Dodaj do ulubionych

Poczucie winy

12.04.06, 09:32
To znowu ja. Forum traktuję jako miejsce gdzie mogę się wygadać i wyżalić.
Wiem, że z mojej strony to nie fair, bo wypowiadam się na forum tylko i
wyłacznie kiedy mam problem. Ale jak ja mogę komuś w czymś pomóc kiedy nie
potrafię pomóc samej sobie...

Piszę, więc znów mam problem. Tak jak już kiedyś pisałam moje pozycie z mężem
sie nie układa już prawie trzy lata. Kawał czasu bez seksu. Był u mnie okres
czekania, był okres buntu, wreszcie nadszedł okres, że nauczyłam się żyć bez
seksu. Aż do wczoraj.

Wczorajszy wieczór miał być jak każdy poprzedni. Ale nie. Mojemu męzowi
przyszła ochota na podjęcie próby seksu. Na początku nie załapałam o co mu
chodzi, bo jak nie robi się czegoś tyle czasu to i pewnych znaków nie
zauważa. Ale w końcu jakieś trybiki u mnie załapały. Zaczęlismy całą grę
wstepną, niby było OK, ale w pewnym momencie ja się wycofałam. Powiedziałam
męzowi: Kochanie, przepraszam, ale się boję.

Dlaczego tak się zachowałam? Nie mam pojęcia. Może dlatego, że się tego nie
spodziewałam. Może dlatego, że było to z zaskoczenia. Może dlatego, że boję
się że mąż rozczaruje się moim ciałem, które zmieniło się przez te trzy lata
(ciąża, pocieszanie się słodyczami, i stwierdzenie, że skoro nie mam seksu to
przynajmniej będę jadła to co chcę i ile chcę). Fakt faktem wycofałam się.

Starałam się mu wytłumaczyć, że nie bylo w tym jego winy. Powiedział mi, że
nie ma mi tego za złe, tylko nie rozumie mnie. Boję się teraz, że nie będzie
chciał podjąc kolejnej proby i że będę sama sobie winna. Juz teraz czuję się
winna.
Obserwuj wątek
    • skakanka6 Re: Poczucie winy 12.04.06, 10:11
      Więc teraz Ty podejmij próbę, znajdź dogodny moment i ją podejmij.
      Aha - wywal poczucie winy, zrób wszystko, aby zaakceptować siebie i poznaj
      słowo: "spontan" :-)
      Na dobrą sprawę mąż świetnie wie jak wyglądasz, widzi Cię przecież codzień,
      więc niczym go nie zaskoczysz w żadną stronę. Sądzę, że dopóki nie
      zaakceptujesz swego ciała sex będzie do bani, bo zamiast cieszyć się
      przyjemnością będziesz kontrolowała, czy dobrze leżysz i czy nie widać
      wałeczków czy cellulitu.
      Nie tędy droga.
      A tak na marginesie - my baby mamy przechlapane - więcej roboty przy swoim
      ciele niż rolnik, jak mawiała Briget J. :-)
      • dziubek Re: Poczucie winy 12.04.06, 11:44
        skakanka6 napisała:

        > Więc teraz Ty podejmij próbę, znajdź dogodny moment i ją podejmij.
        > Aha - wywal poczucie winy, zrób wszystko, aby zaakceptować siebie i poznaj
        > słowo: "spontan" :-)
        > Na dobrą sprawę mąż świetnie wie jak wyglądasz, widzi Cię przecież codzień,
        > więc niczym go nie zaskoczysz w żadną stronę. Sądzę, że dopóki nie
        > zaakceptujesz swego ciała sex będzie do bani, bo zamiast cieszyć się
        > przyjemnością będziesz kontrolowała, czy dobrze leżysz i czy nie widać
        > wałeczków czy cellulitu.
        > Nie tędy droga.
        > A tak na marginesie - my baby mamy przechlapane - więcej roboty przy swoim
        > ciele niż rolnik, jak mawiała Briget J. :-)

        więcej roboty?

