzałość partnera? To ty sobie zachowuj się jak rozpuszczony gnojek, a ja cię porozpieszczam, żebyś nie udał się pieprzyc innej mamy?
      • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: malzenstwo+dziecko=zanik intymnosci 04.03.14, 23:10
        Bogini - zanim zaczniesz "nauczać" to spójrz na kalendarz...
        Odpisujesz na post sprzed ponad 3 lat....
        Odrobina zdrowego rozsądku wskazana ;-)
        • twojabogini Re: malzenstwo+dziecko=zanik intymnosci 05.03.14, 12:52
          co mnie tylko zorzyk łajesz...parę innych nówka sztuka postów przede mną jest...
          gravedigger1 i wszystko jasne...

          Zważywszy, że najpierw jest on, a potem ty i składa się to w powtarzalną całość...- fajna zabawa, jak ktoś lubi pacynki :) Mi się podoba.
          • urquhart Re: malzenstwo+dziecko=zanik intymnosci 05.03.14, 13:38
            Nie łapiesz się że twoje nauczanie i retorykę można streścić zwykle: niech się faceci wreszcie dopasuja do dojrzałych oczekiwań kobiet, a jeżeli mają własne oczekiwania to jest jedynie dowodem ich niedojrzałości i egoizmu.
            • urszula.slo Re: malzenstwo+dziecko=zanik intymnosci 09.03.14, 23:38
              To wszystko totalna bzdura. Małżeństwo + dziecko = coraz większa intymność! Z każdym dzieckiem. Bo z każdym dzieckiem wzrasta ilość nieprzewidywalnych sytuacji, życie wymaga większej odpowiedzialności, sprytu, więcej energii, wyrozumiałości, cierpienia, bogatszą wyobraźnię, poczucie humoru itd itd. Lubię obserwować mojego męża w trakcie zajmowania się dziećmi, gdy jest wesoły, zmęczony, smutny, zły, zniecierpliwiony, gdy objaśnia (po raz setny to samo), pokazuje, demonstruje, uwielbiam obserwować jego reakcje na różne rzeczy, to, jak jest dumny ze swych potomków, jak nie przestaje wstawać do nich w nocy, jeżeli ktoś płacze. Codziennie mnie zaskakuje jego wola do życia, jego cierpliwość, jego miłość.
              Z każdym rokiem lepiej nam się układa życie łóżkowe (nigdy zresztą nie było źle), po każdej ciąży orgazmy są lepsze i dłuższe (a mamy trójkę dzieci). Lepiej znam swoje ciało, lepiej znam jego, bardziej go lubię, przepadam za tym, jak pachnie (naturalnie). Podniecają mnie jego ręki, szczególnie gdy obserwuję jego palce na kierownicy. :)

              Dzieci nam w niczym nie przeszkadzają, wręcz przeciwnie. One nas jeszcze dodatkowo zbliżają. Tylko musimy im na to pozwolić. I nie zrzucać na ich barki odpowiedzialności za problemy małżeńskie. Jeżeli po pojawieniu się dziecka pojawiają się problemy w łóżku lub gdzie indziej, to dziecko jest tylko katalizatorem już istniejących - tylko ukrytych - problemów, a nie ich generatorem.
              • marek.zak1 Re: malzenstwo+dziecko=zanik intymnosci 10.03.14, 12:04
                Zgadzam się z Tobą całkowicie. Dzieci moga byc przeszkodą organizacyjną, ale od czego pomysłowość? Jak sie chce, to mozna wszystko zosrganizować, a jak nie, to kazda przeszkoda jest dobra, zeby czegoś nie robić.
            • twojabogini Re: malzenstwo+dziecko=zanik intymnosci 10.03.14, 10:56
              urquhart napisał:

              > niech się faceci wreszcie dopasuja do dojrzałych oczekiwań kobiet, a jeżeli mają własne
              > oczekiwania to jest jedynie dowodem ich niedojrzałości i egoizmu.

              Absolutnie nie dzielę oczekiwań na dojrzałe i niedojrzałe. Oczekiwania są po prostu różne. W niektórych parach oczekiwania się rozmijają, bo kobieta ma wizję partnerskiego rodzicielstwa, mężczyzna patriarchalną (małe dziecko i dom to sprawa kobiety). W takich związkach seks się rozjeżdża.
              W prawdziwie patriarchalnym związku mężczyzna pozostawiał kobiecie dom i dziecko, a seksu po spełnieniu obowiązku prokreacyjnego w małżeństwie szedł szukać "na miasto". Po pierwsze matkom i zonom "takie rzeczy" nie przystawały. Po drugie kobieta przystosowana do funkcji matka żona była najczęściej aseksualna i po urodzeniu dziecka sama nie chciała seksu - aż do kolejnej chęci urodzenia potomka (tak wychowanych kobiet nadal jest wiele, ich mężowie są tu stałymi bywalcami). Po trzecie - kobieta funkcjonująca w zamkniętym kręgu dom i dziecko nie ma siły i energii na seks (o co zresztą w pierwotnym modelu chodziło).
              Alternatywny model - gdy mężczyzna nie miał dostępu do seksu poza domem - to współżycie odbywał z żoną, dla której był to przykry obowiązek (ten model także dobrze się ma współcześnie). Dla kobiet była to dobra pozycja startowa do uzyskania wpływu na męża (małżeńska prostytucja).

              Jeśli mężczyzna oczekuje partnerskiego seksu z żoną - w którym ona też będzie miała z niego frajdę i sama będzie na ten seks miała ochotę - to w modelu patriarchalnym ma na to małe szanse. Gdy jeszcze ma kobietę - model matka/żona może o seksie zapomnieć. Chyba, że jednak zdecyduje się rozbudzić kobietę (bo szanse, że ona sama się weźmie za to są zerowe) oraz trochę bardziej partnersko traktować żonę. Nie chodzi o potrzeby (jej czy jego)- tylko o realia.

              Co do męskich potrzeb - to niektórzy mężczyźni mają skłonność traktować swoje potrzeby i normalne reakcje jako jakieś wynaturzenie. I obwiniać za nie posiadanie żony i dzieci. Podobają mi się koleżanki - wina żony, oglądam pornosy - wina dziecka, trzepię konia - wina dziecka i żony. Sorry stary, ale pociąg do atrakcyjnych seksualnie osób, podniecenie na skutek bodźców erotycznych (porno), czy trzepanie konia to są normalne męskie reakcje seksualne.
              Żeby żona nie wiem jak była ładna, chętna itp. to penis i tak się podniesie także pod jej nieobecność, a ręka czasem zjedzie pod kołdrę - i to pod atrakcyjną sąsiadkę a nie własną ślubną. To nie wina żony - ani męża.

              Więc przestań mi pieprzyc że jakoś dyskredytuję męskie potrzeby. Chce mieć facet matkę i żonę w tradycyjnym stylu - to niech ma świadomość, że seksu będzie miał z nią mało i do prokreacji głównie. Chce mieć żonę-partnerkę w łóżku - niech będzie partnerem w domu. Nie da się zjeść ciastka i mieć ciastka.
              Chce mieć kochankę - niech uzgodni to z żoną. Jak się zgodzi - ma spokój. Żona sobie także znajdzie kochanka, który mniej tradycyjnie patrzy na świat - i świat się potoczy swoim starym torem. Albo się rozwiodą - bo kobieta dojdzie do wniosku że woli partnera życiowego, niż tradycyjnego Pana Męża.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka