nat1976
12.04.06, 09:32
To znowu ja. Forum traktuję jako miejsce gdzie mogę się wygadać i wyżalić.
Wiem, że z mojej strony to nie fair, bo wypowiadam się na forum tylko i
wyłacznie kiedy mam problem. Ale jak ja mogę komuś w czymś pomóc kiedy nie
potrafię pomóc samej sobie...
Piszę, więc znów mam problem. Tak jak już kiedyś pisałam moje pozycie z mężem
sie nie układa już prawie trzy lata. Kawał czasu bez seksu. Był u mnie okres
czekania, był okres buntu, wreszcie nadszedł okres, że nauczyłam się żyć bez
seksu. Aż do wczoraj.
Wczorajszy wieczór miał być jak każdy poprzedni. Ale nie. Mojemu męzowi
przyszła ochota na podjęcie próby seksu. Na początku nie załapałam o co mu
chodzi, bo jak nie robi się czegoś tyle czasu to i pewnych znaków nie
zauważa. Ale w końcu jakieś trybiki u mnie załapały. Zaczęlismy całą grę
wstepną, niby było OK, ale w pewnym momencie ja się wycofałam. Powiedziałam
męzowi: Kochanie, przepraszam, ale się boję.
Dlaczego tak się zachowałam? Nie mam pojęcia. Może dlatego, że się tego nie
spodziewałam. Może dlatego, że było to z zaskoczenia. Może dlatego, że boję
się że mąż rozczaruje się moim ciałem, które zmieniło się przez te trzy lata
(ciąża, pocieszanie się słodyczami, i stwierdzenie, że skoro nie mam seksu to
przynajmniej będę jadła to co chcę i ile chcę). Fakt faktem wycofałam się.
Starałam się mu wytłumaczyć, że nie bylo w tym jego winy. Powiedział mi, że
nie ma mi tego za złe, tylko nie rozumie mnie. Boję się teraz, że nie będzie
chciał podjąc kolejnej proby i że będę sama sobie winna. Juz teraz czuję się
winna.