        świetnie pasuje tu cytat: "...bo zamiast cieszyć się
        przyjemnością będziesz kontrolowała, CZY DOBRZE LEŻYSZ i czy nie widać
        wałeczków czy cellulitu."

        Kobieta w akcie miłosnym ma DOBRZE LEŻEĆ...

        A potem "panowie, dlaczego nie pożądacie swych żon?"
        • skakanka6 Re: Poczucie winy 12.04.06, 12:56
          Dziubek, napisałam "leżeć" choć racja - mogłabym napisać: wisieć jedną ręką na
          karniszu drugą smerając parnera po tyłku, stać na jednej nodze z drugą owiniętą
          wokół własnej szyi czy siedzieć w pozycji kwiat lotosu - to nie ma znaczenia -
          nie rozumiesz, a szkoda.
          Skupiłeś/aś się nie na tym co trzeba w tym zdaniu.

          Co do "roboty" tak. Mają wiecej.
          Też nie rozumiesz?
          • dziubek Re: Poczucie winy 12.04.06, 16:12
            skakanka6 napisała:

            > Dziubek, napisałam "leżeć" choć racja - mogłabym napisać: wisieć jedną ręką na
            > karniszu drugą smerając parnera po tyłku, stać na jednej nodze z drugą owiniętą
            >
            Mogłaś napisać cokolwiek. Napisałaś, co napisałaś.


            > wokół własnej szyi czy siedzieć w pozycji kwiat lotosu - to nie ma znaczenia -
            > nie rozumiesz, a szkoda.
            > Skupiłeś/aś się nie na tym co trzeba w tym zdaniu.
            >
            > Co do "roboty" tak. Mają wiecej.
            > Też nie rozumiesz?

            Widzę, że macie więcej ze sobą roboty. Na własne życzenie. Ale nie rozumiem po
            co wam to. Np. mojej żonie - po co jej to codzienne smarowanie całego ciała
            jakimś mleczkiem czy balsamem o zapachu zjełczałego masła? Skoro na moje zaloty
            nie reaguje, w każdym razie nie bardziej niż zareagowałby manekin. A więc nie
            robi tego aby mi się podobać. Robi to "dla siebie" - w najbardziej dosłownym
            znaczeniu.
    • ben-oni Re: Poczucie winy 12.04.06, 12:13
      Dla faceta kobieta, która leży pod nim jest atrakcyjna. Inaczej nie "właziłby
      na nią". Stchórzyłaś, teraz twój ruch. I zrób to w miarę szybko. Niekoniecznie
      w łóżku po kolacji.;-)
      • skakanka6 Re: Poczucie winy 12.04.06, 12:58
        Co wy z tym leżeniem? ma wisieć? Bywają momenty, że się któreś leży.
        Wy tak nie macie? ;-)
      • nat1976 Re: Poczucie winy 12.04.06, 14:01
        ben-oni napisał:

        > Dla faceta kobieta, która leży pod nim jest atrakcyjna. Inaczej nie "właziłby
        > na nią". Stchórzyłaś, teraz twój ruch. I zrób to w miarę szybko.
        Niekoniecznie
        > w łóżku po kolacji.;-)

        Mamy o tyle utrudnioną sytuację, że nasz dwuletni synek jest idealną
        przyzwoitką i na nic co jest zakazane nie pozwoli. Nawet jak mąż co wieczór
        przychodzi nas ucałować na dobranoc maluch z zaciekawieniem przygląda się co
        robią rodzice i śmieje się od ucha do ucha.
    • ewolwenta Re: Poczucie winy 12.04.06, 13:30
      Nat trudno powiedzieć co teraz. Na pewno nie jest łatwo po miesiącach negowania
      swoich potrzeb przeskoczyć na inny tor i z ochotą wpaść w ramiona partnera,
      którego oddzielił od nas mur.

      Jak myślisz skąd u niego taka akcja? Czyżby się zaniepokoił Twoją biernością a
      może faktycznie się budzi?

      Co do swego wyglądu to przecież nie musisz występować w stroju Ewy. Koszulka
      może zostać. Jeśli jesteś w stanie przewidzieć choć chwilę wcześniej zbliżenie
      to możesz się ukryć nieco za jakąś szmatką, w której się dobrze czujesz, a
      która da Ci poczucie bezpiecznego ukrycia ewentualnych fałdek.

      Inna sprawa, że kompensowanie sobie braku zainteresowania w łóżku słodyczami
      nie jest najlepszą metodą na szczęście. Wiesz, że robisz sobie krzywdę. Wiem,
      że wiesz i wiem jak trudno z tym walczyć.
      • nat1976 Re: Poczucie winy 12.04.06, 13:58
        Niestety nie mam pojęcia dlaczego właśnie wczoraj chciał spróbować. Co do mojej
        bierności - być może zaniepokoil go fakt, że już nawet nie wspominam o seksie.
        Po długich miesiącach proszenia się, awanturowania itd - nastapiła cisza. Bo
        ileż można poniżać się prosząc. Od jakiegoś poł roku temat ten dla mnie stał
        się tematem tabu. Słowo - seks - wykluczyłam z mojego słownika i z moich mysli
        też.

        Najgorsze jest to, że nie wiem czy chcę próbować. Może obawiam się, że zrobimy
        to raz, rozbudzi mnie a potem znwu celibat na długie lata, albo np. będę w
        ciąży.

        Co do obaw do mohego wyglądu - mój mąż nie widział mnie bez ubrania przez cały
        okres naszego celibatu. W dodatku nawet ze sobą nie śpimy. Tak więc wzrokowo-
        fizycznego kontaktu miedzy nami nie ma.

        Jesli chodzi o słodyczne.. To nie jest tak, że obżeram się ponad miarę
        słodyczami. Przez ostatni rok zrzuciłam 8 kilo, ale do wagi sprzed ciąży
        brakuje mi jeszcze 6 kg. Ale powiedz mi, jaki ma sens katowanie się dietami,
        jedzenie tylko 1000 kalorii dziennie, w imię czego mam to robić. Dla męża,
        który mówił mi, że nawet zgrabna seksi laska go nie rusza. Po co miałam
        chudnąć? Dla siebie - to zbyt mała dla mnie motywacja, do czegoś takiego
        potrzebuję bodźca zewnetrznego.
    • abdulian Re: Poczucie winy 12.04.06, 13:42
      A ja cię rozumiem. Ja też bladego pojęcia nie mam co bym w takiej sytuacji
      zrobił, niewykluczone, że zachowałym się podobnie, a należę do bardzo odważnych
      osób.

      Wg mnie, przy takim stanie rzeczy jaki jest u Ciebie w związku, naturalnym (w
      związku z długotrwałym brakiem seksu) stanem rzeczy jest właśnie brak seksu, a
      nie jego nagłe pojawienie się. Wg mnie Twoja reakcja jest całkowicie
      uzasadniona. I teraz - czy jest to krok w kierunku zmiany stanu rzeczy na
      pożądany (czyli powrót do seksu) czy nie wiadomo co? Może jakis jednorazowy
      przypadek? Ja się nie dziwię, że tak zareagowałaś, wydaje mi się to normlane.

      Jestem pewien, że mąż wkrótce spróbuje znowu. Jeżeli nie, to spraw żeby
      spórbował - sama wiesz jak najlepiej. Acha, no i weź pod uwagę to co Ci napisała
      Ewolwenta, pomysł z jakimś ciuszkiem może nawet przyczynić się do podkręcenia
      atmosfery sypialnianej, czego Tobie i wielu forumowiczom życzę :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka